Dodaj do ulubionych

Prezent mikołajkowy i list od Świętego M.

06.12.07, 12:54
Kobietki drogie.
Muszę się Wam pochwalić że moje dziecko dzisiaj oprucz małego
prezentu mikołajkowego pod poduchę dostało list od Mikołaja.

Mikołaj oczywiście pochwalił za dotychczasowe zachowanie, przy
okazji zapytał dlaczego nie zastał mojego dziecka w swoim łóżku by
się osobiście przywitać. Czyżby dziecko nadal spało z rodzicami?
(mój prawie 6 latek niestety, gdy mąż wyjeżdża w delegacje przyłazi
spać ze mną i nijak nie można go od tego odzwyczaić). Mikołaj
pouczył, że tak duży chłopiec nie powinien spać już z rodzicami i
powinien nieco więcej jeść.
Jeżeli zastosuje się do tego, Mikołaj przyniesie mu prezenty o które
prosił w liście i dorzuci jeszcze jakąś niespodziankę.
To tyle w liście (na ten pomysł wpadłam wczoraj i jestem bardzo
dumna, bo póki co, syn twierdzi, że będzie spał już u siebie - mam
nadzieję, że nie tylko do Świąt).

pozdrawiam i zachęcam do eksperymentowania...
Obserwuj wątek
    • kasiajusi Re: Prezent mikołajkowy i list od Świętego M. 06.12.07, 12:59
      Super pomysł - mam pięciolatkę z podobnym problemem (co noc w naszym
      łóżku) - że na to nie wpadłam. Ale może uda mi się jeszcze podsunąć
      podobny list. Jeśli pozwolisz skorzystam z pomysłu.
      • saszanasza Re: Prezent mikołajkowy i list od Świętego M. 06.12.07, 13:25
        Pewnie, zawsze to jakaś deska ratunku. Ciekawe tylko czy skuteczna???
    • mama_kotula Re: Prezent mikołajkowy i list od Świętego M. 06.12.07, 13:36
      saszanasza napisała:

      > Mikołaj pouczył, że tak duży chłopiec nie powinien spać już z
      > rodzicami i powinien nieco więcej jeść. Jeżeli zastosuje się do
      > tego, Mikołaj przyniesie mu prezenty o które prosił w liście i
      > dorzuci jeszcze jakąś niespodziankę.

      Straszne. Jeszcze gorsze chyba niż mysz zabierająca nagle smoczek.

      Co zrobisz, jeżeli syn nie przestanie spać z tobą i nie zacznie więcej jeść? Nic
      nie znajdzie pod choinką?

      Cudowny sposób, aby dziecko zamiast odczuwać magię świąt, zaczęło bać się św
      Mikołaja uncertain
      • saszanasza Re: Prezent mikołajkowy i list od Świętego M. 06.12.07, 13:47
        Szukasz kobieto dziury w całym i nawet tak banalnej historii
        potrafisz przyprawić diable rogi. Nie musisz martwić się ani o mnie
        ani o lęki mojego dziecka. Znam moje dziecko i wierz mi, że i na to
        znajdę sposób. Nie prosiłam o głupie komentarze, a jak ci się pomysł
        nie podoba, to go po prostu olej.
        • mama_kotula Re: Prezent mikołajkowy i list od Świętego M. 06.12.07, 13:53
          saszanasza napisała:
          > Szukasz kobieto dziury w całym i nawet tak banalnej historii
          > potrafisz przyprawić diable rogi. Nie musisz martwić się ani o mnie
          > ani o lęki mojego dziecka. Znam moje dziecko i wierz mi, że i na to
          > znajdę sposób. Nie prosiłam o głupie komentarze, a jak ci się pomysł nie
          podoba, to go po prostu olej.

          Nie, nie szukam dziury w całym. Piszesz na forum publicznym, więc nastaw się na
          komentarze, także te nieprzychylne.
          Zadałam ci pytanie: co zrobisz, kiedy dziecko nie zastosuje się do napomnień
          Mikołaja?
          Albo, co gorsza, kiedy dziecko za parę dni dowie się od rówieśników, że Mikołaj
          nie istnieje, i że prezenty dają rodzice? Dziecko poczuje się podwójnie oszukane.

          Dla mnie to niepojęte. Twoje dziecko będzie zmuszać się do jedzenia ze STRACHU
          przed tym, że pod choinką nie znajdzie prezentów. Dla mnie horror.
          • kropkacom Re: Prezent mikołajkowy i list od Świętego M. 06.12.07, 13:55
            > Dla mnie to niepojęte. Twoje dziecko będzie zmuszać się do jedzenia ze STRACHU
            > przed tym, że pod choinką nie znajdzie prezentów. Dla mnie horror.

            E tam horror zarazsmile W wielu domach to codziennośćsmile
            • mama_kotula Re: Prezent mikołajkowy i list od Świętego M. 06.12.07, 13:59
              > E tam horror zarazsmile W wielu domach to codziennośćsmile

              W wielu domach codziennością jest zmuszanie dziecka do jedzenia, każąc mu
              godzinami przesiadywać nad talerzem i "za mamusię", "za tatusia", lanie dziecka
              po tyłku i wyzywanie go od debili. Co nie oznacza, że nie jest to horrorem smile
          • saszanasza Re: Prezent mikołajkowy i list od Świętego M. 06.12.07, 14:03
            dziewczyno, moje dziecko jest dalekie od jakiegokolwiek stresu i
            wybacz, ale Twoja analiza psychologiczna w przypadku mojego syna
            jest nietrafiona.

            ps. poprzedniego mojego wątku, też uważnie nie przeczytałaś, gdybyś
            go przeczytała do końca,być może wysnułabyś właściwe wnioski.
            niektore dziewczyny, pomimo początkowych w nim wpisów, zmieniły
            zdanie po przeczytaniu całości, chyba że Ty już z takich osób
            jesteś. szukasz sensacji w tak naprawdę nic nie znaczących postach.

            pozdr.
            • mama_kotula Re: Prezent mikołajkowy i list od Świętego M. 06.12.07, 14:09
              > ps. poprzedniego mojego wątku, też uważnie nie przeczytałaś, gdybyś
              > go przeczytała do końca,być może wysnułabyś właściwe wnioski.
              > niektore dziewczyny, pomimo początkowych w nim wpisów, zmieniły
              > zdanie po przeczytaniu całości, chyba że Ty już z takich osób
              > jesteś. szukasz sensacji w tak naprawdę nic nie znaczących postach.

              Nie, kochana. Z poprzedniego wątku przeczytałam kilka pierwszych postów w tonie
              roszczeniowo-wyliczeniowym i komentarz był taki, jaki był. Reszty wątku nie
              czytałam, ponieważ nie miałam na to czasu, ale skoro zachęcasz do lektury,
              chętnie skorzystam i możliwe, że zmienię zdanie.

              Po prostu nie podoba mi się twój pomysł z manipulacją dzieckiem za pomocą
              rzekomego listu od Świętego Mikołaja. Ma prawo mi się nie podobać? Ma. Mam prawo
              o tym napisać? Oczywiście smile
              • saszanasza Re: Prezent mikołajkowy i list od Świętego M. 06.12.07, 14:12
                ehh tam, a pisz do woli....
                • mama_kotula Saszanasza 06.12.07, 14:19
                  Ja czegoś nie rozumiem.
                  Absolutnie nie zamierzam się z Tobą kłócić, nie mam do ciebie nic personalnie.
                  Piszesz na forum publicznym, więc siłą rzeczy - nastawiasz się na komentarze
                  różnych osób, które mogą mieć inny punkt widzenia. Nie każdy będzie ci
                  przyklaskiwał, na zasadzie "ach, jaki to cudowny pomysł, brawo", niektórzy
                  spojrzą na to krytycznie, z innej strony - czasem takie spojrzenie z boku
                  pozwala uzmysłowić sobie wiele rzeczy.

                  Być może i pomysł z listem od Mikołaja zadziała. Nie wiem, nie znam twojego
                  dziecka. Natomiast DLA MNIE jest nie do pomyślenia uzależnienie obecności
                  prezentów pod choinką od zachowania dziecka (tak wynikało z pierwszego postu,
                  dopiero potem wyjaśniłaś, że dziecko prezenty i tak dostanie, ale mniej).
                  Dlaczego? Ano m.in. dlatego, że nie byłabyś (podejrzewam, że ani ty, ani nikt
                  inny) w stanie być do końca konsekwentna i w sytuacji, kiedy dziecko nie
                  zastosuje się do szantażu Mikołaja, faktycznie pozbawić go prezentów
                  podchoinkowych. A tak by trzeba było, aby ten list był - jak zapewne w twoim
                  zamierzeniu - wychowawczy. Bo jeżeli dziecko ma prikaz dobrego zachowania i
                  obiecaną przyjemność uzależnioną od dostosowania się, w momencie gdy jest
                  świadome, że zachowanie było dalekie od ideału, a prezenty pod choinką i tak są,
                  poczuje, że coś jest nie tak, i że właściwie nie warto zachowywać się dobrze,
                  ponieważ nagroda tak czy siak będzie.
                  • saszanasza Re: mama_kotula 06.12.07, 14:58
                    Kobietko, wiem, że to forum publiczne i każdy ma prawo do
                    wypowiedzenia się na każdy zamieszczony tam temat.
                    Ty też masz prawo do własnych poglądów i sposobu na życie i ja to
                    szanuję.
                    Widzisz, w pierwszym (pamiętnym) wątku, wiesz o który chodzi,
                    napisałam za dużo, rozdrobniłam i widzisz co z tego wyszło.
                    Tym razem "zminimalizowałam się" i też źle.
                    Więc niech kurde ktoś mi na boga napisze skrótową instrukcję
                    zamieszczania postów, bo ja nie umiem i chyba nie powinnam tu pisać.
                    Problem w tym, że niekiedy potrzebuję Waszej pomocy, niekiedy mam
                    ochotę się wyżalić, a niekiedy, jak tutaj, czymś pochwalić.

                    Wracając do mojego synka. To naprawdę dobre i mądre dziecko, znam je
                    wiem, że nawet gdybym miała mu teraz powiedzieć, że mikołaja nie ma,
                    umiałabym to zrobić w taki sposób, żeby zrozumiał. Ale oczywiście,
                    że każde dziecko jest inne i być może to co u mnie się sprawdza, w
                    innej rodzinie okazałoby się porażką.

                    Dlatego pisząc ten post nie oczekiwałam, że zaraz wszyscy pójdą w
                    moje ślady, ale też nie oczekiwalam, że ktoś skrytykuje go,
                    generalizując (chociaż oczywiście ma do tego prawo).

                    ps. i jestem konsekwentna w "doborze systemu nagród i kar".

                    pozdrawiam,
                    • jaka.to.melodiaa NO nie wierze 06.12.07, 17:00
                      nawet sprawe głupiego list od Mikołaja mozna tak odwrócić ze
                      powstaje afera nie z tej ziemi. pewnie dzieciak teraz ma traume i
                      znienawidził swieta do konca zycia bo mikolaj mu napisal list!
                      mialby dlatego bac sie mikolaja? to stwierdzenie jest tak
                      irracjonalne, niedorzeczne ze brak słów. tym bardziej ze rzecza
                      ogolnie wiadoma jest ze mikolaj obdarowuje grzeczne dzieci, to nic
                      nowego. jakos one sie go z tego powodu nie boja... eh, naprawde az
                      szkoda slow. "horror" hehehe prosze cie, nie osmieszaj sie
                      publicznie. horror to przeczytac taki komentarz w takim watku.
                      pewnie, ze to forum publiczne, pewnie, masz prawo pisac ile wlezie.
                      nastepnym razem proponuje jednak skorzystac z prawa do zachowania
                      godnosci...
                      • mama_kotula Re: NO nie wierze 06.12.07, 17:21
                        jaka.to.melodiaa napisał:

                        > horror to przeczytac taki komentarz w takim watku. pewnie, ze to forum
                        publiczne, pewnie, masz prawo pisac ile wlezie. nastepnym razem proponuje jednak
                        skorzystac z prawa do zachowania godnosci...

                        O moją godność nie musisz się martwić, trolliku.
                        Rozumiem, że godnością nazywasz fałszywe przyklaskiwanie pomysłowi, który
                        wzbudza mój sprzeciw?
                        PLONK for you smile
                        • jaka.to.melodiaa Re: NO nie wierze 06.12.07, 17:44
                          nie chodzi o stanowisko ale o sposób jego wyrażenia, demonizowanie,
                          szukanie afery, naduzywanie wielkich słow. (w ktorym momencie kaze
                          ci falszywie przyklaskiwac bo nie widze nic takiego?) no i wg mnie
                          brak logiki, gdyz mikolaj ze swojej natury obdarowuje grzeczne
                          dzieci.
                          ps jesli nie znasz znaczenia slowa trol to zapoznaj sie nim go
                          uzyjesz. to tak na przyszlosc. mala podpowiedz: nie jest to osoba
                          ktora krytykuje twoj post.
                          • mama_kotula Re: NO nie wierze 06.12.07, 18:32
                            jaka.to.melodiaa napisał:
                            > ps jesli nie znasz znaczenia slowa trol to zapoznaj sie nim go
                            > uzyjesz. to tak na przyszlosc. mala podpowiedz: nie jest to osoba
                            > ktora krytykuje twoj post.

                            Masz rację. Powinnam była użyć określenia "pacynka" a nie "troll" smile
                            • jaka.to.melodiaa Re: NO nie wierze 06.12.07, 18:43
                              a ja 'histeryczka' ale się powstrzymałam
                      • gaja78 Re: NO nie wierze 06.12.07, 18:32
                        jaka.to.melodiaa napisał:

                        > mialby dlatego bac sie mikolaja? to stwierdzenie jest tak
                        > irracjonalne, niedorzeczne ze brak słów. tym bardziej ze rzecza
                        > ogolnie wiadoma jest ze mikolaj obdarowuje grzeczne dzieci, to nic
                        > nowego. jakos one sie go z tego powodu nie boja...

                        Tu cię zaskoczę.

                        Po pierwsze jako dziecko cholernie bałam się Mikołaja. Głównie za te opowiadania
                        o nagradzaniu dzieci grzecznych i karaniu niegrzecznych. I z tego co pamiętam
                        inne dzieci też się Mikołaja bały.

                        Po drugie te gadki o nagradzaniu i karaniu były jeszcze nie tak dawno jednym z
                        niewielu sposobów "utrzymania dziecka w ryzach". Na szczęście sposób na "prezent
                        albo rózgę" wraz ze swoimi światopoglądowymi fundamentami na temat dzieci
                        odchodzi do lamusa.
                        • jaka.to.melodiaa Re: NO nie wierze 06.12.07, 18:40
                          to nie wiem co to za mikołaj, bo z tego co ja pamietam gdy np
                          mikolaj wizytowal szkole dzieciaki szalały z radosci, lecialy do
                          niego. a w wigilie probowaly nie zasnac by go zobaczyc, przywitac.
                          nie spotkAlam dziecka ktore by sie go balo. byc moze masz
                          niezrownowazonych psychicznie rodzicow ktorzy kreowali jego
                          znieksztalcony obraz, nie wiem. natomiast rodzice czesto sami
                          wykorzystuja technike nagrod, jesli bedziesz grzeczny podczas
                          spaceru to costam, i co, dzieci sie ich boja? no dajze spokoj.
                          • gaja78 Re: NO nie wierze 06.12.07, 19:00
                            jaka.to.melodiaa napisał:

                            > to nie wiem co to za mikołaj, bo z tego co ja pamietam gdy np
                            > mikolaj wizytowal szkole dzieciaki szalały z radosci, lecialy do
                            > niego.

                            Nie no w szkole ja też szalałam z radości. Bo tak się robiło. Tak było w
                            książkach, bajkach, na obrazkach. Taki był wzorzec. Ale w głębi duszy się bałam.

                            > nie spotkAlam dziecka ktore by sie go balo.

                            Ja spotkałam. Nei tylko siebie.

                            Tiaaa ... błąd. Moi rodzice nie kreowali żadnego obrazu Mikołaja. Byli neutralni
                            w tym temacie. Wszystkie opowieści znałam ze szkoły i książek.

                            Swoją drogą ciekawe podejście - dziecko boi się świętego Mikołaja -> ma
                            niezrównoważonych rodziców lub w jakiś inny sposób jego środowisko jest
                            nienormalne. Generalnie coś jest nie tak - przecież Mikołaja dziecko NIE POWINNO
                            się bać.

                            Ale niektóre dzieci się boją. I co z tym fantem zrobisz ? Będziesz im wmawiać że
                            źle czują ? smile
                            • gaja78 moje rozkojarzenie ... 06.12.07, 19:14
                              dosięga dziś szczytu możliwości i zatracam zdolność pisania sad

                              Poprawiam poprzedni post. To:

                              > Tiaaa ... błąd. Moi rodzice nie kreowali żadnego obrazu Mikołaja. Byli neutraln
                              > i
                              > w tym temacie. Wszystkie opowieści znałam ze szkoły i książek.
                              >

                              było odpowiedzią na to:

                              > byc moze masz
                              niezrownowazonych psychicznie rodzicow ktorzy kreowali jego
                              znieksztalcony obraz, nie wiem.
                              • jaka.to.melodiaa Re: moje rozkojarzenie ... 06.12.07, 21:05
                                no bo nie powinno się bać, no w tym temacie chyba nikt nie ma innego
                                zdania? smile jeśli się jednak boi to nie jest to oczywiscie jego wina,
                                tylko w ktoryms momencie ktos (rodzic, kolega, postać z bajki) tak
                                niezręcznie mu tę postać przedstawił, że zaczęło się bać. co ja z
                                tym zrobię? nic smile to juz kwestia rodziców tego dziecka, którzy
                                jeśli są świadomi problemu powinni go jakoś rozwiązać. w takiej
                                sytuacji faktycznie taki list od mikołaja mógłby miec odwrotny
                                skutek, dziecko mogłoby odebrac charakter słów za czysto
                                autorytatywny. jednakze w moim najswietszym przekonaniu i na bazie
                                moich obserwacji ogromna wiekszosc dzieci takiego problemu nie ma
                                (jak pisałam, nie spotkałam dziecka ktore by mialo; nie twierdze ze
                                takich dzieci w ogole nie ma, ale rodzic jest raczej wtedy tego
                                swiadomy), w tym nie ma go i syn autorki watku, dlatego nie widze
                                problemu a i bawi mnie takie demonizopwanie sprawy. to tyle.
                                • gaja78 Re: moje rozkojarzenie ... 06.12.07, 21:19
                                  jaka.to.melodiaa napisał:

                                  > no bo nie powinno się bać, no w tym temacie chyba nikt nie ma innego zdania? smile

                                  Ja mam.
                                  Dziecko może się bać Mikołaja bo mu się kiedyś Mikołaj w koszmarze sennym
                                  przyśnił. I tyle. I ma prawo się go bać. Tak samo jak Kopciuszka czy Spidermena.
                                  A kochać może Drakulę. To jest jego prywatna sprawa. W temacie
                                  sympatii/antypatii czy miłości/strachu do postaci fantastycznych dziecko powinno
                                  mieć całkowitą swobodę.

                                  > to juz kwestia rodziców tego dziecka, którzy
                                  > jeśli są świadomi problemu powinni go jakoś rozwiązać.

                                  Nie rozumiemy się. Strach przed świętym Mikołajem nie jest niczym nienormalnym.
                                  Jest emocją równoprawną z radością i szczęściem na widok białej brody i
                                  czerwonej czapki. Po co z tym walczyć ? Jaki miałoby mieć to sens ?

                                  w takiej
                                  > sytuacji faktycznie taki list od mikołaja mógłby miec odwrotny
                                  > skutek, dziecko mogłoby odebrac charakter słów za czysto
                                  > autorytatywny.

                                  Zgadzam się.

                                  jednakze w moim najswietszym przekonaniu i na bazie
                                  > moich obserwacji ogromna wiekszosc dzieci takiego problemu nie ma
                                  > (jak pisałam, nie spotkałam dziecka ktore by mialo; nie twierdze ze
                                  > takich dzieci w ogole nie ma, ale rodzic jest raczej wtedy tego
                                  > swiadomy

                                  Świadomy niekoniecznie. Zależy od rodzica. I od dziecka - jeśli jest skryte z
                                  natury, rodzic choćby się bardzo starał może się o strachu do Mikołaja nie
                                  dowiedzieć. Ponadto dziecko silnie empatyczne będzie pokazywało rodzicowi, że
                                  cieszy się na widok Mikołaja, bo będzie przekonane o tym, że to tak powinno być
                                  i to sprawia rodzicowi frajdę (ja tak robiłam). A rodzice poświęcali mi dużo
                                  uwagi i dawali dużo ciepła i miłości. Po prostu byłam bardzo skryta i silnie
                                  empatyczna.

                                  > w tym nie ma go i syn autorki watku, dlatego nie widze
                                  > problemu a i bawi mnie takie demonizopwanie sprawy. to tyle.

                                  Dla autorki i jej dziecka sposób jest ok i to jest w porządku. Natomiast dla
                                  niektórych i ich dzieci sposób nie jest ok. I to też jest w porządku. A dla mnie
                                  - byłego dziecka skrytego i empatycznego - sposób jest koszmarny i przyprawia o
                                  dreszcze na plecach. I to też JEST OK.
                                  • jaka.to.melodiaa Re: moje rozkojarzenie ... 06.12.07, 21:26
                                    no wg mnie strach ktory sprawia ze az dziecko znienawidzi swieta i
                                    ze glupi list tak bedzie go dreczyl nie jest ok, jest problemem
                                    • gaja78 Re: moje rozkojarzenie ... 06.12.07, 21:40
                                      jaka.to.melodiaa napisał:

                                      > no wg mnie strach ktory sprawia ze az dziecko znienawidzi swieta i
                                      > ze glupi list tak bedzie go dreczyl nie jest ok, jest problemem

                                      1. Ja nigdzie nie napisałam że w grę wchodzi znienawidzenie świąt. I wcale tak
                                      nie uważam. Dziecko potrafi świetnie rozgraniczać temat Mikołaja i temat świąt.

                                      2. Głupi list może dręczyć. A i owszem. I tu też nie należy szukać winnych ani
                                      przyczyn. Każde dziecko może bardzo przeżyć słowa krytyki, jeśli krytyka jest na
                                      temat dla dziecka niezrozumiały bądź przerastający jego możliwości.

                                      Dla jednego dziecka będzie to "mógłbyś więcej jeść", dla innego "mógłbyś więcej
                                      mówić", dla jeszcze innego "mógłbyś więcej bawić się z innymi dziećmi". I to nie
                                      musi oznaczać, że gdzieś jest problem, że dziecko tak emocjonalnie reaguje na
                                      krytykę. Może po prostu nie rozumieć, dlaczego ma coś robić. Może nie rozumieć,
                                      dlaczego dla niego nie jest to ważne, a dla rodziców jest. Może tego nie
                                      rozumieć, nie czuć, bo nie nadszedł jeszcze na to czas w jego rozwoju. Na przykład.
                                      • gaja78 PS. 06.12.07, 21:47
                                        > 2. Głupi list może dręczyć. A i owszem. I tu też nie należy szukać winnych ani
                                        przyczyn.

                                        Nie należy szukać na siłę. Bo czasem faktycznie gdzieś jest problem, który
                                        trzeba naprawić.
                                      • jaka.to.melodiaa Re: moje rozkojarzenie ... 06.12.07, 21:49
                                        "Ja nigdzie nie napisałam że w grę wchodzi znienawidzenie świąt" ty
                                        nie napisałas, dlatego moj pierwszy komentarz nie był skierowany do
                                        ciebie. jesli az taki strach by wystapil, to bylby to przypadek
                                        marginalny, nienormalny, a niektorzy demonizowali i generalizowali
                                        jakby tak wlasnie mialo sie dziac na porzadku dziennym. to mnie
                                        smieszylo. taka reakcja dziecka swiadczylaby pewnie o wiekszym
                                        problemie, sam list by nie byl jej zrodlem. potencjalnie mozliwa
                                        sytuacja, ale marginalna. natomiast w zadnym miejscu nie negowalam
                                        tego, ze dziecko moze miec swoje sympatie i antypatie. a niech ma.
                                        ale koniec koncow, dla przecietnego dziecka list od mikolaja bedzie
                                        przyjemnoscia, nie trauma, jak niektorzy to poniekad tu
                                        przedstawiali.
                                        • gaja78 Re: moje rozkojarzenie ... 06.12.07, 22:27
                                          jaka.to.melodiaa napisał:

                                          > "Ja nigdzie nie napisałam że w grę wchodzi znienawidzenie świąt" ty
                                          > nie napisałas, dlatego moj pierwszy komentarz nie był skierowany do
                                          > ciebie. jesli az taki strach by wystapil, to bylby to przypadek
                                          > marginalny, nienormalny, a niektorzy demonizowali i generalizowali
                                          > jakby tak wlasnie mialo sie dziac na porzadku dziennym. to mnie
                                          > smieszylo.

                                          ok smile

                                          > ale koniec koncow, dla przecietnego dziecka list od mikolaja bedzie
                                          > przyjemnoscia, nie trauma, jak niektorzy to poniekad tu
                                          > przedstawiali.

                                          List od Mikołaja - tak, słowa krytyki - niekoniecznie ("mógłbyś coś robić
                                          lepiej, inaczej").
                        • saszanasza Re: NO nie wierze 06.12.07, 18:47
                          gaja, ale do lamusa odchodzą także dzieciaki bojące się Mikołaja, bo
                          przy ogólnie tendencji do bezstresowego wychowywania, mało jest
                          dzieci, które można mikołajem zastraszyć. moje dziecko do nich
                          bynajmniej nie należy.
                          ciekawe jak ty wychowujesz swoje dziecko, bo jeśli nie stosujesz
                          metod nagród i kar, to jak je wychowujesz??? może się pochwalisz i
                          mnie czegoś nauczysz, bo chciałabym się dokształcić u idealnej
                          matki, jeśli oczywiście stosuję metody hardcorowe w rodzinie.
                          • gaja78 Re: NO nie wierze 06.12.07, 19:06
                            saszanasza napisała:

                            > gaja, ale do lamusa odchodzą także dzieciaki bojące się Mikołaja, bo przy
                            ogólnie tendencji do bezstresowego wychowywania, mało jest
                            > dzieci, które można mikołajem zastraszyć. moje dziecko do nich
                            > bynajmniej nie należy.

                            A moje nie wiem czy należy i zapewne nigdy się nie dowiem, bo dobrze pamiętam że
                            rodziców nie o wszystkich emocjach się informuje. Taka jest ludzka natura i mam
                            nadzieję nigdy o tym nie zapomnieć wobec własnego dziecka, w związku z czym
                            eksperymenty z listami od Mikołaja są w moim mniemaniu mają potencjał bycia
                            hardkorem. Bo po prostu nie znam swojego dziecka na wylot.

                            > ciekawe jak ty wychowujesz swoje dziecko, bo jeśli nie stosujesz
                            > metod nagród i kar, to jak je wychowujesz???

                            Normalnie. Nagroda/kara następuje bezpośrednio po jakimś zachowaniu dziecka.
                            Nawet godzina opóźnienia to już IMHO za dużo.

                            Według mnie rozważanie dobrych/złych stron zachowania z dużym opóźnieniem -
                            niepotrzebne podnoszenie rangi tych "stron". A już jak sam święty Mikołaj by do
                            mnie napisał (gdy byłam dzieckiem) - to prawdopodobnie uwagi mocno zapadłyby w
                            mojej głowie. Dużo za mocno. Ale może ja po prostu przewrażliwionym dzieckiem byłam.

                            może się pochwalisz i
                            > mnie czegoś nauczysz, bo chciałabym się dokształcić u idealnej
                            > matki, jeśli oczywiście stosuję metody hardcorowe w rodzinie.

                            Ale cię zabolało że twój pomysł nie znalazł poklasku, co ? big_grin
                            • saszanasza Re: NO nie wierze 06.12.07, 19:38
                              gaja, ja nie poddawałam swojego pomysłu pod analizę psychologiczną.
                              ja się dziwię, że wogóle ktokolwiek dyskutuje w wątku, którego
                              konstrukcja to swoisty "monodram", dodaje otoczkę, interpretuje po
                              swojemu,rozkłada na czynniki pierwsze i analizuje poszczególne
                              litery, moralizuje i cholera wie co jeszcze.

                              sorry ale jakbym ja wpadła na podobny wątek,gdzie ktoś pisze, że na
                              jakimś podłożu odniósł "sukces" i chce wyłącznie się pochwalić
                              pokiwałabym głową i to wszystko. Może bym wzięła przykład, a może
                              nie, ale nie negowałabym czegoś, jeżeli ewidentnie widać, że sposób
                              się sprawdził, dlatego, bo uważam, że nie powinien się sprawdzić.

                              znacząca jest także forma wypowiedzi. jeżeli chcesz wyrazić swoje
                              zdanie i podnieść dyskusję, zrób to w rzeczowy, kulturalny i nieco
                              bardziej rozbudowany sposób.
                              niektóre osoby owszem wyraziły swoją opinię, ale zrobiły to
                              sensownie.

                              rozumiem, że byłaś nieco wrażliwszym dzieckiem niż moje i pewne
                              rzeczy były dla ciebie "przeżyciem, niekoniecznie pozytywnym", ale
                              to byłaś TY, a moje dziecko reaguje po prostu inaczej, wiem, bo go
                              znam i nie prowokowałabym sytuacji, w której moje dziecko czułoby
                              się niekomfortowo psychicznie.
                              • jola_ep Re: NO nie wierze 06.12.07, 20:10
                                > sorry ale jakbym ja wpadła na podobny wątek,gdzie ktoś pisze, że na
                                > jakimś podłożu odniósł "sukces" i chce wyłącznie się pochwalić
                                > pokiwałabym głową i to wszystko. Może bym wzięła przykład, a może
                                > nie, ale nie negowałabym czegoś, jeżeli ewidentnie widać, że sposób
                                > się sprawdził

                                To że sprawdza się krótkotrwale nie oznacza, że jest dobry.
                                Jesli ktoś uważa, że Twój sposób nie jest dobry, to chyba normalne, że o tym pisze? To nawet bardzo dobrze smile Daje spojrzenie z innej strony. Szczególnie, że ktoś inny, kto ma inne dziecko, przeczyta Twój sposób, ucieszy się, że zadziałał i radośnie wprowadzi w życie.
                                Bo może uważa, że dziecko je za mało! i postanowi je zmusić do realizacji swoich własnych założeń. A może dziecko nie potrafi temu sprostać? (po co ma to robić???) Albo przychodzi w nocy, bo się boi. Wiek 6-lat jest bardzo typowym wiekiem na pojawienie się abstrakcyjnych lęków, bo dziecko dużo więcej rozumie, ale nadal wie za mało. Mój 6-latek zaczął przychodzić w nocy, bo bał się złodzieja. O tym złodzieju powiedział mi dopiero po dobrych paru miesiącach wędrówek... Albo dziecko boi się, że nie dostanie prezentów. Dla niego taki list byłby smutnym przeżyciem.

                                Pozdrawiam
                                Jola
                                • saszanasza Re: NO nie wierze 06.12.07, 20:28
                                  jola, ale Ty umiesz o tym pisać, poza tym przyznam Ci rację, że ten
                                  sposób, skuteczny względem mojego dziecka, może być totalną porażką
                                  względem innego, ale wychodzę z założenia, że każdy rodzic,
                                  decydując się na, powiedzmy powielenie: mojego sposobu, zna swoje
                                  dziecko i wie co robi.
                                  Poczytaj sobie komentarze "jednego zdania". ja nie czuję się urażona
                                  tym, że ktoś ma odmienne zdanie, ale w jakiej formie je wyraża.
                                  co wartościowego jest w komentarzu, że taki sposób to hardcore i co
                                  to wniesie dla potencjalnych "naśladowców".
                                  Mój syn całkiem niedawno nauczył się spać samodzielnie (ale tylko
                                  jeśli w domu jest mąż). nie jest to dla niego jakieś traumatyczne
                                  przeżycie, nie budzi się w nocy z krzykiem, więc myślę, że
                                  odzwyczajenie go od spania ze mną pod nieobecność męża, jest dużo
                                  prostrze do zrealizowania, i tu list powinien odnieść skutek,
                                  ponieważ nie istnieje inna, psychologiczno-lękowa bariera.


                                  pozdrawiam,
                                  • gaja78 Re: NO nie wierze 06.12.07, 20:53
                                    saszanasza napisała:

                                    > Poczytaj sobie komentarze "jednego zdania". ja nie czuję się urażona tym, że
                                    ktoś ma odmienne zdanie, ale w jakiej formie je wyraża.
                                    > co wartościowego jest w komentarzu, że taki sposób to hardcore i co
                                    > to wniesie dla potencjalnych "naśladowców".

                                    No jak mam nazwać coś, co dla mnie jest hardkorem, nie nazywając tego hardkorem ? big_grin
                                    Ja cię nie oceniam. Ja oceniam "sposób na dziecko" jaki zaproponowałaś. Dla mnie
                                    to hardkor (wobec mojego dziecka), dla ciebie nie (wobec twojego dziecka). No i
                                    tyle smile
      • kropkacom Re: Prezent mikołajkowy i list od Świętego M. 06.12.07, 13:48
        Mi też trafia się straszyć - Mikołaj patrzy! Ogólnie to bez sensu. Bo i tak
        maluchy dostana prezenty. Prawda? Dziecko i tak zauważy że te podarunki pod
        choinką są niezależne od jego zachowania.

        Tekst z tym że Mikołaj nie znalazł dziecka w łóżku fajny. Reszta do kitusmile
        • saszanasza Re: Prezent mikołajkowy i list od Świętego M. 06.12.07, 13:56
          kropkacom napisała:

          > Mi też trafia się straszyć - Mikołaj patrzy! Ogólnie to bez sensu.
          Bo i tak
          > maluchy dostana prezenty. Prawda? Dziecko i tak zauważy że te
          podarunki pod
          > choinką są niezależne od jego zachowania.

          kropka, tyle tylko, że to wycinek z tego co mikołaj napisał. a z
          całego listu wynika, że nawet gdyby dziecko nie zastosowało się
          do "zaleceń" i tak dostanie prezent, ale prezentów niespodzianek
          będzie mniej. dziecko nie jest w stanie tego zweryfikować, ale póki
          co się stosuje, przynajmniej nie biadoli przy jedzeniu.
          moje dziecko potrafi cieszyć się ze wszystkiego, co dostanie, taki
          typ. nawet gdyby nie dostał wymarzonych prezentów, ucieszyłby się z
          tego co ma.

          napisałam ten post, bo być może pomysł komuś się spodoba, jak nie to
          trudno, ale nie prosiłam o rady, czy dobrze, czy źle postąpiłam.

          pozdrawiam,
          >
          > Tekst z tym że Mikołaj nie znalazł dziecka w łóżku fajny. Reszta
          do kitusmile
          • verdana Re: Prezent mikołajkowy i list od Świętego M. 06.12.07, 15:21
            No więc pomysł sie wielu nie spodobał. Mnie tez nie.
            Bo Wigilia to nie jest dobry czas na rozliczanie z zachowania, ani przypominaniu
            dziecku, ze było niegrzeczne i Mikołaj jest z niego mniej zadowolony niż
            powinien. O ile nie mam sklerozy, to dzień pojednania, a nie karania - a mniej
            prezentów za niegrzeczne zachowanie - to kara.
            Dziecko powinno jeść tyle, ile chce, a nie tyle ile mama chce (jestem matką
            totalnego niejadka, więc wiem co mówię).
            O ile dziecko dowie sie, ze Mikołaj nie istnieje, będzie się czuło nie tylko
            oszukane , ale i skarcone przez mamę w same Mikołajki - fajny prezent, zaiste.
            A w dodatku jestem gorącą przeciwniczka wychowywania dzieci przy pomocy kłamstw
            i oszustw. Nawet w dobrej wierze. I na pytania, które zaraz padną odpowiem.
            Tak, nigdy nie okłamałam dziecka. Zdarzyło mi się (rzadko) nie mówić całej
            prawdy, ale kłamać - nie. Dorosłym kłamię bez wahania, ale komuś, kto ma mi ufać
            także w wieku nastolatkowym - nigdy.
            • saszanasza Re: Prezent mikołajkowy i list od Świętego M. 06.12.07, 15:48
              verdana, dla mojego dziecka większą karą byłby zakaz
              obejrzenia "piosenki na dobranoc" na mini-mini, niż stwierdzenie, że
              nie dostanie żadnego prezentu od Mikołaja, bo był niegrzeczny. Taki
              już jest.

              vedana, a nie obawiasz się, że fakt iż Twoje dziecko jest
              wychowywane powiedzmy "w świecie bez kłamstw", przynajmniej ze
              strony najbliższych osób, spowoduje, że będzie wierzył wszystkim i
              we wszystko. jak mu wytłumaczysz, że go nie okłamujesz, chociaż inni
              to robią (dziecko kiedyś samo na to wpadnie), a zwłaszcza jak
              nakryje ciebie na kłamstwie względem innej osoby?
              chcesz go nauczyć, że matce czy ojcu się nie kłamie, ale innym to
              można?
              Tak więc ile osób, tyle sposobów na życie.
              • mama_kotula Re: Prezent mikołajkowy i list od Świętego M. 06.12.07, 15:57
                saszanasza napisała:

                > verdana, dla mojego dziecka większą karą byłby zakaz
                > obejrzenia "piosenki na dobranoc" na mini-mini, niż stwierdzenie, że nie
                dostanie żadnego prezentu od Mikołaja, bo był niegrzeczny. Taki już jest.

                Saszanasza, nie znam twojego dziecka. Ale zwizualizuj sobie wieczór Wigilijny,
                kiedy cała rodzina dostaje prezenty, cieszy się nimi, a twój syn dostaje
                stwierdzenie, że on był niegrzeczny, więc prezentu nie ma?
                Jeżeli przyjąłby coś takiego bez mrugnięcia okiem... to bardzo przykre uncertain
                • saszanasza Re: Prezent mikołajkowy i list od Świętego M. 06.12.07, 17:28
                  przecież mój syn JEST PEWIEN że prezenty wymarzone dostanie i tak
                  będzie i było od początku. niegdzie nie pisałam, że go straszę, że
                  jak będzie niegrzeczny to nie dostanie prezentu, wręcz przeciwnie.
                  to forumki dodały temu "uszu". napisałam do verdany, że dla mojego
                  synka tak naprawdę bardziej liczy się to, co niematerialne,
                  pochwała, całus, "znęcanie się wieczorne w łóżku"(sprecyzuję: czyli
                  zabawa w łóżku) niż prezenty, tak samo jest z systemem kar.

                  napiszę jeszcze raz. moje dziecko CODZIENNIE jest za coś chwalone,
                  ponieważ jest grzeczne. nawet jeśli zdarza mu się być niegrzecznym
                  (bo to jednak tylko dziecko), nie jest straszone Mikołajem czy
                  perspektywą nieotrzmania prezentu, jeśli coś przeskrobie jest
                  pouczane (ja wogóle dużo z nim rozmawiam i dużo mu tłumaczę) i jeśli
                  tłumaczenie nie odnosi skutku ma karę: np. zakaz oglądania ulubionej
                  bajki, albo wysłuchania pioseneczki. to koniec, bo to działa.
                  nie jest stresowane, napastowane czy piętnowane.

                  w liście mikołaj poprosił syna o zrealizowanie pewnych celów. przy
                  założeniu, że dziecko tego nie zrobi i tak dostanie prezenty, bo w
                  dalszym ciągu jest grzeczne i swoim zachowaniem zasłużyło na nie.
                  jednak mowa jest też o prezentach dodatkowych (ilość nieokreślona),
                  które de facto też dostanie niezależnie, ale może po prostu mniej.

                  nie wierzę, żeby dziecko 5 letnie przeżywało stres, gdy będzie
                  rozpakowywało swe wymarzone prezenty gwiazdkowe i liczyło, czy
                  dodatkowych prezentów jest 5 czy 10 sztuk i czy ilość wynika z
                  faktu, że nie jadło więcej i nie spało we własnym łóżku.
                  przynajmniej nie moje dziecko.

                  mam znajomych, którzy jak ich 5 letnie dziecko jest niegrzeczne
                  mówią mu, że już go nie kochają i nie chcą. uważam, że takie
                  zachowania są niezdrowe i negatywnie wpływają na psychikę dziecka, a
                  nie list od Mikołaja o którym synek niebawem nie będzie pamiętał

                  pozdr.


                  • mama_kotula Re: Prezent mikołajkowy i list od Świętego M. 06.12.07, 17:32
                    Rozumiem, dziękuję za obszerniejsze wyjaśnienie.

                    Po prostu z pierwszego postu zapadło mi w pamięć "Mikołaj
                    pouczył, że tak duży chłopiec nie powinien spać już z rodzicami i
                    powinien nieco więcej jeść. Jeżeli zastosuje się do tego, Mikołaj przyniesie mu
                    prezenty o które prosił w liście i dorzuci jeszcze jakąś niespodziankę." -
                    przyznaj sama, że można to odwrócić "jeżeli nie zastosuje się do niego, mikołaj
                    nie przyniesie mu prezentów o które prosił w liście i nie dorzuci niespodzianki"
                    smile), co może budzić nieporozumienia.

                    Niemniej jednak nadal zgrzyta mi pomysł łączenia Mikołaja z dydaktyzmem i nadal
                    uważam, że to koszmar tongue_out, ale ile ludzi, tyle spojrzeń na świat smile
                    Pozdrawiam serdecznie
                    M.
                    • saszanasza Re: Prezent mikołajkowy i list od Świętego M. 06.12.07, 17:43
                      a prosiłam o "wykładnię poprawnego pisania na forum", to nie
                      chciałaś pomóc....ale wstrętne te niektóre kobietki (żartuję)

                      pozdr.
              • verdana Re: Prezent mikołajkowy i list od Świętego M. 06.12.07, 16:29
                Moje dzieci są dorosłe albo duże (I gimnazjalna) i krańcowo sceptyczne. Ale za
                to nie przerabiałam zadnego buntu - dwulatka, pięciolatka, czy nastolatka -
                myśle, ze między innymi dlatego, ze mi ufały.
                W związku z tym, ze dziecka nie okłamywałam, moje dzieci nie musiały "wpadać" na
                to, ze i inni kłamią i ja kłamię - nigdy nie udawałam całkowicie prawdomównej.
                Dzieci wiedziały, ze czasem kłamię - tylko wiedziały również, że raczej nie im.
                I do głowy by mi nie przyszło uczyć dzieci, ze rodzicom się nie kłamie.
                Oczywiście, ze rodzicom się kłamie, szczególnie gdy są zbyt natrętni. Do
                rodziców należy postaranie się, aby dzieci nie musiały kłamać. No, ale dziecko
                nie ma obowiązku mówić rodzicom całej prawdy o swoim życiu.
                • saszanasza Re: Prezent mikołajkowy i list od Świętego M. 06.12.07, 17:38
                  a widzisz verdana, czyli mamy różne metody, ale w sumie osiągamy
                  podobny cel.czyli chyba jednak dużo zależy od dziecka.
                  ja też uczę swoje dziecko, że nie wszystko na tym świecie jest
                  takie, na jakie wygląda (zaczynając od reklam...), są ludzie źli są
                  i też ci dobrzy...póki co jestem z siebie i synka dumna, chociaż
                  idealnym rodzicem niestety nie jestem....ja myślę, że owszem,
                  rodzice kształtują swoje dzieci, ale duża część zachowań wynika
                  wyłącznie z charakteru dziecka.
                  poza tym myślę, że w całym systemie wychowawczym, jednak, nie Święty
                  Mikołaj jest najważniejszy, i nie wiara, czy istnieje, czy też nie a
                  tymbardziej nie list, o którym za chwilę nikt nie będzie pamiętał...
                  • gaja78 Re: Prezent mikołajkowy i list od Świętego M. 06.12.07, 19:11
                    saszanasza napisała:

                    > Mikołaj jest najważniejszy, i nie wiara, czy istnieje, czy też nie a
                    > tymbardziej nie list, o którym za chwilę nikt nie będzie pamiętał...

                    Myślę że ważne jest to, jak bardzo ważny dla dziecka jest święty Mikołaj. Jeśli
                    jest ważny - o liście tak szybko nie da się zapomnieć. Jeśli Mikołaj jest
                    nieważny - faktycznie po całej sprawie za kilka dni może nie być śladu.
          • gaja78 Re: Prezent mikołajkowy i list od Świętego M. 06.12.07, 15:41
            saszanasza napisała:

            > napisałam ten post, bo być może pomysł komuś się spodoba, jak nie to trudno,
            ale nie prosiłam o rady, czy dobrze, czy źle postąpiłam.

            Dzięki, ale nie skorzystam. Za duży hardkor jak dla mnie.
    • saszanasza Re:oddaję wątek w Wasze ręce..... 06.12.07, 20:33
      bo chyba zbyt dużo czasu poświęcam bazgroleniu tutaj, a płaci za to
      moje dziecko.
      idę się bawić w transformersów...

      pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka