Gość: guest
IP: *.*
01.06.01, 09:14
Od jakiegoś czasu mój dwulatek rozwija sobie głównie jeden zmysł: węch. Do wąchania nadaje się wszystko, ubranko, jedzenie, zabawka. Zwykle obwąchuje nowoprzychodzącą osobą po twarzy i z tekstem "śmieldzi" lub "pachnie" ucieka w poszukiwaniu nowego obiektu do wąchania. Wejście do każdej łazienki zaczyna sie od kategorycznego "dać pastę!!!" (na razie do zębów), którą nauczył się odkręcać w zębach. Miłe jego sercu (a moze noskowi) są wszelkie zakrętki i kapsle, najchętniej zbierane pod sklepem, bo te jeszcze mają zapach. Nasz spacer wygląda jak zbieranie grzybów po deszczu...W domu żadna butelka nie ma oryginalnego zamknięcia, bo na widok nowej "flachy" z piciem słyszę "dać zakrętkę!!!". Kilka dni temu mój tato kleił u nas drobną rzecz butaprenem i nieświadomy, dał małemu powachać klej. Potem nie mógł się opędzić:"Dać jeszcze powąchać klej!!!". Nie wiecie, czy mu to kiedyś przejdzie?