Dodaj do ulubionych

Pierwszy raz

28.05.07, 11:43
nie ma komentarzy?? taki temat!!! Właściwie to się nie dziwię - ich łóżko ich
sprawawink Myślę, że tu wiele zależy od otwartości rodziców - i zauważam, że
jest tak - jak sie rozmawia - świadomiej przez to później dzieci zaczynają
erotyczne życie
Obserwuj wątek
    • twrch Pierwszy raz 28.05.07, 18:45
      Mam niemal 20 lat i nie wyobrazam sobie by spac w jednym lozku z chlopakiem pod
      obecnosc rodzicow, czy moich czy jego. Majac lat 16-17 nawet nie w glowie byly
      mi takie rzeczy. Musze nadmienic, ze nie pochodze z jakiejs konserwatywnej
      rodziny, po prostu to wydaje mi sie naturalne. Mam kolezanke ktora juz prawie
      mieszka u swojego chlopaka (i jego rodzicow) - z poczatku wydawalo mi sie to
      dziwne, lecz jak wnioskuje z artykulu to chyba cos normalnego.
      • jolcia2005 I słusznie... 28.05.07, 18:48
        Niektórych rzeczy nie warto przyspieszać.
        • tetlian Re: I słusznie... 28.05.07, 19:34
          Zawsze musi być ten pierwszy raz. Wszystko co potem to już jest rutyna.
          • koszalek_opalek1 Re: I słusznie... 28.05.07, 20:09
            Podoba mi się to "A my to na klatce musieliśmy - A to ok" - zdrowe podejście wink
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Seks pod kontrolą rodziców 29.05.07, 00:02
              Jedno mnie zaskakuje w tym tekście.

              Ci rodzice NIBY dają wolność dzieciom, a tak naprawdę - kierują się strategią:
              jak już mają uprawiać seks, to pod MOJĄ kontrolą.

              Jakaż to wolność??

              Rodzinna zrzutka na spiralę dla 15-latki?? Pisemna zgoda rodziców, żeby dorosły
              student mieszkał w jednym pokoju z dorosłą studentką??? To się nazywa: seks pod
              kontrolą mamusi. Mamusia urządzi sypialnię, mamusia utuli, mamusia sprawi, żeby
              seks dla jej kochanego, małego dziecka był miłą zabawą.


              Taki rodzic myśli sobie: Nie mogę zapanować nad seksualnością mojego dziecka w
              ten sposób, aby ono z niej nie korzystało - no to staram się zapanować, firmując
              tę seksualność swoim rodzicielskim autorytetem i życzliwą kuratelą.

              Mierzi mnie to zupełnie tak samo, jak zakazywanie seksu przez rodziców. Przecież
              to druga strona tego samego medalu! Upupianie.
              • flash3r nie do końca TYLKO sprawa dzieci 29.05.07, 02:43
                youhana napisała:

                > nie ma komentarzy?? taki temat!!! Właściwie to się nie dziwię - ich łóżko ich
                > sprawawink

                Po pierwsze nie ich łóżko, a tak naprawdę rodziców
                • flash3r Re: nie do końca TYLKO sprawa dzieci 29.05.07, 02:53
                  przepraszam za dodatkowy post
                  >youhana napisała:
                  >
                  > > nie ma komentarzy?? taki temat!!! Właściwie to się nie dziwię - ich łóżko
                  > ich
                  > > sprawawink

                  A po drugie ewentualne konsekwencje seksu w postaci dziecka również będą sprawą
                  rodziców (będą musieli je wychowywać), zakładając że dziecko i jej/jego partner
                  nie pracują

                  W tej sytuacji sceptycyzm rodziców wydaję się być uzasadniony. Powiecie, że to
                  nie ma sensu bo "jak nie w domu to gdzieś indziej". Cóż taka ludzka natura -
                  "czego oczy nie widzą tego sercu nie żal".

                  Jak zwykle najlepszy jest konsensus- z jednej strony nie przyprowadzanie kogo
                  popadnie, nie paradowanie nago (jak w artykule) i nagminne nocowanie, a z
                  drugiej zaufanie i uszanowanie prywatności.
              • setite Re: Seks pod kontrolą rodziców 29.05.07, 14:57
                Święta słowa, anuszko.

          • nick3 "Młodzieżowa Liga Antyseksu" 29.05.07, 00:06
            (w państwie Wielkiego Brata)

            George Orwell "Rok 1984"
      • susu84 Re: Pierwszy raz 28.05.07, 20:03
        no i co z tego? ty masz takie libido, ktos ma inne. u niektorych ludzi pozno
        sie budzi seksualnosc, ani zaden to powod do wstydu, ani do dumy. ja stracilam
        dziewictwo wczesnie, bo chcialam. po co sie suszyc do 25tki.
    • puzerjoczek Re: Pierwszy raz 28.05.07, 18:48
      co ty pieprzysz ze swiadomiej, alicja ze sklepu mowila corce o ptaku i ta
      stracila wianek w altance. co za mloty
      • jolcia2005 Re: Pierwszy raz 28.05.07, 18:49
        A czego się spodziewałeś po pani ze spożywczaka?
    • meteo_patka Pierwszy raz 28.05.07, 18:52
      myslę, że dla rodziców, którzy kochają swoje dziecko, fakt, że zaczyna ono
      współzyć seksualnie, jest zawsze trudnym momentem. Związane to jest nie tyle z
      pruderią, niedoświdczeniem, nie mówieniem o "tych sprawach" ile z faktem, ze
      świadomością, że oto dziecko definitywnie odchodzi z gniazda, do kogoś innego,
      nawet fizycznie staje się osbnym kims a rodzicom często się wydaje, że dizeci
      są ich własne.
      Też tak myslę i trudno mi będzie się pogodzić z tym elementem dojrzewania
      mojego dziecka.

      chiałabym, żeby to rpzyszło jakoś tak naturalnie. Jak moment, kiedy ono coraz
      dalej jedzie na rowerze, samo zaczyna wracać ze szkoły. Takie sprawy też nie
      dzieją się z dnia na dzień, a stopniowo. Też towarzyszy temu lek, obawa, czy
      nic się dziecku nie stanie, ale ponieważ pierwsze stopnie samodzielności ma juz
      przećwicozne, to reszta następuje samoistnie.
      Więc może z inicjacją seksualną będzie podobnie?
    • kawal-drania Re: Pierwszy raz 28.05.07, 19:08
      Mało komentarzy, bo to trochę nudny artykuł jest.
      Może miał nie być wstrząsający czy co. Dla mnie szokiem było, gdy dowiedziałem
      się, że koleżanka z podstawówki w Opolu w wieku 16 lat została prostytutką.
    • tom1003 Pierwszy raz 28.05.07, 19:09
      biedne będą te dzieci rodziców wychowywanych przez media w stylu gazetki
      wybiórczej, kiedy będą miały ten pierwszy raz
      współczuć należy ich nudzie
      zero emocji, zero pałera, zero atrakcji z seksu
      będą pewnie to robić według podręcznika bez jakiejkolwiek fantazji
      oczywiście jeszcze rodzice powinni im wcisnąć taki a nie inny środek
      antykoncepcyjny (wyprodukowany przez tą a tą firmę, która wykupi powierzchnię
      reklamową w kolorowym dodatku do michnikowego szmatławca)
      • carlfrost Re: Pierwszy raz 29.05.07, 20:46
        wyluzuj człowieku , bo ci żyłka pęknie, co się czepiasz gazety że artykuł
        napisała, a jeśłi chodzi o seks człowiek robi to od tysiącleci i uwierz mi
        nigdy nie potrzebował żadnych porad i podręczników
    • gold007 Re: Pierwszy raz 28.05.07, 19:09
      ale chamski ten tekst, ciekawe czy wszyscy w tym kraju to takie chamy?
      • susu84 Re: Pierwszy raz 28.05.07, 20:04
        co w nim "chamskiego"?
    • silesius.monachijski001 [...] 28.05.07, 19:29
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
      • pogromca_gamonia silek, skoncz najpierw 60 lat, a potem seks! 28.05.07, 20:12
        Buuuhahahaha! Pozdrowienia dla grabulki, smietnikowy lovelasie!
    • mielcz Re: Pierwszy raz 28.05.07, 20:14
      A ja tego jeszcze nie robiłem big_grin I myśle że nie zrobie tego z byle którą smile
      Poczekam na "tą" odpowiednią.Może być byle gdzie byle było miło big_grin
    • incipit A co na ten temat Romcio G ? 28.05.07, 20:20
      Z zawiązanymi oczkami po nadzorem tatusia i teściówki ?
      Albo przez dziurkę w prześcieradle lub co dla niego przykrzejsze w ścianie ?
      I czy widział wcześniej mamusię swych dzieci ?
    • annataylor Re: Pierwszy raz 28.05.07, 20:21
      moi rodzice nie interesuja sie moim zyciem seksualnym, nie pytaja o nic, udaja
      ze tematu nie ma. a moze nawet sie nie domyslaja. czasami chcialabym na ten
      temat porozmawiac z mama, ale sie boje... u nas seks jest tematem tabu. wydaje
      mi sie ze dopoki nie zjade w ciaze, to nie bedzie zadnej dyskusji i pytan ze
      strony rodzicow...
    • saxony84 pierwszy raz ;) 28.05.07, 20:22
      Rodzice nie beda mieli nigdy wplywu na to gdzie,z kim i kiedy to zrobimy...Moi
      Rodzice sa wspanialymi ludzmi,czesto rozmawiali ze mna na "te" tematy,a co
      zrobila ich kochana coreczka?stracila dziewictwo po dziewieciu dniach
      znajomosci z chlopakiem w wieku 16lat...ale wiem,ze wtedy to byl "ten" ,bo
      spedzilismy ze soba wspaniale dwa lata i nadal utrzymujemy ze soba
      kontakt.Rodzice dowiedzieli sie dopiero po kilku miesiacach od tego cud-
      zdarzenia,Mama zareagowala cudownie-zapytala tylko czy stosujemy
      antykoncepcje,czy jestem pewna swoich i jego uczuc i ze w razie czego moge
      zawsze na nia liczyc smile
      a Tato?Tato byl i nadal jest zazdrosny o swa coreczke wink
    • frankhestain nawet nie chce mi sie tego czytac 28.05.07, 20:24
      dlugie i nudne
    • mahadeva tak tak propagujcie rozmnazanie, bo kto bedzie 28.05.07, 20:59
      utrzymywal przyszlych emerytow smile
      hehe ksiaze z bajki i fajny seks, nie ma jak mity smile
    • jola_z_dywit_2006 W tak koscielnej GW takie bezcenstwa ? 28.05.07, 21:18

      Pan Michnik caluje po rekach biskupa Zycinskiego, oglasza cuda Ojca Swietego JPII,
      rekalmuje ksiazke Pelniacego Obowiazki Wdowy po JPII a tu tak bezceremonialnie
      przeciw Wiarze Naszych Przodkow ?
      No, no, kto by sie tego spodziewal ?
      • trv Re: W tak koscielnej GW takie bezcenstwa ? 29.05.07, 00:00
        A kto by się spodziewał, że pierwsza ostoja samoobrony (wszak jedynej moralnej
        partii) czyta takie bezeceństwa?
      • khagan Re: W tak koscielnej GW takie bezcenstwa ? 29.05.07, 08:54
        nie wiedziałem, że chrześcijaństwo, rozpowszechniane na ziemiach polskich po 1000 r. n.e , jest nazywane wiarą naszych przodków smile
        • ss-mann Re: W tak koscielnej GW takie bezcenstwa ? 29.05.07, 09:09
          Waszych przodków na pewno nie!

          • nick3 Re: W tak koscielnej GW takie bezcenstwa ? 29.05.07, 13:01
            Sądząc po nicku jesteś w tych kwestiach profesjonalistą.
        • onlyoner Re: W tak koscielnej GW takie bezcenstwa ? 29.05.07, 22:02
          khagan napisał:
          > nie wiedziałem, że chrześcijaństwo, rozpowszechniane na ziemiach polskich po 10
          > 00 r. n.e , jest nazywane wiarą naszych przodków smile

          Bo Joli pomyliła się wiara przodków z wiarą praprzodków.
      • mimi0080 Re: W tak koscielnej GW takie bezcenstwa ? 02.06.07, 17:34
        podobno seks jest najprzyjemniejszy około trzydziestki?wink
    • dziefcyneczka Pierwszy raz 28.05.07, 21:22
      rozmowa jak najbardziej , ale żeby zachęcać własne dzieci do sexu ? to nigdy w
      życiu !! dla mnie to już jest chore ... rodzice tolerancyjni - to chyba nie
      polega na tym,aby akceptować sex u dzieci !!! później się dziwią ludzie ,że 13
      latki są w ciąży ;/
    • lola19844 Pierwszy raz 28.05.07, 21:24
      Mam 23 lata, z moim już mężem jestem 8 lat, czekaliśmy długo na ten Nasz
      Pierwszy raz i powiem że warto było czekać!Moja mama umarła jak miałam 15 lat,
      ja jakoś sama wiedziałam że warto poczekać, jeśli się naprawdę kogoś kocha. A
      co bym zrobiła gdybym miała córkę, powiedziałabym jej to co moja mama przed
      śmiercią, że na wszystko przyjdzie odpowiednia pora.
    • agatazieba Re: Pierwszy raz 28.05.07, 21:26
      u mnie postawę zaufania i pogodzenia się z moimi decyzjami przyjął tata.
      • el82 Re: Pierwszy raz 28.05.07, 21:53
        Moj pierwszy raz byl niesamowity, dlatego, ze byl z czlowiekiem, ktorego
        naprawde kocham, i ktory mnie kocha. Jest co wspominac smileA i tak w tym
        wszsytkim najpiekniejsze bylo to, ze oboje bylismy dla siebie pierwsi.
        Moi rodzice sa naprawde OK - gdy dowiedzieli sie, ze ich ukochana
        coreczka "zrobila to" troche porozpaczali, ale ucieszyli sie. Ufaja mi i
        wiedza, ze trafilam na porzadnego faceta- w koncu taka mloda juz nie jestem i
        dosc dlugo na to czekalam - mam 24 l.
        Po pol roku bycia razem moj mezczyzna legalnie nocuje u mnie w domu, w jednym
        lozku ze mna - i...wcale nie jestesmy grzeczni wink Rodzice i tak dobrze wiedza
        co robimy. Przeciez to normalne.
    • amanasunta -Prose pani cy 7 letnia dziewcynka moze zajść... 28.05.07, 21:46
      w ciąże?
      -Nie Jasiu to niemożliwe.
      -Małgośka ty stara k... nie będziesz mnie szantazować alimentami!

      Tak to z tą inicjacją bywa......
      • onlyoner Re: -Prose pani cy 7 letnia dziewcynka moze zajść 28.05.07, 23:53
        amanasunta napisała:
        > -Nie Jasiu to niemożliwe.

        pl.wikipedia.org/wiki/Lina_Medina

        Miejcie baczność na pociechy, bo naprawdę nie wiadomo z kim i kiedy...
        • amanasunta Re: -Prose pani cy 7 letnia dziewcynka moze zajść 29.05.07, 02:13
          onlyoner napisał:

          > amanasunta napisała:
          > > -Nie Jasiu to niemożliwe.
          >
          > pl.wikipedia.org/wiki/Lina_Medina
          >
          > Miejcie baczność na pociechy, bo naprawdę nie wiadomo z kim i kiedy...

          Wiki zna nie tylko takie triki np.
          pl.wikipedia.org/wiki/Jednoro%C5%BCec_(mitologia)
          Ciekawe ,że nikt nie potwierdził opisanego ,,zajścia'' poza dziennikarzami z
          Peru smile))))
          • onlyoner Re: -Prose pani cy 7 letnia dziewcynka moze zajść 29.05.07, 21:42
            amanasunta napisała:
            > Wiki zna nie tylko takie triki

            Jakie triki ? Przecież na samym początku od razu można przeczytać że "Jednorożec
            to stworzenie fantastyczne, występujące w mitach i legendach". Jasno i wyraźnie.

            > Ciekawe ,że nikt nie potwierdził opisanego ,,zajścia'' poza dziennikarzami

            Bo wtedy była to co najwyżej krajowa ciekawostka, a nie ogólnoświatowa sensacja...
    • siouxiequattro zaskoczyl mnie 28.05.07, 21:57
      Zaskoczył mnie ten artykuł, nie zdawalam sobie sprawy że dla tak wielu rodziców
      seks ich dzieci jest jeszcze tematem tabu. U mnie w domu zawsze było pod tym
      względem jakoś luźnie. Mimo ze seks nie jest tematem niedzielnych rozmów (na
      sczęście), to zawsze czułam, że seks jest naturalnym krokiem w ogolnym rozwoju
      człowieka i z niecierpliwoscia sobie na to czekalam. Jak straciłam cnotę w wieku
      20 lat, powiedziałam o tym mamie. mama była wręcz dumna.
      Ale myślę, że niepozwalanie dzieciom na sypianie ze sobą w domu rodziców nie
      jest aktem szczególnego terroru: wszyscy znamy polskie warunki mieszkaniowe, w
      dwupokojowym, mieszkaniu w wielkiej plycie nocne hałasy dochodzące z pokoju
      dziecka spiącego tamz partnerem/ką mogą dla rodziców prawdziwą mordęgą. I trudno
      chyba było by się wtedy dzieciom wyluzować smile
    • h_anna Re: Pierwszy raz 28.05.07, 22:04
      Zrzucili sie na spiralke dla dziewczyny w pierwszej klasie liceum? dla 15
      letniej dziwczyny!!??? to chyba jakies przegiecie..dobrze ze jej jajnikow nie
      podwiazali wspolnymi silami
      • justyn.augustyn Re: Pierwszy raz 28.05.07, 22:24
        Ktoś tu napisał, że chamski te tekst.
        Fakt, jakąś "chamizną" zalatuje, wulgarnością wręcz. Cipi i ptaki naokrągło, jak
        chłopak do dziewczyny przychodzi to wiadomo, że po to tylko, żeby sobie
        pobaraszkować, a pierwsza myśl na widok nowego partnera dziecka, to "żeby tylko
        nie nocował".
        U mnie w domu seks nie był i nie jest tematem tabu, ale też nikt nie miał
        obsesji na tym punkcie i nie było zwierzeń: "Mamusiu, a ja wczoraj z nim w
        takiej i takiej pozycji".
        Zniesmaczyłam się odrobinkę (a czytałam przy śniadaniuwink).
    • lesbienne Pierwszy raz 28.05.07, 22:29
      Heh, gdybym ja spytała, czy moja dziewczyna może zostać na noc, to bym mogła się
      spakować i więcej do domu nie wracać....
    • silesius.monachijski001 [...] 28.05.07, 23:07
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
    • eusebeia Tendencyjny ten artykuł 28.05.07, 23:24
      mam te 19 lat i chcę czekać do ślubu. szkoda że pan redaktor nie uwzględnił
      takiej opcji. wbrew pozorom czekanie do slubu to nie wybryk ani moherowa
      propaganda - jestem swiadomą katoliczką (nie ortodoksem - moherem ani oazową
      cichodajką), postępuję tak a nie inaczej ze względu na moją ŚWIADOMĄ wiarę i -
      co najwazniejsze - nie jestem w swoich poglądach odosobniona.
      seks nie jest dla mnie jak, no nie wiem - prawo jazdy - coś co trzeba
      koniecznie zrobić w okolicach osiemnastki żeby nie odstawać od reszty.

      Ludzie, czekanie z seksem jest normalne. wrzućcie sobie to do światopoglądu
      • justyn.augustyn Re: Tendencyjny ten artykuł 28.05.07, 23:29
        Nieczekanie też jest normalne. Wrzuć to sobie do światopoglądu i nie zaczynaj
        off topicu, w dodatku z apelami do ludzkości :]
        • valeo26 Re: Tendencyjny ten artykuł 28.05.07, 23:45
          tak, normalne; ale czekanie też jest normalne;

          teraz ja czekam na artykuł o tych, co czekają; przecież wybiórcza zawsze
          wszystko pokazuje obiektywnie smile)

          poziom agresji w twojej odpowiedzi był trochę za duży... po co?
          • sopot.sopot Re: Tendencyjny ten artykuł 29.05.07, 01:22
            Hmm... Wy naprawde istniejecie i tak czekacie, czy tez jestescie zwyklymi
            trollami i tak prowokacyjne piszecie aby dyskusje ozywic?

            Pytam sie bo nigdy osobiscie nie spotkalem nikogo kto czekalby az do slubu!
            I co potem, po slubie, tez zamierzacie wspolzyc jedynie dla celow rozrodczych?
            Nie uwierze...
            • netizen Mozna spotkac mozna 29.05.07, 13:38
              Seks jest uzupelnieniem wyrazania milosci, wiec juz wiesz, ze nie tylko dla
              celow rozrodczych. Dlaczego wiec dopiero po slubie? Chocby i dla tych powodow w
              watkach opisanych ponizej.
            • niunia9911 Re: Tendencyjny ten artykuł 29.05.07, 15:14
              Dlaczego nie wierzysz? Kolejny przykład to ja. Ktoś pewnie powie, że jestem
              zboczona, bo mam już rawie 30 lat, a ciągle czekam na Męża. Jestem atrakcyjna i
              miałam wiele okazji, wierz mi. nie oceniam innych, tych, którzy zaczynają w
              wieku 16 lat, 18 czy po zaręczynach. I oczekuję, że ja też nie będę oceniana
              dlatego, że "odstaję".
            • echtom Re: Tendencyjny ten artykuł 29.05.07, 17:42
              A ja spotkałam. Tacy ludzie istnieją nawet w dzisiejszych czasach,
              kiedy "wszystko wolno", więc niepotrzebnie zakładasz prowokację. Można się
              kierować własnymi zasadami i przekonaniami niezależnie od klimatu społecznego
              przyzwolenia. Tak samo, jak można spać na jednym tapczanie, nie uprawiając
              seksu.
        • eusebeia Re: Tendencyjny ten artykuł 29.05.07, 14:36
          uważasz że musisz do tego kogoś przekonywać?

          proszę bardzo - można na klatce, u niego, u niej z rodzicami za ścianą, w
          samochodzie i w namiocie w bieszczadach... można też z mężem we własnym wyrku,
          ale coraz więcej osób trzeba do tego przekonywać.
      • 26101985a Re: Tendencyjny ten artykuł 28.05.07, 23:50
        czekanie wcale nie jest takie naturalne, gdyz mezczyzni maja najwieksze libido
        do 23 roku zycia, potem poziom testosteronu systematycznie spada, wiec w wieku
        40 lat lezysz z brzuchem na kanapie przerzucajac kanaly w tv, myslac co ci tu
        twoja styrana zyciem i praca zona zrobi na obiad smile poza tym pierwszy raz
        rzadko bywa jakis rewelacyjny, wiec lepiej trenowac wczesniej, zeby tej
        wybranej osobie dac to co najlepsze smile
        • eusebeia Re: Tendencyjny ten artykuł 29.05.07, 14:39
          naturalne to nie znaczy normalne.
          gdyby świat był naturalny, to baby latałyby z włochatymi nogami a ludzie
          kopulowaliby ze sobą na ulicy.
          no, ale oczywiście - czaem natura bije kulturę na głowę.
        • bussie z czułością 29.05.07, 16:45
          większość pisze że pierwszy raz był kiepski, czzęsto po tym pierwszym razie
          chłopak zostawia dziewczyne...
          czekanie ze współżyciem do momentu małżeństwa ma sens. ludzie którzy decydują
          się związać na całe życie - bo jeśli nie na zawsze to po co w ogóle - nie
          rozstana sie z powodu kiepskiego pierwszego razu. wiedzą że mają całe życie aby
          uczyć się siebie nawzajem, żeby przeżywać niezliczone orgazmy (choć uważam że
          orgazm nie jest właściwą miarą satysfakcji seksualnej).
          fajnie że język na forum jest na lepszym poziomie niż w artykule - przykre że o
          naszej seksualnośći potrafimy mówić albo wulgarnie albo naukowo. może trzeba by
          wymyślić jakiś bardziej czuły język
      • toksol Czym skorupka za młodu nasiaknie... 28.05.07, 23:58
        Jak się kto nie nauczy powstrzymywac od sexu za młodu to się juz nigdy nie
        nauczy. W małzeństwie jest wiele okoliczności że nie można ze sobą współżyć
        (choroby, trudne ciąże, dłuższe wyjazdy itp) Wtedy taki niewyżyty, a nie
        umiejący czekać małżonek puszcza się z byle kim. Małżeństwo jest zagrożone dla
        tej odrobiny przyjemności erotycznej.
        Chcecie miec takie małżeństwa? Chcecie aby Wasze dzieci miały takich rodziców?
        Kto Wam wmówił, że bez seksu nie można normalnie funkcjonować?
        Warto trochę poćwiczyć abstynencji seksualnej aby nauczyc się naprawdę
        kontrolowac się, bo seks to tylko przyjemność. a szczęście to jest o wiele
        wiecej!
        • netizen Popieram 29.05.07, 00:41
          Zgadza sie. Jezeli moj penis bedzie mna rzadzil, to zwiazek, ktory trzeba
          pielegnowac (idea bynajmniej nie tylko z Dnia Swira) bedzie w tarapatach, a moze
          sie rowniez rozpasc. Poza tym uksztaltowanie sfery seksualnej wplywa nie tylko
          na wiernosc, ale rowniez na postrzeganie innych osob. Taki nalog masturbacji
          skrywa nie tylko problemy. Moze poglebiac poczucie samotnosci,
          impulsywnosci/nerwowosci, utraty sensu zycia.

          W kazdym razie z narzeczona czekamy na nasz pierwszy raz do malzenstwa i bardzo
          sie z tego radujemy. W swiadomosci mam oczywiscie inne podejscie do zycia. Nie
          zamierzam nikogo obwiniac. To co napisalem wynika z obserwacji i rozmow.
          • nick3 katolicka wiedza psychologiczna 29.05.07, 12:58
            "Bo ja tylko to wiem, co mnie ksiądz dobrodziej powie."smile

            - jak mówi wieśniak z dialogu Reja



            netizen napisał:

            >... To co napisalem wynika z obserwacji i rozmow.


            wink
            • netizen Czyjegos doswiadczenia nie zanegujesz 29.05.07, 13:32
              Heh.. prawie dobry kawal.
              Stety lub niestety czyjegos doswiadczenia nie zanegujesz.
              • nick3 Wierz lub nie: nie ma takiej potrzeby:) 29.05.07, 14:41
                Ważne, żeby dostrzec, że to (charakterystycze dla kaznodziejstwa) RETORYKA.

                To znaczy, że mówisz o czymś, o czym nic nie wiesz.

                A mówisz w taki sposób, jakbyś miał wiedział, że to potwierdza twoje pewniki.

                netizen napisał:

                > Heh.. prawie dobry kawal.
                > Stety lub niestety czyjegos doswiadczenia nie zanegujesz.


                Mogę zripostować w jeszcze bardziej niepokojący sposób:

                Tobie i (jak i wielu innym) właśnie nic nie przeszkodzi zanegować swojego
                doświadczenia.

                Do końca życia będziesz sobie powtarzał, że jesteś "szczęśliwy z Jezusem".
                • eusebeia Re: Wierz lub nie: nie ma takiej potrzeby:) 29.05.07, 14:50
                  nick3, co ja ci tu będę tłumaczyć, skoro ty już z góry wiesz że masz rację?
                  • nick3 Re: Wierz lub nie: nie ma takiej potrzeby:) 29.05.07, 16:16
                    No w tym to akurat trudno mi będzie prześcignąć katolików:

                    > eusebeia napisała:
                    > nick3, co ja ci tu będę tłumaczyć, skoro ty już z góry wiesz że masz rację?
                • eusebeia Re: Wierz lub nie: nie ma takiej potrzeby:) 29.05.07, 14:59
                  I jeszcze jedno: co ty, nick3, właściwie wiesz o czekaniu do ślubu i skąd
                  wnosisz że lepiej się bzykać ze stadem lasek od szesnastego roku życia?
                  • nick3 Re: Wierz lub nie: nie ma takiej potrzeby:) 29.05.07, 16:20
                    Jak mówi dawna piosenka, najwięcej wiemy o miłości, gdy mamy po szesnaście lat.
                    A potem już tylko coraz mniej.

                    Niestety, szesnastkę dawno przekroczyłemcrying
                • netizen To nie polega na wmawaniu sobie 29.05.07, 17:49
                  > To znaczy, że mówisz o czymś, o czym nic nie wiesz.

                  To zdanie potwierdza tylko, ze w stawianiu pewnikow jestes znacznie dalej, niz
                  Katolicy. Ja mowie z jednoznacznoscia o swoich i czyichs doswiadczeniach, ktore
                  ktos opisal. Ty mowisz z jednoznacznoscia o mnie, choc nie wiesz, co wiem, a
                  czego nie wiem.

                  > Do końca życia będziesz sobie powtarzał, że jesteś "szczęśliwy z Jezusem".

                  No wlasnie to nie polega na wmawianiu sobie. To polega na doswiadczeniu Jezusa i
                  jego dzialania.

                  Pozdrowionka!
                  • nick3 Czyżby?:) 29.05.07, 19:51
                    Przez wiele stuleci żaden katolik (za wyjątkiem mistyków) nie mówił
                    o "doświadczaniu Jezusa". Zaczął Luter, ale kontynuowali ten sposób mówienia
                    głównie amerykańscy protestanci ludowi.
                    W XX wieku ruchy odnowy katolickiej nagle jakby pozazdrościły (skuteczności
                    przyciągania wyznawców?smile amerykańskim 'evangelicals' i wszyscy 'świadomi
                    katolicy' zaczęli "doświadczać".

                    Przeciwko temu, że mamy tu do czynienia z doświadczeniem, niech świadczy, że
                    wszystkie "świadectwa" mówią o tym prawie tymi samymi słowami. Nic istotnie
                    nowego - "od siebie" (nie ma żadnej indywidualizacji mowy w "świadectwach")

                    "Doświadczenie" wydaje się pewnym zwyczajem mówienia.


                    netizen napisał:

                    > > To znaczy, że mówisz o czymś, o czym nic nie wiesz.
                    >
                    > To zdanie potwierdza tylko, ze w stawianiu pewnikow jestes znacznie dalej, niz
                    > Katolicy.

                    Być może źle zrozumiałem niedopowiedzianą sugestię zawartą w twoim poscie.

                    Myślałem, że z tym "doświadczeniem, którego nie dam rady zanegować" chodzi o
                    moje własne doświadczenie.

                    (No i tu rzeczywiście byłbyś dyskutantem nierzetelnym, bo nie powinieneś
                    wmawiać mi, czego doświadczam.)

                    Ale jeśli chodziło ci o coś innego - zwracam honor.
                    • netizen Kazdy ma swoja droge - bez patosu prosze ;) 29.05.07, 20:49
                      Twoj argument mozna rozumiec tak, ze kazdy kto doswiadczyl Boga jest mistykiem,
                      wiec nie liczy sie co pisal. W ten sposob faktycznie bardzo latwo oskarzyc
                      Kosciol, ze dopiero w XX wieku cos tam oglosili. Swiadectwa moga wydawac sie te
                      same pod wzgledem wychwalania Jezusa oraz form podziekowania. Ja osobiscie nie
                      odczuwam tego, co np. opisywal sw. Jan od Krzyza, ktory pisal o duszy w boskim
                      zjednoczeniu. Pomijasz jednak fakt, ze swiadecto wiaze sie to z realnymi
                      zmianami w zyciu. Stad uzycie pojecia doswiadczenie i jak slusznie zauwazyles
                      mowilem o sobie oraz innych osobach, ktore sie podzielily swoimi przezyciami.

                      Ktos moze powiedziec: uslyszales i chciales miec to samo, wiec sie spelnilo, tak
                      samo jak spelnia sie cel w zyciu, do ktorego sie dazy. Sek w tym, ze przed
                      zmianami w swoim wlasnym zyciu swiadectwa innych osob puszcza sie drugim uchem
                      lub zalicza sie do nawiedzonych.

                      Jakie sa Twoje doswiadczenia? Oby jak najlepsze. Szczerze. Jezeli masz swoja
                      droge na zycie i jestes happy, to podazaj nia dalej. Bo najgorzej jest stac.
                      • netizen Re: Kazdy ma swoja droge - bez patosu prosze ;) 29.05.07, 20:51
                        Twoj argument mozna rozumiec tak, ze kazdy kto doswiadczyl Boga jest mistykiem,
                        wiec nie liczy sie co pisal. W ten sposob faktycznie bardzo latwo oskarzyc
                        Kosciol, ze dopiero w XX wieku cos tam oglosil. Swiadectwa moga wydawac sie te
                        same pod wzgledem wychwalania Jezusa oraz form podziekowania. Ja osobiscie nie
                        odczuwam tego, co np. opisywal sw. Jan od Krzyza, ktory pisal o duszy w boskim
                        zjednoczeniu. Pomijasz jednak fakt, ze swiadectwo wiaze sie z realnymi
                        zmianami w zyciu. Stad uzycie pojecia doswiadczenie i jak slusznie zauwazyles
                        mowilem o sobie oraz innych osobach, ktore sie podzielily swoimi przezyciami.

                        Ktos moze powiedziec: uslyszales i chciales miec to samo, wiec sie spelnilo, tak
                        samo jak spelnia sie cel w zyciu, do ktorego sie dazy. Sek w tym, ze przed
                        zmianami w swoim wlasnym zyciu swiadectwa innych osob puszcza sie drugim uchem
                        lub zalicza sie do nawiedzonych.

                        Jakie sa Twoje doswiadczenia? Oby jak najlepsze. Szczerze. Jezeli masz swoja
                        droge na zycie i jestes happy, to podazaj nia dalej. Bo najgorzej jest stac.
          • rosi26 Re: Popieram 30.05.07, 04:43
            i bardzo sie "radujemy"- wow skad wziales to slowo? z biblii? czy masz 90 lat?
            czy bedziecie po slubie uprawiac sex tylko w ramach prokreacji? czyli raz na rok?
    • dijkman Męska wrażliwość 28.05.07, 23:41
      Tak jak kontynent ludzki jest to trudna i skomplikowana materia

      W większości lubimy krótkie i genialne posty, dlatego wyrażę swoją myśl tak:
      Wbrew obiegowym opiniom wielu czytelników ... ,
      .....faceci też są skłonni do ludzkich uczuć.
      Dijkman



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka