magda742
25.01.08, 22:24
po kolei
do niedawna Agatka nie sprzątała po sobie nic, my robiliśmy to za nia albo niania
nie był to dla mnie aż taki problem, bo byłam pół dnia w pracy, jak wracałam
było ogarnięte bo sprzątała niania, więc wieczorem nie było aż tyle syfi i nie
było dla nas aż takim problemem posprzątać po niej
odkąd jestem na macierzyńskim zaczęło mnie to strasznie denerwować, że ona
taki syf robi - ale dziewczyny jaki - masakra, potrafi w 5 minut cały dom
przewrócić do góry nogami, co doprowadzało mnie do szału, wszędzie zabawki
(wywala całe pudła, a potem sie tym nie bawi tylko pudłami - wozi tam misie
itp.), wywala wszystko z szuflad - swoje ubrania i Antka i ubiera w to misie
z jednej strony to jest trochę wygodne, bo jak ubiera misie to ja albo mogę
spokojnie nakarmić albo coś zrobić, ale potem nie sprząta
postanowiliśmy coś z tym zrobić, próbowałam wprowadzić zasadę - pobawisz sie
czymś innym jak sprzątniesz to, co sie już pobawiłaś, ale dziewczyny - to
nierealne, ona jest szybsza ode mnie, nie da rady, więc cały czas jej
przypominam, że owszem niech sie bawi wywala, ale potem będzie trzeba to
wszystko posprzątać
wieczorem zatem jest wielkie sprzątanie całego syfu
i zaczyna sie użeranie
proszę zachęcam nalegam, w końcu mój podniesiony ton, nierzadko się drę w
końcu, awantury na początku straszne (rano obiecuje że sprzątnie wieczorem
ryczy że nie, że nie lubi sprzątać i takie tam), no to często groźba że czegoś
tam nie będzie jak nie posprząta, więc niezadowolona strasznie zaczyna
sprzątać, jest zasada że jej pomogę - raz ona jedna rzecz raz ja, zachęcam
np.. mówiąc - ja już mam tyle a tyle w swoim pudełku - a ty ile (trochę
działa), rezultat tego taki że i tak ja większość sprzątnę a ona to chyba ma
tylko wrażenie że sprzątała
a - i jeszcze ona robi tak że bierze jakąś zabawkę - niby ma ją schować i
zaczyna sie tym bawić - co mnie do szału doprowadza, cały dzień leżała rzucona
w kąt, a jak sprzątać trzeba to ona będzie się bawić wtedy, no więc cała ta
procedura przeciąga sie w nieskończoność
dziewczyny to trwa mniej więcej od narodzin Antka - czyli półtora miesiąca, a
ja nie widzę żadnych rezultatów, zawsze ja się z nią użeram, dziś wtrącił się
mąż, bo już nie miałam siły, no i z ta karą z basenem to jego pomysł -
genialny nie?
jejku jaka jestem zła
niecierpię bałaganu, do szału mnie doprowadza jak sie o coś potykam, a że
mieszkanie ma 30 metrów, wiec wyobrażacie sobie jak to wszystko wygląda
co ja mam robić - jak ją nauczyć żeby chętnie sprzątała, bez użerania z mojej
strony