Dodaj do ulubionych

Nozyczki w rekach dziecka...

16.02.06, 09:51
Wczoraj wracam po pracy do domu. Wszyscy maja miny nietegie. Mój maz wzdycha
i oswiadcza ze poniosl porazke nad dziecmi. Pytam co się stalo. Najpierw mi
powie, a potem pokaze. Mowi: Kuba obcial sznurek do rolet. A teraz idz zobacz
do pokoju dzieci. Wchodze i lzy mi same wciskaja się do oczu. Po calym pokoju
porozrzucane pukle Mai. Najwiecej wlosow wokół stolika. Dopiero teraz
przygladam się Majeczce. Cos tam z jej lokow zostalo, ale w niektórych
miejscach lysawa. Nie mam sily żeby cokolwiek powiedziec. Dostaje ataku
smiechu. Piotr zdaje relacje: tak cichutko siedzieli. Jak wszedl i zobaczyl,
okazalo się ze Maja mocno wspolpracowala. Kuba nie zrobil nic wbrew jej woli.
Oboje z Piotrem probujemy zachowac powazne miny. Nie udaje nam się.
Obserwuj wątek
    • aaania Re: Nozyczki w rekach dziecka... 16.02.06, 13:34
      Rewelacja smile
      • maminka1 Re: Nozyczki w rekach dziecka... 16.02.06, 14:35
        O mamo smile Ja bym umarła ze śmiechu - teraz tak myślę, zobacze co będzie za parę
        lat wink)
        • dorota.alex Re: Nozyczki w rekach dziecka... 16.02.06, 16:07
          No wlasnie, jak dzieci siedza cicho w swoim pokoju, to od razu powinno sie leciec z krzykiem! W weekend
          cala rodzina przechodzilismy grype zoladkowa. W niedziele dzieciom bylo lepiej, za to ja umieralam w
          sypialni, maz przed telewizorem, a dzieci zajely sie soba w swoim pokoju... W efekcie wszystko jest
          wymalowane tlustymi kredkami swiecowymi: kaloryfer, lozeczko, komoda, podloda, trzy sciany wszedzie
          gdzie siegneli (na czwartej stoi regal i "namiot", wiec pozostala czysta). Szczeki nam opadly jak to
          zobaczylismy smile) No i oczywiscie powagi tez nie utrzymalismy, chociaz probowalismy byc grozni...
          zwlaszcza, ze Kuba od razu stwierdzil, ze to Jagoda (musiala by sobie krzeslo przystawiac zeby siegnac
          do tych bazgrolow).
          • r.kruger Re: Nozyczki w rekach dziecka... 16.02.06, 17:08
            włosków szkoda...
            ale ja zaraz biorę aparat i dokumentuję, jak bedzie dorosły będę go
            szantażowała suspicious
    • aska_f Re: Nozyczki w rekach dziecka... 17.02.06, 14:23
      ło matko! no niezłe pomysły ma ten twój kubuś smile
      az sie boje co moj bedzie wymyslal za troche smile))
    • dorota.alex Re: Nozyczki w rekach dziecka... 08.03.06, 16:46
      Rano jeszcze troche drzemalam a dzieci skakaly po nas. Podnosze glowe i widze: Kuba lezy na brzuchu
      przygniatajac soba poduszke, ktora trzyma na buzi Jagody... ona macha nozkami i raczkami i nie ma sily
      zrzucic go z siebie! Nie wiem jakim cudem obudzilam sie w tym akurat momencie, ale minuta pozniej i
      nie wiem co by sie moglo stac! Dlugo mu tlumaczylam jaka straszna krzywde mog zrobic Jagodzie - mam
      nadzieje, ze zrozumial i zapamietal!
      • hanti Re: Nozyczki w rekach dziecka... 09.03.06, 08:09
        Jej to już koszmarny pomysł sad((

        Obcinanie włosów my też całkiem niedawo przerabialiśmy i z zauszczanych przez
        rok włosów KArolki zostało baaardzo niewiele sad
    • gopio1 Znowu to zrobił!!!! 03.03.07, 13:39
      Minął rok od tego postu.
      A wczoraj:
      Zadzwonił telefon. Rozmawiałam 10 minut. Dzieci w tym czasie w swoim pokoju
      grzecznie się bawiły (tzn. tak ich zostawiłam). W trakcie rozmowy przychodzą do
      mnie z wypiekami na twarzy, szczęśliwe. Maja oznajmia, że bawili się i Kuba był
      fryzjerem, a ona wcale nie płakała. Dopiero wtedy spojrzałam na jej głowę.
      Grzywka obcięta z tragicznym efektem, po bokach jakieś dziury do samej skóry, z
      tyłu - dramat. Na pocieszenie usłyszałam - nie martw się mamuciu, to nic mnie
      nie bolało.
    • azbestowestringi :DDDDDD 03.03.07, 15:22
      ja siostrze mlodszej tez wlosy obcielam.
      rownalam grzywke, az na czubku glowy wyrownalam.
      siostra cale lato w czapeczce spedzila big_grin
      • oliwia244 Re: :DDDDDD 03.03.07, 19:31
        świetne!
        mam jednak nadzieje, ze moje babki we fryzjerki bawić sie nie będa!
    • coronella Gopio !!! 03.03.07, 22:46
      a co robią nożyczki w rękach twoich dzieci??????????
      Włosów nie obetnie sie plastikowymi dziecięcymi nożyczkami!
      Dla mnie to skrajna nieodpowiedzialność rodziców, a Ty sie jeszcze tym chwalisz??? Że syn córce GRZYWKĘ obcinał?? NO, gratuluję.
      • ready_to_kill Re: Gopio !!! 04.03.07, 14:46
        O, Smurf Ważniak!
        • coronella Re: Gopio !!! 04.03.07, 15:10
          nie, nie wazniak, po prostu nie wiem z czego mam sie śmiac.
          • andziulindzia Re: Gopio !!! 04.03.07, 22:19
            w sumie to rzeczywiście dobrze, że sie na obcięciu włosków skończyło. Moje
            pędraki mają nożyczki metalowe z zaokrąglonymi czubkami. Jak na razie korzysta
            z nich tylko starsza, wycina karteczki w mojej obecności.
            Tyle, że dzieci robią różne dziwne rzeczy bez względu na wiek i ostrożność
            rodzica. Nie da sie doplinować. Sama zniszczyłam kiedyś tapicerę na fotelu (a
            miałam coś tak z 10 lat) bo chciałam zobaczyć czy jak tylko przyłożę żyletkę to
            nitki pękną.
      • gopio1 Re: Coronella... 05.03.07, 10:50
        coronella napisała:
        > NO, gratuluję.

        Twórczośći? A dziękuję wink

        Bo widzisz, to wszystko zależy od dziecka i rodziców. Moje dzieci nigdy nie miały plastikowych
        nożyczek. Bo niby po co? Papieru nimi nie utną, a skoro nie spełniają swojej roli, to lepiej w ogóle żeby
        nie miały.
        Ten wątek zaczęłam rok temu, jak moje dzieci miały 1,5 i 3 lata. Wtedy nie bawiły się jeszcze
        nożyczkami. Mieliśmy tylko 2 sztuki schowane w szufladzie biurka - w teorii niedostępnej dla dzieci.
        Potem Kuba zaczął chodzić na plastykę 2 razy w tygodniu i dodatkowo jeździliśmy na warsztaty
        artystyczne dla dzieci raz w miesiącu. Wycinanie stało się pasją (szczególnie Mai). Kupiliśmy im więc
        nożyczki specjalne dla małych dzieci. Najpierw wycinały różne rzeczy z gazet, potem zaczęliśmy
        inwestować w wycinanki. Zacząl się w naszym życiu etap laurek na każdą okazję i teatrzyków własnej
        roboty. Na początku wszystko odbywało się pod naszym nadzorem. Z czasem dzieci trzymały swoje
        nożyczki w swojej szufladzie. Jakoś tak wyszło, że im zaufaliśmy. Przez kilka miesięcy idylla -
        nieograniczony dostęp do nożyczek nie spowodował żadnej tragedii. 2 tygodnie temu nieopatrznie
        zostawiłam hasła jednorazowe do konta w banku na biurku przy komputerze. Wcześniej pakowałam
        prezent i nożyczki też się tam znalazły. Maja pocięła nam hasła w drobny mak. W ramach naturalnych
        konsekwencji zarekwirowaliśmy nożyczki i schowaliśmy wysoko nad lodówkę. W feralnym dniu (post -
        Znowu to zrobił!!!) dzieci znalazły sobie nożyczki w łazience (co wierz mi, nie bylo wcale łatwe - życiu
        bym nie powiedziała że leżały w zasięgu ręki).

        A czy się chwalę? To chyba nie chwalenie, bo Maja wygląda ja dziecko wojny. To raczej wątek na
        wesoło, z przymrużeniem oka. Dzieci miewają głupawe pomysły - dobrze jeśli kończą się szczęśliwie.
        Fajnie, jeśli takie wydarzenie przechodzi do historii jako rodzinna anegdotka. Dlatego raczej na wesoło
        staram się traktowac wszystkie te ich wybryki. Pomna własnych szaleństw w dzieciństwie uważam, że to
        co wyprawiają to i tak pikuś wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka