Drugie urodziny=problem

01.12.06, 11:09
Mm polega na tym czy specjalnie zapraszać chrzestnego (mojego syna) z żoną,
ponieważ na pierwsze urodziny nie przyszli. I od tego momentu ich nie
widzieliśmy, wyjaśnień tez nie usłyszałam, mimo, że o dniu organizacji urodzi
wiedzieli ponad miesiac wcześniej. Przeddzień urodzin mojego dziecka
zadzwonił (chrzestny) że nie przyjdzie.
Po kilku dniach mój mąż dowiedział się, ze pojechali oboje w góry (chrzestny
z żoną). Nie chciałam palić mostów, bo mój mąż twierdzi ciagle że uznaje tego
człowieka za przyjaciela...

Nie wiem czy powinniśmy ich zapraszać na drugie urodziny dziecka, bo znowu
moge sie zawieść...

Co robić? Może któraś z Was miała podobną sytuację?
    • tofik123 Re: Drugie urodziny=problem 01.12.06, 11:34
      Ja miałam, było mi bardzo przykro. W związku z tym, ze mam bliźnięta, miało być
      trochę więcj gości, bardzo się napracowałam. Zamówiłam 2 torciki, przygotowałam
      obiad 2 - daniowy, zrobić to wszystko dla 12 osób, kiedy się chodzi do pracy,
      nie ma nikogo (oprócz też pracującego męża) do pomocy, naprawdę nie jest łatwe.
      W przeddzień urodzin dowiedziałam się (też przez telefon), że jedna chrzestna z
      rodziną nie przyjedzie, bo coś tam. Druga chrzestna - tak samo. Powody były
      idiotyczne. Ręce mi opadły. Było mi tak strasznie przykro... W końcu jednak z
      łaski przyjechali, usiedli za stołem, najedli się i pojechali. To, że ja się
      napracowałam, to pikuś. Ja nie wiem, jak wytłumaczyłabym dzieciom, dlaczego
      ciocie z wujkami i dziećmi nie przyjechali... Dosłownie nie byłoby nikogo,
      wyobrażasz sobie? Powoli zbliżają się 3 urodzinki, nie zaproszę chrzestnych.
      Jak przyjadą, jak będą pamiętać - proszę bardzo, jak nie, to nie. Zaproszę
      innych znajomych, nie rodzinę, którzy pamiętają i są nam bliżsi niż rodzina.
      Trudno, czasem tak bywa.
      • stypkaa Re: Drugie urodziny=problem 01.12.06, 12:16
        Strasznie przykro to czytać. Chrześni bądź co bądź powinni być bliscy dla
        dziecka.
        Ja sobie nie wyobrażam takich sytuacji jakie opisujecie. Sama jestem chrzestną.
        Mała w tym roku kończyła 3 lata. Akurat w tym roku nie mogłam być na jej
        urodzinach, bo mieliśmy zaplanowany (już pare m-cy wcześniej) wyjazd z
        dzieckiem. Zaliczka zapłacona, urlopy zaplanowane, nie mogłam tego odwołać.
        Dużo wcześniej dzwoniłam do mojej kuzynki, mamy chrześnicy, spytać kiedy będą
        robić urodziny (jako, że wypadały w tygodniu to można było zrobić albo w jedną
        albo w drugą sobotę). Pech chciał, że zdecydowali zrobić akurat wtedy kiedy my
        mieliśmy wyjeżdzać. Ale nie chciałam ich przekonywać, żeby zrobili to tydzień
        wcześniej, mimo, że chciałam być na tych urodzinach. Nie lubię jak coś się
        kręci wokół mnie, a ja (mimo, że chrzestna) nie byłam tam ani jedynym gościem
        ani tym bardziej najważniejszym.
        Ale zaraz po powrocie z urlopu odwiedziłam chrześnicę, złożyłam życzenia, dałam
        prezent. Inaczej sobie nie wyobrażam.
        • mamaewy Re: Drugie urodziny=problem 01.12.06, 13:53
          Dlatego uważam "instytucję chrzestnych" za zbędną. Ktoś się godzi nim być, bo
          nie wypada odmówić, a później nie intetesuje się dzieckiem.
      • lahesis Re: Drugie urodziny=problem 01.12.06, 13:58
        Wierzę, ze sie napracowałaś, bo ja miałam mieć podobną ilośc osób i wszystko
        było na mojej głowie (mój mąż jest w rozjazdach) i sama (!) piekłam
        torta....Tylko że ja nie pracuję wink I było mi baaaardzo przykro, ze ktos tak
        źle potraktował moje dziecko crying
    • mamapiotra Re: Drugie urodziny=problem 02.12.06, 22:18
      u nas zbliżaja się dopiero drugie urodziny syna, ale już wiem, ze niebędzie żadnych wielkich celebracji tego dnia. owszem zaprosimy najlepsze koleżanki małego, upiekę małego torta, ale najważniesze jest to, zeby on sie dobrze bawił z koleżankami, i miło spędził ten dzień.
      To święto ma być na miarę jego mozliwości, a jakieś wielkie przyjęcie dla stada dorosłych osób, które malec widzi najwyżej trzy razy w roku.
      • turzyca Re: Drugie urodziny=problem 03.12.06, 13:53
        Bardzo naiwniutkie pytanie: nie mozna olac gotowania, pieczenia, itd? Upiec ze
        dwa proste placki, zamowic nieduzy tort (ok, upiec, jak ktos bardzo lubi) i
        zapowiedziec, ze w sobote sa urodziny dziecka, mozna zajrzec kiedy sie chce na
        kilka minut na wety (czyli herbata/kawa + placek), a o 15 bedzie tort? A dziecko
        z okazji urodzin zabrac w ulubione miejsce dzien pozniej np?
        Bedzie mialo wiecej frajdy niz ze zmeczonej mamy i siedzenia za stolem, a to
        JEGO urodziny i JEMU ma byc milo.
        Podejscie mamypiotra w zwiazku z tym podoba mi sie baaardzo. Mysle ze Piotrowi
        rowniez sie spodoba.
    • monia145 Re: Drugie urodziny=problem 03.12.06, 14:47
      Nie bardzo rozumiem- Ty możesz sie zawieść? Wydawało mi się, że to urodziny
      Twojego dziecka a nie Twojesmile Nie obraź się ale podejrzewam, że Twojemu dziecku
      będzie wszystko jedno czy chrzestny pojawi się czy nie....
      Zaproś ich...bo dlaczego nie? Ale to czy przyjdą czy nie, dla zabawy Twojego
      dziecka na własnych urodzinach nie powinno mieć znaczenia. Będziecie Wy, a dla
      tak małego dziecka rodzice sa najważniejsi, nie ludzie , praktycznie dla niego
      obcy......
      Instytucja chrzestnego/chrzestnej w ostatnim czasie uległa materializacji,
      pozbawiono ją wymiaru duchowego, niestety. Ludzie godzą się zostać chrzestnym,
      ale chyba dlatego, " że dziecku sie odmawia", bez refleksj.....
    • kasiap1981 Re: Drugie urodziny=problem 04.12.06, 12:16
      U nas sytucja podobna- 1 urodziny synka i chrzestny sie nie zjawił, bo żonę z
      wakacji przywieźć musial itp. chrzestna z racji tego,że mieszka w Niemczech,
      tez nie przyjechała, ale to bylo raczej oczywiste. gości i tak bylo sporo-
      ponad 10 osób i tez troche narobić się musiałam...W kazdym razie chrzestnych
      będę zapraszac konsekwentnie co roku. w zasadzie przy dużej liczbie gości to
      czy bedzie ich o te kilka osób wiecej nie robi różnicy, a jak nie przyjada to
      najwyżej jedzenia zostanie.
      Przygotowania sprawa wzgledna...ciasta można kupić w cukierni, tort równiez,
      rosół gotuje się sam, mięsko w piekarniku tez sie praktycznie samo piecze-
      kwestia organizacji.
      Urodziny sa imprezą naszego dziecka i ważne,żeby o przede wszystkim ono bylo
      zadowolone.
      • lahesis Re: Drugie urodziny=problem 04.12.06, 12:40
        W przypadku chrzestnych Twojego dziecka sprawa jest zrozumiała. W naszym
        przypadku chrzestny mieszka w tym samym mieście co my i ma samochód, a i
        autobusem w niecałe pół godziny może dotrzeć. Nie złościłam sie dlatego, ze nie
        przyszli, tylko przede wszystkim dlatego ze nie mieli powodu, aby nie dotrzeć
        (chociaż na chwilę), zdenerwowałam się, bo powiedził że nie przyjdzie
        przeddzień urodzin około 21.00, a dodatkowo ustaliliśmy datę spotkanie na
        weekend, aby WSZYSCY mogli sie "stawić", no i oni (chrzestny z żoną) wiedzieli
        o urodzinach mojego syna najwcześniej.

        A prezenty od chrzestnych mam w głębokim poważaniu, bo uważam, ze dziecko ma
        rodziców ....
Pełna wersja