hedom1
06.06.03, 22:45
Witam,
Dziś w nocy moja rodzinka doprowadziła mnie do kresu wytrzymałości. W naszym
tzw. małżeńskim łóżku spaliśmy ja, moja młodsza córcia przy cycu, mąż i od
około 3 w nocy starsza 2,5 letnia Helenka. Było bardzo ciasno i gorąco.
Helenka zaczęła stękać, jęczeć wiercić sie i kopać. Bez przerwy nakładała
nogę na biedną, Bogu ducha winną 3 miesięczną Gabrysię, która chciała tylko
cycować. Trwało to około1 godziny. Ja zmiażdżona pod ścianą, Gabi
przygnieciona nogą Helenki, mąż na skraju łóżka i po środku Helenka leżąca w
poprzek, kopiąca wszystko co popadnie i jęcząca, że chce wody. No koszmar,
mówię wam. Mąż nie chciał iść po wodę a mnie szlag trafił. Zaczęłam się
wydzierać na Helenkę, żeby przestała jęczeć po dam jej klapa w d... - tak się
niestety wyraziłam i tym podobne. Mąż jak trusia podniósł się z łóżka, zabrał
Helenkę, wodę i poszli do niej do pokoju spać.
A dzisiaj... Gabrysia się obudziła i zaczęła płakać a Helenka ze swojego
pokoju krzyczy "Tylko nie płacz bo ci przyrżne w d... i się skończy".
Bez komentarza...
Przyłamana Dominika, pamiętliwa Helenka i przygnieciona Gabrysia.