Dodaj do ulubionych

zdenerwowana Zosia - Samosia

IP: *.* 26.02.03, 11:47
Hej dziewczyny, moja dwuletnia córeczka (Zosia) od jakiegos czasu wszystko chce robić sama. Absolutnie nie mam nic przeciwko temu i sama ją do tego zachęcam. Jednak tu pojawia się problem. Zosia sama chce robic rzeczy, których jeszcze nie potrafi np. ubrać papcie, zasznurować buciki. Po kilku nieudanych próbach zaczyna się strasznie denerwować. Płacze, rzuca przedmiotami tupie. W takiej sytuacji zawsze proponuję pomoc "Zosiu czy mogę ci pomóc?" Ale najczęściej słyszę nie, ja sama. No i zabawa trwa dalej. Dzieku nie udaje się osiąganąć planowanego celu, nasila sie płacz przechodzący w wycie, rośnie zdenerowanie.Jak w takiej sytuacji postępować? Co robić żeby nie stłamsić w dziecku samodzielności, ale jednocześnie zapewnić chociaż namiastkę sukcesu. No i jak wytłumaczyć, że kiedys się nauczy?Czekam na porady.Joannaz
Obserwuj wątek
    • Gość: aronka Re: zdenerwowana Zosia - Samosia IP: *.* 26.02.03, 14:52
      Raczej Ci nie pomogę, ale może pocieszę :what: . Mam to samo... Czasem już ręce opadają. Próbuję jakoś tłumaczyć, ale doskonale wiesz, jak to jest. I też mam taką małą "wściekliznę" w domu. Nie daj Boże, żeby coś jej nie wyszło. Rzuca, tupie, wścieka się. :hot: I jest niemożliwie uparta.Niestety, mam z nią jeszcze jeden problem (żeby jeden...). Ona zawsze była odważna, nie bała się ludzi. Wszyscy mówili, że to świetnie i w ogóle. Mam inne zdanie. Wolałabym, żeby jednak czuła jakiś respekt przed obcymi. Dziś poszłyśmy na spacer, połączony z zakupami oczywiście. Natalia najpierw jechała w wózku, potem szła (raptem kawałeczek). Stanęła, gapi się gdzieś. Wołam, proszę, żeby przyszła. Udaje, że w ogóle nie słyszy. Ignoruje mnie. :fou: Wróciłam się, wsadziłam ją do wózka, o dziwo bez protestów. Zrobiłam zakupy w pawilonie, wracamy. Wyjęłam Natalię z wózka, idzie kawałeczek, stanęła. Przygląda się, jak pracują robotnicy. Dobra, postałyśmy sobie. Mówię "idziemy". Nic. Odeszłam spory kawałek, ona nic! Wołam, wściekła już potwornie. Bez skutku. Wracam się, ona ucieka. Dałam klapsa, nawet nie poczuła przez grube portki. :cry:Wsadziłam do wózka, popłakała i przestała. No i tak wyglądał nasz spacer... :(Bez wózka nie odważyłabym się z nią iść gdziekolwiek. Może ktoś na to też coś poradzi?...Ach, te upiorne dwulatki!....
      • Gość: tamara_77 Re: zdenerwowana Zosia - Samosia IP: *.* 27.02.03, 13:43
        witajcie, mamy "samosiowych " i uciekinierów, ja mam klopot z moim uciekajacym dwulatkiem, Igorkiem.przede wszystkim kiedy przychodzi do wyjscia, okazuje sie, ze synek nie ma zamiaru sie ubrac, ucieka ja go gonie w majtkach i staniku, bo inaczej musialabym sie ze dwa razy przebierac, jak juz go zlapie to krzyczy, wyrywa sie gryzie drapie, nie ma problemu kiedy chodzi o zwykly spacerek, wtedy sobie odpuszczam ten caly cyrk i nie wychodzimy, ale sa sytuacje kiedy musze wyjsc i to naprawde z nim. Na spacerze ucieczki, a takze pokladanie sie na chodniku zupelnie bez przyczyny sa na porzadku dziennym, no a potem jak sie na pewno domyslacie powrot- czyli pogon za Igorem po pobliskich krzaczorach, mordercze dla mojego kregoslupa wleczenie 16 kilo na trzecie pietro przy towarzyszacych temu dzilich wrzaskach no i te wszechobecne , karcace spojrzenia postronnych osob, a niekiedy tez komentarze, jakie to rozpieszczone dziecko, jak to ja nie mam kontroli nad wlasnym synem.Powiedzcie drogie Mamy, czy ja popelnilam gdzies blad? Dla pikanterii dodam, ze z opiekunka moj syn to chodzacy aniol, na spacery chodza kilkugodzinne ZA RACZKE!!!Niektorzy obcy ludzie sa nawet UPRZEJMI w dosc niespotykany sposob- podchodza do nas, gdy Igor odstawia "szopki" i strasza go, ze musi sluchac mamusi bo przyjdzie dziad, tudziez baba albo jeszcze cos innego i go od mamy zabierze...po prostu mnie wtedy trafia, bo nigdy do glowy mi nie przyszlo straszyc moje dziecko czymkolwiek, nawet w takiej sytuacji. Pomożcie alboe chociaz powiedzcie kiedy to moze minac, bo jestem swiezo po wczorajszym spacerku i naprawde mam dosyc, a pogoda robi sie taka ladna i zal mi, ze siedzimy w domu...pozdrawiam i czekam na chocby nić nadzieiTamara
    • Gość: ljaworo Re: zdenerwowana Zosia - Samosia IP: *.* 26.02.03, 15:41
      Ja też jestem bardzo ciekawa. U nas "Zosiosamosizm" trwa już od dobrych kilku miesięcy. Jak mamy wyjść na dwór, to na samą myśl o ubieraniu mi się odechciewa, czasem może trwać to nawet godz., no chyba, że się wkurzę i ubiorę Młodą na siłę. Na szczęście doszliśmy do etapu, że czasem na pytanie czy pomóc słyszę upragnione TAK. Pozdrawiam Ludek z Dianą - Zosią Samosią
    • Gość: AneczkaG Re: zdenerwowana Zosia - Samosia IP: *.* 26.02.03, 21:00
      A może przeczekać? Bo wiecie, moja prawie trzylatka już coraz lepiej radzi sobie z kapciami (specjalnie kupiliśmy takie, które umie sama założyć), zamkami, sikaniem na nocnik i innymi sprawami, które koniecznie MUSI zrobić SAMA... Dalej są awantury, jak się coś nie udaje, albo jak musimy szybko wyjść, ale np. pomaga (troszkę :) ) tłumaczenie, że się spóźnimy na autobus, albo babcia czeka ablo inne kreatywne wybiegi. Ale na szczęście z biegiem nabywania umiejętności tych awantur jest coraz mniej. Aneczka
    • Gość: Lilly Re: zdenerwowana Zosia - Samosia IP: *.* 27.02.03, 13:52
      Kochane jesteście dziewczyny :) Wasze posty pocieszyły mnie, że z moim Piotrusiem absolutnie wszystko jest w porządku. Ubieranie go na spacer jest zmorą. Sam spacer jest zmorą - bo Młody oczywiście nie uznaje chodzenia za rączkę, to poniżej jego godności, uwłacza mu wręcz :fou:Efekt jest taki, że odczuwam paniczny lęk na samą myśl wyjścia z nim z domu bez męża, bo po prostu nie daję rady. |Jeszcze spacer w konkretnym celu np. idziemy do sklepu po surówkę na obiad, czy do kiosku po gazetę - Piotruś jakoś zdzierży i idzie w miarę posłusznie, oczywiście nie za rękę :grin: Jednak spacer, ot tak bez celu - zapomnijcie.Czy to minie? Powiedzcie że to minie, pliiiiiiiiiiiiis
    • Gość: Magda_D Re: zdenerwowana Zosia - Samosia IP: *.* 27.02.03, 21:35
      O, jak się cieszę, że nie jestem sama!!! Właśnie wczoraj podzieliłam się moimi cierpieniami z panią psycholog w poradni wcześniaków i co usłyszałam: tego typu zachowanie jest tylko i wyłącznie winą osób opiekujących się dzieckiem. trzeba odbywać rozmowy i ustalać, że każdy postępuje z dzieckiem tak samo, a nie że babcia jedno, opiekunka drugie a mama i tata, trzecie. Tylko że ja jestem właściwie jedyną osobą zajmującą się moimi dziećmi, czyli co? - mam schizofrenię?No dosyć tych żali, bo dobrze wiem, że nie jestem super-konsekwentna ani nawet dość konsekwentna. W każdym razie miło mi, że nie ja jedna walczę z dziećmi na spacerze. W przeciwieństwie do Waszych smoków, moje panny na sam dźwięk słowa "spacer" lecą po buty i stają pod drzwiami, ale niestety już na dworze... nie będę pisać bo tylko powtórzę to co napisałyście. Najgorsze jest to, że są dwie i mam naprawdę ograniczone możliwości egzekwowania moich gróźb typu "nie umiesz się zachować to idziemy do domu!!!". Jedna w jedną, druga w drugą. Zośka leci na ulicę a Ewelinka postanowiła wrócić po schodach (wysokich) do sklepu. Wołam do Zosi "stój", lecę po Ewelinę. Ewelina rzuca się na ziemię i ryczy (dopiero co prałam kurtkę). Na to przychodzi sąsiadka i "no to teraz tylko klapsa w dupsko". Milczę, bo sąsiadka z tych wszechwiedzących. Biorę ryczącą Ewelinę pod pachę, Zosię za rękę, przechodzimy przez jezdnię. Kiedyś, właśnie w takiej sytuacji usłyszałam komentarz od jakiegoś typa: "o, matka dziecko maltretuje" - myślałam, że go zabiję, kto tu kogo maltretuje? Po wizycie u pani psycholog, postanowiłam sobie, że od dziś (czyli wczoraj) konsekwencja to moje drugie imię. Jak mówię "nie", to żadna ilość ryków mnie nie wzrusza, jak ktoś coś ode mnie wymusza (rykiem), to wynoszę do drugiego pokoju, jak ucieka, to przypinam w wózku - oczywiście wszystko ze spokojnym komentarzem. Po prostu obóz koncentracyjny. No tyle że z nagrodami.Pozdrawiam wszystkie mamy na skraju załamania nerwowego.Magda
      • Gość: gdynianka Re: zdenerwowana Zosia - Samosia IP: *.* 28.02.03, 12:28
        Witajcie kochane mamy, jestem mamą 21 miesięcznej Maji. Gdzieś tak od dwóch miesięcy co drugie jej słowo to:"siama!", sama chce się ubierać, ucieka kiedy chce jej coś ubrać może nie zawsze ale szczególnie wtedy gdy chcę wyjść z nią szybko z domu i wiele innych rzeczy chce robić sama. Zazwyczaj staram się wtedy być opanowana, próbuję ją zagadać jaka to ona jest już duża i samodzielna i co zrobimy póżniej jak da sobie pomóc coś zrobić i to pomaga, niestety na spacerach czasem tego opanowania mi brakuje kiedy nie chce iść za rękę a idziemy przy ulicy, próbuję jej tłumaczyć,że jeżdżą samochody ale to nie pomaga zawsze dlatego dalsze na spacery wolę ją brać w wózku (ale teraz wózek w reklamacji).Zauważyłam, że w różnych kryzysowych sytuacjach gdy zaczyna krzyczeć pomaga zagadywanie jej na różne interesujące ją tematy.Mam nadzieję, że nie stanie się bardziej uparta z wiekiem choć to chyba nie możliwe. Pozdrawiam. Amelia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka