Dodaj do ulubionych

Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!!??

02.05.07, 12:41
Z zapartym tchem śledziłam losy naszej polskiej Superniani i jej próby
resocjalizacji niesfornych dzieciaków. Jestem mamą jednego takiego
niezdyscyplinowanego dwulatka. Próbowałam "karnego jeżyka" i paru innych
metod, ale u mnie jakoś nie poskutkowało i dalej jest jak jest. A Wy ???
Stosowałyście któreś z Jej metod? Z jakim skutkiem?
Obserwuj wątek
    • be_em Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 02.05.07, 14:01
      karnego jezyka to niesmile ale wywalam smarka do drugiego pokoju jak zaczyna robić
      przedstawienie płaczu zawodzącego jękliwie bez łezwink zamykam dzrwi i mówię, że
      jak się wypłacze to ma przyjśćsmile ryczy, przeklina swiat cały, moczy dwa
      prześcieradła smarkami i wychodzi nie to samo dzieckowink uśmiechnięte, z
      chusteczką do wytarcia oczu i tekstem, że teraz to on już będzie grzecznywink
      • saldo123 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 09.05.07, 22:48
        fdsgdsgdfgs
      • saldo123 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 09.05.07, 22:50
        moim zdaniem
    • dorcia.23 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 02.05.07, 14:50
      moje póltoraroczna córeńka ma już zalązki na krnąbrnego dwulatka robi się
      okropnie uparta a jeśli coś jest nie po jej mysli urządza scenę histerii z tym
      że cały czas obserwuje naszą reakcje jeśli jest zaineresowanie to
      przedstawienie trwa dalej a jeśli udaję że nie zwracam uwagi nie ma przed kim
      występować i nic nie osiągnie to przestaje i jest kochana Superniania w jednym
      ma na pewno rację,rodzic musi być konsekwenty w swoim postępowaniu bo jeśli raz
      powiemy "nie" a potem zmienimy zdanie to nastepne "nie"nie będą brane poważnie
      przez nasze dzieci a one są małe ale cwane ,raz podziałao podziała i
      drugi ,mamy takie dzieci na jakich zachowanie się sami godzimy
      • renia1807 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 02.05.07, 14:53
        Sami radzimy sobie z własnymi dziećmi, nie potrzebujemy rad Superniani!
      • nocosty Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 07.05.07, 14:33
        Otóż to. Metody Superniani mają po pierwsze wychować rodziców.
    • jponikowska Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 02.05.07, 15:28
      Nie bo mój mały za mały.. ALE... ostatnia parodia SuperNiani w Rozmowach w tłoku
      u Majewskiego!!! BOMBA!!!!!!!!! njlepsza parodia jaką tam widziałam. Polecam
      powtórkę. Razem z mężem ryczelismy ze śmiechu.
      • clever.bitch Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 02.05.07, 15:51
        A tu link do SuperNiani w wersji Szymona M. big_grin

        www.youtube.com/watch?v=e6D9GGa6Y0Q&mode=related&search=
        • jponikowska Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 02.05.07, 15:55
          Też fajne ale ta z ostatnich Rozmów w\tłoku to dopiero mistrzostwo świata... smile
          • saldo123 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 09.05.07, 22:48
            jponikowska napisała:

            > Też fajne ale ta z ostatnich Rozmów w\tłoku to dopiero mistrzostwo świata... smile
        • camel_3d ale kicha... 09.05.07, 09:30
          to nie bylo wogole smieszne...
      • moofka Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 02.05.07, 15:57
        wojtku siadz na mojego jezyka? big_grinDDDDD
        • jponikowska Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 02.05.07, 15:59
          Taaaak smile
        • babka71 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 02.05.07, 16:20
          owszem metoda na przemyslenia w kącie.., ale juz nie działa..he he
    • yenna_m Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 02.05.07, 15:59
      nie

      bardziej przemawiaja do mnie pomysly Fabber (Jak mowic, zeby dzieci sluchaly,
      jak sluchac, zeby dzieci mowily) tudziez tej pani psycholog, ktora prowadzila
      tygodniowa terapie calych rodzin (program emitowany bodajze na stacji zone club)
      • gwiezdna.matylda Terapia rodzinna przydałaby się większości z tych 07.05.07, 15:09
        rodzin, które zgłaszają się do programu Superniani. Dziecko jest jak lustro
        tego, co się dzieje w domu.

        yenna_m napisała:

        > bardziej przemawiaja do mnie pomysly Fabber (Jak mowic, zeby dzieci sluchaly,
        > jak sluchac, zeby dzieci mowily) tudziez tej pani psycholog, ktora prowadzila
        > tygodniowa terapie calych rodzin (program emitowany bodajze na stacji zone club
        > )
        • martucha90 Re: Terapia rodzinna przydałaby się większości z 07.05.07, 15:13
          > Terapia rodzinna przydałaby się większości z rodzin, które zgłaszają się
          > do programu Superniani

          A terapia indywidualna każdemu z nas. Mówię zupełnie poważnie - bardzo polecam,
          kto ma czas i - niestety - pieniądze, niech sobie zafunduje. Jakość życia
          podnosi się niewyobrażalnie. No i jest to bardzo ciekawe doświadczenie.
        • mama303 Re: Terapia rodzinna przydałaby się większości z 07.05.07, 15:14
          gwiezdna.matylda napisała:

          > rodzin, które zgłaszają się do programu Superniani. Dziecko jest jak lustro
          > tego, co się dzieje w domu.

          Nie przesadzaj przewaznie to przeciętne rodziny z przeciętnymi dziećmi, każdy
          rodzic czasem popełnia błędy.
          • gwiezdna.matylda Re: Terapia rodzinna przydałaby się większości z 07.05.07, 21:45
            Nie trzeba być patologiczną rodziną, żeby kwalifikować się do takiej terapii. Te
            "przeciętne rodziny" mają, jak obserwuję, problem z wyrażaniem podstawowych
            emocji i komunikacją między sobą (bardzo często w relacji mama-tata). I niestety
            chyba to smutna norma.
            • lucusia3 Re: Terapia rodzinna przydałaby się większości z 08.05.07, 12:17
              No tak, z "normalnymi" rodzinami, to tak normalnie nie jest. Skoro statystyczny ojciec rozmawiaz z dziećmi średnio 9 minut dziennie, a matka 24 - łącznie z pytaniami o jedzenie, pranie i wyprowadzenie psa, to ja się zastanawiam za kogo my z moim męzem rozmawiamy z dziecmi. Nie ulega wątpliwości, że za kilka rodzin co najmniej.
    • olamazur Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 04.05.07, 13:47
      Oglądałam kiedyś angielską Supernianię - Zaklinaczkę dzieci, Tracy Hogg.
      Stosowałam się do jej rad i zawsze dobrze na tym wychodziłam. Świetne były te
      filmy i jeśli ktoś wie, gdzie je dostać na DVD, to byłabym wdzięczna za
      informację.
      Polska Superniania ma mniej więcej takie same poglądy i metody, więc myślę, że
      też warto jej posłuchać.
    • kalendarzowa_wiosna Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 04.05.07, 15:19
      10 lat temu, kiedy mój syn miał bunt 2-latka nikt o Supeniani nie słyszał smile
      Sama wypracowywałam metody na moje krnąbrne dziecko i teraz po latach okazuje
      się, że były bardzo podobne do metod Superniani smile
    • mama303 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 04.05.07, 16:31
      kinga25b napisała:


      A Wy ???
      > Stosowałyście któreś z Jej metod? Z jakim skutkiem?

      Kiedys spróbowałam posadzic moja córke na karne krzesełko, nie da rady, nie
      wysiedzi. Jest taka cwana, ze odrazu przeprasza i obiecuje poprawę z niewinna
      buzią.

      Ogólnie staram sie kar w ogóle nie stosować. Jesli już to odwołuje sie do
      uczuć, ze jest mi przykro albo bardzo sie zawiodłam itd. W wiekszosci
      przypadków to skutkuje.
      W buntach dwulatka stosowałam metody odwracania uwagi, ignorowania lub
      zaskakiwania zmiana natroju.
      Bunty dwulatka sie skończyły, teraz mam czterolatkę i w wiekszosci przypadków
      udaje nam sie dogadać.
      Metody karnego jezyka to dla mnie taka próba sił z dziaciakim, czasem zupełnie
      niepotrzbna
      • martucha90 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 07.05.07, 11:15
        > Jesli już to odwołuje sie do
        > uczuć, ze jest mi przykro albo bardzo sie zawiodłam itd.

        O, matko!
        Wystrzegam się tego jak klapsów albo jeszcze bardziej. Jak już-już mam
        powiedzieć: "bo mamusi będzie przykro", to gryzę się w język. Mam też wielką
        nadzieję, że nigdy mi się wymsknie, że mnie synek zawiódł. Sama byłam chowana
        na poczuciu winy i wymaganiu wyrzutów sumienia w stosunku do mamy, i mój mąż
        też, i obiecaliśmy sobie, że nasz synek nie będzie się w życiu kierował tym,
        że "mamie\tacie będzie przykro".

        Moja matka mnie tak trzymała w uzaleznieniu od siebie, wdrukowała mi, że mam
        się kierować tym, żeby jej nie było przykro. Niestety, tak mi zostało do
        dorosłych lat. Nawet gdy już byłam dorosła, miałam np. 26 lat, to mama używała
        argumentu, że jej będzie przykro i nawet się czasem popłakała. I wywoływała we
        mnie wyrzuty sumienia. Byłam już dorosła, a sama w nocy płakałam, bo było mi
        tak źle z tym, że zrobiłam mamie przykrość.

        Aha, nie poradziłam sobie sama z uzależnieniem od "bo mamie będzie przykro" i
        ciągłymi wyrzutami sumienia w stosunku do matki. Przeszłam terapię i dopiero od
        niedawna jestem wolna. Teraz mam z mamą super kontakty, świetnie się dogadujemy
        i jestem niezmiernie zadowolona, że przestała się odwoływać do argumentu o
        przykrościach - pomogło parę rozmów z ostrymi słowami "do słuchu", ale przede
        wszystkim stanowcze nieuleganie jej "wymaganiom", bym miała wyrzuty sumienia.

        To taka wycieczka osobista ku przestrodze. Nie bierz tego do siebie, nie
        chciałam sugerować, że jesteś taka sama jak moja matka, po prostu zareagowałam
        jak byk na płachtę na te Twoje słowa, które cytuję na początku.
        • mama303 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 07.05.07, 11:39
          Oczywiscie masz rację.
          Nie stosuje tego chwytu w kazdej sytuacji tylko gdy moje dziecko zrobi coś, z
          powodu czego jest mi naprawdę przykro, albo komus innemu. Bo własciwie tylko
          takie sytuacje pasuja mi do stosowania kar. Czyli ewidentne złe zachowanie w
          stosunku do mnie lub kogos innego.
          • martucha90 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 07.05.07, 11:57
            mama303 napisała:

            > Oczywiscie masz rację.
            > Nie stosuje tego chwytu w kazdej sytuacji tylko gdy moje dziecko zrobi coś, z
            > powodu czego jest mi naprawdę przykro, albo komus innemu. Bo własciwie tylko
            > takie sytuacje pasuja mi do stosowania kar. Czyli ewidentne złe zachowanie w
            > stosunku do mnie lub kogos innego.

            Stosujesz te słowa jako karę za złe zachowanie?
            • mama303 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 07.05.07, 14:37
              martucha90 napisała:

              > Stosujesz te słowa jako karę za złe zachowanie?

              Tak, jak np brzydko sie do mnie odezwie, albo chce mnie przekrzyczeć itd
              • lucusia3 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 08.05.07, 12:24
                Mnie sie to wydaje w porządku - jeśli ktos mi mówi, że jestem np. głupia, jest mi przykro i nie widze powodu, by o tym nie zakomunikować mówiłącemu.
                Myślę, że takim, którym NIKT nie mówi, jaka może być realcja na jego słowa robi sie straszną krzywdę. Widze teraz takich dorosłych, ktorzy obrażają współpracowników i absolutnie nie rozumieją dlaczego są na nich skargi i nikt ich nie lubi.
                Co innego szantaż emocjonalny, a co innego mówienie o swoich uczuciach. Fakt linia rozgraniczająca jest cienka, ale przeciez chodzi o szczęście naszych pociech, a nie o własną wygodę, tak więc ktoś kto naprawdę kocha swoje dzieci (a nie lubi kochać swoje dzieci) nie zrobi tu dużo błędów.
                • martucha90 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 08.05.07, 12:55
                  lucusia3 napisała:

                  > Mnie sie to wydaje w porządku - jeśli ktos mi mówi, że jestem np. głupia,
                  > jest mi przykro i nie widze powodu, by o tym nie zakomunikować mówiłącemu.

                  Jakby dziecko mi powiedziało, że jestem głupia (jeszcze się to nie zdarzyło, na
                  szczęście), to bym mu powiedziała, że nie wolno tak mówić i nakrzyczałabym na
                  niego. W razie powtórzenia takiego zachowania byłaby kara w postaci postawienia
                  do kąta lub jakaś inna.
                  Po drugie zainteresowałabym się, skąd zna taką odzywkę i jaki był powód takiego
                  zachowania i starałabym się zrozumieć, skąd u niego taki sposób reagowania.
                  Skoro my z mężem się nawzajem nie obrażamy, to skądś to musiał przynieść.

                  > Myślę, że takim, którym NIKT nie mówi, jaka może być realcja na jego słowa
                  > robi sie straszną krzywdę. Widze teraz takich dorosłych, ktorzy obrażają
                  > współpracowników i absolutnie nie rozumieją dlaczego są na nich skargi i
                  > nikt ich nie lubi.

                  No, proszę Cię... Dorosły człowiek Twoim zdaniem nie wie, że innym jest
                  przykro, jak są obrażani? No i nie wie tego, bo się w wieku kilku lat od mamy
                  nie dowiedział, że jest jej przykro? Moim zdaniem, wie, ale jest gruboskórny i
                  ma to gdzieś.

                  > Co innego szantaż emocjonalny, a co innego mówienie o swoich uczuciach. Fakt
                  > linia rozgraniczająca jest cienka

                  Straszliwie cienka, właściwie nieistniejąca. Dziecko nie dlatego ma nie
                  obrażać, bo mamie będzie przykro, ale dlatego że tego robić nie wolno. Jeśli
                  Twoje dziecko obsmaruje Cię bez Twojej wiedzy przed koleżankami, to przecież
                  nie będzie przykro, bo nie będziesz o tym wiedziała. Ona nie powinna tego
                  robić, bo NIE WOLNO, a nie dlatego, ze będzie Ci przykro.

                  > ale przeciez chodzi o szczęście naszych
                  > pociech, a nie o własną wygodę, tak więc ktoś kto naprawdę kocha swoje dzieci
                  > (a nie lubi kochać swoje dzieci) nie zrobi tu dużo błędów.

                  Co to znaczy "chodzi o szczęście naszych pociech, a nie o własną wygodę"? A jak
                  dziecko jest grzeczne, to matce nie jest wygodnie? Oczywiście, że jest. Jak
                  ktoś Ci mówi, że jesteś głupia, to w pierwszej kolejności wolałabyś, żeby tego
                  nie mówił "dla swojego własnego dobra, bo będzie nielubiany"? Czy w pierwszej
                  kolejności wolałabyś, żeby tego nie mówił, bo TOBIE byłoby lepiej, gdyby te
                  słowa nie padły? Stawiam na to drugie.

                  A co do miłości - matki kochają swoje dzieci. (Nie mówię tu o patologiach,
                  tylko generalnie). Moja mama mnie też bardzo kochała i kocha nadal i nigdy nie
                  myślałam i nie czułam inaczej. Ale dla swojej wygody stosowała i szantaż
                  emocjonalny, i lanie.

                  Moim zdaniem, dzieci mają być grzeczne dokładnie dlatego, bo tak jest wygodniej
                  rodzicom, a gdy dorosną - to współpracownikom. Bo "grzeczne" to nic innego
                  jak "umiejące żyć w społeczeństwie". Na początek owym społeczeństwem jest mama
                  i reszta rodziny.
                  • mama303 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 08.05.07, 14:00
                    martucha90 napisała:

                    > Jakby dziecko mi powiedziało, że jestem głupia (jeszcze się to nie zdarzyło,
                    na
                    >
                    > szczęście), to bym mu powiedziała, że nie wolno tak mówić i nakrzyczałabym na
                    > niego. W razie powtórzenia takiego zachowania byłaby kara w postaci
                    postawienia do kąta lub jakaś inna.

                    Moje dziecko powidziało mi to kilka razy i nie krzyczałam bo nie widziałam
                    powodu do krzyku. Mówiłam że jest mi przykro i tłumaczyłam co to własciwie
                    oznacza i co? Moje dziecko juz tak nie mówi... zrozumiało bez krzyku i kata.
                    Czasem powie że ona jest głupia /jak cos jej nie wychodzi/

                    Po drugie zainteresowałabym się, skąd zna taką odzywkę i jaki był powód takiego
                    > zachowania i starałabym się zrozumieć, skąd u niego taki sposób reagowania.
                    > Skoro my z mężem się nawzajem nie obrażamy, to skądś to musiał przynieść.

                    No i co z tego ze byś znalazła miejsce gdzie to usłyszało Twoje małe, co Ci to
                    da? Moje dziecko słyszało to wielokrotnie wśród rówieśników. Słowo jak słowo.

                    • martucha90 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 08.05.07, 14:24
                      > Moje dziecko powidziało mi to kilka razy i nie krzyczałam bo nie widziałam
                      > powodu do krzyku. Mówiłam że jest mi przykro i tłumaczyłam co to własciwie
                      > oznacza i co? Moje dziecko juz tak nie mówi... zrozumiało bez krzyku i kata.

                      Wychodzi na to, że Ty się wystrzegasz krzyczenia i kar, a ja się wystrzegam
                      mówienia, że mi przykro, bo nie chcę, by dziecko było zaszantażowane
                      emocjonalnie, natomiast nie widzę nic złego w tym, że się na dziecko czasem
                      krzyknie czy do kąta je wstawi. Każdy ma swoje priorytety wychowawcze smile
                      (Zresztą krzyk i kąt też są u mnie rzadko, bo mój mały jest generalnie bardzo
                      fajnym dzieciakiem).

                      > No i co z tego ze byś znalazła miejsce gdzie to usłyszało Twoje małe, co Ci
                      > to da?

                      Wydaje mi się, że to jest ważne. Na razie tylko mi się wydaje, bo mój mały jak
                      na razie głównie z rodziną ma do czynienia. Ale gdy podrośnie i zacznie (oby
                      nie) mówić niegrzecznie bądź wulgarnie, to będzie mnie interesowało, kto ma na
                      niego taki wpływ. Będzie mi łatwiej z tym walczyć.
                      • mama303 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 08.05.07, 14:56
                        martucha90 napisała:

                        > Wychodzi na to, że Ty się wystrzegasz krzyczenia i kar, a ja się wystrzegam
                        > mówienia, że mi przykro, bo nie chcę, by dziecko było zaszantażowane
                        > emocjonalnie,

                        pewnie że sie wystrzegam krzyczenia i kar
                        Jak jest mi przykro gdy moje dziecko na mnie brzydko powie to mu o tym mówię -
                        chce żeby to wiedziało i własnie dlatego tego nie mówiło. To dla mnie logiczne
                        i to żaden emocjonalny szantarz. Ja nie chę żeby nie mówiło do mnie, ze jestem
                        głupia tylko dlatego że boi sie że pójdzie na karnego jeżyka. Che żeby
                        zrozumiało niestosownośc takiego mówienia. I to skutkuje.

                        Wydaje mi się, że to jest ważne. Na razie tylko mi się wydaje, bo mój mały jak
                        > na razie głównie z rodziną ma do czynienia. Ale gdy podrośnie i zacznie (oby
                        > nie) mówić niegrzecznie bądź wulgarnie, to będzie mnie interesowało, kto ma
                        na
                        > niego taki wpływ. Będzie mi łatwiej z tym walczyć.

                        To moim zdaniem nie jest ważne, zapewniam Cie że Twój mały przyniesie do domu
                        nie raz gorsze słowa. Wystarczy posłuchac rozmów dorosłych ludzi na ulicach.
                        Wazne żeby on rozumiał dlaczego takich słów sie nie powinno uzywać.
                        • ywonna Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 09.05.07, 15:18
                          Przeczytalam wasz dialog powyzej i widze, ze jestem troche przewrazliwiona na
                          punkcie swoich metod wychowawczych. Uwazam, ze martucha90 sugeruje lepsze
                          rozwiazanie problemu, niz wywolywanie w dziecku poczucia winy. Sama nie mam
                          jeszcze dzieci, ale po waszym dialogu z pewnoscia przyjme metode Marty i bede
                          sie wystrzegala mowienia, ze jest mi przykro. Bo gdy dziecko mowi: Mamo, jestes
                          glupia, to odpowiedzenie mu: jest mi przykro daje wyrazny sygnal dziecku w
                          postaci: tak, mama jest glupia, ale lepiej jej o tym nie mowic, bo jest jej
                          przykro. Postawa negatywna wiec wciaz tkwi w dziecku i swiadomosc, ze mam
                          glupia mama, a na dokladke nie moze jej tego mowic, wiec w przyszlosci bedzie
                          to mowic innym, np. w stylu: Moi starzy sa strasznie glupi.
                          Natomiast metoda Marty jest chyba skuteczniejsza, bo gdy dziecko mowi: Mamo,
                          jestes glupia, ona proponuje ksztaltowanie jego postawy slowami: nie wolno tak
                          mowic! Chco ja bym jeszcze dodala wyrazny komunikat: nie, nie jestem glupia.
                          Jestem madra.
                          U Nas takie hasla budza smiesznosc, ale w psychologii sa to znane metody na
                          afirmowanie innym zadowolenia z siebie. Dziecko wtedy buduje obraz tego, ze
                          jego mama jest madra osoba, z poczuciem godnosci i wlasnej wartosci. I tak
                          rowniez ksztaltuje sie jego postawa.
                          Wez pod uwage rady Marty, bo obiektywnia patrzac sa lepsza metoda - mysle, ze
                          mam prawo do takiej oceny, bo nie mam dzieci i nie podchodze do tematu tak
                          emocjonalnie, jak Wy, Drogie Mamy.
                          Pozdrawiam i bede Was czytac czesciej.
                          • ywonna Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 09.05.07, 15:19
                            mialo byc: ze jestes troche przewrazliwona smile)
                            • martucha90 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 09.05.07, 15:46
                              To miło, że ktoś mnie poparł smile Trochę o tym myślałam ostatnio, znów, bo wątek
                              obudził wspomnienia. Jest jeszcze jeden aspekt sprawy, o którym nie mówiłam.
                              Otóż moja mama ma skłonność do przyjmowania takiej postawy "o jaka jestem
                              biedna...", wiecie o co chodzi? Ludziom od razu robi się jej żal, i przykro, i
                              czują się przy niej winni.
                              Te słowa (nie rób czegoś tam, bo mamie będzie przykro) są istotnym elementem
                              tej postawy, tej strategii (przyjmowanej zresztą podświadomie, ale co to za
                              róznica dla otoczenia, że mama tego nie robi, bo jest dajmy na to sprytna,
                              tylko nieświadomie).
                              Matka powinna być silna, nie wisieć na dzieciach. Być zawsze mocna, mieć
                              poczucie godności. Dlatego bardzo mi się podoba to, co napisałaś Ywonno, że
                              warto dodać: nie jestem głupia, jestem mądra, nie wolno mnie tak nazywać. Nie
                              wolno, nie waż się, przeproś, ale już - oto metoda, moim zdaniem, a nie smutna
                              minka i wywoływanie poczucia winy: ach jak mamusi się przykro zrobiło.

                              Oczywiście, nie bierz do siebie mama303 wszystkiego, co tu piszę, mam do Ciebie
                              dużo sympatii, głównie za przeciwstawianie się klapsującym rodzicom smile
                              • mama303 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 09.05.07, 16:06
                                martucha90 napisała:

                                > To miło, że ktoś mnie poparł smile Trochę o tym myślałam ostatnio, znów, bo
                                wątek
                                >
                                > obudził wspomnienia. Jest jeszcze jeden aspekt sprawy, o którym nie mówiłam.
                                > Otóż moja mama ma skłonność do przyjmowania takiej postawy "o jaka jestem
                                > biedna...", wiecie o co chodzi? Ludziom od razu robi się jej żal, i przykro,
                                i
                                > czują się przy niej winni.
                                > Te słowa (nie rób czegoś tam, bo mamie będzie przykro) są istotnym elementem
                                > tej postawy, tej strategii (przyjmowanej zresztą podświadomie, ale co to za
                                > róznica dla otoczenia, że mama tego nie robi, bo jest dajmy na to sprytna,
                                > tylko nieświadomie).

                                Ty widze wszystko odnosisz do swojej mamy, musiała mieć ogromny na Ciebie wpływ.

                                Aby było jasne nie uzywam mojej metody do wszystkiego czyli wcale nie -"nie rób
                                czegos bo mamie bedzie przykro", tylko nie używaj słów, zachowań, które komus
                                mogą zrobic przykrość. Nawet jesli uwazasz że mama jest głupia /wolno Ci tak
                                uważać, nie moge Ci zabronić kogos jakoś oceniać, nawet jesli ta ocena nie jest
                                prawdą bo robisz to w efekcie, w złości/ czy ktos inny,to nie mów mu tego bo
                                możesz go zranić. Pewnych słów poprostu sie nie używa bo ranią abstrahujac
                                od tego czy sa prawdziwe.

                                > Matka powinna być silna, nie wisieć na dzieciach. Być zawsze mocna, mieć
                                > poczucie godności. Dlatego bardzo mi się podoba to, co napisałaś Ywonno, że
                                > warto dodać: nie jestem głupia, jestem mądra, nie wolno mnie tak nazywać. Nie
                                > wolno, nie waż się, przeproś, ale już - oto metoda, moim zdaniem, a nie
                                smutna
                                > minka i wywoływanie poczucia winy: ach jak mamusi się przykro zrobiło.

                                Matka jest tez człowiekiem z uczuciami i dlaczego ma sie bać je uzewnętrznić
                                swoje uczucie? Uważam że nie nalezy sie bać mówic o uczuciach zwłaszcza że do
                                dzieci to bardzo przemawia, bardziej niz nakaz, kara, rygor.
                                • ywonna Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 09.05.07, 19:18
                                  Ty widze wszystko odnosisz do swojej mamy, musiała mieć ogromny na Ciebie wpływ.

                                  - hehe... moja na mnie rowniez miala ogromny wplyw. Odnoszenie sie do niej w
                                  kwestaich wychowania i chec unikniecia bledow uwazam za wlasciwy punkt wyjscia
                                  smile)

                                  Widze, ze raczej nie dojsdziemy dow spolnych wnioskow, bo Ty slepo podazasz
                                  swoja sciezka. Masz do tego prawo zreszta, tak jak ja mam prawo ufac swojej
                                  wiedzy, a z czasem i doswiadczeniu.

                                  Szkoda, ze Twoj argument brzmi: nie jestes matka, wiec nie wiesz.
                                  Nie jestem tez lesbijka, a szanuje orientacje innych ludzi.
                                  Nie jestem posiadaczka psa, a psy lubie.
                                  Nie jestem matka i sie na razie z tego ciesze. Moge dzieki temu zdobywac pewna
                                  wiedze np. na tym forum, by w przyszlosci nie zakladac sobie klapek na oczy i
                                  dostrzegac, ze obok mnie stoi nie tylko syn czy corka, ale czlowiek, ktorego
                                  chce wychowac.
                                  Niektorym brakuje dostansu do wlasnych pociech i czuc taka atmosfere pouczania
                                  innych, bo przeciez ja wiem najlepiej. Moje dziecko jest aniolem, a ja cudowna
                                  i wspaniala mama.
                                  Nie ma na ziemi aniolow, nie ma nieomylnych mam. I dlatego istnieja takie
                                  programy jak Superniania, ktore te anioly sadzaja na jezyku, a te mamy obieraja
                                  z pawich piorek, ochow i achow.

                                  Swoje uczucia mozna uzewnetrzniac w bardziej bezposredni sposob, niz wywolujac
                                  w kims poczucie winy. Polecam jednak zaglebienie sie w zagadania afirmacji. One
                                  ucza jak mowic o uczuciach. Polecam tez lekture ksiazek Briana Tracy'ego.
                                  • mama303 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 09.05.07, 21:49
                                    ywonna napisała:

                                    > - hehe... moja na mnie rowniez miala ogromny wplyw. Odnoszenie sie do niej w
                                    > kwestaich wychowania i chec unikniecia bledow uwazam za wlasciwy punkt wyjscia
                                    > smile)

                                    Ja też smile
                                    >
                                    > Widze, ze raczej nie dojsdziemy dow spolnych wnioskow, bo Ty slepo podazasz
                                    > swoja sciezka. Masz do tego prawo zreszta, tak jak ja mam prawo ufac swojej
                                    > wiedzy, a z czasem i doswiadczeniu.

                                    Uff, dobrze że dajesz mi takie prawo. szkoda tylko że moje stanowisko nazywasz
                                    slepym podążaniem swoja ścieżką a swoje - ufaniem wiedzy i doświadczeniu.
                                    >
                                    > Szkoda, ze Twoj argument brzmi: nie jestes matka, wiec nie wiesz.

                                    Wiedza to jedno a doswiadczenie to zupełnie co innego

                                    > Nie jestem posiadaczka psa, a psy lubie.

                                    Złe porównanie- nie masz psa wiec nie bardzo możesz mieć doświadczenie np. w
                                    tresurze psa, chociaż je lubisz

                                    > Nie jestem matka i sie na razie z tego ciesze. Moge dzieki temu zdobywac
                                    pewna
                                    > wiedze np. na tym forum, by w przyszlosci nie zakladac sobie klapek na oczy i
                                    > dostrzegac, ze obok mnie stoi nie tylko syn czy corka, ale czlowiek, ktorego
                                    > chce wychowac.
                                    > Niektorym brakuje dostansu do wlasnych pociech i czuc taka atmosfere
                                    pouczania

                                    jak ktos ma inne zdanie niz Ty to ma klapki na oczach?

                                    > Nie ma na ziemi aniolow, nie ma nieomylnych mam.

                                    No pewnie że nie ma, ja swojego dziecka bynajmniej za anioła nie uważam.


                                    > Polecam jednak zaglebienie sie w zagadania afirmacji.

                                    Dzięki juz sie zagłebiałam.
                                    • ywonna Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 09.05.07, 22:33
                                      >Masz do tego prawo zreszta, tak jak ja mam prawo ufac swojej
                                      >wiedzy, a z czasem i doswiadczeniu.

                                      - Uff, dobrze że dajesz mi takie prawo. szkoda tylko że moje stanowisko
                                      nazywasz slepym podążaniem swoja ścieżką a swoje - ufaniem wiedzy i
                                      doświadczeniu.

                                      Umiejetnosc czytania jest rzecza niezwykle wazna w prowadzeniu sensownej
                                      dyskusji. Wspominalam o swojej wiedzy. Kwestie doswiadczenia pozostawilam na
                                      czas pozniejszy. Nie ufam wiec poki co "swojej wiedzy i doswiadczeniu", co mi
                                      imputujesz smile)
                                      • mama303 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 09.05.07, 22:38
                                        ywonna napisała:

                                        >
                                        > Umiejetnosc czytania jest rzecza niezwykle wazna w prowadzeniu sensownej
                                        > dyskusji. Wspominalam o swojej wiedzy. Kwestie doswiadczenia pozostawilam na
                                        > czas pozniejszy. Nie ufam wiec poki co "swojej wiedzy i doswiadczeniu", co mi
                                        > imputujesz smile)

                                        Zgoda, pozostawiłas na czas póniejszy kwestie doswiadczenia tylko że to nie
                                        zmienia faktu że pięknie określasz to, że Ty masz swoje zdanie a mniej pieknie
                                        że jak mam swoje.
                                        • ywonna Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 10.05.07, 19:41
                                          > Zgoda, pozostawiłas na czas póniejszy kwestie doswiadczenia tylko że to nie
                                          > zmienia faktu że pięknie określasz to, że Ty masz swoje zdanie a mniej
                                          pieknie
                                          > że jak mam swoje.

                                          - jednak jestes przewrazliwiona. chcialam tylko doradzic, bo wg mnie popelniasz
                                          blad. nie bylo moim zamiarem wywyzszanie sie. jesli tak to odbierasz to mowiac
                                          twoimi slowami "jest mi przykro" smile))
                                          • mama303 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 11.05.07, 12:44
                                            ywonna napisała:

                                            > - jednak jestes przewrazliwiona. chcialam tylko doradzic, bo wg mnie
                                            popelniasz

                                            Dzięki, tylko widzisz ja nie prosiłam o porady smile pozdrawiam. Piszac tu chyba
                                            oczekujemy wymiany zdań a nie porad.
                                            • ywonna Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 11.05.07, 13:02
                                              Meczaca jest rozmowa z Toba i "wymiana zdan" smile)
                                              A ja daze w zyciu do tego, by izolowac sie od meczacych ludzi, ktorym pewnych
                                              rzeczy nawet lopata sie do glowy nie wlozy.
                                              • mama303 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 11.05.07, 14:14
                                                ywonna napisała:

                                                > Meczaca jest rozmowa z Toba i "wymiana zdan" smile)
                                                > A ja daze w zyciu do tego, by izolowac sie od meczacych ludzi, ktorym pewnych
                                                > rzeczy nawet lopata sie do glowy nie wlozy.

                                                poprostu nie umiesz dyskutowac jeśli ktos ma inne zdanie.
                          • mama303 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 09.05.07, 16:14
                            ywonna napisała:

                            . Bo gdy dziecko mowi: Mamo, jestes
                            >
                            > glupia, to odpowiedzenie mu: jest mi przykro daje wyrazny sygnal dziecku w
                            > postaci: tak, mama jest glupia, ale lepiej jej o tym nie mowic, bo jest jej
                            > przykro.

                            Nie chodzi tu w ogóle o to czy jesteś głupia czy nie w oczach dziecka /napewno
                            nie jesteś pomimo że tak mówi!/ ono mówi tak bo chce w ten sposób cos wyrazić
                            czyli np jest na Ciebie wsciekłe.

                            Postawa negatywna wiec wciaz tkwi w dziecku i swiadomosc, ze mam
                            > glupia mama,

                            Co Ty piszesz? jaka negatywna swiadomość - widac że nie masz dzieci. Im złe
                            emocje przechodza szybciej niz komukolwiek z dorosłych. najpierw mówia że
                            jestes głupia a zaraz potem że strasznie kochana.

                            > Natomiast metoda Marty jest chyba skuteczniejsza, bo gdy dziecko mowi: Mamo,
                            > jestes glupia, ona proponuje ksztaltowanie jego postawy slowami: nie wolno
                            tak
                            > mowic!

                            Ale nie mówi dlaczego nie wolno tak mówić i tu cały moim zdaniem problem. "Nie
                            bo nie" przewaznie nie skutkuje szczególnie u starszych dzieci


                            > Jestem madra.
                            > U Nas takie hasla budza smiesznosc, ale w psychologii sa to znane metody na
                            > afirmowanie innym zadowolenia z siebie. Dziecko wtedy buduje obraz tego, ze
                            > jego mama jest madra osoba, z poczuciem godnosci i wlasnej wartosci. I tak
                            > rowniez ksztaltuje sie jego postawa.
                            > Wez pod uwage rady Marty, bo obiektywnia patrzac sa lepsza metoda - mysle, ze
                            > mam prawo do takiej oceny, bo nie mam dzieci i nie podchodze do tematu tak
                            > emocjonalnie, jak Wy, Drogie Mamy.
                            > Pozdrawiam i bede Was czytac czesciej.
                          • mama303 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 09.05.07, 16:30
                            ywonna napisała:

                            Chco ja bym jeszcze dodala wyrazny komunikat: nie, nie jestem glupia.
                            > Jestem madra.
                            > U Nas takie hasla budza smiesznosc, ale w psychologii sa to znane metody na
                            > afirmowanie innym zadowolenia z siebie. Dziecko wtedy buduje obraz tego, ze
                            > jego mama jest madra osoba, z poczuciem godnosci i wlasnej wartosci. I tak
                            > rowniez ksztaltuje sie jego postawa.

                            Coś mi urwało poprzedni post a chciałam jeszcze cos napisać.

                            Metody afirmowania zadowolenia z siebie nie sa mi obce i absolutnie nie stoja w
                            sparzecznosci z tym aby uswiadomic komuś że swoimi słowami robi mi przykrośc.

                            Przykład z zycia. Ostatnio zostałam wezwana na niemiłą rozmowe do przełozonego
                            w pracy. Miał do mnie niełuszne w moim oczuciu pretensje. Wystartował ostro i
                            pewnie miał w planach tak trzymać ale gdy spokojnie zwróciłam mu uwage że jego
                            niesłuszne pretensje sa dla mnie bardzo przykre gdyż......to.... zmienił ton i
                            potem rozmowa potoczyła się inaczej, przyjażniej i doszliśmy do porozumienia.
                            • ywonna Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 09.05.07, 19:05
                              Wystartował ostro i
                              > pewnie miał w planach tak trzymać ale gdy spokojnie zwróciłam mu uwage że
                              jego
                              > niesłuszne pretensje sa dla mnie bardzo przykre gdyż......

                              no widzisz, a wczesniej pisalas, ze twoje dziecko otrzymuje tylko komunikat:
                              jest mi przykro!
                              Podobnie jak Marta wiec nie wyjasniasz dziecku dlaczego Ci jest przykro, choc
                              to jej zarzucasz ten blad, gdy ona mowi: nie wolno uzywac takich slow smile)

                              A propos pracy - mi sie smieszne wydaje uzywanie w pracy czy w kontaktach
                              sluzbowych komunikatu: jest mi przykro. Tak jakos z brakiem kompetencji mi sie
                              kojarzy raczej, ale moze mam takie skrzywienie smile))
                              Afirmowanie polega raczej na tym, by obcym ludziom nie zwracac uwagi i ich nie
                              pouczac, bo za nastpenym razem wbija nam prawie na 100% szpile. Gdy ktos robi
                              wiec blad w kwestiach sluzbowych cierpliwie czekam, az sam sie na tym bledzie
                              przylapie i za niego odpowie. Mialabym mowic: jest mi przykro, gdyz... Ufff...
                              nie na moj charakterek smile))
                              • mama303 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 09.05.07, 21:32
                                ywonna napisała:

                                > Wystartował ostro i
                                > > pewnie miał w planach tak trzymać ale gdy spokojnie zwróciłam mu uwage że
                                >
                                > jego
                                > > niesłuszne pretensje sa dla mnie bardzo przykre gdyż......
                                >
                                > no widzisz, a wczesniej pisalas, ze twoje dziecko otrzymuje tylko komunikat:
                                > jest mi przykro!

                                Nie pisałam tego

                                > A propos pracy - mi sie smieszne wydaje uzywanie w pracy czy w kontaktach
                                > sluzbowych komunikatu: jest mi przykro. Tak jakos z brakiem kompetencji mi
                                sie
                                > kojarzy raczej, ale moze mam takie skrzywienie smile))

                                no chyba masz skrzywienie, jedno nie przeczy drugiemu. Mnie sie własnie wydaje
                                że gdyby ludzie umieli mówić o uczuciach zarówno pozytywnych jak i
                                negatywnych/także w pracy/ to by ociepliło stosunki międzyludzkie.

                                > Afirmowanie polega raczej na tym, by obcym ludziom nie zwracac uwagi i ich
                                nie
                                > pouczac, bo za nastpenym razem wbija nam prawie na 100% szpile. Gdy ktos robi
                                > wiec blad w kwestiach sluzbowych cierpliwie czekam, az sam sie na tym bledzie
                                > przylapie i za niego odpowie. Mialabym mowic: jest mi przykro, gdyz...
                                Ufff...
                                > nie na moj charakterek smile))

                                Zaleznośc przełożony i podwładny wymaga niestety także czasem pouczenia.
                              • martucha90 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 09.05.07, 21:46
                                Mama303 napisała:
                                > Ty widze wszystko odnosisz do swojej mamy, musiała mieć ogromny na
                                > Ciebie wpływ.

                                No pewnie. Teoretyzować nie ma sensu. Mówię z własnego doświadczenia, jak się
                                czuje córka, której mama używa argumentu: "bo mamie będzie przykro".

                                > Nie chodzi tu w ogóle o to czy jesteś głupia czy nie w oczach dziecka /napewno
                                > nie jesteś pomimo że tak mówi!/ ono mówi tak bo chce w ten sposób cos wyrazić
                                > czyli np jest na Ciebie wsciekłe.

                                Czyli meritum sprawy nie ma się co zajmować, prawda? Dziecko
                                powiedziało "głupia" tak jak nieumiejące mówić dziecko by ryknęło lub rzuciło
                                czymś. Nie uważa, że matka jest głupia, tylko w ten sposób odreagowuje złość.
                                Więc nie ma sensu dziecka uczyć "jak tak mówisz, robisz mi przykrość", tylko
                                jest sens nauczyć: "nie reaguj tak jak się złościsz, zakazuję ci tak mówić, jak
                                się złościsz - zrób to i tamto". (A co, to już zależy od wieku, ja 2-latka uczę
                                mówić "jestem zły, bo..." i nieźle mi idzie, no ale moje dziecię z tych
                                mowiących; gdy nie umiał jeszcze mówic i np. uderzał czymś w meble, to uczyłam
                                uderzac w fotel, bo nie było hałasu a wysiłek odreagowujący ten sam).

                                > Ale nie mówi dlaczego [Marta, czyli ja] nie wolno tak mówić i tu cały moim
                                > zdaniem problem. "Nie bo nie" przewaznie nie skutkuje szczególnie u starszych
                                > dzieci

                                Nie powiedziałam, że nie powiem mu, dlaczego zakazuję. Na pewno powiem, bo
                                zawsze dużo mu tłumaczę co i jak.
                                • mama303 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 09.05.07, 22:11
                                  martucha90 napisała:

                                  > Więc nie ma sensu dziecka uczyć "jak tak mówisz, robisz mi przykrość", tylko
                                  > jest sens nauczyć: "nie reaguj tak jak się złościsz, zakazuję ci tak mówić,
                                  jak się złościsz - zrób to i tamto". (A co, to już zależy od wieku, ja 2-latka
                                  uczę

                                  No ale znowu... nie mówisz dlaczego ma tak nie reagować. Mówisz "zakazuje Ci...
                                  ale nie mówisz dlaczego.

                                  > Nie powiedziałam, że nie powiem mu, dlaczego zakazuję. Na pewno powiem, bo
                                  > zawsze dużo mu tłumaczę co i jak.
                                  No wiec własnie o to chodzi. Więc co mu powiesz, jak wytłumaczysz dlaczego nie
                                  powinien tak mówić, reagować?
                                  • martucha90 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 10.05.07, 08:23
                                    > No wiec własnie o to chodzi. Więc co mu powiesz, jak wytłumaczysz dlaczego
                                    > nie powinien tak mówić, reagować?

                                    Co mu powiem, to zależy od tego, co zrobi. Uniwersalnie nie da się tego
                                    określić, trzeba by na konkretnym przykładzie. Powiedzmy, że mówię do syna, że
                                    nie może wyjść teraz na dwór, a on mi na to "głupia jesteś!".

                                    Po pierwsze, nie jest to ocena mojej osoby. Gdzieś wyżej napisałaś, że córka ma
                                    prawo do swoich ocen, że nie możesz jej zabronić się oceniać. Jednocześnie sama
                                    sobie zaprzeczyłaś, pisząc, że córka wcale tak nie myśli, że chwilę później
                                    potrafi powiedzieć coś zupełnie przeciwnego. Z moich obserwacji wynika, że
                                    słowa „głupia jesteś!” to nie jest ocena danej osoby, to jest inwektywa. Oraz
                                    jeszcze sposób wyrażenia złej emocji, tutaj złości spowodowanej tym, że się
                                    może wyjść na dwór, choć by się chciało.

                                    Przede wszystkim bym powiedziała dziecku: "nie wolno tak mówić, jak jesteś zły,
                                    to powiedz: jestem na ciebie zły, bo mi nie pozwalasz wyjść na dwór". On coś by
                                    zapewne na to odpowiedział, trudno tutaj gdybać, ale dalsze moje tłumaczenie
                                    zależałoby od tego, w jakim jest wieku i na ile jest pojętny. Tłumaczyłabym, że
                                    nie wolno tak mówić, bo nie wolno nikogo obrażać. (Tak jak nie wolno nikogo
                                    bić, opluwać czy polewać sokiem dla własnego widzimisię, takich rzeczy się po
                                    prostu nie robi, nie wolno i już). Zresztą tutaj bardziej na miejscu byłoby
                                    tłumaczenie, dlaczego nie może wyjść na dwór.

                                    Nie byłoby mi PRZYKRO, że to powiedział, byłabym na niego ZŁA, że to
                                    powiedział. Jego złość i zdenerwowanie wynikające z konfliktu polegającego na
                                    tym, że on chce czegoś, na co ja się nie zgadzam, udzieliłoby się i mnie. Z
                                    tym, że ja umiem panować nad złością – nie wyzywam dziecka, nie biję go, nie
                                    oceniam pochopnie, a dziecko trzeba tego dopiero nauczyć. Ja uczę poprzez
                                    nazywanie emocji.

                                    Jeśli powiesz dziecku "nie mów na mnie głupia, bo sprawiasz mi przykrość" i
                                    dołożysz do tego smutną minkę, to osiągniesz tyle, że dziecku zrobi się ciebie
                                    żal i następnym razem powstrzyma się przed taką inwektywą, bo nie będzie
                                    chciało znów mieć poczucia winy, że spowodowało smutek mamy. Nie uświadomisz
                                    mu, że tak naprawdę tak nie myśli, że nie treść tych słów jest tutaj istotna,
                                    tylko emocja, którą poczuło, a której nie potrafiło wyrazić w akceptowalny
                                    społecznie sposób.

                                    Dziecku nie może być żal mamy, dziecko nie może się nad mamą litować. Mama musi
                                    być silna, zdecydowana, budzić szacunek. Dziecko nie może mieć prawa obrażania
                                    matki. Jednocześnie ma pełne prawo być na matkę złe, być niezadowolone z jej
                                    decyzji i ma prawo tę złość wyrazić. Tylko niech wyraża ją w akceptowalny
                                    sposób. Ja akceptuję, jak mój syn mówi, że czegoś nie chce, nie lubi lub jest
                                    zły z jakiegoś powodu. Słucham, co mówi i staram się mu wytłumaczyć, zwykle jak
                                    już pojmie o co chodzi, to i złość przechodzi.
                                    • mama303 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 10.05.07, 11:35
                                      >Po pierwsze, nie jest to ocena mojej osoby. Gdzieś wyżej napisałaś, że córka
                                      ma
                                      prawo do swoich ocen, że nie możesz jej zabronić się oceniać. Jednocześnie sama
                                      sobie zaprzeczyłaś, pisząc, że córka wcale tak nie myśli, że chwilę później
                                      potrafi powiedzieć coś zupełnie przeciwnego. Z moich obserwacji wynika, że
                                      słowa „głupia jesteś!” to nie jest ocena danej osoby, to jest inwektywa. Oraz
                                      jeszcze sposób wyrażenia złej emocji, tutaj złości spowodowanej tym, że się
                                      może wyjść na dwór, choć by się chciało.

                                      Pisząc o tym że córka ma prawo do własnej oceny kogoś miałam na myśli bardziej
                                      ogólne przesłanki że nie można komuś zabronić jakoś oceniać innych. I chociaż
                                      nawet kogoś oceniamy źle – to nie koniecznie trzeba mu to powiedzieć.
                                      Natomiast zdaje sobie sprawę z tego że „jesteś głupia” w ustach czterolatki to
                                      nie jest tak naprawdę ocena tylko złe emocje. Tym nie mniej dziecku trzeba
                                      uświadomić że jego lekkomyślne powiedzenie „jesteś głupia” może kogoś zranić.
                                      To ważne nie tylko w stosunku do matki ale w kontaktach z innymi. Matka wiele
                                      wybaczy a ktoś inny????.
                                      Moja mama długoletni pedagog przedszkolny często używała tego argumentu
                                      pracując z dziećmi – nie mów tak o koleżance bo robisz jej przykrość, popatrz
                                      jest teraz smutna, a pomyśl co Ty byś czuła gdyby ktoś tak na Ciebie
                                      powiedział? itd. I wiesz co często dzieci otwierały oczy ze zdziwienia, że
                                      komuś może być przykro. Nikt ich tego nie nauczył.

                                      > Tłumaczyłabym, że nie wolno tak mówić, bo nie wolno nikogo obrażać. (Tak jak
                                      nie wolno nikogo
                                      bić, opluwać czy polewać sokiem dla własnego widzimisię, takich rzeczy się po
                                      prostu nie robi, nie wolno i już).

                                      No dobrze – takich rzeczy się nie robi ale wciąż nie mówisz dlaczego. Małemu
                                      dziecku może samo „nie wolno” wystarczy ale już trzylatkowi warto uświadomić
                                      dlaczego i pozwolić mu wczuć się w uczucia innych. To jest empatia- wczuwanie
                                      się w uczucia innych.

                                      > Z tym, że ja umiem panować nad złością – nie wyzywam dziecka, nie biję go,
                                      nie
                                      oceniam pochopnie, a dziecko trzeba tego dopiero nauczyć. Ja uczę poprzez
                                      nazywanie emocji.

                                      Jeśli uczysz przez nazywanie emocji to dlaczego takie emocje jak odczucie
                                      przykrości są u Ciebie na cenzurowanym. Czy to jakieś wyjątkowe uczucie, do
                                      którego nie należy się przyznawać?
                                      I teraz popatrz, nie wyzywasz swojego dziecka, nie oceniasz pochopnie - ale czy
                                      tylko dlatego ze umiesz nad sobą panować? I… dlaczego właściwie nad sobą
                                      panujesz?. Czy nie jest czasem tak, ze po prostu nie chcesz zranić swojego
                                      dziecka i dlatego właśnie nad sobą panujesz? To działać powinno także w
                                      odwrotnym kierunku.


                                      >Jeśli powiesz dziecku "nie mów na mnie głupia, bo sprawiasz mi przykrość" i
                                      dołożysz do tego smutną minkę, to osiągniesz tyle, że dziecku zrobi się ciebie
                                      żal i następnym razem powstrzyma się przed taką inwektywą, bo nie będzie
                                      chciało znów mieć poczucia winy, że spowodowało smutek mamy.

                                      To osiągnę właśnie to co chcę osiągnąć. Nie widzę w tym nic nieprawidłowego.


                                      >Dziecku nie może być żal mamy, dziecko nie może się nad mamą litować.

                                      Nie zgadzam się, to jedna z wielu emocji całkiem ludzkich – żal drugiego
                                      człowieka. Matka też człowiek, do tego bardzo bliski.

                                      >Dziecko nie może mieć prawa obrażania matki.

                                      No pewnie że nie powinno obrażać matki ani nikogo innego warto jednak aby
                                      zdawać sobie sprawę dlaczego, wtedy łatwiej będzie.

                                      • martucha90 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 10.05.07, 12:40
                                        >> Z tym, że ja umiem panować nad złością – nie wyzywam dziecka, nie biję
                                        > > go, nie oceniam pochopnie, a dziecko trzeba tego dopiero nauczyć. Ja
                                        > > uczę poprzez nazywanie emocji.

                                        > Jeśli uczysz przez nazywanie emocji to dlaczego takie emocje jak odczucie
                                        > przykrości są u Ciebie na cenzurowanym.

                                        Uczę syna nazywać JEGO emocje, nie moje. Uczę go rozpoznawać, co ON
                                        czuje i jak sobie z tym radzić, jak postępować, gdy np. ogarnia go złość.
                                        Uczucie przykrości jest uczuciem jak inne, też go nauczę to uczucie rozpoznawać,
                                        jak przyjdzie odpowiedni moment.

                                        > Czy to jakieś wyjątkowe uczucie, do którego nie należy się przyznawać?

                                        Trafiłaś w dziesiątkę: do uczucia przykrości NIE NALEŻY SIĘ PRZYZNAWAĆ,
                                        właśnie dlatego, aby dziecko w swoim postępowaniu nie kierowało się tym, że
                                        mamie będzie przykro. Inne zasady postępowania mu wpajam, wszystkie dobre
                                        i akceptowalne społecznie smile Ta o przykrości mamy zdecydowanie jest na
                                        cenzurowanym.

                                        > Moja mama długoletni pedagog przedszkolny często używała tego argumentu
                                        > pracując z dziećmi – nie mów tak o koleżance bo robisz jej przykrość, popatrz
                                        > jest teraz smutna, a pomyśl co Ty byś czuła gdyby ktoś tak na Ciebie
                                        > powiedział? itd. I wiesz co często dzieci otwierały oczy ze zdziwienia, że
                                        > komuś może być przykro. Nikt ich tego nie nauczył.

                                        Nauczę syna rozpoznawać uczucia innych, zwrócę baczną uwagę na to, żeby
                                        czuł empatię w stosunku do innych. On zresztą od maleńkości jest wrażliwy, np.
                                        bardzo się przejmuje, jak jakieś dziecko płacze, podchodzi i delikatnie
                                        głaszcze, czasem nawet się popłacze dla towarzystwa smile Moje wychowanie w nim
                                        tej cechy nie zabije smile Osiągnę ten cel związany z empatią bez odwoływania się
                                        do argumentu "jest mi przykro, jak robisz to czy owo".
                          • ebusia_fam_fatal Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 12.05.07, 01:35
                            ywonna napisała:

                            > Przeczytalam wasz dialog powyzej i widze, ze jestem troche przewrazliwiona na
                            > punkcie swoich metod wychowawczych. Uwazam, ze martucha90 sugeruje lepsze
                            > rozwiazanie problemu, niz wywolywanie w dziecku poczucia winy. Sama nie mam
                            > jeszcze dzieci, ale po waszym dialogu z pewnoscia przyjme metode Marty i bede
                            > sie wystrzegala mowienia, ze jest mi przykro. Bo gdy dziecko mowi: Mamo,
                            jestes
                            >
                            > glupia, to odpowiedzenie mu: jest mi przykro daje wyrazny sygnal dziecku w
                            > postaci: tak, mama jest glupia, ale lepiej jej o tym nie mowic, bo jest jej
                            > przykro. Postawa negatywna wiec wciaz tkwi w dziecku i swiadomosc, ze mam
                            > glupia mama, a na dokladke nie moze jej tego mowic, wiec w przyszlosci bedzie
                            > to mowic innym, np. w stylu: Moi starzy sa strasznie glupi.
                            > Natomiast metoda Marty jest chyba skuteczniejsza, bo gdy dziecko mowi: Mamo,
                            > jestes glupia, ona proponuje ksztaltowanie jego postawy slowami: nie wolno
                            tak
                            > mowic! Chco ja bym jeszcze dodala wyrazny komunikat: nie, nie jestem glupia.
                            > Jestem madra.
                            > U Nas takie hasla budza smiesznosc, ale w psychologii sa to znane metody na
                            > afirmowanie innym zadowolenia z siebie. Dziecko wtedy buduje obraz tego, ze
                            > jego mama jest madra osoba, z poczuciem godnosci i wlasnej wartosci. I tak
                            > rowniez ksztaltuje sie jego postawa.
                            > Wez pod uwage rady Marty, bo obiektywnia patrzac sa lepsza metoda - mysle, ze
                            > mam prawo do takiej oceny, bo nie mam dzieci i nie podchodze do tematu tak
                            > emocjonalnie, jak Wy, Drogie Mamy.
                            > Pozdrawiam i bede Was czytac czesciej.

                            jak dla mnie nie ma różnicy w tym co pomyśli dziecko: "nie wolno tak mówic, ale
                            dalej bede myslec, ze mama jest glupia, tylko mowic nie wolno!" i niewazne czy
                            nie wolno mowic, bo tak nie wypada, czy dlatego ze mamie bedzie przykro. :]
                  • lucusia3 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 10.05.07, 16:09
                    > No, proszę Cię... Dorosły człowiek Twoim zdaniem nie wie, że innym jest
                    > przykro, jak są obrażani? No i nie wie tego, bo się w wieku kilku lat od mamy
                    > nie dowiedział, że jest jej przykro? Moim zdaniem, wie, ale jest gruboskórny i ma to gdzieś.

                    Martucho myslę, że mylisz sie straszliwie i nie wykluczam, że Ty jestes mało wrażliwa na zachowania innych, żeby nie powiedziec "gruboskórna", a przynajmniej nie masz zwyczaju obserwowac ludzi. Twoje ocent sa strszliwie powierzchowne.
                    > dziecko jest grzeczne, to matce nie jest wygodnie? Oczywiście, że jest. Jak
                    > ktoś Ci mówi, że jesteś głupia, to w pierwszej kolejności wolałabyś, żeby tego
                    > nie mówił "dla swojego własnego dobra, bo będzie nielubiany"? Czy w pierwszej
                    > kolejności wolałabyś, żeby tego nie mówił, bo TOBIE byłoby lepiej, gdyby te
                    > słowa nie padły? Stawiam na to drugie.
                    Ja absolutnie na to pierwsze, jeżeli to chodzi o moje dziecko.Obcym nie radzę.wink
                    Mnie zależy, by moje dzieci były szczęśliwymi ludźmi i maja prawo błądzić. Moim zadaniem jest im pokazac dobrą drogę.
                    >Ona nie powinna tego
                    > robić, bo NIE WOLNO, a nie dlatego, ze będzie Ci przykro.
                    A dlaczego nie wolno? Nie wolno i już?
                    Nie wiem w jakim wieku masz dzieci, o ile jakieś masz, ale nie wróżę Ci z nimi przyjemnych lat, gdy będa doroślejącym czy dorosłymi ludźmi. Nie szanujesz ich i oni Cie nie będą umieli szanować, bo ich tego nie nauczysz.
                    U mnie w domunie było "Nie, bo nie wolno", tylko zawsze matka tłumaczyła, dlaczego czegoś mi zabrania i dlaczego coś jest złe. Ja jestem szczęśliwym człowiekiem ze szczęśliwą rodziną. Nigdy nie miałam konfliktów z rodzicami, nie mam też z dziecmi, a stosuje metody, według, których mnie wychowywano. Dzieci mam juz nastoletnie i nie musze sie bać, że mnie "obmówią", chociaż nigdy nie przyszło mi do głowy im tego zabraniać. Mam jeszcze tą satysfakcję, że przyjaciele moich dzieci lubią do nas przychodzić i mówią, że też chcieli by mieć w domu taka atmosferę jak my. Mamy różne zdania, spory, nieporozumienia ale trzymając się zasady wzajemnego szacunku, wszystko jakoś da się rozwiązać, stworzyć satysfakcjonujący wszystkich zainteresowanych kompromis, czego i Tobie życzę.

                    • martucha90 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 11.05.07, 08:33
                      > Martucho myslę, że mylisz sie straszliwie

                      W dyskusji raczej warto używać zwrotu typu "mam inne zdanie niż Ty". Twoim
                      zdaniem się mylę, bo uważasz inaczej niż ja? Czyli Ty jesteś nieomylna? To po
                      co próbujesz dyskutować, spisz swoje prawdy i rozwieś w publicznym miejscu.

                      > i nie wykluczam, że Ty jestes mało wrażliwa na zachowania innych,
                      > żeby nie powiedziec "gruboskórna", a przynajmniej nie masz zwyczaju
                      > obserwowac ludzi. Twoje ocent sa strszliwie powierzchowne.

                      W merytorycznej dyskusji nie używa się zwrotów "jesteś taka i taka", należy
                      odwoływać się do tego, co kto MÓWI, pomocne mogłyby Ci być zwroty "to, co
                      mówisz/robisz oceniam tak i tak", nigdy nie "jesteś taka i taka".
                      Ja np. jestem teraz zdania, że ocenianie ludzi na podstawie postów, którego
                      dokonałaś, jest powierzchowne i że nie wykazałaś się wrażliwością na moje
                      uczucia. Widzisz różnicę? Nie napisałam: jesteś powierzchowna, jesteś mało
                      wrażliwa; oceniłam Twoje zachowanie i Twoje słowa, nie Ciebie.

                      Notabene to jest dokładnie to, czego będę uczyć moje dziecko. Tak jak napisałam
                      w którymś z poprzednich postów, gdyby mój syn powiedział: "jesteś głupia",
                      powiedziałabym mu: "nie mów: jesteś głupia, powiedz: jestem, na ciebie zły,
                      bo...". Widać Ty takiej nauki z domu nie wyniosłaś.

                      > Nie wiem w jakim wieku masz dzieci, o ile jakieś masz,

                      To czytaj ze zrozumieniem posty ludzi, z którymi zaczynasz rozmawiać.

                      > ale nie wróżę Ci z nimi przyjemnych lat, gdy będa doroślejącym
                      > czy dorosłymi ludźmi. Nie szanujesz ich i oni Cie nie będą umieli
                      > szanować, bo ich tego nie nauczysz.

                      Same insynuacje i próby obrażenia mnie.

                      > U mnie w domunie było "Nie, bo nie wolno", tylko zawsze matka
                      > tłumaczyła, dlaczego czegoś mi zabrania i dlaczego coś jest złe.
                      > Ja jestem szczęśliwym człowiekiem ze szczęśliwą rodziną. (...) czego
                      > i Tobie życzę.

                      No to super, że jesteś szczęśliwa i wszystko się układa. Tak trzymać.
                      • lucusia3 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 11.05.07, 09:45
                        Droga Martucho,
                        Mogłabym Twoje uwagi, ktore napisałas do mnie, spokojnie przenieś na Ciebie. Mam wrażenie (przepraszam, napiszę tak, abyś uznała za "właściwe", więc - moim zdaniem), że nauczyłaś sie kilku sformułowań i TYLKO one są dla Ciebie własciwe.
                        Sformułowanie "myslę", " nie wykluczam" - sa semantycznie równoznaczne "moim zdaniem", i nie oznaczają "jestes taka i taka", a "uważam, że jestes taka i tak". Kwestia bogactwa słownika , albo rozumienia tego co się czyta.
                        To następna kwestia, która mi zarzuciłaś - na marginesie napisałaś - "czytaj ze zrozumieniem", to nie jest Twoje zdanie, ale polecenie - czytam ze zrozumieniem, to co jest dostępne. Odpowiedziałam na post kilka poziomów wyżej, niz podane przez Ciebie informacje o synku. Tu widzę brak logiki (weź pod uwage, że sformułowanie "widzę" jest też równoznaczne z "moim zdaniem").
                        Człowieka, co jest powszechnie przyjęte w psychologi, z którym mamy kontakt, automatycznie układamy na znaych "półkach w mózgu", na podstwie tego co mamy dostepne - wygląd, język, sposob formułowania myśli. Spodziewam sie, że napiszesz, że Ty nikogo nie zaszerowujesz, co nie będzie prawdą, bo to jest automatyczną czynnoscią mózgu. Obojętne co powiesz, jest tak zawsze, że jak zobaczysz mężczyznę w mundurze policjanta, pomyslisz "policjant", a kogos obszarpanego i brudnego "bezdomny". Co innego niegrzecznie się do tego bezdomnego odnosić, a co innego "ułożyć go na półce". Na d pierwszym masz kontrole, nad drugim nie. Tak więc po Twoich wypowiedziach, zasadniczych i arbitralnych w wymowie "ułożyłas mi sie na półce" z osobami o takich własnie wypowiedziach. Ty zrobiłaś to samo, układając swoją wcześniejszą intelokutorkę na półce Twojej mamy, ktora grała na uczuciach.
                        Pisząc o szacunku, ktorego ,według mnie, trochę Ci do dziecka brakuje - a przynajmniej tak wynika z Twoich postów - nie chciałam Cie obrazić. Wygłosiłam tylko swoja opinię, ugruntowaną Twoim poprzednim postem - wcześniej bardzo atakowaś i krytykowałaś dziewczynę mówiąca do dziecka, że jest jej przykro - a jednocześnie, gwałtownie zareagowałas na uwagi do Ciebie.
                        Jeszcze jedna uwaga: jeżeli będziesz uczyć do syna " "nie mów: jesteś głupia, powiedz: jestem, na ciebie zły,
                        > bo...". Widać Ty takiej nauki z domu nie wyniosłaś." - nie słusznie, mnie nikt nigdy tak nie musiał mówić, bo moi rodzice nie mówili "jesteś głupia, jesteś niegrzeczna" itp., tylko mówili co im się nie podoba, więc ja takiego nawyku nigdy nie miałam. Nie mam też takich problemów z moimi nastolatkami. My się nie posługujemy inwektywami, tylko konkretnymi zarzutami. A zarzuty moge miec ja do dzieci, do męża, do mamy, ale wszystki też daje prawo stawiania zarzutów mnie. Nie musze na to reagować nerwowo, czego i Tobie życzę.
        • bszalacha Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 14.05.07, 21:10
          Wydaje mi się to jedną z sensowniejszych wypowiedzi na tym forum.W końcu nie
          wychowuje się dzieci dla zapewnienia sobie samej poczucia komfortu.Do tego
          trzeba dojrzeć najpierw samemu.Podobnie jak przekaz "bez Ciebie chyba
          umrę"albo "Ty beze mnie".
          jak taki dzieciak moze potem zostawić rodzica i odwazyć się na własne
          zycie.zastanówcie sie,ludzie,co produkujecie w tych domach bo potem te dzieci
          nie są w stanie wejśc do zadnej innej grupy ludzkiej z obawy,że was zdradzają
          albo,ze ktoś inny czeka na nich ze strzelbą.Uważam,ze w większości przypadków
          takie osobiste patologie sa przyczyną obecnego totalnego lęku przed urodzeniem
          dziecka.Bardzo niewiele trzeba,żeby ono samo dało sobie w zyciu radę:ma mieć
          rodziców.którzy nie boją się życia.
      • przekot Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 07.05.07, 14:21
        SUPER...
        moja mama też mi mowiła jak byłem już dorosły :
        "Zawiodłam się na tobie"
        lepsza jest kara kiedy jest na to jeszcze czas,
        niż świadomośc dziecka ze jego czyny niszczą TWOJE emocje.
        • mama303 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 07.05.07, 14:40
          przekot napisał(a):

          > SUPER...
          > moja mama też mi mowiła jak byłem już dorosły :
          > "Zawiodłam się na tobie"

          To juz troche za późno

          > lepsza jest kara kiedy jest na to jeszcze czas,
          > niż świadomośc dziecka ze jego czyny niszczą TWOJE emocje.
          Ale jak dziecko źle sie do Ciebie odzywa, to chyba jest Ci przykro. Chyba
          lepiej jak uswiadomisz to dobitnie dziecku niz sadzasz go za to na karnego jeża.
          Cyba lepiej jak dziecko nie robi Ci przykrości bo nie chce Ci tej przykrosci
          zrobić niz dlatego, że boi sie ze zaraz pójdzie na jeża.
          • martucha90 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 07.05.07, 15:05
            mama303 napisała:

            > Ale jak dziecko źle sie do Ciebie odzywa, to chyba jest Ci przykro. Chyba
            > lepiej jak uswiadomisz to dobitnie dziecku niz sadzasz go za to na karnego
            > jeża. Cyba lepiej jak dziecko nie robi Ci przykrości bo nie chce Ci tej
            > przykrosci zrobić niz dlatego, że boi sie ze zaraz pójdzie na jeża.

            Wszystko zależy od tego, do czego się tego oręża uzywa. Jeśli używasz tego
            zwrotu wtedy, gdy dziecko brzydko do Ciebie mówi, to chyba jeszcze jest OK.
            Natomiast prośba, by dziecko coś zrobiło lub nie zrobiło, bo mamie będzie
            przykro, jest manipulacją. Jeśli np. powiesz "zjedz obiadek, bo mamie będzie
            przykro", to już jest bardzo źle, to już jest manipulacja uczuciami, bo dziecko
            nie ma jeść dlatego, żeby mama była zadowolona, ale dlatego, by zaspokoić głód
            i potrzeby swojego organizmu. Dziecko w temacie "jedzenie" ma się nauczyć
            rozpoznawać, kiedy jest głodne i co mu smakuje, a nie co sprawia, że mamie nie
            jest przykro.
            Oczywiście znów prośba: nie bierz tego do siebie, to był tylko przykład smile



            • mama303 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 07.05.07, 15:11
              martucha90 napisała:


              > Natomiast prośba, by dziecko coś zrobiło lub nie zrobiło, bo mamie będzie
              > przykro, jest manipulacją. Jeśli np. powiesz "zjedz obiadek, bo mamie będzie
              > przykro", to już jest bardzo źle, to już jest manipulacja uczuciami, bo
              dziecko
              >
              > nie ma jeść dlatego, żeby mama była zadowolona, ale dlatego, by zaspokoić
              głód

              Oczywiscie, zgadzam sie z tym w 100%
              I ....nie karam w ogóle dziecka jak nie chce jeść.
              i ogólnie jestem przeciwna karom, jak pisałam juz wcześniej.
              • martucha90 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 07.05.07, 15:14
                > i ogólnie jestem przeciwna karom, jak pisałam juz wcześniej.

                W ogóle nie karasz? A ile Twoje małe ma?
                • mama303 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 07.05.07, 15:17
                  martucha90 napisała:

                  > > i ogólnie jestem przeciwna karom, jak pisałam juz wcześniej.
                  >
                  > W ogóle nie karasz? A ile Twoje małe ma?

                  4 lata, czasem krzyknę, czasem powiem dobitnie że mi przykro ze smutna miną i
                  tyle.
                  Robi sie coraz grzeczniejsza i mniej konfliktowa.
                  • martucha90 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 07.05.07, 15:24
                    > 4 lata, czasem krzyknę, czasem powiem dobitnie że mi przykro ze smutna miną i
                    > tyle.
                    > Robi sie coraz grzeczniejsza i mniej konfliktowa.

                    No to pogratulować smile
                    • mama303 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 07.05.07, 15:45
                      martucha90 napisała:

                      > No to pogratulować smile

                      bardzo dziękuję smile Mała nie jest aniołkiem, ja zreszta też.


                      • ywonna Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 09.05.07, 15:23
                        a nie jest czasami smutnym aniolkiem??
                        • mama303 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 09.05.07, 16:17
                          ywonna napisała:

                          > a nie jest czasami smutnym aniolkiem??
                          A skad taki pomysł?. Rózne rzeczy mówia o mojej córce ale nigdy, ze jest smutna
                          • ywonna Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 09.05.07, 19:22
                            O mnie tez, gdy bylam dzieckiem nie mowili, ze jestem smutna. Moja mama
                            nazywala mnie aniolkiem, a znajomi byli zawsze pod wrazeniem jaka jestem
                            grzeczna, dobrze wychowana i nie sprawiam klopotow. Z tym, ze psychika dziecka,
                            ktore sie karmi tekstami: nie rob tego, bo mi jest przykro - taki argument
                            stosowala moja mama, w przyszlosci skutkuje zamykaniem sie na innych ludzi, by
                            nie sprawiac im przykrosci lub nie powiedziec czegos przykrego.
                            Nie bede Cie dalej przekonywac, bo widze, ze i tak tkwisz przy swoim.
                            Pozdarwiam,
                            Aniolek za mlodu smile)
                            Po uleczonej depresji smile)
                            • mama303 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 09.05.07, 22:02
                              ywonna napisała:

                              > O mnie tez, gdy bylam dzieckiem nie mowili, ze jestem smutna. Moja mama
                              > nazywala mnie aniolkiem, a znajomi byli zawsze pod wrazeniem jaka jestem
                              > grzeczna, dobrze wychowana i nie sprawiam klopotow.

                              Chyba nie chcesz mnie przekonac że moje dziecko jest jednak smutne smile

                              Z tym, ze psychika dziecka, ktore sie karmi tekstami: nie rob tego, bo mi jest
                              przykro - taki argument stosowala moja mama, w przyszlosci skutkuje zamykaniem
                              sie na innych ludzi, by nie sprawiac im przykrosci lub nie powiedziec czegos
                              przykrego.

                              Moja mama tez stosowała taki argumnt wtedy gdy rzeczywiście było jej przykro i
                              to mi tylko ułatwiło rozpoznawanie uczuć innych

                              > Nie bede Cie dalej przekonywac, bo widze, ze i tak tkwisz przy swoim.
                              Pozdarwiam,
                              Ale tu chyba nie chodzi o to żebyś mnie przekonała do czegoś, z czym sie
                              absolutnie nie zgadzam. Chyba chodzi o wymiane swoich pogladów czyż nie?
                              również pozdrawiam
                              • martucha90 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 09.05.07, 22:09
                                > Z tym, ze psychika dziecka, ktore sie karmi tekstami: nie rob tego, bo mi
                                > jest przykro - taki argument stosowala moja mama, w przyszlosci skutkuje
                                > zamykaniem sie na innych ludzi, by nie sprawiac im przykrosci lub nie
                                > powiedziec czegos przykrego.

                                Może byc problem z asertywnością. Może tak byc, że będzie wyżej ceniło uczucia
                                innych niż swoje. Że się będzie dla świętego spokoju (swojego, żeby nie poczuc
                                się winną) ustępowało innym. Mówię z własnego doświadczenia.

                                > Moja mama tez stosowała taki argumnt wtedy gdy rzeczywiście było jej przykro
                                > i to mi tylko ułatwiło rozpoznawanie uczuć innych

                                Po prostu złoty środek trzeba znaleźc - żeby nie przeholowac w żadną ze
                                stron smile
                                • mama303 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 09.05.07, 22:15
                                  martucha90 napisała:

                                  > Może byc problem z asertywnością. Może tak byc, że będzie wyżej ceniło
                                  uczucia
                                  > innych niż swoje. Że się będzie dla świętego spokoju (swojego, żeby nie
                                  poczuc
                                  > się winną) ustępowało innym. Mówię z własnego doświadczenia.

                                  Problemy moga sie pojawić moim zdaniem jeśli matka manipuluje w ten sposób
                                  dzieckiem. Jeśli natomiast to prawda i coś sprawia przykrość matce to jak
                                  najbardziej może i powinna o tym mówić.
                                  pozdrawiam
                                  • martucha90 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 10.05.07, 08:34
                                    > Problemy moga sie pojawić moim zdaniem jeśli matka manipuluje w ten sposób
                                    > dzieckiem. Jeśli natomiast to prawda i coś sprawia przykrość matce to jak
                                    > najbardziej może i powinna o tym mówić.

                                    Wydaje mi się, że nie ma takiej możliwości, takiej sytuacji (ja np. jak do tej
                                    pory nie miałam), żeby się nie dało odpowiedzieć dziecku bardziej MERYTORYCZNIE
                                    niż "jest mi przykro".
                                    - Jak mój mały mnie bije, tłumaczę, że nie wolno bić, bo mnie to boli, bo nie
                                    wolno bić innych, bo sam nie chciałby być bity itp. A pasowałoby: "nie bij, bo
                                    mamusi jest przykro i smutno, gdy się tak zachowujesz"? Pewnie by pasowało.
                                    - Jak mój mały rzuca jedzeniem na podłogę, to mówię: "nie rzucaj, bo będzie
                                    brudno i trzeba będzie to sprzątać, będziemy mieć wtedy mniej czasu na spacer,
                                    zobacz, ja nie rzucam, tata też nie, tak nie wolno robić". A pasowałoby: "nie
                                    rzucaj, bo mamusi jest przykro, jak wkoło wszystko takie brudne"? Pewnie by
                                    pasowało.
                                    - Jak mój mały itd. itd.

                                    Zawsze można merytorycznie odnieść do sprawy, w ogóle nie trzeba wywoływać w
                                    dziecku poczucia winy, jak coś źle zrobi. Źle zrobiło, bo nie umiało inaczej,
                                    rolą matki jest nauczyć je postępować, a nie wpędzać w poczucie winy.
                                    • mama303 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 10.05.07, 11:36
                                      >Wydaje mi się, że nie ma takiej możliwości, takiej sytuacji (ja np. jak do tej
                                      pory nie miałam), żeby się nie dało odpowiedzieć dziecku bardziej MERYTORYCZNIE
                                      niż "jest mi przykro".

                                      No ale jak można merytorycznej powiedzieć że jest Ci po prostu przykro?

                                      > - Jak mój mały mnie bije, tłumaczę, że nie wolno bić, bo mnie to boli, bo nie
                                      wolno bić innych, bo sam nie chciałby być bity itp. A pasowałoby: "nie bij, bo
                                      mamusi jest przykro i smutno, gdy się tak zachowujesz"? Pewnie by pasowało.

                                      No widzisz uzasadniasz – nie bij mnie bo mnie to boli. I tu Ci przychodzi
                                      łatwo. I nie masz obiekcji co do poczucia winy u dziecka. Dlaczego nie można w
                                      ten sam sposób - nie mów tak bo swoimi słowami mnie ranisz. Ból nie koniecznie
                                      musi być fizyczny.

                                      > - Jak mój mały rzuca jedzeniem na podłogę, to mówię: "nie rzucaj, bo będzie
                                      brudno i trzeba będzie to sprzątać, będziemy mieć wtedy mniej czasu na spacer,
                                      zobacz, ja nie rzucam, tata też nie, tak nie wolno robić". A pasowałoby: "nie
                                      rzucaj, bo mamusi jest przykro, jak wkoło wszystko takie brudne"? Pewnie by
                                      pasowało.

                                      No tu faktycznie nie pasuje że „będzie mi przykro” To nie jest „recepta” na
                                      wszystkie sytuacje jak już wielokrotnie tu pisałam.

                                      > Zawsze można merytorycznie odnieść do sprawy, w ogóle nie trzeba wywoływać w
                                      dziecku poczucia winy, jak coś źle zrobi.

                                      A moim zdaniem jeśli ktoś źle postąpi to prawidłową reakcja jest poczucie winy.

                                      > Źle zrobiło, bo nie umiało inaczej,
                                      rolą matki jest nauczyć je postępować, a nie wpędzać w poczucie winy.

                                      Mówisz o małym dziecku, starsze często uświadamia sobie że cos źle zrobiło ale
                                      albo za późno /najpierw zrobi a potem pomyśli/ albo to było silniejsze od niego.
                                      Jak ma poczucie winy to tez łatwiej nauczyć szczerze przepraszać, jeśli nie ma
                                      poczucia winy to za co przepraszać?
                                      • martucha90 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 10.05.07, 12:22
                                        > No ale jak można merytorycznej powiedzieć że jest Ci po prostu przykro?

                                        Parę razy się zdarzyło, że było mi przykro z powodu zachowania mojego
                                        synka, ale ZA NIC W ŚWIECIE BYM MU TEGO NIE POWIEDZIAŁA. To była
                                        taka sytuacja, że odpychał tatę, gdy ten chciał go przytulić i pocałować.
                                        W życiu bym mu tego nie powiedziała, bo dziecko ma prawo odmówić,
                                        jak nie ma ochoty na czułości, bo nie chcę go wpędzać w poczucie winy,
                                        z takiego powodu, że się nie dał pocałować, i w końcu dlatego, że pocałunki
                                        które pojawiłby się później, nie cieszyłyby mojego męża – mógłby podejrzewać,
                                        że mały pozwala się pocałować, bo przedtem "mamie było przykro", a on nie
                                        chce mieć więcej wyrzutów sumienia, że zranił mamę.
                                        Innych przykrości mi dziecko nie sprawiało, więc więcej doświadczeń nie mam.
                                        Mogę sobie tylko wyobrażać – i jak sobie wyobrażam np., że mały mówi "jesteś
                                        głupia", to czuję, że nie jest mi przykro, tylko są inne emocje i inne słowa do
                                        wypowiedzenia przeze mnie w tej konkretnej sytuacji (a jakie, to piszę w innej
                                        odpowiedzi skierowanej do Ciebie: 10.05.07, 08:23).
                                        Jestem jednakże pewna, że słowa "nie rób tego, bo mamie będzie przykro"
                                        NIGDY nie będą w moim domu środkiem dyscyplinującym dziecko.

                                        > No widzisz uzasadniasz – nie bij mnie bo mnie to boli. I tu Ci przychodzi
                                        > łatwo. I nie masz obiekcji co do poczucia winy u dziecka. Dlaczego nie można
                                        > w ten sam sposób - nie mów tak bo swoimi słowami mnie ranisz. Ból nie
                                        > koniecznie musi być fizyczny.

                                        Nie wiem, czy syn mógłby mnie zranić słowami, wydaje mi się, że nie. Przecież
                                        on nie ma takiego zamiaru. Używa słów nie w celu zranienia mnie i zarzucanie
                                        mu tego byłoby niesprawiedliwe.
                                        Ciekawe przy okazji, że Ty masz dużo przeciwko karom cielesnym, ale przeciwko
                                        karom słownym to już nie. Wpędzanie w poczucie winy może mieć trwalsze
                                        złe konsekwencje niż klaps.

                                        > A moim zdaniem jeśli ktoś źle postąpi to prawidłową reakcja jest poczucie
                                        > winy.

                                        Poczucie winy ma być spowodowane konkretną sytuacją, a nie zrobieniem mamie
                                        przykrości. Dziecko ma się czuć winne, że coś źle zrobiło, a nie mieć poczucie
                                        winy na samo wspomnienie smutnych oczu mamy. To zasadnicza różnica.

                                        > Jak ma poczucie winy to tez łatwiej nauczyć szczerze przepraszać, jeśli nie ma
                                        > poczucia winy to za co przepraszać?

                                        Poczucie winy jest potrzebne, wywoływanie w dziecku poczucia winy słowami, że
                                        zrobiło mamie przykrość – NIE. To szkodliwe na psychikę.
                                        Dziecko ma mieć poczucie winy, jak coś zbroi, ma mieć poczucie winy, gdy uderzy
                                        brata, gdy zbije szybę, gdy nie odrobi lekcji na czas itp. Ale nie może mieć
                                        poczucia winy, że smuci mamę. Dziecko musi mieć świadomość, że źle jest uderzyć
                                        brata, zbić szybę, nie odrobić lekcji na czas, a NIE - że źle jest robić
                                        przykrość mamie.
                                        • kiniox Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 10.05.07, 12:39
                                          a NIE - że źle jest robić
                                          > przykrość mamie.
                                          ale dlaczego nie? dlaczego źle jest uderzyć, a nie jest źle zrobić komuś
                                          przykrość? nikomu normalnemu (a już napewno nie normalnej matce) nie sprawiają
                                          przykrości sytuacje, w których zachowanie dziecka jest moralnie neutralne.
                                          Jeśli uderzyłam kolegę i złamałam mu rękę, to mam poczucie winy, bo go
                                          uderzyłam, ale również dlatego, że zrobiłam mu krzywdę. W ten sposób człowiek
                                          uczy się, że nie same czyny są złe, ale również konsekwencje. Jest akcja, jest
                                          reakcja, moje działanie wywołuje skutki. Czasem te skutki są niezgodne z
                                          intencją, ale SĄ. Moja mama zawsze mnie uczyła - znajdź złoty środek. Obie
                                          strony tej dyskusji wydają się mieć rozsądne argumenty, ale z jakiegoś powodu
                                          zapędzają się w sytuacje ekstremalne, tzn. stoją na dwóch biegunach, a życie w
                                          rzeczywistości często nie jest wcale takie czarno-białe. Śledziłam tę dyskusję
                                          z zainteresowaniem, ale już mnie to zmęczyło, że zamiast szukać porozumienia,
                                          rozmówczynie starają się okopać mocno na swoich pozycjach. Pozdrawiam.
                                          • mama303 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 10.05.07, 13:01
                                            kiniox napisała:

                                            > Śledziłam tę dyskusję
                                            > z zainteresowaniem, ale już mnie to zmęczyło, że zamiast szukać porozumienia,
                                            > rozmówczynie starają się okopać mocno na swoich pozycjach. Pozdrawiam.

                                            No nie pomyslałam że ta dyskusja może kogos zmeczyć. Sama uwazam ja za bardzo
                                            ciekawą
                                          • martucha90 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 10.05.07, 13:05
                                            > ale dlaczego nie? dlaczego źle jest uderzyć, a nie jest źle zrobić komuś
                                            > przykrość?

                                            Oczywiście, że źle jest robić komuś przykrość, nikt tu nie twierdził nic
                                            innego. Obydwie jednak (i mama303, i ja), zgadzamy się z tym, że CELEM dziecka
                                            jest robienie komuś przykrości. Dziecko nie ma takiego ZAMIARU, ono po prostu
                                            np. jest popędliwe.

                                            > Jeśli uderzyłam kolegę i złamałam mu rękę, to mam poczucie winy, bo go
                                            > uderzyłam, ale również dlatego, że zrobiłam mu krzywdę. W ten sposób człowiek
                                            > uczy się, że nie same czyny są złe, ale również konsekwencje. Jest akcja,
                                            > jest reakcja, moje działanie wywołuje skutki. Czasem te skutki są niezgodne
                                            > z intencją, ale SĄ.

                                            Zgoda. Bić nie wolno, tak czy owak - czy to komuś sprawia przykrość czy nie.
                                            Chodzi o to, żeby się w życiu kierować zasadami akceptowalnymi społecznie, a
                                            nie wskazówką: "bo mamie będzie przykro" i tyle.
                                            I jeszcze chodzi o to, żeby trochę uważać na to, co się mówi, bo można się
                                            zapędzić. Granice bywają cienkie. Dziś się powie "nie nazywaj nie głupią, bo
                                            robisz mi przykrość", a jutro może: "nie wyjeżdżaj, bo będzie mi przykro zostać
                                            samej w domu". I co wtedy? Matka ma prawo do tego uczucia? Ma. A do jego
                                            szczerego wyrażenia?

                                            > Obie strony tej dyskusji wydają się mieć rozsądne argumenty, ale z jakiegoś
                                            > powodu zapędzają się w sytuacje ekstremalne, tzn. stoją na dwóch biegunach,
                                            > a życie w rzeczywistości często nie jest wcale takie czarno-białe. Śledziłam
                                            > tę dyskusję z zainteresowaniem, ale już mnie to zmęczyło, że zamiast szukać
                                            > porozumienia, rozmówczynie starają się okopać mocno na swoich pozycjach.

                                            A to nieprawda, no może poza Twoim zmęczeniem smile Wydaje mi się, że ta dyskusja
                                            ma dużo lepszy poziom niż naprzemienne wykrzykiwanie "białe"! "czarne!". Były
                                            ślady porozumienia smile
                                            • martucha90 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 10.05.07, 13:07
                                              Miało być oczywiście:
                                              Oczywiście, że źle jest robić komuś przykrość, nikt tu nie twierdził nic
                                              innego. Obydwie jednak (i mama303, i ja), zgadzamy się z tym, że CELEM dziecka
                                              NIE jest robienie komuś przykrości.
                                            • mama303 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 10.05.07, 15:08
                                              >Ciekawe przy okazji, że Ty masz dużo przeciwko karom cielesnym, ale przeciwko
                                              karom słownym to już nie. Wpędzanie w poczucie winy może mieć trwalsze
                                              złe konsekwencje niż klaps.

                                              Wg mnie nie ma nic gorszego w wychowaniu dziecka niż klaps, może tylko kilka
                                              klapsów. Kary Cielesne są wg mnie w ogóle niedopuszczalne natomiast inne
                                              ograniczam do minimum właśnie do takich sytuacji gdy moje dziecko zachowuje się
                                              w stosunku do mnie czy do kogoś innego niegrzecznie. a mówienie że jest mi
                                              przykro to nie do końca jest kara to raczej wytłumaczenie sedna sprawy.

                                              >Poczucie winy ma być spowodowane konkretną sytuacją, a nie zrobieniem mamie
                                              przykrości.

                                              Ale ja właśnie mówię o konkretnej sytuacji – zrobienie komuś /nieważne mamie,
                                              czy nie - mamie/przykrości

                                              >Dziecko ma się czuć winne, że coś źle zrobiło, a nie mieć poczucie
                                              winy na samo wspomnienie smutnych oczu mamy. To zasadnicza różnica.

                                              E tam, jak komuś przykro to ma smutne oczy, to naturalne, to dobrze gdy
                                              zauważamy smutek w oczach innej osoby.

                                              >Poczucie winy jest potrzebne, wywoływanie w dziecku poczucia winy słowami, że
                                              zrobiło mamie przykrość – NIE. To szkodliwe na psychikę.

                                              Poczucie słusznej winy jest naturalna i dobra emocją, nie szkodliwą. Wywołanie
                                              poczucia winy, oczywiście słusznej jest moim zdaniem bardzo dobre, lepsze niż –
                                              poczucia strachu np. przed karnym jezykiem

                                              >Dziecko ma mieć poczucie winy, jak coś zbroi, ma mieć poczucie winy, gdy uderzy
                                              brata, gdy zbije szybę, gdy nie odrobi lekcji na czas itp. Ale nie może mieć
                                              poczucia winy, że smuci mamę.

                                              Chodzi Ci chyba o to że w wymienionych przez Ciebie sytuacjach dziecko powinno
                                              mieć poczucie winy że cos źle zrobiło a nie dlatego że w tych konkretnych
                                              sytuacjach mamie jest przykro.
                                              Oczywiście że tak. Ja nie mówiłam że to jest moja recepta na wszystkie
                                              sytuacje. źle mnie rozumiesz, nie robie z tego rytuału i nie manipuluje w ten
                                              sposób dzieckiem i nie mówię np. „nie bałagań bo zrobisz mi przykrość”
                                              czy „bądź grzeczna bo będzie mi przykro” ale z drugiej strony odwołuje się do
                                              jej wrażliwości dosyć często i mówię np. jest mi przykro, gdy proszę Cię o cos
                                              kilka razy a Ty udajesz że mnie nie słyszysz”
                                              • martucha90 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 10.05.07, 15:37
                                                > Oczywiście że tak. Ja nie mówiłam że to jest moja recepta na wszystkie
                                                > sytuacje. źle mnie rozumiesz, nie robie z tego rytuału i nie manipuluje w ten
                                                > sposób dzieckiem i nie mówię np. "nie bałagań bo zrobisz mi przykrość";
                                                > czy „bądź grzeczna bo będzie mi przykro” ale z drugiej strony odwołuje
                                                > się do jej wrażliwości dosyć często i mówię np. jest mi przykro, gdy proszę
                                                > Cię o cos kilka razy a Ty udajesz że mnie nie słyszysz”

                                                Znów będzie o mojej mamie smile Również nie przypominam sobie, by mówiła "nie
                                                bałagań bo zrobisz mi przykrość" czy przy podobnych okazjach. Nie używała też
                                                tych słów świadomie jako środka wychowawczego, one jej po prostu przychodziły
                                                gdy... no... gdy było jej przykro i uważała, że musi mnie o tym poinformować.
                                                Spowodowało to moje ogromne uzależnienie od jej nastrojów, miało negatywny
                                                wpływ na moją psychikę i na mój rozwój emocjonalny. Były problemy z
                                                usamodzielnieniem się, z wyprowadzeniem z domu, ze związkami z mężczyznami.
                                                I żeby nie objawił Ci tu jakiś obraz patolo: moja mama to normalna, ciepła,
                                                fajna mama, która mnie zawsze b. kochała i z którą mam dobre kontakty.

                                                Fakty jednak pozostają faktami. Terapia po jej matczynej miłości była
                                                niezbędna, dopiero po terapii byłam w stanie samodzielnie żyć, wejść w stały
                                                związek, dziś mam udane małżeństwo i fajnego dzieciaka.

                                                Typowy przykład. Moja mama zadzwoniła i powiedziała, że strasznie jej przykro,
                                                że do niej nie przyjechałam i że płakała z tego powodu. Odpowiedziałam jej, że
                                                miałam inne plany, a ona odpowiedziała: tak, ale ja myślałam, że przyjedziesz,
                                                stałam w oknie i czekałam, a ty mnie olałaś...

                                                Jej słowa miały na celu wywołanie we mnie poczucia winy (zresztą z dobrym
                                                skutkiem) i wyrzutów sumienia. Musiałam się mocno napracować (z terapeutą),
                                                żeby się nie dać. Przepracowaliśmy m.in. tę sytuację. Czy tutaj również
                                                będziesz uważała, że matka ma prawo mówić dziecku o swoich odczuciach? Że nie
                                                wyrządza mu tym szkody? Że kształtuje jego empatię? Powiem Ci, że kształtując
                                                emocjonalność dziecka, można mu wyrządzić wiele szkód.

                                                Nie oceniam Ciebie konkretnie, bo Cię nie znam i nie wiem, w jakich sytuacjach
                                                zwracasz się tak do dziecka. Ja to wszystko tak piszę tylko ku przestrodze –
                                                żebyś nie wyrządziła sowjemu dziecku szkód, każąc mu się tak kierować uczuciami
                                                innych.
                                                • kiniox Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 11.05.07, 09:27
                                                  No dobrze, to ja jeszcze wtrącę swoje trzy grosze. Wydaje mi się, że cechą
                                                  dobrego rodzica, poza konsekwencją, jest m.in. także pewnego rodzaju
                                                  elastyczność. Dzieci są różne i to, co działa z jednym, zupełnie się nie
                                                  sprawdza z drugim, nawet w tej samej rodzinie. Wie to każdy rodzic, który ma
                                                  więcej niż jedno dziecko. To, co jedne dziecko wpędzi w "uzależnienie od
                                                  nastrojów", po drugim dziecku spłynie, a jeszcze inne dziecko skłoni do
                                                  reflesji i uwrażliwi na innych ludzi. Dobrze, żeby matki były na reakcje
                                                  swojego dziecka wyczulone, żeby rozpoznać, co na nie najlepiej działa, chociaż
                                                  nie jest to proste. Dlatego ciężko wytłumaczyć komuś, kto widzi, że jego metody
                                                  się sprawdzają, że postępuje błędnie. I słusznie, bo nikt, kto nie zna tej
                                                  indywidualnej sytuacji i tego konkretnego dziecka, nie wie, czy to postępowanie
                                                  jest naprawdę błędne. Można zwrócić uwagę na potencjalne niebezpieczeństwo,
                                                  ale "potencjalne" niebezpieczeństwo towarzyszy wszystkim naszym działaniom. Tak
                                                  sobie jeszcze myślę, że staranie się o bycie matką idealną jest bardzo
                                                  frustrujące i skazane na niepowodzenie. O wiele lepiej, jak sądzę, być po
                                                  prostu "wystarczająco dobrą matką" i dać sobie (i dziecku) prawo do błędów.
                                                  • martucha90 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 11.05.07, 10:14
                                                    Zgadzam się z Tobą na całej linii. Zwłaszcza fragment:

                                                    > Można zwrócić uwagę na potencjalne niebezpieczeństwo

                                                    jest tu istotny, gdyż o nic innego jak o uczulenie na to, że pewne
                                                    niebezpieczeństwo w metodzie mamy303 istnieje. Nie oceniałam bynajmniej jej
                                                    konkretnie jako matki, generalnie starałam się mówić o sobie (i swojej matce),
                                                    co parę razy też zaznaczyłam.

                                                    > sobie jeszcze myślę, że staranie się o bycie matką idealną jest bardzo
                                                    > frustrujące i skazane na niepowodzenie.

                                                    Ja się na tym nie skupiam smile Po prostu na co dzień w konkretnych sytuacjach
                                                    staram się dobrze postępować.
                                                  • martucha90 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 11.05.07, 10:35
                                                    Oczywiście miało być:
                                                    > jest tu istotny, gdyż o nic innego MI NIE CHODZIŁO, jak o uczulenie na to,
                                                    > że pewne niebezpieczeństwo w metodzie mamy303 istnieje.
                                                  • mama303 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 11.05.07, 12:34
                                                    No to napisze że w Twojej metodzie też teoretycznie może być niebezpieczeństwo
                                                    że Twoje dziecko nigdy nie pomysli nawet że matce może byc z jakiejś przyczyny
                                                    przykro.
                                                    I tyle. Potencjalne niebezpieczeństwo i ew. skutki uboczne mozna znaleźc w
                                                    kazdej metodzie wychowawczej.
                                                  • martucha90 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 11.05.07, 13:29
                                                    > No to napisze że w Twojej metodzie też teoretycznie może być
                                                    > niebezpieczeństwo że Twoje dziecko nigdy nie pomysli nawet że matce może
                                                    > byc z jakiejś przyczyny przykro.

                                                    A ja odpiszę nie teoretycznie, ale z doświadczenia smile Moje 2-letnie dziecko
                                                    już czuje, jak mi jest przykro. Mój synuś świetnie wyczuwa nastroje innych
                                                    osób. Jak już mówiłam, jest mu żal płaczących dzieci (podchodzi, by pogłaskać,
                                                    ma łzy w oczkach); wyczuwa, kiedy dziadkowie są pokłóceni (mówi o tym, udziela
                                                    mu się zdenerwowanie); wie, kiedy żartujemy, choćbyśmy z mężem żartowali
                                                    najbardziej "poważnym" głosem (śmieje się i udziela mu się nasza wewnętrzna
                                                    wesołość). Generalnie z empatią u niego wszystko OK. smile
                                                    Brak stosowania słów "robiąc/mówiąc to czy tamto, zrobiłeś mi przykrość" jako
                                                    środka dyscyplinującego nie wpłynie na niego znieczulająco, uważam, że nie ma
                                                    takiego niebezpieczeństwa.

                                                    > I tyle. Potencjalne niebezpieczeństwo i ew. skutki uboczne mozna znaleźc w
                                                    > kazdej metodzie wychowawczej.

                                                    Pewnie że tak, w metodzie niebicia też, jak to głoszą ci klapsujący, a mimo
                                                    wszystko sporo osób decyduje się nie klapsować. Mój mąż i ja przemyślelismy
                                                    sprawę, kierując się swoim doświadczeniem i intuicją, i postanowiliśmy, że
                                                    nasze dzieci nie będą bite, nie będą dostawały nawet klapsów, że nigdy nie
                                                    usłyszą "nie rób tego, bo robisz mamie/tacie przykrość" i nie usłyszą
                                                    nigdy "zawiodłeś mnie". I strasznie się cieszę, że tak postanowiliśmy smile
                                                    Czuję, że to jest dobre dla mojego ukochanego brzdąca. Postawiliśmy na
                                                    wzmacnianie pozytywne. Chwalimy go od rana do wieczora smile Wyrósł nam mądry i
                                                    fajny chłopaczek, który darzy nas zaufaniem, co widać na co dzień smile
                                                  • mama303 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 11.05.07, 14:13
                                                    martucha90 napisała:


                                                    > A ja odpiszę nie teoretycznie, ale z doświadczenia smile Moje 2-letnie dziecko
                                                    > już czuje, jak mi jest przykro.

                                                    No widzisz i nie szkodzi mu to tak strasznie jak Ty sugerujesz.
                                                    Wyrósł nam mądry i fajny chłopaczek

                                                    No i super, gratulacje. Moja młoda tez jest fajna i mądra i strasznie
                                                    charakterna.


                                                • mama303 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 11.05.07, 12:39
                                                  A może To Twoje ogromne uzależnienie od matki i od jej słów bierze się z
                                                  Twojego słabego charakteru.
                                                  Moja mama gdy mi mówi że czekała na mnie i było jej przykro gdy nie mogłam
                                                  przyjechać to ja się aż tak tym nie przejmuję. Było jej przykro - dobrze że
                                                  powiedziała, znaczy zależało jej na mojej wizycie, teskni, kocha itd a ja nie
                                                  przyjechałam przeciez nie dlatego że nie chciałam tylko, ze nie mogłam. Co tu
                                                  za powód do tragedii?
                                                  • ywonna Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 11.05.07, 13:07
                                                    A może To Twoje ogromne uzależnienie od matki i od jej słów bierze się z
                                                    Twojego słabego charakteru.

                                                    - i po co obazasz innych, TY Wrazliwa Istotko???
                                                    zal mi takich ludzi.
                                                  • martucha90 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 11.05.07, 13:46
                                                    > A może To Twoje ogromne uzależnienie od matki i od jej słów bierze się z
                                                    > Twojego słabego charakteru.

                                                    Tak, chyba tak to można określić, do tej pory tak tego nie nazywałam, ale może
                                                    można i tak. (Nazywałam raczej uzależnieniem od nastrojów matki czy nadmierną
                                                    podatnością na kierowanie się cudzymi nastrojami).
                                                    Charakter mam (czy miałam) słaby, bo tak zostałam ukształtowana. Właśnie przez
                                                    mamę mówiącą "nie rób tak, bo mamie będzie przykro". Miałam inne plany na ten
                                                    dzień i poszłam zgodnie z tymi planami (okazałam siłę charakteru), miałam też
                                                    potworne wyrzuty sumienia (charakter jeszcze nie dość mocny, by ich nie
                                                    poczuć). Ale z każdym rokiem jestem mocniejsza.

                                                    Twoje słowa sprawiły mi przykrość. Zdawałaś sobie sprawę, że tak to odczuję?
                                                    Pytam poważnie, nie ironicznie. Odpowiedz: zdawałaś sobie sprawę?
                                                  • mama303 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 11.05.07, 14:09
                                                    martucha90 napisała:

                                                    > Twoje słowa sprawiły mi przykrość. Zdawałaś sobie sprawę, że tak to odczuję?
                                                    > Pytam poważnie, nie ironicznie. Odpowiedz: zdawałaś sobie sprawę?

                                                    No widzisz masz problem w odczytywaniu intencji.
                                                    Nie mam interesu w robieniu Ci przykrosci bo w sumie dobrze mi sie z Toba
                                                    dyskutuje chociaz mam zupełnie inne podejscie do pewnych kwestii. Chciałam Ci
                                                    tylko zwrócic uwagę że może Twoje problemy /o których sama piszesz / nie do
                                                    końca biora się z błędów Twojej matki. Może tkwią takze w Tobie. pamietaj że
                                                    charakter tylko po cześci jest kształtowany przez rodziców - bardzo duzo
                                                    otrzymujemy w genach.
                                                    Moja matka tez jest osoba emocjonalną, czesto mówiącą o swoich uczuciach i ja
                                                    chyba nie jestem tak starsznie od niej uzależniona, chociaz jest dla mnie
                                                    ogromnym autorytetem z racji wykształcenia także w sprawach wychowania dzieci.
                                                  • martucha90 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 11.05.07, 14:13
                                                    > No widzisz masz problem w odczytywaniu intencji.
                                                    > Nie mam interesu w robieniu Ci przykrosci bo w sumie dobrze mi sie z Toba
                                                    > dyskutuje chociaz mam zupełnie inne podejscie do pewnych kwestii.

                                                    Nie pytałam, czy masz interes w robieniu mi przykrości. Pytałam, czy zdawałaś
                                                    sobie sprawę, że zrobisz mi przykrość, bardziej ogólnie: czy zdajesz sobie
                                                    sprawę z tego, że powiedzenie komuś, że chyba ma słaby charakter, może
                                                    skutkować zrobieniem komuś przykrości.
                                                    Pytanie ponawiam. Odpowiedz: zdawałaś sobie sprawę?
                                                  • martucha90 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 11.05.07, 14:30
                                                    > No widzisz masz problem w odczytywaniu intencji.

                                                    Mamo 303,
                                                    bardzo popędliwie zakwalifikowałaś to, co się przed chwilą wydarzyło.
                                                    Powiedziałaś coś, mnie się zrobiło przykro, a Ty uznałaś, że to dlatego że ja
                                                    czegoś nie potrafię. Że mianowicie nie potrafię odczytać Twoich intencji. Za to
                                                    potrafię odczytać swoje UCZUCIA. (Pisałam o swoich uczuciach, nie o Twoich
                                                    intencjach). Twoje słowa sprawiły mi przykrość, bez względu na to, jakie miałaś
                                                    intencje. A że były choć w jakiejś mierze obiektywnie przykre, potwierdza
                                                    reakcja Ywonny, która się oburzyła.

                                                    Szczerze mówiąc, pierwszym uczuciem jakie miałam było zdumienie, że tak
                                                    napisałaś. Osoba pisząca tyle o empatii wywaliła takie coś?! Więc mimo
                                                    głoszonych przez Ciebie tutaj deklaracji, jak to należy uczyć innych empatii
                                                    itd., myślę, że daleko Ci na tym polu do doskonałości.
                                                  • mama303 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 12.05.07, 19:21
                                                    martucha90 napisała:

                                                    > Mamo 303,
                                                    > bardzo popędliwie zakwalifikowałaś to, co się przed chwilą wydarzyło.
                                                    > Powiedziałaś coś, mnie się zrobiło przykro, a Ty uznałaś, że to dlatego że ja
                                                    > czegoś nie potrafię. Że mianowicie nie potrafię odczytać Twoich intencji.

                                                    nie mówiłam że zrobiło Ci sie przykro dlatego że źle odczytałaś moje intencje
                                                    tylko że źle odczytałaś moje intencje sugerując że celowo chciałam Ci zrobić
                                                    przykrość.

                                                    (Pisałam o swoich uczuciach, nie o Twoich intencjach

                                                    Przeczytaj zatem swój post powyżej bo wyraźnie pytasz o moje intencje.

                                                    > Szczerze mówiąc, pierwszym uczuciem jakie miałam było zdumienie, że tak
                                                    > napisałaś. Osoba pisząca tyle o empatii wywaliła takie coś?! Więc mimo
                                                    > głoszonych przez Ciebie tutaj deklaracji, jak to należy uczyć innych empatii
                                                    > itd., myślę, że daleko Ci na tym polu do doskonałości.

                                                    Oczywiście że daleko mi do doskonałości na wielu polach. Czy sugerowałam że
                                                    jestem doskonała????
                                                    A z odczytaniem Twoich uczuc faktycznie mam duzy problem. Gdyż najpierw
                                                    opowiadasz otwarcie o swoim uzaleznieniu od matki a potem nagle sprawia Ci
                                                    przykrość to że odnosze się do tego.
                                                    Tak Czy inaczej sorry że zrobiłam Ci przykrość, wyłączam sie z dyskusji gdyz
                                                    zaczęła zmierzac w niezbyt miłym kierunku.
                                                  • ywonna Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 14.05.07, 10:18
                                                    -->Tak Czy inaczej sorry że zrobiłam Ci przykrość, wyłączam sie z dyskusji gdyz
                                                    zaczęła zmierzac w niezbyt miłym kierunku.

                                                    Jak mnie smiesza ludzie, ktorzy nie umieja powiedziec PRZEPRASZAM, a zamiast
                                                    tego uzywaja angielskiego odopowiednika "SORRY".
                                                    juz sie nie wtracam - to byla tylko taka mala dygresja.
                                                  • mama303 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 14.05.07, 10:39
                                                    > Jak mnie smiesza ludzie, ktorzy nie umieja powiedziec PRZEPRASZAM, a zamiast
                                                    > tego uzywaja angielskiego odopowiednika "SORRY".

                                                    To ciesze się że Cię wkońcu rozweseliłam.
                                                  • ywonna Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 14.05.07, 18:47
                                                    A podobno umiesz nazywac "uczucia".
                                                    Nie rozweselilas mnie. Raczej poczulam sie zazenowana, a ty sie po prostu
                                                    osmieszylas. Mam nadzieje, ze czujesz ta subtelna roznice?
                                                    Ahah - i tez uwazam, ze dalsza rozmowa nie ma sensu. Ide sie rozweselic w milym
                                                    dla mnie towarzystwie smile)
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • mama303 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 14.05.07, 20:05
                                                    ywonna napisała:

                                                    > Nie rozweselilas mnie.

                                                    No masz.... a tak sie starałam
                              • ywonna Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 09.05.07, 22:24
                                Chyba chodzi o wymiane swoich pogladów czyż nie?

                                - zauwazylas, ze zawsze musisz miec ostatnie zdanie? uwazasz to za ceche
                                pozytywna?
                                I ja, podobnie jak Marta, mialam i czasami nadal mam problemy z asertywnoscia.
                                Cieszy mnie, ze Ty tego uniknelas, mimo ze twoja mama stosowala argument: bo
                                bedzie mi przykro.
                                • mama303 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 09.05.07, 22:28
                                  ywonna napisała:


                                  > - zauwazylas, ze zawsze musisz miec ostatnie zdanie? uwazasz to za ceche
                                  > pozytywna?

                                  jakie ostatnie zdanie? To już kończymy?
              • dx7 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 08.05.07, 07:48
                > I ....nie karam w ogóle dziecka jak nie chce jeść

                Niektórym przydałaby się super niania od języka polskiego.
                • malgozab Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 08.05.07, 20:00
                  > Niektórym przydałaby się super niania od języka polskiego.


                  Zgadzam się, tym bardziej że należy pisać "superniania".
    • olusia19 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 07.05.07, 12:39
      Witam! Podstawową metodą Superniani jest k o n s e k w e n c j a. I tyle! To
      nam dorosłym najtrudniej jest zachować konsekwencję dzialania, mamy tysiące
      usprawiedliwień, a to dziecko malutkie, a to chore, a to bezradne, a to my
      mieliśmy podłe dzieciństwo, to dziecko ma mieć lepiej, niż my itd. Ile osób,
      tyle przypadków.
      Śmiać mi się chce prawie codziennie rano, na widok mamuśki około 40-tki, która
      wlecze do przedszkola wymarzonego, jedynego synalka: on wyje i ryczy pod
      kioskiem, że coś tam chce, ona drze się, że nigdy mu już nie kupi. Odchodzą. On
      wrzeszczy, ale gdy traci impet wrzasku i już rezygnuje, wtedy ona ... wraca i
      kupuje. Po czym wracają jeszcze trzy razy, bo on ma żądania zamiany. Tak jest
      prawie codziennie. Jej właśnie brakuje Superniani, a on biedny nie wie czego
      się trzymać. Ma okropną matkę i nic na to biedy, nie może poradzić. Powinna
      obejrzeć "Balladę o Januszku"...
      • camparis Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 07.05.07, 13:56
        olusia19 napisała:
        > Witam! Podstawową metodą Superniani jest k o n s e k w e n c j a. I tyle!

        Dokładnie smile
        Wystarczy znaleźć swój własny sposób na swoje własne dziecko. I konsekwentnie
        się tego trzymać. Wielu rodziców nie wytrzymuje presji. Zresztą wiele złego
        robi otoczenie, które piętnuje rodziców którzy nie chcą kupić dziecku cukierka
        (miałam tak w cukierni, kiedy odmówiłam dziecku ciasteczka i sklepikarka mu je
        dała ze słowami: "masz, biedne dziecko").
        • mattula Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 07.05.07, 14:19
          Ojj współczuje, skoczyłabym sklepikarce do gardła, ale przecież nie wypada...
          Mój synek nie ma jeszcze roku, ale jest cwany i mobilny, boje sie tej całej
          dyscypliny i czy będę umiała być wystarczajco konsekwentna. Trzymam kciukik za
          wszystkie mamy, które muszą być zorganizowane, nie podtykają dzieciom złego
          jedzenia co chwila, bo babcie zrobia to za nie, a same jedza czekoladowe ciastka
          i batoniki, ostatnio taka mam ochotę na czekoladą....
          • katarzyna4511 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 07.05.07, 19:53
            Dzieci generalnie służą do tego, żeby wystawiać nieustannie rodziców na próbę
            smile) Oczywiście, że konsekwencja jest bardzo ważna. A dziecko w pewnym wieku
            mówi "nie" i jest krnąbrne, bo to normalny etap jego rozwoju. Całkiem dobrze
            jeszcze pamiętam moje dziecko rzucające się na podłogę w supermarkecie z
            krzykiem, bo coś chciało. A my staliśmy i czekaliśmy, aż się uspokoi, chociaż
            wszyscy wokół patrzyli tak, jakby w życiu dzieci nie wychowywali. I co?
            "Sensacje" za każdym razem były coraz krótsze, aż ustały zupełnie. Trochę nerwów
            nas to kosztowało, ale nikt nie obiecywał, że będzie łatwo smile)) Trzymajcie się
            babeczki!!
            PS A jeśli chodzi o słodycze - wyznaczyliśmy sobotę i niedzielę jako słodkie dni
            (oczywiście pod pełną kontrolą) i do dziś nie ma z tym problemu.
            • portfonetka Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 08.05.07, 08:31
              najlepsza rada na to - nie zabierać dzieci do cukierni i supermarketów, jeśli
              nie zamierza im się tam czegoś akurat kupić. a nawet wtedy - kupić, i do domu.
              przecież to tortura - dziecko widzi dookoła mnóstwo słodyczy/ zabawek/ etc. a
              rodzic mówi: nie, nie kupię ci i ćwiczy swoją "konsekwencję" też bym się
              rzuciła z rykiem na podłogę, bo to mi wygląda na czystą złośliwość. zawsze się
              dziwię kiedy przed świętami odwiedzam sklepy z zabawkami (sama) a wokół pełno
              rodziców z wrzeszczącymi pociechami, które oczywiście chciałyby mieć wszystko,
              a słyszą tylko "nie" i "nie" a wystarczyłoby przecież zostawić dziecko w domu z
              tatusiem/ mamusią. nie rozumiem tych "rodzinnych wypraw" do centrów habdlowych -
              nieraz widzę tam już trzymiesięćzne (na oko) bobasy - nie sądzę, by było to
              dla nich najodpowiedniejsze miejsce...
              • olamazur Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 08.05.07, 08:41
                > przecież to tortura - dziecko widzi dookoła mnóstwo słodyczy/ zabawek/ etc. a
                > rodzic mówi: nie, nie kupię ci

                Widziałam coś takiego... Kerfur, dziewczynka na oko z 7-8 letnia, wkoło
                wielgaśne regały z cukierkami, patrzy i "mamo, mamo..." widać, ze chciałby o
                coś poprosić, ale jeszcze nie wie o co. A matka (dość gruba, więc chyba nie
                przypadkowo się tam znalazły) mówi: "nie zachowuj się jakbyś nigdy słodyczy nie
                widziała!" i nic jej nie pozwoliła wybrać sad
                Masz rację: po co tacy rodzice zabierają do supermarketu małe dzieci, skoro nie
                pozwalają im nic kupić!
                • bunny.tsukino Hmm zgadnijmy 08.05.07, 09:15
                  Bo może same wychowują dziecko, nie ma go absolutnie z kim zostawić, a jeść też
                  coś trzeba, pieniędzy niewiele, i te 50 gr na paczce mleka potrafi uratować od
                  głodu??
                  • olamazur Re: Hmm zgadnijmy 08.05.07, 09:28
                    bunny.tsukino napisała:

                    > Bo może same wychowują dziecko, nie ma go absolutnie z kim zostawić, a jeść
                    > też coś trzeba, pieniędzy niewiele, i te 50 gr na paczce mleka potrafi
                    > uratować od głodu??

                    To złoty srodek trzeba znaleźć, coś tam pozwolić wybrać, skoro już się tam
                    znalazły, a nie fukać na dziecko przy ludziach. Tamta grubaśna tak ofuknęła, że
                    ja to do tej pory pamiętam, a dziecko się zaczerwieniło, upokorzone.
                    Ja jestem z tych matek, co zabierają dziecko do supermarketu, jak nie mają z
                    kim zostawić, z tym że mój mały ładuje produkty do koszyka nieofukiwany smile
                    Fajnie się potem w domu odkrywa: o grapefruit! słone paluszki?! kto to będzie
                    jadł...
                    • kiniox Re: Hmm zgadnijmy 08.05.07, 19:22
                      Ale ja nie do końca rozumiem. Tzn. zgadzam się, że dziecka do sklepu lepiej nie
                      zabierać, ale czasem trzeba. Zgadzam się, że nie ma co dziecka niepotrzebnie
                      torturować wizytą w sklepie z zabawkami przed Gwiazdką itp. Ale... dziecko się
                      musi też nauczyć, jak sobie radzić z pokusami. W życiu niejedno je spotka, inni
                      ludzie różne piękne rzeczy będą mieli i co? Czy fakt, że coś istnieje, ma
                      automatycznie oznaczać, że moje dziecko MUSI to mieć? Musi, bo co? Bo inaczej
                      się udusi?
                      • lucusia3 Re: Hmm zgadnijmy 11.05.07, 15:58
                        Kiniox zgadzam sie w 100%. Ja tam dzieci wszędzie zabieram i często musze powiedzieć, że czegos nie kupie - bo nie mam pieniędzy, uważam cos za niezrowe (wtedy idziemy poszukac czegoś zdrowego) i nie ma problemu. Nie uważam, żeby chować sklepy przed dziecmi. teraz schowa się słodycze, potem sklepy z muzyką i ciuchami? Nie wiem jak to sie może udać.
                • neomia Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 10.05.07, 19:03
                  Nie przesadzajmy, że wizyta w supermarkecie wśród półek z zabawkami i
                  słodyczami to tortura dla dziecka. Można wyraźnie powiedzieć dziecku, że może
                  sobie pooglądać, popatrzeć, ale nic niekupujemy lub kupujemy tylko jedną do
                  pewnej kwoty rzecz. W ten sposób umawiamy się z dzieckiem i nie ma problemu z
                  płaczem, rzucaniem się, etc.. Dodatkowo angażuję dzieci do wrzucania rzeczy z
                  listy.Metoda sie sprawdza i ze sklepu wychodzimy uśmiechnięci. Jest jeszcze
                  jedna ważna sprawa, w ten sposób również ćwiczą , że w życiu wszystkiego nie
                  można mieć,że trzeba dokonywać wyborów.
        • mama303 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 07.05.07, 14:41
          camparis napisała:

          > olusia19 napisała:
          > > Witam! Podstawową metodą Superniani jest k o n s e k w e n c j a. I tyle!
          >
          Konsekwencja jak najbardziej, karny jeżyk - jakoś mi nie pasuje
    • basia555 Te metody nie mogą działać! 07.05.07, 16:28
      1. Przecież w TV pokazywane są tylko takie przypadki, które się udają. Takie są
      wybierane.
      2. Każde dziecko jest inne, to indywidualność, więc nie mogą działać
      metody "ogólne". Należałoby je "zindywidualizować"
    • nangaparbat3 Proszę, powiedzcie 07.05.07, 16:51
      1. Co to takiego "karny jezyk"?
      2. Kiedy moge obejrzeć Supernianię?
      • olamazur Re: Proszę, powiedzcie 08.05.07, 08:24
        nangaparbat3 napisała:

        > 1. Co to takiego "karny jezyk"?
        > 2. Kiedy moge obejrzeć Supernianię?

        Chyba nikt Ci nie odpisał, więc ja to zrobię smile

        1. Karnym jezykiem może być np. duża poducha, która lezy na ziemi i wyglądem
        przypomina jeżyka (są takie w sprzedaży w Ikei), ale może też być każda inna
        zwykła poducha lub nawet krzesełko. Najważniejsze, by to coś do siedzenia
        stało/leżało zawsze w tym samym miejscu (np. w kącie) i żeby dziecku
        powiedzieć, że siedzenie na tym jest karą.
        Jak małe zbroi, mówisz coś w rodzaju "jak będziesz się tak zachowywał/a, to
        pójdziesz na karnego jeżyka/karne krzesełko!", a jak zbroi powtórnie bierzesz
        za fraki i na tymże "miejscu kaźni" sadzasz na tyle minut, ile dziecko ma lat i
        dodajesz komentarz w rodzaju: "byłeś/aś niegrzeczny/a, masz tu siedzieć za
        karę". Jak małe schodzi, bierzesz bez słowa za fraki i sadzasz znów. I znów, i
        znów (bo zwykle złażą). W końcu się nauczą, że trzeba tę karę odbywać, czyli na
        owym jeżu siedzieć.
        Gdy mija odpowiednia liczba minut, podchodzisz do dziecka, mówisz, za co tam
        siedziało i namawiasz, by przeprosiło.
        W opisie wygląda głupio, ale działa. Za naszych czasów stawiało się do kąta,
        jezyk to też jest taki kąt, tyle że na siedząco. Tak mi się wydaje smile

        2. Nie wiem, kiedyś było w pr. 2 publicznej telewizji.
    • ml130676 Nie pomaga otoczenie... 07.05.07, 17:34
      Mnie do szału doprowadza, jak staram się skarcić moją córkę, która, nie ma co
      się oszukiwać, nie przypomina anioła. Zawsze wtrąci się jakaś babcia albo
      ciocia, która zaprzecza temu, co ja staram się dziecku wytłumaczyć. Albo
      ojciec. Najgorsze, jak wasza druga połowa zaczyna podważać, w obecności
      dziecka, wasz autorytet. Wy mówicie: nie wolno już więcej cukierków, a mąż,
      babcia, ciocia stają wtedy po stronie dziecka z tekstem "oj nie bądź taka
      zasadnicza, daj mu jeszcze jednego". Cholera mnie wtedy bierze. Albo "nie
      krzycz na nią/niego, bo ją/go stresujesz". Pięknie, tylko potem taka babcia,
      ciocia, tatuś idą sobie, a my matki zostajemy z problemem.

      • dropeter Re: Nie pomaga otoczenie... 07.05.07, 18:43
        Ja mam dwuletniego synka. Od roku stosujemy techniki "Love & Logic". Tutaj co
        calkiem popularne (Kolorado, USA). Może to przypadek ale syn nie ma wykazuje
        objawów starsznego dwu-latka. W zasadzie to cała metoda polega na dawaniu
        dziecku mozliwości podjmowania decyzji and pozwalaniu mu na robienie błędów.
        Przykład z cukierkami: Spytaj się dziecka gdzie chce shować cukierki.
        Generalnie ty osiągasz cel, dziecko nie je więcej cukierków, dziecko ma
        poczucie ze kontroluje sytuacje i podejmuje wlasne decyzje. Założmy, że dziecko
        nie chce schować cukierków. Przechodzisz do konsekwencji (logika) - nie bedzie
        bajki albo pojdzie do swojego pokoju - wybor nalezy do dziecka. Ja juz nie
        pamietam kiedy ostatni raz mały rzucił się na podłogę z rykiem.

        Przykład z obiadu: zazwyczaj nie chce jeść smile - mówie: czas na obiad, teraz
        waszyscy siadamy, a ty gdzie chcesz usiąść? a gdzie Tata, a gdzie Mama?
        Idea jest ze jedzenie obiadu nie jest kwestią wyboru, za to gdzie kto siedzi
        tak.
        To samo jest ze wszystkim: którą czapeczkę chcesz? czerwoną czy niebieską? Brak
        czapeczki nie jest możliwym wyborem smile

        www.loveandlogic.com/
        Jeżeli chodzi o telewizyjną nianie: jedna rada zadziałała - nauczenie małego
        jak samemu zasypiąć. Potrwało to 3-4 dni, tak jak w programie. Pierwszej nocy
        siedziałem godzine koło łóżeczka, drugiej pół godziny i zanim zasnął
        powiedziałem mu dobranoc, etc
        • celebrity Re: Nie pomaga otoczenie... 07.05.07, 19:25
          dwuletni smark ma rzadzic gdzie laskawie pozwoli usiasc mamie a gdzie tacie?
          chyba Ci sie w glowie pomieszalo, mam nadzieje ze sie opamietacie zanim wejdzie
          wam na glowe...
          • dropeter Re: Nie pomaga otoczenie... 07.05.07, 22:30
            Ja też miałem obiekcje na początku, ale po wysłuchaniu prelekcji zrobionej
            przez dyrectora miejscowej szkoły średniej postanowiłem spróbować. Najpierw
            przeczytaj pare artukulów o "Love & Logic", a potem wyrób sobie pogląd. U nas
            to działa. Mamy zabawe i nie ma sprzeciwów. Ja wiem ze są tacy którzy używają
            argumentów siłowych smile
          • magatom Re: Nie pomaga otoczenie... 08.05.07, 10:04
            no właśnie! przecież ryby i dzieci głosu nie mają, prawda??

            wyraźnie nie zrozumiałaś/łeś wypowiedzi poprzednika - istotą nie jest oddawanie
            decyzji życiowych w ręce dwulatka, tylko odwrócenie jego uwagi; jak Ci się
            przykład nie podoba - poproś by dziecko wybrało czy zje na niebieskim, czy na
            żółtym talerzyku, albo groszek czy marchewkę.
            Uważam, że metoda jest znakomita - uczy dziecko podejmowania decyzji, zapobiega
            konfliktom, i przede wszystkim buduje w maluchu poczucie wartości - uczy je że
            jego zdanie też jest ważne.

            Sama ją stosuję do dziś - a moje dziecko ma już lat 12smile) jak wisi w powietrzu
            kłótnia, że źle się ubrała (spódnica na rolki np) proszę by wybrała leginsy lub
            spodnie. Zamiast stać nad nią i sprawdzać jak robi lekcje - tak mnie wychowywano
            - proszę by wybrała - czy zrobi je w piątek po szkole, czy zostajemy w niedzielę
            w domu itp.
            I zapewniam Cię - dziecko kochane, doceniane przez rodziców - nie ma powodu by
            wchodzić komukolwiek na głowę.
            Pozdrawiam

            • camparis Re: Nie pomaga otoczenie... 08.05.07, 11:07
              magatom napisała:
              > I zapewniam Cię - dziecko kochane, doceniane przez rodziców - nie ma powodu by
              > wchodzić komukolwiek na głowę.

              to prawda smile
              Ostatnio pojechaliśmy nad morze na długi weekend i moja córeczka była podawana
              jako przykład dobrze wychowanego dziecka. I to przez inne małżeństwo! Które
              mówiło to do swoich dzieci!
              Tylko, że u nas jest konsekwencja: nie chcesz obiadu - nie będzie np. basenu po
              południu, bo nie będziesz miała siły pływać. I córka wie, że rodzice (czyli ja
              plus mąż) dotrzymamy słowa.
              Z drugiej strony jak chcieliśmy kupić lody nad morzem i jej to obiecaliśmy (!
              ważne!) to jechaliśmy specjalnie do drugiej miejscowości, bo dziecko miało
              obiecane za starannie zjedzony obiad.
            • celebrity Re: Nie pomaga otoczenie... 08.05.07, 22:49
              otoz wyraznie zrozumialam. Niech sobie dziecko wybiera gdzie ONO usiadzie i na
              jakim talerzyku zje ale nie rzadzi co maja zrobic RODZICE! A jak dziecko
              zazyczy sobie zebys usiadla w wannie w zoltych kaloszach i kasku na glowie i
              dopiero wtedy pozwoli Ci laskawie zjesc to sie opamietasz?! A Piotrusia z Kogla
              Mogla pamietacie?
              • mama303 Re: Nie pomaga otoczenie... 09.05.07, 09:03
                celebrity napisała:

                > otoz wyraznie zrozumialam. Niech sobie dziecko wybiera gdzie ONO usiadzie i
                na
                > jakim talerzyku zje ale nie rzadzi co maja zrobic RODZICE! A jak dziecko
                > zazyczy sobie zebys usiadla w wannie w zoltych kaloszach i kasku na glowie i
                > dopiero wtedy pozwoli Ci laskawie zjesc to sie opamietasz?! A Piotrusia z
                Kogla
                >
                > Mogla pamietacie?

                Moim zdaniem nie zrozumiałaś, był poprsotu wybór kto gdzie chce usiąść.
                Inna sprawa że w takiej przyziemnej sprawie jak miejsca przy stole nie
                zaszkodzi jak sobie dziecko "porządzi"- ono się poczuje ważne a rodzicom
                aureola władzy rodzicielskiej z głowy nie spadnie.
                • scher Re: Nie pomaga otoczenie... 09.05.07, 19:38
                  > Inna sprawa że w takiej przyziemnej sprawie jak miejsca przy stole

                  Miejsce przy rodzinnym stole nie jest rzeczą przyziemną. Stół i wspólne posiłki
                  mają fundamentalne znaczenie dla rodziny. Archetyp ojca, archetyp matki w
                  połączeniu z archetypem stołu i pożywienia - ileż tu symboliki! Stół i posiłek
                  to nie miejsce na pajdocentryczne eksperymenty.
                  • mama303 Re: Nie pomaga otoczenie... 09.05.07, 22:25
                    scher napisał:


                    > Miejsce przy rodzinnym stole nie jest rzeczą przyziemną.

                    Pewnie mamy inne priorytety

                    Stół i wspólne posiłki mają fundamentalne znaczenie dla rodziny.

                    W teorii tak, w praktyce w naszym zabieganym życiu różnie to bywa w róznych
                    rodzinach.

                    Archetyp ojca, archetyp matki > w połączeniu z archetypem stołu i pożywienia -
                    ileż tu symboliki

                    O co To takiego np archetyp ojca czy matki lub też stołu?

              • ywonna Re: Nie pomaga otoczenie... 09.05.07, 15:39
                Jesli twoja logika nakazuje, by dziecku poddac pomysl siedzenia w wannie w
                zoltych kaloszach to gratuluje!
                Ja zrozumialam, ze to rodzic wybiera alternatywy, a dziecko ma tylko poczucie
                wyboru - tak jakby wtorny wybor.
                Jesli np. dziecko nie chce jesc obiadu to dajesz mu wymyslone przez Ciebie
                propozycje wyboru. Jesli Tobie przychodza do glowy absurdalne czy skrajne
                pomysly to tak bedzie wychowywane Twoje dziecko.
                Jelsi antomiast wybieracz logicznie (love&logic) to i dziecko wybierze to co
                rozsadne, tj. zje ten obiad czy przestanie plakac, bo pomysli nad
                konsekwencjami.
                • celebrity Re: Nie pomaga otoczenie... 10.05.07, 21:41
                  taa Polacy maja problem z czytaniem ze zrozumieniem nieprawdaz? Otoz dziecko
                  samo wpadnie na taki pomysl - oczywiscie nie kazde, ale zapewniam Cie ze
                  rozpuszczone i na dodatek z charakterkiem - tak. I niestety znam rodzicow
                  dziecka ktore nie chcialo za nic jesc, wymyslalo rozne żadania i w koncu
                  zazyczylo sobie zeby mama w wannie robila za straszydlo w kaloszach i kasku na
                  glowie...
            • scher Re: Nie pomaga otoczenie... 09.05.07, 06:35
              magatom napisała:

              > wyraźnie nie zrozumiałaś/łeś wypowiedzi poprzednika - istotą nie jest
              > oddawanie decyzji życiowych w ręce dwulatka, tylko odwrócenie jego uwagi

              W opisanym przypadku istotą jest odwracanie uwagi dwulatka POPRZEZ oddawanie w
              jego ręce decyzji, których nie ma prawa i nie powinien podejmować.
          • scher Re: Nie pomaga otoczenie... 08.05.07, 20:42
            celebrity napisała:

            > dwuletni smark ma rzadzic gdzie laskawie pozwoli usiasc mamie a gdzie tacie?
            > chyba Ci sie w glowie pomieszalo, mam nadzieje ze sie opamietacie zanim
            > wejdzie wam na glowe...

            O, już ktoś to napisał... smile
        • scher Re: Nie pomaga otoczenie... 08.05.07, 20:37
          dropeter napisał:

          > Przykład z obiadu: zazwyczaj nie chce jeść smile - mówie: czas na obiad, teraz
          > waszyscy siadamy, a ty gdzie chcesz usiąść? a gdzie Tata, a gdzie Mama?
          > Idea jest ze jedzenie obiadu nie jest kwestią wyboru, za to gdzie kto siedzi
          > tak.

          Dziecko w domu podejmuje decyzję, gdzie usiądzie Tata, a gdzie Mama przy
          rodzinnym stole??? Dziękuję za taką pajdokrację.

          Ktoś niedawno w rozmowie ze mną zauważył: dzisiejsze czasy obfitują w
          przejawy "kultu dziecka".
          • mama303 Re: Nie pomaga otoczenie... 08.05.07, 21:35
            scher napisał:

            > Dziecko w domu podejmuje decyzję, gdzie usiądzie Tata, a gdzie Mama przy
            > rodzinnym stole??? Dziękuję za taką pajdokrację.

            No nie, to naprawde życiowa decyzja wymagająca wielu przemysleń. Tak ważna
            decyzje może podjąć tylko głowa rodziny.
            • scher Re: Nie pomaga otoczenie... 08.05.07, 22:14
              Quod licet Jovi, non licet bovi.
              • mama303 Re: Nie pomaga otoczenie... 09.05.07, 09:00
                scher napisał:

                > Quod licet Jovi, non licet bovi.
                >
                Mozna prosic tłumaczenie?
                • ywonna Re: Nie pomaga otoczenie... 09.05.07, 15:52
                  Co wolno Jwiszowi, tego nie wolno wolowi smile)
                  Scher - czy twoje dziecko jest wolem?
                  Czy gdy dziecko nie chce jesc, a rodzice, aby je zachecic powiedzia z
                  usmiechem: wiesz co? musisz przyjsc i tak do kuchni, bo my z tata nie lubimy
                  bez Ciebie jesc. no i nie wiem, na ktorym talerzu lepiej smakuje obiadek: na
                  tym z Kubusiem Puchatkiem czy z Myszka Miki?
                  Dziecko ciekawe idzie i wyjmuje talerzyk i juz raczje zle ten obiad.
                  Przy innej okazji mozna poddac pomysl z ustawieniem krzesel do stolu na
                  zasadzie: idz pomoc mamie, bo krzesla nie wiemy jak ustawic?
                  Za kolejnym razem: kto dzis ma pokroic? mama czy tata?

                  Dziecko czuje sie wazne, czuje sie elementem rodziny. A jednoczesnie nie
                  przyzwyczaja sie do tego talerzyka, sadzania na krzesle, itp., bo za kazdym
                  razem mozna cos innego wymyslic. Wiec dziecko nie wpadnie na pomysl: oho, mam
                  wybrac talerzyk - na pewna chca, zebym zjadl/zjadla ten niedobry obiad smile)

                  Sama nie mam dzieci, ale czytajac to forum odnosze wrazenie, ze Superniania
                  niektorym jest potrzebna. Nie tylko do konsekwencji, ale i do logicznego
                  myslenia.
                  • scher Re: Nie pomaga otoczenie... 09.05.07, 19:33
                    > Scher - czy twoje dziecko jest wolem?

                    Jesteś po jakimś kursie demagogii? wink
                    • ywonna Re: Nie pomaga otoczenie... 10.05.07, 09:08
                      > Jesteś po jakimś kursie demagogii? wink

                      a Ty popisujesz sie lacina, choc sens tych slow przeczy calej dyskusji?
                      "Homo sum et nil humanus a me alienum esse puto" - chyba tak to sie pisze smile))
      • matadeusz Re: Nie pomaga otoczenie... 07.05.07, 18:43
        trzeba wtedy tatusia i babcie na karnego jeza
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Majewski 07.05.07, 21:22
          www.youtube.com/watch?v=AYDDhdkyzrI
          Tu jest parodia w dobrej jakości!
    • sandra1301 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 08.05.07, 08:07
      nasza Mysia ma 2 latka, czasem zdarza się jej tzw. bunt. Wtedy odprowadzam do
      drugiego pokoju, sadzam na sofę i mówię, że ma siedzieć i jak się uspokoi to
      może przyjść. Kiedy wstaje - zgodnie z regułą Superniani - odprowadxam w to
      samio miesce. Wiecie, że skutkuje!
    • soemi Re: No wreszcie 08.05.07, 08:41
      Pewna Pani chciała zrobić karierę lub jakaś telewizja kasę no i tak powstał
      program SuperNiania.

      Widziane oczami dziecka; przychodzi jakaś Pani z grupą ludzi i zaczyna rządzić,
      nakazywać rodzicom jak mają ze mną postępować, wprowadza w domu nowe zasady.

      Widziane oczami psychologa; zaburzanie dziecku poczucia bezpieczeństwa,
      zachwianie równowagi dnia codziennego, dyskryminacja rodzica w oczach dziecka

      Pomysły na wychowanie Super Niani są super, ale tylko i wyłącznie do napisania
      książki, która pomogłaby rodzicom zdecydowanym na wprowadzenie zmian w
      codzinnym życiu rodiznnym. Rodzicom występującym w tym programie po pierwsze
      brakuje pewności siebie względem postępowania wobec dziecka i konsekwencji.
      Rodzicom, ogólnie nie tylko z programu, łatwiej jest ustąpić dziecku w wielu
      sprawach niż wysilić sie na rozmowę z maluchem. Łatwiej jest wrócić do pracy
      przed ukończeniem pierwszego roku życia dziecka i zostawić go dziadkom lub
      opiekunce na wychowanie, tłumacząc się, że nie mamy innego wyjścia. A potem
      wzywać na pomoc Super Nianię myśląc, że ona odmieni nasze zaniedbania i
      słabości.
      • olamazur Re: No wreszcie 08.05.07, 08:56
        > Pewna Pani chciała zrobić karierę lub jakaś telewizja kasę no i tak powstał
        > program SuperNiania.

        Całkiem możliwe, że chcieli zarobić, ale co w tym złego. Ja też nie pracuję za
        darmo i Ty zapewne też nie. Natomiast program Superniania powstał na wzór
        identycznych programów produkowanych od lat na Zachodzie.

