Dodaj do ulubionych

jechać samej czy kazać się zawieźć? -rady potrzeba

09.08.07, 12:41
No, dziewczyny, potrzebuję porady, jak w temacie.
Zarezerwowałam pokój nad morzem, mierzeja wiślana, bo od wawy
najbliżej nad morze. Jadę oczywiście sama z dziećmi, bo wakacje
rodzinne już za nami, mąż nie bierze urlopu, musi coś mieć na nartysmile
i dylemat, jak mam się tam przetransportować, prowadzić samochód
samej, a z tyłu dwójka dzieci - 3i 5 lat?
czy jednak kazać się zawieźć mężowi? tak było w zeszłym roku, w
sobotę nas zawiózł, w niedzielę wrócił a za tydzień powtórka z
rozrywkisad nie wspomnę o czasie jaki był stracony na przejazdy i o
pieniądzach na paliwo wydanych.
teraz byłoby jeszcze gorzej, bo w sobotę mamy imprezę rodzinną, więc
wyjazd w niedzielę i ewentualny powrót? też w niedzielę?
kierowca ze mnie rajdowy, ale po trasach znanych i niedługich, tak
daleko nigdy nie jechałam sama, no i proszę o rady, jak wy byście
zrobiły?
samochód na miejscu nie jest mi potrzebny.
myślałam o pociągu do gdańska + taksówka, ale rowery bym chciała
zabaraćsmile
Obserwuj wątek
    • falka32 Re: jechać samej czy kazać się zawieźć? -rady pot 09.08.07, 13:06
      Moim zdaniem pociąg to samobójczy pomysł. Dwójka dzieci, bagaże, nie, nie, nie!!!
      Jeżeli czujesz się na siłach prowadzić auto, dwójka dzieci z tyłu to jest coś,
      co da się przeżyć. Jeżeli nie wypinają się same z pasów, rzecz jasna. Najwyżej
      będziesz jechała pół dnia, z przerwami co pół godziny na siku, kupę albo
      uspokajanie siebie lub dzieci. Jeżeli zaopatrzysz je w jakieś zabawki i coś,
      czym mogą się zająć, to generalnie powinno ci się to udać. Może jest szansa, że
      chociaż trzylatek zaśnie, ona tak często robią smile. Z zasad bezpieczeństwa, jakie
      pamiętam, to nie dawać dzieciom nic do jedzenia - chrupek, czipsów, kanapek,
      batonów, małych cukierków - w czasie jazdy, bo jak podskoczysz na wyboju i
      dziecko się zakrztusi, to stracisz głowę, zanim znajdziesz miejsce do
      zatrzymania się. Jak przeżyjesz raz, to z powrotem będzie łatwiej a zyskasz
      większą mobilność, bo będziesz już wiedziała, ze możesz tak zrobić w razie braku
      innego kierowcy.
      A z doświadczenia wiem, że samochód na miejscu i tak zawsze się przydaje smile -
      np. jeżeli masz tydzień padającego deszczu.
      • edycia_s Re: jechać samej czy kazać się zawieźć? -rady pot 09.08.07, 14:12
        Ja bym się nie odważyła jechać sama z dziećmi samochodem. Moje (7 i 5) dostają z
        nudów malpiego rozumu, poza tym ciągle chcą a to pić, a to gumę, a to muzykę, a
        to zasłonić okno i tak w kółko. Nie dojechałabym z wawki nawet w 12 godzin.
        Ale z drugiej strony przydałby ci się może samochód na miejscu?
        Jeśli nie, weź małża, nie przejdziesz traumy podczas podróży. Ja bym tak zrobiła smile
    • hyris Re: jechać samej czy kazać się zawieźć? -rady pot 09.08.07, 16:10
      ja bym zdecydowała się na podróż samochodem, ale nocą...
      wiem, że trudniej się prowadzi, ale przynajmniej masz dzieci z głowy
      jesli wyjedziesz np. o 3, to sama wcześniej się prześpisz i na rano
      spokojnie dojedziesz
    • andziulindzia Re: jechać samej czy kazać się zawieźć? -rady pot 09.08.07, 21:12
      Jedź sama. Mężowi zmiłowanie też się należy. Jeśli stwierdzisz
      jednak, że nie chcesz sama wracać do domu samochodem z dziećmi, mąż
      przyjedzie po was pociągiem. Podróż późnowieczorna to może być dobre
      rozwiązanie ewentualnych problemów z dzieciakami, zasną i będziesz
      miała spokój. No i dodatkowo ruch na ulicach mniejszy.
      • ememka1 Re: jechać samej czy kazać się zawieźć? -rady pot 10.08.07, 16:37
        Ja na początku lipca jechałam z ...........piątką dzieci! Najmłodsze 2 i 4 lata.
        Największy problem miałam ze starszakami jak chaiciało się siku w korkusmile
        Ja pojechałabym samochodem, wcześnie rano (3-4 rano)to jest szansa, że jakiś
        kawałek drogi prześpią. Poza tym na miejscu (jakby się nudziło) może zrobić małe
        wypady bez oglądania się na innych.
        • housewife1 Re: jechać samej czy kazać się zawieźć? -rady pot 13.08.07, 01:07
          zależy czy czujesz się na siłach... ja bardzo często wyjeżdzam z dziecmi i mam
          akurat w takim samym wieku 5 i 3 latka. Siedzą z tyłu, z reguły bezproblemowo,
          muszą mieć w zasięgu dłoni picie i jakies ulubione zabawki, jak sie jedzie tak
          daleko to się raczej nie da bez jedzenia w aucie, jesli nie chcesz się zatrzymywać.
          dość ważne jest to czy dzieci sa nauczone siedziec z tyłu bez zajmowania się
          nimi, moje są, więc nie ma problemu. jeśli jednak zawsze ktos siadał z tyłu i
          się zajmował zabawianiem dzieci, to bym to sobie przemyslała, bo bratowej córka
          nie usiedzi sama z tyłu w aucie dłużej niz 2 godziny i taka długa podróż to
          raczej nie na naukę, bo będzie horror.
          Ja staram sie raczej dojechac na miejsce jednym ciągiem, a więc np z wwy na
          mierzeję to tak ze 2 przystanki robię ( 1- Płońsk BP, 2- Ostróda Mc donald)
          ewentualnie dodatkowe na siku, ale to tak raz dwa, nie daje się wyciągac na
          dłużej. najgorzej, że jak dojedziesz to możesz być padnięta i jeśli nie ma sie
          kto na miejscu dziecmi zająć, z tego powodu raczej nocna podróż samej dla mnie
          odpada- dzieci śpią całą noc, ty prowadziszs, rano dzieci rześkie, a ty chcesz
          spać... i co?
          na mierzei akurat auto bardzo sie przydaje, w razie czego tam jest kiepska
          komunikacja i do szpitala bardzo daleko (gdańsk???) , więc warto miec swój
          środek lokomocji.
          • housewife1 Re: jechać samej czy kazać się zawieźć? -rady pot 13.08.07, 01:15
            ps. poza tym jechalismy kiedys z mężem nocą i naprawdę bardzo jest kiepska
            widocznośc na tym pasmie jak już skręcasz na mierzeję, tak mniej więcej od
            Stegny (nie wiem gdzie dokładnie jedziesz?) jest tak wąsko na tej drodze, a w
            nocy prawie zawsze jest tam mgła, woda z obu stron drogi, brrr, z mężem sie
            bałam jak cholera, sama nie pojechałabym tam w ciemności za chiny...
            mnie się wydaje ze albo ruszasz rano o 5.00, dzieci ci pół drogi prześpia, albo
            po południu tak koło 13-14, jeśli masz klimę, wtedy jak dojedziesz to chwile
            pobrykaja i potem pora spania... i ty możesz też pójśc spać. Na mierzeję jadę z
            WWy około 5-6 godz ( z tymi postojami tak po 35 min każdy)
            • housewife1 Re: jechać samej czy kazać się zawieźć? -rady pot 13.08.07, 01:19
              opcja o 3 nad ranem wydaje mi się tez ok. jak dojedziesz to będzie juz jasno,
              tylko koniecznie trzeba się wcześniej wyspać, a mi to się nigdy nie udaje
              (wiadomo, pakowanie, nerwówka, dzieci akurat wtedy się nie chcą wczesniej
              położyc itd...), bo inaczej na miejscu, kto się zajmie
    • hyris Teraz ja potrzebuję rady 18.10.07, 10:50
      Sama namawiałam na nocną podróż z dziećmi, a teraz,, gdy przyszła
      kolej na mnie, to mam wątpliwości.
      Moja sytuacja w dniu wyjazdu będzie następująca (dwulatek - jeszcze
      w pieluchach i 6tyg. niemowlę jedzące co 2-3 godziny, o ile nie
      częściej)
      Trasa podobna: Warszawa - Gdynia
      Myślę o wyjeździe ok. 19, żeby ok. północy dojechać. Dwulatek
      powinien trochę pooglądać widoki i ok. 21 zaśnie.
      Bardziej boję się o to, że postój na karmienie młodego go wybudzi.
      No i jak w tej sytuacji z przewijaniem?
      Jeszcze jakieś trudne strategicznie rzeczy przychodzą Wam do głowy?
      Co radzicie?

      Aha, czy gdzieś poza McDonaldem w Ostródzie jest na tej trasie
      przewijak w kiblu? Najlepiej lokal całodobowy. Zawsze prz4ewijałam w
      samochodzie, a teraz chyba nie ma na to miejsca, bo trzeba by przy
      otwartych drzwiach, a zimno sad
      • monia420 Re: Teraz ja potrzebuję rady 18.10.07, 13:17
        mnie osobiście przeraża nocny postój gdzieś na trasie. Nie wiem
        dlaczego - boję się i już, więc polecam wyprawę w ciągu dnia,
        ewentualnie z towarzyszem, który zabawi dzieci do najbliższego
        bezpiecznego miejscasmile
      • volta2 Re: Teraz ja potrzebuję rady 18.10.07, 23:15
        ja myślę, że twój plan jest całkiem niezły.
        nie bardzo rozumiem kwestię przewijaka, 6 tyg. maluch to okruszek
        przecież?
        ja przewijałam na przednim siedzeniu( a też z takim podróżowałam
        zimą - 2-7 styczeń, zima bardzo tęga była 3 lata temu), sama w
        kuckach a siedzenie odsunięte na maxa do tyłu i lekko rozłożone -
        spokojnie wystarczało dziecku - mnie wygodnie nie było!

        ale jaką masz pewność, że dziecko trzeba będzie przewijać? przeież w
        pieluszcze te 4-5 godzin powinno wytrzymać, przecież nocą go chyba
        nie przewijasz, jak się nie obudzi.


        co do nocnego postoju - nie ma co demonizować! znasz trasę to wiesz,
        które miejsca są całodobowe i tam się zatrzymujesz. jeśli nagle na
        siusiu obudzie sie starszy, to migniesz awaryjnymi i siuśnie do rowu.

        najtrudniejsze strategicznie jest wybudzanie się dwulatka, na to,
        szczerze mówiąc, wpływ masz niewielki. ja gdy podóżowałam pamiętnej
        zimy z dziećmi idnetycznymi niemal w twoich wieku, to starszak miał
        zwyczaj oznajmiania wybudzenia się strasznymi jękami. (nie tylko w
        samochodzie rzecz jasna, tak było kilka razy każdej nocy) pomagało
        błyskawiczne podanie butelki z piciem(nie smoczkowej bulti, tylko
        zwykłej)

        jakie masz plany i możliwości:
        1-czy planujesz tę trasę pokonać sama z dwójką dzieci autem?
        2-czy mąż/ktoś inny może cię zawieźć autem?
        3-czy planujesz jechać sama pociągiem?

        gdybym miała wybór to najpierw nr 2(karmiłam malucha podczas jazdy,
        mąż prowadził, tylko wolniej, a dziecko było wypięte z fotelika,
        dzięki temu starszak się nie wybudzał podczas postoju, bo nie było
        postoju) potem nr 3 a na koniec nr 1(ale w doradzaniu opieram się na
        własnych doświadczeniach i mam na myśli własne dzieci - a jak
        wiadomo dzieci są różne)
    • mammax Re: jechać samej czy kazać się zawieźć? -rady pot 18.10.07, 11:16
      Ja osobiście jechałabym tylko autem. Nigdy pociągiem gdzie dzieciaki
      mi się rozbiegną, poza tym boję się jeździć pociągami.
      Ja akurat mam w aucie dvd z dwoma ekranikami więc w sytuacjach
      krytycznych puszczam łobuziakom bajkę ale wiem że podobnie działają
      bajki na cd, które można ze sobą zabrać i dzieciaki je bardzo lubią
      słuchać.
      Powodzenia i pozdrawiam,
      • jessia Re: jechać samej czy kazać się zawieźć? -rady pot 19.10.07, 09:02
        Moze po prostu nie wyłączaj silnika podczas ew. postoju. U nas to
        działa. Wiem, że to nieekologiczne, ale tak raz...
        • hyris Re: jechać samej czy kazać się zawieźć? -rady pot 19.10.07, 13:24
          jeśli zdecyduję się jechać, bo kilka innych spraw mi się nakłada, to
          w grę wchodzi tylko opcja samodzielnej jazdy samochodem
          nie mam z kim jechać, a na pociąg się nie zdecyduję, bo przy okazji
          mam przywieźć z Gdyni kilka sporych rzeczy

          dziękuję za podpowiedź z przewijaniem na przednim siedzeniu (nie
          wiem, czy się zmieszczę ja, ale spróbuję)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka