Czytając czasami wątki o tych klapsach szczerze podziwiam za cierpliwość
rodziców którzy nigdy nie dali w tyłek swojemu dziecku. No to ja własnie do
tych mam pytanie: skoro nie klaps to co?? może wiecie o czyms czego ja nie
wiem?
W obecnych czasach kiedy panuje moda na bezstresowe wychowanie i wogóle prawa
dziecka itd... za kazdym razem gdy krzyknę na swoje dziecko lub dam mu w
tyłek czuje się jak wyrodna matka, która poniosła klęske w wychowaniu
dziecka.

Ale jak tu byc cierpliwym wobec zbuntowanego trzylatka, który
tylko szuka powodów do awantury: Np. wczoraj, wspaniały wieczór rodzinny,
nagle moje dziecko zaczyna pisać po ścianie kredkĄ-grzecznie UPOMINAM-wrzask-
tupanie i dalej swoje-zabieram kredki-cyrk!-ignoruję- jeszcze wiekszy wrzask-
uspokajam-koszmar-krzyczę-koszmar-przytulam- no i własnie tu nastapił moment
przełomowy - ugryzł mnie w brzuch!do tego dowcipna uwaga mojego męża że
gdybym miała płaski brzuch nie miałby w co ugryźć

więc ostatecznie
wyprowadzona z równowagi daje dziecku w tyłek. No i teraz zaczyna sie
użalanie,płacz ale juz zupełnie inny, przepraszanie mamusi i nawzajem itd i
koniec afery.
No i właśnie takich scen w których dziecko prowokuje mnie do awantur jest
kilka dziennie, jak Wy reagujecie? a może tylko moje dziecko tak robi?
Moja mama ztwierdziła dziś,że Ona w tyłek dałaby już na etapie popisania
sciany

))
jak reagować na atak histerii u dziecka?