tytuł mowi własciwie wszystko. chłopaki energiczne, inteligentne,
charakterne i wciąż drą koty

rywalizacja o wszystko, wydzieranie
zabawek (głównie starszy), palce w oko, szczypanie i ciągnięcie za
włosy (młodszy), popychanie, przewracanie (starszy). co chwila
słyszę "mamamaaaaaa"... i ryk. jak daję im np słodycze to każdy od
razu patrzy czy bratu nie dałam więcej. jak jeden wejdzie na kolana
to drugi się od razu pcha. nawet jak im czytam książkę to się
przepychają który będzie leżał bliżej...
czytałam mądre książki - "rodzeństwo-rywalizacja i miłość"
oraz "mamo, on na mnie oddycha". metoda radzenia sobie z kłótniami
polecana w tych książkach to głównie brak interwencji rodziców. ale
jak mam nie interweniować jak oni wciąż zagrażają swojemu
bezpieczeństwu alebo jednemu dzieje się ewidentna krzywda? przy czym
nie jest tak że jeden jest wciąz agresorem a drugi pokrzywdzonym
tylko obaj po trochu. a może oni są jeszcze za mali na te metody?
mały jeszcze nie rozumie ustalonych "zasad gry". nie wiem co robić
gdy np mały bawi się zabawką - byłym skarbem starszego a ten sobie
przypomina że kiedyś to lubił i wyrywa mu. mają nawzajem respektować
własność zabawek czy raczej dzielić się wszystkim? (co do wiekszosci
zabawek trudno w ogole jest ustalic czyje są, część jest ex-
starszego a teraz ma je młodszy któremu prawie nie kupujemy zabawek
bo tyle tego jest)
żeby obraz był pełny dodam że się bardzo kochają, jak jeden się
uderzy to drugi płacze ze współczucia, tęsknią za sobą jak się
dłużej nie widzą, potrafią się razem śmiac, bawić - tylko niestety w
zabawie tak się podniecają że po paru minutach kończy się to jakimś
wypadkiem i tykiem. a może jakieś propozycje wspólnych zabaw dla
dzieci w tym wieku? btw spędzam z nimi dużo czasu (pracuje na
niepełny etat), ale brakuje czasu spędzanego sam na sam z każdym z
nich - jak są razem to praktycznie niemożliwe jest zajęcie się tylko
jednym. czy powinnam ich rozdzielać typu jeden spędza popołudnie z
tatą a drugi ze mną? czy przeciwnie, powinni jak najwiecej czasu
spędzac razem?
prosze o rady albo pocieszenie że będzie lepiej