        > Widziane oczami dziecka; przychodzi jakaś Pani z grupą ludzi i zaczyna
        > rządzić, nakazywać rodzicom jak mają ze mną postępować, wprowadza w domu
        > nowe zasady.

        Czyżbyś uważał/a, że to policja do nich przyszła? Albo kurator z nakazem
        sądowym? Te rodziny same nianię do siebie zaprosiły, wiesz? I właśnie po to, by
        powiedzieć: "nie radzę sobie, pomóż mi, powiedz, co mam robić".

        > zaburzanie dziecku poczucia bezpieczeństwa, zachwianie równowagi dnia
        > codziennego, dyskryminacja rodzica w oczach dziecka

        Tu się zgodzę. Dużo lepiej by było, jakby pomogła prywatnie, bez nagrywania i
        pokazywania w telewizji. Ale wtedy inni nie skorzystaliby z ich przykładu.

        > Pomysły na wychowanie Super Niani są super, ale tylko i wyłącznie do
        > napisania książki,

        Wiesz czy tylko tak Ci się wydaje? Stosowałeś/aś się do jej porad? Bo ja się
        stosowałam do porad angielskiej superniani (zaklinaczki dzieci) i mam na ten
        temat opinię z własnego doświadczenia. Zaklinaczka dzieci leciała w telewizji,
        jak mój synek miał 2-3 miesiące, a ja dopiero uczyłam się, jak byc mamą. Moje
        dziecko miało kolki i kiepsko sypiało w dzień. Zaczęłam stosować rady
        zaklinaczki (specjalizowała się raczej w noworodkach, kolki, refluksy,
        rozpoznawanie rodzajów płaczu, usypianie itp.) i... olśnienie, na moje dziecko
        te rady działały! Nie były książkowe lecz zdecydowanie życiowe.
        O radach polskiej superniani też mam dobre zdanie.

        > A potem wzywać na pomoc Super Nianię myśląc, że ona odmieni nasze
        > zaniedbania i słabości.

        Coś tam zawsze pomoże smile Jak nie tym telwizyjnym rodzinom, to może widzom. Nie
        ma co tak w czambuł potępiać. Ostatecznie nie oglądaj i już.
      • kocia_noga Re: No wreszcie 08.05.07, 09:06
        Bardzo czarna wizja świata - nie kupuję.Takie programy jak Superniania sa
        bardzo potrzebne.Ja mam juz dorosłe dzieci, a chętnie oglądam i żałuję,ze
        dawniej ich nie było, wtedy, gdy potrzebowałam pomocy. Po pierwsze, rodzice
        widzą, że nie oni jedni mają problemy, po drugie, załamuje się popularne
        przekonanie o tym, że dzieci rodzą się "złe" lub "dobre",oraz inne przesądy, po
        trzecie, programy takie sa kopalnia dobrych pomysłów i przekazuja pozytywna i
        adekwatną wizję wychowania.
        To, że ktos na takim programie zarobi, jest czyms dobrym, nie złym.Fakt, że
        rodziny goszczące Supernianię sa u nas niejako męczennikami za sprawe; czytałam
        komentarze na stronach dotyczących Superniani - polskie piekiełko! I to
        pomimo,że lubimy się sprężać i natężać, żeby nie zginąć w kotle ze smołą.Chodzi
        mi o to, że w np brytyjskich odpowiednikach Superniani mieszkania nie sa
        odpicowane na wysoki połysk, rodzice zachowuja się bardziej na luzie, wrzasną
        na dziecko, dadza klapsa, costam warkną - bardziej to realistycznie dla mnie
        wygląda.
        U nas rodzice wychodzą ze skóry, żeby wyjść jaknajlepiej, w domu żadnego pyłka,
        dzieci w kosciółkowych ciuchach, a mimo to zostaja obrobieni w internecie ze
        wszystkich stron.Tym bardziej jestem im wdzięczna.
      • shamsa Re: No wreszcie 08.05.07, 11:21
        soemi napisała:


        >
        > Widziane oczami psychologa; zaburzanie dziecku poczucia bezpieczeństwa,
        > zachwianie równowagi dnia codziennego, dyskryminacja rodzica w oczach dziecka
        >

        piszesz to rzeczywiscie z perspektywy doswiadczonego psychologa dziecięcego, czy
        tak sobie bajdurzysz?
        wszystkie te dzieci "na dzien dobry" maja zaburzone poczucie bezpieczenstwa i
        rownowagi, z powodu niekonsekwencji rodzicow, braku zasad i ograniczen. metody
        stosowane przez psychologow dzieciecych przywracaja zdrowie w tych sferach.
      • scher Re: No wreszcie 08.05.07, 20:47
        soemi napisała:

        > Widziane oczami dziecka; przychodzi jakaś Pani z grupą ludzi i zaczyna
        > rządzić, nakazywać rodzicom jak mają ze mną postępować, wprowadza w domu nowe
        > zasady.

        Żeby to tylko biednemu dzieciątku psychiki nie zdruzgotało! wink

        Nie martw się, po latach wykażą, że trauma wywołana działaniami TVN-u
        doprowadziła ich do stanu permanentnej depresji, wskutek czego wymagają
        nieustannej opieki psychologicznej. Wiesz jakie zadośćuczynienie im wypłacą? wink
      • notting_hill Re: No wreszcie 12.05.07, 19:30
        Jedno sprostowanie- nie widziałam wszystkich odcinków "Superniani", ale
        odniosłam wrażenie, że większość rodzin w których kręcono ten program to były
        rodziny baardzo tradycyjne, w których matka NIE PRACOWAŁA poza domem. Więc
        argument, że:
        Łatwiej jest wrócić do pracy
        > przed ukończeniem pierwszego roku życia dziecka i zostawić go dziadkom lub
        > opiekunce na wychowanie, tłumacząc się, że nie mamy innego wyjścia. A potem
        > wzywać na pomoc Super Nianię myśląc, że ona odmieni nasze zaniedbania i
        > słabości.

        jest tu nie bardzo.

        W moim odczuciu program pokazał brak więzi jako takich, na przykład między
        rodzicami. Często odnosiłam wrażenie, że to oni powinni zacząć od rozwiązania
        SWOICH problemów.
        Zresztą jak ktoś tu wcześniej wspomniał, program angielski "Poradnik Tanyi
        Byron" pokazywany na Zone Club, w większym stopniu to unaoczniał- to rodzice
        mieli problem, który manifestował się w takim lub innym zachowaniu ich dzieci.
    • kaaaa3 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 08.05.07, 09:33
      Jeżeli metody Superniani nie skutkują, to proponuję poszukać egzorcysty wink
    • shamsa Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 08.05.07, 11:11
      metody dzialaja, problem to dobre wprowadzenie je w zycie
    • veevaa Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 08.05.07, 11:18
      Dzieci sie zle nie rodza. Wszystko jest efektem zlej hodowli niestety...
      • soemi Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 08.05.07, 12:00
        Zgadzam się z veevaa! Dzieci się złe nie rodzą, poprostu rodzicom brakuje chęci
        do pakazania dziecku świata i wprowadzenia odpowednich zasad.
    • monika.podgorska2 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 08.05.07, 11:52
      Program jest ok. Pokazuje jednak pewne metody, które działają w róznym czasie
      dla okreslonego dziecka. Nikt tam nie mówi że zaraz nastąpi poprawa.
      Proponuję wizytę u psychologa.
      Superniania ma jedną wadę. Pokazuje jak radzić sobie z zachowaniem dziecka a
      nie mówi czemu dziecko się tak zachowuje. No może czasem.
      Ja sięwybrałem do psychologa dziecięcego, który pomógł mi zrozumieć co się
      teraz dzieje z moim prawie 3 letnim synem. Dopiero potem dowiedziałem się jak
      POMÓC dziecku z poradzeniem sobie ze swoimi reakcjami.
    • stanleyowa Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 08.05.07, 12:01
      my kupiliśmy minutnik, taki do gotowania jajek, i nastawiamy naszej córce, lat
      5, np gdy długo sprzata pokój lub strasznie długo je obiad, gdy wolno się
      ubiera...pomaga jej to kontrolować upływ czasu jaki jej został...oczywiście
      nigdy nie jest to krótki czas, ale np 15-20 minut...to naprawdę działa !!!
      • soemi Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 08.05.07, 12:38
        Super pomysł z minutnikiem, myślałam o klepsydrze. Stosuję konsekwecję wobec
        córki, jak coś powiem to amen w pacierzu. Czasem sama nad tym boleję sad
        • y.y Zobaczcie tytuł linku do tego wątku na str. główne 08.05.07, 13:39
          ciekaw, że znakomita większość tu się wypowiadających zgadza się, że metody
          pokazane w tym ... serialu, tak to nazwijmy, bardziej lub mniej, ale działają.
          Ciekawe zatem dlaczego na stronie głównej napisano brednię pt. "Metody Super
          Niani nie działają".
          • martucha90 Re: Zobaczcie tytuł linku do tego wątku na str. g 08.05.07, 13:44
            y.y napisał:

            > ciekaw, że znakomita większość tu się wypowiadających zgadza się, że metody
            > pokazane w tym ... serialu, tak to nazwijmy, bardziej lub mniej, ale
            > działają. Ciekawe zatem dlaczego na stronie głównej napisano brednię
            > pt. "Metody Super Niani nie działają".

            Nie wiem, o czym Ty mówisz. Jaka strona główna?
            Tu jest wątek zatytułowany "Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!!??" i
            tak postawione pytanie organizuje (w miarę) odpowiedzi na ten temat.
            • kocia_noga Re: Zobaczcie tytuł linku do tego wątku na str. g 08.05.07, 14:11
              Na stronie głównej portalu jest link do tego wątku ze zmienionym,
              wprowadzającym w błąd tytułem.Może jest to opinia osób zarządzających stroną
              główną - nieraz mam wrażenie, że portalem rządzą nastoletnie chłopaki z osiedla.
    • pszekora Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 09.05.07, 00:25
      Mnie zastanawia dlaczego we wszystkich tych rodzinach jest taki dystans między
      rodzicami a dziećmi, że trzeba stosować jakieś metody psychologiczne? Mama,
      tato nie znają "klucza" do psychiki własnego dziecka? Zwykle jest tak, że jak
      się dziecko weźmie na kolana, pogłaszcze po głowie, powie coś zrozumiałego i
      trafiającego do przekonania to wszystko samo wraca do normy. Ale o tym w
      programie nie było ani słowa, jakby dziecko trzeba było tresowac jak psa. Co
      gorsza, jeśli przeciętny polski debil zobaczy w telewizji krzyczącego
      kilkulatka, panią która sie na niego krzywi i mamę która nieudolnie pokazuje że
      płacze, to jest wielce prawdopodobne, że debil pójdzie wyszarpać i pobić bez
      powodu swoje dziecko, bo mu się zakodowało że kilkulatek jest nieznośny i zły.
      Przecież tak było w telewizji! A jak ma troche więcej siły, jest bardziej
      psychopatyczny albo po prostu pijany czy naćpany to strach pomyśleć co może
      zrobić. Ten program czyni wiele złego. Powinno sie pokazywać, jak rozsądnie
      kochać dzieci a nie sugerowac że one zawsze zasługuja na karę, bo to jest tylko
      pożywką dla zwyrodnialców.
      • nujska ten program =pokazuje,ze dziecko nie jest złe 09.05.07, 07:57
        pszekora napisała:

        > Mnie zastanawia dlaczego we wszystkich tych rodzinach jest taki dystans
        między
        > rodzicami a dziećmi, że trzeba stosować jakieś metody psychologiczne?

        Jest dystans, bo rodzice między sobą nie potrafią się komunikować. Czesto Mama
        do Taty monologuje, Tata odpłaca tym samym. Nie słuchają się. To przykre, ale
        często nawet w podstawowych rzeczach, chociażby tematu porządków domowych.
        Przytaczam czynnosci domowe, bo w takiej sytuacji cięzko mówić o emocjach. Nie
        potrafią o nich mówić, każdy gada swoje i nic z tego nie wychodzi. Dlaczego? To
        już inny temat.

        Mama,
        > tato nie znają "klucza" do psychiki własnego dziecka? Zwykle jest tak, że jak
        > się dziecko weźmie na kolana, pogłaszcze po głowie, powie coś zrozumiałego i
        > trafiającego do przekonania to wszystko samo wraca do normy.

        Zwykle tak jest. Zgadzam się, lecz trzeba stosować żelazną konsekwencję ( NIE
        RĘKĘ!) Konsekwencja słowna ma w sobie miejsce na przytulenie i wytłumaczenie na
        kolanach. Ale w tym programie rodzice nie mają konsekwencji, więc
        metaforyczne "branie na kolana i tłumaczenie" nie pomaga. Zawodzą na innych
        polach, co dziecko doskonale wyczuwa i okazjonalne tłumaczenia takich rodziców
        nie skutkują. W przypadku rodziców konsekwentnych, taka spokojna metoda
        tłumaczeń jest wdrożona w "program wychowania" pociechy. Czyli różnica
        zasadniczą jest to, że metody "tresury" są stosowane w rodzinach bez
        konsekwencji, żeby OD CZEGOS zaczać jak jest sie juz w kiepskich relacjach.

        Ale o tym w
        > programie nie było ani słowa, jakby dziecko trzeba było tresowac jak psa.

        Nie prawda, Superniania podkresla na kazdym kroku, że dziecko nie jest złe i
        bezmyslne. To my, rodzice takim je czynimi. ( no bo jak to inaczej nazwac,
        skoro przykladowi rodzice bełkoczą mentalnie i nie przekazują jasno swoich
        mysli?)

        I ta tresura, jak to nazwałas, służy, żeby dać przykład rodzicom niemyslacym,
        niepotrafiącym wyrażać swoich podstawowych emocji, jako punkt zaczepienia.

        Co
        > gorsza, jeśli przeciętny polski debil zobaczy w telewizji krzyczącego
        > kilkulatka, panią która sie na niego krzywi i mamę która nieudolnie pokazuje
        że
        >
        > płacze, to jest wielce prawdopodobne, że debil pójdzie wyszarpać i pobić bez
        > powodu swoje dziecko, bo mu się zakodowało że kilkulatek jest nieznośny i
        zły.

        Przeprazzam, co Ty pleciesz? Gdyby rzeczywiscie isc Twoja metodą "bezmyslnego
        debila", to nie mógłby on wyszarpac dziecko, bo tego w programie by nie
        zobaczył. Dziwna logika.


        > Przecież tak było w telewizji! A jak ma troche więcej siły, jest bardziej
        > psychopatyczny albo po prostu pijany czy naćpany to strach pomyśleć co może
        > zrobić.

        Jesli bedzie nacpany lub pijany, to nie zobaczy tego programu wink

        Ten program czyni wiele złego. Powinno sie pokazywać, jak rozsądnie
        > kochać dzieci a nie sugerowac że one zawsze zasługuja na karę, bo to jest
        tylko
        >
        Wlasnie ten program to pokazuje ludziom którzy kochają swoje dzieci, ale nie
        potrafia im tego zakomunikować. Bo kochanie, to nie tylko branie na kolana i
        zrozumiałe tłumaczenie. To również wychowanie, czasami niezbyt przyjemne.
        (skrótowo może wyglądać jak manipulacja dzieckiem. Manipulacją nie jest, bo
        chcemu dla niego dobrze, a nie zle, tak jak moze sie kojarzyc
        słowo "manipulacja". Moze inaczej - sterujemy nim, czyli wychowujemy, a nie
        manipulujemy, wlasnie po to, zeby wyciągnąć korzysci dla siebie i przede
        wszystkim, DLA DZIECKA). Wychowanie czasem niezbyt przyjemne dla dziecka, ale
        taka jest kolej rozwoju. Banalny przyklad - nie zawsze przyjemnie jest sie
        uczyc i byc systematycznym, ale dzieki temu później można dostać się na lepsze
        studia + inne podstawowe przykłady.

        Podsumowując, pszekora, chyba patrzysz bardzo wybiórczo na ten program/metody
        wychowania. Pokrętna logika...


        Co o tym sądzicie dziewczyny? smile
        • olamazur Re: ten program =pokazuje,ze dziecko nie jest złe 09.05.07, 08:27
          > Podsumowując, pszekora, chyba patrzysz bardzo wybiórczo na ten program/metody
          > wychowania. Pokrętna logika...
          > Co o tym sądzicie dziewczyny? smile

          Strasznie pokrętna logika. Jak jej zdaniem pijanego czy naćpanego "tatusia"
          może sprowokować do lania program Superniania, to pewnie boi się myśleć,
          co "tatuś" zrobi potomkowi, gdy natrafi w pijanym widzie na Chucka Norrisa smile
      • shamsa Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 09.05.07, 09:37
        mam wrazenie, ze sama nie masz klucza do psychiki wlasnego dziecka, skoro nie
        wiesz, ze nie stosuje sie tam zadnych kar, a jedynie pozbawia sie nagrody
        (uwagi, mozliwosci zabawy, robienia czego sie chce).

        ci rodzice normalnie wrzeszcza na dzieci, czasem strzela klapsa - to sa wlasnie
        kary, tyle, ze kary nie sa skuteczne, bo dzieci sa na nie bardzo odporne
        • nujska Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 09.05.07, 11:04
          shamsa napisała:

          > mam wrazenie, ze sama nie masz klucza do psychiki wlasnego dziecka, skoro nie
          > wiesz, ze nie stosuje sie tam zadnych kar, a jedynie pozbawia sie nagrody
          > (uwagi, mozliwosci zabawy, robienia czego sie chce).
          >
          > ci rodzice normalnie wrzeszcza na dzieci, czasem strzela klapsa - to sa
          wlasnie
          > kary, tyle, ze kary nie sa skuteczne, bo dzieci sa na nie bardzo odporne



          niestety nie bardzo wiadomo, odnosnie czyjej wypowiedzi napisalas, ale w
          porzadku smile
          • shamsa Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 09.05.07, 12:15
            wyraznie podwiesilam sie pod pszekore
            • nujska Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 09.05.07, 12:20
              dzieki za wyjasnienie smile
    • ewa.z1 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 10.05.07, 23:12
      a ja wrócę do pytania założycielki tematu - Kingi. Oglądam Supernianię, podoba
      mi się ten program. Mogę wziąć z niego coś dobrego dla siebie. Niektóre matody
      stosuję - z powodzeniem Karny jeżyk działa gdy ni stosuje się go za każdym
      razem, sle tylko za "cięższe" przewinienia. O swoich uczucia ch też mówie i
      absolutnie nie widzę w tym żadnego szantazu emocjonalnego.

      Acha - i myślę, że każda z nas jest wystarczająco dobrą matką. Kochamy
      przecież nasze dzieci i nie krzywdzimy ich, prawda? To po co się kłócić?
      Każda z nas pisze o SWOICH doświadczeniach, dzieli się nimi. Piszę o tym
      dlatego, że trudno mi zgodzić się z tym, jeśli metody którejś z nas są
      poddawane ocenie (jakiejkolwiek) a zadaża się że i nieprzyjemnym komentarzom.
      • kalosze2 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 10.05.07, 23:50
        Czasem najprostsze rzeczy są trudne do zobaczenia...zwłaszcza, kiedy samemu
        wyniosło się nie najlepsze wzorce z dzieciństwa.
        Superniania nie odkrywa niczego nowego, na co by nie wpadli dobrzy rodzice.

        Ja zaczęłam stosować przede wszystkim; mówienie spokojnym tonem (naprawdę,
        wierzcie mi...można oduczyć się krzyczenia), ignorowanie histerii (odkrycie
        stulecia) i karna poduszka dla ostudzenia emocji. I w sumie tyle.
    • sarna38 Re: Metody Superniani- stosowała któraś z Was??!! 10.05.07, 23:48
      Ja uczyłam swoje roczne dziecko zasypiać w swoim łóżeczku.
      Powiodło się.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka