maly zlodziejaszek

27.02.06, 18:18
Witam wszystkich,
jestem mama 5-latka, bardzo aktywnego. Nie ma dal niego rzeczy niemozliwych.
Do tej pory nie mialam z nim problemow, poza tymi "normalnymi".
Ostatnio zdarzylo sie jednak cos, co bardzo mnie zaniepokoilo.
Miesiac temu zabralam mojego syna na zakupy.W jedny ze sklepow przylapalam go
na tym jak probowal wlozyc do plecaka mala zabawke. Zostal za to ukarany, ale
chyba nie zadzialalo, bo dwa dni temu ponownie go przylapalam.Tym razem
wlozyl do kieszeni kilka cukierkow, ktore znalazl w rozdartej paczce w
supermarkecie.
Wedlug was jak mam na to reagowac i jak wytlumaczyc synowi, ze takich rzeczy
sie nie robi? Dziekuje z gory za rade.

    • maxima10 Re: maly zlodziejaszek 28.02.06, 04:07
      Moj Boze malenstwo nie moglo sie oprzec. Porozmawiaj z nim i uswiadom mu ze
      moze zawsze cie poprosic to ty mu kupisz cukierki czy zabaweczke. Popracuj nad
      tym. Bedzie dobrze on jeszcze nie do konca rozumie co robi.
      Mialam psa ktory wpadal do supermarketu lapal ciastka lub batonik i uciekal.
      Zawsze mu sie udalo.
    • nchyb Re: maly zlodziejaszek 28.02.06, 07:56
      > Zostal za to ukarany, ale
      > chyba nie zadzialalo, bo dwa dni temu ponownie go przylapalam

      Zbij mocniej, najlepiej do krwi, moze zadziała...

      Przepraszam, ale nie mogłam się powstrzymać. A może zamiast od razu karać,
      pomyśl o wytłumaczeniu? Próbowałaś? Czy od razu za karanie się wzięłaś? W
      strategii kija i marchewki w mojej rodzinie jednak nagradzanie oraz tłumaczenie
      lepiej skutkuje i dzięki temu kary najczęściej są niepotrzebne...
      Naprawdę, spróbój z dzieckiem porozmawiać, wytłumaczyć, dlaczego to jest złe,
      dlaczego tak postępować nie można, wytłumacz, ze i jemu byłoby przykro, gdyby
      ktoś zabierał mu ukochane zabawki itp itd...
      Powodzenia w tłumaczeniu
      • manderla Re: maly zlodziejaszek 28.02.06, 10:26
        Kiedy moj synek chodził do przedszkola, to czasami mu sie "zdarzało " mieć pełne
        kieszenie różnych drobnych klocków, gdy odbierałam go z przedzkola. Nie wiem
        nawet czym sie kierował wynosząc to z sali, ale nie nazywałam tego po imieniu,
        nie mowiłam mu ze nie wolno kraść,bo dla niego to nie była gradzież, on po
        rpostu to wziął! wytłumacyzłam wprawdzie kilka razy zdarzały sie jeszcze podobne
        sytuacje, ale jakoś mu przeszło.

        A teraz autentynczna sytuacja z mojego dziecinstwa. Ukradłam dwa razy. Miałam
        niecałe 5 lat zdaje sie i zachciało mi sie strasznie cukierków. Wiec weszłam do
        sklepu osiedlowego, ale typu np Biedronki - samoobsługowego, i wzięłam z pólki
        jakies cukierki.Jedną paczuszkę. Czas mijał, ja jadłam te cukierki i nie bardzo
        dawałam rade zjeśc wszystko, a trzeba było juz wracac do domu. Wiec poupychałam
        reszte po kieszeniach i wróciłam do domu. Mama zaraz sie zorientowała, ze mam
        jakies dziwnie wypchane kieszenie , wiec sie pyta skąd mam tyle cukierków? Na to
        ja: ktos poczęstocwał. (naiwmne dziecko co klamac nie umie!), A mama: całą
        paczką??? Kto? Tutaj ja juz sie zacięłam i nie wiedziałam co odpowiedziec.
        Wrócił tata z pracy. Wziął mnie za rękę, wziął te cukierki i zaprowadził mnie do
        tego sklepu (osiedlowego- gdzie wszyscy znali mnie i moich rodziców!) i na
        kasie, w obecnosci calej kolejki powiedzial: moja córka wzięła te cukierki,
        chciałbym za nie zapłacic. ....Mozesz sobie wyobrazic, jak ja sie poczułam???!!!
        Obciach na całe osiedle!!! Ale tez nauczka na cele zycie.
        A ukradłam, bo... sama nie wiem, po prostu, mam za bardzo nas nie rozpieszczała
        słodyczami, moze wiec w ten sposob chciałam jakos to sobie zrekompensowac???
        Za drugim razem z kolei, "pożyczyłam" sobie rowerek od kolezanki pojezdzić (bo
        moj była na trzech kółkach, a ja juz chciałam jeździć na dwóch!). Pożyczyłam, to
        znaczy wzięłam z klatki, pojezdziłam, i jak chciałam go odstawic z powrotem, to
        mi sie klatki pomyliły....no i trzeba było szukać pózniej tej klatki i rowerka itp.
        Mysle , ze twoj syn nie robi tego z premedytacją, on po prostu nie rozumie tego
        co robi, a wiec trzeba mu tylko wytlumaczyc , i tłumaczyc do oporu.
        powodzenia
        • alf19 Re: maly zlodziejaszek 28.02.06, 12:23
          Dziekuje za wszelkie sugestie. Chialabym was zapewnic, ze nie to nie w moim
          stylu bicie mojego syna. Bardzo zadko siegam do takiej kary, bo przekonalam sie
          sie, ze dziala ma ona skutek odwrotny. Po wyjsciu ze sklepu zapytalam go
          dalczego tak postapil, ale nie umial mi wyjasnic. Zapewniam was, ze w jego
          kolekcji zabawek chyba jest juz wszystko i z reguly nie odmawiam mu
          kategorycznie wszystkiego. Czy moze dlatego?
          Co do przedszkola to tez czasami przynosi rozne rzeczy, ale od razu mi je
          pokazuje i nastepnego dnia odnosimy wszystko do klasy. Postaram sie pogadac z
          nim jeszcze raz.
Pełna wersja