Dodaj do ulubionych

Zbuntowany 7-latek

IP: *.* 10.04.02, 22:21
Witam wszystkich .Jestem mamą 7 letniego Dawida i rocznego Artura. Dawid chodzi do pierwszej klasy, w szkole wszystko jest ok., schody zaczynają się dopiero w domu kiedy ma odrobić lekcje, wyłączyć telewizor, przyjść z podwórka, wyjść z wanny, tych przykładów mogę podawać w nieskończoność. Dawid nagle zaciska i nadyma usta, krzyżuje ramiona, przestaje się odzywać, i jest wielce obrażony. Próbowałam rozmawiać, tłumaczyć że takim zachowaniem nie osiągnie celu, nawet zakaz oglądania bajek nie pomaga. Kończą mi się pomysły w jaki sposób mam z nim postępować. Im mocniej nalegam tym bardziej on staje się oporny. A może to okres buntu szkolnego? Co mam robić, jakie metody zastosować? Jeżeli ktoś z was miał podobne problemy i może się podzielić swoim doświadczeniem i radami, to będę wdzięczna. Rena
Obserwuj wątek
    • Gość: Gosia1 Re: Zbuntowany 7-latek IP: *.* 11.04.02, 11:01
      Reno to mi przypomina mojego synka, który do szkoły pójdzie od września. U nas jest zasada niedyskutowania z dziećmi. To znaczy, że nie kłócimy się z Nimi ani pozwalamy pertraktować. W takich sytuacjach oczywiście, bo tak ogólnie to bardzo dużo z Nimi rozmawiamy, dostają mnóstwo miłości i czułości. Ale są sytuacje, o których One wiedzą doskonale, że nie ma dyskusji i tyle. Do nich zaliczają się własnie kąpiele wieczorne, gdzie trzeba się pośpieszyć, bo późno, odrabianie lekcji, gdzie musi być cisza, wyłączone wszystko, powrót z podwórka, gdzie nie ma licytacji, jeszcze minutkę, jeszcze pięć minut - było ustalone wcześniej i tyle. Ale my stosowaliśmy tę metodę od zawsze, więc teraz raczej nie ma zbyt dużych awantur. Choć nie powiem, aby się nie buntowali, ale to przecież taka natura dzieci - próbować przekraczać wszystkie granice, może coś się uda....... Przede wszystkim spokój, tylko to może Cię uratować :lol: :lol: Nie denerwuj się i nie krzycz. Odpowiadaj spokojnie na pytania, nie daj się wciągnąć w pyskówkę, nie daj się wyprowadzić z równowagi. Dla dzieci to sygnał, że mama ustąpi, trzeba tylko jeszcze trochę się podroczyć. Poza tym, jak już jakaś emama napisała, najlepsza metoda wychowawcza to metoda kija i marchewki, gdzie kijem jest......brak marchewki. Spróbuj, to przecież Ty ustalasz granice, nie bój się sprzeciwić dziecku. Nie zrobisz Mu tym krzywdy, wręcz przeciwnie. Pozdrawiam serdecznie Gosia
    • Gość: kasia27 Re: Zbuntowany 7-latek IP: *.* 18.04.02, 10:36
      Nie tłumacz mu, że takim zachowaniem niczego nie osiągnie, ale mu to POKAŻ! Mój syn ma 6,5 roku i też jest bardzo obrażalski. Ale nie pozwól mu się wciągać w dyskusje, powiedz, że ma być tak jak TY chcesz i koniec. Nie dawaj mu niepotrzebnej nadziei, nie dyskutuj bo tym rozdrażnisz i jego i siebie. To nic, że odejdzie obrażony mrucząc coś pod nosem (mój tak robi). Szybko zapomina, nie chowa urazy (tak jak dorośli), a przynajmniej wie na czym stoi i czego się spodziewać przy kolejnej próbie. Polecam książkę "Rozwój psychiczny dziecka 0-10 lat" Jest na www.merlin.com.pl Kiedy byłam zła na zachowanie mojego dziecka, zaglądałam do niej (wciąż to robię), żeby sobie przypomnieć że każdy wiek to inna faza rozwoju - jedne są bardziej, inne mniej przyjemne, ale świadomość, że każdy 7-latek udaje nieszczęśliwego i obrażonego męczennika (nie tylko mój)podnosi na duchu!!! Wniosek: przeczekać i kochać dalej!!! Ale nie zmieniać zasad!
    • Gość: as Re: Zbuntowany 7-latek IP: *.* 26.04.02, 14:12
      Witaj Reno,Jestem mamą 6,5 letniej dziewczynki i ciocia 6 3/4 letniego chłopca. Oboje wychowuja sie prawie razem bo jedna babcia jest dla nich przytuliskiem. A ja z siostrą tworzymy od paru miesięcy "grupę wsparcia" dla mam 6-latków. Mam wrażenie, że zamieniono mi moją mądrą i kochaną dziewczynkę na egoistycznego potwora, który całą swoją uwagę skupia na sobie. Myślałam, że mamy za sobą pokrzykiwanie na mamę w sklepie w stylu "ja chcę", mówienie do mnie kiedy zrozmawiam z kimś innym itp., ale skąd - wszystko zaczęło się od nowa ze zdwojoną siłą i przy użyciu bardziej wyrafinowanych sposobów. Bardzo nam pomogła książka p. A.Samsona pt."Książeczka dla przestraszonych rodziców", w której z właściwym dla siebie dystansem, autor próbuje przekonać rodziców, że nawet najdziksze zachowania 6 czy 7-latków to norma i po prostu trzeba to wszystko przetrwać. Nasze dzieciaki robią wszystko co opisał p. Samson z różnym natężeniem w różnych momentach dnia. Każda z nas ma swoje sposoby na radzenie sobie w dramatycznych sytuacjach ale najważniesze to pamiętać, że nie musimy być "najlepszymi mamami na świecie", tylko "wystarczająco dobrymi mamami". Jak już zupełnie nie wiem co zrobić to mówię mojemu dziecku, że bez względu na to jak paskudnie się zachowuje to je bardzo kocham. Działa zaskakująco dobrze. PozdrawiamAS
    • Gość: maminka Re: Zbuntowany 7-latek IP: *.* 28.04.02, 13:58
      Kiedyś wydawało mi się, że wiek 7 lat to okres miedzybuntowniczy. Ale niestety nie u wszystkich dzieci. Przychodzą momenty, dgy też muszę toczyć walkę o wszystko ze swoją 7 letnią corką. To gorzej niż klasyczny etap negatywizmu u maluchów. Chetnie tez dolączę do dyskusji o skutecznych metodach.Zyczę duzo cierpliwości.
      • Gość: Agna Re: Zbuntowany 7-latek IP: *.* 28.04.02, 16:32
        Och, dziewczyny, nie macie pojęcia, jak bardzo ucieszylam się z tego wątku - jestem mamą 7,5 letniego Jasia i 5,5 letniej Malgosi; zawsze w domu Jasio "robił za aniołka" :) a Małgosia za "buntowniczą Dyrektorkę" :)ostatnio z mojego aniołka zaczął wychodzić potwór!!!!! obraża się, złości, wybucha płaczem z byle powodu... wszystkie okazje do obrażenia trzeba wykorzystać :cry:staramy się nie dyskutowac w sprawach oczywistych, ale wtedy Jasio wybucha szlochem, ktory jeszcze chyba bardziej działa nam na nerwy... bez przerwy niezadowolony, postawa roszczeniowa...alescie mnie pocieszyły, że może to po prostu taki wiek... zawsze to było takie nieskomplikowane dziecko - jasne reguly, granice... mam wrażenie, że jednym z czynników tej zmiany jest też pierwsza klasa i debiut w szkole - pomimo, że Jasio nieźle zaaklimatyzował się w klasie, to jednak dla niego trudne zadanie - nie można się tylko bawić, a przerwy nie chca być dłuższe niż lekcje, chocby nie wiem, jak o tym marzyć :)pozdrawiam i zapisuję się do klubu mam 7 latków :)
    • Gość: AlinaD Re: Zbuntowany 7-latek IP: *.* 03.05.02, 22:51
      Witam, jestem mamą ponad 6-latka, no i czuję ten fakt we wszystkich kościach. Obrażanie, wymądrzanie, łobuzowanie, kompletny brak słuchu (na to co mówią rodzice), wiem lepiej, umiem najlepiej itd., itp. Jak radzicie sobie z własną złością? Czy Wasze dzieci też bez przerwy śpiewają jedną piosenkę?Ale poza tym świat jest piękny, nie jestem taką pesymistką Alinka
    • Gość: Patelka Re: Zbuntowany 7-latek-jakie to ważne... IP: *.* 06.10.02, 22:45
      Jejku,to znaczy że nie jestem beznadziejną mamą, która nie potrafi sobie poradzić z 7-letnia dziewczynką.U mnie jest podobnie,jeszcze rok temu miałam w domu Aniołka-zawsze wiedziała gdzie znajduje się granica (co było ustalane od zawsze)a ja nie bałam się jak ona sie zachowa.Panują u nas przyjazne stosunki ale już sobie nie radzę.Nie ma prawie takiej rzeczy,takiego polecenia czy prośby-które to moja córeczka wykonałby bez ociagania,przeciągania,zbędnych komentarzy lub wręcz buntu.Ostatnio zauważyłam nawet miny pod moim adresem i złość,gdy okazywałam sie konsekwentna lub nawet jak próbowałam porozmawiać.Rozbija mnie psychicznie sytuacja gdy ja jej tłumaczę a moja Julia ewidentnie ma mnie gdzieś :crazy:.Przepraszam za wyrażenie ale tak się czuję.Jestem zrozpaczona bezsilnością.W dodatku mój mąż zatrzymał się na etapie- nie posprzątałaś pokoju w umówionym czasie-następny dzień nie oglądasz dobranocki, ponieważ uważa ze tak trzeba z uparciuchem.Ale to nie działa,zresztą nic już chyba nie działa.Czasami nie potrafię sobie poradzić z własną złością i bezsilnością :(.Mam nadzieję,że to taki wiek i wszystko minie.A jeszcze niedawno wszyscy mówili:"jejku,jakią ty masz grzeczną i wesolutką córeczkę"...Pozdrowionka :hello: Ela

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka