Dodaj do ulubionych

WISZĄCE DZIECKO PRZY MAMIE , NIE TOLERUJE NIKOGO.!

02.04.03, 18:43
nie wiem czy to moje złe wychowanie , czy też nadmierna opiekuńcziść , chcę
aby Maja była jak najdłużej ze mną ma 14 miesięcy .Straciłam właśnie pracę ,
szukam nowej , podejrzewam że problem będzie kiedy ją znajdę .Narazie moje
dziecko w mojej obecności nie pozwoli sobie nawet podać rączki , gotując wisi
na mnie, nie mogę normalnie wyjść z domu , kiedy widzi męża zaczyna płakać (
czym ją zająć jeszcze- chyba wszystko wykorzystałam , zajęcie trwa 5 min.).
Co mam zrobić ? Zaczęłam wychodzić , zapisałam się na aerobik , siędzę w
cafejkach internetowych - pisząc do was. Mąż w tym momencie zostaje z małą ,
a ja myślę co razem robią -na tak. Dlaczego bo on nie przejawiał chęci
zajęcia się nią na początku .Nie taki jest mój ideał rodziny.Mam zamiar iść
do psychologa razem z mężem , zobaczymy.Narazie cisza w info . zwrotnej od
niego.
Obserwuj wątek
    • narewka Re: WISZĄCE DZIECKO PRZY MAMIE , NIE TOLERUJE NIK 02.04.03, 23:08
      U nas jest bardzo podobny model rodzinny. Staramy się w miarę możliwości
      spędzać czas w trójkę, ale to nie zawsze wychodzi ze względu na tryb pracy
      męża. Po krótce to wygląda tak że ja jestem non stop z córką (8 miesięcy); po
      18 przychodzi mąż; kolacja i dziecie idzie lulu. I tyle dziecko widzi Tatusia w
      dni powszednie. Po kilku miesiącach miałam potężnego doła z tytułu ogromu
      odpowiedzialności i tego że nikt nie jest w stanie zastąpić mnie w myśleniu o
      jedzeniu, kupie, kąpieli i lulaniu. Kiedy wychodzę (max. 2 godzniki) wszystko
      musi być zapięte na ostatni guzik. Teraz nie tyle przeszłam z sytuacją do
      porządku dziennego co przetłumaczyłam sobie bycie z dzieckiem to przecież żadna
      kara (nawet jeśli czasami szlag trafia). Przestałam UCIEKAĆ z domu żeby
      prowokować chwile "sam na sam" męża i dziecka. Żadnych testów na wytrzymałość i
      sprawdzania czy dziecko przypadkiem głodne nie siedzi a Tatuś przed monitorem.
      Kiedy mąż ma wolne jesteśmy wszyscy razem. Poradzę ci metodę marchewki a nie
      młotka. Niektórych facetów trzeba po prostu nauczyć jak miło spędzać czas z
      dzieckiem. I jak sprawić żeby dziecię tęskniło za Tatusiem. Wiele razy śmiech
      mnie brał jak mąż przylatywał do pokoju z radością przeogromną że dziecko coś
      zrobiło lub powiedziało (nie wyprowadzałam go z błędu że dziecie tą sztuczkę ma
      opanowaną od tygodnia - dla niego to był pierwszy raz ! A temat do wrzasku jak
      znalazł). Tyle o miłych chwilach z dzieckiem. Co do obowiązków... w krytycznej
      sytuacji usłyszałam że dziecko mnie woła bo ja wiem bez słów czego mu trzeba smile
      Instynkty macierzyńskie przerastają mojego faceta smile Trzymaj się. Pozdrawiam -
      narewka
      • mamamai Re: WISZĄCE DZIECKO PRZY MAMIE , NIE TOLERUJE NIK 10.04.03, 15:37
        Dzięki serdeczne mam nadzieje że sobie to jakos wytłumaczymy i sprawdzi się
        sposób na mojego faceta. Teraz kupił sobie nowe auto więc , sama widzisz coś
        nowego trzeba przetestowac . Cholera mnie bierze bo on ma jeszcze syna ( 7lat)
        i w momencie kiedy go bierze do nas cały czas jest dla niego. Postaram sie
        usiąść i pomyśleć w spokoju jak być powinno i znajdę magiczne sposoby.
        Najgorsze że jeszcze myślę że się nie da.
        Nara.
        • ka1311 Re: WISZĄCE DZIECKO PRZY MAMIE , NIE TOLERUJE NIK 16.04.03, 11:17
          U nas kiedy dzieci (2) coś chcą to ja słyszę, że ja mam to zrobić, bo to
          przecież ja jestem matką. W związku z tym mój mąż (od 4 lat tata) przewinął
          dziecko 3 (trzy) razy i jeszcze się tym chwali. Jeśli jesteś z Wawy i chcesz to
          mam dobrego psychologa zarówno takiego od problemów dziecięcych jak i
          małżeńskich (dwie różne osoby, a nie jedna taka wszechstronna)
          Trzymajcie się i pozdrawiam
          • mamamai Re: WISZĄCE DZIECKO PRZY MAMIE , NIE TOLERUJE NIK 12.05.03, 19:31
            Cześć od ostatniego czasu fakt trochę się polepszyło , może przez szczere
            rozmowy , ale znowu zaczeło się psuć pomiędzy nami i teraz jest fatalnie wrecz
            wyprowadzałam się z domu , a co ciekawe on spotykał się z inną . ja jestem z
            tychów na śląsku . więc ten terapełta to chyba będzie za daleko. już znalazłam
            tu kogoś na śląsku . Serdeczne dzięki . pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka