Dodaj do ulubionych

Pomozcie okielznac 4 latke

27.05.08, 21:11
Moja corka ma prawie 4 latka. Ostatnimi czasy zachowuje sie po prostu okropnie. Mam wrazenie ze mam w domu mala terrorystke. Kiedy jej czegos zabronie lub powiem np.ze juz za duzo bajek, wpada we wscieklosc. Zaczyna plakac i wrzeszczec. Potrafi tak nawet przez 15 minut. Powtarza wciaz jedno slowo: mama, mama, mama albo wymysla, ze chce siku. Kiedy jej mowie, zeby poszla do ubikacji to mowi, ze nie wie gdzie to jest i to powtarza w kolko. Albo wrzeszczy, ze ma katar i to powtarza w kolko.
Najpierw prosilam, zeby przestala, potem straszylam, ze jesli sie nie uspokoi to pojdzie do lazienki odbyc swoja kare. Kiedy nie przestawala zanosilam ja do tej lazienki, a ona tam kopala w drzwi i wrzeszczala jeszcze glosniej po czym i tak z niej wychodzila, a ja nie mialam ochoty sie z nia silowac trzymajac klamke bo to dla mnie jakies zbyt okrutne. Postanowilam wiec ignorowac jej zachowanie. Kiedy sie tak zachowuje nie zwracam na nia uwagi, zajmuje sie czyms innym albo ide do innego pokoju, a ona w tym czasie wrzeszcy, krzyczy, placze, rzuca zabawkami. Potem jak sie juz uspokoi i tlumacze jej ze to bardzo brzydko sie tak zachowywac to przeprasza, ale kiedy znow jej czegos zabronie to sytuacja sie powtarza. Juz nie wiem co mam robic. Psychicznie jestem wykonczona. Wstydze sie sasiadow ktorzy pewnie nie raz slysza jak mala sie wydziera i mysla, ze pewnie ja krzywdze, bo ona tak potwornie wrzeszczy jakby sie jej krzywda dziala. Zalamuje rece bo nie moge sobie z nia poradzic.
Dzisiaj na przyklad byla awantura bo chciala zjesz jajko niespodzinke. Powiedzialam, ze owszem, dostanie jak zje zupe, bo wlasnie byla pora obiadu. Ona oczywiscie bunt bo chce teraz i tak sie rozkrecila awantura. Teraz ma kare i przez tydzien nie bedzie ogladac Cbeebies, moze to poskutkuje. Potem po poludniu pozwolilam jej na 10 minut pograc na komputerze i zaznaczylam, ze tylko tyle bo to niezdrowe dla jej oczek. Oczywiscie kiedy skonczyl sie czas znow afera i wrzaski przez 15 min. Dostala kare i nie przeczytalam jej bajki na dobranoc. Poradzcie, moze ja cos robie zle juz sama nie wiem.
Obserwuj wątek
    • jola_ep Re: Pomozcie okielznac 4 latke 27.05.08, 21:58
      > Moja corka ma prawie 4 latka. Ostatnimi czasy zachowuje sie po prostu okropnie.

      Poczytaj sobie o tzw. buncie 4-latka.

      Czy znasz "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły"?

      > Najpierw prosilam, zeby przestala, potem straszylam, ze jesli sie nie uspokoi t
      > o pojdzie do lazienki odbyc swoja kare.

      Moim zdaniem nie powinnaś karać za emocje. Najpierw więc spróbuj przyznać rację swojemu dziecku: ono ma prawo czuć się rozczarowane, sfrustrowane. Postaw się na jego miejscu. Postaraj się je zrozumieć, nazwij słowami jej uczucia. Nie ignoruj, ale nie uginaj się. Choć podobno zaleca się, aby matka wyszła, jeśli nie jest w stanie zachować spokoju... Daruj sobie szarpaninę, to tylko Was nakręca.

      Z czasem dziecko nauczy się wyrażać swoje emocje w bardziej cywilizowany sposób.

      > Psychicznie jestem wykonczona.

      Może po prostu potrzebujesz odpoczynku od swojego dziecka? Samotnego wyjścia np. na fitness?

      > Wstydze sie sasiadow

      Trudno, małe dzieci wrzeszczą, są takie, które robią to częściej niż inne i w dodatku mogą wyrosnąć z nich zrównoważone 8-latki smile

      > Dzisiaj na przyklad byla awantura bo chciala zjesz jajko niespodzinke. Powiedzi
      > alam, ze owszem, dostanie jak zje zupe, bo wlasnie byla pora obiadu. Ona oczywi
      > scie bunt bo chce teraz i tak sie rozkrecila awantura. Teraz ma kare i przez ty
      > dzien nie bedzie ogladac Cbeebies, moze to poskutkuje.

      Myślę, że w tym wieku to za długa kara. Zresztą za co? Za to, że dziecko krzyczy? Ono już zostało ukarane - nie dostało jajka niespodzianki. Ustal przy okazji w miarę jasne zasady korzystania ze słodyczy. A jeśli karzesz, to spróbuj przynajmniej, aby kary miały logiczny związek z przewinieniem, a najlepiej by były w mairę naturalną konsekwencją czynu.

      > Potem po poludniu pozwol
      > ilam jej na 10 minut pograc na komputerze i zaznaczylam, ze tylko tyle bo to ni
      > ezdrowe dla jej oczek.

      Ba, ten argument na pewno trafił jej do przekonania wink
      Moim zdaniem lepiej wcale niż tak krótko. W tym wieku mój maniak komuterowy klikał pół godziny. Miał obok budzik, możesz nastawić minutnik. Jeśli po upływie czasu robił awanturę, to nie klikał następnego dnia. To wystarczało. Ale bardzo ważne: zwróć uwagę, aby były to programy dostosowane do wieku dziecka. Lepiej zainwestować i kupić coś dobrego (np. były kiedyś takie fajne interaktywne bajki). Z Internetowych polecam chyba tylko Kiss'y. Ma to być spokojne i koniecznie nie na czas. Córce nie ograniczałam czasu tak bardzo - bo nie była mniakiem wink

      Pozdrawiam
      Jola
    • lila1974 Re: Pomozcie okielznac 4 latke 27.05.08, 21:58
      Czterolatki rzeczywiście nie lubią, gdy im czegoś zabraniać albo
      nakazywać, dlatego warto ograniczyć swoje zapędy rodzicielskie do
      rzeczy na prawdę istotnych.

      Sama mam czterolatkę, więc mogę podzielic się z Tobą swoimi
      spostrzeżeniami.

      Moja Kornelia równiez miewa zapędy do wściekania się, gdy coś idzie
      nie po jej myśli. Wówczas w pierwszym odruchu staram się dowiedzieć
      w czym problem, ale jesli wrzeszczy zamiast mówić, wówczas ją
      uprzedzam, że po prostu nie rozumiem co do mnie mówi, gdy płacze
      albo się drze. Dość często widzę, że stara się opanować a czasami
      wręcz mówi: "zaraz się uspokoję". Wtedy przytulam ją do siebie i w
      spokoju daję wypłakać.

      Czasami jest tak, że sama nie wie, czego chce i co tak na prawdę ją
      denerwuje, a moje słowa do niej nie trafiają, więc wówczas mówię, że
      jestem obok w pokoju i może ze mną porozmawiać, gdy się uspokoi.
      Wychodzę. Przeważnie histeria jeszcze trochę trwa ale bez widowni
      traci na atrakcyjności.

      Bywa w sporadycznych wypadkach i tak, że muszę nieco ryknąc na
      dziecię swe, bo przegina totalnie ale nawet wówczas ryk jest
      jednorazowy i ma na celu uświadomienie Kornelii, że to co zrobiła w
      danym momencie jest wyjątkowo paskudne.

      Nigdy zaś się nie handtryczę, nie szarpię i nie mszczę - wybacz, ale
      karanie tak małego dziecka karą na TYDZIEŃ to dla mnie
      nieporozumienie i akt zemsty tylko. czterolatka wystarczy "ukarać"
      poniesieniem przez niego konsekwencji własnych poczynań i zachowań,
      np. nie chce jeść, to nie wdaje się w dyskusję tylko lojalnie
      uprzedzam, że do chwili nie zjedzenia obiadu 'słodycz" zostaje w
      szufladzie i basta. Nie chce się ubrać - nie wyjdzie na dwór. Nie
      chce posprzątac papierów, które pocięła i porozrzucała po chałupie -
      nie wyjdzie na dwór dopuki tego nie zrobi (a tam koleżanki się kręcą
      po podwórku) itd. itp.

      Co jeszcze zauważyłam - czterolatek potrzebuje wiedzieć, że rodzic
      go słucha i rozumie co dziecko mówi, więc czasami warto odpuścić
      forsowanie swojego zdania z uporem maniaka na rzecz przycupniecia
      przy potomku i poprowadzenia rozmowy wg jego formuły.

      Widze również, że z racji nie znania się czterolatka na upływie
      czasu warto mu sprawy ułatwiac podaniem konkretnych szczegółów, np.
      Jechałam parę dni temu z Kornelką pociągiem. Wiedziała, że jedzie
      poznać nowe koleżanki i była ich tak ciekawa, że za każdym razem,
      gdy pociąg zatrzymywał się na stacji, ona robiła mi dziure w brzuchu
      z nadzieja, że to "już". Nic by nie dało powiedzenie, że to nastapi
      dopiero jutro, bo owo jutro jest dla dziecka abstrakcją. Kiedy zaś
      wytłumaczyłam jej, że zobaczy kolezanki dopiero jak zrobi się jasno,
      a jasno zrobi się szybciej, jeśli pójdzie spać, to wówczas taka
      informację przyswoiła i grzecznie ułozyła się w fotelu i zamknęła
      oczka.

      Jeśli idziemy do bawialni, to zauważyłam, że bez problemu z niej
      wychodzi, kiedy pani przez megafon ogłosi, że nastapił koniec
      zabawy. Wykorzystałam więc ten patent i teraz, gdy wiem, ze Kornelka
      będzie musiała o jakiejś konkretnej porze zakończyć zabawę, to
      nastawiam budzik i uprzedzam ją, że z chwilą, gdy zadzwoni to
      pakujemy zabawki do kosza.

      Całkowicie nie da się uniknąć afer i awantur, ale wystarczy nieco
      się przyłożyć, by udało się je mocno ograniczyć.

      Powodzenia smile



      Nie bój się tych napadów wściekłosci, a przede wszystkim nie daj się
      nimi zastraszyć, ale z drugiej strony
    • babcia47 Re: Pomozcie okielznac 4 latke 27.05.08, 22:00
      chyba nie tyle terrorystka ile wydaje mi się,że nie macie ustalonych
      reguł i planu dnia..brzmi to moze koszmarnie ale dobrze działa na
      dzieci.. mam na mysli to ze córka powinna wiedzieć co, kiedy w
      jakich ilosciach i w jakim czasie..słodycze na podwieczorek lub
      deser, oglądanie bajek tyle i tyle czasu o takiej porze, komputer
      podobnie..choć 10 minut to troche tak jak polizac cukierek przez
      szybkę...jeszcze nie zacznie a juz musi konczyć..jeżeli uwazasz, że
      to dla niej szkodliwe to nie pozalaj wogóle lub dostosuj miejsce do
      jej "rozmiarów", tak by nie patrzyła "pod górkę", odpowiednie
      oświetlenie, nawilżenie, picie itd.. Podobnie z bajkami..ustal pory
      dnia i ilość jaką może obejrzec i konsekwentnie stosuj sie do
      własnych zaleceń. Jeżeli nie ma takich regół dziecko zawsze bedzie
      próbowało wymóc na rodzicu ustępstwa i bedzie sprawdzało gdzie są
      granice jego "woli"..czasami długo, głośno
      i "upierdliwie"..Czterolatka jest juz na tyle duzym dzieckiem, ze
      mozna zacząć uczyć jej rozpoznawania "czasu" na zegarku i po
      ustaleniu planu dnia i wytłumaczeniu jej jak to będzie teraz
      wyglądać (plan dnia i zasady) pokazywać na zegarze ile ma czasu na
      dana zabawę..
      Ps. dla tak małego dziecka tygodniowy "szlaban" to zbyt długa
      kara..kara powinna byc natychmiastowa, nieuchronna i powiązana z
      wykroczeniem..ale również dostosowana do wieku..ja tygodniowy
      szlaban na kompa dawałam nastolatkom i to w szkole średniej (wówczas
      powyzej 15 lat)!!!
    • lila1974 przeniesione z emamy 27.05.08, 22:11
      patssi 27.05.08, 21:47 Odpowiedz
      Moja córka ma dwa latka i już zacząl się u niej podoby
      etap..sprawdzania na co może sobie pozwolić na co nie...staram się
      wprowadzać proste i sprawiedliwe zasady...przy czym jestem bardzo
      konsekwentna...jak płacze i się pokłada..zanoszę ją na łóżko by nie
      zrobiła sobie krzywdy..gdy jesteśmy poza domem ostrzegam ją dwa,trzy
      razy że skoro robi aferę,to napewno chce juz wracać do domku,
      przykucam przed nią i patrzę się jej w oczy..niektórzy mówią,że
      takie tłumaczenie to głupota,bo dwulatka nic nie rozumie,ale to
      bzdura...robię tak już conajmniej od pół roku i skutkuje..jak
      nic...jeśli chodzi o wymusznie słodyczy,to u nas sprawa jest
      jasna..najpierw posiłek,potem picie a na końcu słodycz...najczęściej
      jest tak,że jak już zje i wypije to o słodyczu nawet nie
      pisknie..oczywiście nie jestem "wyrodna"i robię wyjątaki,ale tylko
      przy wyjątkowych okazjach,o których informuję swoją córkę...poza tym
      ważne jest aby ludzie,z którymi przebywa Twoja córa postępowali
      podobnie i zawsze zgadzali się z Tobą,bynajmniej w jej
      obceności...jeśli chodzi o kary i nagrody...piszesz że dajesz córce
      kary,a co z nagrodami? jak będziesz ją tylko karała to skąd ma
      wiedzieć kiedy robi coś według ciebie dobrze? kiedy Ci sprawia
      przyjemność swoim postępowaniem...ja nie karam córki,ale tłumaczę
      jej bo kara ogólnie ma że tak powiem krótki zasięg,a to nagroda
      kojarzona pozytywnie,u nas przynosi super efekty...ja biję Młodej
      brawo..a Ty możesz wkładać grosika do skarbonki,niech widzi jak
      rośnie jej zawartość,co będzie motywujące...może słoik będzie
      bardziej wiarygodny smilealbo obicaj spacer, lody..tylko dotrzymaj
      słowa,bo inaczej nastepnym razem wysiłek będzie się Twojej córce
      kojarzył z samą obietnicą,a nie z jej pokryciem.Co da jej zakaz
      oglądania Tv to nie rozumiem?
      Powiedz też ile poświęcasz czasu córeczce?Może chce zwrócić na
      siebie Twoją uwagę?Pobyć?Przytylić a nie tylko słuchać o karach i
      nakazach.

      Zaraz mi ktoś napisze że jestem taka i owaka...może i jestem,ale u
      mnie opisane metody skutkują..może i autorce coś "podpasuje".
      • saladdressing Re: przeniesione z emamy 27.05.08, 22:59
        Dziekuje wam dziewczyny serdecznie. Wasze uwagi sa bardzo trafne i bardzo wam za nie dziekuje. Trzeba czasem posluchac rad innych matek - wiedzialam, ze jakies bledy popelniam ale chyba nie bylam ich swiadoma tak do konca.
    • acorns Re: Pomozcie okielznac 4 latke 28.05.08, 00:53
      Przede wszystkim nie daj sobie wmówić żadnych buntów dwulatka, trzylatka, czterolatka czy pięciolatka. To tylko takie pseudonaukowe nazwanie nieudolności wychowawczej rodziców. Konsekwencje w postaci rozwydrzonych szczyli terroryzujących rodziców i otoczenie już można oglądać na ulicach. Moje pokolenie było wychowywane a nie hodowane. Nie było żadnego ADHD, dysleksji, dysgrafii i innych dysmógowii, nie było buntów dwulatka, trzylatka, czterolatka. Jak dzieciak był niegrzeczny to dostał po dupie i był spokój. A tarez tego nie wolno, tamtego nie wolno, bić nie wolno, zamykać w łazience nie wolno bo to przemoc, krzyczeć nie wolno bo to zastraszanie, ani kulturalnie opieprzyć nie wolno bo to przemoc psychiczna, powiedzieć że się mamusia pogniewa nie wolno bo to szantaż emocjonalny no i mamy to co mamy i biedni sąsiedzi muszą wysłuchiwać tego wrzasku, pisku, ryku i wycia.

      Ja z córką problemów nie miałem bo im zapobiegałem. A teraz napiszę Ci co bym zrobił na Twoim miejscu:

      > Kiedy jej czegos zabronie lub powiem np.ze juz za duzo bajek, wpada
      > we wscieklosc. Zaczyna plakac i wrzeszczec. Potrafi tak nawet przez
      > 15 minut.

      Poszedłbym po kubek, nabrałbym zimnej wody i ją tą wodą oblał. I albo się uspokoi albo zaraz ją poleję z węża albo z prysznica. Wybór należy do niej.

      > albo wymysla, ze chce siku. Kiedy jej mowie, zeby poszla do
      > ubikacji to mowi, ze nie wie gdzie to jest i to powtarza w kolko.

      No to niech leje w majty i niech zapomni że je zmieni przed pójściem spać. Jak jej się poodparza i będzie chodzić okrakiem to sobie zaraz przypomni gdzie jest kibel.

      > Kiedy nie przestawala zanosilam ja do tej lazienki, a ona tam
      > kopala w drzwi i wrzeszczala jeszcze glosniej po czym i
      > tak z niej wychodzila

      Zamek od zewnątrz i głośna muzyka. I niech sobie kopie, ryczy i robi co chce. Nikt jej nie usłyszy.

      > Dzisiaj na przyklad byla awantura bo chciala zjesz jajko
      > niespodzinke. Powiedzialam, ze owszem, dostanie jak zje zupe, bo
      > wlasnie byla pora obiadu. Ona oczywiscie bunt bo chce teraz i tak
      > sie rozkrecila awantura.

      Postawiłbym to jajko na stole razem z talerzem zupy. Najpierw zupa, potem jajko. A jak będzie się coś rzucać to sam zjem jajko a niespodziankę zjaram zapalniczką. Wybór należy do niej.

      Ona przede wszystkim musi wiedzieć że swoimi wrzaskami tylko pogorszy sprawę. Za to jak będzie zachowywała się w porządku to zyska znacznie więcej. Chyba nie jest masochistką i nie lubi być polewana zimną wodą ani siedzieć w ciemnym kiblu więc szybko zrozumie o co chodzi.
      • lila1974 prowokator :P 28.05.08, 02:51

        • jomamma Re: prowokator :P, a jaki pomysłowy :) 28.05.08, 07:57
          • patssi oj 28.05.08, 13:54
            a jak nie poskutkuje to ma dziecię wrzątkiem oblać ?
          • jomamma pomysłowy dobromir, czyli garśc rad :) 28.05.08, 15:07
            Bardzo fajne rady, Lila74, sama znich skorzystam
            U nas, jak pisałam wczesniej, okres burzy i naporu trwa, ale
            przynajmniej z rozładowywaniem napięć już nie ma takich problemów.
            To, co sobie uświadomiłam, że powinnam mieć w nadmiarze, a nie
            zawsze miałam i miewam, to anielska cierpliwość i empatia. Ile
            rzeczy, gdy się spojrzy od strony dziecka, zmienia sówj kształt?!
            (choćby supermarket, nieznany dla dziecka cel podróży, smaczne dla
            nas, nie dla dziecka jedzenie, muzyka, ubranie, zabawki itp. itd...)
            Moje stanowcze "nie" dla mnie samej przestaje byc takie stanowcze
            (oczywiście nie zawsze), gdy pomyślę, jak może odbierać to mała.
            Poza tym uznałam, że ponieważ mała w wyraźny sposób chce być
            samodzielna, to i może chcieć (!), tak jak każdy z nas (!) zrobić
            coś po swojemu. I ma do tego prawo. Tak więc wspólnie uczymy się
            szanować własne prawa smile

            No cóż, ale czasami emocje są tak napiete, jak postronki, mam wtedy
            i wykorzystuję na zmianę taki oto zestaw:

            - na wrzask - śmiech lub śmieszna mina
            - "a może chcesz się przytulić?" - wtedy zupełnie inaczej się
            rozmawia
            -odwrócenie uwagi (to trochę głupie, ale cóż, czasem zadziała, a do
            tematu drażliwego wracamy już na spokojnie)
            - zacytowanie ulubionej bajki, w kontekście, lub nie, u nas ostatnio
            na topie miś polarny: "to niemożliwe, żeby taka mała gąska..." -
            mogła się ubrać zanim policzę do 5.
            - wolisz to, czy to? - szybka decyzja /wyćwiczona wcześniej, żeby za
            dużo się nie zastanawiała/ oczywiście, ten "mój" wybór musi byc
            odpowiednio podrasowany wink. podobnie w jakimś sklepie; czasami lizak
            jest nie do zastąpienia nawet przez trzy układanki, czy lale, jesli
            jest np. czarodziejski!
            - rozmowa dwóch patyków, skarpetek - która oscyluje wokół tematu,
            ale nie dotyczy wprost mamy i dziecka, to podobny problem kogoś
            innego - misia, liska i mamy liskowej
            - hasło: "rób to, co ja"
            - przyklejenie sobie czegoś (uszy, nos) i udawanie, ze się tego
            nie ma, u mnie zawsze działa pozytywnie smile
            - mówić zmienionym głosem - tzn, nie zmienionym z emocji, tylko jak
            np. myszka, miś, itd...

            WW przykłady służą nam do osobnych zabaw, ale jako rozladowywacze
            napięcia sprawdzają się doskonale. Może i u Was zadziałałyby...


            Poza tym wszystko postanowiłam dostosować do tempa małej. Jak
            idziemy, to nie marszobiegiem, tylko zawsze zakładam, że droga
            zajmie mi ileś czasu więcej, jak ubieranie - to samo, jedzenie -
            oczywiście wolałabym szybciej, ale cóż, czasem się nie da i
            podgrzewam itd, itp. - nie znaczy to wszystko, ze córce pobłażam,
            ustępuję. Wprowadziłam określone zasady w domu i powtarzam je, albo
            zaczynam i proszę, żeby mała dokończyła: np. w naszym domku zawsze
            zakładamy na nogi....kapcie - odpowiada mała" itd.

            Aha, staram się też nie mówić: "musisz", raczej zamieniam to na "czy
            możesz" lub "słuchaj, mamy problem..." -wtedy córeczka się ożywia i
            stara go rozwiązać

            W ogóle, jak zaczęłam traktować dziecko bardziej po ludzku, nie jak
            rodzic - władca, to mała naprawdę stara się współpracować. Bardzo
            fajna zmiana i taka od razu właściwie smile

            Nie stosuję kar. Tylko i wyłącznie nagrody jeśli mała zdecyduje się
            na pozytywne rozwiązanie problemu, np. jak szybciej się ubierzesz,
            to obiecuję, ze zatańczymy przedz wyjściem jak pajacyki, zachrząkamy
            jak prosiaczki (czy coś, co lubi, a jest krótkie i energetyzujące).

            Oprócz poleconej już książki "Jak mówić...", polecam też
            opowiadanie/czytanie bajek terapeutycznych. Można je znaleźć w
            internecie, i polecane są też odpowiednie książki. Książki z których
            ja korzystam, to w zasadzie wszystkie "Frankliny" - przyjemne do
            czytania, odpowiednie problemy, skłaniają do rozmowy z dzieckiem.

            Nie wymyśliłam tego sama. Sporo czytałam, także tutaj, podpytywałam
            się. U nas był dodatkowo problem z aklimatyzacją w obcojęzycznym
            przedszkolu i mała odreagowywała dramatycznie w domu właśnie...,
            więc było nam jeszcze trudniej. Dlatego serio - dumna jestem z tego,
            jak sobie poradziłyśmy smile
            No i mam nadzieję, ze może to przydługie troche pisanie i Wam się
            przyda smile

            Pozdrawiam
            Joanna
            • daga_j Re: pomysłowy dobromir, czyli garśc rad :) 30.05.08, 10:11
              Może wiele osób to przeczytało ale nikt nie napisał Ci, więc ja to zrobię.
              Bardzo dobre rady podajesz, o wiele bardziej ludzkie niż ten acorn (jeśli dobrze pamiętam nick). On stawia na naukę poprzez zastraszanie i wybór mniejszego zła (system kar), a Ty przez śmiech i współpracę oraz system nagród.
              Postaram się częściej korzystać z Twoich rad bo czasem i moje dziecko się złości (też 4 latka).
        • acorns Re: prowokator :P 29.05.08, 10:17
          Że niby ja prowokuję? To głoszenie poglądów innych niż te wbite do głów przez
          kolorowe pisemka i "psychologów" z kącików porad, od razu musi być prowokacją? I
          co dało stosowanie tych pseudonaukowych bzdur w praktyce? Ano dało to że teraz
          rodzice nie są w stanie zapanować nawet nad dwulatkiem który rządzi w domu. Mamy
          czterolatkę która urządza dzikie awantury i kopie w drzwi bo mamusia nie
          pozwoliła oglądać bajek przez kolejną godzinę. Mama tej czterolatki jednak widzi
          problem a reszta co? A reszta goowno. Tylko "dziecko ma prawo czuć się
          sfrustrowane", "nie powinnaś karać", "nie rozumiesz czterolatka", "daj jej się
          wyzłościć" i inne takie co na wielu forach spotkać można. Ja to mam w dupie. Nie
          moje dzieci nie mój problem. Ja nie miałem półgodzinnych lub dłuższych koncertów
          pod tytułem "ja chcę czekoladkę" albo "nie chcę zielonej koszulki" a nie miałem
          bo nie przekonuje mnie argument że mam zrozumieć dwulatka czy czterolatka. To
          nie ja mam funkcjonować jak dziecko tylko dziecko ma funkcjonować jak ja. To ono
          dorośleje a nie ja dziecinnieję. Takie nowoczesne podejście to jest produkcja
          rozwydrzonych bachorów i następnym razem jak zobaczysz zdemolowany przystanek
          albo będziesz jechać zdemolowanym pociągiem to pomyśl że to po prostu taka
          trochę większa dziecinka wyładowała swoje emocje i ciesz się że wtedy nie
          stanęłaś jej na drodze. Po prostu ktoś kiedyś tej dziecince pozwalał "się
          wyzłościć" zamiast dać po dupie lub wylać kubek zimnej wody na łeb na opamiętanie.
          • zawsze-zosia Re: prowokator :P 29.05.08, 11:58
            acorns współczuję twoim dzieciom. Serio. A jak im zęby rosły i były
            marudne to dawałeś im kopa w tyłek ( tylko takiego porządnego)
            pewnie. Niech gó..arstwo poczuje prawdziwy ból a nie jakieś
            pierdoły. Dziecko to też człowiek i posiada układ nerwowy wiesz?
            Autorka wątku pisze o swoich problemach z dzieckiem i dziewczyny
            dość miękko przekazały jej, że prawdopodobnie brak jej cierpliwości,
            sytemu nagród, a nie kar i jeszcze kilka innych prawd. No ale to dla
            ciebie jakieś wydumane pseudonaukowe pierdoły. Przecież wystarczy
            dać przez łeb i drugi raz dziecko się mocno zastanowi zanim choćby
            piśnie. To takie proste, a głupie baby się cackają .
            Pociągi rozwalają raczej te dzieci ( oczywiście w nieco już
            wyrośniętej postaci), które dorastały w poczuciu braku własnej
            wartości.Twój przepis na "sukces" wychowawczy prowadzi w prostej
            drodze do wielu zaburzeń choćby z agresją jakojedynym posobem na
            życie,anoreksją,bulimią, brakiem wiary w siebie itp.
            Wszelkie ekstrema są złe.
            Dziecko to nie pies, którego tresujemy. Trzeba sie wysilić i
            spróbować zrozumieć małego człowieka.
            I na koniec jeszcze: Tak dziecko ma prawo czuć się sfrustrowane -
            tak jak ty, ma prawo do sprzeciwu - tak jak ty, do własnego zdania-
            słowem ma te same prawa co ty. Tylko niestety dzieci są przez wiele
            lat skazane na często zwyrodniałych, pozbawionych uczuć wyższych
            rodziców ( to odnośnie ostatnich doniesień o znęcaniu) i ...
            rodziców o dyktatorskich zapędach ( to odnośnie ciebie)


            • acorns Re: prowokator :P 29.05.08, 20:55
              > acorns współczuję twoim dzieciom. Serio. A jak im zęby rosły i były
              > marudne to dawałeś im kopa w tyłek

              Jak nie odróżniasz awanturującej się czterolatki od płaczącego z powodu
              ząbkowania niemowlaka to ja mogę współczuć Twoim dzieciom.

              > Autorka wątku pisze o swoich problemach z dzieckiem i dziewczyny
              > dość miękko przekazały jej, że prawdopodobnie brak jej
              > cierpliwości, sytemu nagród, a nie kar i jeszcze kilka innych
              > prawd.

              No właśnie - wszystko lekko, wszystko miękko a tu trzeba twardo. Małolata ma
              wiedzieć że nie ona rządzi i że w tym domu się nie wrzeszczy, nie piszczy ani
              nie kopie w drzwi od klopa. Jak jest koniec oglądania bajek to niunia ma
              grzecznie podnieść dupsko od telewizora a nie robić awantur bo jak zrobi to
              będzie polana zimną wodą. Negocjować z dzieckiem to ja mogę jak zacznie więcej
              rozumieć a jak chce coś wynegocjować teraz to ma ładnie poprosić a nie wrzeszczeć.

              > Przecież wystarczy
              > dać przez łeb i drugi raz dziecko się mocno zastanowi zanim choćby
              > piśnie. To takie proste, a głupie baby się cackają .

              Nigdy nie uderzyłem córki za karę. Dostała ode mnie nieraz ale na sparingu jak
              ją uczyłem walczyć ale to zupełnie inne zasady wtedy obowiązują.

              > Twój przepis na "sukces" wychowawczy prowadzi w prostej
              > drodze do wielu zaburzeń choćby z agresją jakojedynym posobem na
              > życie,anoreksją,bulimią, brakiem wiary w siebie itp.

              Obejrzyj "Balladę o Januszku" to zobaczysz co do czego prowadzi. Czterolatka ma
              się słuchać, ewentualnie ładnie prosić a nie wymuszać wrzaskiem i się awanturować.

              > Dziecko to nie pies, którego tresujemy. Trzeba sie wysilić i
              > spróbować zrozumieć małego człowieka.

              Co z tego że ja rozumiem skoro dzieciak nie rozumie? Jak wytłumaczyć typowej
              czterolatce dlaczego trzecia z kolei godzina gapienia się na odmóżdżające bajki
              jest dla niej niewskazana. Jakim argumentem się posłużysz jak czterolatka
              zacznie wyć i powtarzać w kółko jak mantrę "ja chcę bajki"?

              > I na koniec jeszcze: Tak dziecko ma prawo czuć się sfrustrowane -
              > tak jak ty, ma prawo do sprzeciwu - tak jak ty, do własnego zdania-
              > słowem ma te same prawa co ty.

              Ja jako rodzic jestem od ustalania kto ma jakie prawa. I co z tego że ma prawo
              do sprzeciwu i własnego zdania na temat wieczornej kąpieli jak za chwilę i tak
              się w wannie znajdzie? Ja nie zamierzam hodować bachorków które mają tylko i
              wyłącznie prawa i żadnych obowiązków.

              > rodziców o dyktatorskich zapędach ( to odnośnie ciebie

              Tyle wolności ile moja córka miała i ma to nawet w Ameryce nie ma. Ale ona wie
              jakiemu prawu podlega i co grozi za jego złamanie. W zeszłym roku zaczęła
              przejawiać skłonności do agresji. Wystarczyła jedna rozmowa i zaraz spasowała. A
              inne dziewczyny siedzą w poprawczaku. Jak to jest?
              • lila1974 Re: prowokator :P 30.05.08, 13:50
                Z tą "Balladą o januszku" to pojechałeś.
                Na prawdę sądzisz, że jesteśmy takie nieporadne, jak matka Januszka?
                Nie wiem, czy zauwazyłes, że ta kobieta wogóle nie WYCHOWYWAŁA
                swojego syna?
                Ja swoje wychowuję i choć w pysk nie szczelam, ani zimną wodą nie
                polewam, to jednak są w miare posłuszne a histerię urządzają od
                wielkiego dzwonu. Jesli twoja córa nie urzadzała ich wcale to
                własnie dlatego, że ją WYTRESOWAŁEŚ nie WYCHOWAŁEŚ.
                • mama_kotula Re: prowokator :P 30.05.08, 14:16
                  lila1974 napisała:
                  > Jesli twoja córa nie urzadzała ich wcale to
                  > własnie dlatego, że ją WYTRESOWAŁEŚ nie WYCHOWAŁEŚ.

                  A wiesz, Lilu - bo dla niektórych liczy się zamierzony efekt końcowy.
                  W tym przypadku zamierzonym efektem końcowym jest produkt pt. "dziecię, które się nie awanturuje, nie wymusza i jest >grzeczne<".
                  Droga do efektu i ewentualne skutki uboczne już mniej ważne - byle szybko było wink))

                  To jest tak, że ja np. chcę mieć odtwarzacz mp3 i mam dwie opcje - mogę go kupić, a mogę go ukraść. W obu przypadkach efekt końcowy jest taki sam - czyli moje posiadanie odtwarzacza mp3. Tylko metoda się nieco różni wink))

                  Sam Acorns jest najlepszym przykładem skutków spustoszenia emocjonalnego, jakie czyni opisywana przezeń wink))
                  • mama_kotula errata 30.05.08, 14:16
                    mama_kotula napisała:


                    > Sam Acorns jest najlepszym przykładem skutków spustoszenia emocjonalnego,
                    jakie czyni opisywana przezeń

                    "... opisywana przezeń metoda", zżarło mi wyraz wink
                • acorns Re: prowokator :P 30.05.08, 17:09
                  > Jesli twoja córa nie urzadzała ich wcale to własnie dlatego, że ją
                  > WYTRESOWAŁEŚ nie WYCHOWAŁEŚ.

                  Nie była nigdy bita za karę chociaż czasem jej się zdarzało nakręcać z byle
                  powodu. Najczęściej jak trzeba było iść do domu z placu zabaw. Ja prosiłem tylko
                  dwa razy, następnie brałem pod pachę i wynosiłem. Jak machała rączkami,
                  blokowałem rączki, jak nóżkami to blokowałem nóżki, jak wrzeszczała to
                  przykrywałem jej usta łapą i co wtedy mogła? Ano nic nie mogła poza byciem
                  niesioną w bardzo dla niej niewygodnej pozycji. Potem tylko wystarczyło
                  konkretne pytanie - wychodzisz sama czy mam cię wynieść? Negocjować to ja mogłem
                  jak miała 5 lat mniej więcej bo wtedy zaczynała pamiętać co było istalone a nie
                  tak wybiórczo czyli tylko to co dla niej wygodne
                  • lila1974 Re: prowokator :P 30.05.08, 19:52
                    A czy zauważyłeś, że właśnie konsekwencję w tym temacie doradzamy?
                    Mam wrażenie, że czytasz bardzo wybiórczo.
          • lila1974 acrons 29.05.08, 14:52
            Między tolerowaniem wybryków dzieciaka i chodowaniem egoisty a
            szacunkiem dla małego dziecka jest spora przepaść.
            • acorns Re: acrons 29.05.08, 21:08
              > Między tolerowaniem wybryków dzieciaka i chodowaniem egoisty a
              > szacunkiem dla małego dziecka jest spora przepaść.

              Kto tu mówił o braku szacunku? Przecież ja nie poniżam dzieciaka ani się nad nim
              nie znęcam. Naprawdę łatwiej mi przywalić niż iść po kubek, nabrać wody i polać
              dziecko. Jeśli używałem wody w celu przywołania dzieciaka do porządku to właśnie
              dlatego żeby go nie poniżać biciem. Widzisz, z pięści mogę przywalić mężczyźnie
              i to dla mnie nie jest poniżenie. Z liścia mogę dać lamusowi albo dziwce i to
              jest poniżenie. Śmiecia mogę obszczać i to też jest poniżenie. Dziecko mogę
              oblać zimną wodą co poniżeniem z pewnością nie jest.
              • mama_kotula Re: acrons 29.05.08, 21:32
                acorns napisał:
                > Dziecko mogę oblać zimną wodą co poniżeniem z pewnością nie jest.

                Heh, przypomniał mi się jeden artykuł o karach, jakie stosują rodzice.

                Basia, 6 lat - "Rodzice dają karę, kiedy dziecko ich nie słucha - na przykład
                wcale nie chce kłaść się spać. Najgorsze jest wkładanie do wanny i polewanie
                zimną wodę, albo bieganie dookoła domu."
              • lila1974 Re: acrons 29.05.08, 22:15
                Dla ciebie nie jest a dla mnie jednak jest.
                Czy swoich dorosłych rozmówców również polewasz wodą, by ich
                przywołać do porządku?
                • mama_kotula Re: acrons 29.05.08, 22:37
                  lila1974 napisała:
                  > Czy swoich dorosłych rozmówców również polewasz wodą, by ich
                  > przywołać do porządku?

                  Zaraz padnie odpowiedź "histerykom tak się robi, albo się trzaska w twarz do
                  ochłonięcia" tongue_outPPP
                  • babcia47 Re: acrons 29.05.08, 22:47
                    czy mi się zdaje czy ten Ony co sobie 14-tolatkę na żonę
                    wychował?..to teraz ma "doswiadczenie" z czterolatką i z córką w
                    wieku żony, z poprzedniego zwiazku...nie ma to jak baby wziąść
                    na "huk" i "z liscia" zaprawić..żadna nie podskoczy! szczególnie
                    małolaty..
                • sarling Re: acrons 29.05.08, 22:52
                  Szkoda strzepić palce o klawiaturę, acrons.
                  Na forum dzieciowym króluje lobby wszystkowiedzących i
                  zawszeskutecznych, wciąż powtarzające te seme pretensjonalne teksty.

                  Nie zgadzam się z niektórymi Twoimi metodami wychowawczymi, ale
                  rozumiem ogólną ideę.
                  Współczesne koncepcje wychowania hołdują małym (a później dorosłym)
                  narcyzom.
                  Dorosły i dziecko nie są sobie równi, cokolwiek lobby o tym myśli.
                  Z tej nierówności wynikają i ograniczenia i przywileje dla obu
                  stron, nie tylko dla jednej. Niestety, najczęściej widzę
                  jednostronne traktowanie - albo rodzic albo dziecko nie ma żadnych
                  praw. Wśród forumowych mądralińskich najczęsciej więcej praw ma
                  dziecko. Smutne.
                  • mama_kotula Re: acrons 29.05.08, 23:14
                    sarling napisała:
                    > Niestety, najczęściej widzę jednostronne traktowanie - albo rodzic albo
                    dziecko nie ma żadnych praw. Wśród forumowych mądralińskich najczęsciej więcej
                    praw ma dziecko. Smutne.

                    Bo generalnie chodzi o to, aby znaleźć złoty środek we wszystkim.

                    Nie uważam, że moje dziecko będzie miało traumę na całe życie, jeśli je ukarzę
                    odpowiednio do przewinienia - natomiast kara nie musi polegać na użyciu siły. Są
                    o wiele bardziej uciążliwe kary (szczerze mówiąc, to np. w szkole średniej
                    marzyłam o tym, aby moja mama mi raz a porządnie obiła ryło, tak jak to czyniły
                    mamy moich koleżanek, niż mnie ignorowała bez jednego słowa, co życie w jednym
                    mieszkaniu czyniło okropnym i nie do zniesienia).

                    Natomiast uważam, że metody Acornsa wynikają z niskich pobudek, są prymitywne,
                    okrutne i mściwe. I uwłaczające godności ludzkiej.
                    • kropkacom Re: acrons 29.05.08, 23:26
                      > Natomiast uważam, że metody Acornsa wynikają z niskich pobudek, są prymitywne,
                      > okrutne i mściwe. I uwłaczające godności ludzkiej.

                      Myślę że Acornsa jest leniwy. Nie będzie męczył głowy pytaniami "po co" i
                      "dlaczego". Zaleje wodą i spokój. Tylko że dzieci łatwo wyczuwają takie lenistwo
                      rodziców.
                      • mama_kotula Re: acrons 29.05.08, 23:52
                        Nie, to jest takie wychowanie, dość popularne niestety - niekoniecznie lenistwo, po prostu silne przekonanie, że nic innego nie zadziała (więc po co próbować)

                        To się nazywa siłowe ustalanie przywództwa w stadzie, oparte na prymitywnych instynktach, na zastraszeniu i przymusie. System antymotywacji - nie chcesz represji, to podporządkuj się przywódcy.
                        Problem zaczyna się wtedy, kiedy stado rośnie w siłę i za pomocą identycznych metod zechce obalić przywódcę, ale cóż - takie prawa stada wink
                    • acorns Re: acrons 30.05.08, 16:53
                      > Natomiast uważam, że metody Acornsa wynikają z niskich pobudek, są
                      > prymitywne, okrutne i mściwe. I uwłaczające godności ludzkiej.

                      Nie przesadzaj. Znam bardziej brutalne metody, jedną z nich opisałem tu:

                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=73487530&a=73505003
                      To tzw. serbska metoda stosowana głównie wobec kobiet celem wymuszenia czegoś
                      tam. Czasem nazywana jest metodą bułgarską bo tamtejsza mafia podobno chętnie ją
                      stosuje. Żeby było jasne – nigdy nie zastosowałem jej wobec nikogo a na tamtym
                      forum podałem ją tak dla jaj a nie na poważnie.

                      Ja jestem bardzo łagodny do dzieci. Co powiesz co na wysmarowanie nielubianej
                      koleżance dziurki w tyłku tym pikantnym olejkiem z zupki chińskiej? Dokonała
                      tego totalnie bezstresowo chowana a raczej w ogóle nie wychowywana
                      dziesięcioletnia koleżanka Młodej razem z inną koleżanką na zimowisku z
                      Caritasem. A co powiesz na Cyklon B? Cyklon B to siad komuś dupą na twarz,
                      przyciśnięcie rąk i puszczenie zajebiście śmierdzącego bąka. Dokonała tego ta
                      sama koleżanka na swojej małej kuzynce ot tak sobie bo chciała mi pokazać czego
                      nauczył ją starszy brat. Mój kubek zimnej wody w celu przestawienia dzieciaka z
                      funkcji "wycie" na funkcję "słuchanie" to w porównaniu z tym pieszczota.
                      • mama_kotula Re: acrons 30.05.08, 18:38
                        acorns napisał:

                        > > Natomiast uważam, że metody Acornsa wynikają z niskich pobudek, są
                        > > prymitywne, okrutne i mściwe. I uwłaczające godności ludzkiej.
                        >
                        > Nie przesadzaj. Znam bardziej brutalne metody

                        Acorns, ja też znam bardziej brutalne metody karania, że tak powiem - z
                        autopsji, w szczegóły nie będę wnikać, ale wierz mi - znam mnóstwo sposobów na
                        poniżające człowieka wyegzekwowanie posłuszeństwa.

                        Ale to, że istnieją bardziej brutalne metody, nie znaczy, że twoje nie są. Bo
                        są. Może nie tyle brutalne, co wyjątkowo prymitywne. Tyle.
                        To, że arszenik jest bardziej toksyczny od cyjanku, nie sprawia, że cyjanek
                        przestaje być trucizną.

                        Między polewaniem dziecka zimną wodą i spaleniem mu zabawki, a wychowaniem
                        bezstresowym (czyli de facto brakiem wychowania) jest jeszcze duże pole do
                        popisu, nie sądzisz?
                      • lila1974 Re: acrons 30.05.08, 19:54
                        Jak sam raczyłeś zauważyć dziecko NIE BYŁO WYCHOWYWANE.
                  • acorns Re: acrons 30.05.08, 17:00
                    > Szkoda strzepić palce o klawiaturę, acrons.
                    > Na forum dzieciowym króluje lobby wszystkowiedzących i
                    > zawszeskutecznych, wciąż powtarzające te seme pretensjonalne teksty.

                    Tak to jest jak baba nie ma co robić i ma czas na siedzenie w w internecie i
                    czytanie kolorowych pisemek. Naczyta się tych bzdur i myśli że jest taka
                    nowoczesna i światowa i w ogóle cywilizowana, a dzieciaki robią co chcą,
                    urządzają dzikie awantury, wyją, wrzeszczą, piszczą, rzucają zabawkami, w drzwi
                    kopią a sąsiedzi mają dosyć no bo ile można tego wysłuchiwać. Niedawno spotkałem
                    moją znajomą ze szkolnych lat podrapaną i pogryzioną na twarzy i rękach. Tak się
                    skończyło stosowanie metody przytulania dzieciaka który dostał szału bo mu
                    kubeczek postawiła nie po tej stronie talerza co trzeba. Za parę lat dostanie
                    pewnie od kochanego syneczka bejzbolem po kolanach.
                    • lila1974 Re: acrons 30.05.08, 19:59
                      Hmmm dziwnych masz znajomych.
                      Wróciłam niedalej jak tydzień temu ze zlotu forumowego, gdzie było
                      trzynaścioro siabarajstwa od niemowlaka po zerówkowicza. Bardzo mnie
                      to spotkanie podbudowało. Wyobraź sobie, że ŻADNE z tych dzieci nie
                      urządzało awantur jakie opisujesz. Przypadek? Nie, wychowanie i to
                      własie to wyśmiewane przez Ciebie - czyli okazywanie dziecku
                      szacunku a jednocześnie wytyczanie mu granic.
                      • acorns Re: acrons 31.05.08, 10:49
                        Gdyby moja była w podobnym wieku i była czternasta z tego towarzystwa też nie
                        urządziłaby dzikich awantur. Jakoś nie ma traumy po moim wychowaniu a jedyne co
                        mi wypomina to to jak ją parę razy wystawiłem bo jej się należało i miała trochę
                        obciachu.
                        • lila1974 Re: acrons 31.05.08, 11:52
                          Ależ ja nie zaprzeczam, że Twoja nie może być "grzeczna".
                          Wierzę, że może skoro przechodziła "tresurę".

                          Przykład tej 13 pokazuje jednak, że dziecko nie tresowane a
                          wychowywane obśmiewanymi przez Ciebie metodami jest jednak
                          cywilizowane i pokazuje, że kompletnie nie masz racji pogardzając
                          innym sposobem wychowania jak Twój.

                          I podkreślę jeszcze raz - spróbuj rozróżniać wychowanie od
                          bezsilności, bo mylisz postawy.
                • acorns Re: acrons 30.05.08, 16:40
                  > Czy swoich dorosłych rozmówców również polewasz wodą, by ich
                  > przywołać do porządku?

                  Jak dorosły zacznie mi kopać w drzwi lub zacznie awanturę to dostanie w dziób
                  albo parę kopów po nerach. Nie mówimy o dorosłych tylko o małych dzieciach które
                  jakoś trzeba opanować.
                  • lila1974 Jakoś 30.05.08, 20:00
                    nie musi oznaczać metod chamskich, a Twoje polewanie wodą do takich
                    się sprowadza.

                    Do głowy by mi nawet nie przyszło, że można się tak pastwić nad
                    dzieckiem.
              • myelegans Re: acrons 31.05.08, 02:32
                Na prawde uwazasz, ze chlusniecie komus w twarz zimna woda nie jest upokarzajace?
                • acorns Re: acrons 31.05.08, 10:46
                  > Na prawde uwazasz, ze chlusniecie komus w twarz zimna woda nie jest
                  > upokarzajace?

                  Nie w twarz bo się dzieciak zachłystnąć może. Nie jest upokarzające bo to po
                  prostu jest przestawienie dzieciaka z funkcji "wycie" na funkcję "słuchanie" Tak
                  to nazwała moja córka. Jak dzieciak dostanie szału to nic kompletnie do niego
                  nie dociera. Trzeba go z tego amoku wyrwać a nie "pozwalać mu się wyzłościć" bo
                  sąsiedzi dostaną tzw. qrwicy jak przez pół godziny albo dłużej będą słuchać
                  ryków i wrzasku jakby co najmniej dzieciak był wbijany na pal. Takie ataki
                  złości nie są też dla dziecka czymś miłym. Lepiej polać zimną wodą a następnie
                  wytłumaczyć o co chodzi i mieć sprawę załatwioną w 10 do 15 minut a resztę czasu
                  przeznaczyć na lepsze zajęcie niż godzinne wycie z byle powodu.
                  • lila1974 Re: acrons 31.05.08, 11:56
                    Ależ Ty uwielbiasz przesadę.
                    Ja jestem zdecydowaną orędowniczką pozostawiania dziecka
                    rozhisteryzowanego samemu sobie i jakoś się nie zdazyło, by przez
                    godzinę któreś z moich córek uprawiałą dzikie wrzaski. Wręcz
                    przeciwnie, pozostawione bez widza stawały na równe nogi w dwie
                    minuty.

                    Ale skąd masz wiedzieć, że to działa skoro wolisz metody rodfem z
                    więzień.
                  • mama_kotula Re: acrons 31.05.08, 14:23
                    > Nie jest upokarzające bo to po prostu jest przestawienie dzieciaka > z funkcji
                    "wycie" na funkcję "słuchanie"

                    No. Jak na dysk wpadnie wirus, też można od razu zrobić format c: zamiast
                    przeskanować antywirem wink))
                    Strzelanie z armaty do wróbli, Acorns. Tyle.

                    > Jak dzieciak dostanie szału to nic kompletnie do niego
                    > nie dociera. Trzeba go z tego amoku wyrwać a nie "pozwalać mu się
                    > wyzłościć" bo sąsiedzi dostaną tzw. qrwicy jak przez pół godziny
                    > albo dłużej będą słuchać ryków i wrzasku jakby co najmniej dzieciak > był
                    wbijany na pal.

                    Acorns, a teraz z ręką na sercu - widziałeś kiedykolwiek histeryzujące i dziko
                    wrzeszczące przez pół godziny (albo dłużej) dziecko, czy tylko piszesz o tym, co
                    wyczytasz na forum?

                    (Oczywiście nie mam na myśli kolkujących niemowlaków, którym zdarza się
                    wrzeszczeć i dłużej).

                    Jestem pewna, że nie widziałeś ani nie słyszałeś półgodzinnej histerii.

                    Ja miałam taką wrzeszczącą 3,5-latkę (miałam - bo już nie wrzeszczy). Jak
                    wpadała w amok, byłam pewna, że to trwa, i trwa, i trwa. Kiedyś z ciekawości
                    zmierzyłam czas wrzasku - było to 6 minut. 6 minut, które w mojej głowie urosło
                    do pół godziny. Tak, że nie wierzę w opisywane na forach półgodzinne czy
                    godzinne histerie dużej intensywności. Wierzę, że ktoś może po kilku minutach
                    wrzasku mieć poczucie, iż trwa to o wiele dłużej.

                    Polanie zimną wodą wpędziłoby moje dziecko w jeszcze większą histerię. Jedynym
                    sposobem było uparte ignorowanie. O dziwo, zadziałało. Bez uciekania się do
                    idiotycznych metod rodem z pierdla i psychiatryka.
      • ma_dre Re: Pomozcie okielznac 4 latke 28.05.08, 17:25
        dysmózgowie byly, a jakze, jestes ich najlepszym przykladem
        • guderianka Re: Pomozcie okielznac 4 latke 31.05.08, 09:20
          Lila-bardzo fajnie to opisałaś, lepiej nie potrafię wink


          Dodam tylko,że w przypadku mojej córki świetnie działała "umowa".
          Umawiałyśmy się na wszystko. Ona czuła się dowartościowana i "ważna"
          bo miała wpływ na to, co będzie robiła a ja drobnymi kroczkami
          osiagałam swój cel. Jeśli chodzi o zakończenie:oglądania bajki,
          zabawy, pobytu na placu zabaw.Stosowała metodę uprzedzania.
          Mówiłam,że za 15 minut będziemy wychodzić (wyłączać/kończyć ) po
          czym co kilka minut mówiłam o upływie czasu lub o tym, ile jeszcze
          go zostało. Na ostatnie parę minut nastawiałam komórkę i dawałam
          córce do ręki. Gdy telefon dzwonił (w jej kieszeni!!wink córka karnie
          i bez problemu była przygotowana na zakończenie w danej chwili
          przyjemności
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka