Dodaj do ulubionych

Rodzice nastolatek - pocieszcie jeszcze raz:(((

17.10.07, 09:25
Pisałam ponad pół roku temu o związku mojej najstarszej córki z
fajnym, zdawało się, chłopakiem. Rozstali się niedawno i on już po
kilku dniach znalazł nową dziewczynę. Córka trzyma się dzielnie,
choć bardzo to przeżywa, ja jestem w szoku, że tak się pomyliłam, bo
uważałam go za wartościowego i dojrzałego na wiek chłopca, a
zachował sie jak zwykły gó...arz. Wiem, że nie powinnam się w ogóle
wtrącać, ale trudno mi wmawiać sobie, że nic mnie to nie obchodzi,
bo każdy rodzic cierpi, gdy dziecku dzieje się krzywda, a to akurat
było coś więcej niż przelotne nastolatkowe "chodzenie". Obawiam się,
że on zechce wrócić, a potem przy nastepnym kryzysie znów wytnie
podobny numer. Powinnam spytać, co mam doradzić córce w tej
sytuacji, ale ja spytam może o siebie - jak się odciąć emocjonalnie
od podobnych problemów moich dzieci, bo samej wydaje mi się
nienormalne, że tak mocno to przeżywam.
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: Rodzice nastolatek - pocieszcie jeszcze raz:( 17.10.07, 10:44
      Eee, moja mama tez przeżywała.smile Nic nie rób. Nic. Wysłuchaj, weź na
      lody do kawiarni, na wspólne zakupy, na fajną wycieczkę ale sama
      tematu nie zaczynaj. Krótkie chodzenie ze sobą i znajdowanie szybko
      nowych partnerów to urok wieku.
      Jak się odciąć? Powtarzać sobie: to normalne, to minie.smile
      • echtom Re: Rodzice nastolatek - pocieszcie jeszcze raz:( 17.10.07, 11:02
        Dzięki. Wcześniejszymi kilkutygodniowymi "związkami" się nie
        przejmowałam, ale ten był bardziej na poziomie pary studentów niż
        licealistów. Pewnie, że nie zamierzam drążyć tematu, martwi mnie
        tylko, że ona podświadomie liczy na dalszy ciąg i jeśli on zechce
        wrócić, przyjmie go z otwartymi ramionami, narażając się na kolejne
        rozczarowanie. Zastanawiam się, jak zareagować w takim wypadku -
        zacisnąć zęby i niech młoda robi, jak uważa, czy jakoś delikatnie
        nią pokierować?
        • triss_merigold6 Re: Rodzice nastolatek - pocieszcie jeszcze raz:( 17.10.07, 11:06
          Nie pokierujesz, mówię z własnego doświadczenia. Osiągniesz tyle, że
          córka widząc Twoją dezaprobatę przestanie się zwierzać. Zęby
          zaciśnij i nic nie mów. Najwyżej znowu popłacze ale się nauczy być
          mniej ufna. Wiem, że to łatwiej mowić niż zrobić ale uwierz, że to
          najlepsza metoda. Dramaty miłosne wieku nastoletniego bolą bardzo,
          są na full naładowane skrajnymi emocjami ale to przechodzi na
          szczęście.
    • cynta Re: Rodzice nastolatek - pocieszcie jeszcze raz:( 17.10.07, 12:36
      Nic nie poradzisz. Mozesz w rozmowach uzywac uogolnien typu: wydaje mi sie ze do
      takiego charaktru jak twoj pasuja ludzie .... i tu wstaw odpowiedni przymiotnik.
      Wydaje mi sie ze to im pomaga w zrozumieniu samych siebie. Ja mowilam mojej
      corce ze nie nie lubie jej chlopaka ale nie lubie jak ona placze a widze ze jest
      "planem B". Jak chce mowic niech mowi co w nim lubila co nie, pomoz w analizie
      jesli jest taka potrzeba. Zaloz jednak od razu ze ona wybierze chlopaka ktory
      JEJ sie podoba a nie TOBIE i on moze nawet tobie wcale sie nie podobac a
      bedziesz musiala to zaakceptowac.
      Ja rowniez przyjelam ze w okresie rozmnazania mlode ludzkie samice maja
      "wylaczony" gen na rozumienie i widzenie pewnych spraw, inaczej nasz gatunek by
      wymarl... To pomoglo mi w zrozumieniu dlaczego logika nie ma rzadu dusz...
      • martucha90 Re: Rodzice nastolatek - pocieszcie jeszcze raz:( 17.10.07, 12:59
        He, he, pamiętam jak mama mnie nakierowywała smile Wskazywała chłopaka
        X i mówiła: taki spokojny, poważny, taki byłby dobrym mężem, taki Ci
        złego słowa nie powie... To z tym "mężem" i w wieku szkolnym mi
        mówiła, choć do zamązpójścia daleko było. Ot, chciała mnie
        nakierować za młodu.
        A ja jej kiedyś szczerze powiedziałam: mamo, tacy mnie nie
        pociągają. Pociagają mnie tacy, co trochę piją, na imprezy chodzą,
        maja w sobie to "coś", coś szalonego zrobią. No i mama na fali
        szczerości przyznała, że rozumie, bo z nią tak samo było big_grin
        I nic na to nie można było poradzić...
      • echtom Re: Rodzice nastolatek - pocieszcie jeszcze raz:( 17.10.07, 14:04
        Wiesz, problem w tym, że oni do siebie pasowali - może nawet "za
        bardzo", jak to określiła córka - dwa silne, dominujące charaktery i
        ogniste temperamenty (Dwa Skorpionysmile. Sądzę, że w tym związku nie
        miał kto schładzać emocji i nastąpiło zmęczenie materiału. Chłopak
        pewnie chce odreagować z laską prostszą w obsłudze, ale
        przypuszczam, że szybko się nią znudzi i będzie chciał wrócić.
        Ciarki mnie przechodzą, jak pomyślę o tym ewentualnym serialu
        dramatycznych rozstań i powrotów. Przerabiałam coś podobnego na
        nieco mniejszą skalę z młodszą córką - aktualnie twierdzi, że po
        dwóch latach chodzenia i zrywania ona i jej pierwsza i jedyna jak
        dotąd miłość są dobrymi kumplami.
        • miacasa Re: Rodzice nastolatek - pocieszcie jeszcze raz:( 17.10.07, 15:15
          kurczę, a ja ostatnio poczytałam o różnicach w sferze emocjonalnej i seksualnej
          u nastolatków i trochę mi się w głowie powyjaśniało, może sama poczytaj nawet w
          "Sztuce kochania" poczciwej Wisłockiej znajdziesz sporo na ten temat, może
          łatwiej będzie Ci zrozumieć to co dzieje się z Twoją córką, jej sympatią i
          między nimi
          obawiam się, że jednak rodzice nie ochronią dzieci przed porywami serca
          (cokolwiek to znaczy) ale mogą do pewnego stopnia być oparciem w trudnych chwilach
        • lila1974 Re: Rodzice nastolatek - pocieszcie jeszcze raz:( 17.10.07, 15:35
          Jeśli chłopak nie jest "szajbusem", który mógłby zrobić jej krzywdę,
          to wyłącznie podstawiaj rękaw do wytarcia nosa smile

          Przez 8 lat chodziłąm ze swoją wielką miłością. Cztery pierwsze to
          byłą sielanka, aż do obrzydzenia (jak twierdziłą moja siostra),
          cztery następne to własnie czas zerwań i powrotów.

          To ma swój urok - pocierpi, popłacze, a potem znów będzie szczęśliwa
          i znów zerwą .. taki urok młodości.

          Ja z moim ówczesnym chłopakiem rozstalam się w końcu "rozsądnie" i
          do dziś żyjemy w przyjaźni smile

          Nie przyglądaj się im tak bacznie!
          • echtom "Szajbusem" może nie jest 19.10.07, 16:47
            ale w mojej dzisiejszej rozmowie z córką ujawnił się inny problem -
            alkohol. Bezpośrednim powodem zerwania były jego coraz częstsze
            wypady z kolegami na piwo, czego córka nie chciała zaakceptować i
            ciągle się o to kłócili. Teraz ma info od znajomych, że on
            praktycznie pije codziennie. Jestem zła na siebie, że nie
            porozmawiałam o tym z jego rodzicami, bo niepokojące przesłanki były
            już wcześniej. W tej sytuacji próba powrotu byłaby dość ryzykowna i
            chyba lepiej, by jakoś przecierpiała i raz na zawsze wybiła go sobie
            z głowy. Gdyby jednak znowu się zeszli, a problem pozostał, będę
            musiała zainterweniować.
            • nangaparbat3 Re: "Szajbusem" może nie jest 19.10.07, 18:08
              Jedyna sensowana interwencja to wzmacniac corke tak, aby sama potrafiła zerwać.
              A to nie jest łatwe, i na to pracowałaś od kiedy się urodziła.
              • echtom Re: "Szajbusem" może nie jest 19.10.07, 18:27
                Jak widać, potrafiła. A o interwencji myślałam, bo lubiłam tego
                chłopaka i w sumie szkoda, żeby się zmarnował. Jego rodzice są
                zupełnie nieświadomi problemu. Ale może masz rację, że nie powinnam
                się wtrącać w cudze sprawy.
                • nangaparbat3 Re: "Szajbusem" może nie jest 19.10.07, 18:56
                  echtom napisała:

                  > Jak widać, potrafiła. A o interwencji myślałam, bo lubiłam tego
                  > chłopaka i w sumie szkoda, żeby się zmarnował. Jego rodzice są
                  > zupełnie nieświadomi problemu. Ale może masz rację, że nie powinnam
                  > się wtrącać w cudze sprawy.

                  Nie to miałam na mysli - raczej córkę, jej relacje z chlopakiem. Co do jego
                  picia - tu bym sie zastanowiła. Troche zależy, ile ma lat. Z trzeciej strony -
                  rodzice tez niewiele mogą. Jednak czasem mogą, moze warto z nimi pogadać.
                  Z czwartej strony - córka moze Ci tego nigdy nie wybaczyc.
                  Pat.
                  • echtom Re: "Szajbusem" może nie jest 19.10.07, 19:29
                    Na dniach kończy 18. Za plecami córki bym tego nie robiła.
                    Oczywiście wchodzi to w rachubę tylko w wypadku ich ponownego
                    zejścia się, bo teraz wyglądałoby na zemstę nadopiekuńczej mamuśkismile
                  • echtom Sytuacja się wyklarowała 29.10.07, 23:04
                    Kiedy były dowiedział się, że córka ma nowego chłopaka, odezwał się
                    z propozycją przyjaźni. Na szczęście ją odrzuciła. Miałam dzisiaj
                    bliższy wgląd w sytuację - zmiany, które zaszły w zachowaniu
                    chłopaka, są tak szokujące, że naprawdę podejrzewam, iż spowodował
                    je alkohol. Jego rodzice już się zorientowali, ale nie potrafią się
                    zdobyć na stanowczą reakcję, więc tym bardziej moja interwencja
                    byłaby bez sensu. Sytuacja jasna - powrót i wszelki kontakt
                    wykluczony, zaczynamy nowe życiesmile.
            • camel_3d no i masz przyczyne.... 30.10.07, 08:54
              > ale w mojej dzisiejszej rozmowie z córką ujawnił się inny problem -
              > alkohol. Bezpośrednim powodem zerwania były jego coraz częstsze
              > wypady z kolegami na piwo, czego córka nie chciała zaakceptować i
              > ciągle się o to kłócili.


              taaa.. a moze twoja corka robila mu sceny zazdrosci i chciala go usiadlic w domu
              i miec wylacznie dla siebie...a ludzie tego nie lubia. Kazdy potrzebuja troche
              swobody.. i co zlego ze poszedl z kolegami na piwo..przeciez nie robil tego
              codziennie...
              • echtom Re: no i masz przyczyne.... 30.10.07, 10:54
                Problem w tym, że prawie codziennie.
                • camel_3d Re: no i masz przyczyne.... 30.10.07, 11:37
                  echtom napisała:

                  > Problem w tym, że prawie codziennie.

                  a przed zwiazkiem z twoja corka nie?
                  • echtom Re: no i masz przyczyne.... 30.10.07, 11:50
                    Przed związkiem go nie znałam. Przez pierwsze pół roku popijał, ale
                    nie tak ostro i bagatelizowałam to, biorąc za typowe inicjacyjne
                    zachowania nastolatka. Błąd. Parę razy się zaniepokoiłam, że
                    przegina, ale nie zaufałam swoim przeczuciom. Drugi błąd.
        • nangaparbat3 Re: Rodzice nastolatek - pocieszcie jeszcze raz:( 19.10.07, 18:00
          Przerabiałam coś podobnego na
          > nieco mniejszą skalę z młodszą córką - aktualnie twierdzi, że po
          > dwóch latach chodzenia i zrywania ona i jej pierwsza i jedyna jak
          > dotąd miłość są dobrymi kumplami.

          No i widzisz, wszystko sie dobrze skończyło.
          Mnie sie zdaje, ze matka nie powinna sie wtrącać, nie powinna się martwić,
          przestregać, troskać - to nie działa dobrze. Raczekj utwierdzac corke w
          przekonaniu, ze co by sie nie działo, poradzi sobie, zycie jest piękne i zawsze
          znajdzie coś - a czasem kogoś - co sprawi, ze bedzie szczęsliwa.
          W milości trzeba odwagi i pewności siebie, nie leku i przewidywania klopotów. Te
          zresztą na pewno sie pojawią, po co wiec martwic sie na zapas?
    • titta Re: Rodzice nastolatek - pocieszcie jeszcze raz:( 19.10.07, 20:19
      Co dopradzic? Aby przetrwac i zapomniec, bo nie warto. Jak czlowiek
      kocha to nie "przeskakuje" tak latwo, a jak robi to tylko zeby
      sie "pocieszyc" to tym bardziej...
      Ja juz nie bylam nastolatka, bo mielismy po 21 lat, dwa lata razem,
      plany itp. "Gowniazem" nie byl, uznany przez rodzine, a ja przez
      jego. Sprzeczka, rostanie... Dwa dni pozniej mial nowa (poznana
      dzien wczesniej) dziewczyne. Zerwa z nia po miesiacu, twierdzac, ze
      to bylo tylko "na pocieszenie" i ze chce wrocic. Wrocilam, bo za
      bardzo bolalo, chcialam uslyszec "przepraszam". Rostalismy sie kilka
      lat pozniej...o tych kilka lat za pozno. Okazywalo sie, ze jakos tak
      latwo mu rozne "znajomosci" przychodzily... Do dzisiaj wiem kiedy
      sie z kims rostaje, bo pisze do mnie...Choc wiele lat minelo. Ten
      typ tak ma: Maly Ksiaze, wiecznie spragniony uwagi,a sam nie wie
      czego chce.
      • echtom Re: Rodzice nastolatek - pocieszcie jeszcze raz:( 20.10.07, 08:32
        Tak czytam i przypominają mi się "jazdy" z moim eks-mężem.
        Rozstaliśmy się po jego pierwszej zdradzie, potem wrócił,
        żeby "ratować małżeństwo", potem okazało się, że nadal kręci z tą
        panienką, potem ona wyszła za mąż i znalazł następną... W końcu
        rozstaliśmy się definitywnie i eks zajął się poszukiwaniem "kobiety
        idealnej", tzn. takiej, która da mu wszystko, nie oczekując niczego
        w zamian. Przez 15 lat, biedak, nie znalazł i coś nie najlepiej mu
        się teraz układa. Ja przynajmniej mam dzieci i jakiś konkretny cel w
        życiu, więc może sie okazać, że w ostatecznym rozrachunku lepiej na
        tym wyjdę, choć on ma niby łatwiej.
    • e-ftalo Re: Rodzice nastolatek - pocieszcie jeszcze raz:( 20.10.07, 15:41
      No cóż,ta krzywda jest tylko pozorna.Młodość to nauka na własnych błędach i,to
      także nauka uczuć i że miłość to koniecznie to co sobie nastlatka
      wyobraża.Niestety musi to przejść.Ja staam się w takich sytuacjach pocieszyć i
      nakłonić ab nie przywiązywała wagi do tej spawy.Najlepiej olać chłopaków i żyć
      dniem dzisiejszym,a mazenia pozostawić na wolny czas.Bo miłość to rzecz
      względna,nie każdy musi w nią wierzyć.A prawda jest tez taka że nastolatki
      często zniechęcają swoich partnerów do związków,stawiają wymagania do
      zrealizowania,po prostu nie mają doświadczenia w tych spawach i przez to związki
      szybko sie rozpadają.Ale oczywiście musimy to tolerować ,ale żadnych rad
      konketncyh a jedynie uświadamienie żeby sobie tymi sprawami głowy nie
      zawracała.Ale zwrócić należy uwagę wyłacznie na negatywne sprawy które
      towarzysza tym młdzieńczym szaleństwom ,czyli np alkohol i niezdrowe imprezy.
      Myślę jednak że nastolatka która miała poukłądane dzieciństwo nie będzie
      uządzała szaleństw i wpadała w bagno,chyba że natrafi na złych ludzi.I tu jest
      ola rodzica ,aby temu zapobiegł.

      • echtom Re: Rodzice nastolatek - pocieszcie jeszcze raz:( 21.10.07, 10:10
        Nie jest krzywdą, że się rozeszli, bo to w tym wieku normalne.
        Krzywdą jest, że po rozstaniu ją upokorzył i zniszczył dobre
        wspomnienia ich miłości. Tego nie powinno się robić w żadnym wieku.
        • paula_paulina_10 Re: Rodzice nastolatek - pocieszcie jeszcze raz:( 22.10.07, 10:53
          Skoryguj mnie jeśli czegos nie doczytałaś, ale o ile się nie mylę
          masz do chłopaka pretensje o to, że po kilku dniach znalazł sobie
          nową dziewczynę?
          A może to było tak: chłopka poznał tę nową, chodził jeszcze jakiś
          czas z Twoją córka, bo nie umiał, nie wiedział jak powiedzieć, że to
          już koniec ich związku. No i w końcu się rozstali. Być może on
          doprowadził swoim zachowaniem do zerwania, bo chciał już mieć sprawę
          klarowną.
          Wiem, że to boli - i Ciebie i córkę, ale popatrz na to tak - czasem
          dorosłym trudno zdecydować się na rozstanie, na trudne rozmowy, a co
          dopiero licealistom. Nie wymagajmy od nastolatków dorosłych i
          dojrzałych decyzji.
          Czy nowy związek jest upokorzeniem poprzedniej partnerki? Nie sądzę.
          Wiele lat temu miałam chłopaka. Wszyscy myśleli, że sie pobierzemy.
          Potem coś tam nie wyszło, rozstaliśmy się. Potem dość szybko on się
          ożenił. Zabolało, ale krótko. Po 2 latach ja wyszłam za mąż.
          Dziś przyjaźnimy się ( może to zbyt duże słowo, ale bywamy u siebie)
          całymi rodzinami. Nasze dzieci razem wyjechały na obóz językowy.
          Czasem nawet w obecności współmałzonków wspominamy dawne czasy i
          zauroczenie. Tak więc nie demonizujmy.
    • e-ftalo Re: Rodzice nastolatek - pocieszcie jeszcze raz:( 22.10.07, 17:00
      No to jeśli ją skrzywdził,powinien ponieść karę a już na pewno nie powinien
      wracać.Taki typ może zmarnować życie twojej córce,lepiej to zakończyć w zarodku
      a nie czekać do wieku dorosłego.Poza tym skoro on jest o te kilka lat starszy od
      córki ,to z założenia powinie wykazać się pewną odpowiedzialnością za swoje
      czyny.To jest jedyny przepadek w którym wiek ma znaczenie
      • ciociacesia Re: Rodzice nastolatek - pocieszcie jeszcze raz:( 23.10.07, 13:37
        to ile ona w koncu ma lat?
        • echtom Re: Rodzice nastolatek - pocieszcie jeszcze raz:( 23.10.07, 15:26
          Ona w listopadzie kończy 17, a on 18 - jest starszy równo o rok i
          równo rok temu się poznali.
    • camel_3d uwazalas za dojrzalego chlopca.... 30.10.07, 08:51
      a moze twoja corka nie jest dojrzala... skad wiesz, ze to jego wina... moze
      wlasnei twoja corka zachowywala sie jak gowniara..jakis sceny itp. Rozumiem, ze
      ty jako matka trzymasz strone corki, ale moze czasem sie okazac, ze wina nie
      lezy wcale po tej "drugiej" stronie..
      • echtom Re: uwazalas za dojrzalego chlopca.... 30.10.07, 10:59
        No ja jestem wyrodną matką i nie zawsze trzymam stronę dzieckasmile
        Córka truła i robiła sceny, za co dostawała ode mnie o.p.r. Ja nie
        mam pretensji do chłopaka o zerwanie, tylko całe jego zachowanie
        później. Sorry, ale człowiek, który reaguje na konflikt w związku,
        rzucając się natychmiast na nową laskę i wpadając w parutygodniowy
        ciąg alkoholowy (nie koloryzuję, od 3 tygodni pije codziennie) może
        budzić uzasadniony niepokój i poczucie, że zerwanie było słusznym
        posunięciem.
        • camel_3d Re: uwazalas za dojrzalego chlopca.... 30.10.07, 11:37
          no wiesz....te laske moze poznal juz wczesniej...a ciag alkoholowy moze byc tez
          rezultatem zerwania...
          moze podobnie jak twoja corka, on sie tez na niej zawodl bo liczyl na cos wiecej
          niz zaborcza histeryczke.

          powniewaz nie znam 100% prawde, przedstawiam tylko mozliwy scenariusz.

          a moze byc tez tak, ze on byl zawsze taki, tylko gral role porzadnego...


          > No ja jestem wyrodną matką i nie zawsze trzymam stronę dzieckasmile
          > Córka truła i robiła sceny, za co dostawała ode mnie o.p.r. Ja nie
          > mam pretensji do chłopaka o zerwanie, tylko całe jego zachowanie
          > później. Sorry, ale człowiek, który reaguje na konflikt w związku,
          > rzucając się natychmiast na nową laskę i wpadając w parutygodniowy
          > ciąg alkoholowy (nie koloryzuję, od 3 tygodni pije codziennie) może
          > budzić uzasadniony niepokój i poczucie, że zerwanie było słusznym
          > posunięciem.
          >
          • echtom Re: uwazalas za dojrzalego chlopca.... 30.10.07, 11:56
            Z laską chyba nie kręcił, bo przy tak ścisłych kontaktach
            środowiskowych nie dałoby się tego ukryć. Wina za rozstanie leży po
            obu stronach, przeraża mnie tylko jego nieobliczalna reakcja. Jeżeli
            przez 8 miesięcy grał porządnego, to po mistrzowsku, bo widząc go
            wczoraj, w ogóle nie rozpoznałam chłopaka, który bywał u nas
            regularnie od początku roku.
            • echtom btw 30.10.07, 11:58
              Jeżeli znalazł szczęście z nową dziewczyna, to po co pije?
              • camel_3d Re: btw 30.10.07, 12:56
                bo moze wcale tego szczescia nie znalazl... teski na twoja corka...ale np nie
                chce scen zazdrosci w domu i takie tam... no idea.


                > Jeżeli znalazł szczęście z nową dziewczyna, to po co pije?
                • echtom Re: btw 30.10.07, 13:04
                  Może tęskni, bo przez 2 tygodnie ją ignorował, a jak się dowiedział,
                  że ma chłopaka, natychmiast się odezwał. Wczoraj też truł jej przez
                  2 h na gg. Trudno, w dniu rozstania dostał szansę na powrót,
                  przekreślił ją, więc teraz ona wykreśliła go ze swego życia. Żal,
                  gdy się pomyśli o wszystkich dobrych chwilach, jakie razem przeżyli.
                  Ulga, gdy się popatrzy, co wyszło, kiedy ujawnił swoją "ciemną
                  stronę". Dziękować Bogu, że tak szybko.
                  • makurokurosek Re: btw 30.10.07, 13:12
                    może pił z radości, że uwolnił sie od histeryczki. po drugie ,no cóż twoja córka
                    jak widać nie cierpiała zbyt długo. Jak na pogrążoną w rozpaczy bardzo szybko
                    znalazła pocieszenie u boku innego. Jeszcze raz poradzę, zajmij sie córką,jej
                    wychowaniem i oceniaj ją , a nie chłopaka, wszak najciemniej pod latarnią.
                    • echtom Re: btw 30.10.07, 13:20
                      O, jednak mnie nie zawiodłaś. Dzięki za odzewsmile
                  • camel_3d Re: btw 30.10.07, 14:37
                    echtom napisała:

                    > Może tęskni, bo przez 2 tygodnie ją ignorował, a jak się dowiedział,
                    > że ma chłopaka, natychmiast się odezwał.


                    no to toja corka, tez sie szybko pocieszyla...cale 2 tygodniesmile)))
                    • echtom Re: btw 30.10.07, 15:03
                      Po takim numerze nie miała już za bardzo po kim płakaćsmile))
                      • camel_3d Re: btw 30.10.07, 16:25
                        jak zwal tak zwal... zbyt rozpaczona tez nie byla...najwyrazniej..



                        > Po takim numerze nie miała już za bardzo po kim płakaćsmile))
                        >
    • e-ftalo Re: Rodzice nastolatek - pocieszcie jeszcze raz:( 02.11.07, 16:14
      Młodzież rządzi się swoimi prawami i nawet mimo ze teoretycznie się zaliczam do
      młodzieży,nie rozumiem sposobu myślenia zakochanych i tych wszystkich gierek
      jakie stosują.Można się tylko domyślać.Picie 2 tygodnie,szukanie
      laski,powroty,odejścia,że też mu się im się tak chce,chyba mają za dużo wolnego
      czasu...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka