Dodaj do ulubionych

sprzątanie zabawek - jestem bezradna

25.01.08, 22:24
po kolei
do niedawna Agatka nie sprzątała po sobie nic, my robiliśmy to za nia albo niania
nie był to dla mnie aż taki problem, bo byłam pół dnia w pracy, jak wracałam
było ogarnięte bo sprzątała niania, więc wieczorem nie było aż tyle syfi i nie
było dla nas aż takim problemem posprzątać po niej
odkąd jestem na macierzyńskim zaczęło mnie to strasznie denerwować, że ona
taki syf robi - ale dziewczyny jaki - masakra, potrafi w 5 minut cały dom
przewrócić do góry nogami, co doprowadzało mnie do szału, wszędzie zabawki
(wywala całe pudła, a potem sie tym nie bawi tylko pudłami - wozi tam misie
itp.), wywala wszystko z szuflad - swoje ubrania i Antka i ubiera w to misie
z jednej strony to jest trochę wygodne, bo jak ubiera misie to ja albo mogę
spokojnie nakarmić albo coś zrobić, ale potem nie sprząta
postanowiliśmy coś z tym zrobić, próbowałam wprowadzić zasadę - pobawisz sie
czymś innym jak sprzątniesz to, co sie już pobawiłaś, ale dziewczyny - to
nierealne, ona jest szybsza ode mnie, nie da rady, więc cały czas jej
przypominam, że owszem niech sie bawi wywala, ale potem będzie trzeba to
wszystko posprzątać
wieczorem zatem jest wielkie sprzątanie całego syfu
i zaczyna sie użeranie
proszę zachęcam nalegam, w końcu mój podniesiony ton, nierzadko się drę w
końcu, awantury na początku straszne (rano obiecuje że sprzątnie wieczorem
ryczy że nie, że nie lubi sprzątać i takie tam), no to często groźba że czegoś
tam nie będzie jak nie posprząta, więc niezadowolona strasznie zaczyna
sprzątać, jest zasada że jej pomogę - raz ona jedna rzecz raz ja, zachęcam
np.. mówiąc - ja już mam tyle a tyle w swoim pudełku - a ty ile (trochę
działa), rezultat tego taki że i tak ja większość sprzątnę a ona to chyba ma
tylko wrażenie że sprzątała
a - i jeszcze ona robi tak że bierze jakąś zabawkę - niby ma ją schować i
zaczyna sie tym bawić - co mnie do szału doprowadza, cały dzień leżała rzucona
w kąt, a jak sprzątać trzeba to ona będzie się bawić wtedy, no więc cała ta
procedura przeciąga sie w nieskończoność

dziewczyny to trwa mniej więcej od narodzin Antka - czyli półtora miesiąca, a
ja nie widzę żadnych rezultatów, zawsze ja się z nią użeram, dziś wtrącił się
mąż, bo już nie miałam siły, no i z ta karą z basenem to jego pomysł -
genialny nie?

jejku jaka jestem zła

niecierpię bałaganu, do szału mnie doprowadza jak sie o coś potykam, a że
mieszkanie ma 30 metrów, wiec wyobrażacie sobie jak to wszystko wygląda

co ja mam robić - jak ją nauczyć żeby chętnie sprzątała, bez użerania z mojej
strony
Obserwuj wątek
    • mala67 Re: sprzątanie zabawek - jestem bezradna 25.01.08, 22:29
      troche jej odpusc moze narazie, poltora miesiaca temu pojawila sie
      konkurencja,,,to nie przejdzie bez echa,,pewnie to stan przejsciowy
    • bibba Re: sprzątanie zabawek - jestem bezradna 25.01.08, 23:30
      mysle, ze bardzo sie tym nakrecasz sama, troche to niefortunne bo
      przy dwojce maluchow balagan jest nieunikniony, wiem ,ze denerwuje
      cie to ze mala nie pomaga - powoli, jesli nie bedziesz teraz
      cierpliwa, zemsci sie to na tobie wink

      moze jest jakas czesc zabawek, ktora moglabys na razie zamknac - tzn
      np zamknac je na przedpoludnie, i zamienic na inne na popoludnie?
      tak zeby w ogole ograniczyc ilosc?

      moze daj jej duze pudlo ubranek ktore sa dla misia i zniecheci ja to
      do wywalania ubran? chociaz sadze, ze podalas to tylko jako przyklad
      a nie glowny problem wink
      • aagata4 Re: sprzątanie zabawek - jestem bezradna 26.01.08, 00:20
        witaj.. u mnie to samo.. liczbe zabawek ogrnaczylam do minimum ... co jakis czas
        stare zabawki wracaja z wakacji a inne nieuzywane w dziwny sposob znikają gdzies
        na tylnych półkach ,,,

        tam gdzie mozliwe to powyjmowalam rączki uchwyty z szafek i szuflad.. troche
        niewygonie otwierac .. te najczesiej uzywane sa wysoko a na dole te najrzadziej
        poprzekladalam rzeczy ,... pozastawialam czym sie da..


        a co do balaganu to latem recepta bylo wyjsc na dwor i wrocic tak zmeczona ze
        ten balagan nie przeszkadza...


        a tak miedzy nami to poltora mca to jeszce hustawka hormonalna daje znac o sobie
        ... zastanow sie na czym mozesz oszczedzic czasu .. ja przestalam chodzic w
        rzeczach wymagających prasowania... wlosy tak obcielam ze wystarczy tylko
        uczesac grzebieniam po umyciu ... nie bawie sie w drobne salatki tylko grubo
        kroje warzywa itp ...

        co do krzyku to zawsze jest odwrotny efekt u dziecka.. bo dla niego krzyk to
        znaczy ze trzeba zatkac uszy ... lepiej rozmawiaj z dzieckiem jak najwiecej...
        nie groz niczym nawet wyrzuceniem zabawek, powtarzaj ze jest ci smutno ... i
        jak ona placze ze ty nie masz czasu dla niej to opowiadaj ze ty tez placzesz
        jak sie nie slucha...

        co do sprzatania to dzieci maja wielka wyobraźnie... jak mowisz aby zamknęla
        lodówke to ona sobie wyobraza ze zdobywa wlasnie biegun polnocny i oczywiscie
        trzyma otwarte drzwi i patrzy sie zamyslona na szron z zamrazarki - w takiej
        sytuacji twój głos "zamknij lodówkę>jest tylko wielka snieżna burzą....

        jak ta huśtawka hormonalna za bardzo dokucza i za długo to sprawdż tarczycę ...
        czesto pierwsze obiawy chorób pojawiaja sie po urodzeniu dziecka...

        pozdrawiam

        Agata
    • volta2 Re: sprzątanie zabawek - jestem bezradna 26.01.08, 02:51
      ja mam już dwójkę odchowanych i pierwsze 3 lata to był sajgon, bo
      tylko 2, choć spore pokoje do dyspozycji, za to żadnen nasz i żaden
      dziecisad
      po przeprowadzce dzieci mają swój pokój i zasada jest taka, że
      bałagan zabawkowy może być tylko u nich w pokoju. nie sprzątną -
      mają bajzel, a ja staram się tego nie widzieć.
      gdy samochody przyjadą do salonu to przed dobranocką mają wyjechać -
      skutkuje najczęściej.

      ja mam to szczęście, że sama jestem bałaganiarą, i jak coś leży na
      środku to albo tego nie widzę, albo mi to nie przeszkadza a jak
      przeszkadza to nogą popchnę w kątsmile takie widzienie świata bardzo w
      tej sytuacji pomaga
      i z drugiej strony - sama nie jestem w stanie utrzymać porządku więc
      jak mam nauczyć tego dzieci?
      u nas od porządków uczenia jest jednak głównie tata. ale czasami nie
      ma innej rady jak odgruzować im pokój, bo już nie ma jak na dywanie
      usiąść.
      • doros1 Re: sprzątanie zabawek - jestem bezradna 27.01.08, 22:08
        Nastawiam minutnik i mówię synowi(3lata i 2 m-ce):"Mamy 10 min na sprzątniecie
        tego sajgonu, jak zadzwoni dzwonek , wszystkie zabawki leżące na ziemi pakuję do
        torby i wynoszę na śmieci, ja układam samochody na półce, Ty zbierasz klocki to
        koszyka, ok?"."Działamy" tak od roku i tylko raz na samym początku byłam
        zmuszona pakować zabawki do reklamówki, przekonał się ,że nie żartuję.
        Radzę tak :
        Pomagasz dziecku sprzątać , mówisz dokładnie jakie zabawki ma sprzątnąć i gdzie
        je położyć, tekst "posprzątaj zabawki "jest zbyt ogólny dla tak małego
        dziecka,dajesz mu określony czas na posprzątanie,jeśli nie sprzątnie to zbierasz
        to co się wala do torby i do piwnicy(może Św. Mikołaj "odczaruje zły urok"
        wink"olewając" przy tym atak histerii i nagłą chęć robienia porządku(zgodnie z
        teorią "miałeś swoje 5 min, sorry"). Jeśli będziesz konsekwentna gwarantuję
        sukces smile)))
        • monia420 Re: sprzątanie zabawek - jestem bezradna 27.01.08, 22:42
          zgadzam sięsmile
          u nas co prawda tak jak i u Volty - sajgon dotyczy głównie pokoiku
          chłopców, ale tak często nie można tam wejść, że nie można udawać,
          że się nie widzi.. starszy syn (5lat) oczywiscie wymaga całej masy
          uwagi i straaaaasznie się męczy przy sprztaniu. Skutkuje jak mu
          powiedzieć, co ma sprzątnąć, a potem trzeba jeszcze sprawdzić
          wykonanie... ale porządki po wczorajszej imprezie dzieciowej trwały
          do 13ej dzisiaj... mały sukcessmile
          • malabru Re: sprzątanie zabawek - jestem bezradna 28.01.08, 08:52
            U nas nastawianie minutnika zupełnie się nie sprawdzało, bo Natalka
            słysząc, że za jakiś czas zadzwoni budzik i jej czas na sprzątnięcie
            się skończy tak się denerwowała, że popadala w paraliż i nie można
            jej było zmusić do zrobienia czegokolwiek.
            Za to miałyśmy ustalony rytm dnia. Godzinę przed dobranocką miała
            czas na sprzątnięcie swojej ściśle określonej działki zabawek.
            Telewizor włączałam dopiero jak posprząta. Jeśli się nie wyrobiła w
            czasie oglądala np. tylko końcówkę bajki. Z czasem skracałam jej
            czas na sprzątnięcie z godziny na pół itd.
    • kakuba Re: sprzątanie zabawek - jestem bezradna 28.01.08, 10:08
      u nas część zabawek (szczególnie te wieksze, zajmujące wiecej
      miejsca na podłodze) nie jest od razu dostępna tylko stoi na
      wyższych półkach
      wprowadziliśmy zasadę że zanim zdejmiemy następną zabawkę,
      wcześniejsza musi być odłożona na miejsce
      (generalnie to bardzo praktyczne, bo choć córcia ma swój pokój to i
      tak nie da się jeździć samochodzikiem po podłodze jeżeli leżą tam
      już puzzle piankowe, puzzle tradycyjne, klocki, lalki itd) wink

      oczywiście nie oczekuję od mojej 20 miesiecznej córci że zawsze
      wszystko równo poukłada, zwykle sprzątamy razem, ale chodzi o
      wprowadzenie zasady - najpierw odkładamy jedno - potem bierzemy
      drugie
      sprzątanie też może być zabawą - np. rzucanie klockami do kartonika,
      podawanie puzli w jakis zabawny sposób
      sama też nie jestem bardzo porządnicka wink wiec oczywiscie zdarza mi
      sie też zgarnięcie zabawek nogą w kąt żeby utorować sobie drogę tongue_out

      puki co jestem w 5 miesiacu ciąży... co dalej? zobaczymy wink
    • smilodona Re: sprzątanie zabawek - jestem bezradna 28.01.08, 13:33
      U nas jest podobnie - mamy 40m mieszkanie i rozwalające wszystko
      dzieci. Dzieci niby sprzątają po sobie ale trwa to całą wieczność, a
      czasem trzeba się szybko z tym uwinąć przeciez. Zeby nie zwariować i
      nie pozabijać sie na zabawkach to staram sie zeby przynajmniej
      dzieci sprzataly na bieżąco drobne zabawki, ktorymi skonczyly sie
      bawic (klocki, kredki), a o wieksze zabawki sie nie czepiam
      (pluszaki). Wprowadzilam tez zasade ze nie rozwalamy ciuchow,
      płytek, kociego żarcia itp i egzekwuję to bezlitośnie. Rozwalać
      mozna zabawki i ewentualenie plasikowe pojemniki kuchenne, pokrywki
      z garnków itp. Poza tym:
      - jesli mamy czas to sprzątamy wieczorem wspolnie (pluszaki do
      pluszakow, klocki do pudełka, ksiazeczki na pólke itp)
      - jesli nie ma czasu to wrzucamy wszytko jak leci do wielkiego pudla
      (wczesniej wrzucalismy wszystko do kojca, ktory byl stale rozłozony
      dla mlodszego dziecka) a za porzadne sprzatanie i segregowanie
      zabieramy się jak jest czas. Wrzucenie wszystkiego w jedno miejsce
      mozna zrobic blyskawicznie i juz jest namiastka porzadku smile

      Kilka razy zdarzyło mi sie wrzucic do foliowego wora rozwalone
      zabawki i wurzucic na balkon (jako nauczke, ze robienie totalnego
      syfu i nie sprzatanie moze się zle skonczyc)- jestem za bardzo
      nerwowa sad

    • maga233 Re: sprzątanie zabawek - jestem bezradna 28.01.08, 14:44
      hej nie pomoge Ci bo sama mam podobny problam. Tz troche inny bo
      dziecie młodsze (18mies) a drugiego jeszcze nie ma. Urodzi sie na
      dniach smile

      Natomiast moge Ci powiedzieć tyle ro rozumiem -i potrafie sobie
      wyobrazić jak wygląda Twoje mieszkanie wink
      Też mieszkam na 30m2 i też mam wietrznie sajgon.

      Ps -jak sobie radzicie na takiej małej powierzchni z dwójką
      maluchów??? Bo ja póki co nie potrafię sobie tego wyobrazić a zmiana
      mieszkania póki co nie wchodzi w gre sad
      • malabru dygresja na temat małego mieszkania z dójką dzieci 28.01.08, 14:54
        Wtrące dwa słowa w tym temacie, bo też mieszkam w kawalerce 37
        metrów mam dójkę dzieci i trzecie w drodze smile
        Wbrew pozorom da się mieszkać w czymś takim, ale to chyba kwestia
        przyzwyczajenia... Jedyny problem to przyjmowanie gości, bo
        wystarczy jedna osoba dorosłą z dzieckiem i już nie ma gdzie palca
        wcisnąć.
        Nie ukrywam że my szukamy większego lokum. Ale póki drugie dziecię
        jest maleńkie, to nie jest tragicznie. Moje młodsze ma 2,5 roku i
        już jest ciasno, bo oba Karaluchy są bardzo ruchliwe i nie spią w
        dzień. Ale pare kątów na zabawę w chowanego się znajdzie smile
        • magda742 Re: dygresja na temat małego mieszkania z dójką d 28.01.08, 21:40
          zgadzam się z malabru - największy problem z przyjmowaniem gości - my w pokoju
          nie mamy nawet stołu, nie mówiąc o krzesłach
      • magda742 maga 28.01.08, 21:39
        radzimy sobie tak ok, nie powiem że jest dużo przestrzeni, ale mieszakanie jest
        bardzo ustawne
        no i ja je baaardzo lubię, przytulna ciasnotka
        • maga233 Re: maga 29.01.08, 14:30
          wow podzwiam Was!
          Ja marze o chociaż 50m2 i 3 pokojach. Teraz czuje się jak w klatce.
          Niestety moje mieszkanie nie jest wogóle ustawne. Mam wrażenie że
          jak urodzi się dzidzia to już wogole będzie tłoczno i nawet jedna
          dodatkowa osoba się nie zmieści sad a szczęście noworodki na początku
          nie potrzebują dużo miejsca smile
    • andziulindzia Re: sprzątanie zabawek - jestem bezradna 29.01.08, 20:51
      Nam najlepiej sprawdza się sprzątanie na bierząco. Nie wyjmujemy
      nowych zabawek zanim nie sprzątniemy tych, którymi juz się nie
      bawimy. Przynajmniej wieczorem jest mniej do ogarnięcia
      • kar.ola123 Re: sprzątanie zabawek - jestem bezradna 31.01.08, 21:33
        U nas tez jakos na biezaco jest sprzatane, jak przechodze i cos
        widze, to odkladam na miejsce, czasem Paula cos odlozy jak ja
        poprosze a czasem nawet sama odklada smile
        szczerze mowiac nie bylo jeszcze nigdy tak zle, zeby trzeba bylo ja
        bardzo namawiac
        no ale u mnie dopiero jedno duze, drugie (9 mies) jeszcze tak bardzo
        nie rozrzuca, zobaczymy pozniej
        generalnie zabawki sa posegregowane tematycznie w pudelkach (w
        jednym klocki, w drugim ubranka, kolderki itp dla lali, w trzecim
        kredki, flamastry, kolorowanki, w skrzyni instrumenty muzyczne i
        inne skarby, w lozeczku dla lali leza wszystkie lale. Wszystkie
        przytulanki wisza w worku na scianie (taki siatkowy, z ikei),
        wszystko widac i jakby co mozna cos wyjac, ale ze jest wysoko to
        trzeba poprosic o pomoc, wiec wszystkie naraz nie beda latac po
        domu smile
        • kama_msz Re: sprzątanie zabawek - jestem bezradna 06.02.08, 10:12
          sprobuj zabrac zabawki.
          u nas bylo to samo. mala wywalala wszystkie graty i nawet sie nimi nie bawila.
          wiec kiedys sie wkurzylam i wszystko wyladowalo na balkonie, zostaly tylko
          ksiazeczkismile i wiesz co, moje dziecko nawet sie nie upominalo o te zabawki!! no
          i leza sobie na balkonie. teraz co prawda rozwala zabawki malego, ale jest ich o
          niebo mniejsmile
    • anna_sla u nas to samo, ale chyba trochę gorzej 06.02.08, 11:42
      córcia zapęd do sprzątania ma taki sam jak autorki postu, a ma 3,5 roku. A do
      tego DWÓCH braci po 18 m-cy, którzy też rozwalają. I kiedy zaczyna się
      sprzątanie, to fajnie, chłopcy nawet uczestniczą w tym.. do pewnego momentu, a
      potem fajnie jest wywalić od nowa. Jest ich dwóch i nie sposób nadążyć, a mnie
      krew zalewa. W tej sytuacji nie jestem w stanie niczego córci nauczyć, bo nawet
      jeśli pozwalam jej sprzątać w jej tempie, to wpadają te dwie wichury i znów
      wywalą wszystko do góry nogami i ona zaczyna płakać i buntować, bo przecież już
      to posprzątała!
    • anna_sla acha dodam 06.02.08, 11:50
      że też mamy zabawki posegregowane, pochowane, w pojemnikach, które ciężko się
      otwiera.. choć już jeden spryciarze rozpracowali jak się otwiera.. Górą nie mam
      już miejsca, bo upchnęłam na górnych półkach wszystko co mogli zniszczyć albo
      zrobić sobie krzywdę tym. Mieszkamy na 49m, dwa pokoje, większość zabawek u
      dzieci, ale kilka wiaderek stoi u nas. Nie problemem jest tu ilość zabawek, ale
      sposób w jaki je rozrzucają. Wystarczy jedno małe wiaderko z kilkunastoma
      zabawkami i już nie ma jak stanąć. A do tego wyciągają czapki, skarpetki, buty,
      szaliki, chustki.
    • magda742 chyba jest poprawa:) 17.02.08, 13:16
      minęło już trochę czasu
      ja dałam na wstrzymanie - za waszą rada - dzięki dziewczyny - staram sie nie
      drzeć i na spokojnie - nadal Agatka sprząta mało, większość ja, ale mysę że
      chodzi o to żeby ona myślała że sprzątała
      sprzatanie u nas jest już rytuałem - i o to chodzi,
      Agatka już wie, że przychodzi wieczór zaraz będzie kapiel i sprzatac trzeba,
      coraz częściej sie zdarza że sprzata chętnie
      • aagata4 Re: chyba jest poprawa:) 29.11.08, 00:26
        cieszę się ze u Ciebie poprawa ... czy nadal tak jest?

        przeczytałam swój post na tej dyskusji ... tesknie do tych czasow kiedy bylam
        tak opanowana jak wtedy gdy pisałam swój post...

        a ten tekst o krzyku jest w sam raz dla mnie... hihihih gdzie sprzedaja ten
        spokój i opanowanie bo musze najwyraxniej go dokupic smile tlumaczyc i tłumaczyć..
        he he he .. a tymczasem nie zaczelam nawet wdrazac sprzatania przed kąpiela
        starszaka tylko kombinuje jak tu wykapac bez awantury .... nie udaje mi sie to
        od kilku ladnych miesiecy... az sie boje ze kiedys syn rozbije sobie glowe w
        wannie jak sie szarpie podczas mycia.

        wyżalilam sie...

        choc nie na temat....

        pozdrawiam

        Agata
        • megimach Re: chyba jest poprawa:) 03.12.08, 00:20
          najpierw "na temat".U nas 2 latka i 5 miesieczniak, starsza mocno
          bałagani ale shcowa jedno weźmie drugie, nie chciala chowac zabawek
          to mówilam ze znaiose do Ani - sąsiadki, Oliwki-którejkolwiek
          wymyslon imie, bo one sa grzeczne i potrafia sie bawic i sprzatac po
          sobie . 5 razy wyniosłam przed drzwi na klatkę, za 2 dni zwracałam-
          że oddała Ania pod warunkiem ze bedzie sprzatac etc..itd..i wiecie
          co- od 6 dni sprząta sama! byłam w szoku. wielkim, jestem do dziś.
          jasne że zdarza jej sie nie chciec, i musze sie jej prosic.
          a teraz "nie na temat", mała lubi kąpiel, problemem bylo mycie
          włosow, wymyslialm zeby stanela twarza do płytek głowa do góry -
          powiesilamw czesniej na rurkach 4 rzeczy zabawke, parasolke i cos
          jeszcze i mylam prysznicem szamponem wmiedzy czasie pytalam co tam
          wisi itd, za drugim myciem włosów nic juz nie wieszalam tylko
          mówilam że trzeba tak trzymac głowke do góry bo oczy nie beda
          szczypały. I sulces pełen. zeby nie bylo tak kolorowow w innych
          dziedzinach walczymy ale taka juz kolej rzeczywink ze jedno szybciej
          a drugie wolniej przychodzi.
    • ola1229 Re: sprzątanie zabawek - jestem bezradna 14.01.18, 14:30
      Witam,
      Niechęć dziecka do sprzątania to problem z którym boryka się wielu rodziców. Pani córka przez to, że nigdy nie musiała sprzątać, ponieważ zawsze ktoś inny wykonał to za nią, mogła pomyśleć, że nie jest to jej obowiązek.
      Nie polecam bagatelizowania takiego zachowania, gdyż dziecko przez brak konsekwencji będzie nadal unikało wykonywania swoich obowiązków. Takie zachowanie może mieć negatywne skutki w przyszłości.
      Uważam, że pierwszą czynnością jaką powinna Pani podjąć to rozmowa z córką na temat porządku, dlaczego jest on ważny i jak możemy go zachować. Warto ustalić z dzieckiem zasady dotyczące sprzątania tj.: kiedy sprzątamy i gdzie odkładamy zabawki. Dziewczynka powinna wiedzieć, że jeśli chce zacząć bawić się drugą zabawką, pierwszą musi odłożyć na miejsce.
      Powinna Pani pokazać córce, że sprzątanie to nic strasznego i stworzyć z tego kolejną zabawę np.: zorganizować wyścigi kto pierwszy posprząta daną część zabawek. W takiej sytuacji dziecko zauważy, że sprzątanie to nie kara, a kolejna forma ciekawego spędzania czasu.
      Jeżeli Pani córka posiada bardzo dużo zabawek uważam, że warto było by je podzielić, część z nich zostawić dziecku do zabawy, a druga połowę schować. Po pewnym czasie powinna Pani je wymienić, wtedy dziecko chętniej będzie bawiło się dawno niewidzianymi zabawkami. Pozwoli to również na utrzymaniu większego porządku w rzeczach córki.
      Gdy zbliża się czas sprzątania powinna Pani poinformować o tym dziecko trochę wcześniej, córka będzie wiedziała, że wkrótce musi zakończyć zabawę i odłożyć zabawki na miejsce. Nie powinna Pani krzyczeć na córkę, ale mówić spokojnym, opanowanym, a zarazem stanowczym głosem.
      Ciekawym pomysłem na zmotywowanie dziecka do sprzątania jest stworzenie przez Panią krótkiego opowiadania o osobie lub postaci, która nie chciała sprzątać swoich zabawek i przez to nie mogła nic znaleźć, a jej zabawki niszczyły się w bałaganie. Bajka powinna zakończyć się morałem z którego dziecko dowie się, że utrzymywanie porządku i odkładanie zabawek na swoje miejsce przyniesie mu wiele korzyści.
      Należy również pamiętać, że dzieci bardzo często wzorują się na osobach dorosłych, dlatego bardzo ważne jest, aby córka mogła brać z Pani godny przykład.
      Polecam zapoznanie się z książką Magdaleny Goetz „Moje dziecko nie chce sprzątać. Praktyczne porady, jak nauczyć dziecko dbania o porządek” która zawiera wiele ciekawych i skutecznych porad.
      Pozdrawiam

      • aka10 Re: sprzątanie zabawek - jestem bezradna 05.02.18, 21:23
        Po co wyciagasz watki sprzed 10-ciu lat? SPAM!
    • rodzicewsieci.pl Re: sprzątanie zabawek - jestem bezradna 17.01.18, 22:16
      Moje dziewczyny ( 2 i 5 ) tez potrafią ładnie nabroić natomiast jeśli chcą się po tym sajgonie bawić jeszcze czymś innym warunkiem jest sprzątnięcie wszystkiego co leży dookoła. Czasemi jak nie trafia biorę siatkę i wrzucam do niej porozrzucane zabawki mówiąc, że oddam je dzieciom, które te zabawki będą szanowały. Tłumaczę, że jeśli rzeczywiście nie chcą się nimi bawić, rzucają nimi i nie robi to na nich wrażenia to rzeczywiście komuś przydadzą się bardziej. Działa natychmiastowo.
      • verdana Re: sprzątanie zabawek - jestem bezradna 18.01.18, 19:15
        Tak, działa doskonale i uczy dzieci, że oddanie czegoś jest wyrafinowaną karą, oddanie zabawki komuś, komu przyda jest groźbą, a własność nie istnieje - można odebrać dziecku to, co jest jego i uważać się za osobę uczciwą. W sumie jest super - wychowujemy dziecko, które uznaje dobroczynność za wstrętną, ale nie szanuje cudzej własności. Za to sprząta, a jak wiadomo czyste mieszkanie jest ważniejsze od moralności. Moralności nie widać.
    • maya-2001 Re: sprzątanie zabawek - jestem bezradna 22.01.18, 09:58
      U mnie jak nie posprząta to nie ogląda bajki na dobranoc.
      uwielbia: www.kinoman.co/moj-brat-niedzwiedz-ii
    • tata-jacek-pelano Re: sprzątanie zabawek - jestem bezradna 04.02.18, 09:41
      Pozostaje mieć nadzieję, że "przejdzie z wiekiem". Myślę, że nie warto całkiem odpuszczać, żeby nie przyjęła tego za normę, że bawi się, rozwala,ale sprzątać nie trzeba. Niech wie, że tego się od niej wymaga, choć jak widzę, liczyć się trzeba z tym, że tego nie zrobi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka