mamaola3
24.06.07, 00:38
Witam wszystkich. Mamy prawie 3 letniego syna. Nasz maluch od zawsze był
pewny siebie i nie pozwalał innym dzieciom zrobić sobie krzywdy - nawet
potrafił uderzyć inne dziecko, wyrwać zabawke i.t.p. Zawsze takie zachowania
stanowczo potępialiśmy. Ze względu, że mamy wielu znajomych, którzy mają
dzieci w podobnym wieku nasze pociechy często razem się bawią. Do tej pory
nie było problemu, bo zasady były jasne i JEDNAKOWE dla wszystkich dzieci
(nie wolno stosować przemocy, bicia, wyrywania zabawek itp), jak np. Jaś
popchnął Grzesia - to Jaś zarobił reprymendę od swojego rodzica, jak Grześ
uderzył Jasia - to tata Grzesia natychmiast syna "prostował". Po kliku takich
spięciach dzieci jakoś się przestały bić, płakać - po prostu nauczyły się
dogadywać bez używania przemocy. No i w pewnym momencie pojawia się problem.
Spotykamy się czasami z kolegą mojego męża j jego rodziną (zoną i 3 letnią
Zuzią). Mama Zuzi zawsze się przechwala jak jej córeczka swietnie sobie daje
radę, jak to potrafi "ustawiać" inne dzieci. Zuzia jest dzieckiem zaczepnym i
mama Zuzi ma zasadę "moja dziecko może wszystko, ale inni nie". Kilka tygodni
temu Zuzia próbowała zepchnąć naszego JAsia z rowerka, mama Zuzi nie
zareagowała (udała, że nie widzi), Zuzia znów to samo, Jaś tym razem
zareagował i ją odepchnął, Zuzia w ryk, mama Zuzi do Zuzi "zostaw go, bo to
niegrzeczny dzikus". Moj mąż powiedział synowi, że nie wolno popychać Zuzi,
że brzydko się zachował. Od tej pory jak się spotkamu z Zuzią i jej rodzicami
to nasz syn jest traktowany jak worek treningowy, mała go oklada czym
popadnie, sypie piaskiem, a on jak ma dość to płacze. Wkurza mnie mama Zuzi,
która z uśmiechem na ustach mówi: "jak ona sobie potrafi dać radę!". Jest to
osoba, z którą można porozmawiać jedynie o solarium, akrylach i ciuchach. Nie
lubię z Jasiem tych spotkań, ale to bliski kolega mojego męża. Zastanawiam
się czy dobrze zrobiliśmy, że wychowywaliśmy syna, ucząc go, że nie wolno
używać przemocy. Z dziećmi innych znajomych wszystko jest ok, ale rodzice też
nie pozwalają na "bijatyki", a tu jest na odwrót. Proszę, poradźcie co robić.
Martwię się co będzie jak pójdzie do przedszkola, gdzie będzie w grupie
więcej dzieci takich jak Zuzia.