Dodaj do ulubionych

zachowanie dzieci

03.07.03, 01:43
Mam ostatnio maly problem z innymi dziecmi a mianowicie ich zachowaniem. Mam
corke(4 )Staram sie wychowywac na dobra osobe. Ucze ja dzielenia sie z
innymi, ustepowania i jak goscimy kogos i dzieci kloca sie o jedna zabawke
tlumacze jej ze kolezance nalezy ustapic bo jest gosciem i ze jak kolezanka
sie przestanie tym bawic to ona dostanie ta zabawke. Mowie tez ze jak my
odwiedzimy ta kolezanke to ona podzieli sie swoja zabawka. Oczywiscie nie
przesadzam i obserwuje jak dzieci sie bawia. Interweniuje tylko jak jedno
drugiemu zabiera. Nie pozwalam bic innych dzieci, rzucac zabawkami i
konsekwentnie tego wymagam, jezeli coreczka sie nie slucha to konec zabawy.
Mysle ze nie jestem surowa tylko pewnych zachowan nie akceptuje. Zauwazylam
ze w grupie moja corka umie dobrze sie bawic, nie wyrywa innym zabawek, nie
jest agresywna, nie zlosci sie i nie robi scen gniewu. Walczy jak ktos jej
zabiera zabawke z rak, wtedy tez napominam drugie dziecko.
To co mnie troche drazni to zachowanie innych dzieci...niektorych dzieci.
Reakcje ich matek. Przyklad: czyjes dziecko w piaskownicy bije moja
corke...matka tego dziecka delikatnie mu tlumaczy ze nie mozna...ono dalej
to robi. Moje dziecko w tym wypadku odchodzi bo nie nauczone jest oddawac i
byc mniejszych. Hm...wiem ze kazdy wychowuje dzieci po swojemu ale w tym
wypadku to matka tego dziecka powinna dosadniej wytlumaczyc swojemu dziecku
reguly zabawy lub zabrac dziecko w momencie gdy tak sie zachowuje. Ja
zwracam dziecku uwage ale to nie skutkuje. To powtarza sie za kazdym razem
jak sie dzieci spotkaja w piaskownicy.
To samo z dzieleniem, nie chodzi mi tu o niewiadomo co, ale powinnysmy uczyc
nasze dzieci ze czasami trzeba ustapic, ze czasami trzeba sie podzielic.
Znow podam przyklad: odwiedzam znajoma ktora ma male dzieci, moja corka
siega po zabawke ktora nikt sie nie bawi i w tym momencie maly wlasciciel
zabawki krzyczy ze to jego, zaczyna plakac, krzyczec bo on teraz chce sie
tym bawic....O'K, oddaje zabawke wlascicielowi i siegam po inna, sytuacja
sie powtarza. Reakcja matki - tylko zwrocila mu delikatnie uwage ze tak nie
mozna.
Inny przyklad: dziecko znajomej ma cala torebke ciastek, matka czestuje moja
corke. To dziecko tak sie denerwuje ze wysypuje cala torebke ciastek na
trawnik i rzuca torebka o podloge.
Wiem ze to sa dzieci, sa rozne charaktery ale nie chce aby moje dziecko bylo
swiadkiem takich zachowan. Denerwuje mnie jak matki nie reaguja na takie
zachowania, jak na tym wszystkim cierpi moje dziecko, ktore chetnie sie
podzieli. Wiem wymaga to ciezkiej pracy i ciaglego tlumaczenia i
egzekwowania pewnych zachowan.
Dlatego mysle ze troche za bardzo wierzymy w naszym spoleczenstwie w
wychowanie bezstresowe i delikatne tlumaczenie, ktore wogole nie trafia do
malych glowek.
Mysle czy to ja dobrze wychowuje moje dziecko...bo moze sie myle i trzeba
tak robic, bo tylko egoisci daja sobie rade w zyciu. ????
Wiem konflikty sa pouczajace, ale nie sceny placzu i histerii z okazji
jednego ciastka czy klocka gdy jest ich pelno. TO tyle, co wy na to?
Obserwuj wątek
    • anja_mama-kuby Re: zachowanie dzieci 03.07.03, 09:38
      Helenko, piszesz o młodszych dzieciach od twojej córki! Po prostu małe dzieci
      takie SĄ!!! Twoja córka już jest po okresie "buntu dwulatka", mój Kubuś w
      trakcie... Twojej córce już dużo rzeczy wytłumaczysz i ona to przyjmie.
      Może już nie pamiętasz, jak zachowywała się twoja córka, gdy była młodsza?!!!
      Możliwe też, że ma inny temperament.

      Czy ty oczekujesz od tych matek w piaskownicy reakcji np. dziki wrzask na
      dziecko, parę klapsów i wyciągnięcie na siłę z piaskownicy? Bo w pewnym wieku
      chyba tylko to podziała... A ja tak nie chcę! Zwykle cicho tłumaczę (bo nie
      wszyscy muszą to słyszeć! czy ty byś chciała być opiórkana np. przez szefa przy
      innych?) i jak nie pomaga, to odwracam Kuby uwagę od tego, co robi, zabieram go
      w inne miejsce. Na razie pomaga... Na pewno nie będę krzyczeć na moje dziecko,
      czy klepać po pupie na placu zabaw! I nie podoba mi się, że gdy moje dziecko
      urządza dziki wrzask, "bo on chce", a ja go "tylko" zabieram z miejsca
      zdarzenia, to widzę naprawdę dziwny wzrok opiekunów... Ich dzieci nie
      wrzeszczą, ich dzieci nie wyrywają, ich dzieci nie... ZAZDROSZCZĘ! Bo moje tak!

      Dzieci w wieku mojego synka nie rozumieją, że trzeba się dzielić, to jest
      właśnie to zachowanie, które musimy dziecku wpoić. I długa droga przed nami.

      A może rodzice tych dzieci są też egoistami? no to jak mogą wychować altruistów?

      Pozdrawiam
      Ania + Kubuś (27-09-2001)

      Ps. nie traktuj tego postu jako ataku na siebie, nie miałam takiej intencji.
      smile))
      Chciałam uświadomić "zapominalskich", że ich dzieci były podobne lub będą
      podobne, bo to etap rozwoju...
      • jklk Re: zachowanie dzieci 03.07.03, 10:13
        Zgadzam się całkowicie z "przemówczynią" - nie można porównywać zachowania
        czteroletniego dziecka z wyczynami dwulatków czy młodszych dzieci. Mnie
        osobiście zawsze śmieszą umoralniające gadki matek w piaskownicy, typu: "daj
        dzidziusiowi zabawkę, zobacz jaki jest malutki", na które pociechy z reguły w
        ogóle nie reagują. Oczywiście, kiedy dziecko, nawet małe, bije, jest agresywne,
        trzeba reagować, ale właśnie raczej odwracając uwagę, zabierając malucha w inny
        kąt piaskownicy, czy w ogóle gdzieś indziej. No i trzeba umieć też wyczuć
        moment, kiedy można dziecko już rzeczywiście zacząć wychowywać. Moja córka ma
        2,5 roku i pewne rzeczy daje się już jej wytłumaczyć. Zresztą z nią mam trochę
        inny problem, bo ostatnio zaczęła się znacznie bardziej niż dawniej bać dzieci
        i czasem w ogóle nie chce podchodzić do nich...



      • helena29 Re: zachowanie dzieci 04.07.03, 18:19
        Anja, troszeczke sie z Toba nie zgodze. Ale ty pewnie masz mlodsze dziecko, w
        mojej wypowiedzi mam na mysli dzieci w wieku mojej corki. Wiem ze dzieci takie
        sa, dlatego trzeba je uczyc. Matki po to sa aby uczyly swoje dzieci jak nalezy
        sie zachowywac w piaskownicy czy bawiac sie z innymi dziecmi.
        Tak, pamietam jak moja corka taka byla. Miala 18 miesiecy gdy zaczela byc
        agresywna. Raz bawiac sie z nia w brodziku na basenie ona popchnela mlodsze
        dziecko krore sie przewrocilo. CO ja na to? upewnilam sie czy z tym maluchem
        wszystko w porzadku, czy nie zrobilo sobie krzywdy,przeprosilam matke dziecka
        i zabralam moja corke do domu. Po drodze tlumaczylam ze tak nie mozna, bo
        chlopczyk chcial sie z nia bawic a ona go popchnela i ze jak tak bedzie robila
        to nie pojdzie jutro na basen. Zrozumiala, bylam konsekwentna, ona zapamietala
        ze takie zachowanie konczy sie zabawa. Nie chce aby matki krzyczaly na swoje
        dzieci w piaskownicy czy w obecnosci innych dzieci, moze aby odeszly dalej i
        wytlumaczyly spokojnie (w moim wypadku to dziala, zabieram corke do drugiego
        pokoju lub dalej aby nikt nas nie slyszal i tlumacze patrzac jej w oczy-bez
        krzyku czy bicia). Ty sama piszesz ze odwracasz dziecku uwage od tego co robi
        lub zabiersz w inne miejsce - i o to mi chodzi, interweniujesz.

        Anja napisala: " I nie podoba mi się, że gdy moje dziecko
        > urządza dziki wrzask, "bo on chce", a ja go "tylko" zabieram z miejsca
        > zdarzenia, to widzę naprawdę dziwny wzrok opiekunów... Ich dzieci nie
        > wrzeszczą, ich dzieci nie wyrywają, ich dzieci nie... ZAZDROSZCZĘ! Bo moje
        tak!"

        Mysle ze jak ustapisz dziecku bo ono wrzeszczy to tylko pogarszasz sytuacje.
        Ot tak dla swietego spokoju ustapie bo ono krzyczy i taki wstyd...tak? Dziecko
        wtedy uczy sie ze krzykiem wymusi na mamie to co ono chce. Mysle ze w takim
        wypadku trzeba dziecko zabrac i jak sie uspokoi to wytlumaczyc na czym zabawa
        polega.
        Nie chce aby inne dziecko bilo moja corke tylko dlatego ze jemu sie tak podoba
        lub ze cos chce jej zabrac, bo jemu sie nalezy.
        Moja mama nigdy na swoje wnuki nie krzyczy, nie bije a one ja sluchaja i nie
        rozwalaja garnkow czy szuflad. Nie ma u niej specjalnych zabezpieczen bo
        dzieci wiedza ze nie wolno, mi sie to nie zawsze udaje bo czasami ustepuje.
        Mimo to kochaja babcie i uwielbiaja u niej spedzac czas, bo ona go im
        poswieca. Dziecku potrzebne sa pewne granice, ktorych rodzic musi bronic.

        Teraz jak juz ochlonelam troche z tego co obserwuje mysle ze niech kazdy
        wychowuje sobie dzieci po swojemu, moze niech moje dziecko bedzie za wczasu
        przygotowane na rozne zachowania roznych ludzi. Po paru incydentach
        powiedzialam corce ze ten kolega czy ta kolezanka sa niegrzeczni i zeby sie z
        nimi nie bawila. I nie bede przed nia tlumaczyla zachowania poszczegolnych
        dzieci. Jestem z niej dumna, jestem z siebie dumna ze jakos mi to wychowanie
        wychodzi, ze jestem konsekwentna, ze tworzymy kochajaca rodzine.

        > Dzieci w wieku mojego synka nie rozumieją, że trzeba się dzielić, to jest
        > właśnie to zachowanie, które musimy dziecku wpoić. I długa droga przed nami.
        >
        No wlasnie, nie rozumieja, i my musimy ich tego nauczyc, nauczyc, nauczyc.
        Pozdrawiam i zycze powodzenia. Hela
    • e.beata Re: zachowanie dzieci 03.07.03, 10:38
      > Wiem konflikty sa pouczajace, ale nie sceny placzu i histerii z okazji
      jednego ciastka czy klocka gdy jest ich pelno.

      Helenko, to nie tylko ale AŻ jedno ciastko czy klocek wink)).
      Dzieci mają różne charaktery. Twoje widocznie jest z tych spokojniejszych smile

      Dziewczyny, Helence chodzi o coś innego. O konsekwencję!
      Nie wystarczy nawet 2 latkowi powiedzieć - nie bije się dzieci, - nie zabiera
      się dzieciom zabawek. Gdy dziecko nie posłucha trzeba ZADZIAŁAĆ.
      A tak mama gdera, dziecko robi swoje. Efekt żaden. Wręcz przeciwnie, mama mówi
      że nie wolno ale ja i tak to robię i nic się nie dzieje. Mama widocznie się z
      tym zgadza.


      • helena29 Re: zachowanie dzieci 03.07.03, 15:31
        Wszystkie macie racje i dziekuje za odpowiedzi ktore troche mnie przekonaly.
        Wiem ze dwulatkowi cizko wytlumaczyc ale jak napislala beata mi chodzi o
        konsekwencje zlych zachowan. Nie o to ze dziecko nie chce dac ale o to aby
        rodzice je uczyli. Prawda, o doroslych przyjaciol tez ciezko. Czesto spotykam
        sie z tym ze ja komus chce pomoc, podziele sie, cos dam czego juz nie
        potrzebuje i na tym sie konczy. Nie chodzi mi o niewiadomo jaka wdziecznosc
        ale o jakis skromny gest.
        Jeszcze jedno, w moim poscie mam na mysli dzieci od 3 do 5 lat, moja corka
        jest wysoka i stad te mniejsze dzieci ktore czesto sa starsze. Ale juz 2.5
        latkowi mozna duzo wytlumaczyc i konsekwentnie niepozwalac na pewne
        zachowania.
        Pamietam jak corka byla mala i mowila: to moje!!! ale ja wtedy mowilam jej:tak
        to twoje ale pozwol sie Jasiowi pobawic, on takiej zabawki nie ma w domu i
        wtedy zabawialam ja inna zabawka. Chodzi mi w tym wszystkim o interwencje.
        Dziekuje za wypowiedzi. Pozdrawiam. Hela
        • edziecko_gosiah Re: zachowanie dzieci 04.07.03, 09:56
          pewnie, że 2.5 latkowi można już sporo wytłumaczyć, ale to jest ciągle ten
          wiek, że dziecko NIE UMIE się dzielić, bo to nie leży w jego naturze, ma bardzo
          silne poczucie własności - wiem, bo przytaczam w tej chwili opinię zarówno pani
          psycholog jak i pani psychatry (lekarze dziecięcy), bo właśnie w tym czasie
          chodziliśmy do nich na konsultacje z naszym synkiem (kilka m-cy wcześniej
          pojawiło mu sie rodzeństwo i wydawało nam się, że on nie może sobie z tym
          poradzić). I te opinie mnie uspokoiły, czyli że mam NORMALNE dziecko, a nie
          egoistę! i nie każę mu oddawać wszystkim dzieciom dokoła swoich zabawek, jeśli
          w tym momencie on się nimi bawi - to, że inne dziecko by też chciało, jest
          trochę trudną sytuacją, ale nie sądzę, że synek ma wszystko oddawać innym. Uczę
          go dzielenia się z innymi i to zarówno zabawkami, jak i np. czekoladkami, czy
          cisteczkiem - zwłaszcza, że ma młodszego braciszka... i cieszę się, kiedy on
          sam pyta, czy może dać Patrykowi kawałek czekoladki... ale nie będę mu kazała
          na siłę ją oddać braciszkowi, czy koledze z piaskownicy... inna rzecz, że moi
          obydwaj chłopcy mają bardzo silny charakter i należą do potężnych uparciuchów -
          zresztą tak jak mama i tata również... i choć staram im się często tłumaczyć
          dany problem, to oni i tak za kolejnym razem zrobią swoje. I co wtedy powinnam
          zrobić? czy uderzyć, albo siłą interweniować? nie sądzę, po raz kolejny staram
          się tłumaczyć, że tak nie wolno. bo bić ich nie będę, ani też siłować się z
          nimi, by wyegzekwować swoje racje.
          gosiah
    • helena29 Re: zachowanie dzieci 04.07.03, 16:47
      Mysle Gosiah ze dobrze wychowujesz swoje dzieci, nie powinny sie wszystkim ze
      wszystkimi dzielic. Ale jak sama zauwazylas twoj starszy synek sam pyta czy
      moze cos komus dac, czy sie podzielic. Bardzo to u malych dzieci cenie, ze
      czasami pomysla o kims. Dlatego widac ze Twoje metody wychowawcze sa dobre.
      Wiem, mam dziecko, nie latwo jest im sie dzielic, ale jak ja mu tlumacze to w
      koncu to poskutkuje. Ale, no wlasnie, Ty im (mu) tlumaczysz. Inne matki nie
      tlumacza i to mnie denerwuje. Lub tlumacza i nie wymagaja. Wiem ze dziecko
      samo musi zrozumiec, samo z wlasnej woli dac, czy podzielic sie i o to mi
      chodzi. Ale w tym wszystkim potrzebna mu mama lub tata, aby dziecko zrozumialo
      uczucia i potrzeby innych. Rodzice powinny dzieckiem pokierowac i pomoc mu w
      rozumieniu potrzeb innych. Ciesze sie ze Tobie to sie udaje i zycze innym
      mamom tego samego. Powodzenia. Hela
      • aacha Re: zachowanie dzieci 06.07.03, 10:04
        Witam

        z duza przyjemnoscia przeczytalam ten watek. wlasciwie powiedziano juz
        wszystko, wiec nie ma co. Chcialam podziekowac helenie za glos rozsadku w
        kwestii wychowania dzieci. Absolutnie zgadzam sie z Twoimi odczuciami. podobne
        sytuacje nie raz spotykalam w piaskownicy i zawsze bylo to przykre - dla mojej
        corki i dla mnie. Tlumaczenie malym dzieciom jest dobra rzecza, ale niestety
        nie zalatwia sprawy. Oczywiscie nie mowie, ze trzeba je bic, czy drzec sie na
        nie, ale zabranie "z miejsca przestepstwa" + wytlumaczenie moim zdaniem jest
        oczywista informacja dla dziecka po pierwsze - nie zgadzam sie na takie
        zachowanie (w zwiazku z tym nie umozliwie ci tego pozwalajac ci na dalsza
        zabawe) i po drugie - nie zgadzam sie, poniewaz... (w zwiazku z czym tlumacze
        dziecku). Moim zdaniem jedno bez drugiego nie ma sensu.
        Poza tym - mamy tych dzieci, ktore jakims cudem uniknely "buntu dwulatka,
        czterolatka, szesciolatka itd." lub tez lzej go "przechodzily" maja na prawde
        trudne zadanie - jak takiemu dulatkowi wytlumaczyc, czemu gabrysia, tadzio i
        edytka moga bic, wydzierac zabawki, sypac piachem w oczy itp. a jemu nie wolno.
        Bo dziecko brak reakcji mamy gabrysi (lub ciche szepty, po ktorych gabrysia
        robi dalej to samo) odbiera jednoznacznie - TAMTEMU WOLNO. To przykre, ze
        koniec koncow trzeba napominac dziecko, ktore nic zlego nie zrobilo, tylko
        zdziwione upewnia sie "a moze jednak tak wolno robic?" Albo, ze koniec koncow,
        jezeli nie chce by moje dziecko zostalo sterroryzowane w piaskownicy, musze je
        stamtad zabrac.


        imiona dzieci dobrane przypadkowowink)))
        • helena29 Re: zachowanie dzieci 08.07.03, 16:05
          Dziekuje Aacha, wlasnie o to mi chodzi. Dziekuje ze mnie rozumiesz, ze tak
          dobrze to ujelas. Moja corka czesto pyta: ja nie moge? a Edytka moze? Co mam
          jej wtedy powiedziec? Ona juz jednak duzo rozumie, wie co jest dobre a co zle
          i jak nalezy sie zachowac. Ostatnio troche sie martwie bo bardzo sie smuci gdy
          ktos ja chce uderzyc... walnac lapka mam na mysli.
          Wiecie co, moja siostra ma synka 19 mies. i on juz tez duzo rozumie. Jak mama
          powie mu "nie" to on poslucha i nie dlatego ze ma taki temperament ale dlatego
          ze siostra go uczy, tlumaczy, konsekwentnie wymaga. On wie ze nie to znaczy
          nie i ze zadny wrzask tu nie pomoze. Moja corka swietnie sie z nim bawi pomimo
          iz jest taka roznica wieku. Maly rozumie ze nie wolno zabierac dzieciom
          zabawek, ze nie mozna bic, itd. Hm, wszystcy go lubia i mowia jaki on jest
          zdolny i fajny. Prawda, to jest ciezka praca, tak wychowywac dziecko. I
          jeszcze jedno, chlopczyk jest bardzo szczesliwym dzieckiem, zna swoje granice
          i da mu sie duzo wytlumaczyc bo sie z nim duzo rozmawia. Zaczal juz tez sikac
          do nocnika. Takze mowie Wam ze i takie male dziecko juz mozna uczyc jak sie
          nalezy zachowac. Pozdrawiam i zycze powodzenia. Hela
          • majah76 Re: zachowanie dzieci 08.07.03, 23:14
            Wiesz Helenko, zgadzam się z tobą, z tym co zostało tu napisane... Ale...

            Moja córeczka była dokładnie taka jak opisujesz synka swojej siostry. Była
            zawsze pogodnym dzieckiem, wszyscy ją lubili. Dzieliła się, nie zabierała, nie
            wrzeszczała, nie biła. Choć była baaaaaardzo żywym dzieckiem. smile))

            Ja starałam sie ją wychowywać rozsadnie, stawiałam granice (te konieczne),
            pozwalałam na wiele (w tych granicach), byłam dumna z córeczki i często
            widziałamzazdrosne spojrzenia innych rodziców. A nie, znaczyło nie.

            I wiesz co?

            Z dnia na dzień dosłownie (w dniu jej drugich urodzin, tego nie zapomnę wink))
            obudzil się w niej potworek. Zaczęła wrzeczszeć, gdy czegoś chciała, zaczęły
            się rzucania na ziemię, na podłogę, gdzieklolwiek. Od mw 3 tygodni przestała
            się rówmnież dzielić, co "moje" to "moje" i koniec. Ale chęci na zabawki innych
            pozostały. Naszczęście nie bije, choć zamachnęła sie kilka razy na któreś
            dziecko w piaskownicy, bo nie chciało dać zabawki, ku mojemu przerażeniu, nawet
            nie wiedziałam co robić, bo to się wcześniej nie zdarzało. Wystarczyło moje
            spojrzenie. Naszczeście. Acha, nikomu nie da się dotknąć, przytulić, nie da
            rączki. Kiedyś martwiłam się, miałam wręcz przeciwny problem. W sytuacji, gdy
            inne dziecko ją przytula, Ola zaczyna wrzeszczeć, piszczeć i czasem uciekać.
            Albo odpycha. W sumie to może i dobrze... Gdy obcy dorosły chce Olę podsadzić
            na huśtawkę, albo łapiemyśląc, że mi ucieka... to jest awantura straszliwa,
            mało kiedyś faceta nie ugryzła. No, to moze też i nie źle znowu... I są
            oczywiście wyjątki.

            Nie wiem jak tłumaczyć tym dzieciom, które nie przechodzą tak burzliwie TEGO
            ETAPU ROZWOJU. Ja zawsze upomnę Olę, czasem bardziej ostro, czasem zabiorę z
            piaskownicy. A czasem, gdy tylko ona nie chce się podzielić, to zostawiam w
            spokoju, w koncu to jej zabawki (tylko proponuję, że może sie wymienią, albo
            jednak pożyczy), ostatnio najczęściej nie pożyczy jednak. I wrzeszczy
            przeraźliwie "to moje!!!". I co?czym to tłumaczyć, jak nie wiekiem??? No czym
            Heleno, czym??? Do tej pory bylo wszystko oki. I tak nagle zmiana... Ja nie
            będę krzyczeć na moje dziecko, dlatego że broni ono swojej własności (gdy inne
            np usiluje jej coś wyrwać).

            A Ola lubi też sobie pokrzyczeć na placu zabaw ostatnio. Też nie zamierzam jej
            ganić za to. Śmieje się także bardzo głośno i radośnie, a ja z nią smile))

            Trochę mieszam wątki, są dwa podobne. Ale to naprawdę taki wiek u dziecka, i ja
            naprawdę nie wiem jak innym dzieciom wytłumaczyć. Gdy Ola ma lepszy dzień i
            jest w miarę spokojna, a inne dziecko nie, to tłumaczę jej, że Jaś nie powinien
            tak robić, że robi bardzo brzydko, że tak nie wolno. Mówię głośno, tak by i Jaś
            i jego nie zwracająca uwagi mama słyszała "O zobacz Olu, nie wolno tak robić,
            absolutnie nie wolno nikogo bić, czy wydzierać zabawek, Jaś zachowuje się
            bardzo nieładnie, nie wolno mu się tak zachowywać"... a gdy mama dalej nie
            zwraca uwagi, to słowa kieruję do Jasia. Z reguly coś się zmienia. I podchodzę
            do sytuacji ze zrozumieniem, bo wiem, ze jutro Ola moze mieć gorszy dzień. Dwu,
            trzylatki mogą tak mieć pomimo całego serca i pracy włożonej w wychowanie. To
            chyba do tego drugiego wątku...

            Pozdrawiam,
            Majka
            • majah76 Re: zachowanie dzieci 08.07.03, 23:25
              Acha, Helu, mozesz też mówić swojej coreczce, że taki mały brzdąc dopiero uczy
              się dzielić, częstować, pozyczać. Czterolatek moze już zrozumieć, ża małe
              dziecko jest małe i czegos się uczy dopiero. Córeczka też na pewno kiedyś się
              tego uczyła, prawda? To nie jest tak, że jemu wolno a tobie nie. Tylko male
              dziecko dopiero się uczy i także mu nie wolno (bić itp).

              I rozumiem też ciebie, bo sama też często patrząc na maluchy, zachowujące sie
              baaardzo źle, boję się o reakcje Oli. I to że może naśladować. Ale tego nie
              unikniesz.

              a Ola? Cóż. Dziś się podzieli, jutro nie. Dziś da ciasteczko, a jutro
              absolutnie, nie bo "to moje". Choćby i całą torbę miała, jeśli jej wcześniej
              powiedzialam ze to dla niej, to nie mogę na niej wymuszać, czy też zabrać i dać
              innemu dziecku. Tylko proponuję. I wiesz? Coraz częściej jednak powraca do Oli
              sprzed 3 tygodni... Czyli raczej zaczyna dzielić się, częstować... A dzieci,
              którym mamy wyrywają coś i dają innemu dziecku, bo akurat chciało (np mojej
              Oli),bo trzeba uczyć dziecko, nie mieniają się i caly czas tak samo oooostro
              protestują (z wrzaskiem i awanturą). Hmm...

              Majka
              (Cały czas jestem za tłumaczeniem, stanowczym, bo stanowczym, ale tłumaczeniem,
              a nie np. sypaniem piachem w inne dziecko, bo tak zrobiło, czy klapsem, bo
              uderzyło inne itp)
    • majah76 Re: zachowanie dzieci 08.07.03, 23:42
      Jeszcze coś,

      "Wiem ze to sa dzieci, sa rozne charaktery ale nie chce aby moje dziecko bylo
      swiadkiem takich zachowan. "

      Ja też nie chcę, ale nie żyjemy na pustyni, tylko wśród ludzi. A ludzie różni
      są. Dziecko uczy się, że są też złe zachowania, i wcale nie musi ich
      akceptować. Gdy będzie starsze, przeróżne złe zachowania nadal będzie zauważać
      przecież. I musi się nauczyć, że wcale nie warto naśladować, że można być
      dumnym ze swojego zachowania.


      A co do dzielenia się, to podtrzymuję swoje zdanie. Nie zawsze za wszelką cenę
      należy dziecko zmuszać do dzielenia. Moi rodzice tak robili właśnie. Nie mialam
      nic do powiedzenia. Zabierali mi i dawali dzieciom znajomych... I wierz mi,
      wyrosłam na wstrętną egoistkę, która pilnowała swoich rzeczy, ale w ważnych
      sytuacjach nie potrafiła powiedzieć nie. Zresztą to głębszy problem. Pracowałam
      nad sobą. Bo uświadomiłam sobie jak wiele błędów popełnili moi rodzice. Nigdy
      nie liczyli się z moim zdaniem. Z czasem go nie miałam po prostu (czasem do
      dziś mam z tym problemy). Ja muszę też nauczyć dziecko asertywności. Jest tak
      samo ważna jak dzielenie się.

      Majka

      • majah76 Re: zachowanie dzieci 09.07.03, 00:28
        Acha, Ola ma 27 miesięcy teraz.
        M.
    • wiolontela Re: zachowanie dzieci 09.07.03, 09:26
      Przeczytałam cały watek i takie mnie refleksje nachodza. No, wszystko ładnie,
      pieknie, umiemy super wychowywac swoje dzieci a inne matki maja w nosie to jak
      ich latorosle sie zachowuja. Tylko jakos to nie bardzo ma przełozenie w
      rzeczywistosci. Czemu tak pisze? Otoz miałam przyjemnosc spotkac kiedys mame,
      ktora wszem i wobec opowiadała o swoich, skadninad słusznych, metodach
      wychowawczych i nieskazonym zadna "zbronia przeciwko ludzkosci" zachowaniu
      własnego dziecka. Pełna podziwu dla niej byłam tak długo az nie spotkałam jej
      w towarzystwie rzeczonego dziecka. Dziecko jak dziecko. Raz ciepłe, spokojne,
      wesołe innym razem wrzeszczace, kopiace i wyrywajace zabawki. Przecietny
      czterolatek. I z Waszych postów, szczegolnie Heleny, dobiega do mnie obraz
      tamtej mamy. Nie neguje metod wychowawczych heleny, nie neguje tego, ze jej
      corka moze w istocie byc bardzo grzecznym i spokojnym dzieckiem, ktore w
      nature ma wpisana empatie i wrazliwosc. Jej podejscie w wielu sprawach mi
      odpowiada. Tylko zbyt wiele, moim zdaniem,w jej postach potepiania innych
      rodziców i ich metod wychowawczych.

      Sama jestem matka dwoch dziewczynek - 5 i 2 letniej (prawie - 26.09), roznych
      jak ogien i woda. I o ile ze starsza, Kinga, zadnych problemów nigdy nie
      miałam (osławiony bunt 2 i 4 latka szerokim łukiem nas ominał) o tyle z
      młodsza, Kamila, ciezkie boje toczyc musze. I nic tu do rzeczy nie maja metody
      wychowawcze. W obu przypadkach sa identyczne. Tyle tylko, ze Kamili ani przez
      mysl nie przejdzie, ze ktos inny moze chciec to samo co ona, albo kogos boli
      jak ona ugryzie (a robi to notorycznie, za kazdym razem jest karcona,
      upominana, ponosi konsekwencje swojego zachowania). Tylko, ze moja
      konsekwencja nijak sie ma do jej zachowania. Jak chce to i tak zrobi zle, bez
      wzgledu na skutki. Kinga w jej wieku była inna. Nie biła, umiała sie dzielic,
      doskonale umiała sie bawic w gronie rowiesników. Mozna nawet powiedziec, ze
      była swojego rodzaju mediatorem. Dzis, obserwujac młodsza siostre, wiele
      zachowan przyjmuje. Np. walke o swoje. Ja sie do dzieci i ich zabaw staram jak
      najmniej wtracac, wychodzac z załozenia, ze jesli teraz naucza sie same
      radzic sobie z konfliktami, w ramach przyjetych ogolnie norm, o tyle łtwiej im
      bedzie w szkole i dorosłym zyciu.Bywa roznie, raz sie dogadaja, raz potarmosza
      a za chwile przeprosza, raz jedna drugiej wyrwie zabawke i ucieknie do
      drugiego pokoju. Tak długo, jak widze, ze sobie nawzajem krzywdy nie robia,
      pozwalam na takie zachowanie. Pewnie sie zaraz na mnie gromy posypia, bo taka
      sama zasade wyznaje w piaskownicy, wsrod obcych dzieci. I teraz tłumacze
      dlaczego nie interweniuje natychmiast. Otoz, jak juz pisałam, Kinga swojego
      czasu to było takie "anielskie dziecko". W wieku 3 lat poszła do przedszkola i
      tam stała sie kozłem ofiarnym pewnego chlopca (pisałam o tym na starym
      edziecku). Była przez niego bita co dzien, tłumaczenia nie skutkowały, rozmowy
      z chłopcem, jego rodzicami i wychowawcami w przedszkolu tez nie. W koncu
      nakazałam mojej corce oddac. Długo nie wiedziała jak to zrobic, tłumaczyła, ze
      Kubusia bedzie bolało itd. Wreszcie oddała. Od tamtej chwili skonczyły sie jej
      problemy. Do czego zmierzam. Uczenie dziecka li tylko zachowan uległych,
      zwracanie przesadnej uwagi na zachowanie innych dzieci i potepianie ich (jak
      to robi helena), uczenie, ze dzielenie sie wszystkim co mamy jest dobre, do
      niczego dobrego nie prowadzi. Jesli dziecko dzieli sie z potrzeby serca to OK,
      jesli jednak ma silne poczucie własnej wartosci wystarczy mu uswiadomic, ze
      nie zawsze i nie z kazdym musi sie dzielic, jednak sa rzeczy, ktorymi mozemy i
      powinnismy sie dzielic.

      Uwazam heleno, ze powinnas pomyslec o tym, jakie twoja coreczka bedzie
      odbierana w szkole, kiedy juz bedzie starsza. Opcje sa dwie: albo bedzie
      bardzo lubiana, albo wykozystywana do granic mozliwosci, bo nie bedzie umiała
      walczyc o swoje. I skłonna jestem, obserwujac dzieci znajomych, ktore szkolny
      debiut maja juz za soba, przychylic sie do tej drugiej opcji. Dziecko powinno
      umiec wczuc sie w sytuacje drugiego ale tez powinno umiec zawalczyc o swoje.
      Niekoniecznie piescia, czasem wystarczy stanowczosc. Powinno nie bac sie
      okazac, ze ma inne zdanie, ze inne zachowania niekoniecznie sa złe i godne
      potepienia. Zwracanie dziewczynce uwagi, ze ktos jest zły, niegrzeczny i
      dlatego nie powinna sie z nim bawic jest chybione. Chyba nie chcesz zeby twoja
      corka czuła sie lepsza od innych tylko dlatego, ze zabawek nie zabiera?
      Prawda? A tak sie stac moze. I wtedy bedzie miała w szkole ciezkie zycie.

      Helena napisała o synku swojej siostry. Powiem ci, heleno, ze fakt, iz synek
      Twojej sostry jest własnie taki, jeszcze nie swiadczy o słusznosci jej metod
      wychowawczych, raczej o jego temperamencie (vide moje corki). Moja Kmila tez
      sie ludzie zachwycaja, tylko o ile O Kindze mowili: jaka grzeczna, madra, jak
      ładnie sie dzieli itp., o tyle o Kamili mowia: jaka madra, nie pozwala sobie
      zabrac co jej, nie da sobie w kasze dmuchac, itd. Nawet jak czasem histerie
      odstawi nikogo to nie obrusza, rozumieja wiek i jego prawa.

      Wiola
      • domi23 Re: zachowanie dzieci 09.07.03, 23:29
        jestem matką dwuipółletnich bliźniaków i opisane przez was problemy są naszą
        codziennością. chłopcy mają zabawki i różne inne sprzęty, które są
        nienaruszalne i nie wymagam od nich dzielenia się za wszelkę cenę. przedmioty
        należące do jednego mogą zostać wypożyczone, ale jeśli właściciel mówi nie, to
        też jest dobrze. podsuwam wtedy pomysły o zamianie lub mówię, teraz nie, może
        kiedy skończy się bawić. starcia jednak ciągle są i nieraz młodzi nieźle się
        poszarpią i nakrzyczą zanim dojdą do tego, że można spokojniej.
        tak samo dzieci zachowują się w piaskownicy - poproszone chętnie pożyczą, nie
        swoje zawsze oddają, bez protestów. uczą się prosić i mówić dziękuję.
        nie zgodzę się jednak z tym, że odwrócenie uwagi brojącego malca jest dobrym
        sposobem unikania konfliktów, wolę kiedy rodzic jednak jasno i wyraźnie wskarze
        dziecku skutki brojenia i to odpowiednio skomentuje.
        najważniejsza jest jednak ciągła obecność opiekuna przy bawiącym się malcu, nie
        wtrącanie się do każdej zabawy, ale pomoc w sprawach konfliktowych i czasem
        złapanie za rękę.
        pozd.
    • milucha Re: zachowanie dzieci 11.07.03, 13:21
      A ja sie zgadzam z wiolentela chyba w 100%. A dlatego ze ma DWOJE dzieci i to
      róznych temperamentem, dosc podobnie wychowywane moze wiec cos powiedziec na
      temat skutecznosci metod. po prostu to co dziala na jedne dzieci nie dziala na
      drugie. Jak sie ma jedno dziecko, dosc posluszne, jak mowi moja babcia "łatwe w
      prowadzeniu" (nie lubie tego okreslenia), łatwo dawac innym rady.

      Ja niestety jestem mama takiego bardziej rozbrykanego malucha i czesto mam
      dosyc tych gorszacych spojrzen mam grzecznych dziewczynek (niestety najczesciej
      wlasnie dziewczynek). I ich rady powinnas to powinnas tamto, ze wystarczy
      konsekwencja i powtarzanie itp..

      A dlaczego ja mam mojemu dziecku kazac sie dzielic soimi ukochanymi zabawkami??
      ja tez nie pozycze kolezance ukochanej sukienki jezeli nie bede miala na to
      ochoty, mimo ze tak POWINNO sie zrobic (sukienka to tylko przyklad). Moje
      dziecko SAMO musi chciec cos dac. Jak? najlepszy sposob to zamiana. o gosxci
      pojsc ze swoimi zabawkami, do pisakownicy tez. Cudze zasze bedzie
      atrakcyjniejsze, ale pod warunkiem ze sie zamienimy na nasze tez atrakcyjne dla
      kogos bo cudze. moje dziecko (19mscy) swietnie rozumie ideę zamiany w
      przeciwienstwie do idei dzielenia sie.

      Trzeba reagowac na agresje, ale zastanowmy sie czy dziecko w wieku czterch lat
      nie powinno juz samo w pewnym stopniu rozwiazywac swoich problemow. czy każąc
      sowjemu dziecku Heleno ustepowac innym to wedlug Ciebie dobra metoda
      wychowania? A moze wlasnie bląd? moze potem w zyciu sobie gorzej przez to
      bedzie radzic (wierz mi ze wiem o czym mowie bo sama bylam takim grzecznym
      dzieckiem z natury).

      A najbardziej rozumiem jak mama czterolatka ktory krzyczy "mamo, on zabiera mi
      X" mowi do niego "to sie jakos dogadajcie" i wierz mi to wlasnie dziala a nie
      interwencja rodzicow.

      to by bylo w skrocie,
      pozdrawiam mamy grzecznych i mniejgrzecznych dzidziusiów
      • kamila_trojaczki Re: zachowanie dzieci 11.07.03, 15:25
        Drogie mamusie smile
        Z radoscia i przyjemnosci przeczytalam wszytskie posty - sytuacje przez Was
        opisane, poprostu rewelacja tak sie zaczytalam, ze oderwac sie nie moglam.
        Jestem mama prawie 8 mc TROJACZKOW (Aleksandry, Dominika i Julci ) 2002,11,19
        i tak sie zastanawiam jak to bedzie jak moje pociechy beda mialy ok 2 lat
        bryyy juz mi dreszcze przechodza. Mam pewna koncepcje na wychowanie swoich
        maluszkow przedewszytskim konsekwencja itd.. boje sie popelnic jakis znaczacy
        blad wychowawczy chodz to pewnie nieuniknione. Opisywane sytuacje -
        zachowanie - wychowanie, sa bardzo ronze ale jednak wiaze je cos bardzo
        istotnego to ze troszczymy sie o nasze dzieci, dbamy o ich dobro jak tylko
        umiemy. Ludzie sa rozni i rozne sa dzieci czy nie uwazacie,ze nudno wink by bylo
        gdyby wszyscy byli tacy sami. Ja mam trojaczki i niby jedna ciaza a kazde z
        moich dzieci rozni sie nie tylko wygladem ale i charakterem. Na kazde dziecko
        dziala co innego do kazdego musze inwidualnie podchodzic nie da sie wychowac
        ich jedna metoda bo jak Ktoras napisala na jedno dziala na inne nie, ale coz
        bede sie starac wychowac swoje dzieci na szczesliwe, bo psocenia sie nie
        uniknie. Uwazam, ze na pewne zachowanie dzieci nalezy przymknac oko.
        Cieplutko pozdrawiam a z drugiej strony jak Wam ciezko w pewnych momentach bo
        rece opadaja z braku sil na tlumaczenie pomyslcie prosze o mnie jak mi bedzie
        ciezko, moze Wam zrobi sie lzej smile Mam nadziej, ze nie trafie na mame
        wpiaskownicy ktora nie bedzie reagowla na pewne!! zachowanie swoich dzieci gdy
        ja bede wyprowac sobie flaki by pogodzic dzieci nie koniecznie swoje.
        Pozdrawiam Kamila -bardzo dumna mama ze swoich szkrabkow.
    • helena29 Re: zachowanie dzieci 11.07.03, 15:25
      Hm, przeczytalam wasze wypowiedzi i troche zrobilo mi sie zal ze w tym
      wszystkim nie znalazlam odrobiny zrozumienia.
      Nie chodzi mi o to ze zawsze dziecko ma sie dzielic ale czasami przejawiac
      jakies checi. Nie chodzi mi ze moje dziecko jest grzeczne (mam ich dwoje, z
      roznymi temperamentami ale nie toleruje bicia sie czy wyrywania zabawek gdy
      jedno sie tym bawi a drugie wlasnie to chce)
      Moje dzieci swietnie sie bawia, czasami kloca, czasami potrzebuja czasu osobno
      ale sie nie bija, nie pozwalam na to.
      W tym wszystkim nie chodzi mi o to aby dzieci chodzily jak w zegarku i byly
      swiete tylko aby nie robily krzywdy innym z usmiechem na twarzy. Jak ma sie
      bronic moja corka przed atakiem kolegi, ktory wali w nia zabawka lub raczka?
      Ja tlumacze koledze ze nie mozna, corka mowi mu: nie bij mnie, a matka?
      delikatna uwaga a dziecko swoje, potem matka przytula synka i mowi jaki on
      slodki. To o takim zachowaniu matek i ich dzieci mowie.
      Powiedzialam corce aby sie nie dala i oddala, bo juz nie mam sily, ani
      sposobu. Niech sie nie da i sie broni bo nie pozwole aby byla tak traktowana.
      Takie problemy mam nie ze wszystkimi znajomymi corki, sa tez super znajomi.
      Co do dzielenia to nie wymagam ale pytam, wtedy corka chetnie sie podzieli.
      Jak goscimy kogos pytam corke czy moze pokazesz koledze swoja nowa zabawke,
      jak nie chce to kolege zabawiam czyms innym. Efekt taki ze nie zawsze ale
      przewaznie sie podzieli a juz napewno poczestuje ciastkiem. Chodzi mi o to aby
      tlumaczyc dziecku, dac mu wzor.
      Nie mowie ze jestem idealna matka i ze mam grzeczne dzieci, choc troche ta 4
      letnia jest wrazliwa. Jak zostanie tak potraktowana (np dostanie lapka po
      glowce) to sie zasmuca i zamyka w sobie, czuje sie upokorzona. Czuje sie
      upokorzona i przykro mi sie na to patrzec.
      Nie bijemy naszych dzieci bo to zle wplywa na ich psychike, nie daje rezultatu
      i sprawia ze dzieci czuja upokorzenie, no wlasnie a pozwalamy aby nasze dzieci
      bily innych?
      Ale moze zle mysle? wasze posty zmuszaja mnie do refleksji...ze nie warto
      myslec o innych, ze nie warto uczyc dzieci tego co powinny a czego nie.
      Przeraza mnie swiat i ludzie w nim zyjacy...nic dziwnego ze tyle w nim
      przemocy. Hela
      • kamila_trojaczki Re: zachowanie dzieci 11.07.03, 15:26
        Witaj Heleno widze,ze rownoczesniew wyslalysmy swoje posty hii. Pozdrawiam
        cieputko.
        • helena29 Re: zachowanie dzieci 11.07.03, 15:47
          Witaj Kamila! Gratuluje trojaczkow, dzieki za cieple posty. Mysle ze swietnie
          ze dzieci maja siebie do towarzystwa. Troche ciezko dla Ciebie ale z Twojego
          postu wynika ze jestes pelna energii i optymizmu. Zycze powodzenia i
          pozdrawiam.
          • kamila_trojaczki Re: zachowanie dzieci 11.07.03, 16:17
            Ach to jeszcze raz Ja bardzo dziekuje Heleno za gratulacje i pozdrowienia.
            Bedzie ciezko wychowac maluszki, ale wieze ze dam rade bo w knocu jak ja to
            mowie chyba Ktos nie nadarmo tam u gory wybral mnie na ta 'wyjatkowa" trojacza
            mame hiii. Mam kochajacego meza i przedewszytskim zdrowe dzieci wiec bedzie
            dobrze.
            Zobacz Heleno my mamy zdrowych dzieci mamy takie oczywiste -proste problemy
            jak wychowac nasze dzieci, a ja czasem sobie mysle ile by dala jedna z mam
            chorego dziecka by miec takie problemy jak my. Wydaje mi sie, ze najwazniejsze
            w dziecinstwie jest cieplo rodzinne, szacunek dla drugiej osoby i wsparcie
            naszych pocech w trudnych dal nich okresach zycia. Dzieci nie da sie wychowac
            idealnie bo swiat nie jest idealny smile i my rodzice nie jestesmy idealni a
            szkoda. Jeszcze raz pozdrawiam Kamila
            • helena29 Re: zachowanie dzieci 11.07.03, 20:02
              >Kamila napisala:Wydaje mi sie, ze najwazniejsze
              > w dziecinstwie jest cieplo rodzinne, szacunek dla drugiej osoby i wsparcie
              > naszych pocech w trudnych dal nich okresach zycia. Dzieci nie da sie
              wychowac
              > idealnie bo swiat nie jest idealny smile i my rodzice nie jestesmy idealni a
              > szkoda. Jeszcze raz pozdrawiam Kamila

              Kamila, bardzo ladnie to ujelas, dziekuje, (szacunek dla drugiej osoby - tego
              ucze moje dzieci) . Chce moje dzieci tak wlasnie wychowac i mam ulatwione
              zadanie bo one naprawde sa dobre i zwracaja uwage na potrzeby innych. Ciesze
              sie ze sa zdrowe, madre i uwazam to za najcenniejszy dar od losu. Bardzo je
              kocham i okazuje duzo milosci. Tak bardzo ciesze sie nimi bo w wieku nastu lat
              przechodzilam ciezka chorobe i lekarze odradzali mi macierzynstwo. Cenie to
              wiec jeszcze bardziej.

              Pozdrawiam Cie goraco i Twoje pociechy. Powodzenia!_hela
      • milucha Re: zachowanie dzieci 12.07.03, 17:06
        hej Heleno, ależ ja rozumiem Twój żal do innych rodziców, może tylko nie za
        dobrze to ujełam w moim poscie. (zawsze tak jest jak chce duzo napisać ale
        staram się streszczac bo w koncu ktos to potem ma przeczytac (chyba))
        nie da sie wszystkiego zawrzec tak w poscie , tak jakby sie jednak z kims
        porozmawiała. u mnie czesto troche chaotyczne to wychodzi.

        w kazdym razie moje zdanie jest takie że dzieciom trzeba czasem dac wiecej
        wolnej reki, zwlaszcza czterolatkom. a to że mama przytula dziecko nawet jaqk
        ono nie reaguje to chyba wczale nie jest takie złe. w koncu musimy akceptowac
        emocje naszych dzieci (nie zachowanie) a agresje najłatwiej rozładowac
        przytulaniem.
        Aha, przeczytalam ostatnio w polityce że przednie platy czołowe u człowieka
        odpowiedzialne za emocje sa dostatecznie dojrzałe dopiero około 20 roku zycia.
        i to ma tłumaczyc to że dzieci nie potrafia hamowac i opanowywac swoich emocji.
        i musze powiedziec że z moich obserwacji wynika że chyba tak jest. Oczywiscie
        rodzice maja pokazywac dzieciom jak sie nalezy zachowywac ale to nie znaczy ze
        one sie tego szybko nauczą, u niektórych niestety ten proces trwa długo.

        czesto zreszta zachowanie dzieci wynika nie tylko ze złych metod wychowania ale
        z okolicznosci. np. mama ciezko pracuje ma mało czasu dla dziecka itp..
        chodzi mi w skrocie o to ze trzeba byc wyrozumiałym dla innych rodziców. bo
        pojedyncze zachowania dzieci i rodzicow nie zawsze od razu muszą swiadczyc o
        nich źle. czasem kazdy moze miec gorszy dzien.

        a wydaje mi się ze nie chodzi o to żeby uczyc dzieci ze maja oddawac. Mozna sie
        "obronic" zachowaniem. Typu nie bede sie z Toba bawic jak mnie bijesz, nie
        pozycze Ci zabawki itp. Uczyc dzieci asertywnosci ale słownej a nie od razu
        "czynowej". niemniej uwazam że dzieci musza równiez wyrazac agresje, jeżeli
        twoja córeczka jej nie wyrża to nie znaczy że jej nie ma, może sie jej
        przyjrzyj z tej strony?

        aha, nie myśl że sie tak wymądrzam bo wszystko wiem, tak nie uwazam, ale mam
        swoje bardzo sprecyzowane poglądy i bardzo lubię obserwowac co sie dzieje u
        mnie w piaskowncy i staram sie wyciagac z nich wnioski, ktore moga obalic albo
        stworzyc jakas "teorię" wychowawczą.
        pozdr
    • kaja04 Re: zachowanie dzieci 11.07.03, 20:16
      Zachowanie dzieci jest rozne, ale trzeba im dawac wskazowki, byc dobrym wzorem.
      Powiem tylko tyle ze spotkalam sie z mala dziewczynka (ok 4-5 lat) ktora ze
      zloscia kopala malego kociaka. Dla samego kopania, przyjemnosc jej sprawialo
      ze sprawia bol komus mniejszemu.
      Inne dziecko z kolei nie da skrzywdzic muchy, bedac mala dziewczynka pajaki
      wynosilam na podworko, szkoda mi ich bylo tak zabic.

      Moja ciotka byla dumna ze jej corka sobie radzi bo wszystkich nabije na
      podworku (bylo to 20 lat temu). Teraz ciotka mowi ze corka niedobra bo nie
      okazuje zadnej milosci czy zrozumienia starszym juz rodzicom. Zastanawia sie
      czy dobrze ja wychowala. Corka jako dorosla juz osoba radzi sobie kosztem
      innych zawsze. Maja oni jeszcze jedna corke ktora jest zupelnie inna, bardzo
      wrazliwa na potrzeby innych a szczegolnie na potrzeby rodzicow.
      Pamietam ze jak bylismy mali bardzo tej "co sobie radzi" nie lubilismy. Nie
      miala ona przyjaciol, wlasciwie nikt nie mogl sie z nia dluzej bawic bo
      konczylo sie to klotnia czy czyms gorszym.

      Zastanowmy sie kim beda dla nas nasze dzieci jak dorosna? Dajmu mu/jej duzo
      milosci ale tez stawiajmy pewne wymagania i uczmy milosci do innych.
      • majah76 Re: zachowanie dzieci 12.07.03, 00:20
        A mrówki??????
        Powiedzcie mi, proszę, co takiego jest w mrówkach właśnie, ze WSZYSTKIE dzieci,
        powtarzam: WSZYSTKIE, zabijają te nieszczęsne mrówki.

        Ja jestem właśnie taką dziwaczną osobą, że nie zabijam, ani pająków, ani innych
        stworzonek, no nie mogę. Nawet muchy wolę wypędzić. Nie wiem dlaczego tak mam.
        Taka już jestem. I przszkadza mi, gdy ktoś zabija, np mrówki, dla zabawy
        (deptanie lub palcem...). Ola wie, ze nie można. Ale czesto widzi, jak inne
        dzieci tak robią i chce tak samo. Dlaczego te mrówki???? Czy ktoś wie, o czym
        to świadczy?

        Acha, gdy bylam mała, moją ulubioną zabawą bylo, uwaga, "budowanie domków dla
        mrowek, czyli robienie dziurek patyczkiem w ziemi"...hi hi hi! Ale taka dziwna
        byłam wink

        Majka
        • majah76 Re: zachowanie dzieci 12.07.03, 00:24
          Acha, i jeszcze się nie zdarzyło, by rodzic/opiekun zwrocił uwagę dziecka na
          bezsens jego zachowania. Najczęściej patrzą obojętnie, jak dzieciak tłucze te
          biedne mrówki. A może ja znowu przesadzam?? wink

          Ale piszecie, że staracie się wychować dzieci na wrażliwe istoty... Hmm... To
          co z tymi mrówkami?

          Majka
          • kaja04 Re: zachowanie dzieci 12.07.03, 03:15
            No wlasnie Majah... co jest z tymi mrowkami? i innymi zyjatkami? Pamietam jak
            moja kolezanka wyrywala nogi pajakom....mielismy wtedy po 6 -7 lat i tak
            bardzo mi bylo szkoda tych biedakow. Przez to juz nie chcialam sie z nia
            bawic. Moje dzieci boja sie najmniejszych robaczkow, krzycza aby je
            wystraszyc. Jak raz na buciku siadla mucha to jakby cos strasznego sie dzialo,
            taki moje dziecko wydalo krzyk. Nic, ucze ze mucha chciala powiedziec "czesc".
            Moje dzieci (3 lata i 2 lata) kochaja wszystkie zwierzeta, ucze je ze
            wszystkie zyjatka odczuwaja bol i ze nie mozna ich zabijac. Jak na razie nawet
            tego nie probowaly, maja to po mnie chyba. Raz jako dziecko bedac na wsi u
            babci uratowalam zycie kurczakowi i jak juz byl kogutem to nie jadlam z niego
            miesa...szkoda mi go bylo.
            Niestety uwielbiam mieso i nie potrafie sobie tego odmowic, moze kiedys???
            A byla mowa o dzieciach....chyba nadal jest, trzeba je uczyc ze kazde
            stworzenie, czlowiek czy zwierze czuje bol. Pozdrawiam!
            • majah76 Re: mrówki i pająki ;) 12.07.03, 13:11
              smile))))
              Ola nie boi się żyjątek wink
              Gdy była malutka to chciała pająka pocałować, "mój mój"...
              Teraz tylko much nie lubi, ale tylko woła "sio!", chyba by jej do głowy mnie
              przyszło, by zabić. To tak jak ja... sad
              Uwielbia ślimaki... Możemy obserwować je z pół godziny wink

              No, a uczyć dzieci trzeba, pewno. Tylko chyba nikt tego nie robi, skoro KAŻDE
              napotkane dziecko zabija mrówki i inne stworzonka, jeśli tylko ma okazję. Po
              prostu zapala sie w główce lampka "zabić zabić" na widok mrówki. Dlaczego?????

              A rodzice nie widzą problemu.

              A potem człowiek moze nie poprzestać na mrówkach... Wiem, przesadzam. Ale uczę
              Olę, że nie wolno zabijać mrówek.

              Majka

              Ps. Kaja, ja nie jem mięsa właśnie, u mnie do tego aż doszło (ale już od bardzo
              dawna) wink))
    • kam_a24 Re: zachowanie dzieci 12.07.03, 17:15
      Zadaję sobie podobne pytania. Sama się czasem zastanawiam, czy warto uczyć
      córkę by była dobra dla innych, dzieliła się z nimi tym co ma, skoro większość
      dzieci (rówieśników) potrafi tylko zabierać, egzekfować coś wrzaskiem i biciem.
      Przez takie zachowanie innych dzieci moja córka wcale nie chciała się bawić z
      dziećmi w jej wieku i młodszymi, a nawet się ich bała.To zmieniło się dopiero w
      przedszkolu,
      • helena29 Re: zachowanie dzieci 12.07.03, 18:20
        kam_a24 napisała:

        > Zadaję sobie podobne pytania. Sama się czasem zastanawiam, czy warto uczyć
        > córkę by była dobra dla innych, dzieliła się z nimi tym co ma, skoro
        większość
        > dzieci (rówieśników) potrafi tylko zabierać, egzekfować coś wrzaskiem i
        biciem.

        No wlasnie i rodzice na to pozwalaja, uwazaja to za norme zachowan maluchow.
        Wcale tak byc nie musi, mozna dziecku duzo wytlumaczyc i po prostu uczyc, ale
        skad dzieci maja czerpac wzorce jak rodzice sami tego nie robia?
        Wszystko w granicach rozsadku oczywiscie ale dlaczego dziecko nie mialoby sie
        podzielic ulubiona zabawka? Uczmy dzieci ze mozna z tego czerpac przyjemnosc i
        korzysc, bo jak ja sie podziele to moze kolega tez sie potem podzieli? Ale
        krzywdzace jest to jak ja sie dziele a ktos nie....bo nie musi, bo wszystko
        jest jego, bo mama taka dumna z niego jak uderzy i zabierze zabawke kolezance.
        Ale na ten temat to ja juz duzo pisalam i to moje ostatnie slowa. Chyba nie ma
        sensu uwrazliwiac dzieci bo inni to wykorzystuja.

        Kam_a24 dziekuje za Twoja wypowiedz, podnioslas mnie na duchu. Pozdrawiam. Hela
        • majah76 Re: zachowanie dzieci 12.07.03, 19:12
          helena29 napisała:

          > No wlasnie i rodzice na to pozwalaja, uwazaja to za norme zachowan maluchow.

          NIE!NIE!NIE!
          Opisywane zachowania 2-3 latków są normą i jednocześnie rodzice na nie nie
          pozwalają (te złe faktycznie, oczywiście)! Kształtują swoje dziecko, wychowują,
          jednocześnie rozumiejąc, ze taki etap dziecko musi przejść (wcześniej czy
          później Heleno, wyjdzie to i może u twojej córki, znam teraz 5letniego chłopca,
          który nagle zaczął wyrywać zabawki i chować swoje ??? choć niekoniecznie, to
          zależy od temperamentu dziecka). I zawsze należy NIE GODZIĆ SIĘ na złe
          zachowanoie typu bicie, wyrywanie, tłumacząc dziecku. Oj, nie wierzę, że
          większość rodziców tylko sie na nie uśmiecha... COś przesadzasz.


          > Wcale tak byc nie musi, mozna dziecku duzo wytlumaczyc i po prostu uczyc, ale
          > skad dzieci maja czerpac wzorce jak rodzice sami tego nie robia?

          No właśnie robią. Tylko widzisz, bywa najczęściej, że dziecko wyrwie zabawkę i
          potem rodzic mu tłumaczy, że nie wolno. Raczej nie odwrotnie. Bywa, że rodzic
          nie zdąży chwycić za rączkę malucha, ktory chce uderzyć. Wierzę, że czuje się
          wtedy bardzo źle. I nie sądze że jest zadowolony. To są skrajności a nie norma.
          Oj, ale ty uparta jesteś Helu wink)))
          No trudno, życie zweryfikuje. Przeczytaj pościk miluchy. O tych płatach
          mózgowych. Zresztą dla mnie to logiczne, że tak rozwija sie czlowiek. Nie od
          razu potrafi panować nad emocjami, i jakieś resztki instynktu też nam
          pozostały wink)) I rodzice są od tego by wychowywać i rozumieć swoje dzieci,
          przytulać nawet, gdy zachowały się źle, po wytłumaczeniu oczywiście. Ja kocham
          moje dziecko, nie uważam że jest złe, bo akurat dziś rozpłakalo się, że Grześ
          nie dał swojego autka, i akurat dziś miało ochotę wydrzeć je mu, wrzeszcząc.


          Widzisz, można jednocześnie rozumieć że owe zachowania są niestety adekwatne do
          wieku dziecka, i nie godzić się na nie. Po prostu nie potępiaj tych dzieci i
          ich rodzicow. Akurat im się zdarzyło, że dziecko burzliwiej przechodzi etapy
          rozwoju, niż twoje. Raczej ciesz się, że nie mialaś takich problemów. I zrozum
          innych, ktorzy je mają.


          Majka
          • helena29 Re: zachowanie dzieci 14.07.03, 15:53
            Nie potrafie zrozumiec, wiesz dlaczego? bo rodzice tego dziecka na wszystko mu
            pozwalaja, on sie robi naprawde niedobry. Moja corka juz nie raz od niego
            dostala i jak ja mam jej wytlumaczyc ze kolega z tego wyrosnie? zeby
            cierpliwie przeczekala? wybacz, ale nie bede tego tolerowac. Corka czuje sie
            pokrzywdzona i musze jej pilnowac aby byla bezpieczna.
            • majah76 Re: zachowanie dzieci 14.07.03, 21:29
              Oki. Ale nie genaralizuj, dobrze? Bo to właśnie taka skrajność, przypadek tego
              chlopca. Tu widzę problem raczej nie w dziecku, tylko w jego rodzicach. Wcale
              twoja córeczka nie musi od niego "obrywać". Jeśli widzisz na co sie zanosi i że
              opiekun małego nic nie robi, nie reaguje itp to MASZ PRAWO i OBOWIĄZEK chronić
              swoje dziecko. Tylko nie tak, jak to zrobila kiedyś Domi (chyba), np sypiąc
              piachem w dziecko. To ty zacznij małemu tłumaczyć i jeśli to nie zadziała, to
              kieruj słowa do jego rodziców. Ja tak robię, bo dzieci są różne i rodzice też.
              I zawsze konflikt się rozwiązuje. Tylko czasem jest nieprzyjemnie. Ale trudno.
              Jednocześnie nie potępiam dziecka mimo wszystko. Ale dzieci źle wychowywane
              oczywiście się zdarzają. Nie wyobrazam sobie tylko sie uśmiechać i mówić nie
              wolno, gdyby (tak nie jest) Ola biła któreś dziecko. Po jednym tłumaczeniu,
              zabrałabym z piaskownicy. Naszczęście jeszcze do tego nie doszło, jednak jestem
              przygotowana na tekie zachowanie córeczki, od mw miesiąca... sad

              I gdzieś ostatnio przeczytałam, ze nie powinno sie absolutnie "karcić" cudzego
              dziecka, jheśli w pobliżu (czyli obok) są jego opiekunowie. Tyle psychologia
              (pewnie tu chodzi o autorytet rodziców itp). A rzeczywistość? Właśnie czasem
              spotyka sie dzieci, które źle sie zachowują (ale mają prawo!) i rodziców,
              którzy nie reagują (nie potrafią?nie chcą?). Wtedy, wszystko jedno chyba co z
              tym autorytetem. Też broniłabym swojego dziecka.

              A tłumaczyć córeczce tak możesz, nie zaszkodzi. Ze dwulatek jest mały i nie
              rozumie, że źle robi. Ale że trzeba mu tłumaczyć i uczyć, ze tak nie można. To,
              żeby córeczka nie była zdezorientowana, ze małemu wolno, a jej nie. Jemu też
              nie wolno. Tylko niestety, może tak sie zachować i trzeba na niego po prostu
              uważać. Może niech ona się z nim nie bawi. Niech mu to powie "nie bawię się z
              tobą, bo bijesz" i tyle. I niech go unika. Mały "agresor" moze zrozumie. Niech
              inne dzieci też tak robią. A gdyby bił nadal, to powiedz jego opiekunom, żeby
              dziecko zabrali z piasku. Wiem, moze być nieprzyjemnie.



              I taki przypadek, trochę zbaczając z głównego wątku.. Wczoraj byłyśmy z Ola na
              koncercie. Był tam mały chłopczyk i nie chciał sie podzielić czekoladką i
              autkami z Olą (co do czekoladki, to ja sie ucieszyłam, że nie wink). I wiesz, co
              tata małego zrobil?? Ja tłumaczę Oli, ze to chłopczyka, że ma prawo itp (Ola to
              rozumie, zna i godzi sie z tym najczęściej!!), a tata tamtego "Ej ty..." i
              uderzył go (lekko wprawdzie) w główkę... Wziął czekoladkę z rączek malego i
              odlamał trochę dla Oli. Potem jeszcze na siłę (mały się darł troszkę, był
              koncert, wiec prawie go słychać nie było) tata chciał dać Oli te autka...
              Hmm... Ola naszczęście nie wzięła (a autka uwielbia!). Oj, czy tak należy uczyć
              dzielenia się z innymi???? To o tym wcześniej pisałam, że absolutnie, NIE.
              Przy czym ja respektuję Oli prawo do niedzielenia się i ona zaczyna
              paradoksalnie sie dzielić!! A tamten chłopczyk, od razu widać (długo tam raczej
              bylyśmy) był taki właśnie dziwny (rozpuszczony?agresywny?). Rzucał chipsami,
              tymi autkami, rozlewał herbatę z filiżanki na podłodzie, niemal rzucał tą
              filiżanką... No comments.

              Pozdrawiam cię cieplutko
              Majka

              (jestem coraz bardziej dumna z Oli, choć dzis np wyprowadzila mnie z równowagi
              prawie... wink)))
              • helena29 Re: zachowanie dzieci 14.07.03, 23:17
                Nie generalizuje, przeciez pisalam ze nie wszystkie dzieci tak sie zachowuja.
                I ze z wiekszoscia kolegow i kolezanek corki nie ma problemu, ladnie sie bawia
                z malymi tylko nieporozumieniami.

                Matka chlopca nie usmiecha sie na jego zachowanie, tylko lagodnie reaguje i za
                pare sekund go przytula i mowi czule slowka. Chlopiec nie zdaje sobie sprawy
                ze robi zle...a moze zdaje tylko dla niego to fajna zabawa, z ktorej nie musi
                rezygnowac i czuje przewage. Nie mowie tu o dwulatkach tylko trzylatkach i
                czterolatkach. Takie dziecko juz rozumie.
                W wypadku mojej corki juz jak byla mala ( 18 miesiecy) i kogos uderzyla to
                zaraz czula sie winna ze kogos skrzywdzila. NIe krzyczalam bo jej poczucie
                winy bylo wystarczajaca nauka ale tlumaczylam ze teraz chlopczyk placze bo go
                boli. Teraz to juz ona nikogo nie skrzywdzi, nawet nie potrafi sie bronic.

                Co do dzielenia to wyjatkowo potepiam ten sposob w jaki ten chlopczyk zostal
                potraktowany, w takim wypadku nic dziwnego ze nie chcial sie podzielic. Jak
                sama piszesz Twoja corka czasami sie dzieli, am dopiero 27 miesiecy i juz u
                niej przejawiaja sie chec podzielenia sie z kims. Chodzi mi o to aby dziecku
                wytlumaczyc a nie zadac. Ono po czasie samo zrozumie i bedzie dzielilo sie z
                samej przyjemnosci dzielenia. Nie zawsze, ale czasami, bo to przeciez
                dziecko...i o to mi chodzi.
                Majah, juz myslalam ze siadlas mi na nos...ale jednak nie, dziekuje.

                A pozatym to mam cudowne dziecko, opiekuncze, dobre...chyba za dobre jak na te
                czasy i ten swiat i to mnie troche przeraza. Ale ja sobie poradzilam to ona
                tez sobie poradzi bo moja mama z obserwacji mojej corki mowi ze bylam taka
                sama.
                Pozdrawiam Ciebie i Twoja madra i dobra Ole co nawet mrowki nie skrzywdzi.
                Bardzo to slodkie. Caluski dla Was obu. Helena
    • helena29 Re: zachowanie dzieci 16.07.03, 17:31
      Przemyslalam sobie wszystko i troche za bardzo sie tym tematem przejelam ale
      jednak doszlam do wniosku ze macie racje. Troche moze za malo w tym wszystkim
      myslalam o moim dziecku, moze czasami za duzo od niej i od innych wymagam a
      przeciez to tylko dzieci. Nic na sile, sa dzieci i dzieci i wszystkie sa inne.
      Macie racje ze nie moge wymagac od corki by wszystkim sie dzielila. Ale nadal
      nie pozwalam jej zabierac zabawki gdy ktos sie nia bawi u nas w domu, nawet
      jezeli jest to jej zabawka. I jak ona sie bawi jakas zabawka to tez nie
      pozwalam, a raczej coreczka nie pozwala sobie zabrac, z checia odda jak sie
      skonczy bawic. Moze ten jeden wyjatek co? W piaskownicy jednak gdy ktos sie
      bawi nasza lopatka i coreczka chce jej uzyc to prosimy o zwrot. W koncu do
      piaskownicy bierzemy tylko kilka zabawek i biore je aby corka miala sie czym
      bawic a nie inne dzieci.
      Dziekuje i zycze powodzenia wszystkim mamom i ich maluszkom. Helena
      • kamila_trojaczki Re: zachowanie dzieci 17.07.03, 21:41
        witaj Heleno.
        Tak sobie mysle, ze zasugeruje Ci zakup wspanialej ksiazki pt Wychowac
        szczesliwe dziecko - co zrobic by nasze dizeci mialy udane zycie.
        Przeczytalam gdzies o niej na forum i zakupilam poprostu rewelacja.
        Ksiazka ta jest pomoca w byciu rodzicem i zrozumieniu siebie i dzieci bowiem
        dziecinstwo to fundament doroslowosci.
        Pozdrawiam cieplutko z cieplutkiego Wroclawia Kasmila ze spiacymi aniolkami
        Olenka, Dominisiem i Julcia
        • helena29 Kamila, podaj autora ksiazki 18.07.03, 16:25
          Jak mozesz to prosze podaj autora ksiazki, bedzie mi ja latwiej znalezc i
          kupic. Dziekuje!
          • kamila_trojaczki Re: Kamila, podaj autora ksiazki 19.07.03, 23:01
            Witaj Heleno
            Dokladnie na okladce pisze tak:
            Wojciech Eichelberger
            Andrzej Samson w rozmowie z Anna Sosnowska dialogi.....
            dobra milosc co robic, by nasze dzieci mialy udane zycie
            Ja w ksiegarni podalam tytul i kobieta wiedziala o co mi chodzi. Napisama jest
            drukiem maszynowym w twardej oprawie na okladce zamieszczone sa fotki autorow
            ksiazki. Cieplutko pozdrawiam i zachecam do zakupu ksiazki jest naprawde dobra
            kosztuje cos ok 30zl. ale dokladnie nie pamietam.
        • kamila_trojaczki Re: zachowanie dzieci 19.07.03, 23:04
          Heleno we wczesniejszym poscie sie pomylilam bo napisalm tytul z innej ksiazki
          ktora kedys czytalam i tak jakos zaszla mi w pamieci, ze sie pomylilam
          przepraszam. Wlasciwy tytul jest Dobra milosc itd... ten post z autorami
          ksiazki jest ok. Pozdrawiam Kamila
          • helena29 Re: zachowanie dzieci 20.07.03, 06:22
            Kamila, dziekuje! Pozdrawiam Ciebie i trojaczki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka