Dodaj do ulubionych

Mam problem z wychowaniem...siebie

20.05.07, 09:55
No wlasnie. Jestem z przekonania przeciwniczka bicia dzieci. Nie uznaje
klapsow, popychania i innych form przemocy fizycznej.

Synek ma prawie 1,5 roku i ogromna chec poznawania tego co jest wybitnie nie
dla dzieci. W ruch idzie kuchenka, modem zawieszony nisko na scianie,
eksperymenty z rzucaniem jedzenia po kuchni itd.

Mozna sie domyslic, jak synek reaguje, kiedy po raz 150000 tlumacze, ze
kuchenki nie wolno dotykac. Za ktoryms razem wzbiera sie we
mnie...agresja?...i daje synkowi po lapkach. Na wielu z Was to nie zrobi
wrazenia ale na mnie, przeciwniczce przemocy, robi. Bo ozacza to rowniez, ze
nie tylko moje dziecko nie radzi sobie ze swoimi emocjami ale i ja.

Czy ktos mi moze podpowiedziec, czy jest jakas technika opanowywania sie w
takich sytuacjach? Opanowawania sie albo dziecka?
To dopiero poczatki a mi juz puszczaja nerwy. Do czego to doprowadzi, nie chce
nawet myslec.


Moze dodam jeszcze, zeby przyblizyc sytuacje, ze mieszkam z synkiem sama i
studiuje.
Obserwuj wątek
    • mamotek Re: Mam problem z wychowaniem...siebie 20.05.07, 11:48
      Lucerko, doskonale rozumiem Twoje uczucia, ja napisałam prace magisterską o
      przemocy domowej, moja mama nigdy mnie zbiła a ja czasami nie porafię zapanować
      nad swoją złością i wrzeszcę na swoje dzieci a i klaps się trafi.
      Twoje dziecko jest jeszcze malutkie ale właśnie zaczęło odkrywać świat,
      wszystkiego chce dotknąć, sprawdzić, zobaczyć...Wybacz ale to dorośli są
      odpowiedziałni za zorganizowanie bezpiecznej przestrzeni dla ekspansywnych
      poczynań swoich dzieci, "po łapach" nie będzie potrzebne jeśli przeorganizujesz
      nieco ustawienie sprzetów a w przypadku kuchenki musisz wzmocnić Swoje słowa
      czynami, delikatnie ale stanowczo weź malucha pod paszki i tłumacząc "nie wolno
      podchodzić do kuchenki, tu pryska gorące" odprowadź go w bezpieczne miejsce i
      powiedz "tu możesz się bawić, tu nie pryska gorące". Taki prosty przekaz i
      działanie daje efekty (mam kuchnię połączoną z pokojem dziennym i dwie małe
      córeczki). Jeśli uda Ci się zapanować nad bezpieczeństwem, będziesz
      spokojniejsza i łatwiej będzie Ci trzymać nerwy na wodzy. Opieka nad dzieckiem
      jest moim zdaniem trudna, wymaga w pierwszych latach ciągłej uwagi, stałego
      "monitorowania" poczynań dziecka, Tobie jest jeszcze trudniej, bo wszystko spada
      na Ciebie, nie masz "urlopu" i jak przypuszczam o "wychodne" też ciężko. Trzymaj
      się, jesteś z pewnością wspaniałą mamą, zmęczenie i brak snu to najwieksi
      sprzymierzeńcy gniewu i agrecji. Nie zamartwiaj się, dziecko rośnie, zmienia się
      i rozumie coraz więcej, nie zawsze Twoje słowa będą trafiały w "ścianę".
    • bazylea1 Re: Mam problem z wychowaniem...siebie 20.05.07, 12:44
      zabezpiecz i odgródz od dziecka wszystko co się da, bedziesz miała dużo
      łatwiej. co do reszty to najlepiej zrobic tak jak napisała poprzedniczka. a
      moze, jesli masz małe mieszkanie przydałby sie kojec? na pocieszenie napisze ze
      wg mnie 1,5-2 lata to najgorszy okres - dziecko jest ciekawe wszystkiego a nie
      rozumie ze moze zrobic sobie krzywdę. potem juz coraz wiecej daje się mu
      wytłumaczyc. a co do emocji to nie ma matek robotów (choc czasem widze na
      spacerze mateczki przemawiające do pociech wyłącznie słodkim głosikiem i mam
      wątpliwosci). kazdemu czasem puszczają nerwy. moze jakies ziołowe tabletki na
      uspokojenie? i postaraj sie pomyslec o sobie, o wypoczynku i oderwaniu sie od
      dziecka, to też dobrze robi na przyrost cierpliwosci.
    • mamairobcio Re: Mam problem z wychowaniem...siebie 20.05.07, 12:45
      Postaraj się tak zorganizować przestrzeń wokół Was żeby było jak najmniej
      zagrożeń. Może sprawdzą się ochraniacze na kuchenkę? Może modem da się powiesić
      wyżej? Spróbuj usunąć to co może stanowić zagrożenie a daj np garnki, łyżki,
      korki itp rzeczy do zabawy w momencie kiedy musicie być w kuchni. Zabawa
      jedzeniem to naturalny etap rozwoju dziecka. Ale jeśli jesteś temu przeciwna to
      przytrzymaj rączkę i powiedz "nie", jak nie pomoże to zabierz po prostu jedzenie.
      • e-dziunia Re: Mam problem z wychowaniem...siebie 20.05.07, 21:19
        Jeśli chodzi o opanowanie własnej agresji, to polecam metodę "na gumkę
        recepturkę", sprawdziłam ją kiedyś na własnej skórze i choć brzmi banalnie, to
        jednak działa. Załóż sobie na nadgarstek gumkę recepturkę i ilekroć będziesz
        chciała powstrzymać się przed czymś strzel sobie z tej gumki w łapę. Ja tak
        robiłam, aż miałam łapę siną, ale podziałało (ale to w sprawie męża było, a nie
        dziecka ;P).
        Natomiast ja córkę oduczyłam podchodzenia do kuchenki ciągłym jej odstawianiem,
        tzn, ilekroć podeszła do kuchenki ja wynosiłam ją z kuchni bez żadnego słowa.
        Żeby miała w kuchni bezpieczne zajęcie zorganizowałam jej jedną szufladę, w
        której były same drewniane i plastikowe akcesoria, którymi mogła się bawić do
        woli i córeczka bardzo szybko zauważyła, że może bawić się w kuchni do woli
        dopóki nie zbliży się do kuchenki, bo wówczas zostaje z kuchni wyprowadzona i to
        się jej nie opłaca smile
        I tak z uporem maniaka wynosiłam ją z tej kuchni przez około tydzień prawie bez
        przerwy, ale dotarło i dziś już ma prawie 3 lata i nadal wie, że nie warto tam
        się zbliżać, ale dziś wie również dlaczego smile
        Pozdrawiam i życzę cierpliwości i dziecięcego uporu smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka