Dodaj do ulubionych

dopadły mnie strachy :-)

28.03.07, 16:29
Za 1,5 miesiąca urodzi się moje drugie dziecię, chłopczyk. Do tej pory
wszystko widziałam w różowych kolorach ale od kilku dni poważnie zaczynam się
obawiać jak to będzie.
Starsza córeczka ma 2 lata. Co prawda jest raczej samodzielną panną (je sama i
nie używa wózka) ale nadal śpi z nami i sika w pampersa.
Jak na razie nie udało się tego zmienić a teraz to już chyba za późno.
Właśnie najbardziej boję się tego spania. Mamy co prawda wielkie łóżko więc
nawet w 4 jakoś się wyśpimy smile ale młodszy pewnie będzie budził starszą.
Jakie są wasze doświadczenia w tej kwesti.
Pocieszcie troszkę smile
Obserwuj wątek
    • oliwia244 Re: dopadły mnie strachy :-) 28.03.07, 16:36
      moje są takie, ze w czorkę czasem da sie wyspać... u nas tak jest nadal
      a lalki mają: rok i dwa i pól !
      ale uczł młodego łóżeczka KONSEKWENTNIE!!!!!!
      to jedyne co sobie obiecywałam przy drugim dziecku i nawaliłam
      I BARDZO ŻALUJE! to jakis koszmar! pare razy sie budze z wizją, ze leży już
      gdzies pod kołdrą uduszona
      nie robcie sobie tego!!!!!!!!!
    • mamuletka Re: dopadły mnie strachy :-) 28.03.07, 17:43
      a nasz Bartek spania z nami nauczył się jak Michałek się urodził (ironia co??)
      co do pampersów to kiedyś się i tak nauczy he he Bartek się nauczył jak miał
      2,5 roku czyli jak już jego brat był na świecie... i dalej posikuje więc
      pilnować trzeba i tyle.
      A i Bartek od małego śpi jak kłoda i raczej go w nocy nic nie budzi nawet
      Michałek który to w nocy lubi popłakać i pić herbatę itd...
      no ale młodszy śpi w łóżeczku i to się raczej nie zmieni!
      Nie martw się na zapas będzie dobrze!
      Pozdrawiam
    • elioli Re: dopadły mnie strachy :-) 28.03.07, 17:49
      Przde wszystkim ucz od samego poczatku spania we wlasnym lozeczku. Starsza
      coreczke powinnas juz teraz przeprowadzic do jej lozeczka. Poboli, pomarudzi
      przez trzy noce a potem sie przyzwyczai. Kup jej kolorowa posciel,
      przeczytajcie bajeczke na dobranoc, zostawcie nocna lampke, w lozeczku uloz
      kilka przytulanek.
      Wiem ze przy noworodku zwlaszcza w czasie karmienia wygodnie miec go przy sobie
      ale osobne lozka jest zdrowsze i dla dzieci i dla rodzicow. Na poczatku przysun
      do waszego lozka lozeczko z maluszkiem, wyjmuj go na karmienie i kladz ponownie
      w jego lozeczku.
      Nasze male od poczatku spia w swoich lozeczkach chociaz Oli przechodzila
      etap "chce spac z Wami" wlasnie gdy bylam w 8 miesiacu ciazy z Mimi, a Mimi
      jest wyjatkowym "mamulcokiem" smile) Teraz maja 4 i 2 latka nad ranem przybiegaja
      do nas i jest to urocze smile
      Glowa do gory, tylko musisz byc konsekwentna!
      • werka25 Re: dopadły mnie strachy :-) 29.03.07, 09:49
        Wiem że nauka spania we własnym łóżeczku młodszego jest możliwa choć będąc w
        ciąży z drugą córą trudno byłoby mi w to uwierzyć, gdyż dla pierwszej
        praktycznie łóżeczko nie istniało (śmieliśmy sie nieraz że własciwie to
        moglibyśmy je złożyć bo miejsce tylko zajmuje i się kurzy), a mała spała z
        nami. Jak urodziła sie Julka to postanowiłam że bedzie spała w łóżeczku i udało
        się; karmiłam ja u nas w łóżku (tak było mi wygodnie- ale miałam możliwość
        skorzystania z pewnego udogodnienia- no karmienia jak i po karmiaeniu przynosił
        i odkładał ja mój mąż (zaoszczędziło to wstawania i biegania a to przy
        kilkakrotnym karmieniu nocnym naprawde wiele). Młoda do dzis zasypia i spi w
        swoim łóżku ma teraz dwa lata- nieraz do nas przydrepcze w nocy; a starsza ma
        teraz 4 lata zasypia z nami potem ląduje w swoim łóżku i nieraz tez no nas
        wpadnie w nocy smile)) Myślę że siła przyzwyczajeń jest ogromna i nauka warta
        świeczki choc nie zawsze jest różowo ale warto. Pozdrawiam napewno się uda Maja
    • anaj75 Re: dopadły mnie strachy :-) 29.03.07, 15:34
      A my inaczej, przez pierwsze miesiące spaliśmy we czwórkę na dużym materacu 2*3
      m. Dla mniejszego mieliśmy kołyskę - spał w niej w dzień, podobnie jak starszy
      w łóżeczku.
      Potem różnie bywało np. mąż ze starszym, ja z młodszym, ja od połowy z
      maluchami itp.
      Teraz śpią w jednym pokoju - na materacach, ja dochodzę na karmienie młodszego.
      Nam takie układy nie przeszkadzały.
      • jessia Re: dopadły mnie strachy :-) 29.03.07, 15:54
        A ja wierze, ze są dzieci, ktore sa łatwe w nauce a takie, które sa trudne.

        Będąc w ciąży przez 4 miesiace usilowalam moja starszą córkę (wtedy miała rok-
        półtora) uczyć samodzielnego spania - tzn. usypiac sama to ona momentami
        potrafiła, ale przychodziło cos (choroba, wyjazd, potem urodzenie małej) i
        znowu przez iles tam tygodni/miesięcy nie było mowy). Usypia od zawsze we
        własnym łóżeczku, z nami albo bez nas, jw., ale w nocy zawsze budzi sie z
        płaczem i wyje dopóki ktoś po nią nie pójdzie. A ja przez 4 miesiące ciązy
        sypiałam koło niej na podłodze, chcac ja zachęcic do pozostania u siebie. Nic.
        Zasypiala z powrotem ale w coraz to krótszych odstępach czasu budziła się, az
        przestała spać w ogóle nad ranem i takw kółko. W końcu przestałam walczyc, do
        tej pory przychodzi do nas w nocy i już.
        Natomiast z młodszą byłam od razu twarda, zmuszałam sie do wstawania na nocne
        karmienia, no i opłacało się. Poza tym nauczyłam jej bez problemu usypiać sama.

        tak samo tez z nocnikiem, starsza nie dala się w ogóle "nauczyć", wszelkie
        próby w różnym wieku kończyły się klęską (włacznie z histerią i panicznym
        strachem przed ściąganiem pieluchy w ogóle). To ona, jak sie potem okazało,
        sama się "nauczyła" i dopiero jak miała sztukę totalnie opanowaną (3l. 1 m)
        dała sobie ściagać pieluchę - i od tego momentu ani razu nie było wypadku.
        (Mała jescze w pampach ale chętnie siada, ściąga pieluchę sama i leje równo po
        podłodze wink)

        Tak że Ty najlepiej znasz swoje dziecko i uważam, że jeżeli przez parę dni/ok.
        tygodnia (max.) nie ma postępów to nie ma co forsować. Szczęśliwe, pewne siebie
        i oparcia w rodzicach dziecko jest najważniejszym w tym wszystkim, szczególnie
        w takich chwilach. A Ty z czasem wyrobisz sobie rutynę i poradzisz sobie ze
        wszystkim, bo mamy tak mają. Powodzenia!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka