gopio1
16.02.06, 09:51
Wczoraj wracam po pracy do domu. Wszyscy maja miny nietegie. Mój maz wzdycha
i oswiadcza ze poniosl porazke nad dziecmi. Pytam co się stalo. Najpierw mi
powie, a potem pokaze. Mowi: Kuba obcial sznurek do rolet. A teraz idz zobacz
do pokoju dzieci. Wchodze i lzy mi same wciskaja się do oczu. Po calym pokoju
porozrzucane pukle Mai. Najwiecej wlosow wokół stolika. Dopiero teraz
przygladam się Majeczce. Cos tam z jej lokow zostalo, ale w niektórych
miejscach lysawa. Nie mam sily żeby cokolwiek powiedziec. Dostaje ataku
smiechu. Piotr zdaje relacje: tak cichutko siedzieli. Jak wszedl i zobaczyl,
okazalo się ze Maja mocno wspolpracowala. Kuba nie zrobil nic wbrew jej woli.
Oboje z Piotrem probujemy zachowac powazne miny. Nie udaje nam się.