Dodaj do ulubionych

one tylko podrywają...

11.10.06, 12:14
Mój syn ma 11 lat, w szkole dzieci mogą zostać na przerwach w klasie i zjeść
w spokoju drugie śniadanie. Mój syn wychodzi na przerwe razem z chłopakami
pograć w piłkę a w jego ławce siadają dziewczynki z klasy. Problem jest w
tym, że dziewczyny się chyba nudzą, bo niszczą rzeczy mojego syna. Najpierw
złamały mu na pół zwykły ołówek, potem wyrzuciły rysiki z automatycznego,
zniczczyły długopis, polamały zestaw linijek, podpisały się w piórniku, w
zeszycie od polskiego napisały 'dupa', itd.
Syn na początku nic nie mówił, zeszyt zakorektorował, ołówek i długopis
przemilczał, przyznał się dopiero przy zestawie linijek. Poszedł do pani
wychowawczyni ze skargą a ona na to "ale one cię tak podrywają, ciesz się".
Powiem wam, że chciałam sprawę olać, bo jednak to nie były wartościowe
przedmioty. Ale to się nasila. W poniedziałek dostał nowy piórnik, już jest
pomazany. Więc poszłam porozmawiać z panią, a ona do mnie "że to tylko taki
młodzieńczy podryw" i ona nie będzie interweniować.
Co według was powinnam zrobić? Nie będe synowi co dwa dni kupować zestawu
linijek tylko dlatego, że "dziewczynki podrywają". Nie mam pojęcia co dalej
zrobić.
Obserwuj wątek
    • ewalip Re: one tylko podrywają... 11.10.06, 12:28
      Pani wychowawczyni jest troszkę niepoważna. Podrywanie podrywaniem ale z jakiej
      paki niszczą rzeczy Twojego syna? I nie chodzi tu o ich wartość ale ogólnie o
      poszanowanie cudzej własności. Trudno teraz zrobić coś żeby synowi nie zrobić
      tzw. "obciachu". Chyba najlepiej z nim pogadaj co masz zamiar zrobić, ale tak
      chyba zostać nie może bo w końcu zniszczą mu plecak albo co innego. A jeśli
      wychowawczyni będzie się upierała że nie będzie interweniować, może syn powie
      tym koleżankom, że mamie się to nie podoba?
      • agatka_s Re: one tylko podrywają... 11.10.06, 12:35
        Pogadaj z synem. 11 lat to juz troche za duzo na interwencje mamy. Niech syn
        pogada z tymi dziewczynami i asertywnie im powie ze absolutnie sobie nie zyczy
        aby niszczyly jego wlasnosc. Ze jesli to raz jeszcze sie powtorzy to zamierza
        z tego wyciagnac konsekwencje, lacznie z zaangazowaniem nauczyciela, rodzicow
        itd.

        No coz jesli nie pomoze, wtedy wkroczyc ostro i oficjalnie-domagajac sie od
        szkoly aby sprawe z dziewczynkami zalatwiono (najlepiej od razu na pismie sie
        domagac).


        Swoja droga co to z tym podrywaniem przez dziewczyny teraz sie porobilo. Moj
        dostawal przez caly wrzesien "sprosne", niedwuznaczne sms-y od dziewczyn o rok
        starszych poznanych na obozie. Jakies zdziczenie tego podrywania nastapilo.
        kiedys to bylo inaczej, romantycznie i milo
        • apocalipsaa Re: one tylko podrywają... 11.10.06, 12:43
          Rozmawiał z nimi, w odpowiedzi usłyszał 'hi hi hi', a jedna z dziewczynek ...
          sprzedała mu kopniaka. Sądziłam, że to jednorazowa zaczepka <ten kopniak> ale
          przypomniało mi się, że któregoś dnia, podczas wakacji zobaczyłam jak jedna z
          nich podbiega do niego, popycha go i ucieka, albo zaczepia kopiąc go po nogach.
          Wtedy tylko powiedział 'Ola ale uważaj bo to boli'.
          Syn potem podszedł do mnie i mówi 'Mama, ja wiem, że to dziewczynka i nie
          powinienem ale tak chciałbym jej raz oddać'. Więc po prostu ta grupa
          dziewczynek sobie go upodobała, sms'y też dostawał i kartki zokazji dnia
          chłopaka i na walentynki, ale teraz przeginają. I co najlepsze chyba uważają
          się za nietykalne, bo te rzeczy niszczyły podczas obecności nauczycielki w
          klasie.
          Myślałam, żeby pogadać z rodzicami dziewczynek, znamy się z osiedla. Tylko no
          właśnie - ten wiek, nie chce mu narobić przypału.
          • triss_merigold6 Re: one tylko podrywają... 11.10.06, 13:17
            Niech odda. Zwyczajnie, tez udzerzy, popchnie, kopnie, rzuci zeszytem. Skoro
            dziewczynki upodobały go sobie na ofiarę to powinien pokazać, że tą ofiarą nie
            jest tylko oddaje w sposób nieprzyjemny. Nie szkodzi, że dziewczynki,
            równouprawnienie jest.
            • stypkaa Re: one tylko podrywają... 11.10.06, 13:27
              Dokładnie.
              A te dziewczynki to w tym momencie nie są dziewczynkami tylko agresorami i
              trzeba się bronić.
              • sir.vimes Re: one tylko podrywają... 11.10.06, 13:53
                Masz rację i wątpię czy chodzi o podrywanie- raczej jakąś hierarchię sobie
                ustawiają.Co z tego, że to dziewczynki?
                • ibulka Re: stypkaa i sir.vimes 14.10.06, 20:11
                  sir.vimes napisała:

                  > Masz rację i wątpię czy chodzi o podrywanie- raczej jakąś hierarchię sobie
                  > ustawiają.Co z tego, że to dziewczynki?

                  Z ust mi to wyjęłyście.
    • hankam Re: one tylko podrywają... 11.10.06, 12:32
      Niech znajda inny sposob podrywania.
      Pani robi unik, to nie podrywanie, tylko zlosliwosc. Dziewczyny znalazly sobie
      ofiare. niech syn im wysmaruje tornistry i powie, ze to tylko kolezenskie
      zaczepki, ciekawe, czy beda sie czuly zaszczycone tym podrywem. Domagaj sie
      interwencji od pani. twoj syn - jesli ma odwage - moze tez, bez wymieniania
      sprawcow powiedziec o tym na lekcji wychowawczej. Ze ktos mu niszcy, ze sie nie
      zgadza, ze wie kto i nastepnym razem sie zrewanzuje.
    • acorns Re: one tylko podrywają... 11.10.06, 21:54
      Gdybym miał syna, którego laski podrywają w taki sposób, doradziłbym mu
      podobnej klasy podryw - niech podejdzie na korytarzu i strzeli którejś
      solidnego klapsa na tyłek, po czym niech ją za ten tyłek ściśnie najmocniej jak
      umie. Ciekawe czy panienka będzie zachwycona.
      • teresa.wojt Re: one tylko podrywają... 11.10.06, 22:05
        Oj tak, jestem za. A najlepiej jeśli dorwie segregator z karteczkami z Witch
        czy jak to się tam nazywa. One to uwielbiają zbierać a jak im zabierze
        i "przypadkowo" porwie ze dwie to może się opamiętają. A tak całkiem poważnie
        naciskać na panią wychowawczynię a jak nie poskutkuje to uprzedzić, że pójdzie
        się do dyrekcji i pójść faktycznie.
        A tak swoją drogą poprzewracał się ten świat do góry nogami.
        Matka czterolatka, która już teraz boi się myśleć co to będzie za te kilka lat.
        • mallard Re: one tylko podrywają... 12.10.06, 08:36
          teresa.wojt napisała:

          > Matka czterolatka, która już teraz boi się myśleć co to będzie za te kilka
          lat.

          To niech nie myśli, bo i tak co ma być, to będzie! wink

          Pozdro.
          • eni.s Re: one tylko podrywają... 12.10.06, 09:23
            a moze powiedziec nauczycielce ze jesli uwaza ze to nic takiego to niech
            pokrywa koszty zniszczen, od razu zmieni zdanie.
            Nawet nie chce myslec co sie bedzie dzialo jak moje dzieci pojda do szkolyuncertain
        • ibulka Re: one tylko podrywają... 14.10.06, 20:15
          teresa.wojt napisała:

          > Oj tak, jestem za. A najlepiej jeśli dorwie segregator z karteczkami z Witch
          > czy jak to się tam nazywa. One to uwielbiają zbierać a jak im zabierze
          > i "przypadkowo" porwie ze dwie to może się opamiętają. A tak całkiem poważnie
          > naciskać na panią wychowawczynię a jak nie poskutkuje to uprzedzić, że
          pójdzie
          > się do dyrekcji i pójść faktycznie.
          > A tak swoją drogą poprzewracał się ten świat do góry nogami.
          > Matka czterolatka, która już teraz boi się myśleć co to będzie za te kilka
          lat.


          Z tym tyłkiem to acorns miał pomysł brutalny, ale niezły wink
          Chociaż jak one takie chętne, to nie wiadomo czy im się nie spodoba...
        • iberka Podryw / agresja 16.10.06, 07:55
          Strasznie ale ja widzę takie zachowania w szkole, gdzie czasami bywam. Obawiam
          się tylko tego,że Pani nauczycielka niby taka nowoczesna z tymi metodami
          podrywania nie będzie taka gdy Twój syn uszkodzi coś tym dziewczynom. Wtedy
          okazać się może ,że to dziewczynki,że nie wolno nic zabrać, potargać czy
          delikatnie popchnąć w obronie własnej. Nie rozumiem tego, bo kobiety walczą o
          takie same prawa jak mężczyźni a jak im się dzieje krzywda to one znowu są
          słaitkie, delikatne i kruche...No trzeba się zdecywadować jakie chcemy być smile.
          A tak na marginesie to ciekawa jestem , która z nich w przyszłości wyrośnie z
          tego podrywania a której to zostanie jako agresja, w końcu kobiety też biją etc.
          Co do mojego 5-latka to słyszałam już,że kogoś uderzył ale wiem ,że było to
          wynikiem tego,iż wcześnej ta osoba go uderzyła. Nie popieram bicia,
          przepychanek itp ale nie można stać z boku i czekać aż ktoś łaskawie się
          zmiłuje.
          Te karteczki Witch to fajny pomysłsmile, może chociaż na chwilę pomyślą co robią.
          A nauczycielka to powinna się wstydzić, czy ona też tak podrywa mężczyzn czy
          naczytała się gazetek typu "trzynastolatka" wink

          Iza
    • a_weasley Re: one tylko podrywają... 12.10.06, 09:26
      Tym razem to ja nie popieram przemocy. Zwłaszcza w stosunku do dziewczynek.
      Osobliwie że to nie byłaby samoobrona, tylko agresja.
      Natomiast uważam za wskazane załatwić sprawę ze szkołą drogą oficjalną. Pismo do
      dyrektora i pismo do kuratorium: pani taka a taka postępuje tak i tak, żądam
      załatwienia sprawy i wyciągnięcia konsekwencji. Z poświadczeniami na kopii.
      I/lub postawić sprawę na zebraniu rodziców, po nazwiskach.
    • rycerzowa Re: one tylko podrywają... 12.10.06, 09:58
      Jak chłopak nie chce/ nie umie/ nie lubi się bić, to musi sobie z agresorami
      radzić inaczej.
      Interwencja mamusi u pani, a tym bardziej u dyrektorki to ostateczność.
      Najpierw trzeba spróbować inaczej.

      Nie ma takiej dziewczyny - nawet z tych hardcorowych - która zniosłaby widok
      zdechłej myszy. Jak tak lubią zagladać do cudzych piórników, niech mają z tego
      trochę emocji.
      Albo czemu nie kupić takiego wstrętnego, gumowego, czarnego pająka?
      Albo wysmarować te ołówki w piórniku jakimś paskudztwem?
      Sposobów jest wiele.
      Mój syn poradził sobie kiedyś z klasowym złodziejem za pomocą pułapki na myszy,
      umieszczonej w plecaku.

      PS. Nie jest prawdą, że "dziewczyny się zmieniły". Zawsze były i herod-baby, i
      chłopysie.
      • sir.vimes Re: one tylko podrywają... 12.10.06, 14:12
        Nie ma takiej dziewczyny - nawet z tych hardcorowych - która zniosłaby widok
        zdechłej myszy. Jak tak lubią zagladać do cudzych piórników, niech mają z tego
        trochę emocji.
        Albo czemu nie kupić takiego wstrętnego, gumowego, czarnego pająka?

        Chyba znałaś inne dziewczyny... Żadna z moich kumpeli z dzieciństwa nie
        przestraszyła się żadnego truchełka. A tym bardziej pająka z gumy. Natomiast mój
        mąż, owszem, do dziś boi się pająków.
        Natomiast , abstrahując od tego, że nie wiemy czym je skutecznie postraszyć
        trudno mi sobie wyobrazić jak rodzice mogą doradzać dziecku tak infantylny
        sposób na zniechęcenie agresywnych koleżanek.
        • a_weasley Re: one tylko podrywają... 12.10.06, 16:55
          sir.vimes napisała:

          > Albo czemu nie kupić takiego wstrętnego, gumowego, czarnego pająka?

          Powodów jest kilka, ale w ścisłej czołówce jest ten, że takowy wyciągnięty na
          światło dzienne może skutecznie obrzydzać życie osobom postronnym.
          • sir.vimes Re: one tylko podrywają... 13.10.06, 08:36
            Czemu do mnie to kirujesz? Poniważ zacytowałam rycerzową? trzeba uważnie czytać!!
    • m_regina Re: one tylko podrywają... 12.10.06, 13:59
      Rzeczywiście, zachowanie pani nie jest w porządku, ale Twoje interwencje mogą
      być przyczyną obciachu, więc może najprościej byłoby, żeby zabierał ze sobą
      plecak na przerwę? Może go położyć w bezpiecznym miejscu, poprosić kogoś o
      popilnowanie. Ewentualnie- skoro pani i tak zostaje w klasie- niech powie jej,
      że prosi, żeby kontrolowała, czy nikt jego rzeczy nie rusza. A jeśli
      dziewczynka go kopie, to niech odda- w wieku 11 lat to jak najbardziej uchdzi...
      • triss_merigold6 Re: one tylko podrywają... 12.10.06, 15:50
        A mnie się sposob Acornsa podoba.smile
      • owocoskala Re: one tylko podrywają... 12.10.06, 15:50
        Ewentualnie- skoro pani i tak zostaje w klasie- niech powie jej,
        > że prosi, żeby kontrolowała, czy nikt jego rzeczy nie rusza. A jeśli
        > dziewczynka go kopie, to niech odda- w wieku 11 lat to jak najbardziej
        uchdzi..
        No nie wiem... pewnie pani nazwie go histerykiem jeśli poprosi o pilnowanie
        rzeczy, a łobuzem jak je kopnie albo cos zniszczy. O wtedy to afera będzie...
        Moim zdaniem to niesprawiedliwe traktowanie. Dziewczynki nawet brutalne są
        słodkimi dziewczynkami a chłopak będzie odbierany zupełnie inaczej. Może
        psycholog szkolny mógłby pogadać z tymi dziewczynkami że to nie odniesie
        skutku - tzn. syn ich nie polubi, nie wyśle kartki na walentynki a wręcz
        odwrotnie - nie cierpi ich. Dobry jest sposób z płaceniem za szkody przez
        wychowawczynię.
        Jak mi ktos każe zostawić okrycia wierzchnie bez pilnowania w szatni - zawsze
        mówię "nie ma sprawy o ile napisze mi pani oświadczenie że pokryje straty w
        razie kradzieży". Też miałam jako dziewczynka kolegę na podwórku uchodzącego za
        b. ładnego którego dziewczynki z klasy nękały - przezywały itd. Dziwne mi sie
        to wtedy wydawało i teraz też.
    • no-surprises Re: one tylko podrywają... 12.10.06, 16:18
      Problem jest w
      > tym, że dziewczyny się chyba nudzą, bo niszczą rzeczy mojego syna.
      Nie ma zgody na takie praktyki. Nieszczenie cudzej własności jest niedopuszczalne.

      > Poszedł do pani
      > wychowawczyni ze skargą a ona na to "ale one cię tak podrywają, ciesz się".

      Czasem w żartach i ja tak powiem. Raz.

      Ale to się nasila. W poniedziałek dostał nowy piórnik, już jest
      > pomazany. Więc poszłam porozmawiać z panią, a ona do mnie "że to tylko taki
      > młodzieńczy podryw" i ona nie będzie interweniować.

      Co to znaczy, ze nie będzie interweniować? Zgłaszasz problem, a wychowawca
      powinien choć spróbowac go rozwiązać. Jeśli to ponad jego siły (???), niech
      włączy w sprawę zainteresowancyh rodziców czy pedagoga.

      > Co według was powinnam zrobić? Nie będe synowi co dwa dni kupować zestawu
      > linijek tylko dlatego, że "dziewczynki podrywają". Nie mam pojęcia co dalej
      > zrobić.

      Poszłabym do szkoły, by porozmawiać z wychowawcą i poprosiłabym raz jeszcze o
      interwencję, która moim zdaniem jest tu niezbędna.
      W razie odmowy (rozumiem, ze nie moge w tej sprawie liczyć na pani pomoc?)
      przeglądnęłabym program wychowawczego szkoły i kryteria oceniania zachowania, a
      następnie poszłabym z tym do dyrektora szkoły.

      Na pewno nie rozmawiałabym o tych wydarzeniach z zainteresowanymi dziećmi
      (opróćz syna, oczywiście), z rodzicami owszem. Bez emocji, spokojnie
      poprosiłabym o to, by wyjaśniły z dzieckiem sprawę.
      • maksimum Re: one tylko podrywają... 13.10.06, 07:51
        apocalipsaa napisała:

        > Mój syn ma 11 lat, w szkole dzieci mogą zostać na przerwach w klasie i zjeść
        > w spokoju drugie śniadanie. Mój syn wychodzi na przerwe razem z chłopakami
        > pograć w piłkę a w jego ławce siadają dziewczynki z klasy. Problem jest w
        > tym, że dziewczyny się chyba nudzą, bo niszczą rzeczy mojego syna. Najpierw
        > złamały mu na pół zwykły ołówek, potem wyrzuciły rysiki z automatycznego,
        > zniczczyły długopis, polamały zestaw linijek, podpisały się w piórniku, w
        > zeszycie od polskiego napisały 'dupa', itd.

        Sa po prostu glupie.
        To nie jest podrywanie,a glupota wyniesiona z domu i prezentowana w szkole.
        Tak to bywa jak w szkolach nie ma selekcji wg zdolnosci i w jednej klasie sa
        tepaki ze zdolnymi.

        > Syn na początku nic nie mówił, zeszyt zakorektorował, ołówek i długopis
        > przemilczał, przyznał się dopiero przy zestawie linijek. Poszedł do pani
        > wychowawczyni ze skargą a ona na to "ale one cię tak podrywają, ciesz się".

        Niestety pani nauczycielka jest tak samo glupia jak te dziewczyny,ale co Ty
        chcesz,to tylko Polska.
        A moze jedna z tych dziewczyn jest corka nauczycielki?

        > Powiem wam, że chciałam sprawę olać, bo jednak to nie były wartościowe
        > przedmioty. Ale to się nasila. W poniedziałek dostał nowy piórnik, już jest
        > pomazany. Więc poszłam porozmawiać z panią, a ona do mnie "że to tylko taki
        > młodzieńczy podryw" i ona nie będzie interweniować.

        A kto temu tlumokowi wytlumaczy,ze podryw nie objawia sie niszczeniem?
        Taka jest kadra nauczycielska w Polsce,ze nie odroznia wandalizmu od podrywania.
        Moze niech twoj syn psiknie atramentem na bluzke pani nauczycielki i wyjasni
        jej ,ze to byl podryw-moze cos zakuma?
        Albo brudna reke wytrze o jej sweter i powie przy tym,ze bardzo ja lubi i nie
        wie jak inaczej wyrazic swoj zachwyt?

        > Co według was powinnam zrobić?

        Musisz sie odseparowac od tepakow i uwierz mi,ze w Polsce to nie bedzie latwe.

        > Nie będe synowi co dwa dni kupować zestawu
        > linijek tylko dlatego, że "dziewczynki podrywają". Nie mam pojęcia co dalej
        > zrobić.

        Wyjedz do cywilizowanego kraju,gdzie inaczej podrywaja.
        • sir.vimes Re: one tylko podrywają... 13.10.06, 08:43
          Nie sądzę, żeby to było podrywanie. To ustawianie hierarchii i tyle i trzeba
          dość ostro się takiej sytuacji przeciwstawić - a przede wszystkim wytłumaczyć
          parę spraw nauczycielce. Sytuacja w której kilkoro silniejszych czy bardziej
          agresywnych dzieci szuka sobie ofiary do dręczenia nie jest do zaakceptowania i
          zbycia głupim żarcikiem. I chłopiec wcale nie musi im nic udowadniać - nawet
          tego , że potrafi poradzić sobie sam. Rodzice jak najbardziej mogą się wtrącić -
          a przede wszystkim ustalić, kto zapłaci za zniszczone przedmioty. Może pani,
          jeżeli to dla niej taka niewinna zabawa?
          • rycerzowa Nie strzelać z armat do wróbli 13.10.06, 10:51
            sir.vimes napisała:

            > I chłopiec wcale nie musi im nic udowadniać - nawet
            > tego , że potrafi poradzić sobie sam.

            Wydawało mi się,ze celem wychowania jest jest nauczyć dziecko, że w niektórych
            sytuacjach może poradzić sobie samo, że jest w stanie poradzić sobie samo, że
            powinno poradzić sobie samo.
            I że z biegiem czasu takich sytuacji powinno być coraz więcej.

            Problemem jest ustalenie,
            czy chłopak powinien sam uporać się z problemem,
            czy coś mu doradzić,
            czy interweniować na wyższym szczeblu.

            To trzecie wyjście nie za bardzo mi sie podoba. Dzieci w szkole jest kilka
            milionów, takich sytuacji są setki milionów. Gdyby dyrekcje szkół,kuratoria i
            sądy miały zajmować się sprawami, że dziecko dziecku wyrzuciło rysiki z ołówka
            automatycznego, albo napisało "dupa" w zeszycie od polskiego zamiast od biologii
            - czy byłaby wtedy mozliwość zajęcia się naprawdę poważnymi problemami
            przemocy w zzkole?
            Powiecie, od rzemyczka do koniczka. Dziś ktoś porysuje koledze piórnik, jutro
            samochód, a pojutrze go podpali.
            To niedokładnie tak. Nikt z nas nie jest bez grzechów dzieciństwa, a
            doświadczenie uczy, że zbyt poważna kara, zbyt wielka awantura może mieć
            absolutnie odwrotne skutki.

            Autorka postu może doradzić coś swojemu dziecku. My możemy doradzić coś autorce
            postu. Może skorzystać, może sie usmiechnąć, jej prawo.
            Forum to nie fachowa poradnia psychologiczna, jest tu miejsce i na żart.
            A pomysł ze zdechłą myszą i gumowym pająkiem jest przetestowany - z
            pozytywnym skutkiem.
            • sir.vimes Re: Nie strzelać z armat do wróbli 13.10.06, 11:13
              Jasne, że żadna z nas nie jest bez grzechu. Ale czy rzeczywiście niszczenie
              rzeczy, pisanie, było nie było, nieparlamentarnych słów w CZYIMŚ zeszycie to
              rzeczywiście zupełnie akceptowalna "kozacka fantazja" naszych słodkich
              dzieciątek? Zapewne, daleko stąd do podpalenia samochodu ale bardzo niedaleko do
              wyśmiewania inwalidy itp. Pamiętasz sprawę gimnazjalistów , którzy miesiącami
              dręczyli bezdomnego i nawet chyba jakiś blog o tym pisali? Takie rzeczy od
              czegoś się zaczynają. Warto dać jasny sygnał, że dzieci zbliżają się doo
              niebezpiecznej granicy.
              • rycerzowa Re: Nie strzelać z armat do wróbli 13.10.06, 11:53
                Nie pamiętam, nie oglądam tv, ale wiem ,że takie sprawy się zdarzają. I wiem
                też, że do okrucieństwa najbardziej skłonne są dzieci, które same były karane
                "za byle co".

                Nie postuluję,żeby akceptować "ułańską fantazję słodkich dzieciątek", ale żeby
                dziecko spróbowało samo sobie poradzić. Chłopak 11-letni może poradzić sobie z
                "agresją" 11-letniej dziewczynki.
                Rodzice powinni doradzić, jak się zachować w pospolitych sytuacjach
                konfliktowych wśród dzieci, powinni nauczyć asertywności.

                Jeśli z każdym wyrzuconym z ołówka rysikiem rodzice bedą biegać "do pani", syn
                nie nauczy się mówić "nie pozwalam!".

                Synowi trzeba powiedzieć, jak to Wołodyjowski usłyszał: "Albo się z ciebie będą
                śmiać, albo się ciebie będą bać".
                Przy czym to "bać" nie oznacza strachu, ale respekt.
                • sir.vimes Re: Nie strzelać z armat do wróbli 13.10.06, 12:02
                  Ja wywnioskkowałam, że chłopiec juz próbował sam. I co - jeżeli mu się nie udało
                  to juz zawsze ma być ofiarą agresorów? Bez przesady.
                  I alternatywa , że będą się go bać też nie jest najlepsza chyba. Ma się zniżać
                  do takiego poziomu , żeby im coś udowodnić? Co właściwie?
                  • owocoskala Re: Nie strzelać z armat do wróbli 13.10.06, 12:17
                    to juz zawsze ma być ofiarą agresorów? Bez przesady.
                    > I alternatywa , że będą się go bać też nie jest najlepsza chyba. Ma się zniżać
                    > do takiego poziomu , żeby im coś udowodnić? Co właściwie?
                    Popieram całkowicie sir.virmes :]
                    Poza tym naprawdę kuratorium nie musi interweniować - to pani skrewiła. U nas
                    tez to się już zaczyna w 1 klasie i w sumie jest dość normalne do pewnego
                    momentu. Jeden chłopiec bez przerwy przeszkadza dziewczynkom, zabiera rzeczy i
                    nie mogą skończyć zadania, a pani od religi powiedzała że im nie wolno na
                    chłopca "skarżyć", więc biedne starają sie usiąść jak najdalej.
                    • rycerzowa Re: Nie strzelać z armat do wróbli 13.10.06, 12:39
                      W tym rzecz,ze chłopiec "nie próbował". Najpierw pokornie zamalował dupę, potem
                      poskarżył się mamusi i pani.

                      Dziecko powinno umieć powiedzieć drugiemu dziecku, że mu się jego zachowanie nie
                      podoba, ze sobie czegoś po prostu nie życzy.


                      A pani pewnie uwielbia styl retro i zbyt dobrze pamięta piosenkę Czerwonych Gitar:
                      "Kto za tobą w szkole ganiał
                      Do piórnika żaby wkładał
                      Kto, no powiedz, kto?
                      Kto na ławce wyciął serce
                      I podpisał:
                      Głupiej Elce!
                      Kto? No powiedz, kto?... "
                      • p.o.box.77 Re: Nie strzelać z armat do wróbli 13.10.06, 13:13
                        wątek czytam z ciekawości bo mój syn ma rok, ale bardzo mnei interesuje jak
                        sprytnie interweniować żeby chłopakowi nie zaszkodzić.

                        tylko czy panie/panowie się zastanawiali nad sytuację 11letniego chłopca, który
                        zdaje się nie mieć problemów towarzyskich, gra w piłkę z kolegami, a koleżanki
                        robią te wszystkie "małe acz irytujące psoty"?

                        bo jeżeli to "końskie zaloty" to to asertywność pomoże [ale może być trudna dla
                        11latka], ale jeżeli to dziewczęcy wybór w poszukiwaniu "frajera"... no to jest
                        sytuacja trudna i chłopak moze nie dać rady sam.
                        • agatka_s Re: Nie strzelać z armat do wróbli 13.10.06, 13:26
                          jedna rzecz- to problem rozwiazac (najprosciej to isc i wymoc na Dyrektorze aby
                          ukaral dziewczynki, wprowadzil zakaz zblizania sie do chlopca na odleglosc 2
                          metrow...(zartuje ! ale, chce powiedziec ze dorosly powinien sobie latwo
                          poradzic, bo dla doroslego to naprawde nic trudnego "usadzic " 2 gowniary).

                          Druga rzecz to nauczyc dziecko jak takie problemy rozwiazywac samemu i jak
                          radzic sobie z roznymi sytuacjami ktore nie zawsze sa przyjemne i fajne.


                          Moim skromnym zdaniem ta druga rzecz jest ciut wazniejsza, niz jednorazowe
                          zalatwienie sprawy (oczywiscie jesli nie ma mowy o jakims ewidentnym
                          przekroczeniu granic !) ! 11-latek nie moze w przypadku kazdej "dupereli"
                          liczyc na mame. Moze natomiast liczyc ze mama mu cos podpowie, doradzi. Tak
                          mi sie wydaje, ze taka powinna byc tu rola rodzica.
                          • p.o.box.77 Re: Nie strzelać z armat do wróbli 13.10.06, 13:44
                            tzn. ja bym wrócił do idetyfikacji problemu:

                            1. nudy dziewczynek?
                            2. zaloty?
                            3. złośliwość?

                            jezeli 1. to schowanie wszystkiego po lekcji do teczki [zeszyty, piórnik,
                            linijki] powinno pomóc bo będą sobie siedziec ale raczej nie będą na tyle podłe
                            żeby grzebać w teczce.

                            jezeli to 2. pozostanie w klasie na przerwie i aktywny udział w życiu na
                            przerwie z koleżankami w okolicach własnej ławki

                            jezeli to 3. nie mam pomysłów które by pomogły a nie zaszkodziły. ale dwa
                            pierwsze rozwiazania wyjasnią mniej więcej o co chodzi.
                • acorns Re: Nie strzelać z armat do wróbli 13.10.06, 23:59
                  > Chłopak 11-letni może poradzić sobie z "agresją" 11-letniej dziewczynki.

                  Uwierz mi - różnie to może być, co niejednokrotnie widziałem choćby dziś kiedy
                  to braciszek mojej dziewczyny (16 lat) został podduszony przez Młodą. Ciągle
                  się tłuką, głównie na żarty, ale ona potrafi zyskać nad nim przewagę. Dziś
                  została sprowadzona do parteru, zdała sobie sprawę ze swojego marnego
                  położenia, wywinęła się i założyła mu obie nogi na szyję, splotła i ścisnęła,
                  przyciągając mu jednocześnie głowę do swojego brzucha. No i najperw wyszły mu
                  żyły na czole i skroniach, potem zrobił się czerwony, następnie siny, aż w
                  końcu Młoda go puściła, bo nie miał szanssmile
                  Innym razem Madzia (9 lat) - koleżanka Młodej i moja ulubienica zarazem wkur.
                  się na swojego brata (14 lat). Dogoniła go, obaliła na ziemię i natłukła
                  pięściami ile wlazło. Madzia jest dość potężna, a jej brat chudy jak patyk. Tak
                  więc różnie z tym radzeniem sobie może być.
        • ibulka Re: maksimum 14.10.06, 20:29
          maksimum napisał:

          > Sa po prostu glupie.
          > To nie jest podrywanie,a glupota wyniesiona z domu i prezentowana w szkole.
          > Tak to bywa jak w szkolach nie ma selekcji wg zdolnosci i w jednej klasie sa
          > tepaki ze zdolnymi.

          > Niestety pani nauczycielka jest tak samo glupia jak te dziewczyny,ale co Ty
          > chcesz,to tylko Polska.
          > A moze jedna z tych dziewczyn jest corka nauczycielki?

          > A kto temu tlumokowi wytlumaczy,ze podryw nie objawia sie niszczeniem?
          > Taka jest kadra nauczycielska w Polsce,ze nie odroznia wandalizmu od
          podrywania
          > .
          > Moze niech twoj syn psiknie atramentem na bluzke pani nauczycielki i wyjasni
          > jej ,ze to byl podryw-moze cos zakuma?
          > Albo brudna reke wytrze o jej sweter i powie przy tym,ze bardzo ja lubi i nie
          > wie jak inaczej wyrazic swoj zachwyt?

          > Musisz sie odseparowac od tepakow i uwierz mi,ze w Polsce to nie bedzie latwe.

          > Wyjedz do cywilizowanego kraju,gdzie inaczej podrywaja.


          Żeby odizolować się od tępaków, musiałabym odizolować się od ciebie, co na
          forum nie będzie łatwe...
          Nie mierz wszystkich jedną miarą.

          I zastosuj się sama do swojej rady - zmykaj do jakiegoś cywilizowanego kraju.
        • mallard Re: one tylko podrywają... 15.10.06, 00:48
          maksimum napisał:

          >ale co Ty chcesz,to tylko Polska.

          Maksi, a Ty co?! Dudek jesteś, że robisz we własne gniazdo?! Czy tak tandetnie
          prowokujesz?
          Jak chcesz wiedzieć, to ta Polska i z Ciebie wyłazi na tym forum! wink.
          Du ju anderstend?

          Pa!
          • maksimum Re: one tylko podrywają... 15.10.06, 06:26
            > Jak chcesz wiedzieć, to ta Polska i z Ciebie wyłazi na tym forum! wink.
            > Du ju anderstend?

            Widze,ze usilnie probujecie uczyc mnie myslec po polsku.

    • sylwia06_73 Re: one tylko podrywają... 13.10.06, 12:32
      Ja bym mimo wszystko poszła do dyrektorki w szkole,niech porozmawia z
      rodzicami"panien na wydaniu"skoro rozmowa zwychowawczynią nie pomogła.Pańcia
      jest najwyrazniej po stronie dziewcząt a to jest jedna z nauczycielskich przywar
      do dzisiaj.Ze skargami wszystkimi jednako:jak nie pomoże niżej idz wyżej.Powodzenia
    • judytak Re: one tylko podrywają... 13.10.06, 13:27
      pierwsze, co bym robiła na miejscu chłopaka, to zabrałabym ze sobą plecak na
      boisko, rzuciłabym przy bramce, a na końcu przerwy wzięłabym ze sobą z powrotem
      do klasy...

      pozdrawiam
      Judyta
      • maksimum rycerzowa:Zeby Polska byla Polskom 13.10.06, 22:15
        rycerzowa napisała:

        > sir.vimes napisała:
        >
        > > I chłopiec wcale nie musi im nic udowadniać - nawet
        > > tego , że potrafi poradzić sobie sam.
        >
        > Wydawało mi się,ze celem wychowania jest jest nauczyć dziecko, że w niektórych
        > sytuacjach może poradzić sobie samo, że jest w stanie poradzić sobie samo, że
        > powinno poradzić sobie samo.

        rycerzowa jak zwykle poucza ofiary jak maja sie zachowac,gdy je ktos
        przesladuje,a zupelnie nie zajmuje sie edukacja wandali-to jest takie polskie.

        > I że z biegiem czasu takich sytuacji powinno być coraz więcej.

        Oczywiscie,ze bedzie wiecej,jesli z wandalami nie walczy sie od
        malenkosci,tylko ofiary sie poucza jak maja sie przystosowac do wspolzycia z
        wandalami.

        > Problemem jest ustalenie,
        > czy chłopak powinien sam uporać się z problemem,
        > czy coś mu doradzić,
        > czy interweniować na wyższym szczeblu.
        >
        > To trzecie wyjście nie za bardzo mi sie podoba. Dzieci w szkole jest kilka
        > milionów, takich sytuacji są setki milionów. Gdyby dyrekcje szkół,kuratoria i
        > sądy miały zajmować się sprawami, że dziecko dziecku wyrzuciło rysiki z ołówka
        > automatycznego, albo napisało "dupa" w zeszycie od polskiego zamiast od
        biologii
        > - czy byłaby wtedy mozliwość zajęcia się naprawdę poważnymi problemami
        > przemocy w zzkole?

        Powazne problemy w szkole biora sie z tego,ze rycerzowe bagatelizuja mniejsze
        problemy.

        > Powiecie, od rzemyczka do koniczka. Dziś ktoś porysuje koledze piórnik, jutro
        > samochód, a pojutrze go podpali.
        > To niedokładnie tak. Nikt z nas nie jest bez grzechów dzieciństwa, a
        > doświadczenie uczy, że zbyt poważna kara, zbyt wielka awantura może mieć
        > absolutnie odwrotne skutki.

        Taaaaaaaaak!
        Wezmy wandali pod ochrone,bo im mozemy kregoslup skrzywic jak im powiemy prawde
        o niszczeniu cudzej wlasnosci.

        Ciekawe,ze za podobne rzeczy jest sie zawieszonym w szkole publicznej w USA,a w
        Polsce nauczycielka prymitywnie tlumaczy,ze to zaloty.
        Co kraj,to obyczaj.
        • rycerzowa Mea culpa 13.10.06, 23:29


          maksimum napisał:

          >
          > rycerzowa jak zwykle poucza ofiary jak maja sie zachowac,gdy je ktos
          > przesladuje,a zupelnie nie zajmuje sie edukacja wandali-to jest takie polskie.


          Fakt, przyznaję się - mea maxima culpa:
          Był u nas na śp. SGPiS taki osobnik, który pobiegł do pana magistra poskarzyć
          się, że nie jest molestowany.
          Napisałyśmy mu w notatniku "Głupi maminsynek", popłakał się, wyjechał daleko i
          jest wreszcie spokój.
          • maksimum Re: Mea culpa- "Little Manhattan"-2005 14.10.06, 07:46
            rycerzowa napisała:
            >
            > maksimum napisał:
            >
            > > rycerzowa jak zwykle poucza ofiary jak maja sie zachowac,gdy je ktos
            > > przesladuje,a zupelnie nie zajmuje sie edukacja wandali-to jest takie pol
            > skie.
            >
            >
            > Fakt, przyznaję się - mea maxima culpa:
            ---------
            W normalnym swiecie to jest tak,ze dzieci w wieku juz 2 lat umieja sie
            komunikowac slownie i nie wyrzucaja szpadelkow z piaskownicy innych uczestnikow
            zabawy.
            W swiecie ludzi niezbyt rozgarnietych umyslowo,nawet w wieku 12lat slownik
            mlodziezy jest tak ubogi,ze nie moga sie dogadac z plcia odmienna i stosuje sie
            szpadelkowanie piaskownicowe jak u 2-latkow.
            Pewno towarzystwo jest za ubogie umyslowo,zeby obejrzec i nasladowac "Little
            Manhattan"-2005 ,no bo po co wzorowac sie na Amerykanach jak sie ma swoje
            polskie wzorce wcielane w zycie przez uczycielke.
            www.imdb.com/title/tt0412922/
            • acorns Re: Mea culpa- "Little Manhattan"-2005 14.10.06, 22:50
              To nie jest kwestia społeczeństwa. Cham, buc i prostak trafi się i w Polsce i w
              USA i w Rosji i w Gruzji i we Francji. Podobnie jak osoba z klasą. Rodzice nie
              uczą dzieci szacunku do samych siebie, nie mówiąc o szacunku do innych. Moja
              córka jest podrywana przez chłopaków. Ale ona nigdy nie pozwoli sobie na
              końskie zaloty, obrażanie czy wręcz traktowanie jak dziwkę. Chłopak na szkolnej
              dyskotece poprosił ją do tańca, ona się zgodziła, a on po tańcu od razu
              próbował pocałować ją z języczkiem. Dostał od niej w dziób trzy razy z pięści i
              tak się skończył podryw. Młoda nie pójdzie nigdzie z kolesiem charchającym i
              spluwającym co kilkanaście sekund. Nie reaguje jak ktoś ją woła drąc się przez
              całą ulicę. Szanuje się i olewa takich chłopaków. Natomiast bardzo ciepło
              wyraża się o pewnym Rosjaninie, który "Little Manhattan" pewnie nie oglądał,
              ale specjalnie dla niej napisał piosenkę i śpiewał jej, grając na balalajce.
              Chłopak ma 14 lat i umie podejść do dziewczyny. Pewnie gdyby w ten sposób
              próbował poderwać którąś z wytapetowanych różowych panienek, zostałby wyśmiany.
              Ale Młoda umie docenić takie rzeczy i widzi kto ile jest wart. Zaprosić do kina
              i w czasie filmu łapać za dupę to umie każdy łysy przygłup w dresie, ale
              napisać dla dziewczyny piosenkę i jeszce ją zagrać i zaśpiewać to już
              trudniejsza sprawa.
        • judytak Re: rycerzowa:Zeby Polska byla Polskom 13.10.06, 23:31
          jak ktoś zapyta o edukację wandali, to będziemy się nad tym zastanawiać
          póki co, pytaniem w tym wątku było, co ma robić ofiara, a ściślej: mama ofiary

          pozdrawiam
          Judyta
          • maksimum Re: rycerzowa:Zeby Polska byla Polskom 14.10.06, 04:35
            judytak napisała:

            > jak ktoś zapyta o edukację wandali, to będziemy się nad tym zastanawiać

            Tak myslalem,ze trzeba wam cos palcem pokazac,zeby skolic do refleksji.
            rycerzowa sprawe rozwiazala razem z pania uczycielkom,ze to bylo podrywanie.
            No wiec teraz zostala sprawa nieprzystosowanego ucznia,ktory sie nie zna na
            konskich zalotach.
            Najlepiej wyjechac z Ciemnogrodu,a Ciemnogrodzianie niech zachowaja swoje
            zwyczaje konskich zalotow na nastepne pokolenia,bo po co je zmieniac,jak sa
            takie rdzennie polskie.

            > póki co, pytaniem w tym wątku było, co ma robić ofiara, a ściślej: mama ofiary

            Znosic cierpliwie zycie w Ciemnogrodzie i podporzadkowac sie glupiej wiekszosci.
            A gdy juz ta ciemnota bedzie sie rzygac,to trzeba kupic one way ticket na
            zachod i zyc miedzy ludzmi.

            > pozdrawiam
            > Judyta

            Klaniam sie.
            • owocoskala Re: rycerzowa:Zeby Polska byla Polskom 14.10.06, 08:17
              > Najlepiej wyjechac z Ciemnogrodu
              Drogi maksimum Ciemnogród rozlał się na Polskę i nie trzeba go szukać, jakbyś
              tu był, to byś wiedział... wink
            • scher Re: rycerzowa:Zeby Polska byla Polskom 14.10.06, 09:26
              maksimum napisał:

              > A gdy juz ta ciemnota bedzie sie rzygac,to trzeba kupic one way ticket na
              > zachod i zyc miedzy ludzmi.

              A potem wracać wirtualnie do tego Ciemnogrodu uporczywie codziennie. Czyżbyś
              już rzygał tym życiem między ludźmi? Nie stać cię na powrotny?

              Sz.
            • ibulka Re: maksimum... 14.10.06, 21:49
              maksimum napisał:

              > judytak napisała:
              >
              > > jak ktoś zapyta o edukację wandali, to będziemy się nad tym zastanawiać
              >
              > Tak myslalem,ze trzeba wam cos palcem pokazac,zeby skolic do refleksji.
              > rycerzowa sprawe rozwiazala razem z pania uczycielkom,ze to bylo podrywanie.
              > No wiec teraz zostala sprawa nieprzystosowanego ucznia,ktory sie nie zna na
              > konskich zalotach.
              > Najlepiej wyjechac z Ciemnogrodu,a Ciemnogrodzianie niech zachowaja swoje
              > zwyczaje konskich zalotow na nastepne pokolenia,bo po co je zmieniac,jak sa
              > takie rdzennie polskie.
              >
              > > póki co, pytaniem w tym wątku było, co ma robić ofiara, a ściślej: mama o
              > fiary
              >
              > Znosic cierpliwie zycie w Ciemnogrodzie i podporzadkowac sie glupiej
              wiekszosci
              > .
              > A gdy juz ta ciemnota bedzie sie rzygac,to trzeba kupic one way ticket na
              > zachod i zyc miedzy ludzmi.
              >
              > > pozdrawiam
              > > Judyta
              >
              > Klaniam sie.

              Obawiam się, że mama ofiary nie wyjedzie z Ciemnogrodu tylko z powodu
              niszczenia rzeczy swojego synka. Natomiast ty możesz to zrobić, bo proponowałaś
              nam izolowanie się od Ciemnogrodu - a więc zrób coś dla ludzkości i spróbuj
              troszeczkę ułatwić nam to zadanie...
              I nie pisze się 'z nauczycielkom', tylko 'z nauczycielką'.
            • gaika Re: rycerzowa:Zeby Polska byla Polskom 15.10.06, 18:44
              maksimum napisał:

              >Ja się przyznam, ze miałem na testach IQ 145

              Brawo! Taki "coming out" jest bardzo oczyszczający.
              Wreszcie możesz przestać tak uporczywie się maskować.
    • apocalipsaa Re: one tylko podrywają... 14.10.06, 15:36
      Mój syn nie jest ofiarą losu, jak niektórzy go przedstawiają. Stanął przed
      dylematem co zrobić gdyż inne wartości wyniósł z domu a z innymi zdarzyło mu
      się zderzyć w rzeczywistości. Sami wychowaliśmy syna w przeświadczeniu, że
      dziewczynkom więcej wolno, że nie należy ich bić, popychać, itp. Syn jest w
      stosunku do kobiet kulturalny, przepuszcza w drzwiach, pomaga.
      Z dziewczynami rozmawiał, powiedział że nie życzy sobie by niszczyły jego
      własność ale one zareagowały śmiechem, a jedna, jak już wyżej pisałam posuneła
      się dalej.
      Sprawę też próbował sam załatwić, osobiście rozmawiał z nauczycielką, dopiero
      później przyszedł do mnie, a ja nie do końca wiem co zrobić. Sytuacja na razie
      przycichła, bo był apel na dzień nauczyciela i na przerwach klasy były
      pozamykane a dzieci pomagały dekorować sale.
      Ja nie wiem co zrobić gdy stuacja zacznie się powtarzać. Nie chciałabym żeby w
      tej sytuacji odpowiadał agresją, porozmawiam z nim, żeby sprawę załatwił żartem
      (przytoczony tu pająk). Co będzie dalej, zobaczymy.
      • novembre Re: one tylko podrywają... 14.10.06, 23:24
        Pisalas, ze znasz te dziewczynki z osiedla, oraz ich rodzicow. Porozmawiaj z
        rodzicami. Skoro nauczycielka obraca sprawe w zart, raczej nie mozesz na nia
        liczyc. Moze wystarczy naswietlic rodzicom sprawe? Dziecka tak nie zostawiaj z
        problemem, on probuje taktownie i grzecznie, nie bedzie umial chyba - jak radza
        dziewczyny wyzej - kopnac czy wysmarowac kolezankom plecakow - zreszta po co?
        Niech rodzice zwroca uwage na zachowanie swoich corek w szkole, pewnie nie sa
        tego nawet swiadomi.

        Pozdrawiam cieplutko,
        nov.
      • maksimum Re: one tylko podrywają... 15.10.06, 00:13
        apocalipsaa napisała:

        > Mój syn nie jest ofiarą losu, jak niektórzy go przedstawiają.

        Rycerzowa!

        > Stanął przed
        > dylematem co zrobić gdyż inne wartości wyniósł z domu a z innymi zdarzyło mu
        > się zderzyć w rzeczywistości.

        O tym wlasnie pisze.Co zrobic jak wiekszosc,wlacznie z uczycielkom jest tepawa?
        Jak masz Lepperow i Begerow w Sejmie,to nic dziwnego ze w klasach sa takie
        wlasnie dzieci.
        Problem polega na tym,czy walczyc z tepawa wiekszoscia,czy raczej odizolowac
        sie wyjezdzajac,gdzie ludzie przyjemniejsi sa?

        > Sami wychowaliśmy syna w przeświadczeniu, że
        > dziewczynkom więcej wolno, że nie należy ich bić, popychać, itp. Syn jest w
        > stosunku do kobiet kulturalny, przepuszcza w drzwiach, pomaga.
        > Z dziewczynami rozmawiał, powiedział że nie życzy sobie by niszczyły jego
        > własność ale one zareagowały śmiechem, a jedna, jak już wyżej pisałam
        >posuneła się dalej.

        Widocznie ma "lepszy" przyklad z domu.

        > Sprawę też próbował sam załatwić, osobiście rozmawiał z nauczycielką, dopiero
        > później przyszedł do mnie, a ja nie do końca wiem co zrobić. Sytuacja na
        razie
        > przycichła, bo był apel na dzień nauczyciela i na przerwach klasy były
        > pozamykane a dzieci pomagały dekorować sale.
        > Ja nie wiem co zrobić gdy stuacja zacznie się powtarzać. Nie chciałabym żeby
        >w tej sytuacji odpowiadał agresją, porozmawiam z nim, żeby sprawę załatwił
        >żartem(przytoczony tu pająk). Co będzie dalej, zobaczymy.

        A Beger czy Lepper zmienili sie ?
        • maksimum Dlaczego minister jest nielubiany? 15.10.06, 06:24
          wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3684301.html--------
          Minister podkreślił, że wprowadzenie porządku w szkołach jest priorytetem
          resortu edukacji. Pozostałe to: prestiż, patriotyzm i prawda. Zaapelował do
          nauczycieli, by powiedzieli stop kłamstwu, bezczelności i chamstwu w
          szkołach. "Nie będzie więcej toleranCji dla bezczelności i chamstwa" -
          oświadczył Roman Giertych.
          ---------
          Jak mozna byc lubianym z takim programem?
          A gdzie miejsce na konskie zaloty i tolerancja nauczycielek?
          • maksimum Re: Dlaczego minister jest nielubiany? 16.10.06, 04:03
            maksimum napisał:

            > wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3684301.html--------
            > Minister podkreślił, że wprowadzenie porządku w szkołach jest priorytetem
            > resortu edukacji. Pozostałe to: prestiż, patriotyzm i prawda. Zaapelował do
            > nauczycieli, by powiedzieli stop kłamstwu, bezczelności i chamstwu w
            > szkołach. "Nie będzie więcej toleranCji dla bezczelności i chamstwa" -
            > oświadczył Roman Giertych.
            > ---------
            > Jak mozna byc lubianym z takim programem?
            > A gdzie miejsce na konskie zaloty i tolerancja nauczycielek?
            ----------------
            Minister jest ogolnie nielubiany,bo nazywa rzeczy po imieniu,wlasnie tak jak
            powinny byc nazwane,a to jest niestety dla Slowian Wschodnich nie do przyjecia
            praktyka z Zachodu.
    • rycerzowa Apocalipso! 15.10.06, 15:49
      Czy zwracasz się o radę "na poważnie"?
      Na forum trudno jest cos sensownego napisać, jeśli sprawa nie jest oczywista.
      Z kilku zdań krótkiego listu trudno wywnioskować, jak naprawdę wygląda sytuacja,
      jakie jest to dziecko, jaka szkoła, jakie środowisko, jaka nauczycielka, jaki
      rodzaj relacji łączy dzieci z sobą nawzajem i dzieci z nauczycielem.

      Można teoretycznie rozważać, kiedy zostawić dzieci samym sobie, a kiedy
      interweniować, i na jak wysokim szczeblu.
      Zawsze trzeba mieć na względzie dobro dziecka, tzn. tak go bronić, by mu nie
      zaszkodzić, nie ośmieszyć go.

      Forumowicze zazwyczaj dzielą się swoim doświadczeniem, bo każdy z nas ma dzieci,
      i każdy był dzieckiem. Dobrze jest dowiedzieć się, jak inni radzili sobie z
      podobnymi kłopotami.
      Jak wspomniałam, moi dwaj starsi bracia poradzili sobie ze mną, która wchodziłam
      do ich pokoju i "ruszałam" ich rzeczy na biurku - po prostu umieścili na tym
      biurku zdechłą mysz. Do dziś nie tknę niczyich osobistych notatek, nawet
      należących do własnych dzieci!
      Wolno im było w swoim pokoju umieścić co chcą, oni mnie wszak ostrzegali.
      Mój syn twórczo rozwinął ten pomysł w obronie swego terytorium, bo o myszy było
      i jest trudno.
      Wolno mieć w SWOIM piórniku, co się chce, choćby pająka dla odstraszania.
      A najprościej jest po prostu pilnować swoich rzeczy, tzn. zabierać plecak ze
      sobą, jak radziła Judyta.

      PS. Dywagacje o "ofiarach losu" były albo ogólne, albo miały innego adresata...
      • apocalipsaa Re: Apocalipso! 15.10.06, 16:43
        Mój syn nie jest ideałem, bił się ale z chłopakami. Chodzi na tańce towarzyskie
        od 4 lat, jest kulturalny lubi czytać, ale jednocześnie z salsą słucha jakiś
        wariatów mających na swoim końcie podpalenia kościołów. Ogląda zarówno Epoke
        lodowcową jak i Resident evil (u kumpla, przyznał się).
        Nauczycielka to osobny temat, pozwala mu się zamiast imieniem i nazwiskiem
        podpisywać na sprawdzianach jako 'ojciec dyrektor' i tak też się do niego
        zwraca, co mnie wprawia w osłupienie. A dla niej jest tylko niewinną zabawą.
        Spytałam się o radę, bo trochę zgłupiałam. I już sama nie byłam pewna czy one
        tylko podrywają czy to sprawa hormonów, nudy czy złośliwości. Synowi spodobał
        się pomysł z pająkiem, jak to się zakończy sama nie wiem. Za ostateczność
        uważam rozmowę z rodzicami dziewczynek, bo nie chciałabym się za bardzo wtrącać.
        Dziękuje za wszystkie rady.
        • gaika Re: Apocalipso! 15.10.06, 18:42
          judytak napisała:

          >pierwsze, co bym robiła na miejscu chłopaka, to zabrałabym ze sobą plecak na
          >boisko, rzuciłabym przy bramce, a na końcu przerwy wzięłabym ze sobą z
          powrotem
          >do klasy...


          Myślę, że to pierwszorzędna rada. Twój syn ma szansę uciąć tę sytuację, zamiast
          ją nakręcać poprzez akcje odwetowe.
        • rycerzowa Re: Apocalipso! 15.10.06, 19:00
          Ano widzisz, znów nic nie wiadomo.
          Czy pani nauczycielka uważa chłopaka za przemądrzalca i robi sobie z niego
          kpinki, czyli w gruncie rzeczy ma uciechę,że dziewuchy adonisowi podokuczają?
          Czy (podejrzewam) czuje w nim bratnią duszę, trzymają sztamę, traktuje go po
          kumplowsku, licząc na jego poczucie humoru? Bo wtedy wymagałaby od chłopca
          wzniesienia się nad poziom "końskich zalotów", zlekceważenia dupereli.

          Z dziewczynkami tez może byc różnie. Sama nad tym tym dumasz, czy to
          złośliwość, czy nieudolne próby zwrócenia na siebie uwagi. W tym drugim
          przypadku trzeba się wczuć w zranione serduszko 11-latki. Tak czy owak,
          informowanie rodziców tych dziewcząt, że baby się narzucają, chociaż są
          odrzucane, może być trochę ryzykowne, bo taka informacja to zranienie i obraza.

          Jeśli syn jest chłopcem obytym i z poczuciem humoru, można zamiast (lub oprócz)
          wersji z pająkiem (w swoim piórniku) spróbować wariantu z różą.
          Niechże w drodze do szkoły kupi u straganiarki po kwiatku dla każdej
          dręczycielki ( 2 zł), i wręczy je im z szelmowskim usmiechem: "Kobiety nie bije
          się nawet kwiatem".
          Dziewczyny mogą osłupieć,i w ten sposób zyska się trochę spokoju.
          • maksimum Re: Apocalipso! 16.10.06, 04:00

            > Jeśli syn jest chłopcem obytym i z poczuciem humoru, można zamiast (lub
            >oprócz) wersji z pająkiem (w swoim piórniku) spróbować wariantu z różą.
            > Niechże w drodze do szkoły kupi u straganiarki po kwiatku dla każdej
            > dręczycielki ( 2 zł), i wręczy je im z szelmowskim usmiechem: "Kobiety nie
            >bije się nawet kwiatem".
            > Dziewczyny mogą osłupieć,i w ten sposób zyska się trochę spokoju.

            To jest dalszy ciag wywodu pt: w jaki sposob obchodzic sie z chamstem nie
            nazywajac rzeczy po imieniu,a ministrowi edukacji zupelnie nie o to chodzi:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=50147261&a=50358720
            Rownie dobrze moze powiedziec,ze metodami dotychczas stosowanymi osiagacie
            dziewczyny skutek odwrotny do zamierzonego.Bo jesli teraz niszczycie przybory
            szkolne,co bedzie pozniej?
            Nie kupuje sie kwiatkow wandalom,jak tu ktoras mocno zdezorientowana
            sugeruje,bo to by utwierdzalo w przekonaniu,ze przuglupiaste dziewczyny
            postepuja nalezycie.
            Nie mozna sie bac nazywac rzeczy po imieniu tylko dlatego,ze jest sie otoczonym
            przez chamowo.
            No ale,co kraj to obyczaj i Ameryki w Polsce rycerzowa nie da wam zaprowadzic.
    • to_ja_a Re: one tylko podrywają... 16.10.06, 11:04
      o rany, pod koniec podstawówki u mojego syna były podobne historie, może nie aż
      tak drastyczne, ale jednak. Młody wtedy totalnie znienawidził rodzaj żeński, na
      szczęście teraz jest w gimnazjum i wszystko się zmieniło ;O). Może jak nie
      będziesz robic sprawy przez jakiś czas, Twój syn nauczy się sam radzić sobie z
      wrednymi koleżankami.
      • maksimum Re: one tylko podrywają... 20.01.07, 21:13
        Tez zauwazylem,ze dziewczyny garna sie do syna,choc nie sa agresywne.
        Czasami trzeba chlopaka osmielic,ale nie agresja tylko uprzejmoscia i
        usmiechem,a tego juz wiekszosc polskich dziewczyn zupelnie nie umie.
        • anuteczek Re: one tylko podrywają... 21.01.07, 19:12
          W kraju, w którym mieszkam coś takiego nazywa się prześladowaniem i z tego
          powodu rodzice prześladowców mogą dostać nadzór kuratora, dziecko może zostać
          umieszczone w rodzinie zastępczej...
          W dobrych szkołach agresji się nie toleruje. Nie ma wytłumaczenia. Jeśli dziecko
          zniszczy własność innego dziecka - trudno - rodzice MUSZĄ ponieść konsekwencje i
          wyrównać szkodę. Niszczyciel też dostaje po uszach - musi np zostać po lekcjach,
          posprzątać w szkole, zamieść boisko.
          Postawa wychowawczyni jest karygodna, a co będzie jeśli owe 'dziewczynki'
          rozbiorą Twojego syna i upokorzą? Idź do dyrektora i złóż formalną skargę na
          piśmie. Z dziewczynami powiniem porozmawiać pedagog, z Twoim synem zresztą też,
          przecież nie wiadomo, co one mogły mu zrobić? 11 lat to trudny wiek, trauma może
          zostać na całe życie
          • matizka Re: one tylko podrywają... 21.01.07, 20:47
            A ja przeczytałam cały ten wątek, w poszukiwaniu jednej informacji lub rady i
            jej nie znalazłam.

            Chodzi mi tu o kolegów chłopca. Dziewczynki są śmiałe, bo są w grupie. Chłopak
            wszystko załatwia sam. Nie wygląda na to, by nie miał kolegów, więc może niech
            ich poprosi o pomoc; niech może poprosi kilku kolegów, by poszli z nim do tych
            dziewczyn i chociaż stali obok niego gdy on im powie, by go zostawiły w
            spokoju, bo oni też mogą się odpłacić.

            Gdy zobaczą, że ktoś za nim stoi to się zastanowią czy chcą zadzierać ze
            wszystkimi...

            Pozdr,

            M.
          • acorns Re: one tylko podrywają... 21.01.07, 21:04
            Zastanów się co radzisz. Chłopak ma się skarżyć że go dziewczyny prześladują?
            Niezły obciach by był. Jak się chłopaki dowiedzą, a dowiedzą się na pewno to
            dopiero będzie miał traumę.
    • 1_0_0_krotka mysz, pająk itd. 21.01.07, 20:52
      • 1_0_0_krotka Re: mysz, pająk itd. 21.01.07, 21:01
        Za szybko nacisnęłam enter wink
        A wracając do tematu: dziewczyny niekoniecznie przejmą się tym pająkiem, myszą itd.
        Mam 13 lat i od zawsze lubiłam pająki, myszy itp. ;o) tamte mogą mieć podobnie ;o)
        A co do tego, żeby chłopak im oddawał, to jestem za. Sama miałam w podstawówce
        takie "koleżaneczki", które zachowywały się podobnie do tych opisanych przez
        apocalipsaa. Z nimi nie dało się pokojowo. Wcześniej czytałam o pomyśle z kupnem
        róż. Moim zdaniem, dziewczyny tylko by go wyśnmiały i zachowywały się jeszcze
        gorzej.
        A tak wogóle to czy tylko twój syn miał z nimi problem czy inni też??
        Może niech się zgada z kumplami i trochę powkurza koleżanki? ;o) Może dla
        świętego spokoju przestaną uprzykrzać mu życie?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka