Dodaj do ulubionych

bracia 4,5r i 2 lata

28.08.07, 10:49
tytuł mowi własciwie wszystko. chłopaki energiczne, inteligentne,
charakterne i wciąż drą koty sad rywalizacja o wszystko, wydzieranie
zabawek (głównie starszy), palce w oko, szczypanie i ciągnięcie za
włosy (młodszy), popychanie, przewracanie (starszy). co chwila
słyszę "mamamaaaaaa"... i ryk. jak daję im np słodycze to każdy od
razu patrzy czy bratu nie dałam więcej. jak jeden wejdzie na kolana
to drugi się od razu pcha. nawet jak im czytam książkę to się
przepychają który będzie leżał bliżej...

czytałam mądre książki - "rodzeństwo-rywalizacja i miłość"
oraz "mamo, on na mnie oddycha". metoda radzenia sobie z kłótniami
polecana w tych książkach to głównie brak interwencji rodziców. ale
jak mam nie interweniować jak oni wciąż zagrażają swojemu
bezpieczeństwu alebo jednemu dzieje się ewidentna krzywda? przy czym
nie jest tak że jeden jest wciąz agresorem a drugi pokrzywdzonym
tylko obaj po trochu. a może oni są jeszcze za mali na te metody?
mały jeszcze nie rozumie ustalonych "zasad gry". nie wiem co robić
gdy np mały bawi się zabawką - byłym skarbem starszego a ten sobie
przypomina że kiedyś to lubił i wyrywa mu. mają nawzajem respektować
własność zabawek czy raczej dzielić się wszystkim? (co do wiekszosci
zabawek trudno w ogole jest ustalic czyje są, część jest ex-
starszego a teraz ma je młodszy któremu prawie nie kupujemy zabawek
bo tyle tego jest)

żeby obraz był pełny dodam że się bardzo kochają, jak jeden się
uderzy to drugi płacze ze współczucia, tęsknią za sobą jak się
dłużej nie widzą, potrafią się razem śmiac, bawić - tylko niestety w
zabawie tak się podniecają że po paru minutach kończy się to jakimś
wypadkiem i tykiem. a może jakieś propozycje wspólnych zabaw dla
dzieci w tym wieku? btw spędzam z nimi dużo czasu (pracuje na
niepełny etat), ale brakuje czasu spędzanego sam na sam z każdym z
nich - jak są razem to praktycznie niemożliwe jest zajęcie się tylko
jednym. czy powinnam ich rozdzielać typu jeden spędza popołudnie z
tatą a drugi ze mną? czy przeciwnie, powinni jak najwiecej czasu
spędzac razem?

prosze o rady albo pocieszenie że będzie lepiej smile
Obserwuj wątek
    • bazylea1 Re: bracia 4,5r i 2 lata 28.08.07, 10:50
      aha, jeszcze dodam że to mali buntownicy - starszy pyskuje, stawia
      się (w granicach normy 4,5latka ale jednak to uciążliwe), młodszy -
      bunt dwulatka w pełnym rozkwicie (ataki szału, histerii jak cos mu
      nie pasuje).
    • bazylea1 Re: bracia 4,5r i 2 lata 03.09.07, 13:29
      i co, nikt sie nie podzieli doswiadczeniem?
    • kosjanka Re: bracia 4,5r i 2 lata 03.09.07, 19:47
      No owszem ja się mogę trochę podzielić, tylko nie wiem , czy konstruktywniesmile
      Mam dokładnie tę samą różnicę wieku, też chłopców, tylko starszych- w tej chwili
      7 lat i 4,5 . Książkę "Mamo! A on na mnie oddycha " też przeczytałam z
      rozpaczy. Powiem tyle, teraz jest lepiej. Myślę, że wynika to z większej
      samodzielności synów. Jest więcej wspólnej zabawy mniej walki. Ale nadal jest
      jazgot, harmider, zazdrość i współzawodnictwo. Każdy z osobna - anioł, razem
      wścik d..py. Jak rozmawiam z dorosłymi braćmi to własnie tak to u nich się
      odbywało i wszystko normalne, ale czasem ręce mi opadają. Co do konfliktów to
      jedyną zasadą jaką stosuję, to w miarę możliwości i nerwów nie ingeruję i nie
      rozstrzygam na niczyją korzyść, tym bardziej że zwykle nie wiem kto zawinił,
      tylko pocieszam. Efekt jest wątpliwy, kłócą sie bowiem nadal często, ale mnie
      kosztuje to mniej. Miłam i mam dokładnie te same sytuacje i też mocno
      energetycznych chłopaków, w dodatku gaduły. Nawet o pierszeństwo bycia
      wysłuchanym przeze mnie rywalizują. To chyba tylesmile Pozdrawiam ciepło i życzę
      cierpliwości matce synów (sobie teżsmile)))
      • bazylea1 Re: bracia 4,5r i 2 lata 05.09.07, 11:17
        dzięki za odpowiedz! pocieszające bo mi się wciąż wydaje że zle ich
        wychowuję skoro się tak zachowują...
      • kosjanka Re: bracia 4,5r i 2 lata 05.09.07, 18:47
        A no, mnie też takie myśli przychodziły do głowy. Myślałam: co ze mnie za matka,
        wydawało mi się że wszystkie rodzeństwa wokół to oaza spokoju i wzajemne
        wspieranie się. W dodatku zburzył mi się piekny obraz kochającyh się braci,
        mających podobne zinteresowania i bawiących się w zgodzie. Czasem też już byłam
        pewna, że wolałabym dużo większą różnicę wiekusmile Do niedawna byłam całkowicie do
        ich dyspozycji, od półtora roku pracuję, a chłopcy są wiekszość dnia osobno
        (inne grupy w przedszkolach, teraz starszy już w szkole) i chętniej się bawią ,
        wymieniają doświadczeniami i zabawami z przedszkola. Częściej też spędzam z nimi
        czas osobno. Kiedy mogę wtedy zabieram tylko jednego, choćby na zakupy. Pamiętam
        jeszcze że starszy czekał, aż mały skończy cztery lata, bo wtedy będzie
        mądrzejszy i będzie się można z nim dogadać i trochę tak sie stałosmile)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka