Dodaj do ulubionych

adoptowane dzieci.

23.10.06, 22:16
hej. opowiadalem kolezance o tym forum. ona zamierza adoptowac dziecko, ale
boi si eze nie da sobie rady. Slyszy sie tyle historii o tym, ze dzieci
adoptowane (takie 3-4 letnie) sa wyjotkow ciezkie do wychowanie "na ludzi"..
ma ktos jakies doswiadczenia?
Obserwuj wątek
    • verdana Re: adoptowane dzieci. 23.10.06, 22:32
      Mój wuj adoptowany w wieku 7 lat, na pewno wyrósł "na ludzi". Żadnych kłopotów
      z nim nie było, mama ma za to fajnego brata.
    • vharia Re: adoptowane dzieci. 23.10.06, 23:13
      Moja znajoma adoptowała dwóch chłopców, braci, jeden w wieku 4 drugi jakoś 7-8
      lat. Nie było łatwo, bo dzieci były po przejściach (m.in. raz ODDANE przez
      rodzinę adopcyjną), cały czas pod opieka psychologa. Naprawdę udało im się
      stworzyć wspaniałą rodzinę. Charakterystyczne, że wiekszość problemów była ze
      starszym chłopcem, ten biedny 4-latek "przykleił" sie do nowej mamy i tak już
      zostało. Oczywiscie starszy też wreszcie odnalazł się w rodzinie i pokochał
      adopcyjnych rodziców. W każdym razie bardzo pozytywny przykład.
    • groszekifasolka Re: adoptowane dzieci. 24.10.06, 01:15
      roznica miedzy dziecmi adoptowanymi a swoimi jest w stosunku rodzicow do
      dziecka.probley wychowawcze wynikaja zawsze z tego jacy sa rodzice. dziecko
      uczy sie bycia czlowiekiem od nas i wyrosnie na tego kogo my wychowalismy, bo
      to my uczymy go swiata,manier,sposobu rozwiazywania konfliktow, bycia rodzicem,
      stosunku do innych ludzi itp.dziecko 3-4 letnie to jeszcze maluszek i twierdze,
      ze jego nawet najgorsze dotychczasowe doswiadczenie zyciowe nie umniejsza roli
      rodzica adopcyjnego. jesli pierwsze lata zycia byly ciezkie albo traumatyczne
      to moze to przysporzyc nowym opiekunom pewnych trudnosci ale jak mi sie zdaje
      pary takie maja fachowa pomoc i przygotowanie jeszcze przed adopcja wiec i tak
      sa w sumie w lepszej sytuacji niz rodzice biologiczni.mam wielu znajomych z
      adoptowanymi dziecmi. nie zauwazylam zadnej roznicy miedzy nimi a rodzinami z
      dziecmi biologicznymi. nasze doswiadczenia jako rodzicow sa takie
      same/podobne.wszyscy rodzice gromkim chorem zawsze powtarzaja, ze dziecko to
      ogromna i nierzadko szokujaca zmiana w zyciu. to najwieksze i najtrudniejsze
      zadanie. ale jednoczesnie najpiekniejsze przezycie. dlatego po dwojce swoich
      zamierzam jeszcze przygarnac jakiegos baka. dla mnie zadna to roznica.
      • tymozeja Re: adoptowane dzieci. 24.10.06, 12:15
        Jesli dla ciebie to zadna roznica, to lepiej tego nie rob...
        Jest to ogromna roznica.
    • renmik Re: adoptowane dzieci. 24.10.06, 07:21
      Wejdź na stronę www.nasz-bocian.pl. Jest tam forum rodziców dzieci
      adoptowanych , znajdziesz odpowiedzi na wszystkie pytania.
    • helga1970 Re: adoptowane dzieci. 24.10.06, 09:06
      w kazdym wieku dzieci sa ciezkie do wychowywania
      te adoptowane po prostu trzeba pokochac i tyle
    • vharia Re: adoptowane dzieci. 24.10.06, 09:40
      zieeew...
      • mallard Vharia! 25.10.06, 12:19
        Kliknąłem Twojego "zieeew-a" do usunięcia, bo skoro usunęli tamten bełkot, to i
        to niepotrzebne, a ktoś nowy przeczyta i może pomyśleć: "A tej to o co chodzi?!"

        Pozdrówka!
    • hankam Re: adoptowane dzieci. 24.10.06, 10:43
      Znam kilkoro adoptowanych dzieci.
      Bywa roznie. Znam dziecko, ktore sprawialo straszne problemy i wymaga ciezkiej
      pracy rodzicow i psychologow (chyba cierpi na ADHD, ale czy nasze wlasne dzieci
      nie moga miec ADHD ?) Znam tez dziewczynke, ktora jest tak latwa w prowadzeniu
      i utalentowana, ze zyczylabym sobie, aby moja corka taka byla.
      A reszta dzieci jest po prostu normalna.
      • lola211 Re: adoptowane dzieci. 24.10.06, 12:57
        Dla mnie to za proste.
        Chyba nikt nie ma watpliwosci, ze zdarzenia z dziecinstwa kształtuja czlowieka
        i to, co przezywa dziecko od pierwszych dni, wplywa na jego cale zycie.A
        dzieci porzucone, osierocone doswiadczaja emocjonalnego spustoszenia.Jak mozna
        twierdzic w takim razie, ze niczym nie roznia sie od dzieci wychowywanych przez
        rodzicow, pieszczonych, kochanych od zawsze?
        Cos zbyt optymistycznie podchodzicie do sprawy IMO.
        • aluc Re: adoptowane dzieci. 24.10.06, 13:10
          myślę, że co do zasady różnią się tak, jak różni się każde dziecko od
          wszystkich innych dzieci, każde dziecko niesie w sobie bagaż wszystkich przeżyć
          od samego początku, bagaż takiego a nie innego porodu, matczynej depresji,
          nadopiekuńczej babci, przedszkolanki-kretynki...

          co z tym bagażem zrobi - w pewnym stopniu zależy od rodziców, w pewnym stopniu
          od samego dziecka, od jego temperamentu, sposobu reagowania na przeciwności
          losu, a w pewnym stopniu od niewiadomoczego, na pewno rodzice mają obowiązek mu
          w tym wszystkim pomóc, a rodzice adopcyjni jezcze bardziej, bo o ile dziecko
          biologiczne czasem pojawia się w rodzinie tylko dla rodziców, o tyle w rodzinie
          adopcyjnej powinno się pojawiać wyłącznie dla siebie samego

          wszelaka generalizacja jest niewłaściwa, naznaczanie dzieci adoptowanych
          również, nikt z nas ani żadne z naszych dzieci nie ma, nie miało i nie będzie
          miec idealnie szczęśliego i bezproblemowego dzieciństwa, bo takie się nie zdarza

          a - jak któraś tu już stwierdziła - dziecko generalnie jest trudno wychować na
          ludzi wink tylko jedno trudno, a inne jeszcze trudniej
        • sion2 Re: adoptowane dzieci. 24.10.06, 13:15
          To wszytsko zalezy od wielu czynników: owszem z jednej strony dziecko 3, 4-
          letnie ma juz jakies doswiadczenia za soba ktore pamieta i ktore na nie
          wplynely ale jeszcze baaaardzo daleko mu to bycia uksztaltowana jednostką,
          zdeterminowaną do tego kim będzie. Rodzice adopcyjni mają jeszcze wiele do
          dania, moga uksztaltowac dziecko wg swojego systemu wartosci. Zaleta jest takze
          ze takie dziecko przewaznie juz widac czy ma jakies wady genetyczne czy nie,
          tymczasem po niemowleciu nie zawsze widac a Domy Dziecka potrafia ukrywac ze
          np. dziecko jest z ciąży alkoholowej i ma zespół FAS, ktrego nie widac do ok
          1,5 roku dziecka poza jego niska wagą...
          Na pewno niech kolezanka pamieta ze moze i powinna prosic o przebadanie
          dokladne dziecka nie tylko pediatrycznie ale pscyhologicznie, neurologicznie
          itd - nie chodzi o dyskryminacje chorych dzieci ale zeby od samego poczatku
          wiedziec w co sie pakuje.
          • agnieszka_gk Re: adoptowane dzieci. 25.10.06, 11:14
            Nie wiem tylko czy wszyscy zdają sobie sprawę, że adopcja to nie "wybieranie
            dzieci" z DD; DD może poinformować o zachowaniach dzieci, ale głównym źródłem
            informacji są OAO i tam powinny znajdować się wszelkie info o dziecku i jego
            rodzicach;
            Na pewno adopcja starszego dziecka (2-4 letniego) jest większym wyzwaniem niż
            adopcja niemowlaka. Trzeba być przekonanym, że bardzo się tego chce przede
            wszystkim dla siebie a nie dla dziecka - żadne poświęcanie się i litowanie nad
            losem "biednej sierotki" nie może być motywacją do adopcji. I odsyłam do
            Bociana oraz innych stron o adopcji.
    • tymozeja Re: adoptowane dzieci. 24.10.06, 14:19
      I naprawde - z tak powaznym tematem to nie na tym forum. Ktoś podał adres
      internetowy - tam nalezy sie udac. Tu to mozna sobie tak pogadac, ludzie nie
      maja z tym problemem wogole doczynienia. Moga miec dobre checi, ale doswiadczen
      zadnych. Jest tez forum dla rodzicow ktorzy adoptowali dzieci - niech znajoma
      poczyta, wypowiedzi czesto nie sa zachecajace, a sa to badz co badz ludzie
      siedzacy w temacie. Wystarczy wpisac w wyszukiwarke googla adopcja.
    • blou1 Re: adoptowane dzieci. 24.10.06, 14:55
      Moja mama jest dzieckiem adoptowanym, coprawda jako półtoraroczne dziecię.
      Wyrosła jak najbardziej na ludzi. I to jakich, jest wspaniałą mamusią i kochaną
      babcią. Dużo by pisać. A zmierzam do tego, że od swojej adopcyjnej mamy nie
      zaznała zbyt wiele miłości a mimo to sama ma tych uczuć aż w nadmiarze. Mama
      miała za to kochającego tatę i babcię czyli jakaś rekompensata była.
      Ważne jest myślę to, żeby potrafić pokochać adopcyjne dziecko, nie adoptować z
      samej potzrby posiadania dziecka.
      A podjęcia decyzji o adopcji geatuluję i podziwiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka