Dodaj do ulubionych

zero tolerancji w szkole

28.12.07, 09:17
Poradźcie, proszę jak się zachować w takiej sytuacji

Mój syn lat 10 był jednym z uczestników zajścia w szkolnej szatni.
Kilku chłopców popychało, przezywało i chowało ubrania koledze.
Szczeniacki wybryk urósł do kosmicznych rozmiarów, bo rodzice
poszkodowanego złożyli skargę na policję i machina ruszyła...
W dniu dzisiejszym dostałam „postanowienie o wszczęciu postępowania –
o prowadzeniu postępowania wyjaśniającego” w tej sprawie. Syn został
wezwany do osobistego stawienia się w sądzie, gdzie ma być
przesłuchiwany w charakterze strony w sprawie własnej. Co to
wszystko oznacza? Czego mogę się spodziewać na takiej rozprawie? Czy
jest to po prostu dalszy ciąg sprawy zmierzającej do umorzenia, czy
przygrywka do poważnych konsekwencji? Czy grozi mi ograniczenie praw
rodzicielskich lub umieszczenie syna w jakimś zakładzie?



Jesteśmy normalną, pełną rodziną, oboje mamy niezłą pracę, nie
mieliśmy nigdy żadnych problemów z prawem
Mój syn:
1 jest bardzo dobrym uczniem, ma dobrą opinię w szkole, nie był
prowodyrem zajścia, wszedł w akcję niejako z rozpędu, działając na
zasadzie instynktu stadnego, przyznał się do tego, co zrobił, jako
jedyny przeprosił chłopca i jego rodziców, poniósł konsekwencje
swego czynu w szkole (ocena z zachowania nieodpowiednia; gdy inni
dostali naganną) i w domu, zmienił swoje postępowanie i nie sprawia
kłopotów wychowawczych;
1. jest dzieckiem bardzo wrażliwym, nieśmiałym, małomównym,
zamkniętym w kontaktach z obcymi;
2. przeżył szok psychiczny po przesłuchaniu na komendzie. Dwa dni po
prostu przespał. W szkole nauczyciele starali się mu pomóc,
wciągając w zadania, w których mógł się wykazać, żeby zapobiec
myślom w stylu: straciłem wszystko, co osiągnąłem, do niczego się
nie nadaję, nawet jak zrobię coś dobrze, to i tak nie będzie
ważne... Zgłosiłam skargę na komendzie na formę przesłuchania: bo w
moim odczuciu został potraktowany jak dorosły przestępca ,
przedstawiający najkorzystniejszą dla siebie wersję wydarzeń a nie
dziecko, które przyszło przyznać się do złego czynu. W efekcie
kolejni chłopcy byli przesłuchiwani w znacznie łagodniejszej formie.
Czy w tej sytuacji młody musi jeszcze raz zeznawać w sądzie? Czy
może stwierdzić, że wszystko już powiedział? Jak na to spojrzy sąd?
Czy przy zeznaniach można żądać obecności psychologa?

I jeszcze jedno:
Wśród wezwanych do sądu nie ma głównych prowodyrów akcji, którzy już
wielokrotnie sprawiali kłopoty wychowawcze. Czy mam rozumieć, że im
się „upiekło” i udało się zwalić całą winę na trzech, którzy mieli
odwagę się przyznać?

Czy dla obrony naszych dzieci, z których każde jest normalnym 10-
latkiem z wszystkimi wadami i zaletami tego wieku, powinniśmy
wynająć adwokata?
Bardzo proszę o wszelkie wskazówki, jak zachować się w tej sytuacji,
aby nie przegapić czegoś ważnego, co mogłoby spowodować jakieś
absurdalne konsekwencje.
Obserwuj wątek
    • lila1974 Re: zero tolerancji w szkole 28.12.07, 09:36
      A jak się do tej sytuacji ma tytuł Twojego wątku, bo nie chwytam?
    • p3nisista gdyby twoje dziecko napadnięto 28.12.07, 09:43
      to ty wraz ze wszystkimi innymi na tym forume krzeczałabyś o policji i
      prokuraturze a dzieci które zaatakowały twoje dziecko to młodociani kryminaliści
      których najlepiej byłoby wysłać do kamieniołomów do końca ich życia. jednak
      twoje dziecko było napastnikiem, więc nie stało się nic wielkiego, a o sprawie
      najlepiej zapomnieć
      • de_ogon Re: gdyby twoje dziecko napadnięto 28.12.07, 09:59
        Zero tolerancji w szkole to hasło byłego ministra oświaty, który
        chciał w zarodku zdusić wszelkie szkolne wybryki przy użyciu
        policji, sądów, poprawczaków etc.

        Moje dziecko też było ofiarą szkolnej przemocy, ale wydawało mi się,
        że jest to sprawa między mną, rodzicami sprawcy i wychowawcą. Może
        mam za mało wyobraźni, lub jestem zbyt naiwna, że nie nadałam tej
        sprawie dalszego biegu. Jednak rozmowa z nimi podziałała i żadnych
        incydentów później nie było. Przez myśl mi nawet nie przeszło, żeby
        napastnika określić mianem kryminalisty, a jego rodziców patologią
        • tolka11 Re: gdyby twoje dziecko napadnięto 28.12.07, 10:58
          To jaki sprawa będzie miała bieg zalezy tylko od rodziców szkoły i
          dyrekcji. W tej sprawie rodzice ucznia złozyli doniesienie. I nic
          już nie zrobisz, a co będzie dalej zalezy od rozsądku sędziego sądu
          rodzinnego. Pewnie twój syn z racji nienagannego wczesniej
          zachowania dostanie upomnienie, a szkoła obnizy mu zachowanie.
          Oczywiście wyrok może być inny, ale wnioskując po opisie sędzia
          będzie łagodny dla sprawcy.
        • heterofob2 zero tolerancji a przemoc 01.01.08, 23:45
          pozwolę sobie wlepić link do swojej strony, która wprawdzie traktuje o zupełnie
          czym innym, ale ten akapit tłumaczy, jak mechanizm ZERO TOLERANCJI przyczynia
          się do wzrostu przemocy w szkole:

          heterofob.republika.pl/#zero"
    • scher Re: zero tolerancji w szkole 28.12.07, 12:02
      Napisałaś piękny post, jeżeli tak samo rzeczowo i zrozumiale
      przedstawisz wszystko w sądzie, powinno być ok. Połóż nacisk na
      objawy skruchy syna, niech sędzia widzi, że chłopiec ma sumienie i
      nie jest zdemoralizowany.
    • harrypotter Re: zero tolerancji w szkole 28.12.07, 17:55
      prowodyrów nigdy nie da sie ukarac, zawsze tacy sprzyciaze sa a nauczyciele sa
      slepi i ich nie widza
      • ciociafiona potwierdzam... 02.04.08, 16:47
        u mnie w szkole była sytuacja ,ze uczniowie bili się zeby dostac
        cos --tzn zeby ktos mogl to zobaczyc to musiał dac pieniadze lub
        batoniki...
        no i jak to sie wydało to ukarano /bez pytania kto/osoby ktore
        wegług nauczycieli były winne -w tym 2 osoby ktore poszły po
        wychowawce podczas bojki... nikt nie ukarał osów
        ktore "sprzedawały""bilety" i zaczęły całą sprawę...
        niektorzy nauczyciele karają jak im wygodnie np jak taka osoba była
        już pare razy karana i wiedza ze nie beda miec po ukaraniu zadnych
        konsekwencji...

        "to zabrzmiało jak moja wypowiedz..."
    • nangaparbat3 Re: zero tolerancji w szkole 28.12.07, 18:21
      a mnie bardzo dziwi, ze bagatelizujesz to, co sie stało. Wyobraź sobie przez
      chwile, ze w szatni w pracy okolo 10 Twoich kolezanek popycha Cie, chowa Twoje
      rzeczy, obrzuca wyzwiskami. Jak sie czujesz?
      Twój syn zrobił cos bardzo złego. Z tego, co piszesz, wynika ze prrzeprosił, że
      okazał skruchę - nie wynika, że Ty i on rozumiecie, co naprawde sie stało.
      Pytasz, co robić - moze sprobowac zrozumieć, dlaczego "instynkt stadny"
      zwycieżył nad innymi czynnikami, które powstrzymalyby go od udziału w znecaniu
      się nad kolegą, a moze kazały bronic kolegi przed grupą.
      Fakt, ze macie bardzo dobrą pracę, że syn jest bardzo dobrym uczniem (a pewnie
      tez wrazliwym i dobrym dzieckiem) nie przekreśla tego, co zrobił. A zrobił
      jednak cos bardzo zlego.
      • sylwiamich Re: zero tolerancji w szkole 30.12.07, 00:22
        teraz najgorszą rzeczą jaka może Was spotkać to dostanie kuratora
        sądowego.Ale raczej nie w tym przypadku.Jeśli wcześniejszych
        problemów z dzieckiem nie było.Po 13 roku zycia...w zalezności od
        niezbadanych wyroków sędziego mogłoby się skończyć na placówce
        socjalizacyjnej nawet.
        A jesli chodzi o Twoje dziecko...bardzo dobrze że się
        wystraszyło.Może na drugi raz się zastanowi co robi?Większą traumą
        dla niego byłoby bycie dzieckiem któremu ktoś chowa ubrania,
        poszturchuje.I oby swoją wrażliwość kierował od tego momentu w dobrą
        stronę.Czego Tobie i jemu życzę.
        • barbaram1 Re: zero tolerancji w szkole 30.12.07, 23:48
          Mój brat w wieku 12 lat wypił w parku alkohol. Skończyło się w szpitalu i
          przyjazdem policji do domu. Trauma była tak duza, że do dzisiaj (24 lata)
          alkoholu do ust nie wziął.
          Mam nadzieję, że i Twój syn po wszystkim w podobnym incydencie nie będzie brał
          udziału. Taka nauczka na całe życie.
          Niestety w dzisiejszych czasach ponizanie drugiej osoby w szkole jest na
          porządku dziennym, a rodzice agresorów tłumaczą się, ze to tylko szkolne
          wybryki. Potem te same dzieci katuja innych na ulicach ciagle sądząc, że to
          tylko zabawa.
    • mavva wiesz co 31.12.07, 22:17
      Wszystko w Twojej opowieści jakoś się trzyma kupy, poza jednym. Tym, że Ty nie
      rozumiesz, że rodzice poszkodowanego być może mieli powody, aby zgłosić ten
      wybryk na policję. Może to nie pierwszy raz.
      Mimo, że nie przepadam za Giertychem, to napisałaś kompletną bzdurę.
      Co minister ma wspólnego z tym zdarzeniem??
      Nie dziwię się, że media tak ogłupiają naród, jak on tak chętnie to łyka.
      Przecież piszesz nieźle, widać, że jesteś niegłupia, ale obarczyć ministra winą
      za to, że ktoś zgłosił na policję wybryk szkolnych chuliganów, to coś nie halo
      z myśleniem.

      Nie mówię, że Twój syn jest chuliganem, bo faktycznie mógł być wciągnięty.
      Ale szkoła przestała sobie radzić z agresją w szkole więc nie ma się co dziwić,
      ze rodzice korzystają z przysługujących im praw.
      A taka sprawa na policji zrobi na chłopcach wrażenie. oby na długo.
      • heterofob2 Re: wiesz co 01.01.08, 23:50
        giertych ma tyle wspólnego, że przez dwa lata zaangażował całe ministerstwo w
        nagonkę na gejów, zamiast zajmować się problemami dzieci i młodzieży. nie
        zaproponował żadnego rozwiązania, jeśli chodzi o agresje i akty przemocy.

        mundurki, zero tolerancji itp. idą w przeciwnym kierunku: nie jest to zajmowanie
        się problemami młodzieży, lecz zajmowanie się młodzieżą jako problemem.

        wlepię jeszcze raz link:
        heterofob.republika.pl/#zero
        • nangaparbat3 Re: wiesz co 02.01.08, 17:42
          ale opowiedziane wydarzenia nie maja nic wspolnego z "zero tolerancji", ani z
          Giertychem, ani z homofobią, wszystko Ci się miesza niepotrzebnie.
          • heterofob2 Re: wiesz co 02.01.08, 21:23
            z zero tolerancji ma to wiele wspólnego, że idea wykorzystywana jest jako
            pretekst, aby właśnie jak tutaj z igły robić widły, aby się nie musieć zajmować
            prawdziwymi chuliganami, wkopuje się mniejszych (lub niewinnych). niejedna
            nauczycielka chodzi w chwale, że nie popuściła "bandziorowi" (dziesięcioletniemu!)
            --
            nawet nie wspomniałem o homofobii!
          • heterofob2 Re: wiesz co 02.01.08, 21:25
            zapytaj autorkę opowieści, ile razy jej syn miał godzinę wychowawczą na temat
            ZAPOBIEGANIA i rozwiązywania konfliktów.
            • nangaparbat3 Re: wiesz co 02.01.08, 21:32
              dzieci nie wychowa się przez gadu gadu na lekcjach wychowawczych - temat to
              sobie mozna wpisać do dziennika.
              Ja się zgadzam, ze z problemem dokuczania uczniom przez kolegów powinna sie
              zmierzyć szkoła, ktora tu zapewne albo cos zaniedbała (na przyklad nauczyciele
              nie pilnuja dzieci w szatni), albo nie umiała uporac sie z problemem. Bo założę
              się, ze napastowanemu chłopcu dokuczano nie po raz pierwszy - malo
              prawdopodobne, by za pierwszym razem rodzice zawiadamiali policję.
              Co do robienia z igły wideł, mogę Ci tylko doradzic to samo co Autorce watku -
              wyobraź sobie, ze jesteś w pracy, i kilkoro Twoich kolegow popycha Cię, potrąca,
              obrzuca wyzwiskami, zabiera Twoje rzeczy. I nikt nie staje po Twojej stronie. No
              wyobraź to sobie. Proszę.
              • sylwiamich Re: wiesz co 02.01.08, 23:13
                nangaparbat3 napisała:
                Ja się zgadzam, ze z problemem dokuczania uczniom przez kolegów
                powinna sie
                > zmierzyć szkoła, ktora tu zapewne albo cos zaniedbała (na przyklad
                nauczyciele
                > nie pilnuja dzieci w szatni), albo nie umiała uporac sie z
                problemem. Bo założę
                > się, ze napastowanemu chłopcu dokuczano nie po raz pierwszy - malo
                > prawdopodobne, by za pierwszym razem rodzice zawiadamiali policję.

                Skończmy z tym mitem że szkołą pełni funkcję wychowawczą.Wychowawczą
                to powinien pełnić dom.A szkoła tylko llub aż pomocniczą,
                wspierającą.Szkoła nie jest w stanie wywrzeć wielkiego wpływu na
                ucznia-łobuza.W zasadzie wszyscy dorośli mogą mu naskoczyć.A szkoła
                to w szczególności
                • nangaparbat3 Re: wiesz co 02.01.08, 23:22
                  Wiesz, to nie tak do konca. Czasem sie udaje. Zwłaszcza ze tu mamy do czynienia
                  z dziesieciolatkami. Pewnie, ze nie nalezy oczekiwac jakichs dramatycznych
                  zmian, ale naprawdę mozna wiele zdziałać - choc na pewno nie gadką-szmatką na
                  lekcji wychowawczej, ani nawet nie warsztatami zapobiegajacymi agresji.
                  No i zupełnie odrębna sprawa - dzieci powinny byc w szkole dopilnowane
                  • sylwiamich Re: wiesz co 02.01.08, 23:25
                    Tak...uda się..jak szkoła zacznie robić warsztaty dla rodziców.Co
                    się by bardzo przydało...jak widać na zamieszczonym obrazku.
                    • nangaparbat3 Re: wiesz co 02.01.08, 23:39
                      Tyż prawda smile
                • scher Re: wiesz co 03.01.08, 00:00
                  sylwiamich napisała:

                  > Szkoła nie jest w stanie wywrzeć wielkiego wpływu na ucznia-
                  > łobuza. W zasadzie wszyscy dorośli mogą mu naskoczyć. A szkoła
                  > to w szczególności

                  Przestań siać defetyzm. Nauczyciele, którzy umieją utrzymać dzieci w
                  dyscyplinie, są w stanie wiele zrobić, aby bronić praw ofary. Są w
                  stanie doprowadzić do korekcji zachowania dziecka, zadośćuczynienia
                  poszkodowanemu, do przeżycia autentycznej skruchy przez sprawcę, są
                  wreszcie w stanie wyciągnąć na tyle dolegliwe konsekwencje, aby
                  zapewnić poszkodowanemu wolność od wtórnej wiktymizacji.
                  • sylwiamich Re: wiesz co 03.01.08, 07:33
                    A skąd masz takie informacje?Z Siuślandii chyba.Nauczyciel mający
                    prawie 30 sztuk indywidualności potrafi siłą swego wzroku utrzymać w
                    dyscyplinie nawet Zdzisia który do własnej matki mówi "spier..."?
                    Siłą wzroku i charyzmą...zdarza się.Raz na milion odsłon.A Ty
                    przestań głupoty powielać.Głupoty o "prawdziwych nauczycielach",
                    takich sprzed wojny.Żeby człowiek mógł przcować mósi dostać
                    narzędzia...czy to lekarz, czy nauczyciel czy sprzątaczka.Pozytywne
                    i negatywne wzmocnienia.Nagrody i kary.Nie ma jednego, właściwego
                    systemu wychowawczego.Gdyby był wystarczyłaby 1 książka.Są dzieci
                    które świetnie funkcjonują w miłym, nagrodowym środowisku.A są takie
                    dla których to środowisko traktują jak pasożyt.I dla takich muszą
                    być kary i konsekwencja również.A jaki system wywierania nacisku na
                    szkoła?Albo nawet ktokolwiek?Dzieci do 13roku życia są w 100%
                    bezkarne.Bo do słowa dziecko przypisane są słowa: słodki, bezmyśly,
                    głupiutki, malutki i inne które stawiają go w roli bezwolnego
                    biednego dzieciaka.A czasami te 10latki już są potworami lub są
                    wykorzystywane jako takie przez starszych.Dalej...co można zrobić z
                    dzieckiem 13-16lat?Mniej więcej to samo.Można umieścić je w
                    placówce...żenada.Większość fachowych placówek jest przemocowych,
                    chowających głowę w piasek.Czyli nie ma zbudowanego żadnego systemu
                    wpływu na dziecko i RODZINĘ.Przypadki z koszem na głowie są częstsze
                    niż nam wszystkim się wydaje.Przypadki znęcania się są powszechne.I
                    wszyscy możemy tym dzieciom naskoczyć.Luba...jak wolę ja...nie mamy
                    możliwości wpłynięcia na ich zachowania.Czyli jako uspołeczniamy
                    swoich dzieci, tylko zostawiamy ich samopas, chowając głowę w
                    piasek...lub nie siejąc defetyzmy.Siuślandia to nie jest miejsce
                    gdzie chcę mieszkać...zbyt dużo tam bezkarnych, młodocianych
                    straceńców.
                    • sylwiamich Re: wiesz co 03.01.08, 07:50
                      ło matko..musi.
                    • scher Re: wiesz co 03.01.08, 22:10
                      sylwiamich napisała:

                      > Są dzieci które świetnie funkcjonują w miłym, nagrodowym
                      > środowisku. A są takie dla których to środowisko traktują jak
                      > pasożyt. I dla takich muszą być kary i konsekwencja również.

                      Właśnie o tym mówię.

                      > A jaki system wywierania nacisku ma szkoła?

                      Jak to jaki? Kiedy uznam za słuszne ukarać ucznia, to go ukarzę.
                      Przy czym kara ta nie bedzie dla niego przyjemna. Równolegle
                      doceniam i wzmacniam każdy przejaw dobrego zachowania. Wobec każdego
                      ucznia postępuję podobnie jak wobec moich własnych dzieci.

                      > Dzieci do 13roku życia są w 100% bezkarne.

                      Jak to bezkarne, skoro podlegają karceniu wychowawczemu - w domu ze
                      strony rodziców, w szkole (dobrej!) ze strony nauczycieli.

                      > Bo do słowa dziecko przypisane są słowa: słodki, bezmyśly,
                      > głupiutki, malutki i inne które stawiają go w roli bezwolnego
                      > biednego dzieciaka.

                      Ale to ode mnie jako wychowawcy zależy, czy tym niemądrym
                      stereotypom ulegnę, czy też będę dziecku uświadamiał jego
                      odpowiedzialność za własne postępowanie.

                      Generalnie sporo w Twoich postach bezradności i typowego
                      nauczycielskiego narzekactwa. Skoro radzą sobie wychowawcy
                      młodzieżowych ośrodków wychowawczych, a więc placówek już
                      resocjalizacyjnych, mogę poradzić sobie i ja jako nauczyciel.
                      • sylwiamich Re: wiesz co 04.01.08, 00:14
                        scher napisał:
                        > Generalnie sporo w Twoich postach bezradności i typowego
                        > nauczycielskiego narzekactwa. Skoro radzą sobie wychowawcy
                        > młodzieżowych ośrodków wychowawczych, a więc placówek już
                        > resocjalizacyjnych, mogę poradzić sobie i ja jako nauczyciel.

                        Pracowałam jako wychowawca w Domu Dziecka, MOS, MOW.I tak, masz
                        rację...zdecydowanie najlepiej i najbardziej efektywnie pracowąłao
                        mi się w MOW.Czemu?BO tam istniał czytelny system nagród i kar.Ja
                        mogłam skupic sie na pracy z dziećmi.Na budowaniu piuęknie
                        brzmiącego autorytetu.
                        Pracę nauczyciela i wychowawcy w schronisku tez znam...przez
                        znajomych.A eraz opowiedz mi jakie to kary może zastosować
                        nauczyciel w stosunku do 10-leniego ucznia który znęca się nad
                        słabszymi, a współpraca z rodzina jest zaburzona...z wiadomo jakich
                        powodów:
                        -wali mnie to bo piję
                        -moje dziecko jest święte
                        Abstrachując od autora postu.Konkrety do mnie, jako belfra,
                        docierają lepiejsmile))
                        • marina2 Re: wiesz co 04.01.08, 09:03
                          .A eraz opowiedz mi jakie to kary może zastosować
                          > nauczyciel w stosunku do 10-leniego ucznia który znęca się nad
                          > słabszymi, a współpraca z rodzina jest zaburzona...z wiadomo
                          jakich
                          > powodów:
                          > -wali mnie to bo piję
                          > -moje dziecko jest święte
                          > Abstrachując od autora postu.Konkrety do mnie, jako belfra,
                          > docierają lepiejsmile))


                          ja też chcę i piszę bez cienia ironii.
                          moja obserwacja jest taka:albo nauczyciel//wychowawca ma talent
                          takie "cóś" w sobie i radzi sobie "całym sobą" bo jest taki,że
                          swoją osobą wzbudza szacunek albo po prostu tego czegoś nie ma.i
                          wtedy na nic warsztaty...a jak rodzice są z wariantu drugiego od
                          świętego dziecka..ech...dooopa
                          • sylwiamich Re: wiesz co 04.01.08, 22:43
                            marina2 napisała
                            albo nauczyciel//wychowawca ma talent
                            > takie "cóś" w sobie i radzi sobie "całym sobą" bo jest taki,że
                            > swoją osobą wzbudza szacunek

                            Bosze...ufffsmile))Całą sobą umarłam ze śmiechu...i piszę z cieniem
                            ironiismile)))
                          • scher Re: wiesz co 06.01.08, 10:39
                            marina2 napisała:

                            > moja obserwacja jest taka:albo nauczyciel//wychowawca ma talent
                            > takie "cóś" w sobie i radzi sobie "całym sobą" bo jest taki,że
                            > swoją osobą wzbudza szacunek albo po prostu tego czegoś nie ma.i
                            > wtedy na nic warsztaty

                            Nie do końca. Pewne techniki można wypracować.

                            > a jak rodzice są z wariantu drugiego od świętego dziecka

                            Ale w szkole i tak obowiązują oceny nauczyciela, nie tych rodziców.
                            Do ukarania ucznia nauczycielowi nie jest potrzebna zgoda rodziców.
                            • marina2 Re: wiesz co 06.01.08, 12:12
                              aspekt "świętego dziecka" przerabia klsa syna -nauczyciele mówią
                              rodzicom,tłumaczą,innie rodzice proszą,żeby chociaż zauważyli
                              problem,że nikt się ich dziecka nie czepia,że ono właśnie tak sie
                              zachowuje,że to nie są wymysły,a oni "e tam on ma taką łatkę w domu
                              jest idealny".a dziecko : rozwala tok lekcji,krzyczy do
                              nauczycieli "mam takie prawa,pani narusza moje prawa",prowokuje
                              bójki,wyzywa innych uczniów.w domu słyszy "nie przejmuj się masz
                              taką łatkę ,ale to nic nie znaczy".rodzice bardzo zapracowani,po
                              parę dni się nie widują,dziecko mieszka z dziadkami.w tej
                              konkretnie sytuacji nie ma możliwości współpracy z rodzicami i
                              widzę ,że nauczyciele są bezsilni.
                              • scher Re: wiesz co 06.01.08, 13:43
                                Nie rozumiem, po co nauczycielom potrzebne, żeby rodzice zauważyli
                                problem? Karcić dzieciaka w szkole za złe zachowanie w szkole i
                                wszystko. Postawić się jego rodzicom, a nie tylko ciągle prosić, być
                                służalczym.

                                Stanowczości nauczycieli brakuje temu dziecku i jego rodzicom. Gdyby
                                jej doświadczyli, przeszłyby im fochy prędziutko.
                        • scher Re: wiesz co 06.01.08, 10:31
                          sylwiamich napisała:

                          > Pracowałam jako wychowawca w Domu Dziecka, MOS, MOW.I tak, masz
                          > rację...zdecydowanie najlepiej i najbardziej efektywnie pracowąłao
                          > mi się w MOW.Czemu?BO tam istniał czytelny system nagród i kar.

                          Pracując w szkole, też możesz mieć czytelny system nagród i kar.

                          > jakie to kary może zastosować nauczyciel w stosunku do 10-leniego
                          > ucznia który znęca się nad słabszymi

                          Ja stosuję pozbawianie przywilejów, nakładanie dodatkowych
                          obowiązków, prace społeczne oraz techniki oddziaływania
                          behawioralnego, np. time-out. Zawsze wymagam zadośćuczynienia
                          poszkodowanemu oraz naprawienia wyrządzonych krzywd.
                    • obyoby10 Re: wiesz co 06.01.08, 21:02
                      Rany, jakiś kryzys w pracy pedagogicznej?Twoje słowa zawierają
                      potęzną dawkę sceptycyzmu i braku wiary w sens poczynań nauczycieli
                      i wychowawców i pewnie udzielają się tym młodym, z którymi obcujesz.
                      Na szczęście nie podzielam Twojego podejścia, inaczej musiałabym
                      zmienić zawód, a nie chcę...
                      Pracuję z dzieciakami z klas szóstych. Różnymi. Są też i mali
                      dewianci. Nigdy nie czułam się wobec nich bezradna, nie miałam
                      poczucia, że nie ogarniam,. Nigdy tez nie krzyczę, nie muszę. Nie
                      uwierzysz, ale utrzymuję ich w ryzach "siłą mojego wzroku". A nie
                      jestem przedwojenna ze swoją trzydziestką na karkusmileDla mnie to
                      wszystko jest proste i obce mi są dywagacje, krtórym notabene
                      wielokrotnie przysłuchuję się w pokoju nauczycielskim.
                      Mozna narzekać na rodziców, system wychowawczy, Giertycha i Bóg wie
                      co jeszcze. A można nie narzekać. I robić swoje. Dobrze.
                      • obyoby10 Re: wiesz co 06.01.08, 21:06
                        Moje poprzednie wnioski - z myśla o sylwiamich
                        • sylwiamich Re: wiesz co 06.01.08, 21:26
                          Wierzę...i oby więcej Kaszpirowskich w naszym krajusmile))
                          • sylwiamich Re: wiesz co 07.01.08, 08:05
                            A tak naprawdę co chciałaś powiedzieć? Że dobrze sobie w szkole
                            radzisz? I że w związku z tym dzieciaki nie mają problemu? Że nie
                            narzekasz...tylko pracujesz. Oki...tylko co dalej? Jak sama
                            powiedziałaś słyszysz w pokoju nauczycielskim narzekania. Pomijając
                            polskie zwykłe narzekactwo...nie mają Ci ludzie racji? Rozumiem że
                            lepiej zamknąc buzię w ciup i robić swoje? I rozumiem że codziennie
                            wieczorem zasypiasz spokojna bo wykorzystując siłę swojego wzroku
                            potrafisz przeprowadzić lekcję.I to Ci wystarcza?
                            A nie czujesz czasami że chcesz pomóc dziecku...nawet takiemu
                            wyrostkowi jak sześcioklasista.Wpłynąć na jego postępowanie...nie
                            tylko na lekcji.Wpłynąć tak, żeby kiedyś zaistniał w
                            społeczeństwie.Czy to mały dewiant, czy tylko zagubiony dzieciuch,
                            który agresją sobie radzi z nadmiarem wolności, z biciem, z
                            nadopiekuńczością, z zaniedbaniami? Rozumiem że wystarczy Ci cisza
                            na lekcjisad((
                            • obyoby10 Re: wiesz co 07.01.08, 08:37
                              Ależ Ty uogólniasz! Jezu!!! Nie znasz mnie, nie wiesz, jakim jestem
                              nauczycielem, ale z góry zakładasz, że skoro nie mam problemu
                              z "dyscypliną", to jestem z kategorii: milcz, udawaj, że słuchasz,
                              nie interesujesz mnie, ja tu tylko zarabiam.
                              Otóż nie. Muszę niestety obalić Twoją teorię.
                              Po pierwsze cenię sobie ciszę na lekcji, gdyż bez niej nie jestem w
                              stanie nauczyć dzieci polskiego. Cisza (wtedy gdy jest konieczna,
                              gdy tłumaczę, wyjaśniam, gdy dzieci mają pytania)) i porządek na
                              lekcji są mi niezbędne!
                              Po drugie:cisza na lekcji mi nie wystarcza, nie zaspakaja mojego
                              apetytu, bo moja praca nie sprowadza się wyłącznie do dobrego
                              przeprowadzenia lekcji. ZAWSZE chcę pomóc dziecku, a nie CZASEM!
                              Codziennie wpływam na ich zachowanie, nie tylko na lekcji.
                              Określenie, którego wcześniej użyłam "Dewiant" - nie było
                              nacechowane pogardą, miało być żartobliwe. Bo ja "swoimi"
                              dzieciakami nie gardzę.
                              Dzieci mnie bardzo lubią, ufają mi. Przychodzą do mnie z problemami
                              i pytaniami, które nie są bynajmniej z dziedziny języka
                              polskiego.Nie tylko moje wychowawcze dzieci, nawet nie zawsze te,
                              które uczę. Codziennie odpisuję na wiele maili od dzieciaków,staram
                              się mieć dla nich dużo czasu. Przychodzą do mnie rodzice i proszę,
                              bym porozmawiała, wpłynęła na ich pociechę, bo "on/ ona pani
                              posłucha". Wiem o wszystkim, co się dzieje w szkole, od samych
                              dzieciaków. O każdym "przypale" wiem pierwsza - od nich.
                              Moi wychowankowie są już w liceum i nadal mają potrzebę
                              przychodzenia do mnie i opowiadania mi o bardzo wielu rzeczach,
                              pytania o wiele kwestii.
                              I Ty mi będziesz sugerować, że wystarczy mi wyłącznie cisza na
                              lekcji a dziecko jako takie mam w nosie.
                              Wkurza mnie Twoje podejście. I wiesz, co? U mnie w pracy preferują
                              je panie, które 1) nie są w stanie zapanowac nad grupą dzieci i
                              wyegzekwować od nich słuchania uwag nauczyciela, 2) mają barierę
                              komunikacyjną, nie potrafią z tymi dziećmi rozmawiać, 3)... nie
                              lubią swoich uczniów i swojej pracy.
                              Często tez słyszę "zarzut" - "U ciebie na lekcji sa cicho, bo cię
                              lubią".Lub z innej beczki: "Widocznie moga u niej robić na lekcjach,
                              co chcą, skoro ją tak lubią". Błędne koło!
                              A powód jest banalny Uwielbiam moja pracę i wiem, że wykonuję ją
                              bardzo dobrze.Mam świetny kontakt z dziećmi i traktuję je bardzo
                              indywidualnie. Jestem pasjonatką i nie mam czasu w tym wszystkim
                              jęczeć, narzekać, a zamiast uświadamiać sobie i innym bezsens mojej -
                              jakże mało prestiżowej i kiepsko opłacanej pracy - codziennie
                              wykonuje ją najlepiej jak potrafię. Dziwne, podejrzane, musi być
                              jakieś drugie dno? Tak, ja budzę u niektórych zdziwienie, podejrzana
                              jestem, bo lubię to co robię i w dodatku mi się to udaje i w dodatku
                              po kilku latach nadal zapał mam do niej ogromny. Jakie to jest
                              niesłychane w naszym środowisku, co?
                              Ale mi podniosłaś ciśnienie krwi z samego rana...
                              • nangaparbat3 Re: wiesz co 07.01.08, 09:51
                                >>>Określenie, którego wcześniej użyłam "Dewiant" - nie było
                                nacechowane pogardą, miało być żartobliwe.

                                Pani polonistce gratulujemy poczucia humoru smile

                                Ale przyznam się, że "dewiant" jako okreslenie zartobliwe tylko mnie rozbawił,
                                natomiast na nazywanie dzieci słowem "pociecha" mam alergię skutkujaca brakiem
                                zaufania do osob, które go uzywaja. No chyba ze robia to zartobliwie.
                                • scher Re: wiesz co 07.01.08, 10:10
                                  Ale tak ogólnie to popierasz obyoby, prawda?
                                  • nangaparbat3 Re: wiesz co 07.01.08, 10:21
                                    Nie ufam.
                                    Ale to oczywiscie moze byc mój problem.
                              • blauchat Re: wiesz co 07.01.08, 10:08
                                Człowieku...podawaj natychmiast miasto i szkołę, w której
                                pracujesz...Pakuję dobytek i jadę w ciemno...
                                A na poważnie...tyle powiem, że mi strasznie żal, że moja pociecha w
                                wieku 8 lat ma do czynienia nie z pedagogiem, takim jak Ty, lecz
                                krzyczącym na wysokich częstotliwościach kapralem w spódnicy
                                (minispódnicy), za sprawą którego każdy incydent urasta do rozmiarów
                                afery na skalę kraju. No po prostu żal...Obserwuję z przerażeniem,
                                jak dziecko wcześniej chętne do nauki traci zapał, jak przestaje mu
                                zależeć.
                                Pozdrawiam bardzo serdecznie, dzieki...naprawdę czasem trzeba
                                poczytać coś pozytywnego, lepiej się robi.
                                • blauchat Re: wiesz co 07.01.08, 10:15
                                  Nangaparbat, dałaś mi do myślenia. Dla mnie słowo "pociecha" to
                                  zamiennik "dziecka", "latorośli" itp, (zresztą jaka tam pociecha,
                                  raczej walka o równowagę psychiczną), ale rzeczywiście jak się
                                  zastanowić to głupie... Pociecha???
                                  wink
                              • sylwiamich Re: wiesz co 07.01.08, 10:33
                                Obyoby.
                                Czemu się tak irytujesz?smile))Na mnie niewielkie wrażenie zrobiły
                                Twoje insynuacje że przechodzę kryzys pedagogiczny, jak i
                                przypuszczenie że zarażam defetyzmem dzieci.Nie zamierzam Ci tereaz
                                wymieniać swoich pedagogicznych osiagnięć...bo jak wszystkim
                                mówię...w dziedzinie którą uprawiam, osiągnięcia mają jedynie
                                dzieciwink))Podniesienie ciśnienia krwi z rana to chyba dobrze?
                                A dalej mówiąc może pozostaniemy przy temacie?
                                Uważam że nie istnieją systemowe, zaplanowane działania pracy z
                                dzieckiem trudnym i jego rodziną.I mozęsz się ze mną w tym temacie
                                nie zgadzać.Mało tego...możesz twierdzić że to problem małej
                                charyzmy środowiska nauczycielskiego.Dla mnie to niewidzenie
                                narastającego problemu.I na tym polu podyskutujmy.
                  • nangaparbat3 Re: wiesz co 03.01.08, 16:51
                    scher napisał:

                    >
                    >Nauczyciele, którzy umieją utrzymać dzieci w
                    > dyscyplinie, są w stanie wiele zrobić, aby bronić praw ofary. Są w
                    > stanie doprowadzić do korekcji zachowania dziecka, zadośćuczynienia
                    > poszkodowanemu, do przeżycia autentycznej skruchy przez sprawcę, są
                    > wreszcie w stanie wyciągnąć na tyle dolegliwe konsekwencje, aby
                    > zapewnić poszkodowanemu wolność od wtórnej wiktymizacji.
                    >

                    Raz sa w stanie, raz nie są.
                    Wychowywanie to wielka sztuka, pełna pułapek, przypomina taniec na linie. Często
                    na linie, którą ktoś potrząsa, a ktos inny próbuje cie trafic kamieniem.
                    Nie ma recept - do jednego trafisz dyscypliną, do innego secem. Żeby trafic
                    czymkolwiek, musisz wczesniej zbudować swój autorytet, przekonać tych, ktorych
                    zamierzasz wychowywać, że oczekujesz od niech tego, czego oni moga oczekiwać od
                    ciebie, że nie jesteś przeciwko nim, a z nimi, choc czasem przeciwko temu, co
                    robią.
                    Osobistego wpływu nie zastapią ochroniarze, monitoringi, systemy kar i nagród,
                    warsztaty organizowane przez fachowców, ktorzy przyjdą i odejdą, a nade wszystko
                    nie zastąpi tego rozbuchana do granic - a własciwie juz dawno poza granice
                    absurdu biurokracja.
                    Za wychowywanie powinni brac sie najlepsi, bo tylko tacy są w stanie sprostać
                    zadaniu a jaki jest prestiz osoby, która bierze się za belferkę? Kiedy zaczęłam
                    pracować w szkole, moja siostra skwitowała: idiotka.
                    Wiec o czym my własciwie rozmawiamy?
                    • sylwiamich Re: wiesz co 03.01.08, 21:23
                      nangaparbat3 napisała:
                      > Osobistego wpływu nie zastapią ochroniarze, monitoringi, systemy
                      kar i nagród,
                      > warsztaty organizowane przez fachowców, ktorzy przyjdą i odejdą, a
                      nade wszystk
                      > o
                      > nie zastąpi tego rozbuchana do granic - a własciwie juz dawno poza
                      granice
                      > absurdu biurokracja.

                      O tym mówię.Musi być cała paleta narzędzi.Osobisty wpływ...nie ma
                      ludzi lubianych, czy szanowanych przez wszytskich.Kary i
                      nagrody.Terapeuci.Ci mają przyjśc i odejśc...taka ich rola.I
                      kasa...na zajęcia, na zajęcie rozhukanych głów.I praca na emocjach.I
                      co do kogo trafia.A co jest?Biurokracja, niewydolne sądownictwo i
                      zabidzeni nauczyciele.
                      • nangaparbat3 Re: wiesz co 03.01.08, 21:29
                        >>> Osobisty wpływ...nie ma
                        ludzi lubianych, czy szanowanych przez wszytskich.

                        Oczywiscie, ale zeby szkoła czy jakakolwiek inna instytucja mogła wychowywać, to
                        kazdy wychowanek musi miec chociaż jedną osobę, która szanuje i z którą się
                        liczy - nie , a w kazdym razie nie tylko, z powodu grożących kar smile
                    • scher Re: wiesz co 03.01.08, 21:59
                      nangaparbat3 napisała:

                      > Nie ma recept - do jednego trafisz dyscypliną, do innego secem.
                      > Żeby trafic czymkolwiek, musisz wczesniej zbudować swój autorytet,
                      > przekonać tych, ktorych zamierzasz wychowywać, że oczekujesz od
                      > niech tego, czego oni moga oczekiwać od ciebie, że nie jesteś
                      > przeciwko nim, a z nimi, choc czasem przeciwko temu, co robią.

                      Mam dokładnie, jota w jotę, takie samo zdanie.

                      > Osobistego wpływu nie zastapią ochroniarze, monitoringi, systemy
                      > kar i nagród, warsztaty organizowane przez fachowców, ktorzy
                      > przyjdą i odejdą, a nade wszystko nie zastąpi tego rozbuchana do
                      > granic - a własciwie juz dawno poza granice absurdu biurokracja.

                      Jak wyżej.
                  • zofijkamyjka Re: wiesz co 03.01.08, 21:16
                    scher napisał:

                    > Nauczyciele, którzy umieją utrzymać dzieci w
                    > dyscyplinie, są w stanie wiele zrobić, aby bronić praw ofary.

                    Przeceniasz role dyscypliny w wychowaniu.
                    • scher Re: wiesz co 03.01.08, 22:01
                      zofijkamyjka napisała:

                      > Przeceniasz role dyscypliny w wychowaniu.

                      Twoim zdaniem oczywiście.
                      • zofijkamyjka Re: wiesz co 03.01.08, 22:13
                        oczywiscie że wyrażam Swoje zdanie.
            • scher Re: wiesz co 02.01.08, 21:56
              heterofob2 napisał:

              > ile razy jej syn miał godzinę wychowawczą na temat ZAPOBIEGANIA
              > i rozwiązywania konfliktów.

              Ja tam sobie nie życzę, żeby moje dzieci faszerowano w szkołach
              wiedzą stricte psychologiczną, bo do tego to się sprowadza.
    • izabelski Re: zero tolerancji w szkole 01.01.08, 05:46
      bez wzgledu na to kto byl winny - dowiedzialbym sie od adwokata, czy
      10 altek moze byc przesluchiwany na policjii bez obecnosci rodzicow
      • marina2 Re: zero tolerancji w szkole 01.01.08, 13:36
        nie może
        • izabelski Re: zero tolerancji w szkole 01.01.08, 18:09
          czyzby wiec policja przekroczyla swoje uprawnienia?
          • scher Re: zero tolerancji w szkole 01.01.08, 19:00
            A z czego wnioskujesz, że przesłuchanie odbyło się bez obecności
            rodziców?
            • izabelski Re: zero tolerancji w szkole 01.01.08, 19:05
              przeprasam - zle zinterpretowalam pierwszy post
              • obyoby10 Re: zero tolerancji w szkole 01.01.08, 21:36
                Spokojnie, argumenty, które przedstawiłas w swoim poście są rzeczowe
                i przekonujące. Nie sądzę, by miało to jakieś dalsze konsekwencje i
                przyniosło Wam jakieś komplikacje. Po prostu pewna procedura została
                uruchomiona i musi zostac zamknięta. Spójrz na to z innej
                perspektywy - gdyby to Twoje dziecko było ofiarą, a nie "agresorem"
                pewnie też tę procedurę byś uruchomiła, na pewno powzięłabyś jakieś
                kroki, by Twojemu dziecku więcej nie przydarzyła się taka krzywda.
                Dlatego zrozum rodziców, którzy złożyli skargę na policji, uszanuj
                to, że mieli prawo rozpętać to "piekiełko", bądź ze swoim dzieckiem,
                wspieraj je i tyle. Adwokat Ci nie potrzebny, poradzisz sobie samasmile
                Konsekwencje dla syna przykre, ale też pouczające. Piszesz, że to
                wrażliwy, rozsądny chłopiec. Więc następnym razem zastanowi się,
                zanim da się porwać fali zbiorowej głupawki.
                A na takie sytuacje, choćby pozornie miały charakter niewinnej
                przepychanki w szatni trzeba ostro reagować. Mówię to jako mama i
                jako nauczycielka.
    • nessska Re: zero tolerancji w szkole 01.01.08, 22:52
      Dlaczego zakładasz, że to może być jedynie wstęp do sprawy, która zostanie
      umorzona? Jakie są przesłanki umorzenia? Jest czyn, są winni, ba - jest nawet
      przyznanie się do winy. Radziłabym zajrzeć do KPK.

      > Jesteśmy normalną, pełną rodziną, oboje mamy niezłą pracę, nie
      > mieliśmy nigdy żadnych problemów z prawem

      Czy uważasz, że to okoliczność łagodząca? Czyli dzieci z gorszych rodzin, w
      których rodzice nie mają "niezłej pracy" mogą być karane, ale te "lepsze"
      powinny się chronić za plecami dobrze ustawionych rodziców?

      > Mój syn:
      > 1 jest bardzo dobrym uczniem, ma dobrą opinię w szkole, nie był
      > prowodyrem zajścia

      Przedmiotem postępowania nie są wyniki w nauce Twojego syna. Nie był prowodyrem
      zajścia, ale brał w nim udział.

      > 1. jest dzieckiem bardzo wrażliwym, nieśmiałym, małomównym,
      > zamkniętym w kontaktach z obcymi;

      Tak, właśnie to udowodnił, biorąc udział w rozróbie. Jest zamknięty w kontaktach
      z obcymi, za to znanych sobie kolegów jak najbardziej może poturbować?

      > Bardzo proszę o wszelkie wskazówki, jak zachować się w tej sytuacji,
      > aby nie przegapić czegoś ważnego, co mogłoby spowodować jakieś
      > absurdalne konsekwencje.

      Czy Twoim zdaniem poniesienie słusznej, zasłużonej kary za czyn karalny to
      "absurdalne konsekwencje"?
      • scher Re: zero tolerancji w szkole 02.01.08, 01:29
        nessska napisała:

        > Radziłabym zajrzeć do KPK.

        Po co? Myślisz, że kpk dotyczy dziesięciolatka?

        > Nie był prowodyrem zajścia, ale brał w nim udział.

        To jednak dużo zmienia, że nie był prowodyrem.
        Wyniki w nauce też mają wpływ, bo sąd ocenia, czy można
        przypuszczać, że w przyszłości nieletni będzie przestrzegać porządku
        prawnego.

        W ogóle mnóstwo demagogii w twoim poście.
        • nangaparbat3 Re: zero tolerancji w szkole 02.01.08, 17:44
          scher napisał:

          > Wyniki w nauce też mają wpływ, bo sąd ocenia, czy można
          > przypuszczać, że w przyszłości nieletni będzie przestrzegać porządku

          Ale chyba sam rozumiesz, ze to złudzenie.
          Tak na marginesie - z moich szkolnych doswiadczeń wynika, ze zupełnie inaczej
          szkoła reaguje na dokuczanie dobremu uczniowi, inaczej na te same szykany w
          stosunku do slabego ucznia. I podobnie z karaniem - dobrym uczniom niejedno
          uchodzi płazem, slabym - mało co.
          W ogole - pewnie juz pisałam, bo lubie to powtarzać - w szkole jak w Ewangelii -
          tym co mają, bedzie dodane, tym którzy nie mają, odejmie sie.
      • obyoby10 Re: zero tolerancji w szkole 02.01.08, 08:45
        Przesadzasz.
        To dziesięcioletnie dziecko, a nie przestępca. Zdumiewające jak
        skrajne bywają reakcję na to samo zdarzenie. Czasem niektórzy są
        skłonni zupełnie takie zajście zbagatelizować (bardzo wielu
        rodziców "agresorów" tak reaguje) - że niby nic się nie stało, "za
        moich czasów" takie przepychanki w szatni to było normalne i mój
        ulubiony argument: to były tylko takie żarty.
        Ale już nie wiem jaka reakcja jest bardziej chorobliwa: czy
        bagatelizowanie szarpaniny w szatni, czy rzucanie paragrafami z
        kodeksu w kontekście opisanej sytuacji. Ludzie, nie popadajmy w
        paranoję...
        • nessska Re: zero tolerancji w szkole 02.01.08, 11:43
          Ale opisana sytuacja JEST opisem popełnionego przestępstwa. "Paragrafy z
          kodeksu" właśnie w takich przypadkach mają zastosowanie.

          Jeśli kilku wyrostków, niewiele starszych od opisywanego tu sprawcy, skopie
          rówieśnika pod blokiem, czyn jest natychmiast kwalifikowany jako karalny i nikt
          nie ma wątpliwości, że kara powinna być zastosowana i jakoś nie mówi się o
          "paranoi", tylko o sprawiedliwości - ta sytuacja niewiele się właśnie od takiej
          bójki różni.

          A (to już bardziej do Schera) KPK jak najbardziej ma tu zastosowanie poprzez
          Ustawę o postępowaniu w sprawach nieletnich, która jest lex specialis KPK. W
          sytuacji, w której zostało popełnione przestępstwo (a z taką mamy tu do
          czynienia), toczy się postępowanie zakończone wyrokiem o charakterze karnym.
          Jest oparte na wspomnianej ustawie, ale ona sama często odwołuje się do KPK.
          • scher Re: zero tolerancji w szkole 02.01.08, 11:45
            To odsyłaj do upn, nie bez sensu do kpk.
    • heterofob2 wrzuciłem ci list do skrzynki... 01.01.08, 23:41
      • kropkacom Re: wrzuciłem ci list do skrzynki... 04.01.08, 14:12
        A ja uważam że powinno się reagować na wszelkie łobuzerskie wyskoki w szkołach.
        Jeśli sprawa jest poważna to powinno otrzeć się też o policję. Tylko w ten
        sposób wyeliminuje się znęcanie jednych uczniów na drugich. Nieuchronność kary.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka