helena29
03.07.03, 01:43
Mam ostatnio maly problem z innymi dziecmi a mianowicie ich zachowaniem. Mam
corke(4 )Staram sie wychowywac na dobra osobe. Ucze ja dzielenia sie z
innymi, ustepowania i jak goscimy kogos i dzieci kloca sie o jedna zabawke
tlumacze jej ze kolezance nalezy ustapic bo jest gosciem i ze jak kolezanka
sie przestanie tym bawic to ona dostanie ta zabawke. Mowie tez ze jak my
odwiedzimy ta kolezanke to ona podzieli sie swoja zabawka. Oczywiscie nie
przesadzam i obserwuje jak dzieci sie bawia. Interweniuje tylko jak jedno
drugiemu zabiera. Nie pozwalam bic innych dzieci, rzucac zabawkami i
konsekwentnie tego wymagam, jezeli coreczka sie nie slucha to konec zabawy.
Mysle ze nie jestem surowa tylko pewnych zachowan nie akceptuje. Zauwazylam
ze w grupie moja corka umie dobrze sie bawic, nie wyrywa innym zabawek, nie
jest agresywna, nie zlosci sie i nie robi scen gniewu. Walczy jak ktos jej
zabiera zabawke z rak, wtedy tez napominam drugie dziecko.
To co mnie troche drazni to zachowanie innych dzieci...niektorych dzieci.
Reakcje ich matek. Przyklad: czyjes dziecko w piaskownicy bije moja
corke...matka tego dziecka delikatnie mu tlumaczy ze nie mozna...ono dalej
to robi. Moje dziecko w tym wypadku odchodzi bo nie nauczone jest oddawac i
byc mniejszych. Hm...wiem ze kazdy wychowuje dzieci po swojemu ale w tym
wypadku to matka tego dziecka powinna dosadniej wytlumaczyc swojemu dziecku
reguly zabawy lub zabrac dziecko w momencie gdy tak sie zachowuje. Ja
zwracam dziecku uwage ale to nie skutkuje. To powtarza sie za kazdym razem
jak sie dzieci spotkaja w piaskownicy.
To samo z dzieleniem, nie chodzi mi tu o niewiadomo co, ale powinnysmy uczyc
nasze dzieci ze czasami trzeba ustapic, ze czasami trzeba sie podzielic.
Znow podam przyklad: odwiedzam znajoma ktora ma male dzieci, moja corka
siega po zabawke ktora nikt sie nie bawi i w tym momencie maly wlasciciel
zabawki krzyczy ze to jego, zaczyna plakac, krzyczec bo on teraz chce sie
tym bawic....O'K, oddaje zabawke wlascicielowi i siegam po inna, sytuacja
sie powtarza. Reakcja matki - tylko zwrocila mu delikatnie uwage ze tak nie
mozna.
Inny przyklad: dziecko znajomej ma cala torebke ciastek, matka czestuje moja
corke. To dziecko tak sie denerwuje ze wysypuje cala torebke ciastek na
trawnik i rzuca torebka o podloge.
Wiem ze to sa dzieci, sa rozne charaktery ale nie chce aby moje dziecko bylo
swiadkiem takich zachowan. Denerwuje mnie jak matki nie reaguja na takie
zachowania, jak na tym wszystkim cierpi moje dziecko, ktore chetnie sie
podzieli. Wiem wymaga to ciezkiej pracy i ciaglego tlumaczenia i
egzekwowania pewnych zachowan.
Dlatego mysle ze troche za bardzo wierzymy w naszym spoleczenstwie w
wychowanie bezstresowe i delikatne tlumaczenie, ktore wogole nie trafia do
malych glowek.
Mysle czy to ja dobrze wychowuje moje dziecko...bo moze sie myle i trzeba
tak robic, bo tylko egoisci daja sobie rade w zyciu. ????
Wiem konflikty sa pouczajace, ale nie sceny placzu i histerii z okazji
jednego ciastka czy klocka gdy jest ich pelno. TO tyle, co wy na to?