Dodaj do ulubionych

wychowanie bez słodyczy

04.08.03, 21:10
chciałabym wychować córeczkę bez słodyczy. Preferujemy z mężem zdrową żywność
i sami sporadycznie jadamy słodycze i inne ( naszym zdaniem ) "
niezdrowośći". Obawiam się jednak, że mogę mieć z tym trudności zważywszy na
to ,że wokół dzieciaczki znajomych i dzieci w rodzinie nie mają w tym umiaru.
Czy któraś z Was ma w tym jakieś doświadczenie ?
Obserwuj wątek
    • maja252 Re: wychowanie bez słodyczy 04.08.03, 21:38
      ja mam i to trzy i pół letnie ...mój syn jest alergikiem i poprosu mu
      szkodziło wszystko a juz najbardziej to czekolda teraz syn już wie że mu nie
      wolno i nie wezmie dopuki mu na to nie pozwole pozatym my sie karmimy
      naturalnymi słodyczami typu morele suszone śliwki, rodzynki,banany suszone to
      świetne hipsy dla dziecka i tak mam zdrowe dziecko ze zdrowymi zebamismile)))
      mówiąc szczeże to dziecko które nie jest nauczone opychania sie słodyczami
      poprostu o nie nie prosi a mój synek tak samo cieszy sie na suszone śliwki czy
      rodzynki jak na kawałek czekoladki czy cukierka a dostaje to naprawde od świeta

      pozdrawiam i życze wytrwałości ja uważam że to naprawde super pomysł i
      popieram wszystkie mamy które mówią NIE słodyczom,coca colom i innym
      pysznościom

      pasmile)))
      • gosia.mama.wojtusia Re: wychowanie bez słodyczy 05.08.03, 10:18
        ja kiedyś nawet poruszyłam taki wątek na forum o dawaniu dziecku tych
        wszystkich świństw i zostałam przez inne mamy zbesztana ,że przez niepodawanie
        dziecku chipsów i coca coli i innych tego typu świństw próbuję się
        dowartościować-bzdura,
        jak najbardziej Cię popieram,mój synek ma 3 latka i nie dostaje zadnych
        chipsów,pepsi,hoopków ani innych świństw,sama też nie jem ani nie pije tego
        typu rzeczy,pije wode mineralna,soczki gerbera i bobo wite,teraz już powoli
        zaczyna pic kubusie, z zakąsek herbatniki holenderskie i paluszki albo
        precelki,paluszki i precelki moze tez nie za zdrowe ale na pewno mniej niż
        chipsy chociaz inni mają odmienne zdanie na ten temat,a potem 4 letnie dzieci
        maja czarne zeby a mamusie pytaja dlaczego,owszem mój synek też ma czasem
        zachcianki i dostaje wtedy malutka czekoladke kinder ale bardzo sporadycznie i
        zaraz potem dokladnie myjemy zabki,pozdrawiam
        Według mnie bardzo dobrze postepujesz,ja tez staram się zaszczepić w moim
        dziecku dobre nawyki,możliwe ze jak pójdzie do skzoły to i tak kupi butelke
        pepsi ale póki mam wpływ na to co moje dziecko pije to napewno nie dam mu
        skosztowac tego świństwa.
        • acorns Re: wychowanie bez słodyczy 27.06.05, 17:17
          > jak najbardziej Cię popieram,mój synek ma 3 latka i nie dostaje zadnych
          > chipsów,pepsi,hoopków ani innych świństw,sama też nie jem ani nie pije tego
          > typu rzeczy,pije wode mineralna,soczki gerbera i bobo wite,teraz już powoli
          > zaczyna pic kubusie, z zakąsek herbatniki holenderskie i paluszki albo
          > precelki,paluszki i precelki

          To też chemia i świństwo, tylko innego rodzaju. Lepiej iść na bazarek, kupić
          marchewkę i samemu zrobić soczek. Zapewniam Cię że Kubuś marchewkowy nie
          przypomina w smaku prawdziwego soku z marchwi smile
      • iwonaw2 Re: wychowanie bez słodyczy 10.06.04, 15:02
        Dlatego żartuję że jedynym pozytywem w alergii mojej córki jest to, że nie
        będzie sie opychała słodyczami wink.


        Iwona
      • mamabarta1 Re: wychowanie bez słodyczy 13.12.05, 12:04
        Bartuś w styczniu kończy 2 lata. Jedyne słodycze to biszkopty od czasu do
        czasu. Za to nie pogardzi mięskiem lub owocami. Po prostu nie dawaj, dzieci nie
        znają dobrego smaku słodkiego póki im nie pokażemy, a jak będzie większy to sam
        wybierze co lepsze.
    • gosia.mama.wojtusia Re: wychowanie bez słodyczy 05.08.03, 10:19
      ooo,ja czuje ze tu się posypie duzo postów,tylko czekać...
      • sojanka Re: wychowanie bez słodyczy 06.08.03, 20:33
        A ja pamiętam Gosiu tamtego posta i niestety muszę powiedzieć, że rozmijasz się
        z prawdą...

        Nikt nie potępił sposobu odżywiania przez Ciebie twojego dziecka, tylko Twoje
        oburzenie i wtracanie się w to co podają inne mamy swoim dzieciom w parku.

    • wana Re: wychowanie bez słodyczy 05.08.03, 10:47
      pomysł bardzo dobry, tylko - przynajmniej moim zdaniem - należy zachować umiar,
      bo zakazany owoc kusi najbardziej. Mojan córeczka (prawie 5 lat) lubi słodycze,
      ale... No właśnie, lubi je oczami, wcale nie rwie się do jedzenia, jak to
      robiła, gdy miała bezwzględny zakaz. Wie, jak smakują, ale woli owoce, chrupki
      kukurydziane, itp. Któraś z mam miałą doskonały pomysł, aby dziecku tłumaczyć,
      dlaczego nie dostaje słodyczy - w naszym przypadku partnerskie traktowanei
      dziecka dało dobre rezultaty. Bez słodyczy można się obejść, ale tylko wtedy,
      jak nie mają posmaku zakazanego owocu, bo wtedy, w przedszkolu, szkole, dziecko
      nauczy się, że można coś zjeść "pysznego" i nie przyznać się do tego.
      Cierpliwości i wytrwałości
      Pozdrawiam
      Gosia
      • gosia.mama.wojtusia Re: wychowanie bez słodyczy 05.08.03, 11:00
        waan zgadzam się z Tobą,ja nie muszę przed synkiem chować słodyczy,nawet gdy na
        stole leżą czekoladki do kawki mój synek woli zjeść jabłuszko,tak trzymac!
      • agniecha0306 Re: wychowanie bez słodyczy 16.06.04, 09:19
        Bardzo podoba mi sie Twoje spojrzenie na ten problem.Widac,ze jestes rozsadna i
        konsekwentna mama.Z wlasnego doswiadczenia wiem jak trudno wystrzec dziecko
        przed nadmiernym jedzeniem slodyczy i innego tego typu"swinstewek".My mozemy
        bardzo sie starac,ale sa jeszcze dziadkowie,ktorzy nie chca odmowic ukochanym
        wnukom czegos slodkiego,znajomi itp.Kazdy musi sam wiedziec co dla jego dziecka
        jest najlepsze.Moja szwagierka faszerowala syna slodyczami,kladla go spac z
        butelka soku jablkowego.Bedac dzieckiem mial prochnice,teraz juz jako
        mlodzieniec ma piekne zeby.Niestety jest niejadkiem.
        Mieszkam w Holandii i widze,ze tu dzieci zajadaja sie slodyczami,a w zasadzie
        maja piekne zeby i sa zdrowe.Holendrzy jedza duzo warzyw,owocow i nabialu.Sport
        jest wazny w ich zyciu.Wiec mysle,ze jesli dziecko odzywia sie zdrowo i uprawia
        sport,od czasu do czasu cos slodkiego nie zaszkodzi.
        Agnieszka
    • adzia_a Re: wychowanie bez słodyczy 05.08.03, 11:15
      Gosiu - słówko do Ciebie. Samo wychowywanie bez słodyczy i innego świństwa to
      nic kontrowersyjnego. Problem zaczyna się w momencie, kiedy się pisze "jak one
      mogą" itd. bo coś tam zobaczył na placu zabaw i - owszem - może się to kojarzyć
      z wywyższaniem się. Jakiekowielk były Twoje intencje - reakcje na Twój post
      wcale mnie nie dziwiły (z wyjątkiem tych napastliwych oczywiście...).

      Do rzeczy. Nauczona doświadczeniem myślę, że warto wychowywać dziecko bez
      słodyczy. A przynajmniej narzucić mu duuużą dyscyplinę. Nie wiedziałam tego
      kiedyś i kiedy jakaś dobra ciocia, babcia mówiła mi, że od jednej czekoladki
      nic złego się nie stanie - wierzyłam . I teraz po kilkanaście razy dziennie
      odpieram ataki mojej córeczki, która ciągle chce: cukierka, czekoladkę, chipsy
      i tak dalej. Nie wiem skąd mam tyle cierpliwości wink faktem jest, że pozwalałam
      innym decydować, co jest dobre dla mojego dziecka i teraz za to płacę. Słodycze
      daję rzadko, ale kosztuje mnie to dużo zdrowia sad
      Przy drugim dziecku na pewno zwrócę na to większą uwagę...
      • gosia.mama.wojtusia Re: wychowanie bez słodyczy 05.08.03, 12:49
        nie o to chodzi zeby tu wytykac co kto powiedział,kto czyta uwaznie na pewno
        nie trudno domyslec sie o co drugiej osobie która napisała dany post,ja
        wychowuje moje dziecko tak jak uwazam za słuszne,dbam o jego zabki a co robia
        inne mamy to ich sprawa,pozdrawiam
      • aganmami Re: wychowanie bez słodyczy 01.06.04, 11:38
        wszystko świetnie. ja daję mojej córci sporadycznie słodycze (czekoladki
        kinder, paluszki - innych nie lubi) i jest w porządku, ale znajomi "mieli
        ambicję" wychować syna bez słodyczy i zabraniali mu czekolady, paluszków,
        chrupek i innych rzeczy (da się wybrać słodycze mniej "groźne", po czym on gdy
        tylko któreś z tych rzeczy znajdzie się w jego zasięgu, a nie ma rodziców
        napycha się, praktycznie nie odchodzi od stołu, gdy częstuję go czekoladką
        bierze całą garść. uważam, że nie każde dziecko da się wychować bez słodyczy,
        nie powinno mu się jednak wszystkoego dawać, ale zachować umiar. niech dziecko
        wie, jak wygląda czekolada czy cukierek, aby nie było później krępujących
        sytuacji
      • hankam Re: wychowanie bez słodyczy 02.06.04, 15:12
        Moj Boze, jak ja chcialam wychowac moje alergiczne dziecko, bez czekolady,
        dropsow, lizakow ...
        Rodzynki, morelki, orzeszki...
        Niestety, dziadkowie - z ktorymi mieszkamy i drugi dziadek nie wyobrazaja
        sobie, ze mozna dziecku nie dac czegos slodkiego, nie posypac owocow
        cukrem.Karmia z wlasnej inicjatywy i pod przymusem (chcee cooos!!!!!).
        Babcia przyzwyczaila wnuczke, ze do przedszkola zawsze przynosi cukiereczek,
        czekoladke etc. Zaczelo sie od tylko jednego tiktaczka, (Czy naprawde myslisz,
        ze jej zaszkodzi? Ty to bys dziecku odmowila kazdej przyjemnosci) skonczylo sie
        na polowie pudelka. Nie ma mowy o jakiejkolwiek rozmowie, moi Rodzice robia
        swoje i tyle. Przeciez MNIE wychowali. z Dziadkow zrezygnowac nie mozemy.
        Przedszkole tez robi swoje.
        Dzisiaj byl tam Shrek i dzieci dostaly po ogromnym zielonym lizaku (cale
        szczescie, ze Joasi nie smakowal)i pudelku dropsow.
        A dac dzieciom marchewki nie mozna?
    • marzenus Re: wychowanie bez słodyczy 05.08.03, 12:37
      Moja Ada we wrześniu skończy 2 lata i można powiedzieć, że nie zna smaku
      słodyczy. Ze słodkich rzeczy je kaszki i soczki z dodatkiem cukru. Kilka razy
      ugryzła ciasto własnej roboty i kilka biszkoptów. Ale te biszkopty właśnie na
      dworze w towarzystwie innych dzieci - one jedzą, to ja też chcę. Ogólnie jej
      nie ciągnie do słodyczy - właśnie dlatego, że ich nie zna.
      Nie bronię jej słodyczy z obawy np. przed niewłaściwą dietą, ale dlatego, że
      mam obsesję na punkcie zdrowych zębów. I tak przez długi czas wybieralismy
      soczki tylko te bezcukrowe. No ale ich asortyment jest zawęzony, a soczkowe
      potrzeby Ady rosną ...
      Napewno moje dziecko nie dostanie coca-coli, lizaków i czekolady - jeszcze
      długo. Sama tego nie znoszę, więc nie ma tego w naszym domu.
      Z tzw. przekąsaek nadal królują chrupki kukurydziane, ewentualnie płatki,
      paluszki i krakersy. Te ostatnie rzadko, bo po prostu Ada woli mięso i owoce
      niż jakieś tam krakersy.
      Zdecydowanie jestem za wychowaniem bez słodyczy. Na wszystko przyjdzie czas.
      • iwonaw2 Re: wychowanie bez słodyczy 10.06.04, 15:10
        Wszystko się zgadza. Moja alergiczka też nie zna smaku słodyczy, ale intersują
        ją w sklepie kolorowe opakowaniam, w które sprytni marketingowcy pakują
        słodycze. Kiedyś uda jej się rozpakować....


        Iwona
    • kicia_edziecko Re: wychowanie bez słodyczy 05.08.03, 13:05
      W pełni popieram takie podejście, jednak umiar należy zachować, nie ma nic
      gorszego od przesady. Dlatego mój 17 miesięczny synek zna smak czekolady i
      sensownego ciasta. Zauważyłam, że na dobrego kotleta, groszek zielony z bułką
      tartą czy arbuza "leci" znacznie bardziej. Inną zupełnie kategorią są chipsy i
      coca cola - to trucizna w czystej postaci, również dla dorosłych.
    • kicia_edziecko Re: wychowanie bez słodyczy 05.08.03, 13:08
      Nieprzekonane mamy, pamiętajcie - to my kształtujemy nawyki żywieniowe naszych
      dzieci, nawyki, które nasze dzieci będą miały przez całe życie. Od nich w
      znacznej mierze zależy ich zdrowie.
      • vinca Re: wychowanie bez słodyczy 10.06.04, 18:37
        to my kształtujemy nawyki żywieniowe naszych
        > dzieci, nawyki, które nasze dzieci będą miały przez całe życie.

        BZDURA. Moja mama zawsze uwielbiała serwować nam schaboszczaki, kopytka
        pływajace w tłuszczu, placki ziemniaczane jak wyżej, zajada sie odsmażonymi
        ziemniakami. Ja odżywiam sie zupełnie inaczej, więc proszę mi tu nie pisać
        głupot ze rodzice maja taki wielki wpływ na sposób odżywiania ich dzieci.
        Owszem - ale tylko do pewnego (wczesnego zresztą) wieku.
    • izams Re: wychowanie bez słodyczy 05.08.03, 13:56
      Witam - też chciałam aby było bez słodyczy - ale sama za nimi przepadam -
      zwłaszca czekoladą . Był czas kiedy w ukryciu musiałam podjadac , bo Gosia od
      razu mówiła: daj mamciu czekoladkę ! (- Gosia mówi juz bardzo ładnie ) Czasami
      ktos ją poczęstował - i wtedy była wrecz omotana pragnieniem lizaka czy czegos
      słodkiego . Sama mam bardzo ładne zęby ( po każdym posiłku myję )i też mam
      absolutnego fisia na punkcie zębów.
      Co do Gosi : zaczęłam dawać jej słodycze - sporadycznie , spokojnie ale zawsze
      z zastrzeżeniem - dostaniesz ale myjemy od razu ząbki .
      Nauczyłam Gosię myć ząbki szczoteczką elektryczną - obecnie uczę ją płukania.
      Gosia już nie dostaje " małpiego rozumu jak widzi słodycze " - jak mówię , że
      dzisiaj zjadła za dużo to sama oddaje i mówi - to na później.

      Ale widok dzieci z czarnymi ząbkami mnie przeraża - takie lalki z filmu
      Barbarella ( miały żelazne ząbki )
      W swojej naiwności na początku myślałam , ze te dzieciaczki noszą aparaty
      dentystyczne.

      poz,
      Iza
      • gosia.mama.wojtusia Re: wychowanie bez słodyczy -do izy 05.08.03, 14:25
        Izo,ile ma Twoja Gosia i jaką macie elektryczną szczoteczke?tez przymierzam się
        do kupna jej mojemu 3 letniemu Wojtulkowi ale nie wiem czy sobie
        poradzi,pozdrawiam
        • izams Re: wychowanie bez słodyczy -do izy 05.08.03, 15:47
          Witaj Gosiu - moja Gosia ma 2 latka - sama na ten pomysł z elektryczną
          szcoteczka bym nie wpadła ( taki maluszek !!!!!)
          moja koleżanka stomatolog powiedziała mi , ze o ile będzie Gosia chciała - to
          już zaczynać . Okazuje się , ze nawet maluchy uwielbiaja gadzety - bo jeśli
          chodzi o tradycyjną to róznie bywało a z tą nnie ma problemu - Gosia sama mówi -
          Gosia chce umyć ząbki . Jeśli chodzi o szcoteczkę - ja mam od chyba 5 - ciu
          lat taki kombajn Brauna co tylko zmienia się nakładki - także Gosia ma po
          prostu swoją nakładkę . Obroty szczoteczki nie są tak duże jak w obecnych
          modelach. Inne dzieciaki ( znajomych ) używają modele ogólnie dostępne - czyli
          takie jednorazówki dla dzieci - Aquafresh czy czyba Blend a med,
          poz,
          Iza
          • gosia.mama.wojtusia Re: wychowanie bez słodyczy -do izy 05.08.03, 15:56
            w takim razie my też nabędziemy taką szczoteczkę,jestem w szoku ze Twoja
            córeczka ma dwa latka i tak ładnie mówi,mój synek ma za dwa tyg trzecie
            urodzinki i gada tylko po swojemusmile))pozdrowienia
            • izams Re: wychowanie bez słodyczy -do izy 05.08.03, 16:09
              Nie przejmuj się przypadkiem mojej Gosi gadaninką- w szoku są wszyscy i ja tez
              od kiedy zorientowałam sie , ze jest z nią taki kontakt jak ze zdecydowanie
              starszym dzieckiem - ale też sie nie przejmuje - przecież to nie choroba - a w
              życiu pomaga ( np. jak włożyła sobie bazie do noska - niewidoczną " gołym
              okiem " dobrze , ze od razu powiedziała !!! - uffff !!!
              poz, Iza
          • edytek1 Re: wychowanie bez słodyczy 05.08.03, 16:49
            Moje 15 miesięczne dziecie też nie je słodyczy w typowym tego słowa znaczeniu.
            jada figi , daktyle, suszone śliwki i morele a takze banany i jabłka . Ze
            strony dzieci nigdy nie bylo problemu. Choć starsze dzieci są ciekawe co ja tam
            mam w tym pudełku . Kiedy je częstuję mówią, ze dobre i często zdarza się tak,
            że wychodzę z pełnym pudełkiem a wracam z pustym, bo obdzieliłam pół
            piasownicy. Za to mamusie patrzą na mnie jak na dziwaka co dziecku jakieś cuda
            daje. Już kilka razy słyszałam, że jestem nawiedzona. Tyle tylko, że ja ich nie
            krtykuję a jak chcą podać moje malej lizaka często jej wciskając to mówię, że
            tego nie je i już ( zresztą jak czętuję dzieci to zawsze pytam się mamy czy
            mogę , bo nie chce zaszkodzić wiadomo alergie). Dopiero wtedy się zaczyna, ze
            zabieram jej dzieciństwo, że słodycze są potrzebe( pewnie się reklamy czupa
            czups naooglądały). itd... Tyle tylko, że moja mala ma prawie 16 m zęby
            bieusieńkie waży tyle ile powinna a do piaskownicy przychodzą dzieci którym
            trzeba było usuąć połowę ząbków taka mialy próchnice i to w wieku 1,5 roku. Ja
            jestem toleryncajna jak któś mnie pyta o zdanie to je wyrazam, nie mówię
            kobiecie która pasie swoją trzy letnią córkę ważącą 25 kg cukiereczkami, że
            jest głupia, ale czemu ona uważa mnie za nawiedzoną? Każdy ma prawo wychowywać
            swoje dzieci o swojemu . Cieszę się, że nie jestem sama. Choć część moich
            koleżanekk też nie dają dziecio słodyczy a część daje je świątecznie.
            Jeszcze na studiach bylam na praktykach w przedszkolu i tylu słodyczy co
            dzieci przynosiły z domu w życiu wcześniej ani potem ( poza sklepem) nie
            widzialam. P{pracownicy przedszkola walczyli z tym jak mogli ale wiele mam
            wiedziało lepiej i do woreczka wkładało cuciekeczki)a potem były awantury o
            to, ze obiad nie zjedzony , że serek z podwieczorku nie tknięty.
            Co do szczoteczki to moja mała też używa elektrycznej na zmianę ze zwykłą . Ma
            taki zwykły marketowy model.Ja myje żąbki jej a ona mi to super zabawa.
            • ekachna Re: wychowanie bez słodyczy 05.08.03, 19:44
              Gosiu.mamo.wojtusia!
              Pamietam tamten wątek, choć dałam sobie na wstrzymanie i nie odzywałam się.
              Dziś już nie mogę. Oczywiście, że wszystkie słodycze i czipsy są złe. Ale
              wiesz, życie generalnie jest niezdrowe. Zaatakowałaś wówczas soczki z kartonika
              i orzeszki...Powiem Ci, że taki nutramigen to też jest straszne świństwo...
              Oburza mnie Twoje święte oburzenie bo potępiasz w czambuł wszystkich, którzy
              swoim dzsieciom nie noszą na spacerki jabłka skropionego cytryną. A cóż Ty
              wiesz o innych ludziach? Gdybyś zobaczyła, co je moja Michalina pewnie za głowę
              byś się złapała.
              Moje dziecko rwie sie do jabłuszka i banana, jak sama chcę zjeśc to kupuję po
              kryjomu i zjadam jak śpi. Moja córka ma nietolerancję fruktozy i w związku z
              tym swój repertuar jedzeniowy baaardzo zawężony. Nie może owoców, soczków i
              cukru. A wiesz ile cukru jest w tak zdrowych danonkach? A w innych serkach czy
              jogurtach? Nie wiesz ile radości sprawiło mi znalezienie wreszcie jogurtu
              słodzonego tym świńskim aspartamem. I co Ty na to? Przecież to okropne!
              Powiem wiecej: z braku laku wszystko, co uda mi się dorwać a nie zawiera cukru
              jest dla mnie szczęściem. Dlatego też był czas, gdy Miśka na spacerach jadała
              prażynki ziemniaczane. Potem jej się znudziło. Był etap cukierków orbit, a
              teraz udało mi sie kupić wafelki dla diabetyków. Dlatego powstrzymaj to swoje
              święte oburzenie bo nie znasz ludzi, wyciągasz wnioski na podstawie bardzo
              powierzchownych obserwacji. A te wnioski są zbyt mocne.
              A orzeszki są naprawdę zdrowe...
    • gosia.mama.wojtusia Re: wychowanie bez słodyczy 06.08.03, 08:39
      no proszę,ja doskonale wiem jak wyglada zycie alergika bo mój synek też am
      alergie,ale nie powiesz mi ze jak dziecko nie moze pic soczkó ani jesc owoców
      bo zawieraja cukier to trzeba to mu rekompensowac podawaniem chipsów,no
      trzymajcie mnie!
      ja doskonale wiem co to znaczy zawęzona dieta bo przez długi czas mój synek
      Wojtuś nie mógł jeść prawie nic a jednak nie dostawał produktów które według
      mnie do jadłospisu dziecka na pewno nie sa odpowiednie,jets duzo herbatnikó
      bezcukrowych,jest wiele soczków bez cukru,ja akurat z cukrem nie mialam kłopotu
      ale za to z maka zytnia i mlekiem w kazdej postaci i tez nie było łatwo ale
      jakos dalismy rade,dlatego mysle z alergia dziecka nie jets tu zadnym
      wyjasnieniem ,w ogole to nie wiem co ma jedno z drugim wspólnego,jesli alergik
      am zawezona diete to mozna mu podawac chipsy i pepsi bo nie moze n zdrowego
      soczku(nie mówie teraz o twojej córeczce ale ogólnie).widzisz mnie jest
      wszystko jedno co inni podaja swoim dzieciom ,w koncu to oni a wlasciwie one bo
      to mamy nosiły te dzieci pod sercem i do nich nalezy wychowanie i zywienie ,ja
      ich nie oskarzam to ich sprawa czym karmia swoje dzieci ale mam prawo
      wypowiedziec sie na ten temat i nie zmienie zdania ze te wszystkie
      hoopki,chipsy itp to g....
      piszesz ze nutramigen to tez swinstwo,wiem bo mój synek pił to ochydztwo bardzo
      długo ale mysle ze nie ma co jedengo do drugiego porównywac bo nutramigen to
      jets niejako lekarstwo a chipsy,no co to jest?jasne ze wszystko jets niezdrowe
      bo marchewka do zupki nawozona,jasne ze tak ,ale na to wplywu nie mamy a
      marchewke d zupy trzeba wrzucic a co do chipsów masz wybór,nie popadajmy w
      skrajnosci,pozdrawiam
      czy zawsze taki watek musi przerodzic sie w kłotnie?
      • ekachna Re: wychowanie bez słodyczy 06.08.03, 19:54
        Jeśli podasz mi nazwę herbatników bez cukru i niesłodzonych fruktozą bardzo
        chętnie skorzystam. Tak sie składa, że soczki bez cukru też zawierają fruktozę
        bo przecież są robione z owoców, czyż nie? Wcale nie napisałam, że zaraz należy
        podawać dziecku czipsy ale np. orzeszki, które tak wyklinasz są niezłym
        zastępnikiem przekąsek, a zawierają wiele cennych elementów. Po prostu nie
        zawsze można podać dziecku jabłuszko skropione cytrynką. Chodzi mi bardziej o
        bezwzględny ton twoich wypowiedzi i ocenę innych. A przeciez nie zawsze znasz
        szczegóły, prawda?
    • olga03 Re: wychowanie bez słodyczy 06.08.03, 09:02
      Myślę, że nalezy podawać dziecku dokładnie to, co je się samemu. Wszelkie inne
      zakazy nie mają sensu. Dziecko telepatycznie dowaduje się co jest dobre, a co
      nie.
      Byłam świadkiem tego jak moja koleżanka, chcąc uchronić dziecko przed
      problememi z wagą i zębami nie podawała mu słodyczy, tylko chowała je i
      podjadała jak mały spał. Do końca drugiego roku zycia, mały nie znał smaku
      czekolady, później koleżanka pofolgowała mu tylko trochę (sobie również)
      podając mu słodycze raz w tygodniu (czyli jedząc jawnie). W chwili obecnej mały
      szaleje za słodyczami i pochłania je kiedy tylko może (zwłaszcza w tajemnicy
      przed mamą - w domu nadal obowiązuje zasada słodycze tylko w sobotę).
      To samo zauważyłam w przypadku mojego dziecka - alergika, które do 2 roku życia
      nie znało smaku słodyczy, chipsów itp. Teraz kiedy tylko spróbowało, mogłoby
      jeść na okrągło.
      • adzia_a Trafiłaś w dziesiątkę 06.08.03, 09:36
        olga03 napisała:

        > Myślę, że nalezy podawać dziecku dokładnie to, co je się samemu. Wszelkie
        inne
        > zakazy nie mają sensu. Dziecko telepatycznie dowaduje się co jest dobre, a co
        > nie.

        Kurczę, no prawda. Ze dwa lata temu założyłam wątek o niemowlętach sepiących
        przy stole rodziców wink odpowiedzi było mnóstwo. Generalnie dziecko chce
        spróbować tego, co jedzą starsi. Moja młoda właśnie dzięki takiemu "wyłudzaniu"
        nabrała miłości do parówek i czekolady. Nie mówiąc już o chipsach - jej kuzyni
        jedzą je na okrągło, więc jak spróbowała...wiecie co, w chipsach są chyba
        jakieś środki uzależniające wink
        Rzeczywiście, jeśli rodzice jedzą słodycze, to nie widzę sposobu, żeby zabronić
        dziecku ich jedzenia. Bo jak mu to wytłumaczyć?
    • izunia6 Re: wychowanie bez słodyczy 06.08.03, 09:35
      Rozumiem ograniczanie słodyczy ze względów zdrowotnych -
      wiadomo biała śmierć, otyłość i te sprawy. Rozumiem nie
      kupowanie z definicji "junk food", ale nie rozumiem tej
      panicznej dbałości o zęby. Czy na prawdę daliście się
      przekonać, że kostka czekolady spowoduje od razu
      próchnicę, a jabłko to już nie! Nie mówiąc o tym, że
      niejeden dentysta twierdzi, że zębów nie należy broń boże
      myć częściej niż trzy razy dziennie (a i dwa porzadne w
      zupełności wystarczą) bo niszczy się szkliwo i wtedy
      dopiero prochnica ma łatwo drogę. Dlatego też ważne jest
      by dzieciaki miały miękkie szczoteczki, równeiż
      elektryczne specjalne dla dzieci, by chronić ich
      delikatną jeszcze powłokę. A próchnica jest skłonnościa
      genetyczną i higiena owszem, ale nie załatwia wszystkiego.
    • nanai Re: wychowanie bez słodyczy 06.08.03, 11:22
      nic nie jest gorszego od przesady.i zgadzam sie z tym.mieszkam w
      szwecji.szwedzi uwielbiaja slodkosci.lody,chipsy,czekolade a zeby maja
      zdrowe,w kazdej buzi praktycznie perelki.no moze oprocz tych buz
      przyjezdnych wink tutaj jest swoisty system rownowagi we wszystkim co sie
      robi,bez przeginania i chyba dlatego Ci ludzie nie dosc ze sa silni
      psychicznie to i sa zdrowi jak rybki.a zabki jak mowilam sliczne i to nie
      dlatego,ze myja je tak czesto lub nie jedza slodyczy.maja po prostu inne
      przyzwyczajenia.faktem jest,ze higiena zebow jest tutaj niejako wrodzona wink to
      znaczy nikt sie od tego nie miga,nikogo nie trzeba zmuszac zeby myl zeby 2
      razy dziennie ale tez prawda jest ze malutkim dzieciom zaczyna sie myc zeby
      pasta dopiero jak maja 7-10 zabkow,nie wczesiej.jak maja 2-3 zabki przemywa
      sie szczoteczka albo i nawet nie,to zalezy czy dziecko to lubi czy nie
      lubi.podobno dzieci kiedy sa male najlatwiej chwytaja uraz do mycia zebow.beda
      myly bo sa zmuszane a jak dorosna to podobnie jak z chodzeniem do
      kosciola.zmuszanie nic nie pomoze.

      ze slodyczami trzeba miec zdrowa relacje.tutaj dzieci dopoki sa male jadaja
      slodycze 1 raz w tygodniu,w sobote.jest to tak zwana "slodka sobota"
      przydzielona dzieciom niemal ustawowo tzn. cale spoleczenstwo sie do tego
      stosuje,taki jest nawyk.w sobote kazde dziecko w szwecji dostaje torbe
      cukierkow albo samo sobie bierze torebeczke i tupta do sklepiku po cukierki z
      rodzicami.jest w tym duzo sensu,bo szwedzi ucza dzieci od poczatku,ze slodycze
      tak ale w dokladnie ten dzien i dzieci wiedzac o tym nie prosza o slodycze
      codziennie.mysle,ze taki system "raz w tygodniu" jest zdrowy tez dla zabkow.

      nie uwazam,ze chipsy,cola,slodycze,to trucizna.jak mozna wogole uwazac,ze to
      co robi czlowiek jest zle? nie rozumiem Was.toz to brak tolerancji nic
      innego.trzeba miec zdrowy stosunek do tych rzeczy,nie objadac sie nimi,nie
      przejadac,nie zapychac ale zjesc raz na miesiac cos slodkiego albo wypic cole?
      jakaz to zbrodnia? wobec czego? to jest dopiero przegiecie mowic,ze cos
      jest "zle".jesli myslimy,ze cos jest zle,to wtedy to dopiero dziala na nas
      zle.to juz praktycznie naukowo udowodnione wiec nie uczcie swoich dzieci
      slowa "zle" w stosunku do jedzenia,bo pozniej taki batonik moze w psychice
      wywolywac niezle poczucie winy.

      jesli ktos je czekolade a ciagle slyszy,ze to jest "zle",to nie mozna sie
      dziwic ze ten stres (chec jej zjedzenia i opor przed tym,no bo to przeciez
      takie zle) spowoduje zaparcia i obsesje co do sylwetki (zjadlam
      kawalek.UTYJE!).organizm naprade bardzo dobrze poradzi sobie z kawalkiem
      czekolady ale fiksujacy umysl jest wstanie zaklocic kazdy zdrowo pracujacy
      organizm.

      nanai
      • wana Re: wychowanie bez słodyczy 06.08.03, 12:35
        Popieram w całej rozciągłości - jak juz wcześniej pisałąm, nie ma nic gorszego
        od zakazanego owocu - kusi i smakuje zawsze lepiej. A dziecka i tak się nie
        ustrzeże - przedszkole, koledzy, dostanie kieszonkowe i co? Nie kupi
        czekoladki? Kupi, tylko sie nie przyzna. A ktoś o słabszej konstrukcji
        psychicznej będzie jadł, potem będzie borykał się z poczuciem winy, wymioty...
        kolejna pokusa... Bulimia gotowa.
        Przede wszystkim - umiar. Dac troszkę, ale tłumaczyć, dlaczego to jest
        szkodliwe, zęby należy myć (nawet, jeśli oznacza to tylko przecieranie
        delikatna szczoteczką) od wieku niemowlęcego - dziecko przyzwyczajone do
        higieny będzie traktowało mycie zębów jako rzecz naturalną i żadne słodycze
        tego nie zmienią. Nadwaga? A od czego rodzice, jak nie od wyznaczania granicy?
        Ortodoksja nigdy nie daje dobrych rezltatów.

        Moja córka ma 5 lat, nie ma nadwagi, zęby zdrowe - poprostu rewelacja, zna smak
        słodyczy, ale wie, dlaczego dostaje je rzadko. Nie protestuje, bo nie kuszą jej
        tak, jak rzeczy nieznane (np. wino rodziców wink)) ), poprostu poznała smak, ale
        woli cos innego. Nie płączę, jak ktoś chce poczęstować ją cukierkiem, jak mi
        wyda się, że zjadła np. za dużo mówię "Ulusiu, już wystarczy" i Ulusia chowa
        cukierek na później. Najczęściej wcale do niego nie wraca. Nie da się trzymać
        dziecka pod kloszem - po 3 latach tracimy nad dzieckiem kontrolę, a przecież
        nie chodzi o to, aby dziecko pełne poczucia winy nas oszukiwało, prawda?

        I tych parę przemyśleń ortodoksyjnym mamom przesyłam pod rozwagę.
      • kicia_edziecko Re: wychowanie bez słodyczy 06.08.03, 12:43
        nanai napisała:
        > nie uwazam,ze chipsy,cola,slodycze,to trucizna.jak mozna wogole uwazac,ze to
        > co robi czlowiek jest zle?
        Nanai, ja uważam, że chipsy i coca cola to jest trucizna - masa chemii, mnóstwo
        kalorii i nie wiadomo czego jeszcze. Podobnie jak serek tartare, paczkowane
        wędliny i inne produkty serwowane przez producentów. Dlatego po prostu tego się
        u mnie w domu nie je i nie będzie. Nikogo nie oceniam, pilnuję tylko swojej
        lodówkismile Pozdrawiam
        • nanai Re: wychowanie bez słodyczy 06.08.03, 14:07
          kazdy ma prawo do wlasnych przekonan,najwazniejsze jest to,zeby takie
          przekonanie sluzylo zdrowiem do konca zycia. smile
          • kicia_edziecko Re: wychowanie bez słodyczy 07.08.03, 09:07
            Ano, w rzeczy samejsmile
    • izams Re: wychowanie bez słodyczy 06.08.03, 12:19
      Witam - jedna z koleżanka w poscie napisała , że czesto stan zębów zależy od
      skłonności genetycznych - chyba dużo w tym prawdy - mianowicie tak jak
      napisałam : ja i moja 2- letnie Gosia jemy słodycze - głównie czekolade .
      Oczywiście nie w jakis wielkich ilosciach ale jemy . Ja mam zęby piekne -
      proste , białe - tylko 3 plomby ( a juz przekroczyłam 35 lat ) - oczywiscie
      kontrolowane co rok i dośc często myte - moja córka tak samo ( i oby tak
      pozostało !!!) Cała moja rodzina ma ładne zęby i to raczej bez specjalnych
      zabiegów - a znam osoby , które nie jedzą wogóle słodyczy a próchnica
      zaatakowała- w tym oczywiscie małe dzieci , które były na piersi i nie
      dostawały słodyczy.
      Moja Gosia nie dośc , ze na butelce , to tak jak napisałam wcześniej "
      wygłupiłam się " przez miesiąc podjadając czekoladę pokryjomu - później
      pomyślałm , że to stres przede wszystkim dla mnie a dziecko i tak wyczuje co
      sie śięci . Dlatego " dopuściłąm " Gosię do tej przyjemności ( co ciekawe
      uwielbiajac czekoladę ważę około 50 kg )
      Podsumowują c : wszystko w granicach rozsądku - może rzeczywiście pewne sprawy
      są zapisane w genach - co oczywiście nie oznacza , że można sobie pofolgować z
      higieną ,
      poz, Iza
      • majah76 Re: wychowanie bez słodyczy 06.08.03, 16:33
        Moje dziecko miało nie jeść słodyczy wcale do 3 roku zycia. Życie zweryfikowało
        nieco to założenie i teraz Ola sporadycznie dostaje kinderka, ciasteczka minis
        pełnoziarniste, chrupki czyli zbożowe kółeczka, kuleczki itp. Mała jada je
        tylko w domu, po czym myje ząbki (czasem zabieramy na spacer kółeczka zbożowe,
        ale ona żuje już gumę wink - małe kawałeczki Orbit). Oprócz czekoladek, innych
        typowych słodyczy nie dostaje (cukierki, lizaki,jest zasada wink ). Ale właściwie
        oprócz małego kawałka czekolady (nawet całego kinderka czasem nie zje w
        całości), ciastek nie lubi..

        Ja nie wtrącam się do czyjeść kuchni, już na pewno nie lodówki. Mam swoje
        zdanie. Ale...
        Spotkałam sie z czymś odwrotnym.
        Właśnie rodzice dzieci karmionych słodyczmi, także chipsami itp, sami stwarzają
        problemy i dazą do kłótni (z której najczesciej wycofuję się). "A dlaczego nie,
        no jak to nie, to co pani jej daje, co ona ma za dzieciństwo" itp.

        Czasem odpowiadam.
        Czasem ucinam, "bo takie mamy zasady, mamy swoje powody".

        Ja osobiście uważam, że np. chipsy to nie jest "jedzenie", a już na pewno nie
        dla dziecka. Sama nie jadam, nie kupuję, nie lubię, więc nie ma
        problemu "chowania się z tym po kątach" wink To taki niezdrowy zapychacz.. I na
        dodatwek uzależnia sad (psychicznie na pewno wink )

        I naprawdę byłabym bardzo szczęśliwa, gdyby inni to respektowali, zamiast
        nachalnie częstowac moje dziecko, nawet gdy powiem "nie, dziękujemy", próbują
        czasem za moimi plecami, śmieszne i żałosne.
        Moje dziecko właśnie uczy się nie brac słodyczy itp od obcych w ogóle. Ale
        pewna pani, na przystanku, była ze swoim dzieckiem, częstowała Olę paluszkami,
        obraziła się. Stwierdziła że przesadzam. Niezbyt kulturalnie skomentowała...

        Tak więc, to nie osoby niekarmiące swoich dzieci słodyczami i chipsami czepiają
        się, ale odwrotnie najczęściej... "Bo jak tak można katować dziecko..."

        Może coś jeszcze dodam, teraz muszę kończyć..

        Majka

      • aluc Re: wychowanie bez słodyczy 06.08.03, 22:45
        izams napisała:

        > Witam - jedna z koleżanka w poscie napisała , że czesto stan zębów zależy od
        > skłonności genetycznych

        moja dentystka twierdzi, że stan zębów zależy głównie od genetycznej skłonności
        do dbania o nie smile))) podobnie zresztą pewna znajoma dietetyczka twierdzi, że
        jest coś takiego jak wrodzona skłonność do tycia, a ściślej wrodzona skłonność
        do jedzenia co popadnie, oby dużo smile))

        ale do adremu

        plan był taki - bez cukru do 7 roku życia, zwłaszcza, że mamy w rodzinie trójkę
        dzieci tak wychowywanych z sukcesem (ale w Skandynawii), a synowie dentystki
        rzeczonej też tak chowani do dziś nie mają żandych ubytków, a są już w wieku
        późnogimnazjalnym

        ale życie i sklepowe półki trochę to zweryfikowało i to już w ciągu pierwszych
        17 miesięcy - jest cukier w soczkach (tak na marginesie - czy nie można zrobić
        soczku w pojemności 0.33 litra bez cukru????) jest cukier w serkach i jogurtach

        bezwględnie nie ma słodyczy w ścisłym rozumieniu tego słowa, nawet biszkoptów

        czekoladę Gruby dostał i wypluł ze wstrętem i tego zamierzamy się trzymać smile))

        nie ma zakazów, po prostu nie ma tematu
        w domu słodyczy nie ma, junk food niemąż pożera wieczorami
        zakazany owoc? w końcu Gruby kawy ani piwa też nie dostaje, nawet jakby chciał

        myślę, że najważniejsza jest konsekwencja - ten jeden kawałek czekolady może
        czasem zawalić sprawę, jak już zjadł ten kawałek, to i ciastko mu nie
        zaszkodzi, a potem lizak a potem inne świństwa... i człowiek sobie samemu
        dyscyplinę rozluźnia

        staramy się kształtować jego nawyki od samego początku, w rezultacie
        półtoraroczny Gruby uwielbia ryby, warzywa, owoce, ciemny chleb, kefir,
        naturalny jogurt... nie ma przymusu, on po prostu to lubi, więc zakazany owoc
        chyba mu na razie przynajmniej nie grozi

        z dziadkami problemu nie ma żadnego, moja własna matka sama jest
        antysłodyczowa, druga babcia nie sprzeciwia się co do zasady

        zdaję sobie sprawę, że Gruby się pewnie zindoktrynuje za czas jakiś, ale może
        sam nie będzie miał na taką idoktrynację ochoty

        a tych, co się dziwią i Grubego żałują, że takie biedne dziecko, z
        przyjemnością olewam ciepłym moczem smile
        • mamaadama4 Re: wychowanie bez słodyczy 06.08.03, 23:30
          Adaś - 2,5 letni, zna smak słodyczy. Jak wiekszość dzieci, które spróbowały coś
          słodkiego chętnie to je. Nie jest to dla mnie problem, bo na słodycze się nie
          rzuca. Może dlatego, że sami jemy ich mało, z reguły jest to czekolada, więc
          jak od czasu do czasu kupuje, to Mały też zje kawałek. Z chipsami i
          ciasteczkami nie ma problemu, bo ja sama ich nie jadam. nie lubię "pogryzaczy".
          mój mąż miał skłonności do tego typu "śmieci" ale mu przeszło. Herbatek Mały
          nie pija, a w wodzie mineralenej cukru nie ma. W soczkach które pije też
          podobno (wg etykiety) cukru brak. Zdarzyło mu sie pic colę, bo ma starszych
          przyrodnich braci wychowanych na coli. jest to jedyna rzecz, którą każę przed
          Małym chować, ale głównie ze względu na kofeine i barwniki. Ciastka pieczemy
          sami, bo w "sklepowych" z reguły jest masło albo jajka, na które on jest
          uczulony. Nie wprowadzam rygorów, bo nie uważam, że muszę. Może dlatego, że po
          bardzo krótkim okresie fascynacji słodyczami mały przestał na nie zwracać
          uwagę. Nie wprowadzam słodkiego dnia, bo czasami minie więcej niż 2 tygodnie, a
          on nic słodkiego nie zje.
          Bardzo chciałabym, żeby był zdrowy, ale nie wystarczy do tego bezwzględny zakaz
          dotyczący słodyczy i śmieciowego jedzenia.
          Myslę, że jeżeli dziecko ma odpowiednio zbilansowana dietę, to podanie
          czekolady mu nie zaszkodzi. Ostatnio nawet wiele pisano na temat tego, że
          czekolada prawdopodobnie przeciwdziała próchnicy a nie ja powoduje.
          Może oprócz tego, że nie podajecie słodyczy i innych szkodliwych rzeczy udaje
          wam się wprowadzić inne zdrowe nawyki zywieniowe. Mnie się nie udaje. Nie
          jestem w żaden sposób ortodoksyjna jeżeli chodzi o jedzenie ale pouczona
          mądrymi publikacjami staram się wprowadzic w życie mojego 2,5 latka zdrowe
          odżywianie. A on ostatnio najchętniej jadłby kiełbasę, taką "wiejską" którą
          czuc na odległośc i pogryzał malinami lub jagodami. I wcale tego w domu sie nie
          nauczył, bo my kiełbasy nie jadamy. Sam wypatrzył a raczej wywąchał ja w
          sklepie i tak długo wył przycisnięty do szyby za którą leżała, że mu ja
          kupiłam. Zjadł ja od razu w sklepie prawie z folia, w którą była zawinięta.
          Trche może nie na temat sie rozpisałam. Ale jak czytam różne wypowiedzi na ten
          temat to mam czasami mieszane uczucia. Tak naprawdę to przestrzegam jednej
          rzeczy, w ciągu dnia Mały dostaje śniadanie, obiad i kolację, do tego 2 razy
          owoce. A jeżeli cos słodkiego, to dopiero wieczorem. Wtedy przynajmniej wiem,
          że zjadł normalnie w ciągu dnia, a kawałek słodkiej czekolady wprowadzi go w
          dobry nastrój przed snem.
          danka
          • adzia_a Do Danki 07.08.03, 08:20
            smile
            Danka, a wiesz, że my naszej córeczce wolimy dać wiejską kiełbasę niż
            jakąkolwiek wędlinę ze sklepu wink
            Co więcej, odpowiada to jej preferencjom.
            Z tym, że my wiemy, skąd ta kiełbasa pochodzi. I tego akurat zmieniać nie
            zamierzamy, bo w porównaniu z pieknie wyglądającymi szyneczkami ma ona na pewno
            lepszy smak i lepszy skłąd.
            • aluc Re: Do Danki 07.08.03, 10:45
              ja mam jeszcze większy luksus - wędliny w ogóle w Grubego preferencjach nie
              leżą, woli domowy pieczony schab albo wieprzowe polędwiczki na zimno

              oj oj nie mogie, bo już mi ślinka leci smile
              • adzia_a Re: Do Danki 07.08.03, 10:51
                Aha, w sumie też mam fajnie - Dominika, pomimo patologicznego zamiłowania do
                słodyczy najbardziej lubi gotowane mięsko z rosołu smile
                • mamaadama4 Re: Do Danki 07.08.03, 11:49
                  Co do wędlin to też nie podaję gotowych "szyneczek" - sztuczno-chemiczny zapach
                  i smak mnie zniechęca i samam też ich nie jem. Natomiast u nas też króluje
                  pieczony schab na ciepło i zimno. A co do tej "pachnącej" kiełbasy to pozwalam,
                  tylko sama nie moge zrozumieć jak on to je, bo mnie lekko odrzuca.
                  Podałam te przykłady, bo Adaś jest klasycznym przykładem dziwacznego jedzenia u
                  dzieci. I jedynym sposobem, żebym jako matka nie zwariowała od lęku i paniki
                  jego dietą jest danie sobie spokoju z jej dziennym lub nawet tygodniowym
                  bilansowaniem.
                  Musze przyznać, że czasami z podziwem patrzę na mamy, którym udało się mieć
                  dzieci "książkowe". Ja nie miałam tego "szczęścia". Na szczęście sami może nie
                  tyle odżywiamy się zdrowo, bo przede wszystkim wiedzy na ten temat mi brakuje,
                  ale nie mamy skłonności do jedzenia lub jedzenia w nadmiarze rzeczy powszechnie
                  uważanych za szkodliwe.
                  A jak niezdrowe jedzenie wpływa na organizm - miałam przykład w domu. 16,5
                  letni przyrodni brat Adasia, nad którym nie mam większej k0ontroli przez kilka
                  miesięcy odżywiał się takim śmieciowym jedzeniem. Do tego w tym okresie
                  przeszedł ciężkie przeziębienie leczone dość silnym antybiotykiem. Efekt -
                  przewlekłe zapalenie trzustki. na szczęście w porę wychwycone i wyleczone.
                  Jestem więc jak najbardziej za zdrowym jedzeniem, ale nigdy nie będę w tym
                  ortodoksyjna.
                  Jedyne co mnie denerwuje i uważam to za głupotę, to stosowanie słodyczy jako
                  nagrody.
                  miłego dnia
                  danka
          • polihymnia Re: wychowanie bez słodyczy 12.06.04, 21:00
            > Ciastka pieczemy sami, bo w "sklepowych" z reguły
            > jest masło albo jajka, na które on jest uczulony

            Przepraszam za drobną zmianę tematu, ale czy mogłabym
            dostać przepis na ciastka bez jajek i masła - sama mam
            w domu alergika i dotąd nie udało mi się znaleźć takiego
            przepisu. Proszę o podanie w tym wątku lub maila na adres
            gazetowy - będę bardzo wdzięczna.
            Pozdrawiam
            Asia
    • wieczna-gosia Re: wychowanie bez słodyczy 08.08.03, 16:37
      Praktykowalam przy starszych dziaciach- do 4 roku zycia nie jadly slodyczy w
      ogole wink
      Przy maluchach juz sie tak nie da bo slodycze jedza dzieci starsze... ale za
      to mamy slodka niedziele w tygodniu nie spozywamy. Ola sama poczestowana
      cukierkiem przynosi go mowiac "na niedziele" co wzbudza zdziwienie innych mam.
      Nie jestem jednak sadysta wiec jak chrupka dorwie czy paluszka to zjada wink
      • aka10 Re: wychowanie bez słodyczy 01.06.04, 21:16
        Nie mam problemow,cukierki jada sie w sobote i NIKT dziecka nie poczestuje
        slodyczami bez zapytania rodzicow.W tygodniu w ogole slodycze nie wchodza w
        rachube.A,i nic nie musze chowac po szafkach,bo dzieci cukierkow nie
        rusza.Pozdrawiam.
    • steffa Re: wychowanie bez słodyczy 02.06.04, 00:34
      Im starsze dziecko, tym trudniej, bo to normalne, że chce wszystkiego
      spróbować. Ja swojemu 19 mies. nie daję i ludzię bardziej się dziwią, że nie
      je słodkiego, niż że nie je mięsa!! Całe szczęście ludzie dzisiaj wcześniej
      przynajmniej pytają czy moga dziecku dać cukierka, a on jak mimo wszystko jakoś
      dostanie, to ... oddaje go darczyńcy. Nie mam złudzeń, że tak będzie zawsze,
      ale chciałabym przedłużyć tę chwilę, chociaż do czasu, gdy bedzie mógł
      porządnie umyć zęby. Zakazany owoc zawsze najbardziej smakuję, nie chcę
      tworzyć czegoś takiego...
    • evee1 Re: wychowanie bez słodyczy 02.06.04, 02:01
      A u nas slodycze jada sie codziennie, ale bez przesady. Z tym, ze jest
      to raczej herbatnik, budyn (latem lody), albo kawalatek czekolady, ale
      nigdy pol tabliczki smile.
      Jak dzieci byly male to dostawaly na przyklad jednego groszka (!) po
      ladnym zjedzeniu posilku. Teraz tez deser jest wyladnie po zjedzeniu
      obiadu DO KONCA. W tym jestesmy i bylismy nie ugieci. Nie zjadasz
      do konca - nie ma deseru.
      Czipsow nie jadamy w ogole, wystarczy to, ze czasem pojdzie sie na
      imieniny czy urodziny do znajomych. Podobnie nie pijamy w domu zadnych
      napojow babelkowych, tylko naturalne soki.
      Dzieci zeby maja jak malowanie bez przesadnego mycia co chwila, tylko
      rano i wieczorem. I sa raczej szczuple, ale to kwestia genetyczna -
      metabolizm maja po mezu, cale szczescie!!!!
      Co do wychowywania dzieci bez slodyczy, to ja sie nie ludze, ze mozna
      dziecko wychowawc bez slodyczy. To znaczy mozna do momentu, kiedy ma
      sie pelna kontrole nad tym co dziecko je. Ale pozniej jest to raczej
      nierealne i nadzieja, ze dziecko samo nie bedzie jadlo slodyczy, bo
      tak bylo wczesniej graniczy troche z naiwnoscia. Po prostu nie
      wyobrazam jak to mozna technicznie wykonac, jak dziecko jest ciut
      starsze.
      No, chyba ze ma sie dziecko, ktore nie lubi zadnych slodyczy, ale ile
      takich dzieci naprawde jest? Czy ktos spotkal kiedys takie dziecko? smile)).
      • edytek1 Re: wychowanie bez słodyczy 02.06.04, 08:25
        Pisalam post prawie rok temu. Moja Karolinka nie jest pasiona słodyczami, ale
        znak smak koli, czekolady i innych tego typu dobordziejstw. Posakowała i nadal
        woli suszka ( figę daktyla jabłko, czy banana) Jestem nieugięta i nie daję
        lizaków , żelków, landynek, ale aby mieć bezsłodyczowe dziecko musiałabym
        chować je na pustyni.( Przede wszystkim z daleka od dziadków). Dla nich wyjście
        do sklepu bez kupna kinder jajaka, czekolady sie nie liczy. Moja córcia jedyne
        co je na słodko codziennie to lody. Do szału doprowadza mnie to, zę malusie
        cukiereczki są wszędzie a lizak to dodatek w restauracjach, sklepach i mój
        tekst, żę dziecko tego nie je , ze dziękujemy budzi conajmiej zdziwienie.
    • aniade Re: wychowanie bez słodyczy 02.06.04, 10:47
      A moja dwuletnia Dominika od niedawna dostaje coś słodkiego raz w tygodniu (
      ale nie lizaki i inne tego typu rzeczy, które długo są w buzi - chodzi o zęby,a
      w przypadku landrynek też o możliwośc zakrztuszenia ), no może dwa licząc
      budyń, który też jest słodkością. Uważam, że jest to przywilej dzieciństwa.
      Oczywiście smakują jej, ale sama nigdy się słodyczy nie domaga, nawet jeśli
      inne dzieci je jedzą.
      Tak postanowiłam i nie uważam, że robię jej straszną krzywdę. Dodam ,że kaszek
      nigdy nie chciała jeść bo były za słodkie a Dominika długo słodkiego smaku nie
      akceptowała. Za to kwaśny - na przykład świeża cytrynka albo kapusta kiszona -
      jak najbardziej smile
      • ewa2233 Re: wychowanie bez słodyczy 02.06.04, 13:05
        Ja mam doświadczenie.
        Starszy syn (obecnie 10 latek) nie jadł słodyczy przez dwa lata.
        Później tylko wieczorem po kolacji,
        (tak jest do dziś - oczywiście z małymi, odstępstwami)
        Teraz jestem pewnam, że ta droga była słuszna!
        Syn ma zdrowiutkie zęby. Żadnej próchnicy ani na mleczakach, ani na stałych
        zębach.
        Jestem bardzo zadowolona, że nie daliśmy się "nagonce" na nas,
        że odbieramy dziecku radość życia(!) i inne takie bzdury.
        Znajomych, rodzinę zapoznaliśmy z naszym zwyczajem i prosiliśmy o przynoszenie
        dziecku owoców, jeśli już coś muszą przynosić
        (to była odpowiedź na pytanie: "to z czym do dziecka mamy przyjść, z niczym?")
        Drugiego syna też planujemy od słodyczy, na 2 lata, odseparować.
        • kanna Re: wychowanie bez słodyczy 03.06.04, 09:35
          Hej,

          Bartosz ma 16 mies. i nie je słodyczy, generalnie nie dostaje cukru.
          Mamy z mężem nadwagę (mąż lżejszą), więc mały ma genetyczne skłonności. Od
          początku, konsekwentnie, nie podaję mu słodzonych soczków, kaszek, itp.
          Czekolady nie je, bo jest alergikiem, podobnie Danonków (czasem próbuje
          wprowadzać jogurt, ale kupuje naturalny, bez cukru i dodaję starte jabłko, albo
          maliny z zamrażalnika, a jak jestm leniwa, to Misiowy Sad).
          Teraz coraz bardziej chce jeść to, co my (nawet nie chodzi o słodycze, ale np.o
          chleb, po którym go wysypuje) złości się i próbuje wymuszać. Wiem, że to jego
          prawo, tak jak moim prawem (i obowiązkiem) jest dawać odpór. Bo to ja wiem, co
          jest dla niego dobre.
          Je suszone morele, rodzynki i bardzo je lubi. Czasem, jak jest więcej dzieci,
          dostaje biszkopty.
          pozd. Ania

    • koleandra Re: wychowanie bez słodyczy 03.06.04, 12:37
      A ja tez raczej nie daję dziecku słodyczy. Nie to zeby wcale nie dostawała, bez
      przesady. Sama słodyczy nie lubie i nie jem, w domu tez raczej nic słodkiego
      nigdy nie ma. Od czasu do czasu jakiś tam paluszek czy chrupki na spacerze, nic
      poza tym. A jak dostanie od kogos czekolade to zjada tabliczkę lub dwie, nie
      bronie jej ani nie wydzielam, sama wiecej nie chce. Chyba odziedziczyła to po
      mnie no i bardzo dobrze. Natomiast syn mojej szwagierki niewiele starszy, ma 2
      lata je słodkosci całymi garściami, pije coca cole litrami i rodzice też mu nie
      bronia aja sie nie wtrącam, każdy robi jak uważa. Zdenerwowałam sie tylko jak
      napoili moja Adę colą ale ona na szczęscie wypiła tylko kilka łyków i widac ze
      woli wode mineralna.
    • jafima Re: wychowanie bez słodyczy 04.06.04, 22:24
      A ja Wam generalnie zazdroszczę. Też planowałam do 2 lat nie dawać słodyczy ale
      babcie mojego dziecka miały to w nosie. Jak poprosiłam teściową, żeby nie
      kupowała córce czekolady bo nie podobały mi się policzki małej i landrynek, bo
      się boję, że się udławi to się rozpłakała i obraziła. Mam też 8 m-cy synka i
      mój tato daje mu pokosztować prince-polo! Zgroza! Jak to zobaczyłam zaraz
      zabrałam małego.
      • grajka11 Re: wychowanie bez słodyczy 14.06.04, 17:52
        Chciałam wypowiedzieć się jakie są moje doświadczenia na temat wychowania bez
        słodyczy. Kasia słodyczy właściwie nie jadła bo nie przepadała za cukierkami,
        na batony z czymś ciągnącym otrzepywała się ze wstrętem a u dentysty byłam z
        nią jak miała 3 lata plombowałam mleczaki, generalnie zęby ma poprostu słabe
        (po tatusiu)pilnujemy i wszystkie wyleczone, teraz staramy się wychować dobrze
        Grzesia, ale z niego jest "cukrówka" miał szał na lizaki i trochę ulegaliśmy,
        ale rzadko dojadał je do końca, bo albo zapomniał gdzie położył, albo "zgubił
        się", teraz mu minęło i jego apetyt zaspokajam właśnie rodzynkami, daktylami
        itp. a za czipsy robią chrupki kukurydziane do mleka, acha super sprawdzają się
        jako chipsy kulki nesqika na sucho. Nauczyłąm go, żę po umyciu ząbków pijemy
        tylko wodę i Grześ twierdzi, że lubi wodę. I mam cichą nadzieję, że będzie miał
        zęby po mnie, bo po prostu moja rodzina nie miała problemów. Narazie ma perełki
        bialusieńkie i śliczne. Generalnie Kasia jadła słodyczy mniej niż on a problemy
        były i tylko moje samozaparcie i jej cierpliwość pozwalają się jej teraz
        uśmiechać "pełną gębą" więc problem predyspozycji genetycznych niewatpliwie
        jest. Obym nie musiała z Grzesiem chodzić tak często do dentysty, bo on ma
        całkiem inny charakter i chyba nie będzie taki posłuszny jak siostra.

        Pozdrawiam i życzę wytrwałości w swoim postępowaniu.
        Grajka
    • maadzik3 Re: wychowanie bez słodyczy 22.06.04, 12:00
      Moj synus (rok) nie wie co to cukier i oby jak najdluzej, ale mysle ze jak
      stanie sie to problemem (np. w przedszkolu) to zastanowie sie gdzie ustapic -
      bo nie chce zeby czul sie pokrzywdzony, to jeszcze gorsze.
      Madzik
    • wwww_www_ww_w Re: wychowanie bez słodyczy 29.06.04, 13:54
      Dziecko musi miec coś innego niż słodycze, co lubi, a nie ma tego na codzień.
      Inaczej sie nie da!
    • malwina18 Re: wychowanie bez słodyczy 27.06.05, 14:50
      Myślę, że takie wychowanie pewnie jest moożliwe, ale wydaje mi sie straszliwie
      smutne. Dzieciństwo bez cukierków, lodów, lizaków jakkolwiek pewnie bardzo
      zdrowe i teoretycznie słuszne - to raczej przygnębiająca wizja. Oczywiście nie
      znaczy to żeby sie słodyczami opychac non stop, w niczym przesada nie jest
      dobra. Osobiście nigdy nie miałam takich ambcji, żeby wychować dziecko bez
      słodyczy, zawsze marzyłam o kilkorgu dziciaczkach z lodami w obu łapkach.
    • acorns Re: wychowanie bez słodyczy 27.06.05, 17:23
      Bez przesady. Słodycze są po to , żeby je spożywać. Na pewno nie szkodzą
      bardziej niż przesiąknięte spalinami powietrze w mieście, siedzenie przed
      komputerem albo telewizorem czy przebywanie w hałasie (np. przerwy w szkole).
      Pamiętajcie też o tym, że jeśli Ty i Twój mąż preferujecie zdrową żywność, to
      dziecko niekoniecznie musi preferować to samo. Niech sobie je czekoladę,
      chipsy, niech pije Coca Colę, tylko żeby to nie stanowiło podstawy dziennego
      żywienia. Niestety, często widzę sytuacje, że dzieci zamiast II śniadania
      dostają 5 zł i kupują mega pakę chipsów w szkolnym bufecie i żywią się tym pół
      dnia.
      • edytek1 Re: wychowanie bez słodyczy 27.06.05, 17:44
        Popełniłam post w tym wątku kiedy moja mała miała 15 m była wtedy bezłodyczowa
        teraz jest 2 lata starsza. Teraz codziennie dostaje ode mnie 2zł i moze je
        wydać wedle uznania( jest wtedy pod moja opieką) suptelnie ja nawamiam, aby
        oszczędała na spinki, kupiła gazetkę Kubuś Puchatek lub wrzucała do skarbonki,
        ale czasem mala mówi nie i chce porostu loda, ciastko . Nie bronię jej. Za
        żadne skarby nie dam lizka, zelka, mamby i innych frutellek oraz mini
        cukiereczka. Im dzieci strasze tym mniejsza kontrola nasd spozyciem ale dobry
        nawyk zostaje... Kilkakrotnie moja córka odmówiła słodycza mówiąc nie lubię...
        • acorns Re: wychowanie bez słodyczy 27.06.05, 18:24
          No ale po co taki reżim? Jak chce to niech je. Ilość zjedzonych słodyczy nie
          przekłada się bezpośrednio na tuszę, bo "po drodze" jest przemiana materii.
          Moja małolata ma od czasu do czasu taką fazę, że zjada tabliczkę czekolady na
          raz, albo paczkę cukierków i tak bez przewry jednego po drugim. Jak się tak
          dobrze naje i odsiedzi swoje na kibelku to znów może miesiąc czasu nie tknąć
          słodyczy.
          • jofin Re: wychowanie bez słodyczy 27.06.05, 23:50
            Ja mysle, ze dobrze, ze taki temat sie na tym forum pojawil. Niezaleznie od
            tego, jakie w tej kwestii wyznajemy poglady, dobrze jest wiedziec, ze daje sie
            wychowac dzieci bez slodyczy. Ze nie sa one niezbedne w zywieniu dziecka.

            Wciaz obserwuje dzieci w roznych krajach i czasmi jestem naprawde zdumiona
            niefrasobliwoscia rodzicow. Slodycze / wiadomo, zwiekszaja w znacznym stopniu
            ryzyko prochnicy u dziecka, jak rowniez otylosci. Latwo jest zaspokoic chwilowe
            pragnienie dziecka, ktore wlasnie zobaczylo batonik, czy lizaka, czy
            czekoladke, czy czipsy. Za kazdym razem, gdy ide do sklepu ze swoja dwulatka,
            zmagam sie z tym problemem. Ale tlumacze. I gdy wychodzimy ze sklepu, problem
            pryska jak banka. Wiem jednak, ze czasem wielu rodzicow idzie na latwizne.
            Dziecko prosi, wiec uwazaja, ze powinno dostac. A dziecko szybko przyzwyczaja
            sie do slodyczy. Nie jestem zagorzala przeciwniczka slodyczy w ogole, bo czasem
            kazdy z nas ma ochote zjesc cos slodkiego. NIemniej jednak ograniczam slodycze
            do minimum. I uwazam, ze naszym , zadaniem rodzicow, jest nie zakazywanie
            dziecku jedzenia slodyczy w ogole, ale nauczenie dzieci, jak, kiedy, ile. I juz
            male dzieci warto uczyc, jak jedzenie slodyczy odbija sie na naszym zdrowiu.
    • dziubulek111 Re: wychowanie bez słodyczy 28.06.05, 18:44
      Nasz Wojtuś ma 3,5 roku. Obecnie z rzeczy zawierających cukier stosunkowo często
      je płatki Fitness z mlekiem albo jogurtem naturalnym, czasem kromkę pieczywa
      chrupkiego wasa musli albo sucharka o smaku karmelowym (też wasa), czasem
      Actimel naturalny. Poza tym jest niesłodyczowy. Babcie i reszta rodziny już
      dawno się poddali. Słodycze są od święta - na urodziny, imieniny, Boże
      Narodzenie, Wielkanoc i Dzień Dziecka (czasem). Występują w formie domowego
      ciasta (najczęściej drożdżówka labo sernik, czasem kruche z owocami). Dwa razy w
      życiu Wojtuś jadł loda. Nie uważam, że słodycze są złe w ogóle - są słodycze i
      słodycze: co innego Danonek albo Actimel (też z cukrem), a co innego coca-cola.
      Lody na przykład (dobrej jakości) są nawet niezłe: hartują gardło, mleczne mają
      wapń, owocowe - soki i owoce (a więc błonnik, witaminy). Mają też wodę,
      sorbetowe gaszą pragnienie. Tylko...

      Rzeczywiście teraz dzieciaki jedzą tony paskudztw na każdym kroku. Ja całą akcję
      z Wojtkiem opieram na założeniu, że najłatwiej kontrolować sprawę z rodziną,
      kiedy nasze "nie" (zwłaszcza na początku) jest stanowcze. Jestem za to
      zdecydowaną przeciwniczką słodzenia napojów i owoców, poza specjalnymi
      okolicznościami. Woda jest pod tym względem super, dajemy też małemu soki bez
      cukru, herbatki z owoców.

      Pilnujemy, żeby w produktach, które Wojtuś dostaje nie było aspartamu,
      benzoesanu sodu itd. To nie tylko słodycze je mają. Benzoesan sodu jest czasem w
      suszonych śliwkach, rybach, konserwach (normalka...)

      Zdrowe nie zawsze jest naprawdę zdrowe. Wierzę w zdrowe warzywa z własnej
      grządki, chociaż mieszkam na paskudnym terenie. Ale przestrzegam okresu karencji
      na nawozy i nie stosuję pestycydów. Podlewam wodą ze studni bez chloru, a
      szkodniki usuwam ręcznie (albo zjadają troszkę smile)

      To się da zrobić - i do tego pracować, studiować, dojeżdżać autobusem po 4,5h
      dziennie. Tylko gary w zlewie czasem leżą smile a co mi tam!

      Ale to nie znaczy, że każdy musi tak jak my. Tylko w niektórych przypadkach
      warto nałożyć wyraźne ograniczenia: niejadek, nadwaga, alergia itp. Faktycznie
      przykro słuchać od mamy, że syn niejadek, kiedy on przed obiadkiem zjada całe
      ciastko czekoladowe... ale zakładam, że to ekstremum.

      Pozdrawiam mamy pro- i antysłodyczowe po równo! smile

      T.
      • ewaktw Do dziubulek 111 28.06.05, 19:18
        Hej! Jestem pełna podziwu. Mieliśmu z mężem podobne zamiary względem naszej
        obecnie już 3-letniej córki. Niestety, na dobrych chęciach się skończyło. Obie
        babcie są po prostu nie do pobicia. Nasze zakazy, prośby, a nawet stanowcze
        NIE, spotykają się z naburmuszonymi minami i robieniem po swojemu. Babcie
        opiekują się Zosią od 2,5 roku, odkąd wróciłam do pracy. Moja teściowa zamiast
        śniadania podawała dziecku drożdżówkę - kiedy się zorientowałam skończyło się
        awanturą. Druga babcia twierdzi, że 3 kostki czekolady przed obiadem!!!! nie
        zaszkodzą - tyle, że córka nie chce jeść obiadu. Od miesiąca walczę z codzienną
        porcją lodów podawaną przez moją mamę (córka już się od tego pochorowała raz na
        gardło), do tego ciasteczka, herbatniczki i inne duperele. Nie mam siły!!!!! Na
        te babcie nie ma rady! One uważają, że to normalne. Nie chcę popadać w paranoję
        i zabronić dziecku wszystkiego. Czekoladkę może dostać od czasu do czasu, ciast
        i innych słodyczy u nas w domu nie ma, bo nie przepadamy z mężem, soków z
        kartonów ani jogurtów dziecku nie podaję, chipsów i napojów gazowanych u nas
        się nie uświadczy, ale te babcie ze swoimi ciasteczkami, czekoladkami i
        lodami....Koszmar jakiś. A najlepsze w tym jest to, że jak poważnie poruszamy
        temat na forum rodzinnym, to one przytakuję, że to racja, niepotrzebne tuczenie
        dziecka itp. Dziecko zresztą zaczęło mieć problemy z ząbkami teraz. Naprawdę
        nie wiem jak już z nimi walczyć, zwłaszcza, że to babcie, a nie jakieś
        opiekunki, które mogę wyrzucić za drzwi. Na szczęście dziecko idzie od września
        do przedszkola.
        • dziubulek111 do ewykw :) 28.06.05, 22:46
          Nasze babcie nie były takie złe. Stosowaliśmy metodę zdartej płyty - w kółko
          tłumaczyliśmy, dlaczego tak. Babcie po czasach kryzysu to chyba mają smile

          Warto wytłumaczyć nawet i sto ray, jeśli w końcu zadziała. Pokazać na
          przykładach, do czego to prowadzi. Opowiedzieć trochę, z czego te słodycze
          powstają i jak to braki witaminowo-białkowo-cośtam mogą się wytworzyć bez
          obiadu... Ale na opornych to może nic nie podziałać...

          My jeszcze synka ustawiliśmy i on teraz wszystkim częstującym sam tłumaczy.
          Ostatnio była scena przed sklepem, jak pani chciała dać Jaśkowi (młodszemu)
          cukierka - on ją zgasił, mówiąc, że to niezdrowe i od tego psują się ząbki smile
          Biedaczka, miała dobre chęci...

          Nie poddawaj się; szczerze Ci współczuję i pozdrawiam

          T.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka