No, dziewczyny, potrzebuję porady, jak w temacie.
Zarezerwowałam pokój nad morzem, mierzeja wiślana, bo od wawy
najbliżej nad morze. Jadę oczywiście sama z dziećmi, bo wakacje
rodzinne już za nami, mąż nie bierze urlopu, musi coś mieć na narty

i dylemat, jak mam się tam przetransportować, prowadzić samochód
samej, a z tyłu dwójka dzieci - 3i 5 lat?
czy jednak kazać się zawieźć mężowi? tak było w zeszłym roku, w
sobotę nas zawiózł, w niedzielę wrócił a za tydzień powtórka z
rozrywki

nie wspomnę o czasie jaki był stracony na przejazdy i o
pieniądzach na paliwo wydanych.
teraz byłoby jeszcze gorzej, bo w sobotę mamy imprezę rodzinną, więc
wyjazd w niedzielę i ewentualny powrót? też w niedzielę?
kierowca ze mnie rajdowy, ale po trasach znanych i niedługich, tak
daleko nigdy nie jechałam sama, no i proszę o rady, jak wy byście
zrobiły?
samochód na miejscu nie jest mi potrzebny.
myślałam o pociągu do gdańska + taksówka, ale rowery bym chciała
zabarać