Rany, ja już nie mam siły momentami. Proszę Was o pomoc jak zaradzić
temu co w tytule. (nadmienie może że skopiowałam moją wypowiedź z
innego wątku na forum Wychowanie, ale tam za dużo mi nie poradzili :
(, więc piszę jeszcze tutaj).
Starszak ma 2 lata i 8 m-cy, młodszy 8 m-cy. Różnica więc bardzo
mała. Jest ciężko, aczkolwiek są też takie momenty, że ciepło się
robi na duszy, ale co zrobić żeby ich było coraz więcej, a tych
złych coraz mniej.
Przeczytałam bardzo dużo różnych materiałów/ksiązek nt. rywalizacji
rodzeństwa. Staram się, naprawdę bardzo się staram wcielać w życie
różne rady typu:
- staram się angażować starszaka do pomocy przy małym - np.
smarowanie pupy kremem przy przewijaniu, mydlenie przy kąpaniu,
potrzymanie butelki z piciem. Wychodzi to z różnym skutkiem, bo
Starszak jest bardzo żywym dzieckiem i czasem po prostu nie chce mu
się albo ma ciekawsze rzeczy do zrobienia.
- nigdy nie porównuje ich, nie mówie rzeczy typu: nie płacz, zobacz
Bartek (to ten młodszy) tak ładnie się bawi etc.
- jak Młodszy się urodził to "dał" Starszakowi prezent - rowerek
(może i przekupstwo, ale moim zdaniem dobry początek)
- nie każe oddawać Starszakowi zabawki bo akurat Młodszy chce się
nią bawić, ale staram się egzekowować i wprowadzać w życie zasadę:
nie wyrywamy, wymieniamy się - czyli jeśli Starszak chce coś co
akurat ma Młodszy musi dać mu coś w zamian.
- 3 tyg. temu wróciłam do pracy, więc mam generalnie mniej czasu dla
dzieci (ubolewam nad tym, ale nie ma innego wyjścia), ale po
powrocie z pracy staram się obu poświęcić trochę uwagi osobno,
staram się też pobawić z nimi razem. Niestety często jestem sama z
nimi wieczorem, mąż ma prace zmianową, więc muszę wykąpać Młodszego
i nakarmić, położyć spać etc. No i tu jest różnie - czasem uda się
Starszaka namówić, żeby mi pomógł, ostatnio nawet rozebrał się
podczas kąpieli Młodszego, więc jak wyjęłam Młodszego z wanienki na
przewijak, to Starszaka hop do wanienki. Kąpiel była więc jedna po
drugiej. Czasami jest jednak problem, bo jest marudny, niczym się
nie chce zająć, a ja przecież muszę wykąpać Małego.
Ale generalnie to z takimi sytuacjami daję sobie jakoś rade.
Najgorzej jest z biciem. Niestety Starszak bije Młodszego.
Próbowałam (jak radzą niektórzy) nie reagować na to zbyt
emocjonalnie, tylko tłumaczyć, tłumaczyć, tłumaczyć. Ale to nie
odnosi skutku. A przecież nie mogę pozwolić na to, żeby Młodszy był
wiecznie posiniaczony, podrapany etc. On się sam jeszcze nie obroni.
Ostatnio więc wprowadziłam zasadę, że jeśli Starszak użyje jakiejś
zabawki do bicia (a zwykle właśnie Młodemu obrywa się zabawką, a to
samochodzikiem w głowę, a to klockiem po twarzy

) to zabieram mu
tą zabawkę. I bardzo uważam na to co mówię wtedy, tzn. nie mówię że
nie wolno bić Bartka, tylko zawsze mówię, że po pierwsze zabawki nie
służą do bicia, a po drugie, że nie wolno NIKOGO bić.
Aha, i jeszcze jedno - Starszak "uwziął sie" też na dziecko naszej
opiekunki (przychodzi do Młodszego opiekunka ze swoją roczną
córeczką). Mała już się boi mojego synka, bo on ją ciągle popycha,
przewraca etc.
Jak go tego oduczyć? Jak tłumaczyć? Karać? Jeśli tak to jak, żeby
było skutecznie?
Co robić? Co źle robię? Co robić inaczej/lepiej?
Z góry dzięki wielkie