no dzis to ich w ogole okielznac nie moglam. malz wzial i pojechal se na
zakupy, a ja bidulka [

))] musialam ich sama nakarmic, napoic, wykapac i
spac polozyc. i o ile ten poczatek byl bez problemow, tak ze spaniem gorzej.
obaj z zaklejonymi, sennymi oczami, ale ciala ruchome po calym pokoju. jak
jednego wsadzilam do lozka, to drugi wylazl. stary skakal po swoim, mlody
wylazi ze szczebelkowego gora, mimo ze ma szczebelki wyjete [po kim on taki
rozgarniety??]
teraz stary jusz padl, a mala potwora obija sie o te szczebelki i ni moze.
chyba mu pojde pomoc zasnac

))
wrrrr, chce juz miec te dwie godziny wolne zanim zasne