Dodaj do ulubionych

Szlag mnie trafia. Urządzam mini ankietę.

29.05.07, 16:18
Mam dość jedzenia mojej Córki. Normalnie mnie to wnerwia, że tak wybrzydza i
ledwo co skubie. Oczywiście wiem, że nie należy zmuszać. Oczywiście wiem, że
ma prawo nie lubić pewych potraw. Ale szlag mnie normalnie trafia. I w związku
z tym chciałam zrobić ankiete. Proszę, żebyście mi napisały, którą opcję
wybieracie.

1. Nie zjadła posiłku = do następnego posiłku nic do jedzenia nie dostaje, a
do picia tylko wode, żeby się nie zapychała piciem. Oczywiście słodycze
wykluczone. Na kolejny posiłek dostaje to samo czego nie zjadła wcześniej.

2. Nie zjadła posiłku = wszystko jak wyżej z małą zmianą. Na kolejny posiłek
dostaje coś, co zwykle zjada.

3. Je, ale bardzo niechętnie = siedzi przy stole aż zje wszystko (dostaje
nagrodę za samodzielne zjedzenie obiadu)

4. Je, ale bardzo niechętnie = siedzi przy stole aż zje wszystko (nie dostaje
nagrody za samodzielne zjedzenie obiadu)

5. Je, ale bardzo niechętnie = ma wyznaczony czas na zjedzenie (np. klepsydrą
lub timerem) po upływie wyznaczonego czasu tależ znika ze stołu. Jeśli nie
zjadła zadowalającej ilości do następnego posiłku nic nie do staje a do picia
tylko wodę. Dostaje nagrodę za samodzielne jedzenie.

6. Je, ale bardzo niechętnie = wszystko jak wyżej z wyjątkiem nagrody. Za nie
zjedzenie wszystkiego nie dostaje nagrody za samodzielne jedzenie.

7. Je, ale bardzo niechętnie = siedzę i ją karmię, ale nie dostaje w zamian
nagrody za samodzielne jedzenie

8. Inne. Jakie?.....................................

Poratujta kobity, bo mnie dziecko wykończy. Nie mogę znaleźć na moją córkę
sposobu i bardzo sie denerwuję, a po co mi te nerwy. Natalka ma już prawie 4
latka i w przedszkolu zwykle wszystko zjada łącznie z warzywkami. W domu są
ciągle jakieś cyrki. Moim zdaniem ona po prostu mną manipuluje dlatego muszę
wypracować na nią jakąś metodę. Tylko jaką?
Obserwuj wątek
    • bibba Re: Szlag mnie trafia. Urządzam mini ankietę. 29.05.07, 16:40
      hihi, ale sie napracowalas, to tylko dowod tego jak masz juz dosc big_grinDD

      > 2. Nie zjadła posiłku = wszystko jak wyżej z małą zmianą. Na kolejny posiłek
      > dostaje coś, co zwykle zjada.

      ja tak robie. co prawda daje podjesc ale sa to wylacznie surowe owoce i
      ograniczona ilosc. ale nie daje sokow, slodyczy czy ciastek.
      >
      > 3. Je, ale bardzo niechętnie = siedzi przy stole aż zje wszystko

      niezaleznie od tego czy dostanie nagrode za samodzielne jedzenie czy nie - nie
      polecam tej metody. ja spedzilam cale dziecinstwo przy stole, bo nie moglam
      odejsc od stolu, poki nie skonczylam. do dzis mam zal do mamy.
      >
      > 7. Je, ale bardzo niechętnie = siedzę i ją karmię, ale nie dostaje w zamian
      > nagrody za samodzielne jedzenie

      nie karmilabym juz.

      jesli chodzi o te nagrode za samodzielnosc - nie wiem. moze tablica na scianie
      i gwiazdki czy naklejki za samodzielnosc - pod koniec tygodnia, lub gdy uzbiera
      np 3, czy 5 - nagroda. nie mam w tym doswiadczenia w ogole.
      niejadkow mam dwoje, i przegladzam, i jak nie chca jesc - zabieram zarcie ze
      stolu i ich gonie do zabawy. inaczej za bardzo sie denerwuje.

      nie wiem, czy to pomoze. mam nadzieje, ze wiecej mam sie odezwie smile

      i powodzenia.
      • earl.grey Re: Szlag mnie trafia. Urządzam mini ankietę. 08.06.07, 15:12
        bibba napisała:


        > niezaleznie od tego czy dostanie nagrode za samodzielne jedzenie czy nie - nie
        > polecam tej metody. ja spedzilam cale dziecinstwo przy stole, bo nie moglam
        > odejsc od stolu, poki nie skonczylam. do dzis mam zal do mamy.

        ja też. I 12 kilo nadwagi.
        Nie stosowałabym tez nagród za zjedzenie. Docelowo dziecko ma przecież przejąć
        odpowiedzialność za własne żywienie.
        Moje doświadczenie z trzyletnią córeczką jest następujące: u babci (mojej
        teściowej) jest kompletnym niejadkiem, żeby coś zjadła babcia musi nie wiadomo
        co naobiecywać, przynosi książeczki, włącza bajeczki i co tylko. Ja nie mam z
        nią żadnych problemów, przy czym niezjedzenia całej porcji nie uważam za
        problem. Po zakończeniu czasu przeznaczonego na posiłek (do pół godziny)
        zabieram talerz bez żadnego komentarza. Następny posiłek zgodnie z "rozkładem",
        jeśli chodzi o porę i skład (nie podaję poprzednio niezjedzonego, tylko to, co
        przygotowuje dla wszystkich).
        Moja teściowa jest święcie przekonana, że własną córkę uratowała przed śmiercią
        głodowa dzięki temu, że do piątego roku życia wszystko przecierała jej przez
        sitko i robiła całe przedstawienia w czasie posiłków. Moim zdaniem ona ją tym
        wydziwianiem w "niejadztwo" wpędziła, co potwierdza przykład mojego dziecka. na
        szczęście teściowa jej nie wychowuje.
        Szwagierka ma za sobą epizod bulimii.
        • earl.grey Re: Szlag mnie trafia. Urządzam mini ankietę. 08.06.07, 15:14
          earl.grey napisała:

          przy czym niezjedzenia całej porcji nie uważam za
          > problem.

          ani niezjedzenia posiłku wcale od czasu do czasu. Zwłaszcza po kilkudniowym
          pobycie u babci.
        • earl.grey Re: Szlag mnie trafia. Urządzam mini ankietę. 08.06.07, 15:18
          aha, jeszcze coś. Szukjąc kiedyś potwierdzenia dla teściowej, że nie można
          zmuszać dziecka do jedzenia, nawet szantażem psychicznym, znalazłam taką uwagę,
          że czasem dzieci, które nie chcą jeść, robią tak dlatego, że jest to praktycznie
          jedyna dziedzina, którą moga one w pełni kontrolować nawet wbrew zdaniu
          rodziców. Czasami pomaga zwiekszenie zakresu "decyzyjności" dziecka w innych
          dziedzinach - np w co chce się ubrać, dokąd pójść na spacer, gdzie ma mieć swoje
          miejsce jaka zabawka, gdzie ma stać jego łóżeczko czy jakie warzywa mama ma
          kupić na obiad. Może i coś w tym jest.
    • mamuletka Re: Szlag mnie trafia. Urządzam mini ankietę. 29.05.07, 16:42
      hmm nie mam w domu 4-latka to zupełnie nie wiem jak to będzie mam natomiast 3-
      latka jak nie chce bo mu nie smakuje to wymyślam co innego.
      • malabru Mamuletko 29.05.07, 17:34
        Ja też wymyślałam, ale już nie mam siły wymyślać. Tym bardziej, że Natalka już
        świetnie się orientuje, że jak nie zje czegoś co jej nie leży to dostanie coś co
        lubi. A mnie chodzi o to, żeby miała bogatszy jadłospis. W przeciwnym razie
        karmiłabym ją wyłącznie rosołkiem, pomidorówką i danonkami. Tak naprawdę, to
        chciałabym znaleźć na nią sposób, aby jadła niekoniecznie wszystko, ale
        przynajmniej to, co normalnie zjada w przedszkolu a na co w domu wybrzydza.
        • mamuletka Malabru 30.05.07, 10:51
          jeszcze tak niedawno to jadł zupy robiłam mu na gęsto z mięsem zupy niesety mu
          się przejadły, zje ale nie zawsze, za to kotleciarz się z niego zrobił i wcina
          kotlety więc zamiennie jak zupa nie taka co lubi to chociaż kotlet, albo ryba
          smażona uwielbia. Do niedawna nie zjadł żadnego warzywa na surowo - prócz
          marchewki (spróbuj do obiadu bo słodka) teraz wcina paprykę, rzodkiewkę
          zielonego ogórka, pomidora (do niedawna nie tknął nic z tego), nie zmuszałam
          albo próbował sam (zabierał nam z kanapek), ale na siłę nic nie chciał.
          Pewnego dnia wpadłam na pomysł że lubi czy nie i tak mu dam na talerz i
          załapał, na początku tylko próbował a teraz je chętniej oczywiście nie
          wszystko...
          za to z młodszym odwrotnie, darłby się wniebogłosy gdybym mu czegoś nie dała...
    • ida771 Re: Szlag mnie trafia. Urządzam mini ankietę. 29.05.07, 18:50
      nie wiem co to niejadek wiec nie czuje sie kompetentna by doradzac, ale mam
      obserwacje ze jedzenie to coś na czym matce zalezy zatem jest polem do gry
      miedzy matka a dzieckiem. moze mała wymusza jakies skupienie twojej uwagi na
      sobie itp. może przeszłoby jej gdyby zorientowała się że nie obchodzi cie to za
      bardzo czy zje czy nie. ? gdybys udała bardziej obojętną...

      moze też nie chodzi o jakość jedzenia a sposób jedzenia, towarzystwo, niewygodne
      krzesło, sposób podania jedzenia, wszystko to jest na pewno inaczej niz w
      przedszkolu.
    • gopio1 1 ewentualnie 2 n/t 29.05.07, 20:49

      • malabru Gosia, 29.05.07, 20:52
        A jeśli punkt 1 to do ilu razy sztuka? Czy jeśli przy drugim posiłku nie zje
        tego co jej serwuję z uporem to dalej mam ją przetrzymywać i po raz trzeci /
        czwarty... podawać to samo aż do skutku?
        • gopio1 Re: Gosia, 29.05.07, 21:30
          Kurcze, nie wiemn...
          Ja ze trzy razy tak miałam - Kuba nie zjadł obiadu - jadł go na kolację.
          Odgrzałam i wpałaszował. Gdyby to było śniadanie na pewno bym go nie katowała wink
          Wtedy na pewno wersja 2.

          W zasadzie to źle napisałam - powinno być 2 ewentualnie 1 wink
    • bonkreta Re: Szlag mnie trafia. Urządzam mini ankietę. 29.05.07, 21:54
      > 1. Nie zjadła posiłku = do następnego posiłku nic do jedzenia nie dostaje, a
      > do picia tylko wode, żeby się nie zapychała piciem. Oczywiście słodycze
      > wykluczone. Na kolejny posiłek dostaje to samo czego nie zjadła wcześniej.
      >
      > 2. Nie zjadła posiłku = wszystko jak wyżej z małą zmianą. Na kolejny posiłek
      > dostaje coś, co zwykle zjada.

      Z tych dwóch opcja 2. Kolejny posiłek nie powinien byc okazją do "odgrywania
      się" za niezjedzenie poprzedniego. To po prostu kolejny posiłek.


      > 3. Je, ale bardzo niechętnie = siedzi przy stole aż zje wszystko (dostaje
      > nagrodę za samodzielne zjedzenie obiadu)
      >
      > 4. Je, ale bardzo niechętnie = siedzi przy stole aż zje wszystko (nie dostaje
      > nagrody za samodzielne zjedzenie obiadu)
      >
      > 5. Je, ale bardzo niechętnie = ma wyznaczony czas na zjedzenie (np. klepsydrą
      > lub timerem) po upływie wyznaczonego czasu tależ znika ze stołu. Jeśli nie
      > zjadła zadowalającej ilości do następnego posiłku nic nie do staje a do picia
      > tylko wodę. Dostaje nagrodę za samodzielne jedzenie.
      >
      > 6. Je, ale bardzo niechętnie = wszystko jak wyżej z wyjątkiem nagrody. Za nie
      > zjedzenie wszystkiego nie dostaje nagrody za samodzielne jedzenie.
      >
      > 7. Je, ale bardzo niechętnie = siedzę i ją karmię, ale nie dostaje w zamian
      > nagrody za samodzielne jedzenie

      Z powyzszych najbliżej byłabym opcji 5. Z tym, że trudno zdefiniować, co to
      jest "zadowalająca ilość". Może po prostu porcje są za duże na jej potrzeby?
      Nie wiem, czy potrzebna jest nagroda za zjedzenie posiłku. Być może
      zlikwidowanie stresu i jasne reguły same w sobie na tyle uprzyjemnią posiłek,
      że nagroda będzie zbędna? Ale tak czy owak na podjadanie pomiedzy posiłkami nie
      pozwalałabym, w szczególności słodyczami. Nawet, jeśli zjadła dużą porcję.


    • krzemyczka Re: Szlag mnie trafia. Urządzam mini ankietę. 29.05.07, 22:02
      U mnie było tak:
      Majka od małego okropny niejadek! Normalnie horrrror przechodziliśmy my z nią,a
      ona z nami.Prośby, groźby, długie siedzenie na czas plus nagroda, albo nie,
      karmienie, i co tylko możliwe. I nic.
      Hanka, jadła wszystko (i jakby Majka była mądrzejsza albo mniej samolubna to i
      jej porcję by zjadała).

      Teraz jest odwrotnie. Samo jakoś się zmieniło.

      Tu "wtrącił się" mój mąż:
      Skoro w przedszkolu je posiłki, to śmierć głodowa jej nie grozi. Jeżeli w domu
      nie chce jeść posiłku, to po wyznaczonym czasie należy zabrać talerz (chyba,
      że akurat już kończyła) i NIC (oprócz wody) nie dawać aż do pory następnego
      posiłku (choćby to miało być dopiero śniadanie) - z doświadczenia wiemy, że
      następny posiłek jest duzo lepiej tolerowany smile . Następny posiłek nie musi
      być taki sam, jak ten niezjedzony ale nie powinien też być jakiś super, aby nie
      był traktowany jako nagroda za niezjedzenie poprzedniego. Z rozmów z lekarzami
      (dotyczyły akurat diet eliminacyjnych) wiemy, że nawet jednodniowe okazjonalne
      głodówki nie szkodzą dziecku (a jak działają na apetyt smile Posiłki
      dobrze "wchodzą" po długim pobycie na powietrzu, chyba, że się na bieżąco
      (niepotrzebnie) podsuwało drobne łakocie. Ważne: na talerz nakładać niewiele,
      tak aby była to ilość, którą na pewno moze wchłonąć - najlepiej nałożyć połowę
      tego, co było w planie - niech się dziecko przyzwyczaja do zjadania do końca,
      jak zje wszystko i będzie chciała wiecej to zawsze można dołożyć, ew. (wersja
      drastyczna) niech czeka z utęsknieniem na kolejny posiłek smile

      To już moja wypowieź, ale uszczuplona o to co ewidentnie się powtórzyło wink
      Niedokarmianie między posiłkami! (u nas działa na Hanię, na Majkę tak sobie -
      ale ja nie robiłam tego co lubiła).
      No i jedzenie na czas. Jak dziecko skuma o co chodzi też jest dobrym sposobem.

      Więcej to będzie tylko powtórzenie słow męża (co i tak miało miejsce smile)
      Pozdrawiam
      Marzena
    • andziulindzia Re: Szlag mnie trafia. Urządzam mini ankietę. 29.05.07, 22:50
      Moja starsza córka generalnie je ładnie. Ale od jakiegoś czasu marudzi przy
      posiłkach, a najbardziej przy obiadach.
      - Nakładam jej małe porcje (mniejsze nawet niż wcześniej).
      - Za zjedzenie wszystkiego nagrodą jest pochwała w stylu: o jak ty ślicznie
      zjadłaś! Mamusia jest z ciebie bardzo zadowolona! Nagrodą absolutnie nie mogą
      być słodycze/przegryzki.
      - Unikam potraw, których moje dzieci nie cierpią (starsza ma zawsze z talerza
      wydłubaną całą marchewkę, bo marchewka powoduje niezjadliwość)
      - Jeśli nie chce jeść trochę ją dokarmiam, ale ona za bardzo nie lubi być
      karmioną, nigdy nie wciskam na siłę
      - Jeśli już absolutnie nie chce jeść zabieram talerz
      - Nie przeciągam posiłku w nieskończoność, maks 30 min
      - Nigdy nie podaję na następny posiłek niezjedzonego wcześniej (obiad to obiad,
      ja mam złe wspomnienia jeśli chodzi o jedzenie odgrzewanego obiadu na kolację)
      - Unikam słodyczy i przegryzek między posiłkami, ale to już niezależnie od
      zjedzenia/niezjedzenia obiadu

      Jeśli twoja córka je w przedszkolu to dobrze. Z głodu nie umrze smile Moja siostra
      była koszmarnym niejadkiem i mama przeszła z nią gehennę. A wyrosła na zdrową i
      wcale nie chudą kobietę.
    • malabru Już wiem co zrobię 29.05.07, 23:43
      Bardzo dziękuję wszystkim za szeroki odzew. Dzieki Waszym uwagom już sobie
      wyrobiłam pewien pogląd na sprawę i tak:
      1. Będę jej dawala mniejsze porcje (spodobała mi się uwaga, że dziecko powinno
      się uczyć zjadać wszystko)
      2. Jeśli nie zje posiłku, to na kolejny dostanie coś innego, za czym nie
      przepada, ale toleruje. Nie będę się nad nią znęcać i dawać czegoś, czego nie
      znosi (zresztą do tej pory starałam się tego unikać)
      3. Na zjedzenie wszystkiego będzie miała określony czas (zdecydowanie nie chcę
      jej pozostawiać wyboru, bo wtedy przedłuża posiłki w nieskończoność)
      4. za samodzielne jedzenie będę nagradzć naklejką, bo to akurat jest inna część
      mojego planu zmierzającego do nakierowania mojej córci na samodzielne
      wykonywanie róznych czynności, których z wygody unika (np. samodzielne
      zakładanie skarpetek).

      Za jakiś czas dam Wam znać, czy się metoda przyjęła i czy się sprawdziła. Teraz,
      jak o tym napisałam, będę miała dodatkową motywację, żeby się pilnować planu smile.
      Gdybyście miały jeszcze jakieś uwagi, to BARDZO proszę o pisanie. Koniecznie!
      Dlatego że co kilka głow to nie jedna umęczona a do tego matczyna (co jak
      wiadomo wypacza nieco obraz rzeczywistości).
      Jeszcze raz wielkie dzięki!
      Marta
      • lazania3 Re: Już wiem co zrobię 30.05.07, 11:29
        malabru to może poradż co ja mam zrobić bo mój czternastomiesięczniak nie chce
        jeść nic innego oprócz cyca,też już jestem wykończona i mam wrażenie ostatnio,że
        cały mój dzień toczy się wokół jedzenia,gotowania,odgrzewania itp,a Piotruś na
        widok łyżećzki mówi tylko nie i be,po czym podnosi mi bluzke do góry mówi mniam
        mniam i rzuca się na cycka,ratunku.
    • edycia_s Re: Szlag mnie trafia. Urządzam mini ankietę. 30.05.07, 10:37
      U mnie jest zwykle tak:

      > 2. Nie zjadła posiłku = wszystko jak wyżej z małą zmianą. Na kolejny posiłek
      > dostaje coś, co zwykle zjada.
      >
      Ale zdarza sie tez opcja: dostają to, co ma ochote zjesc, czyli przed posilkiem
      pytam sie o zdanie co do menu i ilosci na talerzu. W miare mozliwosci i z duza
      doza rozsadku, wiem, ze maja swoje preferencje. Wtedy latwiej im "wchodzi".

      pozdrawiam.
    • smilodona Re: Szlag mnie trafia. Urządzam mini ankietę. 30.05.07, 11:28
      Na mojej córce wyprobowalam prawie wszystkie opisane metody, plus inne wlącznie
      z prośbami i groźbami. NIC nie działa. Jak nie jadła, tak nie je. Jak zje pod
      przymusem, to potrafi zmusić sie nawet do wymiotów sad
    • aure11 Re: Szlag mnie trafia. Urządzam mini ankietę. 30.05.07, 13:12
      Polecam wszystkim ksiazke "Kazde dziecko moze nauczyc sie jesc wlasciwie"
      www.merlin.com.pl/frontend/browse/product/1,345069.html
      Metody tam opisane stosuje od kilku tygodni i moje dziecko je duzo lepiej. Moze
      jeszcze nie tak jakbym chciala ale poprawa jest widoczna.
      W duzym skrocie zasady opisane w tej ksiazce:
      Rodzic decyduje
      - Co podać swojemu dziecku do jedzenia.
      - Kiedy mu podać jedzenie.
      - Jak mu podać jedzenie.
      Dziecko decyduje
      - Czy będzie jadło.
      - Ile będzie jadło.

      U nas jedzenie lub niejedzenie nie podlega ani pochwalom ani krytyce (pochwalic
      mozna jedynie fakt ze ladnie posluguje sie lyzeczka lub nie nabrudzila przy
      jedzeniu). Nie ma tez nacisku w zadnej formie (czyli zarowno "Jak nie zjesz to
      nie obejrzysz bajki" jak i "Jak ladnie zjesz, to w nagrode pojdziemy do
      figloraju"). Nacisk powodowal blokade kompletna. Chodzi o to zeby jedzenie nie
      stalo sie dla dziecka polem walki o wladze.
      Zauwazylam ze dla mojego zbuntowanego dwulatka tak wlasnie wczesniej bylo. Teraz
      mowie chodz zjesz obiad, ona z przyzwyczajenia "nie chce", na to ja ze ok, a ona
      przybiega ze jednak chce i zjada. Gdybym ja namawiala to w zyciu by nie zjadla wink
      I najwazniejsza rzecz - badania naukowe dowiodly ze dziecko samo najlepiej
      wybiera sobie wlasciwa dla niego ilosc pokarmu i jego rodzaj, na poziomie
      instynktownym. I jesli tylko my sami tego instynktu nie zaburzymy podtykajac mu
      ciagle np. slodycze, to na pewno nie tylko nie zaglodzi sie, ale bedzie sie
      dobrze rozwijac.
      • andziulindzia aure11 31.05.07, 11:30
        pokazałam mężowi to co napisałaś o karmieniu i doszliśmy do wniosku, że musimy
        zmodyfikować nieco nasze metody. Dziękuję ci bardzo!
        • andziulindzia Re: aure11 06.06.07, 21:11
          Korzystamy z podpowiedzi i widać postępy. Bez namawiania i poganiania mała
          zjada prawie całą porcję.
          • aure11 Re: aure11 10.06.07, 13:19
            andziulindzia napisała:

            > Korzystamy z podpowiedzi i widać postępy. Bez namawiania i poganiania mała
            > zjada prawie całą porcję.

            To super smile))

            U nas tez coraz lepiej i lepiej, sama jestem w szoku. Brak nacisku plus dbanie
            zeby dziecko mialo szanse odczuc glod (czyli ograniczylismy popijanie slodkiego
            soku przez caly dzien i zadbalismy o odpowiednio dlugie przerwy pomiedzy
            posilkami) dalo naprawde swietne rezultaty. Moje dziecko teraz nawet zaczelo
            jesc rzeczy ktorych kiedys tknac nie chcialo i prosi o dokladki! smile
    • anna_sla Re: Szlag mnie trafia. Urządzam mini ankietę. 30.05.07, 21:24
      a ja powiem, że nie mam żadnej metody. tzn. balansuję pomiędzy punktami:

      1) ale z różnicą taką, że pije co chce, córa ma uraz do wody i za Chiny ludowe
      nie wleje jej w usta
      2), 3), 4), 6) oczywiście zamiast wody inne pitne soczki, herbatki, 7)

      oraz:

      8) Kara: nie je: wyłączam bajkę, nie włączam wcale, nie dostanie słodyczy z
      zaznaczeniem, że to za to, że nie zjadła i przypominam o tym za każdym razem jak
      prosi o słodycze (zwykle w tym momencie załamuje się i woła pilnie o śniadanko,
      bo jest okropnie głodna ;P)

      9) Obiecuję, że jak zje w nagrodę dostanie jakiś ulubiony słodycz albo naklejkę.

      10) Warunek: Nie zjesz? To nie pójdziemy na dwór, bo boję się, że będziesz tak
      słaba że się przewrócisz (jeśli punkt 8 nie zadziałał, ten zadziała na pewno).

      11) Współpraca: robimy to na co ona ma ochotę i ona w tym uczestniczy/lub nie
      (np. miesza ciasto na naleśniki, albo obtacza chlebek w jajku na
      grzanki/kotlety). Kiedyś tak jadła pierogi na kolację jednego dnia, śniadanie,
      obiad i kolację drugiego dnia ;P Na trzeci dzień już nie zrobiłam ;P

      Generalnie u nas brak metody:
      1) nie pozwala się dziecku przyzwyczaić i znaleźć antymetody,
      2) moja od czasu do czasu pobłażliwość zbliża nas do siebie i pozwala córce
      wciąż na nowo odkrywać, że ją kocham a ona mnie..
      3) moja od czasu do czasu nieugiętość pokazuje jej, że mimo "ajlowju" jest
      również jakaś dyscyplina i uczy respektu.
      4) pozwala dziecku poczuć się bezpiecznie i dumnie, że może o czymś zadecydować
      i nagrodą z jej strony dla mnie jest jej chęć pomocy.

      A czasem jest chaos i nic nie działa całymi dniami ;P
    • creolka Re: Szlag mnie trafia. Urządzam mini ankietę. 30.05.07, 22:41
      jak nie chce to nie je do nastepnego posilku nic a potem cos co zwykle
      podajesz, ale juz nie to samo.metoda jak nie zjesz nie wstaniesz od stołu
      kojarzy mi sie jak nas w przedszkolu zmuszali i to nie było fajnie tak siedziec
      nad zimna zupa.pzdr
    • d.orka Re: Szlag mnie trafia. Urządzam mini ankietę. 03.06.07, 17:45
      Ja załatwiam sprawę tak.
      Obiad jemy (nie trzeba wszystkiego zjadać, jeśli coś nie smakuje), a po
      obiedzie deser. Deseru nie ma, jeśli obiad jest choć w połowie nie zjedzony.
      Następny posiłek - kolacja. Zero słodyczy, słodkich soków. Ja zresztą poję
      dzieci wodą od zawsze.
      Na szczęście nie mam kłopotów o jakich piszesz.
      Myślę, że tu jest ważne, by sobie odpuścić, czyli nie denerwować się, nie
      stresować. Nie zje - ok, nie daję słodyczy, ale też nie komentuję. Po prostu
      normalna konsekwencja. Ja moim dzieciom mówię, że słodycze to nie pokarm, który
      daje siłę, i mądrość. To dodatek, który można jeść, jeśli jest się zdrowym -
      czyli zdrowo się odżywia.
    • ammam Re: Szlag mnie trafia. Urządzam mini ankietę. 03.06.07, 20:08
      8.niech zje ile chce,żadnych nagród za jedzenie (jedzenie jest niezbedne do
      przezycia więc za co tu chwalić), nie dawać słodyczy tylko jeśli jest głodna
      między posiłkami to zrobić jakąś małą zdrową przekąskę a pić może też soki
      tylko nie przecierowe. Nie martw się ze masz niejadka bo medycyna nie
      zanotowała jeszcze przypadku żeby dziecko dobrowolnie z własnej woli zagłodziło
      się na śmierć. pozdrowionka.
      • koteczka12 Re: Szlag mnie trafia. Urządzam mini ankietę. 06.06.07, 09:49
        2 i 6. Działa.
        • molowiak Re: Szlag mnie trafia. Urządzam mini ankietę. 06.06.07, 11:16
          Też myslę, że 6+2, nagroda za zjedzenie całego lub wiekszości posiłku - w
          postaci np. naklejki a za uzbieranie wszystkich lub większości naklejek danego
          dnia nagroda "rzeczowa" np: jedna bajeczka więcej, lody, jakas drobna zabawka
          coś co dziecko lubi, ale jakies drobiazgi smile. Eksperyment njalepiej zacząć od
          potraw które dziecko lubi, żeby je zmotywować a potem stopniowo wprowadzać inne,
          mniej lubiane. POwodzenia smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka