Dodaj do ulubionych

Co z tą dysleksją?

10.10.08, 09:35
Czy dysleksja to aby nie "taka moda"? Jak to się dzieje, że aż tyle
dzieci otrzymuje zaświadczenia o dysleksji? Czy przyczyn dysleksji
rzeczywiście można upatrywać w nieprawidłowościach funkcjonowania
mózgu? Wiele takich pytań ostatnio pojawia się w prasie oraz mniej
lub bardziej formalnych dyskusjach.

www.charaktery.eu/artykuly/Rodzina/337/Co-z-ta-dysleksja/
Obserwuj wątek
    • czarna.kotka.psotka Re: Co z tą dysleksją? 10.10.08, 12:15
      Moim skromnym zdaniem, dysleksja jest już passe (przepraszam za brak
      akcentu). Obecnie zapanowała moda na dyskalkulię wink.
    • mamulenka Re: Co z tą dysleksją? 10.10.08, 15:04
      Moim zdaniem w wielu przypadkach zdobycie papierka o rzekomej dysleksji to
      metoda na wygodnictwo.
      A tak swoją drogą, to byłam zszokowana, gdy usłyszałam, że teraz w szkołach
      prace/wypracowania dzieci (4 klasa szkoły podstawowej) oddawane nauczycielowi w
      formie wydruku komputerowego są wyżej oceniane, aniżeli te pisane ręcznie. No i
      gdzie tu mowa o nauczeniu się ortografii, skoro "bezduszna maszyna" sama
      automatycznie poprawia błędy???!!!
      • verdana Re: Co z tą dysleksją? 10.10.08, 15:23
        Hm... A kaligrafi jeszcze w szkołach uczą? Malowania z natury?
        Cerowania? Tabliczki mnożenia do 20x20? Dodawania w pamieci kolumn
        cyfr?
        Pewne rzeczy po prostu przestaja być powoli potrzebne - obawiam się,
        ze dzięki komputerom ortografia podzieli los kaligrafii. I co w tym
        strasznego?
      • jakw Re: Co z tą dysleksją? 10.10.08, 21:38
        Ja się tam pani nie dziwię - daje premię za to, że nie musi sobie
        oczu marnować na odcyfrowywanie bazgrołków.
        Ale w szkole u mojej siostrzenicy nie można oddać pracy
        wydrukowanej. Więc nasza rodzinna dyslektyczka większe prace pisze
        na kompie (zdecydowanie łatwiej błędy poprawić nie przepisując
        całości 550 razy), a potem... przepisuje. A reguły ortograficzne jak
        najbardziej zna - chyba nawet lepiej niż moja córka-niedyslektyczka.
        Ale moja córka błędy robi sporadycznie, jej siostra cioteczna
        sporadycznie błędów nie robi.
        Zresztą sprawdzanie pisowni można wyłączyć
        • verdana Re: Co z tą dysleksją? 10.10.08, 21:43
          To ja Cie przelicytuję.
          Moi dysortograficy nie tylko znają reguły na wyrywki, czytaja parę
          książek tygodniowo(najstarszy i kilkanascie potrafi...), ale niczego
          bezbłędnie nie potrafią nawet przepisać. Rozpacz. Reedukatorzy
          starszych, załamani, polecili mi nabyć komputer i zapomniec o
          ręcznym pisaniu, bo to beznajdziejne przypadki. Reedukatorka
          najmlodszego chwali go za pracowitość, ale już się łamie - tez nic z
          ćwiczeń nie będzie.
          • maksimum Re: Co z tą dysleksją? 11.10.08, 05:14
            verdana napisała:

            > To ja Cie przelicytuję.
            > Moi dysortograficy nie tylko znają reguły na wyrywki, czytaja parę
            > książek tygodniowo(najstarszy i kilkanascie potrafi...), ale >niczego
            bezbłędnie nie potrafią nawet przepisać. Rozpacz.

            A jak jest z innymi przedmiotami?
            Matematyka,geografia,historia,biologia?

            Bo w porzadnej szkole w NYC,pani matematyczka obnizyla stopien z klasowki za
            blad w pisowni.

    • jakw Re: Co z tą dysleksją? 10.10.08, 21:44
      Trochę to cwaniactwo bo dyslektycy mogą dłużej testy pisać. Inna
      sprawa, że dzieciaki kiedyś chyba więcej pisały, a nie tylko
      podkreślały odpowiedzi w zeszytach ćwiczeń - więc lżejsze
      przypadki "rehabilitowały" się same.
      Ale jest też większa świadomość wśród rodziców i nauczycieli, że cos
      takiego istnieje. Mojemu mężowi nauczycielka w I czy II klasie ucho
      naderwała, bo uważała, że on złośliwie, przepisując tekst z tablicy,
      robi błędy...na szczęście ma mądrych rodziców.
      • verdana Re: Co z tą dysleksją? 11.10.08, 09:10
        Lżejsze przypadki o których piszesz, to przypadki dzieci nie
        umiejących pisać, a nie dysortografików. O ile dysleksja (czyli
        nieumiejetność czytania) da sie czasem "wyprostować", to coraz
        więcej znanych mi reedukatorów twierdzi, ze dysortografik może pisać
        tochę lepiej, ale dobrze nigdy nie będzie. Moja córka studentka -
        autorkadwóch książek, kilku artykułów i td - pisze bezustannie, a
        dysortografię jak miała, tak ma.
        To trochę tak, jak z wolno biegającym dzieckiem. Można powiedzieć,
        ze pewnie jak poćwiczy, to dogoni średnią klasową. Ale nie dziecko,
        które ma jedną nogę niesprawną - jemu nie pomogą biegi trzy razy
        dziennie, zawsze będzie gorsze od innych.
        • maksimum Re: Co z tą dysleksją? 12.10.08, 04:58
          > Moja córka studentka -
          > autorkadwóch książek, kilku artykułów i td - pisze bezustannie, a
          > dysortografię jak miała, tak ma.
          ---------
          Z tego rozumiem,ze mimo dysortografii,jezyk w ktorym pisze jest jej
          najmocniejszym przedmiotem na studiach.
          • verdana Re: Co z tą dysleksją? 12.10.08, 12:45

            Żle rozumiesz. Studiuje zupelnie co innego, niż filologię.
            • kocianna Re: Co z tą dysleksją? 13.10.08, 22:26
              Ja jestem tłumaczką dwóch (w porywach do czterech) języków, i mam dyslekcję.
              Moje tłumaczenia musi sczytywać mąż, bo wiecznie przestawiam cyfry i litery w
              nazwiskach. Bez komputera nie dałabym sobie rady. Moja polonistka w szkole
              łapała się za głowę - merytorycznie wypracowanie na 6, ale co z tego, jeśli ma
              42 byki.

              Aha, dysleksja została zdiagnozowana po skończeniu studiów - wcześniej była
              "niemodna".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka