dora.27
19.10.06, 20:44
Mam problem. Mój synek od miesiąca (dokładnie od kiedy poszedł do żłobka) nie
rozstaje sie ze smoczkiem. Wcześniej potrzebował go tylko do zasypiania. Teraz
poprostu nie wyciąga go z buzi. Robi straszną awanturę jak sie mu zabierze i
potrafi bezustannie płakać dopóki nie dostanie go z powrotem. Jak zaśnie to
wyciągam mu z buzi, zeby w nocy chociaż nie miał, ale on budzi się po chwili i
zaczyna płakać domagając się swojego "muma"(bo tak go nazywa). Daję mu bo
chcę, zeby spokojnie przespał noc i wypoczął, bo w dzień dużo nie śpi. Panie w
żłobku mówią, ze jak mu sie gdzieś zapodzieje ten smoczek to zaczyna bardzo
płakać.
Nie wiem co robić? Czy macie jakąś radę na to? boję sie o ząbki synka (już
wydaje mi sie ze ma jedynki skrzywione) Jak mam z nim postępować, nie chcę
wojny, bo i tak ma wiele stresu w związku z chodzeniem do żłobka.
P.S. w ogóle zrobił się bardzo wrażliwy, ciągle się tuli i chce na rączki, nie
mam sumienia drażnić go jeszcze zabieraniem smoka, widzę, że jedynie to go
uspokaja. Pomóżcie proszę!
Dora z Dawidkiem