Dodaj do ulubionych

Siedmiolatek i pieniądze

15.03.06, 15:14
>Decydując się na kieszonkowe, powinniśmy przestrzegać zasady, że jego
>wypłata nie jest obwarowana żadnymi dodatkowymi warunkami. Nie możemy zatem
>go wstrzymać, jeśli na przykład dziecko zaniedbało swoje obowiązki, dostało
>zły stopień czy źle się zachowało.

dlaczegoe nie?
jezeli ja zaniedbam obowiazki w pracy to moze sie wydazyc, ze za kare obetna
mi kawalek "bonusu"... Wiec dlaczeop dziecko ma uwazac, ze nie zaleznie co
zrobi to i tak kaska przyjdzie?
Czy jest jakies wytlumaczenie?
Obserwuj wątek
    • tom.niewierny Re: Siedmiolatek i pieniądze 31.03.06, 21:49
      Dokladnie to samo zdanie zwrocilo moja uwage. Mysle ze autorowi chodzi o to
      zeby nie utozsamiac kieszonkowe z nagroda. Bo wtedy zaczna sie rozmowy typu "a
      co mi dasz jak zrobie dla ciebie 'x'" albo "jak dostane dobra ocene"? Bo skoro
      mozna to utozsamiac z kara to rownie dobrze mozna to utozsamiac z nagroda. Nie
      jestem pewny, ale mimo woli moj pierwszy odruch jest taki jak twoj 'jaka praca
      taka placa'. Na prosty rozum to jesli dziecko zaniedbuje nagminnie swoje
      obowiazki to dlaczego ma miec kieszonkowe. Przyznaje ze tak jak ty czuje sie
      zagubiony tym zdaniem i moze ktos pomoze nam to rozgrysc?
      • verdana Re: Siedmiolatek i pieniądze 31.03.06, 22:02
        Sprawa jest prosta. Kieszonkowe NIE jest wynagrodzeniem za pracę. Kieszonkowe
        to pieniądze dawane dziecku do jego rozporządzenia - by mogło zyskać troche
        wolności od rodziców i nauczyć się gospodarować pieniędzmi.
        Dlaczego nie nalezy uzależniać wypłaty od zachowania dziecka? Bo wtedy nie
        tylko zabieramy pieniadze za złe zachowanie. Faktycznie, w odczuciu dziecka,
        dajemy pieniadze tylko wtedy, gdy jest "grzeczne" A więc opłacamy pewien
        pożądany rodzaj zachowań - sprzątanie w pokoju, dobre stopnie, zachowanie
        zgodne z normami wyznaczonymi przez rodziców. dziecko uczy się, sprzata,
        jest "grzeczne" nie - bo tak trzeba, ale zeby dostać wypłatę. To nie jest dobra
        motywacja. Uczymy dziecko, że pieniądze to nie coś, za co można sobie kupić
        gumę albo zabawkę, ale pieniądze to sposób na manipulowanie i władzę nad drugim
        człowiekiem.
        Oczywiscie, przy rozumowaniu "Póki cie utrzymuje, masz robić to, co Ci każę"
        można spokojnie uzalezniać tygodniówke od zachowania.
        • tom.niewierny Re: Siedmiolatek i pieniądze 31.03.06, 22:45
          Rozumiem ze nie mozemy motywowac wyplaty kieszonkowego jako nagrody
          za "grzecznosc". Przyznaje ci racje ze w taki sposob dziecko uczy sie
          manipulacji. Ale rownie dobrze mysle ze naszym obowiazkiem jest uswiadominie
          dziecku ze "czy sie stoi czy sie lezy..." jest zle i nie bedzie tolerowane.
          W pewnym senise wydaje mi sie sensowne zeby od samego poczatku wejesc ze
          zrosumieniem z dzieckiem (pewnego rodzaju kontraktem). Tzn uswiadomic dziecko
          ze wywiazujac sie ze swoich jasno postanowionych obowiazkow (podreslam: jasno
          postanowionych: sprzatanie pokoju, wynoszenie smieci itp) bedzie dostawalo
          kieszonkowe? Wydaje mi sie ze jesli te wymagania nie sa zaspokojone to jest to
          powod do 'zerwania' kontraktu i wstrzymania kieszonkowego. Nie grzeczne
          zachowanie ktore nie ma z naszym 'kontraktem' nic wspolnego nie mozemy karac
          poprzez nie wyplacanie kieszonkowego.
          Placa/Pieniadze jest i bedzie wynagrodzniem i tego nie mozna zmienic i mysle
          ze poprzez kieszonkowe mozemy uczyc dziecko rowniez i tej zasady. Nie mysle ze
          idzie ona wbrew temy zeby dziecko moglo sie uczyc rozsadnego gospodarownia.

          • ppo Re: Siedmiolatek i pieniądze 01.04.06, 03:50
            "Póki cię utrzymuję, masz robić, co ci każę" jest zwykle kierowane do "dzieci"
            pełnoletnich, kiedy argument "dopóki jestem za ciebie odpowiedzialny, to masz
            mnie słuchać" traci "moc prawną" wink Ok. Ale w dorosłym, myślącym potomku rodzi
            się pytanie "a co zrobisz, jak to ja będę cie utrzymywał na starość?". Takie
            poczucie "zemsty" może się niektórym wydać dziecinne i przemijające z wiekiem,
            chociaż znam przypadek 50-letniego mężczyzny, który swojemu staremu ojcu jasno
            zakomunikował: "gdybyś był na moim utrzymaniu, to już byś nie żył".
            Pod rozwagę.
            P.S. Uzależnianie kieszonkowego od zachowania jest złe, gdyż uczy
            dziecko "przymilania się" za pieniądze (lizusostwa i sprzedajności). Chyba nie
            muszę dodawać, jak zgubna to jest postawa i do jakich opłakanych skutków może
            doprowadzić (zwłaszcza w przypadku dziewczynek...)
            Pozdrawiam wszystkich mądrych rodziców smile
        • acorns Re: Siedmiolatek i pieniądze 01.04.06, 18:32
          verdana napisała:

          > Uczymy dziecko, że pieniądze to nie coś, za co można sobie kupić
          > gumę albo zabawkę, ale pieniądze to sposób na manipulowanie i władzę nad
          > drugim człowiekiem.

          Niestety, ale to właśnie jest prawda. Bogaty może więcej niż biedniejszy, a
          pieniądze zapewniają władzę nad drugim człowiekiem. Ja nie mogę dawać Młodej
          fałszywego obrazu świata, bo w dorosłym życiu zetknie się z tym prawdziwym.
          Czyli tym w którym bogaty kmiot pomiata ludźmi i traktuje ich jak śmieci, a oni
          nie odważą się ugryźć ręki która ich karmi. Jedyne co mogę uczyć Młodą to
          traktowanie ludzi po ludzku i bycia wobec nich w porządku. Niech przy pomocy
          pieniędzy ma nad nimi władzę, ale niech rządzi dobrze.
        • camel_3d Re: Siedmiolatek i pieniądze 08.12.07, 20:20


          > Sprawa jest prosta. Kieszonkowe NIE jest wynagrodzeniem za pracę. Kieszonkowe
          > to pieniądze dawane dziecku do jego rozporządzenia - by mogło zyskać troche
          > wolności od rodziców i nauczyć się gospodarować pieniędzmi.

          sprawa wcale nie jest prosta. bo jezeli my zachowujemy sie normalne w pracy -
          otrzymujemy normalne wynagrodzenie, jezeli olewamy nasze obowiazki tracimy
          pieniadze..lub prace.
          Za dodatkowe nadgodziny lub jakies extra czynnosci dostajemy ewentualnie
          dodatkow kase.
          Takie jest moje podejscie i tak bede rowneiz dziecku dawal kieszonkowe. Za zle
          zachowanie bede mu czesc kieszonkowego ucinal...
          Jestem pewien ze jest to forma nauki o konsekwencjach zachowania...
          Nie kazdy musi byc aniolkiem, ale za np wagary dziecko nie dostaje tydzien
          kieszonkowego..itd...
          • mama303 Re: Siedmiolatek i pieniądze 08.12.07, 22:18
            camel_3d napisał:


            > sprawa wcale nie jest prosta. bo jezeli my zachowujemy sie
            normalne w pracy -
            > otrzymujemy normalne wynagrodzenie, jezeli olewamy nasze obowiazki
            tracimy
            > pieniadze..lub prace.
            > Za dodatkowe nadgodziny lub jakies extra czynnosci dostajemy
            ewentualnie
            > dodatkow kase.

            No ale Ty chyba jesteś w troche innych relacjach z
            pracodawcą /spisane umowa, wysokośc wynagrodzenia i inne warunki/
            niz Twoje dziecko z Tobą. Kieszonkowe to nie jest w/g mnie zapłata
            za coś tylko poprostu jakaś część twoich zarobków którą dajesz
            dziecku regularnie aby je sobie dowolnie zagospodarowało. Jeśli taka
            była umowa to nie wolno jej zrywać. Podobnie możesz sie np umówić z
            niezarobkujaca żoną i co? jak ma gorsze dni to jej nie wypłacisz?
            Można oczywiście wejsc w relacje z dzieckiem podobne do relacji:
            pracodawca - podwładny ale wtedy umowa powinna dotyczyc jakiejs
            konkretnej rzeczy i chyba dziecko powinno byc trochę juz starsze niz
            siedmiolatek.
    • derduch Moja córka ma 11 lat, 150pln na m-c 31.03.06, 22:24
      Sytuacja jest jasna i prosta, za dobrą prace(naukę) dobre wynagrodzenie, za
      extra wyniki premie, za mierność obcinki drastyczne. Dziła wychowawczo i
      motywacyjnie smile Czasem bywa boleśnie: Zachciało się małolacie nowego telefonu,
      jakis Samsung za 1200, miała opchnąć N-Gage i pare groszy dołozyc z
      oszczędności. Dostała 4+ z klasówki z matmy, czyli porażka, pytam czemu? Mówi że
      potrafi tylko pech, ok, rozwiąż podobne teraz i masz ten telefon w prezencie,
      kupuje od ręki. Godzine siedziała i spierdziliła. Nauczka jest i motywacja smile
      Tylko że ja zawsze dotrzymuje słowa smile
      • riiiba Re: Moja córka ma 11 lat, 150pln na m-c 31.03.06, 22:35
        ha!
        we wrześniu się upełnoletnie..tez chciałabym dostawać miesięcznie 150 złotych...
        • camel_3d Re: Moja córka ma 11 lat, 150pln na m-c 09.12.07, 22:08
          jako pelnoletni mozesz wieczorami podorabiacsmile



          > ha!
          > we wrześniu się upełnoletnie..tez chciałabym dostawać miesięcznie 150 złotych..
          > .
      • malamadzia Re: Moja córka ma 11 lat, 150pln na m-c 31.03.06, 22:47
        jeśli naprawdę jesteś rodzicem tego dziecka o którym piszesz... to naprawdę mu
        współczuję. próbujesz wszystko załatwić pieniędzmi, zero miłości. to patologia.
        nawet nie wiesz jaką krzywdę jej wyrzadzasz, i to na całe życie.
        pieniądze nie załatwią wszystkiego!!! dziecku potrzeba miłości!!! a tak poza
        tym 4+ to nie jest koniec świata.
      • dziobakowa Re: Moja córka ma 11 lat, 150pln na m-c 31.03.06, 23:08
        a po jaką, za przeproszeniem cholerę 11-letniemu dziecku 150 złotych miesięcznie? samochód ma? na imprezy chodzi? paranoja jakaś... w tym wieku jedyne, na co dzieciak może wydawać taką ilość kasy, to szpanowanie przed kolegami ze szkoły, co nie jest specjalnie pozytywnym zachowaniem. a już pomysł kupienia 11-latce komórki za 1200 zeta, to jakaś kompletna pomyłka. znowu zabawka do szpanowania, zamiast pokazania dziecku, że telefon to narzędzie, które służy do czegoś konkretnego, a nie robienia kolegom zdjęć na nudnej lekcji... i na dokładkę spora szansa, że ją ktoś na ulicy skroi...

        mam wrażenie, że to nie tylko chodzi o to, żeby córcia mogła zaszpanować w szkole, ale też o to, żebyś Ty się mógł pochwalić tym, co jej dajesz. "takim jestem dobrym tatą, kupiłem młodej iPoda"... nie znam Cię, może oprócz zarzucania dziecka kasą potrafisz z nim rozmawiać na każdy temat i w ogóle jesteś fantastycznym rodzicem, ale ten jeden punkt wychowania córki chyba powinieneś nieco przemyśleć...

        poza tym - karanie dziecka za to, że dostało 4+ z klasówki?! nawet jeżeli jest wybitnie zdolna i spokojnie stać ją na 5 albo 6, w ten sposób uczysz ją wyłącznie tego, że jakiekolwiek błędy są absolutnie niedopuszczalne i zawsze we wszystkim musi być najlepsza. jak się zaczyna wyścig szczurów od domu rodzinnego i to w takim wieku, to boję się pomyśleć, co ta mała będzie miała w głowie, jak dojdzie do studiów... uncertain
        • fakej Re: Moja córka ma 11 lat, 150pln na m-c 31.03.06, 23:23
          > a po jaką, za przeproszeniem cholerę 11-letniemu dziecku 150 złotych
          miesięczni
          > e? samochód ma? na imprezy chodzi? paranoja jakaś... w tym wieku jedyne, na
          co
          > dzieciak może wydawać taką ilość kasy, to szpanowanie przed kolegami ze
          szkoły,
          > co nie jest specjalnie pozytywnym zachowaniem. a już pomysł kupienia 11-latce
          > komórki za 1200 zeta, to jakaś kompletna pomyłka. znowu zabawka do
          szpanowania,
          > zamiast pokazania dziecku, że telefon to narzędzie, które służy do czegoś konk
          > retnego, a nie robienia kolegom zdjęć na nudnej lekcji... i na dokładkę spora
          s
          > zansa, że ją ktoś na ulicy skroi...

          W sumie to może od biedy lepiej że dostaje to wszystko od starego niż gdyby się
          miała iść puszczać, co przy tych metodach wychowawczych jest całkiem
          prawdopodobne.

          PS
          A jakie jest minimum z innych przedmiotów? Np. 3+ z polaka i 6 z matmy pasi?
        • derduch Re: Moja córka ma 11 lat, 150pln na m-c 01.04.06, 00:19
          Masz raka czy poprostu lubisz kopać?

          150 pln to duzo? To adekwatny % do moich zarobków, powiedzmy ze nikły procent
          mojej dniówki. Mała wydaje to na muzykę, gry czy np. wymienia na dolary czy euro
          na wydatki na wyjazdach. Byle płytka z muzyką kosztuje ok. 40 pln, jakas gra,
          troche gazet i po kasie(telefon opłacam ja).
          Gdzie napisałem ze za 4+ ma kare? Poprostu premi brak smile
          A i jeszcze jedna uwaga... ktoś napisał ze jej cos ukradną? smile Nie ma takiej
          mozliwosci. Dam tyle ze oddadzą a złodziej NIGDY już nic nie ukradnie.
          Człowiek uczciwy nie musi się niczego obawiac.
          • dziobakowa Re: Moja córka ma 11 lat, 150pln na m-c 01.04.06, 15:06
            "adekwatny % do moich zarobków"? czyli ważne jest to, ile Ty możesz dać, a nie to, ile dziecku jest naprawdę potrzebne, tak? przy takiej kwocie podstawowa funkcja kieszonkowego, czyli nauczenie dziecka zarządania pieniędzmi, przestaje działać, bo dziecko de facto stać na każdy kaprys, jaki mu przyjdzie do głowy. a jak zgubi 5 dych, to też się nic nie stanie, bo parę tygodni później będzie następne 150 w kieszeni...

            a ten tekst o złodziejach to już lekko śmieszny jest, zwłaszcza w połączeniu z ostatnim zdaniem Twojej wypowiedzi. co to ma znaczyć? jak ktoś skroi Twoją córeczkę, to wynajmiesz ruskich, żeby mu kolana połamali, "człowieku uczciwy"? wink
            • derduch Re: Moja córka ma 11 lat, 150pln na m-c 01.04.06, 17:50
              Nie mam pojęcia, skąd tyle agresji i jadu? A wiem! Czyzby to pełne dobra
              pokolenie Dzejpitu?
              Dziwne że twierdzisz że to za dużo... Wiesz ile książki kosztują? Ile gra do
              komputera czy płyta z muzyką? A może mam od małego uczyć dziecko że nalezy kraść
              i kupować "piraty"? Zaręczam Cie że mała na głupoty praktycznie kasy nie wydaje.
              Dam przykład: w piątek gazetki, Avanti i Whitch to ponad 10pln, dzisiaj w
              książki za ponad 30, już 50 nie ma. Wiem że ma zamiar kupic jakąś płytke z
              muzyka Bravo i mało co zostanie żeby ewentualnie odłożyć.
            • derduch Re: Moja córka ma 11 lat, 150pln na m-c 01.04.06, 17:57
              Zapomniałem odpowiedzieć na drugą część Twojego ataku na mnie.
              "Wynajmiesz ruskich" wielka polska dama się znalazła, Rosjan lubię i szanuje,
              mają klasy i kasy a rozumu w szczególności więcej niż Polacy.
              Pomyśl sobie że jednym kradną samochody a innym nie, ja jestem właśnie tym innym.
              • toksol Re: Moja córka ma 11 lat, 150pln na m-c 08.12.07, 22:36
                Ty chyba jakis derduch jesteś!
      • spiral_architect Re: Moja córka ma 11 lat, 150pln na m-c 01.04.06, 00:52
        derduch napisał:

        > Sytuacja jest jasna i prosta, za dobrą prace(naukę) dobre wynagrodzenie, za
        > extra wyniki premie, za mierność obcinki drastyczne. Dziła wychowawczo i
        > motywacyjnie smile Czasem bywa boleśnie: Zachciało się małolacie nowego telefonu,
        > jakis Samsung za 1200, miała opchnąć N-Gage i pare groszy dołozyc z
        > oszczędności. Dostała 4+ z klasówki z matmy, czyli porażka, pytam czemu? Mówi ż
        > e
        > potrafi tylko pech, ok, rozwiąż podobne teraz i masz ten telefon w prezencie,
        > kupuje od ręki. Godzine siedziała i spierdziliła. Nauczka jest i motywacja smile
        > Tylko że ja zawsze dotrzymuje słowa smile
        >
        Nie znajduje wlasciwszego slowa niz tragedia...
        • ppo Nikły procent derducha buhahuha 01.04.06, 04:02
          O swoich dniówkach też bajki pisze! Tylko dziwne, że całą dobę na forum siedzi.
          Pewnie jest bezrobotny. Derduch- jak zarobić 10000pln dziennie za trollowanie?
          Poradź mi, kto tak płaci, to sam się zatrudnię. ROTFL buhahaha!
          • acorns Re: Nikły procent derducha buhahuha 01.04.06, 18:24
            Nie chodzi tu o to czy Derduch jest prowokatorem czy nie i czy ma dniówkę 10
            tysięcy czy nie. Gdybym ja taką miał, moja 11sto latka miałaby do swojej
            dyspozycji luksusowy jacht, Hummera i awionetkę a nie tylko 150 zł miesięcznie.
            Ale nie o tym chcę napisać. Widzę problem w tym, że Derduch został zjechany za
            samo to, że daje córce 150 zł miesięcznie. Ja daję 500 i co z tego? Każdy żyje
            na takim poziomie na jaki go stać i każdy jest kowalem swojego losu. Taka
            postawa jaką prezentuje malamadzia, dziobakowa i spiral_architect, nie różni
            się niczym od postawy ludzi ze wsi na której mieszkam. Oni też uważają za
            straszną zbrodnię to, że Młoda wozi się po wsi quadem Yamaha, który pozwoliłem
            sobie jej zakupić w prezencie. Cała ich gadka sprowadza się do tego, że Młoda
            powinna tak jak ich dzieci taplać się w błotku przed chałupą a nie kłuć ludzi w
            oczy fajnymi ciuchami, sprzętem, komórką i kasą w portfelu. Ktoś kto myśli, że
            150 zł dla jedenastolatki to jest zbyt dużo to albo nie zdaje sobie sprawy z
            tego ile na nią wydaje tak naprawdę albo nie wie co ile kosztuje. Ja ceny znam
            i liczyć potrafię. Tyle samo wychodzi jak jej do łapy dam 50 zł a 450 wydam na
            jej ciuchy, pizzę, płyty, basen, bilard i jak dam jej 500 do łapy i niech sama
            się rządzi. Druga opcja jest zdecydowanie lepsza bo wtedy ona wie ile ma i się
            tak rządzi, żeby jej starczyło. I wystarcza jak na razie i nawet sobie coś
            odłoży.
            • ppo Re: Nikły procent derducha buhahuha 01.04.06, 19:57
              Ja właśnie uważam, że 150 to skandalicznie mało! ZWŁASZCZA przy zarobkach
              Derducha (jeśli są prawdziwe). Ktoś, kto (parę postów wyżej) chciałby "opędzić"
              za 150 samochód, imprezy i coś jeszcze, nie ma chyba pojęcia o czym mowa
              (chyba, że mieszka w Wenezueli, gdzie benzyna jest po 10 groszy, albo w Burkina
              Faso, gdzie 100pln=czesne za szkołe na rok). Ja wydaję na wachę lekko licząc 10
              razy tyle/miesiąc i bynajmniej nie jestem taxiarzem smile Skąpstwo nie jest za
              ładne, a skąpienie swoim dzieciom to zbrodnia!
              • derduch Re: Nikły procent derducha buhahuha 01.04.06, 20:29
                Oczywiście że nie zarabiam 10.000 dziennie, nie wiem gdzie to wyczytałeś?
                Zarabiam doskonale ale bez przesady, nigdy 10.000 w jeden dzień nie zarobiłem i
                nigdzie tak nie pisałem.
                • ppo Re: Nikły procent derducha buhahuha 01.04.06, 22:04
                  Spoko Derduch- nie denerwuj się. Jeśli o mnie chodzi, to zarabiaj se ile
                  chcesz, mnie cudze pieniądze nie interesują- mam dość własnych, spokojna
                  głowa smile Tylko podnieś Młodej kieszonkowe, bo to obciach, żeby się ze 150-cioma
                  rządziła wink
                  Pozdro!
                  • derduch Re: Nikły procent derducha buhahuha 01.04.06, 22:15
                    Ty mnie nie wbijaj w nerwacje smile
                    Wczoraj wiosenne zakupy, dzisiaj zakupy i szlag mnie trafi. Czuje sie jak AL
                    Bundy, chyba zaczne butami handlować wink
                    Jakbym napisał ile mnie ten wekend kosztuje to by mnie żywcem zjadły pewne
                    hieny... jakbym za ich kupował.
                    Dobrze mi byc takim zadowolonym z siebie skur... LOL
            • ppo Zmień środowisko 01.04.06, 21:58
              Arcons- przeprowadź się z tej wsi i po problemie smile Jesteś rolnikiem (bauerem)?
              Masz tam "łojcowizne"? To jest podział na MY i ONI. MY trzymamy się w kupie na
              strzeżonych condo, a ONI taplają się w błotku przy chlewiku. I wtedy nikt
              nikomu nie ma za złe i każdy jest na swój sposób zadowolony smile
              P.S. Hummer to nie jest dobry wóz dla dziewczyny. Jest bezpieczny, to fakt, ale
              jakoś nie pasuje do wizerunku nastolatki. Pewnie nawet nie chciałaby jeździć
              takim grzmotem. wink Już lepsze to nowe małe BMW 1, Ew. jakaś mała terenówka
              (suzuki?).
              Pozdrawiam.
              • acorns Re: Zmień środowisko 02.04.06, 00:01
                > Arcons- przeprowadz sie z tej wsi i po problemie smile

                Nie po to kupowałem tę ziemię, żeby teraz mieszkać w jakimś condo gdzie psy mi
                srają pod oknami i obszczywają mi wóz, dzieciaki biegają i piszczą, hołota
                lezie po schodach w nocy jak stado koni i jeszcze mordę drze, chamy zasmradzają
                klatkę schodową papierosami i jeszcze rzucają kiepy na schody, bydło podjeżdża
                stuningowanymi szrotami pod blok o 2 w nocy na full basie i jeszcze wyłazi z
                niego i gada przez komórę drąc się tak że równie dobrze mogliby rozmawiać bez
                używania komóry bo słyszalność mają na całe osiedle a nie tylko na odległość
                jezdnia - 5 piętro no i jeszcze trzeba oglądać te tępe dresiarskie ryje i
                słuchać ku..enia pod oknem o 2 w nocy. Gdybyśmy teraz przenieśli się z
                powrotem do miasta, Młoda by mi tego nigdy nie wybaczyła smile

                > Pewnie nawet nie chcialaby jezdzic takim grzmotem. wink

                Ostatnio miała okazję przejechać się Hummerem w terenie i kopara jej opadła jak
                zobaczyła przez co ten wóz jest w stanie przejechać. Z terenówek bardziej niż
                Hummer podoba jej się Land Cruiser ale mówi że wybrałaby Hummera.

                > Juz lepsze to nowe male BMW 1, Ew. jakas mala terenówka (suzuki?).

                Jeśli BMW dla niej to nie 1 a 6, a najlepiej to M6 bo lubi szybką ostrą jazdę i
                wciskanie w siedzenie przy starcie. Ale to dopiero wtedy gdy zrobi prawo jazdy.
                Hummerem mogłaby sobie zupełnie legalnie jeździć w terenie jak tylko osiągnie
                wzrost umożliwiający jej naciskanie pedałów i patrzenie przez przednią szybę
                jednocześnie. Hummer był bowiem projektowany z myślą o mężczyznach, a mężczyźni
                mają najczęściej więcej niż 150 cm. A zresztą o czym tu marzyć jak mnie nie
                stać ani na BMW ani na Hummera smile
                • ppo Źle mnie zrozumiałeś. 02.04.06, 00:27
                  Chodzi mi o takie condominium jak np. Konstancja w Konstancinie k/W-wy. Bardzo
                  fajne miejsce, choć buractwo też się trafia. Mniej wiecej 5% sąsiadów to
                  buraki. Najgorzej, jak na takim osiedlu małolaty imprezy robią, wtedy
                  rzeczywiście tych szrotów z drecholami przyjeżdza multum. Co do Hummera- Twoja
                  córka jest wyjątkowa, że lubi takie wozy i taką zabawę. Zwykle dziewczynki w
                  jej wieku to wolą głupkowatą Barbie i gejowskiego Kena (wzorzec rodziny- pożal
                  się Boże). Gratuluję córki smile
                  Pozdro
                  • acorns Re: Źle mnie zrozumiałeś. 03.04.06, 12:19
                    > Chodzi mi o takie condominium jak np. Konstancja w Konstancinie k/W-wy

                    Osiedle Konstancja:
                    - Domy jednorodzinne o powierzchni uzytkowej od 270,9 do 364,9 mkw., na
                    dzialkach od 633,0 do 1 701,0 mkw.
                    - Domy blizniacze o powierzchni uzytkowej od 196,1 do 235,8 mkw., na dzialkach
                    od 687,0 do 946,0 mkw.
                    - Domy trzyrodzinne o powierzchni uzytkowej od 168,9 do 173,0 mkw., na
                    dzialkach od 344,0 do 998,0 mkw.
                    - pokoje: 4 - 7
                    - cena calosci: 1 438 868 PLN - 3 375 396 PLN
                    - cena za mkw.: 7 341 PLN - 11 802 PLN

                    A ja mam za dużo mniejsze pieniądze dom wielkości kilku domów na Konstancji i
                    działkę o powierzchni 551-2726 razy większej niż te na Konstancji. I jeszcze
                    mam ładny las iglasty i linię brzegową. Zamieszkanie w takim condominium to dla
                    mnie teraz byłoby jak przesiadka z Maybacha do starego Poloneza.

                    > Co do Hummera- Twoja córka jest wyjatkowa, ze lubi takie wozy i taka zabawe.

                    Ona bardzo się interesuje motoryzacją. Quada potrafi bez problemu rozłożyć na
                    części i złożyć z powrotem. Uczyłem ją jeździć jeszcze zanim poszła do szkoły.
                    Wszystko w tym temacie napisałem tu:
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=31522457&a=31578407
                    > Zwykle dziewczynki w jej wieku to wola glupkowata Barbie i gejowskiego Kena

                    Powiedz jej że jest "dziewczynką" to się obrazi smile Uważa się za nastolatkę.
                    Jedenastolatki to raczej już się Barbie nie bawią. Młoda w ogóle nie lubiła się
                    nimi bawić, chociaż kupowałem jej tego sporo bo myślałem że będzie się bawić.
                    Bawiły się inne dzieciaki jak do niej przychodziły. Ona zawsze bardziej wolała
                    zabawę twórczą od odtwórczej. Barbie i akcesoria nie dawały jej zbyt dużych
                    możliwości, ale zbudowana u wujka na łące wioska indiańska to już tak. To było
                    to co Młodej odpowiadało i prawie całe wakacje się tam bawili z dzieciakami
                    • ppo Fajny post 03.04.06, 20:55
                      Przeczytałem ten wątek. Te "elektroniczne mamy" są w większości niestety
                      strasznie głupie smile Aż dziw, że ktoś im dzieci zrobił wink Jazda samochodem zła-
                      rowerem dobra! To dopiero idioctwo! Kto naprawdę kocha swoje dziecko, to w
                      życiu nie pozwoli mu jeździć rowerem. Na rowerze o wiele łatwiej się zabić, niż
                      w samochodzie (zwłaszcza przy prędkości 30 km/h- dla samochodu to ledwie
                      toczenie się, a dla roweru prędkość zabójcza). Mądrzy Chińczycy już dawno
                      zabronili ruchu rowerowego w Pekinie, a my nadal wmawiamy sobie, że to
                      jest "zdrowe". Strasznie zdrowo jest spieprzyć się z roweru i rozbić sobie łeb!
                      Pozdro dla Ciebie i Młodej smile Tak trzymać!
      • ppo Dajcie sobie spokój. 01.04.06, 03:57
        Derduch to znany troll. Na każdym forum ma coś podobnego do powiedzenia.
        Proponuję go olać smile
        P.S. Widzieliście to zdjęcie jego żony? Jeśli to matka tego biednego dziecka,
        to szczere współczucie. Hehe. (Proponuję bez dźwięku, bo zawału dostaniecie)
      • ppo Derduch, przestań wklejać ciągle ten sam post! 08.12.07, 18:30
        Twoja córka ma 11 lat i 150 pln miesięcznie, nokie N-Gage, 4+ z
        matmy itd. na tym forum od conajmniej 2 lat. Zmień płytę, bo robisz
        się nudny! Wziąłbys się za prawdziwe życie, bez porażek, panie
        Doskonały, zamiast powtarzać w kółko jakies wymyslone bzdury.
    • naprawdetrzezwy Wypłacając dziecku kieszonkowe uczymy je ważnej 08.12.07, 18:50
      rzeczy.
      Że z nieba spadają pieniądze za nic.
      Tak postępują np. bandyci w mafijnych strukturach (Every Day is a Payday).

      Inni, normalni uczą nie "gospodarować" czymś otrzymanym za nic, a zarabiać.

      Ciekawe, ile osób sądzi, że otrzymywanie bez powodu jest lepsze, niż nauka zarabiania na siebie...?
      • camel_3d Re: Wypłacając dziecku kieszonkowe uczymy je ważn 08.12.07, 20:22
        > Ciekawe, ile osób sądzi, że otrzymywanie bez powodu jest lepsze, niż nauka zara
        > biania na siebie...?


        uwazam, ze otrzymywanie jest wazne i powinno byc powiazane z zachowaniem itd.
        Preferuje forme obcinania kieszonkowego, za np zle zachowanie, nieodrobione
        lekcje itd. To wprowadzenie do doroslego zycia, gdzie za olewanie obowiazkow w
        pracy rowneiz mozemy sie liczyc ze zwolneiniem..lub utrata czesci wyplaty.
        • mama303 Re: Wypłacając dziecku kieszonkowe uczymy je ważn 08.12.07, 22:28
          camel_3d napisał:

          >>
          > uwazam, ze otrzymywanie jest wazne i powinno byc powiazane z
          zachowaniem itd.

          Bzdura, masz obowiązek dawać pieniądze dziecku bez wzgledu na to jak
          sie zachowuje. Kieszonkowe to poprsostu bardziej bezposrednia forma
          utrzymywania dziecka i wyraz zaufania do samodzielności dziecka i
          nie nie powinno byc środkiem wychowawczym
          • camel_3d Re: Wypłacając dziecku kieszonkowe uczymy je ważn 09.12.07, 11:47

            > Bzdura, masz obowiązek dawać pieniądze dziecku bez wzgledu na to jak
            > sie zachowuje. Kieszonkowe to poprsostu bardziej bezposrednia forma
            > utrzymywania dziecka i wyraz zaufania do samodzielności dziecka i
            > nie nie powinno byc środkiem wychowawczym


            Obowiazek? ..o nie.. otrzymywanie pieniedzy to przywilej.
            A co jezeli twoje dzeicko zecznie kupowac narkotyki? W dalszym ciagu bedziesz mu
            dawala pieniedze do dyspozycji? Zastawno sie co ty pleciesz.
            Kazdy ma inne podejscie i nikt nie powie mi ze dawanie pieniedzy to OBOWIAZEK.
            Pieniedze otrzymuje si e(rowniez w zyciu) nie za to ze sie jest tylko za to co
            sie robi.
            Moje dziecko bezdie otrzymywalo regolranie kieszonkowe, a za zle zachowanie lub
            olewanie nauki, bedzie mu to kieszonkowe ucinane.
            • mama303 Re: Wypłacając dziecku kieszonkowe uczymy je ważn 10.12.07, 21:11
              camel_3d napisał:


              > Obowiazek? ..o nie.. otrzymywanie pieniedzy to przywilej.
              Chodziło mi o utrzymywanie dziecka - to Twój obowiązek.
              Kieszonkowe to bardziej bezposrednia jego forma.
              No i ja dziękuję za taki przywilej, dzięki któremu możesz bardziej
              dobitnie pokazac mi jak wielka masz nade mna władzę. Wtedy to
              przywilej ale dla Ciebie.
    • krwawakornelia bo jezeli zgadzamy sie na kieszonkowe 09.12.07, 16:09
      to nie moze ono byc forma represji.
      bo tak jest jezeli umawiamy sie na kieszonkowe, to niezalezie co
      dziecko zmaluje ono mu sie nalezy.
      nie mozna uzywac pieniedzy jako manipulacji.
      • camel_3d Re: bo jezeli zgadzamy sie na kieszonkowe 09.12.07, 22:02
        krwawakornelia napisał:

        > to nie moze ono byc forma represji.
        > bo tak jest jezeli umawiamy sie na kieszonkowe, to niezalezie co
        > dziecko zmaluje ono mu sie nalezy.
        > nie mozna uzywac pieniedzy jako manipulacji.

        to powiedz to szefowi, poczym nie przychodz do pracy przez kilka dni, albo
        zaniedbaj obowiazki. Jak ci obetnie pensje, albo wywyli, zawsze mozesz
        powiedziecz, ze pieniace nie powinny byc forma represjismile) i niezaleznie co
        zrobisz to i tak ci sie nalezasmile)
        • mama303 Re: bo jezeli zgadzamy sie na kieszonkowe 10.12.07, 21:12
          camel_3d napisał:

          >> to powiedz to szefowi, poczym nie przychodz do pracy przez kilka
          dni, albo
          > zaniedbaj obowiazki.

          Co Ty z tym szefem, zatrudniasz swoje dziecko czy co?
        • krwawakornelia A gdzie tu analogia? 10.12.07, 21:30
          ja o rybkach ty o pipkach.
          No tak czytanie ze zrozumieniem to nie twoja mocna strona.
    • harrypotter niech wie skad sie biora pieniadze 09.12.07, 20:49
      im strasze tym wiecej mowmy, nie bojmy sie zapratac glowki,niechmale wie ze tata
      wychodzi do pracy i caly czas ciezkopracuje i ze pieniadze nie biora sie z nikad
      niech troche stasze dowe sie o podatkach a jeszcze strasze ok 11 la warto
      wciagnac w planowanie domowego budrzetu
      bo teraz mamy takie sytuacje ze 16 latek nic nie wie o ekonomi zycia sad
      sorry za beldy
      • camel_3d Re: niech wie skad sie biora pieniadze 09.12.07, 22:04

        > bo teraz mamy takie sytuacje ze 16 latek nic nie wie o ekonomi zycia sad
        > sorry za beldy


        jak to nie wie? wie ze niezaleznie co zrobi i tak mamusia da kieszonkow bo tak
        sie umawialiwink
        a potem jak szef wywali na zbity pysk to mamusia tez da kieszonkowe..

        a tak swoja droga czy kiedy dzieci zaczynaja pracowac, a np rodzice straca
        prace to dzieci maja obowiazek dawac kieszonkowe rodzicom?
        • harrypotter Re: niech wie skad sie biora pieniadze 09.12.07, 23:07
          no wlasnie sad przciagnie dziecinstwa na sile
          • krwawakornelia No ale ja w ogole nie jestem za przemoca 10.12.07, 21:32
            karami i represjonowaniem, a dzieci w szczegolnosci.
            Camel blyszczysz.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka