16.05.06, 16:34
Pod wplywem jednego z watkow na tym forum chcaiala bym zadac pytanie: czy
wogole mozna karac cudze dzieci?
Jaka forme kary zaakceptowalybyscie gdyby musiala byc wymierzona waszemu
dziecku np. przez opiekunke/w przedszkolu itp.?
Wiadomo, ze od wychowania sa rodzice. Gdy obce dziecko sie zle
zachowuje prosze, zwracam uwage dziecku, potem zwracam sie do rodzicow. I to
nie podlega dyskusji. Ale jak wg. was powinna postapic opiekunka grupy dzieci
w ekstremalnej sytuacji, gdy mowienie nie przynosi rezultatu, czy moze
zastosowac "kare"? Np. postawic dziecko do kata, zakazac mu cos robic: np.
bawic sie, zabrac zabawke? Czy brak kontaktu z rodzicami/brak zainteresowania
rodzica dzieckiem zmienia sytuacje? Ciekawa jestem waszej opini.
Obserwuj wątek
    • titta Czy mozna karac cudze dzieci... 16.05.06, 16:35
      Taki mial byc tytul, oczywiscie wpisalam -jak zwykle- nie to co trzeba...
    • jusiadyk Re: titta 16.05.06, 22:47
      Musimy się modlić o dobrych wychowawców dla naszych dzieci, w przedszkolu,
      szkole, wszędzie. Moim zdaniem w sytuacji o której piszesz typu przedszkole,
      brak kontaktu z rodzicami, wychowawca może zastosować karę (oczywiście nie
      fizyczną) przy czym prędzej z dziećmi powinno to być jakoś omówione: co wolno,
      czego nie wolno itd.
      • gyokuro Re: titta 05.06.06, 02:05
        Ja myslę, że przedszkolanka musi mieć możliwośc ukarania dziecka w jakis
        sposób, tylko ,że od początku dzieci powinny być zaznajomione z zasadami
        panującymi w grupie. Czyli że robimy tak i tak, a jak ktos się nie
        podporządkuje, to naturalna konsekwencja jest cośtam. Np. nie wolno bic innych,
        a jęsli sie kogos uderzy, to wtedy np. nie bierzesz udziału w kolejnej zabawie.
    • magdalena18 Re: titta 05.06.06, 04:09
      Ja uważam, że dzieci nie należy karać, dzieci należy wychowywac. Jeżeli
      nauczyciel musi się wspierać karami typu kąt, upokarzanie, straszenie, dla mnie
      oznacza to że nie umie sobie poradzić z dziećmi oznacza ze brak mu u dzieci
      autorytetu.
      Czasami warto porozmawiać z rodzicami, oni znaja swoje dzieci i wiele wie jak
      rozmawiać ze swoimi dziećmi. I nie robić wielkiego halo z tego że jakieś dziecko
      raz czy dwa uderzyło inne. Powiedzieć w danym momencie nie, nie wolno tak,
      rozumiem że się zdenerwowałeś, pogadać z dzieckiem o tym co czuje i tyle. Jeśli
      trzeba to powtórzyć. Nie spodziewajmy się że dzieci zareagują natychmiast zmiana
      postepowania.
      Jeśli pojawia sie poważny problem, a rodzice nie chcą współpracować wówczas
      warto z psychologiem przeanalizować co się dzieje i jak temu zaradzić.
      To tak na predce sklecone kilka słów...
      • scher Re: titta 05.06.06, 08:02
        magdalena18 napisała:

        > Ja uważam, że dzieci nie należy karać, dzieci należy wychowywac.

        Ja uważam, że te pojęcia nie stoją w opozycji.

        > Jeżeli nauczyciel musi się wspierać karami typu kąt, upokarzanie, straszenie,
        > dla mnie oznacza to że nie umie sobie poradzić z dziećmi oznacza ze brak mu
        > u dzieci autorytetu.

        W jednym szeregu stawiasz kąt, straszenie, upokarzanie... O ile straszyć i
        upokarzać innego człowieka nie wolno, o tyle postawienie dziecka do kąta jest
        to przecież po prostu time-out, dobrze opisany w literaturze metodycznej.
        Pewnie, że trzeba z dzieckiem rozmawiać i mu tłumaczyć, ale wzmocnienia
        negatywne też są w wychowaniu niezbędne, szczególnie gdy mamy do czynienia, z
        _celowym_ nieposłuszeństwem.

        > Jeśli pojawia sie poważny problem, a rodzice nie chcą współpracować wówczas
        > warto z psychologiem przeanalizować co się dzieje i jak temu zaradzić.

        Obserwuję tendencję do madmiernej wiary w cudowną moc sprawczą psychologów, do
        rozwiązywania normalnych, codziennych problemów wychowawczych przy pomocy
        psychologów.
        Potem mamy syndrom dziecka przepsychologizowanego - i syndrom
        przepsychologizowanego wychowawcy.

        Sz.
        • magdalena18 Re: titta 05.06.06, 09:32
          Scher, mnie kat kojarzy sie własnie z upokorzeniem, bez wzgledu na to co pisze
          na ten temat czytana przez ciebie literatura 'metodyczna'. Tzw. time-out nie
          kojarzy mi sie niestety ze staniem w kącie, czy też wykluczeniem z zabawy jeśli
          dziecko nie chce wykonywac poleceń nauczyciela. Jeśli dziecko nie chce słuchać
          poleceń nauczyciela ( a jednoczesnie takie nieposłuszeństwo nie stwarza
          zagrożenia dla dziecka tego i innego) to ten powinien wziąć pod uwagę że to
          dziecko może nie mieć w danym momencie ochoty.Nie jestem zdania, że dzicko musi
          byc bezwzglednie posłuszne, lecz że należy mu dać możliwość swobodnego
          wypowiadania swoich myśli, a dziecko w tym wieku niestety nie potrafią
          powiedzieć:'przykro mi proszę pani ale ta zabaw mi sie nie podoba i nie chce się
          w nią teraz bawić', często posługuja się innymi kanałami przekazu.
          Tak samo nie uważam żeby należało dziecko odseparowywać w momencie kiedy nie
          radzi sobie z emocjami, lecz pomóc mu sobie z tymi emocjami poradzić. Inaczej
          uczymy dziecko że okazywanie emocji to coś złego.

          Ja natomiast widzę scher, sporą tendencje do podążania na skróty przez wielu
          opiekunów i wychowawców. Nie widzę za to nic złego w korzystaniu z pomocy
          psychologów. Korzystałam z tej pomocy, kiedy pracowałam jako nauczyciel w
          szkole, korzystam z niej również jako rodzic - uważam że pomoc psychologa ale
          także spojrzenie na sprawę z perspektywy innego człowieka przynosi wiele dobrego
          w poszukiwania wyjścia z pozornie trudnej sytuacji.
          Niw wiem co nazywasz syndromem dziecka przepsychologizowanego rodzica czy
          wychowawcy i dziecka. Prawde mówiąc nie słyszałm o takim, ale chętnie o tym
          poczytam jesli powiesz mi gdzie to znalazłaź.
          Ja sama jako nauczyciel i rodzic nie musiałam się wspierać nigdy ani karą, ani
          straszeniem zastosowania kary i nie narzekałam, ani nie narzekam na jakiś brak
          autorytetu. Wg. mnie nie ma takich dzieci które nie uznają autorytetów, to są
          dzieci którym nie daje się wypowiedzieć i których nie traktuje się z należytym
          szacunkiem, tak samo one postępują wobec innych, bo nie znaja innego sposobu.
          Nikt ich tego nie nauczył.
          Dalej podtrzymuję opinie że jako rodzic nie życzę sobie żeby moje dziecko było
          karane w przedszkolu.
          • scher Re: titta 05.06.06, 11:35
            magdalena18 napisała:

            > Scher, mnie kat kojarzy sie własnie z upokorzeniem

            Kat czy kąt Ci się kojarzy z upokorzeniem? wink
            Mnie się nie kojarzy. Postawienie do kąta nie ma na celu upokorzenia dziecka i
            dzieci wcale tego tak nie odbierają (chyba że zostały potraktowane
            niesprawiedliwie).

            > Tzw. time-out nie kojarzy mi sie niestety ze staniem w kącie, czy też
            > wykluczeniem z zabawy

            Mnie się kojarzy i są to metody polecane w literaturze.

            > Jeśli dziecko nie chce słuchać poleceń nauczyciela (a jednoczesnie takie
            > nieposłuszeństwo nie stwarza zagrożenia dla dziecka tego i innego) to ten
            > powinien wziąć pod uwagę że to dziecko może nie mieć w danym momencie ochoty.

            Problem jest bardziej złożony. Z jednej strony trzeba szanować uczucia dziecka,
            z drugiej strony trzeba uczyć dziecko stosowania się do poleceń i modyfikowania
            swoich potrzeb w zależności od wymogów otoczenia.

            > wypowiadania swoich myśli, a dziecko w tym wieku niestety nie potrafią
            > powiedzieć:'przykro mi proszę pani ale ta zabaw mi sie nie podoba i nie chce
            > się w nią teraz bawić'

            Nie mówimy o odmowie uczestnictwa w zabawie, ale o poważniejszych problemach.

            > Tak samo nie uważam żeby należało dziecko odseparowywać w momencie kiedy nie
            > radzi sobie z emocjami, lecz pomóc mu sobie z tymi emocjami poradzić. Inaczej
            > uczymy dziecko że okazywanie emocji to coś złego.

            Wyraźnie pisałem nie o nieumiejętności radzenia sobie z emocjami, lecz o
            celowym nieposłuszeństwie. Poza tym odziaływania behawioralne stosuje się nawet
            przy pracy na emocjach właśnie, np. w celu panowania nad nimi i uczenia
            zachowań prospołecznych.

            > Wg. mnie nie ma takich dzieci które nie uznają autorytetów, to są
            > dzieci którym nie daje się wypowiedzieć i których nie traktuje się z należytym
            > szacunkiem, tak samo one postępują wobec innych, bo nie znaja innego sposobu.
            > Nikt ich tego nie nauczył.

            Nie spotkałaś się nigdy z celowym nieposłuszeństwem dziecko, wcale nie
            spowodowanego złym traktowaniem go przez dorołych? Z dziećmi, które zdają się
            mieć serce z kamienia, zdają się nie posiadać sumienia - a mają całkiem
            normalnych, kochających je rodziców?

            > Dalej podtrzymuję opinie że jako rodzic nie życzę sobie żeby moje dziecko było
            > karane w przedszkolu.

            Dalej podtrzymuję opinię, że nie rodzice o tym w przedszkolu decydują.

            Sz.
            • magdalena18 Re: titta 05.06.06, 15:48
              Nie, nie nie ja jestem zdania że trzeba uczyć dziecka umiejętności swobodnego
              manifestowania siebie, swoich opini, chęci, w sposób który nie krzywdzi
              pozostałych jednostek, nie do 'modyfikowania swoich potrzeb w zalezności od
              otoczenia'.
              Nie powiem Ci, że nie spotkałam nigdy w zyciu dziecka, nawet człowieka, który
              miałby tzw. serce z kamienia, a w swoim zyciu bardzo wiele dzieci, bo 15 lat
              pracowałam z dziećmi - teraz mam chwilową przerwę ale dalej mam kontakt z
              dziećmi, nie tylko własnymi. Niewielu też spotkałam rodziców o których mogłabym
              powiedzieć ze nie kochają swoich dzieci. Zawsze, nawet jeśli ich stosunek
              pozostawiał wiele do życzenia kierowali się miłością najlepiej jak w danym
              momencie potrafili. Nie ma ani złych rodzców ani złych dzieci. Są ludzie
              skrzywdzeni i zaslepieni, ale to tylko ich postepowanie i zachowanie budzi pewne
              obiekcje. pod spodem są zazwyczaj jednostki skrzywdzone iu zranione, nie
              koniecznie przez rodziców, chociaz niestety głównie przez nich.
              Scher, nie wiem jaka literature czytasz, ale nie koniecznie tę sama co ja.
              Zresztą, dla mnie nie tylko literatura jest wytyczną w postrzganiu świata i
              rzeczy i to że o czymś literatura pisze wcale nie znaczy że jest to coś
              wartosciowego. jestem przekonana o tym, że niejedna pozycja traktuje o tym, że
              np. faszyzm był słuszny, konieczny i potrzebny.
              • scher Re: titta 05.06.06, 15:53
                magdalena18 napisała:

                > Nie, nie nie ja jestem zdania że trzeba uczyć dziecka umiejętności swobodnego
                > manifestowania siebie, swoich opini, chęci, w sposób który nie krzywdzi
                > pozostałych jednostek, nie do 'modyfikowania swoich potrzeb w zalezności od
                > otoczenia'.

                Ja uważam, że trzeba uczyć i tego, i tego.

                Sz.
      • joakal Karać 05.06.06, 08:05
        A co zrobić z dzieckiem które nie uznaje autorytetów (bo rodzice tego nie nauczyli)????
        Uważam że nauczyciel czy opiekun powinien mieć możliwość ukarania dziecka - oczywiście dzieci powinny wiedzieć co grozi za dane zachowanie.
        Karą można nazwać po prostu wykluczenie z zabawy, odseparowanie dziecka od innych w momencie gdy dziecko nie radzi sobie z emocjami.
        Dzieci powinny wiedzieć co to jest dyscyplina - oczywiście na poziomie dostosowanym do wieku dziecka, powinny też wiedzieć że same ponoszą konsekwencje swoich czynów (uderzyłeś kolegę - musisz się bawić sam, nie słuchasz poleceń opiekuna - siedzisz przy stoliku do końca zabawy)
      • joakal Re: titta 05.06.06, 09:58
        ciekawe co byś zrobiła jeśli to twoje dziecko byłoby regularnie uderzane przez inne, a rodzice tego innego nie reagowali (bo to tylko dziecko i kiedyś z tego wyrośnie)????
        tłumaczyłabyś agresorowi, czy jednak odseparowała go od swojej pociechy???
        • magdalena18 Re: titta 05.06.06, 16:11
          joakal napisała:

          > ciekawe co byś zrobiła jeśli to twoje dziecko byłoby regularnie uderzane przez
          > inne, a rodzice tego innego nie reagowali (bo to tylko dziecko i kiedyś z tego
          > wyrośnie)????
          > tłumaczyłabyś agresorowi, czy jednak odseparowała go od swojej pociechy???

          Ja miałam taka sytuacje, moja córka wróciła z przedszkola z siniakiem pod okiem,
          innym razem w innym miejscu. Oczywiście, że mnie to wkurzyło i to strasznie. jak
          zareagowałam, najpierw upewniłam sie czy to moja córka nie jest prowokatorem,
          później nprzeprowadziłam rozmowę z pania w przedszkolu, bo to się stało w
          przedszkolu i to ona musi sobie poradzić z tą sytuacja.Okazało się że dzieciak
          został niedawno obdarowany rodzeństwem i jego frustracja i agresja była
          spowodowana tym właśnie. Mama chłopca miała cięzki okres i niestety troche go
          zaniedbywała. Sytuacja sie zmieniła, ale pani nie karała tego malca za jego
          zachowanie, upominała go owszem, ale pokazywała też inne sposoby rozładowania
          emocji i dużo znim rozmawiała na temat tego co on czuje.

          Patrzac np. na moje pociechy można dojść do wniosku, że synek jest większym
          agresorem niż córcia (bliźniaki). Jednak patrząc uważnie, widać jak na tacy, że
          córcia lubi go od czasu prowokowac i to rzeczywiście mocno i wystawia w ten
          sposób na próbę jego cierpliwość. A on nie wytrzymuje tej próby i ... wszyscy
          wiemy co dzieje sie dalej.
          Tak więc powodów agresji mogą byc tysiące, wcale nie serce z kamienia.
          Oczywiście każdy z tych problemów można uciszyć stawianiem do kąta, ale
          rozwiązać ich sie w ten sposób nie da.
          • joakal Re: titta 05.06.06, 22:11
            odseparowanie niekoniecznie musi polegać na stawianiu do kąta - chodzi mi raczej o rozdzielenie dzieci, można to zrobić w inny sposób
            • magdalena18 Re: titta 05.06.06, 22:30
              Tak w rzeczywistosci, to wszystko zależy od nastroju jaki wokół tego panuje, czy
              jest to stanie w kącie za karę, czy może 'kącik przemyśleń', kacik wyciszenia,
              czy dziecko jest potepione za swoje zachowanie, czy przypomina mu się taktownie
              aczkolwiek zdecydowanie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka