jujaro
25.11.07, 13:51
Mój 2 - letni synek notorycznie na spacerze idzie swoja drogą... Nie
pomaga wołąnie proszenie ani grozenie. Jak ma ochotę to przyjdzie a
jak nie to idzie tam gdzie własnie mu się podoba. Potrafi odejśc
bardzo bardzo daleko i nie jest specjalnie zainteresowany czy kotś z
nim idzie. Niczego sie nie boi. Ja natomist jestem wykończona
bieganiem za nim z ciężkimi od zakupow torbami czy też
wczyczekiwaniem kiedy łaskawie zdecyduje się przyjsc do domu. Juz
sama nie wiem co mam z tym robić. Krzyczę na niego , tłuamczę i nic.
Przez chwilę bywa od czasu do czasu skruszony ale generalnie chyba
nei bardzo wie o co mi chodzi. Już wiele razy zostawiliśmy go z
mężem obserwujac z ukrycia. Jak się zorientuje ze nikogo nie ma to
trochę zaczyna się reflektowac i nas powoli szukac i nawet nawoływac
ale jakoś szybko zapomina o całej sytuacji i za następnym razem jest
to samo.... czy są jakies sposoby na takiego spacerowicza?.....