echtom
13.11.07, 10:06
psychicznie. Najpierw ten kurator. Potem się dowiedziałam, że
najstarszą córkę na 99% wyrzucą z liceum plastycznego po I semestrze
za brak klasyfikacji z wiodącego przedmiotu. Wczoraj wieczorem
ostatecznie pożegnałam się na gg z moim przybranym "synem" i mam
poczucie ogromnej straty. Nie mam męża, rodzeństwa, rodziców (81-
letnia mama stała się właściwie moim 4. dzieckiem). Znajomych też
niewielu, bo przy tylu obowiązkach nie miałam zbyt wiele czasu na
pielęgnowanie przyjaźni, a trudno mi odstręczać garstkę tych, co
pozostali, wiecznymi żalami i narzekaniem. I, co najgorsze, nie mam
już nadziei, a zawsze mimo trudności wierzyłam w swoją szczęśliwą
gwiazdę. Wstydzę się własnego egocentryzmu, bo wiem, że inni mają
gorzej. Nie oczekuję od Was więcej wsparcia, bo dostałam go już
bardzo dużo w wątku o kuratorze, a ile w końcu można. Mam prośbę:
może ktoś mi podsunie ksiązkę, jakiś poradnik czy coś w tym rodzaju,
której lektura może przywrócić nadzieję na to, że jeszcze kiedyś
zaświeci słońce. I prośbę do admina, by nie przenosił mojego wątku,
choć jest nie całkiem na temat, bo nie na każdym forum znajdę taką
życzliwą ekipę.