Dodaj do ulubionych

WYCHOWAŁAM DZIKUSA!!!

IP: *.* 03.11.01, 21:11
Mój syn niedługo skończy rok. Na co dzień jest wesołym i pogodnym dzieckiem. Jednak, gdy spotykamy się ze znajomymi lub dalszą rodziną Piotruś drze się w niebogłosy. Wystarczy, że ktoś się na niego spojrzy (nie mówiąc o nawiązaniu bliższego kontaktu- „a ti ti ti, jakie ładne dziecko!”wink, żeby zaczął się zanosić. Bardzo trudno jest go nam wtedy uspokoić. Nie zamykamy go przecież w domu, często wychodzimy. Poradźcie co robić. Kiedy mój syn przestanie być dzikusem???
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: WYCHOWAŁAM DZIKUSA!!! IP: *.* 04.11.01, 00:28
      To taki etap w rozwoju dziecka, kiedy zaczyna odróżniać, że jest mama i reszta świata, a tej reszty nie jest pewne, więc swój lęk demonstracyjnie oznajmia. Konrad wyrósł z tego około 20 miesiąca, ale nadal ma momenty niepewności i pcha się na ręce... Przeczekaj i wytłumacz sobie, że musisz mu pomóc przeżyć ten etap-niech ma w Tobie oparcie. Acha-a może Spróbuj poprosić obcych, żeby nie "ciućkali" do dziecka i nie poświęcali mu zbyt wiele uwagi, wtedy nie będzie się czuło takie osaczone? U mnie trochę pomogło, szczególnie, że Konrad nie znosi od zawsze mówienia do niego tymi wszystkimi "a titi".Pozdr.Kinga
    • Gość: guest Re: WYCHOWAŁAM DZIKUSA!!! IP: *.* 05.11.01, 08:50
      Basiu, u nas jest trochę podobnie - JAgódka boi się naszych gości, kładzie się wręcz na mnie i zdarza się jej płakać, gdy ktoś choćby do niej mówi. Najlepiej, żeby goście nie biegli od razu do dziecka - my siadamy sobie w pewnej odległości z zabawkami, mała obserwuje najpierw obcą osobę, potem siadam z nią trochę bliżej. Potrzeba nawet godziny, żeby podeszła sama do kogoś, a i to z wielkim strachem. Spock pisze, że inicjatywa powinna wychodzić od dziecka - ono jest zainteresowane obcą osobą, ale trzeba mu dać czas, by się odważyło nawiązać kontakt. Na pewno nie ma czym się martwić - jest to naturalne zachowanie rocznego dziecka.
    • Gość: guest Re: WYCHOWAŁAM DZIKUSA!!! IP: *.* 05.11.01, 11:58
      To naturalny etap w rozwoju dziecka, tzw faza "powtornego zblizania". jeszcze troche a twoj malec zamieni sie w kogos o wrecz odwrotnych upodobaniach - bedzie sie wyrywal przy najblizszej mozliwej okazji i... biegl przed siebie - gdzie oczy poniasa...a potem znowu bedzie chcial troche wiecej przytulania ...i tak juz do maturypozdrawiam serdecznieJustyna Dabrowska
    • Gość: sylwiao Re: WYCHOWAŁAM DZIKUSA!!! IP: *.* 16.11.01, 17:05
      Droga Basiu,Mam za soba juz kilka lat bycia mama i przeszlam przez pewne etapy rozwoju maluchow. Ostatnio na tapecie mamy czterolatka Adasia i prawie dwulatka Kasie. Czterolatek konsekwentnie kilka razy dziennie obdarza nas stwierdzeniem "nie lubie cie". I co Ty na to? Powinnam sie wlasciwie przejmowac takim zachowaniem, ale mam szczescie mieszkac na takim osiedlu, gdzie takich czteroletnich gagatków jest spora gromada. I moj syn nie jest bynajmniej zachowaniem nie odstaje od swoich rowiesnikow. Osiemnastomiesieczna Kasiutka potrafi w jednej chwili z rozkosznego aniolka zamienic sie w istnego potwora. Rzuca sie bez zadnego powodu na ziemie (lubi w kaluze), tupie ze zlosci nogami, a na jakiekolwiek przyjazne gesty reaguje jeszcze wieksza agresja.Widzisz wiec co Was jeszcze czeka. Taka niesmialosc Twojego maluszka mnie bylaby calkiem na reke. Pozdrawiem i zycze duzo cierpliwosci i poczucia humoru.Sylwia, Adas i Kasiutka
      • Gość: guest Re: WYCHOWAŁAM DZIKUSA!!! IP: *.* 04.12.01, 21:42
        Moja Małgosia 15 miesięcy zachowuje się podobnie, choć zauważam , że jest coraz lepiej pod warunkiem że nikt się do niej nie zbliża. Dopiero niedawno przekonała się do dziadków i nawet do jednej babci pójdzie na ręce co niedawno było nie do pomyślenia. Jeśli odwiedzi nas ktoś obcy to wisi na mnie wpijając swoje pazurki w moje ciało. Staram się zachować wtedy bezpieczną odległość i mija jej to po 30 min. Myślę że to minie bo widzę że jest coraz śmielsza Pozdrawiam Basia
        • Gość: guest Re: WYCHOWAŁAM DZIKUSA!!! IP: *.* 05.12.01, 11:57
          Mój Misiek ma 15 m-cy a płakał na widok obcego już od 4 m-ca życia. Faktem jest, że najczęściej przebywał tylko ze mną. Teraz jak tylko obcy zagada to mały w ryk. O wzięciu na ręce nie ma mowy! A tak przy okazji mała opowieść: Kiedy Misiek miał 10 m-cy i już dobrze samodzielnie dreptał, szłam sobie z nim na spacer a tu nagle podeszło jakieś babsko (tak , babsko!) i wzięło go na ręce. Tak po prostu, obca kobieta obce dziecko! Myślałam, że mnie trafi. Oczywiście mały dostał spazmów. I właściwie... jak się tak słyszy o zaginięciach dzieci to się cieszę, że tak reaguje. Mam nadzieję, że przyjdzie czas, gdy się "oswoi" a ja mu będę umiała wyjaśnić, że nie każdy pan z lizakiem to dobry człowiek.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka