peter1974
17.07.06, 19:36
Mój prawie 4-letni synek porównuje swoje rysunki z rysunkami duzo starszej kuzynki i zniechęcony mówi, że nie umie rysować. Tłumaczę mu, że dzieci wszystkiego muszą się nauczyć: siadać, chodzić, mówić, jeżdzić na rowerku także rysować. Chcę mu trochę pomóc w tym uczeniu. Siedlismy sobie ostatnio z misiem na stoliku i rysowalismy patrząc na modela. Miś synka miał głowę i wszystko w tej głowie jak trzeba, brzucha było brak, a ręce i nogi odchodziły od głowy. Czyli typowy głowonóg. Po negocjacjach ustaliliśmy, że miś ma jeszcze brzuch. W następnych rysunkach brzuch był juz uwzględniony ale ręce nijak nie chciały zejść z głowy. Oglądanie misia i swojego odbicia w lustrze dla unaocznienia gdzie zaczynają się ludzkie ręce nie przyniosły rezultatu. Myslę że dziecko wyczuło moją irytację i martwię się że całkiem się zniechęci. A może właśnie przeciwnie coś z tych "lekcji poglądowych" wyniesie. Jak myslicie takie sesje rysowania mają sens?