mama_mai_p
10.01.06, 18:46
Dziewczyny mam problem, otóż od jakiegos miesiąca moja 2,5 letnia córka nie
pozwala mi nigdzie wyjść, nawet do skrzynki pocztowej, o sklepie nie
wspomnę, Jak tylko usłyszy że mówię, że trzeba pójść ona zaczyna płakać,
błaga mnie (dosłownie), żebym nigdzie nie szła, bo ona się martwi. Raz, czy
dwa razy (w ciągu tego miesiąca) wyszłam do sklepu to wyła (bo płaczem tego
nie mozna nazwać), póki nie wróciłam,
Ja wiem, że są takie etapy, ze dziecko się boi ze zostanie porzucone, ale ja
tłumaczę, nigdy nie wychodziłam bez uprzedzenia, nigdy nie została sama
zawsze z tatusiem. Nie chcialabym zrobić jej jakiejś psychicznej krzywdy,
POMÓŻCIE bo oszaleję jak tak dalej będzie,
Moze sa jakieś poradniki. Poradzcie PROSZĘ
terroryzowana Magda mama Mai