zart.z.nazwiska
29.06.06, 16:27
Jestem ciekaw waszych opinii na następującą sprawę - przykład. Do małego
(1,5-roczniak) przychodzi od rana opiekunka i chciałbym, żeby na początku
przez chwilę bawili się w pokoju małego, bo chcę się spokojnie wybrać do
pracy. Ale mały namawiany nie chce tam iść. Są więc takie rozwiązania:
a) ustąpić dziecku - bawi się tam gdzie chce
b) przenieść go do pokoju siłą i zamknąć z opiekunką
c) przenieść go tam siłą, ale potem postarać się zainteresować go zabawkami i
zainicjować zabawę, którą może kontynuować z opiekunką
d) jakieś inne, jakie?
Jak byście postąpili? Ja jestem za c), żona za a) ("jak można uniknąć
wierzgającego małego, to uniknijmy").
Pytam również dlatego, że pewno możne to być przykładem bardziej ogólnych
różnic w postawach wychowawczych...