jagoda_271
13.02.06, 13:31
dziewczyny czy wy tez tak macie ? chodzi mi o wieczne kłótnie związane z
wychowaniem dziecka a mianowicie mąż pochodzi z rodziny w której było mało
miłości, było ich 5 -cioro tato nie przejawiał uczuć ojcowskich , matka
wiecznie zapracowana, w moim domu wrecz przeciwnie ja i siorka było zawsze
bardzo rodzinnie i miło( no nie zawsze) on zawsze na piedestale stawia
dyscyplinę, krzyk i takie tam, wymaga od pięcielatki czegoś niemożliwego ,
często o to się sprzeczamy, on mówi że robię z niej mazgaja i że ona to
wszystko potrafi bo jak jest z nim to zawsze daną rzecz zrobi sama nie wiem
wychodzimy do kuchni i zaczynamy się sprzeczać nawet w głos, natomiast mała
lubi się tulić do mnie jak to dziewczynka itp. sama nie wiem jak to rozegrać ,
macie jakieś pomysły, czasami próbowałam jakoś to wyśrodkować ale czym
bardziej ja pofolguje i dam mu pole do popisu to on wymaga od niej coraz
więcej - sama już nie wiem