Dodaj do ulubionych

Do tych co nie dają klapsów dzieciom...

23.12.05, 10:05
Czytając czasami wątki o tych klapsach szczerze podziwiam za cierpliwość
rodziców którzy nigdy nie dali w tyłek swojemu dziecku. No to ja własnie do
tych mam pytanie: skoro nie klaps to co?? może wiecie o czyms czego ja nie
wiem?
W obecnych czasach kiedy panuje moda na bezstresowe wychowanie i wogóle prawa
dziecka itd... za kazdym razem gdy krzyknę na swoje dziecko lub dam mu w
tyłek czuje się jak wyrodna matka, która poniosła klęske w wychowaniu
dziecka.smile Ale jak tu byc cierpliwym wobec zbuntowanego trzylatka, który
tylko szuka powodów do awantury: Np. wczoraj, wspaniały wieczór rodzinny,
nagle moje dziecko zaczyna pisać po ścianie kredkĄ-grzecznie UPOMINAM-wrzask-
tupanie i dalej swoje-zabieram kredki-cyrk!-ignoruję- jeszcze wiekszy wrzask-
uspokajam-koszmar-krzyczę-koszmar-przytulam- no i własnie tu nastapił moment
przełomowy - ugryzł mnie w brzuch!do tego dowcipna uwaga mojego męża że
gdybym miała płaski brzuch nie miałby w co ugryźć smile więc ostatecznie
wyprowadzona z równowagi daje dziecku w tyłek. No i teraz zaczyna sie
użalanie,płacz ale juz zupełnie inny, przepraszanie mamusi i nawzajem itd i
koniec afery.
No i właśnie takich scen w których dziecko prowokuje mnie do awantur jest
kilka dziennie, jak Wy reagujecie? a może tylko moje dziecko tak robi?
Moja mama ztwierdziła dziś,że Ona w tyłek dałaby już na etapie popisania
scianysmile))
jak reagować na atak histerii u dziecka?
Obserwuj wątek
    • czajkax2 Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 23.12.05, 10:09
      Kubusalo myśle twoje reakcje yły prawidłowe. ja staram się postępowac tak jak
      ty:upominam, prosze, krzycze,ignoruję,w ostateczności klapssmile tez ostatnio
      wymiękłam, na zakupach w auchan. Staliśmy juz przy kasie,trzymałam
      wierzgak\jace i wyrywające sie dziecko za rączkę. dałam klapsa kiedy to dziecko
      ugryzło mnie w ręke,zebym ją puścila. no czasem po prostu się nie da inaczej.
      zresztą ja nie demoniuzję klapsów. jezeli nie są normą i tłuczeniem dziecka,to
      uważam ze czasem wymierzono potrafgia zdziałac więcej dobrego niz złego.
    • polaola Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 23.12.05, 10:17
      Kabusala,
      kurde, nie pomoge Ci, gdyz borykam sie z takim samym problemem. Moja corka (2
      latka) nie jest zbyt uciazliwa ale od czasu do czasu dostaje glupawki w stylu
      talkim jak Ty opisalas (pisanie po scianach). Jak lagodzic takie konflikty ?
      Nie wiem ....
      • kubusala Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 23.12.05, 10:22
        No to mnie pocieszyłyściesmile Czasami mam wrażenie,że moje dziecko w trakcie tej
        całej histeri ma wypisane na czole: no strzel mnie wreszcie w tyłek to się
        uspokojęsmile) i dokładnie tak jest.

        Pozdrawiam
        • helga0 Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 28.12.05, 00:57
          Wydaje mi się, że mówienie: "nie wolno" dziecku wydaje się bezsensowne. Bo
          dlaczego nie wolno, skoro to taka doskonała zabawa, a poza tym można się
          przekonać, czy ta kredka ładnie będzie wyglądała na ścianie. Po pierwsze
          starałabym się odwrócić uwagę. Ja robiłam w takich wypadkach mówiłam: ach, ale
          wielkie ptaszysko jest za oknem, albo zobzacz, co ja tu mam. Czasem to były
          rzeczy pozornie bez sensu, ale nie oszukujmy się, nie trudno jest zainteresować
          dwulatka czymkolwiek. A jeśli już doszło do wpadki, to dawałam ścierkę i
          mówiłam, że trzeba umyć brudną ścianę i kazałam szorować, co oznacza, że tak
          naprawdę odwracałam uwagę. Wiem, że czasem nerwy puszczają i sama miałam kilka
          razy ochotę zdzielić moje niegrzeczne dziecko. Ale co to daje? Moim zdaniem - i
          nie tylko moim - nic. Badania pokazują, że dzieci bite (klapsy od czasu do
          czasu to też bicie) są bardziej agresywne, zachowują się dobrze przy rodzicach,
          a inaczej, gdy Ci ich nie widzą, same stosują agresję, gdy nie mogą sobie z
          czymś poradzić, etc. Długo można wymieniać.

          Ta, co nigdy nie uderzyła, ale nakrzyczała nie razsmile
    • kawka74 Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 23.12.05, 10:22
      Do tego, co napisała Czajka, dopiszę jeszcze jedną rzecz. Napisałaś:
      wczoraj, wspaniały wieczór rodzinny,
      > nagle moje dziecko zaczyna pisać po ścianie kredkĄ-grzecznie UPOMINAM-wrzask-
      > tupanie i dalej swoje-zabieram kredki-cyrk!-ignoruję- jeszcze wiekszy wrzask-
      > uspokajam-koszmar-krzyczę-koszmar-przytulam- no i własnie tu nastapił moment
      > przełomowy - ugryzł mnie w brzuch!
      Powiem Ci, że ja chyba rozumiem to ugryzienie. Dla mnie - i pewnie nie tylko
      dla mnie - próba przytulenia mnie, kiedy jestem wściekła, daje zupełnie
      odwrotne skutki od zamierzonych. U większości dzieci też. Rozhisteryzowany,
      zasmarkany, zdenerwowany i rozzłoszczony dzieciak wprost marzy, żeby ktoś go
      przytulał i przytrzymywał. Ja wiem, że to modna metoda, ale głupia wyjątkowo.
      Co innego oczywiście, jeśli tenże dzieciak w swojej histerii biegnie przed
      siebie na oślep, wtedy złapać go trzeba. Ale uspokajać za pomocą
      przytulania...?
      Co do klapsów - jeśli tylko nie są wymierzane z zimną krwią (rytuał niczym
      w "Marii i Magdalenie"), IMO są dopuszczalne. Poza tym są kary znacznie gorsze,
      niż klaps.
      • triss_merigold6 ;) ano 23.12.05, 10:28
        Ja bym najpierw zapewniła odpowiednią ilość czystego papieru do rysowania. Przy
        próbie mazania ściany od razu (bez wstępnej dyskusji) zabrałabym dziecko +
        kredki z daleka od ściany. Bez ignorowania za to z propozycją: możesz tu i tu,
        na ścianie nie. II wersja: malujesz, szmatka, zmywasz.
        • wieczna-gosia Re: ;) ano 23.12.05, 10:38
          robie mniej wiecej tak jak triss. Zabieram kredki z tekstem "po scianie sie nie
          maluje". Po jakims czasie oddaje, zabieram i oddaje. malowanie po scianie nie
          jest dla mnie ani powodem do zdenerwowania ani nieczego innego. Dziecko wpada w
          histerie- no trudno- przytulam tylko na zyczenie wyjacego (tez nie lubie
          przytulania, za to moj syn zawsze sie idzie przytulic- zazwyczaj nie do oprawcy
          czyli mnie tylko do ktorejs z siostr).
          Czy to jest bezstresowe wychowanie- nie, no moim zdaniem sporo w nim stresu.
          Natomiast ja nie chce ukarac dziecka za to ze po scianie maluje bo dla mnie to
          zadne przestepstwo- sciany sie maluje co powien czas w koncu smile szczegolnie po
          odchowaniu dzieci wskazane jest odswiezenie mieszkania smile ja chce mu przekazac
          komunikat, ze po scianei sie nie maluje, i nie robi sie tego nigdy. Czyli za
          kazdym razem moja reakcja jest taka sama- zabieram narzedzia.

          Czy walnelabym w koncu w tylek- pewnie tak. Ale jakos nigdy male dziecko nie
          wprowadza mnie w stan bliski wybuchowi. Male dzieci sa glupie- rozczulaja mnie,
          niecierpliwia, baardziej rozsmieszaja niz wkurzaja smile
          • kubusala Re: ;) ano 23.12.05, 11:13
            Gosia, ale tu nie chodzi o pomalowanie sciany, czy też o wlanie soku do
            akwarium, czy też jakąkolwiek inną szkodę którą wyrządziło dziecko. Ja wiem,że
            dzieci malują po scianie, ja wiem,że należy im pokazac,tłumaczyć,że nie wolno,
            ostatecznie umyć samemu albo z dzieckiem itd itd . Mi chodzi o sam moment
            histerii kiedy trzylatek zaczyna tupać, krzyczeć i kopać w ścianę jak mam
            reagować??
            To na codzień bardzo grzeczne i spokojne dziecko, jednak ma taki etap teraz że
            z byle powodu 2-3 razy dziennie urządza porządną awanturę, szczególnie wtedy
            gdy mu się zwróci na coś uwagę,że nie wolno.
            • wieczna-gosia Re: ;) ano 23.12.05, 11:26
              no coz- ja na awantury zezwalam. Wychodze z zalozenia ze dziecku WOLNO byc na
              mnnie zlym. WOLNO mu powrzeszczev, moze je trafic szlag, ze mu zabraniam. Nawet
              maly czlowiek w koncu ma emocje. Dopoki nie robi mi krzywdy, ani sobie, ani
              zwierzetom- no niech wyje- trudno.

              Ja mysle kubusala, ze najwazniejsze to nie oceniac siebie przez pryzmat wrzasku
              dziecka. Ty mu zabronilas czegos calkiem slusznie. Ono nie wie dlaczego i ze to
              dobrze. Ono wie ze zabronilas. Ja wrzaski przyjmuje calkiem spokojnie- co
              najwyzej wywalam do pokoju obok bo mi przeszkadza. Albo sama wychodze. A ze
              podstawa wrzasku jest widownia- wrzask gasnie. Ale do mnie jako takiej wrzsk nie
              odciera. Nie uwazam, ze jestem wyrodna matka bo zabronilam0- wrecz przeciwnie-
              czuje sie dobrze ze zabronilam. Nie czuje ze robie krzywde bo wrzeszczy- no
              przykro mu to wrzszczy. I poniewaz nie dopuszczam tego wrzasku wglab siebie- nie
              odczuwam specjalnie potrzeby czegos z nim robic.
              • kubusala Re: ;) ano 23.12.05, 11:39
                No i to jest odpowiedźsmile) w takim razie to ja muszę nad sobą popracować a nie
                nad dzieckiem smile
                To Ty Gosia tez nigdy klapsa nie dałaś?
                • wieczna-gosia dalam 23.12.05, 12:16
                  12 latce- ewidentnie z frustracji wlasnej i poczucia, ze zacytuje triss "ze moj
                  autorytet wisi na wlosku."
                  Mlodszym nie dalam. No ale mlodsze jak juz powiedzialam nie docieraja do jadra
                  mojego wnetrza i nie wywoluja we mnie uczucia wkurzenia.
                  z 12 latka sobie wyjasnilismy pare spraw i musze przynac ze wkurza mnie
                  dziewczyna, ale myslalam ze ten caly bunt jest gorszy smile
            • helga0 Re: ;) ano 28.12.05, 01:08
              Najlepiej ignorować, ale jak nie jesteś w stanie i histeria trwa np. 40 minut i
              masz wrażenie, że gdybyś miała kałasznikowa, to zastrzeliłabyś własne dziecko,
              to dobrą metodą jest izolacja. Dziecka, nie Twoja. Powinno pójść do swojego
              pokoju (oczywiście jak jest wieczór to musi mieć włączone światło, itd, bez
              żadnych faszystowskich metod) i spędzić tam w zamknięciu tyle minut, ile ma
              lat - więc tak naprawdę niedługo. Ja dwa razy zastosowałam tę metodę -
              poskutkowała. Moje dziecko przez trzy minuty darło sie jak opętane, jeszcze
              przez chwile po wyjściu z pokoju, ale za chwilę było tak zmęczone całą tą
              sytuacją, że chciało się przytulać. Ja mu wtedy mówię, że jak on krzyczy na
              mnie to jestem zła i że nie rozumiem słów wypowiedzianych we wrzasku i że
              wszystko można wyjaśnić ale pod warunkiem, że nikt się na nikogo nie drze. Moje
              dziecko potem wygłasza ojcu nauki: nie wolno krzyczeć na nikogo, wszystko można
              załatwić rozmawiając normalnym tonemsmile
              • zuza2be Re: ;) ano 04.01.06, 14:59
                ja kiedy wrzaski trwają dłużej wysyłam do pokoju i informuje, że to jest dobre
                miejsce na takie awantury, jak nie chce po dobroci to zanoszę, zwykle jeszcze
                prosze, żeby wrzeszczał tak głosno, żebym go na pewno dobrze slyszała w innych
                pomieszczeniach a nigdy nie jest dostatecznie głośno smile o czym go informuję
                więc awantura szybciutko sie kończy. Teraz juz sie przyzwyczaiłam (5l) ale
                zdarzyło mi sie dać klapsa 3 latkowi a że to skutku nie odniosło to
                stwierdziłam, że bez sensu bo to w końcu ja bardziej później cierpialam niż mój
                syn.
        • kubusala Re: ;) ano 23.12.05, 11:07
          Trisssmile) pogadamy za rok, bo jak rozumiem Twoje dziecko jest obecnie na etapie
          szorowania po podłodze i kosztowania tego co na podłodze znajdziesmile) Gwarantuję
          Ci,że przy 2-3 latku odsunięcie od ściany i mówienie co mu wolno a czego nie to
          tak jak palaczowi mówienie,że palenie szkodzismile) Etap zbuntowanego dwulatka
          jest chyba porównywalny z wiekiem dojrzewania z tą tylko róznicą,że temu
          dwulatkowi mozna jeszcze ostatecznie dac w tyłek i poskutkuje a z 15 latkiem
          gorzej. W tym jest własnie problem,że dziecko ( takie mam wrażenie) szuka wręcz
          okazji do awantury, to taki nieuzasadniony cyrk, próba przejecia kontroli nad
          rodzicem. Te kredki to jeden z dziesiątek przykładów jakie mogłabym przytoczyć.
          Jak taki mały szkrab sie uprze to możesz mu tłumaczyć do przyszłej Wigilii a On
          i tak swoje. Mam nadzieję,że szybko z tego wyrośniesmile
    • j_aga Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 23.12.05, 10:28
      Mnie zdarzyło się dać synkowi klapsa raz, ale bardzo źle się potem czułam. U
      nas dość skuteczna jest metoda odsyłania do drugoego pokoju, żeby sobie
      przemyślał to co zrobił. Co prawda często za kilka minut czy godzin robi to
      samo, ale ten czas daje mi też możlwość wyciszenia.
      Dodam, że Eryk jest dość niegrzeczny i uparty. Niedawno poszedł do przedszkola
      (stal się strasznie uparty) i niestety nierefolmowalny jest jego stosunek do
      siostry (popychanie, przewalani i bicie czy kopanie) na szczęści zawsze
      jesteśmy w pobliżu i mam nadzieję niedługo minie. Odesłany do pokoju strasznie
      się użala nad sobą albo nie (zależy od dnia), czasami dostaje zakaz wyjścia
      stamtąd do odwołania. U nas skutkuje. I to na tyle, że mój mąż dość nerwowy też
      nigdy nie udeżył synka.
      Niestety krzyczymy oboje, inaczej jakby do mojego dziecka nie dociera.
      Pewnie nie jest to uniwersalna metoda ale u nas się sprawdza, więc zawsze
      możecie spróbować.
    • wieczna-gosia jeszcze o wyrzutach sumeinia :) 23.12.05, 10:57
      za kazdym razem gdy krzyknę na swoje dziecko lub dam mu w
      > tyłek czuje się jak wyrodna matka, która poniosła klęske w wychowaniu
      > dziecka.smile

      misiu....
      kleski bedziemy oceniac jak nam dzieci z domu wyfruna. Czyn jak ci sumienie
      dyktuje, to nie bedziesz miala wyrzutow.
      Siegnij po starego dobrego Spocka, on dopuszcza klapy ( a pomyslec ze kiedys byl
      sztandarem bezstresowego wychowania hehe) czy obecnie popularne "jak mowic zeby
      dzieci nas sluchaly" czy cos w tym stylu- lekko amerykanskie, ale maja dobre
      pomysly.
      Ja w ogole uwazam, ze czytanie poradnikow nie jest zle- wazne by je przepuszczac
      przez magiel umyslu- autorzy maja wiele fajnym pomyslow, zaklinaczka dzieci tez
      sie nada. Byle z umieraem.
    • kontaminacja Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 23.12.05, 11:20
      Klapsa dalam raz za to, ze mnie ugryzla. Nie bylam zla, zrobilam to raczej odruchowo, mala oczywiscie nic nie poczula (nosila jeszcze pieluchy). Ale mam jedno pytanie - czy Wasze dzieci, widzac, ze jestescie podminowane, robia wszystko, zeby Was jeszcze bardziej dobic?
      • wesolek11 Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 23.12.05, 11:38
        A wiecie co ja myśle, że takich mam, co nie dają klapsa jest bardzo mało, bo
        one wypowiadaja się na forum. A te które nie piszą - dają klapsa, tylko tutaj
        się nie przyznaja. Ja osobiscie nieraz przyłożę klapsa, bo taki 2-latek może
        doprowadzić do szału! I jestem przeciwko takiemu bezstresowemu wychowywaniu, bo
        za paręnaście lat będziemy sę własnych dzieci bali.
        A co znaczy, że 2-latek może być na mnie zły, wrzeszczeć, tupać, kłaść się na
        ziemii? Może mieć jakiś zły dzień, ale bez przesady, bo jak pozwolę, to za 5
        lat mnie uderzy, bo ma taki kaprys? Taki maluch sprawdza, na co możemy mu
        pozwolić! Nie mówię, żeby nagminnie lać dzieci, ale lekki klaps nie zaszkodzi.
        • lola211 Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 23.12.05, 11:58
          jestem przeciwko takiemu bezstresowemu wychowywaniu, bo
          >
          > za paręnaście lat będziemy sę własnych dzieci bali.

          A co ma piernik do wiatraka? To, ze ktos nie stosuje klapsów od razu
          bezstresowo wychowuje? A figa.Wychowuje, tylko bez uciekania sie do fizycznych
          metod.Tak mozna, zapewniam, choc nie ktorym sie wydaje, ze dziecko ktore nie
          posmakowalo klepania po tyłku jest rozwydrzonym bachorem.
          Duzo zalezy od dziecka.Sa takie,przy ktorych nie trzeba sie do klapsów uciekac,
          bo wystarczy podniesiony glos.Z drugiej strony sa rodzice, ktorzy wymagaja od
          dzieci tak wiele, ze nie ma sie co dziwic, iz dziecko nie jest w stanie
          sprostac ich wyobrazeniom o grzecznym dziecku.
          Pochlapalo podłoge, wywrócilo sie w kaluze- dostaje klapsa, bo niegrzeczne.Dla
          mnie tacy rodzice powinni puknac sie w chora glowe.
          Rodzice powinni tez zapobiegac stresujacym sytuacjom i jesli np. wiedza, ze
          dziecko ma tendencje do rysowania po scianach po prostu chowac kredki, wyjmujac
          je tylko do wspolnej(pod kontrola) zabawy.
          • kubusala Lola... 23.12.05, 12:00
            Ile lat ma Twoje dziecko?
            • lola211 Re: Siedem ntx 23.12.05, 12:01
          • wesolek11 Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 23.12.05, 12:08
            Pochlapalo podłoge, wywrócilo sie w kaluze- dostaje klapsa, bo niegrzeczne
            Nie przesadzajmy, nie mówimy o takich skrajnościach!
            • lola211 Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 23.12.05, 12:16
              > Nie przesadzajmy, nie mówimy o takich skrajnościach!

              Alez dla tych rodziców(a wcale ich niemalo) jest to jak najbardziej
              uzasadnione.I tez uwazaja, ze reaguja prawidlowo, bo przeciez tysiac razy
              dziecku powtarzali, zeby np. biegł, bo sie w te nieszczesna kaluze wywali.A ma
              na sobie nowe spodnie.
            • kubusala Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 23.12.05, 12:17
              wesolek11 napisała:

              > Pochlapalo podłoge, wywrócilo sie w kaluze- dostaje klapsa, bo niegrzeczne
              > Nie przesadzajmy, nie mówimy o takich skrajnościach!

              No własnie totalne bzdury! albo brak umiejętności czytania ze zrozumieniem. Czy
              ja napisałam,ze moje dziecko dostało w tyłek za pisanie po ścianie???? Oczekują
              od WAs sposobu na powstrzymanie histerii i agresji u dwulatka a nie tekstów w
              tym stylu. a juz pisanie o unikaniu strsujacych sytuacjismile)) czyli na zakupy
              mam tez dziecka nie brać bo a nóż w sklepie coś mu się spodoba, ja mu nie kupie
              i będzie awantura?
              • lola211 Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 23.12.05, 13:58
                > No własnie totalne bzdury! albo brak umiejętności czytania ze zrozumieniem

                Nie bzdury, tylko samo zycie.Pisze ogolnie na temat, a nie o Tobie.

                czyli na zakupy
                > mam tez dziecka nie brać bo a nóż w sklepie coś mu się spodoba, ja mu nie
                kupie
                >
                > i będzie awantura?

                Tak, gdybym miala dziecko, ktore urzadza w sklepie histerie to zakupy robilabym
                bez niego- dla jego i mojego dobra.Chyba ze ktos woli sie meczyc, wkurzac,
                dawac klapsy, a potem sie zalic na forum.



                • kubusala Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 23.12.05, 14:04
                  lola211 napisała:

                  >
                  > bez niego- dla jego i mojego dobra.Chyba ze ktos woli sie meczyc, wkurzac,
                  > dawac klapsy, a potem sie zalic na forum.
                  >

                  Stuknij się w głowę dziewczyno!O jakich Ty skłonnościach piszesz?? Poza tym ja
                  się nie żalę tylko proszę o radę i nie Ciebie a te które mają trochę
                  doświadczenia, pojęcia o wychowaniu dzieci i oleju w głowie.
                  Dopisujesz sie w moim wątku więc chyba logiczne że odnosze to co piszesz do
                  siebie, jak chcesz pisać ogólnie to załóż nowy wątek i napisz tam co sądzisz o
                  rodzicach.
                  • lola211 Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 23.12.05, 14:10
                    Teraz to juz sie absolutnie nie dziwie, ze jedyne co Ci przychodzi do głowy w
                    stresujacych sytuacjach to sprzedanie klapa.Strasznie nerwowa jednostka z
                    Ciebie.Rad Ci udzielilam, uwazam skutecznych- sama dzieki temu nie musze
                    stosowac klapsów, to chyba o czyms swiadczy.
                    • kubusala Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 23.12.05, 14:16
                      lola211 napisała:

                      > Teraz to juz sie absolutnie nie dziwie, ze jedyne co Ci przychodzi do głowy w
                      > stresujacych sytuacjach to sprzedanie klapa.Strasznie nerwowa jednostka z
                      > Ciebie.Rad Ci udzielilam, uwazam skutecznych- sama dzieki temu nie musze
                      > stosowac klapsów, to chyba o czyms swiadczy.

                      Tak jestem nerwowa jednostka, tłuke swoje dziecko gdzie popadnie a głupoty
                      unikam jak ognia, więc nie doradzaj mi juz proszę.
                      • lola211 Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 23.12.05, 14:34
                        a głupoty
                        > unikam jak ognia

                        Czytajac Twoje posty az trudno w to uwierzyc.
                        • lila1974 Re: kubusalo 23.12.05, 15:34
                          Przyjżałam się Waszej wymianie zdań i muszę stanąć w obronie loli., bo uważam,
                          ze niesprawiedliwie na nią naskakujesz. Wiem, że to loli wcale nie potrzebne
                          ale jednak ...

                          Nie zauważyłam, by się Ciebie personalnie czepiła. Napisala i słusznie, że
                          rodzice często klepią dzieci z byle powodu, bo za dużo od nich wymagają oraz że
                          znając pewne dziecka tendencje rodzic powinien unikać sytuacji, że dziecko może
                          coś nabroić. U Was kredki. Maże po ścianach? No to kredek nie dostaje. Rysujemy
                          tylko wspólnie.

                          Przyznaj uczciwie sama przed sobą, dostał klapa przez wzgląd na wychowanie, czy
                          zwyczajnie nerwy Ci puściły?
                          To normalne zachowanie, większość rodziców przyłoży klapa, gdy mu dziecie nerwy
                          szarpie. I to nie w celach edukacyjnych ale by dać upust własnej parze. I ja
                          mam na karku taki grzech.

                          Tak, można wychowywać dziecko bez klapsa i nie będzie to wychowanie bez
                          stresowe. Tylko, że trzeba mieć duże samozaparcie, by na bieżąco wymyślić
                          metodę na rozhisteryzowanego brzdąca.
                          Jesteś nerwowa i to po wypowiedzi czuć smile

                          W przypadku szału moich dziewczynek - na Koniczynę działało lekceważenie.
                          Mówiłam tylko, że nie będe z nią rozmawiała, gdy się tak zachowuje i
                          wychodzilam do innego pomieszczenia. Ewentualnie ona była proszona o wyjście do
                          swojego pokoju i powrót jak się uspokoi. Najczęsciej wracała po 2 minutach, jak
                          gdyby nigdy nic. Nela jest jeszcze mała i ją zwyczajnie przytrzymuję, gdy
                          próbuje wieżgac i się wić.
                          • kubusala Re: kubusalo 23.12.05, 15:52
                            Lila, to absolutnie nie o to chodzi. Nie jestem nerwowa, czy jedna , dwie moje
                            wypowiedzi mogą już wzkazywac na to? no bez przesady. jestem na tym forum już
                            bardzo długo, zresztą od jakiegos czasu coraz mniej tu zaglądam gdyz własnie
                            irytuje mnie bardzo podobna sytuacja, w której ktoś o coś pyta a tu nagle
                            zjawia się grono krytykantek, które zamiast sensownie cos doradzić potrafią
                            tylko pokazac jakie sa mądre i nieomylne a inni to ...
                            Gdyby bicie mojego dziecka było dla mnie czyms normalnym na pewno nie
                            zamieszczałabym takiego wątku. Mój syn od jakiegos czasu, nie wiem miesiąc, dwa
                            jest po prostu nie do poznania. Wywołuje potworne afery bez powodu. Żadne
                            sposoby które do tej pory zdawały egzamin nie skutkują. Więc pytam jak sobie
                            radzą z tym inni i czy jest inna metoda poza klapsem, który u mnie działa
                            natychmiastowo. I nie chcę ,żeby mi ktos sugerował,że bije dziecko za to,że
                            pomalował ścianę lub że rodzice często dzieci bija za to,że wejda do kałuży,
                            albo że to prosta sprawa bo mam unikac malowania kredkami.... No wybacz, co to
                            za rada? czy ja napisałam,że klepie dziecko za byle co? stwierdzenie,że dziecko
                            ma skłonmnosc do pisania po ścianach równiez jest nietrafne, gdyz to mojemu
                            dziecku zdarzyło sie poraz pierwszy, i byc może poraz ostatni, wiec co? mam
                            schowac kredki? ostatnio zrobił aferę, bo nie chciał wyjsc z wanny, więc co mam
                            go nie kąpać?? To nie są afery które pojawiają się w okreslonych
                            okolicznosciach. okolicznosci za kazdym razem są inne więc trudno ich unikać.
                            A Loli sie czepiłam gdyż czesto jej posty sa przemądrzałe i nikomu nie pomocne.
                            I pisanie,że żalę się na forum... no wiesz do tego to forum służy chyba.
                            Czasami mam wrażenie, ( nie dot to teraz ciebie) iz niektóre mamy sa na forum
                            po to aby się dowartosciować i zupełnie niepotrzebnie, bo wczesniej czy później
                            każda bedzie chciała napisac o jakims problemie i wtedy bedzie musiała zmieniac
                            nicka. Juz tak bywało tu na forum.
                            Piszesz,że trzeba wymyslec metode na rozhisteryzowanego brzdąca, no własnie tej
                            metody szukam, a nie odpowiedzi na pytanie czy dawac klapsy czy nie, ten temat
                            był juz wałkowany.
                            • kubusala Re: kubusalo 23.12.05, 16:01
                              Acha i jeszcze jedno nalezy odróżnić klapsa, który ma dać własnie upust
                              własnych emocji(tego nigdy nie robię) od klapsa, który ma wywołać określony
                              efekt. W moim przypadku dziecko nie dostało klapsa BO pomalowało ścianę(to
                              chyba byłoby śmieszne) tylko dostało klapsa PO TO żeby przestało kopać, rzucać
                              się, krzyczeć i szarpać mnie o oddanie kredek). To tak zeby było jasne, bo dla
                              mnie to zasadnicza różnica. Jesli metoda przytrzymania dziecka się powiedzie,
                              będe szczęśliwa.
                            • lola211 Re: do Lilii i Kubusali 23.12.05, 17:00
                              Lila, dziekuje za poparciesmile.
                              Kubusalo- moj blad polegal na tym, ze nie umiescilam w tytule, iz odnosze sie
                              do postu Wesolka(choc to i tak mozna dostrzec biorac pod uwage, gdzie sie
                              znajduje).Jej post traktuje sprawe bezstresowego wychowania i klapsów OGÓLNIE
                              i do takiego wlasnie sie odnioslam.Jedynie ostatni akapit zawiera rade, by
                              próbowac dzialac prewencyjnie.Nie pasuje Ci takie rozwiazanie- Twoje prawo,
                              szukaj dalej.Po tym co tu napisalas domniemywam, ze po prostu masz alergie na
                              nick Lola(to ta przemadrzala)i stad ta trudna do zrozumienia agresja z Twojej
                              strony, komus innemu uszloby na sucho.



                            • renita1 Re: kubusalo 27.12.05, 18:56
                              Stoję po stronie Kubusoli. Wcale się nie dziwię, że poruszyła ten temat. Ja
                              też, dopóki nie miałam małego twierdziłam, że nigdy w życiu własnego dziecka
                              nie uderzę. Widząc na ulicy wrzeszczące za zabawką czy inną rzeczą dziecko,
                              które nie słucha matki, w duchu twierdziłam, że ona go źle wychowała, a ja w
                              życiu bym do tego nie dopuściła, mój synek będzie grzeczny i dobrze wychowany.
                              I co się okazało? Mimo że wszyscy staraja się jak mogą to mały jest
                              niegrzeczny! Wrzeszczy jak mu się czegoś nie da, płacze aby cały czas nosić go
                              na plecach lub na rękach itd. Oczywiście są też i dobre chwile kiedy jest
                              grzeczny, ale ostatnio te formy okazywania jego niezadowolenia przeważają. I
                              tak naprawdę na to wszystko pomaga tylko klaps. To on powoduje, że mały się
                              momentalnie uspokaja i przynajmniej przez pół dnia jest grzeczny. Obserwując
                              swoje dziecko i dzieci znajomych dochodzę do wniosku, że u tak małych dzieci
                              wpływ na ich zachowanie ma nie ich wychowanie ale przede wszystkim charakterek,
                              który trzeba tak ukształtować aby w przyszłości było dobrze. Niektórym dzieciom
                              po prostu potrzebny jest klaps! Powtarzam, klaps, a nie lanie pasem gdzie
                              popadnie i o każdej porze dnia. Pozdrawiam
                          • czajkax2 Lila 23.12.05, 20:21
                            masz asolutna rację. u mnie klaps jest tylko wtedy kiedy mi nerwy puszczają.
                            nie zdarza się to często,a ostatnio nawet baaaaaaaardzo razdko,ale nie mówię ze
                            nie. Zdaję sobie sprawę ze mój klaps to jest wynik tego ze mam gorszy dzień i
                            mniejsza tolerancję na wybryki małej. zazwyczaj naparwdę pomaga odesłanie do
                            pokoju. czasem śmiech mnie bierze,aja,m coś zbroi to pokazuje paluszkiem pokój
                            i pyta"tam?". dzisiaj narobiła mi dużo szkody i tylko zoaczyła moją minę to od
                            razu poszła do pokoikuwink
                • lola211 Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 23.12.05, 14:05
                  I jeszcze mi sie przypomnialo- u nas w napietych sytuacjach(ale nie histeriach,
                  bo te znam tylko z opowiadan)pomagala "metoda łaskotkowa"- zaczynalam sie
                  wygłupiac,laskotac dziecko w formie zabawy i córka ktore juz po chwili
                  zapominala, o co sie awanturowala.
        • wieczna-gosia Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 23.12.05, 12:12
          > A co znaczy, że 2-latek może być na mnie zły, wrzeszczeć, tupać, kłaść się na
          > ziemii? Może mieć jakiś zły dzień, ale bez przesady, bo jak pozwolę, to za 5
          > lat mnie uderzy, bo ma taki kaprys?

          Nie- to znaczy nie wiem tego na pewno, byc moze cie uderzy jesli mu na to
          pozwilisz. Polskie speleczenstwo w 80% dzieci klepie i jakos przemoc w mlodszym
          pokoleniu nie zanika no nie?
          Ja pozwalam dziecku na wyrazanie emocji- NIE- biciu siebie i innych. TAK-
          wyrazaniu frustracji w inny sposob. Jesli dziecko jest na mnie strasznie zle bo
          mu czegos nie zabraniam- dlaczego nie moze sobie powrzeszczec? Bic- no nie. Na
          bicie nie pozwle- przytrzymam lapy wyjde z pokoju.

          Oj nie lubie takiego rozciagania- jak pozwala wrzszczec to uderzyc tez pozwoli.

          Nie nie pozwole.
          Nie pozwole, takze napluc sobie w twarz, skopac sie i zbic kijem bejspolowym.
          nie pozowle w ramach frustracji powybijac okna. smile

          Zgadzam sie z toba ze taki maluch sprawdza. Ty stawiasz granice dalej- ja
          uwazam, ze czasami jest deobrze powrzeszczec. Zauwazcie jedno- wszystkie
          przyznajemy sie ze czasem wrzasniemy. Wole wiec zeby moje dziecko sie wydarlo
          niz uderzylo lub nie wydarlo, nie uderzylo za to w zyciu doroslym dostalo wrzodow smile
        • zofia111 Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 26.12.05, 20:03
          Ha, ha!! A co ma bezstresowe wychowanie z niedawaniem klapsa???
          Z moich obserwacji wynika, ze to wlasnie matki z tendencja do bezstresowego
          wychowania daja dzieciom klapsy. Bez urazy, ale klaps laduje na pupie
          najczesciej wtedy gdy matka jest bezsilna,a nie wtedy kiedy jest to czesc planu
          wychowawczego.
          Tak ze nie mylmy pojec smile
    • danka24 Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 23.12.05, 11:45
      U nas bardzo skuteczna okazała się metoda odsyłania. Sama jej nie wymyśliłam -
      przeczytałam o niej w książce "Dzieci są z nieba" Johna Gray'a (tego od kobiet
      z Wenus i mężczyzn z Marsa). Też miałam straszne poczucie winy po pierwszym
      klapsie i szukałam jakiejś innej możliwości smile
      Sama nie wierzyłam w to odsyłanie, ale naprawdę działa! Ważne, aby dziecko
      zostało odprowadzone do innego pokoju bez wrzasku (rodzica), drzwi moga być
      nawet otwarte - ono musi mieć czas na zrozumienie swoich emocji .Średnio jest
      to ponoć minuta na rok wieku; mój czterolatek spokojnie po 3-4 minutach się
      uspokaja i wręcz o 180 stopni zmienia nastrój.
      Chodzi o to, aby to odsyłanie nie było traktowane jako kara, ale jako
      umożliwienie dzieciakowi uspokojenia się i - przede wszystkim - zrozumienia
      swoich emocji. A więc, mimo że np. jestem wściekła jak cholera - całą swoją
      wściekliznę muszę poskromić, wziąć Kubę za rączkę i zaprowadzić do innego
      pokoju, mówiąc spokojnie, żeby się uspokoił, a jak się uspokoi - to go wezmę z
      powrotem. Efekt osiągnięty jest dosłownie ZAWSZE, a ja nie muszę dobijać się
      wyrzutami sumienia smile W dodatku dziecko chyba tego właśnie potrzebuje, bo mimo
      że drzwi zostawiam uchylone, to nigdy nie walczy o uwlnienie go z "więzienia".
      Na szczęście nigdy taka sytuacja nie zdarzyła mi się w sklepie, bo tam nie ma
      gdzie odesłać i wtedy bez klapsa to chyba ani rusz...
      • wesolek11 Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 23.12.05, 11:47
        Ja nie sądzę, żeby moje dziecko jedno czy drugie choc chwile posiedziało w
        osobnym pomieszczeniu i przemyślało sprawę...
        • danka24 Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 23.12.05, 12:06
          Wierz mi, ja - zanim spróbowałam - tez w to nie wierzyłam. Byłam na 100%
          przekonana, że to tylko teoria smile a potem byłam w szoku, że działa, i to jak! I
          że dziecko po pierwsze nie ucieka, a po drugie - identycznie jak w książce -
          szybko się wycisza, po chwili coś tam do siebie gada, a potem - sama słyszę, że
          można normalnie z nim pogadać i jest zupełnie inny, bez agresji, chętny do
          współpracy - agresja po prostu uciekła, bo miał możliwość ją zidentyfikować,
          zamiast się jej poddawać. Poza tym - nie ma widza (rodzic), to i nie ma
          przedstawienia smile
          • wesolek11 Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 23.12.05, 12:11
            Wiesz co, wypróbuję przy najbliższej okazji.
            I to że piszę o klapsie, to też nie znaczy, że ciągle je daję, czy że mam tak
            rozwydrzone dzieci. Nie, mam w miarę spokojne, a jeśli już dam klapsa, to musi
            poważnie coś przeskrobać, a ja też mam wyrzuty sumienia!
            • lola211 Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 23.12.05, 12:17
              A mozesz opisac te sytuacje, ktore wg Ciebie klapsa wymagaja?
            • danka24 Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 23.12.05, 12:26
              Wiem, wiem, rozumiem Cię doskonale smile tylko że jeśli chodzi np. o mnie, to już
              wiem, ze klaps jest wyłącznie odreagowaniem mojej własnej wściekłości sad
              dlatego tak usilnie szukałam jakiejś alternatywy, aby uniknąć tych późniejszych
              wyrzutów...
              • wesolek11 Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 23.12.05, 12:33
                Ciezko mi w tej chwili przytoczyć jakis konkretny przykład, zwłaszcza, że tutaj
                za bardzo odezwać się nie można, bo jak dziewczyny naskoczą, to aż się niemiło
                robi w ten przedświateczny czas.
                Ale jak wątek będzie istniał, a zdarzy sie poważna sytuacja lub coś sobie
                przypomnę - wrócę tu.
                • danka24 Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 23.12.05, 12:53
                  Temat jest na pewo drażliwy, a sytuacja "klapiących" jest zazwyczaj trudniejsza
                  niż "klapanych". Ci drudzy szybciej zapominają, a pierwsi - o ile oczywiście
                  wrażliwi - dręczą się okropnie...
                  Napisz, czy Ci się uda odnieść jakiś choćby mały sukcesik po zastosowaniu
                  metody odsyłania smile powodzenia!
                  • wesolek11 Re: Danka napiszę, jak nie będzie watku to na priv 23.12.05, 12:55
      • taaga Re: reakcja na "odsyłanie" 13.01.06, 14:55
        Witam,
        mam w domu 2-latka i coraz częściej zaczynam zaglądać na forum "Wychowanie".
        Szukam tu m.in. metod na poskromienie wyskoków mojego malucha. Klapsy
        (właściwie klepnięcia w pieluchęwink)dostaje czasami, ale tak samo jak na
        tłumaczenie (wyraźnym głosem, twarzą przy twarzy aby wiedział, że to do niego i
        nie ignorował) - reaguje śmiechem. To dla niego dobra zabawa.

        Wypróbowałam ostatnio również metodę odsyłania do pokoju. Niestety też nie
        zdała egzaminu. Mój maluch przeraźliwie krzyczał i pluł, a było to akurat
        wyjątkowo uciążliwe, bo w domu był 2-miesięczny maluch, który reagował na to
        płaczem. Kilkakrotne odsyłanie do pokoju (za każdym razem troszkę dłużej) wcale
        go nie uspokoiło - po kilku sekundach walenia w drzwi, zajmował się tam czymś w
        spokoju, a mimo to za każdym razem po wyjściu krzyczał jeszcze głośniej i pluł
        mocniej. Czy miałam go w tym pokoju zamknąć na cały wieczór?
        Ignorowanie to też w jego przypadku nie jest dobra metoda ,bo wcale nie
        prowadzi do tego, że kończy z jakąś uciążliwą czynnością. Traktuje to wtedy jak
        przyzwolenie.

        Niestety są różne temperamenty dzieci i różne metody na nie działają, ale
        zawsze chętnie spróbuję kolejnej - a nuż ta akurat zadziała.
        Od tego jest forum - nie pouczanie, ale rady!
        Aga
    • tunia78 Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 23.12.05, 11:49
      hmmm no cóż ja należę do tych mam co niestety daja klapa synkowi i mam cholerne
      wyrzutu sumienia, oczywiście robię to sporadycznie i nie dlatego aby sie
      wyładować i odreagować ale jak moj 2-latek szczypie mnie baardzo mocno w piersi
      raz , drugi, dziesiąty i nie przestaje, Ja proszę, udaję że płaczę, krzyknę,
      opowiadam bajęczkę o dziewczynce która szczypała i nikt jej nie lubił itd...a on
      się tylko rozpędza i zaczyna mnie szczypać po twarzy i jeszcze gryźć to
      uwierzcie drogie mamy że tylko klaps skutkuje. Przykte to ale prawdziwe( acha
      wychodzenie z pokoju tez nic nie daje bo pochwili dalej szczypie)Powtarzam nie
      jestem dumna z tego ale na dzień dzisiejszy to niestety sie sprawdza. Dodam że
      nie wyobrażam sobie uderzenia synka bo coś przeskrobał co w jego rozumieniu nie
      jest złe np: wyleje wodę, albo wrzuci do śmieci pieniąze albo potłucze coś.Wtedy
      tłumaczę że nie wolno, albo się zdenerwuje, ale portafię zrozumieć że 2-latek
      zapomniał się, nie przyjmuje tego do wiadomości kiedy po raz "enty" gryzie mnie.
      • lila1974 Re: Tuniu 23.12.05, 11:55
        Zwyczajnie nie pozwól szczypać, odsuń go wtedy od siebie i już. I za kazdym
        razem rób dokładnie to samo. Dzieci przechodzą przez pewne fazy. Koni kiedyś
        nas podgryzała. Nie godziliśmy się na to i już. Odsuwaliśmy ją od siebie za
        każdym razem, gdy próbowała ugryźć. Wreszcie przestała i nie było to powodem do
        klapa. Teraz Nela szczypie, nie złośliwie, ot tak i robimy dokladnie to samo.
        Nie zgadzamy się na krzywdzenie nas. Z drugiej strony wiemy, ze ten etap jej
        minie.
    • haganna Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 23.12.05, 11:56
      Przecież to proste. Zabierasz kredki i dajesz papier. Ale najpierw usuwacie
      szkody. Jak wrzeszczy i tupie, to zanosisz do drugiego pokoju, żeby ochłonął.
      Możesz go zostawić w znanym mu miejscu (pokoju) i powiedzieć, że jak mu
      przejdzie, to może wrócić do gości, ale po ścianie malować nie wolno.
      Po co ta złość, nerwy i klapsy - bez sensu.
      Mam co prawda młodsze dziecko. Jak się złości, to zmieniam jej otoczenie (np.
      wynoszę do innego pokoju, albo po prostu biorę pod pachę i idę dalej). Złość
      mija baaardzo szybko. Rzadko jej czegoś zabraniam i nigdy nie straszę, ale jak
      już zabronię, to nie ma zmiłuj. Nie i już.
    • kaja5 Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 23.12.05, 12:40
      Ja nie daje klapsów, ale krzyczę.Nie mogę sie pochamować, jestem krzykliwa i
      jak ktos mnie zdenerwuje to własnie krzykiem się wyładowywuje.
      • wesolek11 Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 23.12.05, 12:50
        A znam takich, że jak krzyczą to im sąsiedzi policję wzywają, że dzieci
        maltretują.
        • kaja5 Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 23.12.05, 13:07
          Szkoda tylko, że niektórzy sasiedzi nie wzywają policji kiedy ktos na prawde
          dziecko katuje.
          • katse Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 23.12.05, 14:33
            moje dziecko ma 2,5 i klapsa nie dostalo
            czasem sa sytuacje kiedy naprawde nie wiem co robic
            bo mala awanturuje sie
            stosuje wtedy "przemoc"
            w postaci kategorycznego głosu
            ostatnio dziala
            jak mala tylko ten surowy, kategoryczny glos slszy - przestaje

            a krzyczec jej wolno
            wolno nawet klasc sie na podlodze

            i smieszne jest ze jak sie ja podnosi to wrzeszcze bardziej
            a jak podejde i spokojnie spytam: mozna Ci pomoc??
            wyciaga lapki

            K
            • kubusala Katse 23.12.05, 14:50
              No widzisz a moje dziecko nie znosi ostatnio podniesionego tonu, kiedys tak,
              wystarczyło,ze zmienilismy barwę głosu a On juz wiedział o co chodzi. Ale teraz
              ma taki etap,ze nie możemy na niego krzyknąć gdyz to działa jak płachta na
              byka. Staramy się więc mówić spokojnie, ale i to na nic, gdyz On ostatnio
              przechodzi etap takiego buntownika,ze gdy czegos chce to będzie się darł,
              kopał tak długo aż tego nie dostanie. Nie chcę mu ustepowac, bo nie chcę żeby w
              ten sposób wymuszał wszystko.
              • isma Sytuacje absolutnie nadzwyczajne 23.12.05, 17:31
                Zabrac narzedzie zbrodni, a potem olewac. Zakomunikowawszy uprzednio: jest mi
                smutno, kiedy mnie nie sluchasz/kiedy tak sie zloscisz. Samo przyjdzie
                zalagodzic sprawe.

                Ale to pewnie zalezy od dziecka: moja latorosl np. jest stara aktorzyca, i jak
                nie ma publicznosci, to zaraz z niej powietrze uchodzi. A jak jej popisy sie
                ciesza zainteresowaniem, to sie nakreca.

                Aha - nie powiem, ze klapsa nie dalam nigdy. Dalam, w sytuacji, w ktorej
                przewinienie bylo z gatunku zarazajacych zyciu i zdrowiu, np. kiedy wyrwala mi
                sie i wybiegla na ulice, to, dopadlszy, owszem, trzepnelam po pupie. I mam
                zamiar zarezerwowac klapsy tylko dla takich sytuacji, o ile sie powtorza.
                Oczywista, potem sie dziecieciu tlumaczy, co i jak, wiec, summa summarum, mam
                nadzieje, ze sie powtarzac nie beda.
    • anik801 Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 23.12.05, 14:30
      Ja nie daję klapsów córce(za co jestem potępiana i ciągle słyszę,że
      rozpieszczam córkę).Już kiedyś pisałam,że nie potrafię uderzyć kogoś kogo
      kocham najbardziej na świecie!Poza tym ogólnie nie uznaję przemocy i wolę w
      inny sposób rozwiązywać problemy.Może to dlatego,że moja mama nigdy nie dała mi
      nawet klapsa.Skoro ona potrafiła wychować mnie i moje rodzeństwo(dwie siostry i
      brat)bez bicia,to dlaczego ja bym miała nie umieć?Ja nie potrafię uderzyć
      dziecka,które jest przecież słabsze ode mnie i nie potrafi się bronić. Przecież
      ja też bym nie chciała być bita,jak coś źle zrobię.To jest jednak tylko moje
      zdanie na ten temat,a każdy ma prawo do własnego.Moja kuzynka daje klapsy swoim
      dzieciom i to często przy mnie.Ja jej nie potępiam,bo to jej sprawa.Ja swojemu
      dziecku nie dam klapsa i już,a każdy niech mówi co chce.
      • wesolek11 Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 23.12.05, 15:05
        Ja to już sama nie wiem o co chodzi założycielce wątku. Krytykuje prawie
        wszystkich, i tych co są za klapsem i tych przeciwko.
        Nie da sie jednoznacznie też napisać, jak postępować z dzieckiem. To zależy od
        sytuacji, od charakteru dziecka, od wychowania i innych czynników wewn. i zewn.
        • kubusala Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 23.12.05, 15:11
          wesolek11 napisała:

          > Ja to już sama nie wiem o co chodzi założycielce wątku. Krytykuje prawie
          > wszystkich, i tych co są za klapsem i tych przeciwko.
          >

          Ale kogo ja krytykuję ??? poza Lolą?
    • cruella kubusalo 23.12.05, 15:17
      Próbowałaś w czasie spasmatycznego płaczu, histerii, krzyku, buntu...objąć
      dziecko silnie rękami (tak, by nie mogło wierzgać nogami i machać rękami,a Ty
      musisz za jego plecami złączyć dłonie, wiemy o co chodzismile i trzymać aż się
      uspokoi? Potem puszczamy dziecko i robimy tak za każdym razem, gdy dziecko tak
      się zachowuje, dziecko szybko sobie przyswoi, że takie będą skutki jego zachowania.
      Tak trzeba robić bez względu na miejsce (sklep, ulica, dom babci...).

      Pomagasmile)) choć wymaga od mamusi wytrwałoścismile)
      • kubusala Re: kubusalo 23.12.05, 15:22
        Szczerze mówiąc nie słyszałam o tymsmileZresztą nigdy nie sądziłam,że moje dziecko
        będzie do takich histerii skłonne, to zawsZe był chodzący Aniołek. No ale
        spróbuję, spróbuję, mam nadzieję,że do Świąt nie bedę miała takiej okazjismile
        Dzięki i pozdrawiam
        • cruella Re: kubusalo 23.12.05, 15:27
          Spróbuj, to rada, którą kiedyś dostałam od psycholożki, gdy nie mogłam zapanowac
          nad wybrykami młodszego synasmile)

          Najlepsza z tego wszystkiego jest reakcja dziecka, gdy widzi, że za każdym razem
          czeka go to samosmile))) Ja tak robiłam, gdy syn nie tyle urządzał histerię co nie
          słuchał, był nieznośny...Bez słów, bez tłumaczeniasmile)))Raz tylko powiedziałam
          mu, że tak będzie za kazdym razem, gdy tak się będzie zachowywałsmile)

          Wszystkiego świątecznegosmile)) zmykamsmile
          • peggy1 Re a ja.... 23.12.05, 16:36
            A ja jak jestem zla musze w cos uderzyc zeby odreagowac (w cos nie w kogos).
            Dlatego jak moj syn wpada w histerie to pozwalam mu sie "wyszalec". Najczesciej
            wtedy wychodze z pokoju w ktorym on jest i go ignoruje. Szybko mu przechodzi.
            Podobnie postepowalam z moja duuuuzo mlodsza siostra ktora sie zajmuje. On ma
            teraz prawie 4 lata i juz nie urzadza takich scenek smile) Nie wiem jakbym sie
            zachowala gdyby mi odwalili cos na miescie ale (na szczescie - odpukac)jeszcze
            nie urzadzili mi w miejscu publicznym zadnej scenki.
            Klapsow nie daje bo jeszcze chyba nie mialam powodu (albo wyjatkowo cierpliwa
            jestem). Pomalowanie szfy mazakiem skonczylo sie zabraniem mazakow na jakis czas
            i szorowaniu freskow. Wiecej sie to nie powtorzylo.
        • kawka74 Re: kubusalo 23.12.05, 17:37
          > Szczerze mówiąc nie słyszałam o tymsmile
          Ale z grubsza to zastosowałaś wink Unieruchomiłaś dziecko. Nie ma znaczenia, czy
          przytulasz, czy ściskasz żelaznymi rękami splatanymi za plecami dziecka.
          Dlatego Cię ugryzł.
          Nie mówię tu o sytuacjach, w których dziecko trzeba przytrzymać, bo inaczej
          zrobi krzywdę sobie albo komuś. Ale przytrzymywanie jako próba uspokojenia...
          We mnie budzi to zgrozę, choćby dlatego, że sama mam ochotę ugryźć męża, który
          usiłuje mnie choćby przytulić, kiedy jestem wściekła. Na szczęście oduczył się
          tych barbarzyńskich praktyk i po prostu zostawia mnie w spokoju.
          Podejrzewam, że na Twoim dziecku (w końcu Cię ugryzł) ta metoda uspokajania po
          prostu się nie sprawdzi. Właściwie już się nie sprawdziła.
          • czajkax2 ja tak jak kawka 23.12.05, 20:25
            oszalałabym gdyby ktos mnie siła trzymał,wrew mojej wpli. Ale to chyba
            przeszłosc sprawia ze nie znosze i nie dopuszczam do takich sytuacji. Córkę
            często lekcewazegdy histeryzuje,tzn nie zwracam uwagi,wychodza,albo ona jest
            wypraszana z pokoju.
    • palka_zapalka Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 23.12.05, 16:56
      Do nie do mnie , ale też sie wypowiem.
      Ja czasami daję klapsa bo jak inne formy nie skutkują to uważam , ze lekki
      klaps nie zostawi śladu na psychice mojego dziecka.
      Nie jestem matką która wychowuje tylko przez klapsy to jest jedynie
      ostateczność.
      Kązdy wychopwuje swoje dzieci jak uwaza za słuszne.
      W mojej rodzinie jest dziewczynka wychowywana bez kalpsów bezstresowo i teraz
      jako panna uczennica jest taka jaka jest jak dla mnie rospieszczona do bólu
      mała kapryśnica która ma problem z koleżankami, a raczej z tym , ze ich ma
      niewiele z powodu swojego charakteru.
      Nikt nie powinien mieć wyrzutów sumienia, ze sporadycznie da klapsa czy
      krzyknie to nie przemoc nad dziecckiem.
      Pozdrawiam i życzę dużo cierpliwości i miłości smilesmile
      • haganna Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 23.12.05, 17:26
        Palka_zapalka ty naprawdę uważasz, że ta dziewczynka ma problemy ze
        znalezieniem się w grupie, bo nie dostała klapsa? Przecież to bzdura!
        • palka_zapalka Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 23.12.05, 23:27
          Nie dlatego , ze nie dostała klapsa plizzz nie wyrywajcie zdań z kontekstu!!
          Czy ja napisałam ze dlatego?!
          Napisałam, ze nie dostawałą i ze była wychowywana beztresowo.
          Wiele by pisać, ale jeśli dziecko mówi do mamy głupia stara jędzo i mama powie
          no wiesz córeczko jak tak mozna to jest według Ciebie ok??
          Nie ma tłumaczenia, nie ma zakazów, są jedynie puste słowa i brak reakcji na
          paskudne zachowanie.
          • wieczna-gosia Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 24.12.05, 00:00
            palka no chyba kazden jeden zna jakiegos rodzica, co dziecka nie wychowuje
            (wychowanie bezstresowe to brak wychowania po prostu i totalna bezradnosc
            rodzicielska). Tylko czego to dowodzi? Chyba jedynie tego ze sa ludzie ktorzy z
            wychowaniem se nie radza. Zgadzam sie smile tylko nie bardzo rozumiem jak sie to ma
            do dyskusji.

            Powtorze jeszcze raz- spoleczenstwo polskie to nie szwecja. Tu sie dzieci
            klepie. I wedle teorii zbawczego wplywu klapow na mlodych ludzi- powinno byc
            super. A nie jest smile)
      • kawka74 Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 23.12.05, 17:40
        > W mojej rodzinie jest dziewczynka wychowywana bez kalpsów bezstresowo
        Wychowywanie bezstresowe nie jest jednoznaczne z wychowaniem bez klapsów. To,
        co się dzieje z tą dziewczynką, to wypadkowa całej masy czynników, nie tylko
        skutek braku lania w dupsko.
        Z resztą się zgadzam smile
        • wieczna-gosia zgadzam sie z kawka ntxt 23.12.05, 22:45

          • triss_merigold6 Re: zgadzam sie z kawka ntxt 23.12.05, 22:55
            Cuś obszerniej poniżej napisałam, mogłabys się odnieść? wink
      • stypkaa Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 11.01.06, 11:06
        Mam małe dziecko, nie ma jeszcze roku, więc nie mam doświadczenia radzenia
        sobie z buntem 2-latka i innymi problemami wychowawczymi dotyczącymi starszych
        dzieci. Ale uważam, że brak tego doświadczenia nie jest przeszkodą żeby
        powiedzieć, że dla mnie wychowanie bez klapsa a wychowanie bezstresowe to są
        zupełnie dwie różne sprawy.
        Moim zdaniem nie da się wychować dziecka bezstresowo, co najwyżej tyrana i
        egoistę, który jak pisze palka_zapalka „ma problem z koleżankami, a raczej z
        tym , ze ich ma
        > niewiele z powodu swojego charakteru”.
        Natomiast uważam, że można wychować dziecko bez klapsa. Nie wolno natomiast
        dzieciom na wszystko pozwalać. I nie jest to tylko moja opinia, nawet
        psycholodzy twierdzą, że dzieci potrzebują jasno wytyczonych granic i zasad, a
        przede wszystkim rodziców którzy są konsekwentni.
        Wychowywanie bez klapsów nie jest bynajmniej dla mnie wychowywaniem
        bezstresowym. Bezstresowe jest wtedy kiedy rodzice, w imię „dobra dziecka”
        pozwalają mu absolutnie na wszystko.
        I tak tylko chciałam zwrócić Waszą uwagę na to, że często te pojęcia są mylone,
        albo używane jako równoznaczne.
    • marghe_72 Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 23.12.05, 22:30
      zajrzyj na Forum Wychowanie..
    • triss_merigold6 Obszerniej powiem 23.12.05, 22:53
      Nie jestem zadeklarowaną przeciwniczką klapa bez względu na sytuację. Osobę
      dorosłą w ataku histerii (kiedy nad sobą nie panuje) skutecznie trzeźwi się
      tzw. liściem. Mogę sobie wyobrazić, że skrajnie wyprowadzona z równowagi dam
      dziecku klapsa na zasadzie odruchu. Nie "za karę" tylko dlatego, żeby się
      opamiętało.

      Nie zastanawiam się nad własnymi metodami wychowawczymi i nie mam poczucia winy
      zabraniając czy powstrzymując dziecko siłą. Umówmy się: przeniesienie 13
      miesięczniaka od kabli w inne miejsce mimo protestów JEST użyciem siły.
      Inna sprawa, że nie tłumaczę. Nie widzę sensu opowiadania maluchowi co i
      dlaczego i że mamusia coś tam. Komunikaty krótkie i konkretne, jednozdaniowe +
      reakcja od razu, bez negocjacji.
      Gdyby moje szczypało to nie plotłabym bajek o dziewczynce tylko odsunęła
      dziecko. Mogę mówić 500 razy "nie wolno" i odsuwać do skutku.
      Nie muszę rocznemu dziecku udowadniać, że mam rację i dlaczego ją mam, ma być
      tak i koniec.
      Inna kwestia, zachowania dzieci które są wymieniane mnie osobiście nie
      denerwują. Raczej śmieszą, bywają męczące ale nie traktowałabym ich jako
      przejawu złośliwości dziecka, raczej jak upierdliwość młodego psa.
      Od małego dziecka nie spodziewam się ani empatii ani zrozumienia. Nie musi
      kumać, że po ścianch się nie maluje, bo: brzydko wyglądają, trzeba remontować,
      mamusia się męczy sprzątając itd. Nie maluje się i kropka.
      • wieczna-gosia tez sie zgadzam :))) 23.12.05, 23:07
        Mogę sobie wyobrazić, że skrajnie wyprowadzona z równowagi dam
        > dziecku klapsa na zasadzie odruchu. Nie "za karę" tylko dlatego, żeby się
        > opamiętało.
        >

        jak najbardziej. Z tym, ze u mnie "skrajnie wyprowadzona z rownowagi" nie mialo
        miejsca smile Ale w koncu wszystko przede mna smile

        Z reszta sie zgadzam jak najbardziej. W chwili kryzysu nie tlumacze, nie
        negocjuje tylko egzekwuje- na smrodek dydaktyczny jest czas pomiedzy kryzysami,
        kiedy wraz z kredkami podaje kredki, i mowie ze maluje sie TU, gdy ucze
        calowania i miziam sie z dzieckiem itd.
        MOze byc?
        • marghe_72 Re: tez sie zgadzam :))) 23.12.05, 23:10
          o tak
          krótko, jasno o tresciwie
        • triss_merigold6 Re: tez sie zgadzam :))) 23.12.05, 23:18
          Sure.D
          Milion drobiazgów dziennie może mnie chwilowo zapienić do białego, bo jestem
          raczej choleryczna. Dziecko nie. Podniosę, przeniosę, przytrzymam rączkę,
          zabiorę coś dając inne odpowiednie bardziej ale bez nerwów.
          Dzieciństwo to dość koszmarny okres bezradności. Wszystko jest większe, wszyscy
          silniejsi, chęci nie idą w parze z możliwościami, chciałoby się coś uzyskać a
          jeszcze brak słów w ludzkim języku itd. Dlatego rozpaczliwe próby
          wyegzekwowania czegoś przez dziecko raczej mnie nie denerwują.wink
        • kawka74 Re: tez sie zgadzam :))) 23.12.05, 23:26
          To ja też się zgodzę, Triss, chociaż moje stanowisko już znasz smile)
          Mam jednakowoż inne pytanie: czytam sobie teraz "Dziecko" Spocka (żeby być
          lepszym teoretykiem wychowania wink i nie bardzo rozumiem, dlaczego przylepiono
          mu etykietkę wynalazcy wychowania bezstresowego. Chyba, że mam jakieś wydanie
          nowsze, w którym Spock wyrzekł się swoich bezstresowych poglądów wink
          • triss_merigold6 Re: tez sie zgadzam :))) 23.12.05, 23:38
            Albowiem ludzie głupie są i nie czytają ze zrozumieniem.
            Inaczej: Spock to pisał kiedy powszechne było w USA wychowanie chłodne,
            restrykcyjne, postpurytańskie i teksty, że warto dziecko próbować rozumieć i
            kochać były rewolucyjne. Kontekst dziejowy znaczy się.wink
            Spock nie jest przeciwnikiem klapsów, kar, jakiejś dyscypliny ale twierdzi, że
            wymagania należy dostosować do wieku dziecka. Wkurzanie się na dwulatka, że
            jest "egoistą i sobkiem", bo nie chce się podzielić zabawką jest absurdalne, bo
            dziecko jest wtedy akurat na etapie odkrywania wersji "moje i wszyscy won".
            • kawka74 Re: tez sie zgadzam :))) 23.12.05, 23:47
              No, właśnie. A już myślałam, że nie umiem czytać. Ulżyło mi wink
              • triss_merigold6 Re: tez sie zgadzam :))) 23.12.05, 23:54
                Spock wbrew pozorom JEST restrykcyjny. Zaleca ustawianie niemowlaka do
                karmienia na godziny, spanie bez rodziców w osobnym łóżeczku, nie reagowanie na
                każdy pisk, nie uspokajanie podaniem piersi, proponuje odmawiać bez wyrzutów
                sumienia jeśli jesteśmy do czegoś przekonani itd. Pisze o tym, że dziecko które
                ma jasne granice wyznaczane przez rodziców czuje się bezpieczniej. Bezpieczniej
                czuje się wg. niego dziecko wychowywane nawet surowo ale z miłością niz takie,
                którego rodzice czują się nieustannie winni, bo skarcili, zabronili.
                • wieczna-gosia Re: tez sie zgadzam :))) 23.12.05, 23:56
                  moj tata lubil mi przytaczac ze wychowuje dzieci bezstresowo wg Spocka, a ja sie
                  na takie dictum kulam ze smiechu smile)
                  • triss_merigold6 Re: tez sie zgadzam :))) 24.12.05, 00:02
                    To znaczy, że Spocka można czytać na dowolny sposób:
                    - olewamy wsio i jest całkiem bezstresowo
                    - nie olewamy i próbujemy zrozumieć raz
                    - nie olewamy ale to co zrozumieliśmy ma się nijak do intencji autora. D
                    • wieczna-gosia Re: tez sie zgadzam :))) 24.12.05, 00:05
                      ojciec moj stosuje wariant czwarty: nie czytal, ale slyszal ze jest bezstresowy smile
                      KOcham goscia ale w pewnych sprawach jest kompletnym betonem. Co ja ci bede
                      tlumaczyc- zolnierz zawodowy smile))))
                      • triss_merigold6 Re: tez sie zgadzam :))) 24.12.05, 00:10
                        Wiesz, mój ojciec też jest (był, bo emeryt) zawodowym żołnierzem ale bardzo
                        nietypowym.wink W każdym razie wychowawczo był liberalny i negocjacyjny, nawet
                        bardziej niż mama. Nie wiem, jakiś brzydki stereotyp za zawodowymi się wlecze a
                        ci których znam to naprawdę byli sensowni rodzicielsko.
                        • linka9 Re: tez sie zgadzam :))) 24.12.05, 01:24
                          haganna napisała:

                          >Przecież to proste. Zabierasz kredki i dajesz papier. Ale najpierw usuwacie
                          szkody. Jak wrzeszczy i tupie, to zanosisz do drugiego pokoju, żeby ochłonął.
                          Możesz go zostawić w znanym mu miejscu (pokoju) i powiedzieć, że jak mu
                          przejdzie, to może wrócić do gości, ale po ścianie malować nie wolno.
                          Po co ta złość, nerwy i klapsy - bez sensu.

                          A dzieciak - wrzeszczy dalej, ucieka z pokoju, gdzie ma niby ochłonać i od nowa
                          zaczyna malować ścianę. I tak kilka razy. Co proponujesz?
                          • kawka74 Re: tez sie zgadzam :))) 24.12.05, 10:33
                            Nie będzie malował ściany, jeśli się mu zabierze kredki. Bo niby czym będzie
                            malował? Palcem?
                            • linka9 dalszy krok 25.12.05, 23:17
                              kawka74 napisała:

                              > Nie będzie malował ściany, jeśli się mu zabierze kredki. Bo niby czym będzie
                              > malował? Palcem?
                              ólna radość ...wink
                              Tu rozmawiamy przecież o przypadkach, kiedy dzieciak nie popuści do upadłego,
                              czyli po odebraniu kredek - histeria, przeszkadznie dorosłym, rzucanie zabawkami
                              na oślep, itp, itd, w kazdym razie zachowanie, które nie pozwala na przejście
                              do porządku dziennego i obojętność. Pytam więc, co dalej?
                              • kawka74 Re: dalszy krok 26.12.05, 09:04
                                Ja bym dała klapa - dziecko urwałoby przedstawienie ze zdziwienia wink
                          • haganna Re: tez sie zgadzam :))) 27.12.05, 13:58
                            Kredki zabrane - to raz! Pokój zamknięty (albo areszt "łóżeczkowo-kojcowy") -
                            to dwa! Może wtedy wrzeszczeć, aż ochrypnie.
                            • haganna Re: tez sie zgadzam :))) 27.12.05, 14:05
                              Co jakiś czas wpadam i pytam, czy już przeszło, bo my sie tam świetnie bawimy,
                              ale skoro woli się złościć to jej sprawa.
                              -Mam już przytulić?
                              -Nie.
                              -Zaśpiewać?
                              -Nie.
                              -No to wychodzę.
                              Zazwyczaj zgadza się na śpiewanie i sama wybiera piosenkę. Potem śpiewamy razem
                              i wracamy do pokoju. Jakoś na razie działa i Mała szybko znowu jest aniołkiem.
                              A potem pokazuje np. na ścianę i mówi "niu niu niu".
                              • kubusala Re: tez sie zgadzam :))) 27.12.05, 14:14
                                Haganna areszt łożeczkowo kojcowy u 2,5 latka to raczej nie wchodzi w gręsmile)
                                • haganna Re: tez sie zgadzam :))) 30.12.05, 22:42
                                  Wychodzi z kojca?
                                  Moja koleżanka miała kojec do czasu, aż mały skończył 3 lata (potem
                                  kojec "przeszedł" na młodszego brata).
                        • gabi683 Re: tez sie zgadzam :))) 24.12.05, 10:48
                          Ja jak bylm dzieckim miałam wyznaczony w pokoju kawałek ściany na którym mogłm
                          malowac ,nikt na mnie nie krzyczał i kredek nie zabierał i malowłam tylko w tym
                          jednym miejscusmileA jak byłm chora wyciałam kwiatki w przescieradle i nikt mnie
                          za to nie zbił smileMam troje dzieci i moj najstarszy syn dostał raz w skóre ,i
                          pamięta to do tej pory ma teraz 12 lat a jak dostał w skóre 4.5 smileBo sie uparł
                          ze musze mu znalesc miejsce w autobusie i mnie ugryzł i kopną wrr.Wiec
                          wysiadłam z autobusu weszłam w brame i mu wlałm w tyłek ,a potem cała droge do
                          domu płakłm razem z nim sad
    • gosiuniek1 Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 24.12.05, 22:37
      witaj
      ja nie daję mojemu dziecku klapsów,nie robię lania ani awantur. po prostu
      rozmawiam, rozmawiam, rozmawiam...
      w styczniu skończy 4 latka i jest naprawdę inteligentnym, dobrze wychowanym
      maluchem. wie gdzie jak sie zachować i co powiedzieć. jest radosny i psotny ale
      zna granice i dzięki temu czuje się bezpieczny a ja razem z nim.
      uczymy się razem wielu rzeczy on jak być dzieckiem a ja jak być matką ale nauka
      ta nie polega na klapsach itp.
      każdy ma prawo wychowywać dzieci tak jak potrafi najlepiej i nie powinien mieć
      wyrzutów sumienia z powodu swoich metod wychowawczych. ja potrafie się wyciszyć
      ale nie wszyscy posiadaja tę umiejętność.
      głowa do góry nie miej wyrzutów. jesteś najlepszą matką dla swojego malucha i
      on o tym wie tylko wyznacz mu stanowczo granice wtedy obydwoje poczujecie się
      bezpiecznie. pozdrawiam i życzę pogodnych świąt.g.
    • zona_wojtka Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 25.12.05, 16:44
      Spokojnie. U mnie to samo.
      Czasami jest tak, że póki w dupsko nie przyłożę, to z minuty na minutę jest
      coraz gorzej. Mam dwie córki. Młodsza jest gorsza. Chyba bardziej
      rozpieszczona...
      Starsza, sześcioletnia, jak ma zbyt duży luz, staje się nie do zniesienia.
      Rozumiem, że są dzieci, którym wystarczy powiedzieć "Tego nie wolno". Są też
      jednak inne - krnąbrne, przekorne.
      I zawsze powtarzam - nie mogę zrozumieć rodziców, którzy pozwalają swoim
      dzieciom włazić na głowę, pyskować, kłaść się na chodnik i walić głową, a na
      koniec zlać się w majty...
    • dziki-imbir Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 25.12.05, 23:16
      Kubusalo, mowisz, ze Twoje dziecko kilka razy dziennie prowokuje Cie do awantur.
      A czy gdy jest grzeczne, poswiecasz mu czas? Zajmujesz sie nim i bawisz sie
      razem? Bo czasem dzieci prowokuja awantury i robia rzeczy o ktorych wiedza, ze
      nie wolno, bo wtedy rodzice zwracaja na nie uwage.
      A dla dziecka uwaga rodzica jest najwazniejsza. Woli zostac skrzyczane czy nawet
      uderzone przez mame niz nie zauwazone.
      Nie wiem jak jest u Ciebie, moze zwracasz na dziecko uwage. I wtedy nie mam
      wyjasnienia dla jego zachowania. Ale moze jest inaczej - nie masz za duzo czasu
      do poswiecenia dziecku. I ono sie o ten czas dopomina.
    • edytkus Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 26.12.05, 06:55
      triss_merigold6 napisała:
      > Gdyby moje szczypało to nie plotłabym bajek o dziewczynce tylko odsunęła
      > dziecko. Mogę mówić 500 razy "nie wolno" i odsuwać do skutku.

      No i po piecsetnym razie wiecej nie uszczypnie bo zwyczajnie z tego wyrosnie a nie dlatego ze nie
      wolno, a do piecsetnego bedzie robic co mu sie podoba bez wzgeldu na konsekwencje. Czytam ten
      watek i wciaz nie znalazlam sensownej rady na problem Kubusali. Jak sprawic zeby dziecko od razu,
      lub najdalej za trzecim razem w koncu posluchalo?

      >Nie musi
      > kumać, że po ścianch się nie maluje, bo: brzydko wyglądają, trzeba remontować,
      > mamusia się męczy sprzątając itd. Nie maluje się i kropka.

      Alez one dobrze wiedza ze po scianach sie nie maluje, sek w tym ze nic sobie z tego nie robia.

      Dr. Spock... nie no dziewczyny, przeciez jego metody wychowawcze zostaly opublikowane w 1946 roku
      surprised To raczej ciekawostka z przeszlosci a nie wspolczesne metody wychowacze. Jedyny jego poglad
      wychwowawczy ktory nie stracil na akutalnosci to "Parenting is about choices and deciding what's best
      for your child."
      • kawka74 Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 26.12.05, 09:08
        > Dr. Spock... nie no dziewczyny, przeciez jego metody wychowawcze zostaly
        opubli
        > kowane w 1946 roku
        > surprised To raczej ciekawostka z przeszlosci a nie wspolczesne metody wychowacze. J
        > edyny jego poglad
        > wychwowawczy ktory nie stracil na akutalnosci to "Parenting is about choices
        an
        > d deciding what's best
        > for your child."
        Myślę, że znalazłoby się jeszcze parę poglądów. Jeśli przeczytałaś Spocka jak
        należy, ze zrozumieniem, to przyznasz mi rację.
      • betty_julcia Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 10.01.06, 09:55
        Witajcie dziewczyny a przede wszystkim autorko, która boryka się z bardzo
        współczesnym i spędzającym sen z powiek problememsmile
        Nie mam za wiele czasu więc ni eprzeczytałąm wszystkich postów tylko kilka
        pierwszych. I doszłam do wniosku że każdy będzie odpowiadał ci po swojemu,
        dawał mądre według siebie rady a tak naprawdę ty najlepiej znasz swoje dziecko
        i tylko ty jedna znajdziesz złoty środek na uspokojenie go i na dobre
        wychowanie. Sądząc z twoich postów i choćby z samego faktu poszukiwanie
        rzowiązań jesteś inteligentną osobą i najważniejsze to zdać się na swój rozum,
        miłość i intuicję.
        Niestety nie da się jednoznacznie powiedzieć czy klaps jest dobry czy zły. Czy
        lepiej było go wymierzyć czy z zimną krwią patrzeć na trafiające szlag dziecko.
        JA jestem osobą której złość szybko przechodzi. Nie potrafię zachować zimnej
        krwi. JAk się wkurzę dam ostrzegającego klapsa w pupę. Dziecko natychmaist się
        reflektuje i widzi że przegięło po czym jest ok. Mi złośc przechodzi
        natychmiast, Julka ugrzeczniona i afera sie kończy. KAżdy ma swój rozumi swój
        sposób.
        Ja widzę wiecej dobrego w szybkim zakończeniu afery niż w doprowadzaniu dziecka
        do skrajnej histerii. Zreszta każda sytuacja jest inna ale niezależnie od tego
        nie widzę nic złego w daniu czasami klapsa w tyłek . Wychowywanei dziecka bez
        przysłowiowego klapsa w tyłek nie zawsze oznacza bezstresowe, czasami wręcz
        przeciwnie, jest ono barzdiej stresowe niż zakończone klapsem.
        ------------------------------------------------------
        Betty to mama a to jestem ja:
        GWIAZDECZKA
    • zofia111 Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 26.12.05, 19:56
      Wyjac z raczki kredke, a dziecko przestawic w inne miejsce z dala od sciany i
      to od razu, kiedy nie zareaguje za pierwszym razem. A co dziecko winne, ze maz
      ma tempy dowcip wink?
      • slawek73 Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 27.12.05, 10:38
        Dac klapsa i kropka, prosta zasada akcja i reakcja. Nie bawic się w jakies
        poradnikowe dyplomacje i pogadanki na temat szkodliwości mazania po scianach.
        Bo klapsa 3 latek bedzie pamietał przez dłuzszy czas a edukacyjna oracja rodem
        z jakiejś książczyny jednym uchem mu wleci a drugim wyleci, o ile w ogóle
        zrozumie o co chodzi. Ludzie troche stanowczości w podejściu do dzieciaków. W
        pozniejszym zyciu bedzie im łatwiej zbierac ewentualne cięgi smile
        • wieczna-gosia Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 27.12.05, 11:48
          W
          > pozniejszym zyciu bedzie im łatwiej zbierac ewentualne cięgi smile

          to moze do domu dziecka oddac- to to je zahartuje na pozniejsze zycie...

          Slawku trogi co to za argument. Rozumiem klapsy- by czlowiek nie wytrzymal, bo
          dziecko wyjatkowo namolne bylo, bo bylo niebezpiecznie...

          Ale takiego argumentu ni diabla nie rozumiem. Coz to znaczy? Czy wiec powinnismy
          dzieci oszukiwac, bo bedzie im latwiej zniesc poczucie zawodu w doroslym zyciu?

          Poza tym jakie pozniejsze cegi? Tak czesto w doroslym zyciu daje ci to klapsy?
          to chyba juz z twojego wyboru smile)
          • slawek73 Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 27.12.05, 12:17
            To takie uogólnienie było moja droga.
            A puenta jest taka
            Nie dajmy sie ogłupić forumowym mamusiom-cipusiom i tatasiom-ciapciusiom smile
        • haganna Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 27.12.05, 14:15
          Tyran z ciebie.
          W późniejszym życiu będzie dzieciakom łatwiej dac komuś w mordę, chociażby to
          był własny rodzic. Tak na zasadzie "akcja i reakcja".
          Wiesz, moje dziecko ma 1,5 roku i rozumie co do niej mówię. Wie co wolno a
          czego nie. Zdarzają się jej wybuchy złości, ale udaje się nam je opanować.
          Wymaga to trochę więcej inteligencji i wysiłku, niż proste, bezmyślne lanie,
          ale wierz, mi działa i procentuje.
          • flig Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 27.12.05, 14:30
            Żeby była jasność - jestem przeciwna obijaniu dzieciaków.
            Ale mam wrażenie, że zachodzi tu pewne nieporozumienie. Każdy mierzy swoją miarą
            - jeśli ktoś ma super spokojne i ugodowe dziecko nigdy nie zrozumie, że inne
            jest z natury ruchliwe i uparte. To samo tyczy się tego, że pyta np. matka
            czterolatka a odpowiadają rodzice roczniaków, których dopiero czekają podobne
            dylematy.
            Dzieci są różne, nie ma uniwersalnej recepty na wychowanie. Z resztą samo
            "wychowanie" dla każdego oznacza co innego. Co to jest dobrze wychowane dziecko?
          • slawek73 Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 27.12.05, 14:44
            Wybacz ale w życiu nie uwierzę że 18 m-czne dziecko wie co wolno a co nie. Ono
            w ogóle jeszcze mało wie. To po pierwsze. Po drugie - nie wyskakuj tu z
            okresleniami typu tyran - klaps raz na kawratał czy na pół roku nie jest
            tyranizowaniem dziecka.A sa sytuacje w których jest on wysoce pożądany Po
            trzecie - poczekaj az twój półtoraroczniak bedzie miał 4-5-6 lat - wtedy
            zobaczysz co taki gagatek potrafi wyczyniać.
            Kolejna forumowa mamusia tfu! Za mało wiesz o dzieciach jeszcze smile Bez urazy
            • wieczna-gosia Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 27.12.05, 15:34
              > Kolejna forumowa mamusia tfu! Za mało wiesz o dzieciach jeszcze smile Bez urazy
              mam 13 latke to sie kwalifikuje, czy za malo wiem jeszcze?

              nie nie mam ugodowych dzieci. Mam mocne charaktery- sama tez mam nielatwy
              charakter. I nie uwazam ze klaps narobi nieodwracalnych szkod. Jestesmy tylko
              ludzmi.

              Ale zamiast utwoerdzac sie w przekonaniu ze "nie ma innego wyjscia" lepiej
              szukac innych drog. Bo wszystcy tu mowimmy ze klaps wystarczy. Jako dziecko
              bylam bita. I klaps nie starczal nigdy. Ani dwa. 5 starczalo czasami. A pozniej
              nie starczala zadna ilosc klapsow, poniewaz kalkulowalam na zimno czy rzecz
              nieporzadana jest warta lania czy tez nie.

              > Wybacz ale w życiu nie uwierzę że 18 m-czne dziecko wie co wolno a co nie. Ono
              > w ogóle jeszcze mało wie
              Owszem malo wie. Ale duzo sie uczy- w koncu to jego zadanie, nauczyc sie swiata
              od poczatku. Poza tym dziecko jest swietnym obserwatorem- widzi nasz wyraz
              twarzy, czyta mowe ciala, slyszy jak mowimy. Dlatego uwazam ze karac nalezy z
              pelnym przekonaniem i kiedy trzeba- a nie- jak tu ktos opisywal- daje klapa i
              przytula. No to niech sie zdecyduje- mysli dziecko- wolno czy nie? Ja po
              ukaraniu trzymam dzieci na dystans. Wcale sie nie pale przez chwile do
              przytulania. Dziecko zrobilo zle- musi to do niego dotrzec.
              Nie wiem slawku w jakim wieku masz dzieci, ale zamiast zalozenia "ono malo wie"
              moze wyprobujesz "ono duzo sie chce dowiedziec."
            • haganna Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 30.12.05, 22:52
              A co mnie obchodzi to, że nie wierzysz, że 18 m-czne dziecko rozumie, jak mu
              się czegoś zabroni, że wie wystarczająco dużo, żeby posłuchać rodzica. Jak z
              góry nie ustalisz pewnych zasad, to się dziecko samo nie domyśli. Z drugiej
              strony, jak powiesz, że nie wolno, to rozumie, że nie wolno. Może być wściekłe,
              rozgoryczone, że mu czegoś akurat teraz zabraniasz, ale to nie jest powód, żeby
              je bić. Za to jest to doskonała okazja do tego, żeby nauczyć dziecko panowania
              nad swoimi emocjami. Czasem brak reakcji na złość jest najlepszą reakcją - to
              truizm.
              Myślę, że wiem o dzieciach więcej, niż niektórzy wypowiadający się tu
              kategorycznym tonem rodzice.
              I myślę też, że 4-5-6-letnie dziecko nie ma w zwyczaju pisać po ścianach.
        • blamblam Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 04.01.06, 11:39
          hej kokubinko
          mam ten sam problem. wcześniej pisałam że jak synek dostaje histerii a ja
          jestem u kresu wytrzymałości to wychodze do drugiego pokoju. ale to niemozliwe
          jak sie jest "na mieście". Przeżyłam ostatnio równie frustrującą sytuację.
          Byliśmy z synkiem z wizytą u mojej siostry i jej synka. Pół godziny przed
          wyjściem uprzedziłam synka że będziemy się zbierac. musiałam wyjść o konkretnej
          godzinie bo na popołudnie miałam zaplanowane sprawy których nie mogłam
          przełożyć. Oczywiście syncio nie zamierzal wychodzić bo się świetnie bawił. Po
          15 min dyskusji, próśb i tlumaczenia powiedziałam zdecydowanym
          glosem "wychodzimy" i zaczęłam realizować to postanowienie. Koszmar!!!! Ubranie
          w kurtkę wijacego sie silnego dwulatka graniczy z cudem. Synek wykombinowal ze
          jak zegnie ręke to nie założe kurtki. I trzymał sie swej koncepcji wyjac przy
          tym niesamowicie. Ubrałam go w końcu przy pomocy mojej siostry (sama nie
          dałabym rady). Dziecko wrzeszczało tak niemiłosiernie ze zaczęłam sie obawaiać
          czy ktorys z sąsiadów nie wezwie policji. W końcu jak wyszliśmy sie uspokoił i
          dał sobie wszystko wytłumaczyć ale zanim to nastąpiło oboje bylismy spoceni i
          wkurzeni na maksa. Jak by jakas osoba podeszła do mnie z jakimś fantastycznym
          komentarzem to chyba bym sie niecenzuralnie zachowała. Czytałam gdzieś ze jak
          dziecko urządza histerię w miejscu publicznym to nalezy odejsć w ustronne
          miejsce i poczekać az sie uspokoi. Tylko co w sytuacji gdy histeria ma miejsce
          na ulicy a dziecko właśnie kładzie sie w błocie lub sniegu, co jeśli powoli
          zaczyna brakować czasu, co jeśli masz drugie dziecko ktore też musisz mieć na
          oku? to wszystko bywa bardzo trudne. staram sie zrobić wszystko żeby uniknąć
          takich sytuacji, niemniej jednak mają one miejsce. na szczęscie rzadko.
    • blamblam Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 27.12.05, 11:11
      Wiem co to bunt i histeria. mój dwulatek już kilka razy dał mi ostro w kość. to
      słodki chlopczyk, zazwyczaj spokojny, czasem wrecz refleksyjny ale ma chwile
      prawdziwej wściekłości. Rozumiem więc jak sie czułaś. Ja już kilka razy
      krzyknęlam na synka ale skutek był raczje odwrotny. natomiast nigdy go jeszcze
      nie uderzyłam. Przemawia do mnie argument: jak potem wytłumaczę dziecku że nie
      można bić skoro sama daję mu klapsy. staram sie radzic sobie w inny sposób. Po
      pierwsze pozwalam mu sie wykrzyczeć, jesli moj poziom stresu sięga szczytu
      wychodzę do drugiego pokoju na kilka chwil i staram sie opnaować, pod nosem
      klnę jak szewc a jeżeli kompletnie nie panuje nad sobą walę w co popadnie, w
      kanapę, poduszkę, sciane. mocne walniecie w kanape lepiej rozłdowuje niz lekki
      klaps w pupe. Jeśli chodzi o opanowanie dziecka w naszym przypadku przytulanie
      odpada, mały tego nie znosi w takiej sytuacji. Pozwalam mu sie wykrzyczeć,
      potem podchodzę i zaczynam spokojnie do niego mowić (po seansie w sąsiednim
      pokoju). spokojne tłumaczenie zawzyczaj działa. Czasem stosuję metodę wysłania
      do drugiego pokoju (w opisanej przez Ciebie sytuacji chyba by sie nie
      sprawdzila ale czasem sie przydaje). Wysylam syna do drugiego pokoju zeby sie
      uspokoił. Uważam że jest za maly zeby zamknąc go samego w pokoju wiec ide tam
      razem z nim. Zamykam drzwi, mówię że wyjdzie jak sie uspokoi i czekam, jak już
      zaczyna coś do niego docierać tłumacze o co chodzi w całej sprawie i wychodzimy
      razem. Po kazdej awanturze jak juz jest ok przytualm go, mówie mu że go kocham
      że niejktore zakazy lub nakazy są potrzebne, że mi przykro jak placze i lubię
      jak się smieje itp. On wiele rzeczy już rozumie.
      W opisanej przez Ciebie sytuacji klaps nalezy sie nie dziecku lecz mężowi.
      • kubusala Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... Blam 27.12.05, 12:01
        No dokładnie staram sie postępować tak jak Ty, niestety nie zawsze mi sie
        udaje. Muszę popracować nad swoją cierpliwościąsmile
        • blamblam Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... Blam 27.12.05, 14:46
          no w końcu jesteśmy tylko ludźmi, każdy może mieć gorszy dzień i Ty i dziecko
          no i mąż też. Ja to rozumiem. Jak moj syn miał pół roku mówiłam wszystkim
          znajomym że nie wiedziałam iż takie pokłady cierpliwości we mnie drzemią. Nigdy
          dla nikogo nie miałam tak wiele cierpliwości co dla niego. Ale teraz kiedy ma 2
          latka czasem mam wrażenie że te pokłady są na wyczerpaniu. Mam nadzieję że tak
          naprawde nigdy sie nie wyczerpią.
        • myszamisiowa Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... Blam 30.12.05, 21:32
          kubusala napisała:
          > Muszę popracować nad swoją cierpliwościąsmile
          Mi sie wydaje że to nie tylko kwestia cierpliwości ale także twojego
          wewnętrznego przekonania że w ostatecznej sytuacji tylko klaps jest w stanie
          pomóc; ja swojego syna nie klapsam, nie biję ( 6lat) i co tam jeszcze, bo nie;
          bo mam przekonanie że nikogo nie można uderzyć i to przekonanie zawsze jest
          silniejsze, czasem gdy ktoś wyprowadza mnie z równowagi zdarza mi się walnąć w
          drzwi albo kopnąć 9 szkoła mojej mamy która jak byłam mała i w coś się
          uderzyłam to uspokajała mnie i mówiła :no już nie płacz, zaraz zbijemy ten
          brzydki kant stołu; haha)nie twierdzę że to jest super wyjście; a to co się
          robi w sytuacjach bardzo nerwowych często pokazuje co naprawdę w nas siedzi i
          wydaje mi się,że mamy często przyznają ze dawanie klapsów jest "
          niepedagogiczne", a podświadomie wierzą że to jest ta ostatecznie skuteczna
          metoda; a ja nie biję i już
    • ada1077 Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 27.12.05, 13:12
      Ja także nieraz dałam lekkiego klapsa dziecku, ale aby wzmocnić jego efekt
      musiałam odpowiednio pokazać jak bardzo jestem zła. Jeśli daję klapsa, to
      włąśnie za bardzo złe zachowanie, typu bicie, gryzienie. Zawsze po takiej mojej
      reakcji dziecko lamentuje, przeprasza i się uspokaja. Na koniec się przytulamy
      i jest fajnie. Wydaje mi się więc że metoda "klaps" może być bardzo dobra, ale
      pod warunkiem że zaraz po takim ukaraniu pokażemy dziecku że je kochamy, ale po
      prostu nie lubimy jego niektórych zachowań a za takie zachowania musi dziecko
      spotkać odpowiednia kara.
    • cynta Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 27.12.05, 13:31
      Mysle ze odosobniony klaps jako wyraz najglebszego niezadowolenia i frustracji
      rodzica z zachowania dziecka nigdy nikomu nie zaszkodzil i nie mysle ze sie je
      pamieta. Duzo gorsze moim zdaniem jest wrzeszczenie na dziecko. Uwazam
      natomiast ze bicie w regularny sposob za pewne przewinienia i uzywanie bicia
      jako szantazu (po ci wleje!, chcesz w dupe?) jest niedopuszczalne w naszych
      czasach. Inteligentni ludzie nie musza uzywac takich metod aby wychowac
      dziecko. Lepiej wlac ze zdenerwowania niz z zimnego wyrachowania. Nie czytalam
      wszystkich postow wiec nie wiem do jakiego stopnia sie powtarzam ale mam
      nadzieje ze moja opinia nie jest odosobniona.
    • jaskolka.dymowka Re: Do tych co nie dają klapsów dzieciom... 28.12.05, 09:39
      > nagle moje dziecko zaczyna pisać po ścianie kredkĄ-grzecznie UPOMINAM-wrzask-
      > tupanie i dalej swoje-zabieram kredki-cyrk!-ignoruję- jeszcze wiekszy wrzask-
      > uspokajam-koszmar-krzyczę-koszmar-przytulam- no i własnie tu nastapił moment
      > przełomowy - ugryzł mnie w brzuch!

      Upomniałaś, zabrałaś kredki, i na tym trzeba było poprzestać. Krzyczy? Jego
      prawo być niezadowolonym. To nie dziecko prowokuje ciebie do awantury - ono po
      prostu jest wściekłe, bo mu czegoś zabroniłaś.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka