Dodaj do ulubionych

Autorytet ojca...

28.11.08, 18:53
Powiedzcie mi,czy to z facetami coś się stało,czy też może za dużo
pracują i nie mają kontaktu z dziećmi.Dość,że w wielu wątkach są
skargi na naprawdę naganne zachowanie dzieci i wynika z nich,że
oboje rodzice nie moga sobie poradzić nie tylko z nastolatkiem,ale
nawet z kilkulatkiem.Mój mąż poświęca dzieciom czas,kiedy może,też
dużo pracuje,nigdy nie uderzył dziecka,nie krzyczy na nich,czasem
powie tylko coś stanowczym tonem.I to wystarczy.Dla moich
nastolatków jest on ogromnym autorytetem,przy czym ich kontakty są
też bliskie,ciepłe.Nie wiem,jak to się stało,ale po prostu nasze
dzieci nie sa w stanie zrobić pewnych rzeczy i to nie ze strachu
przed ojcem,ale już po prostu z nawyku.Ja jestem raczej typem matki-
przyjaciółki,której można wszystko powiedzieć.Z przerażeniem patrzę
teraz na ojców,którzy nie potrafią poradzić sobie z
kilkulatkiem.Oczywiście piszę tu o dzieciach nie mających jakichś
problemów głębszej natury,ale zwyczajnie niegrzecznych.Może matki
przejęły większość odpowiedzialności za dzieci.Nie wiem.
Obserwuj wątek
    • joannaiwa Re: Autorytet ojca... 30.11.08, 04:39
      No to ja Ci odpowiem jak to wygląda w środowisku wielkich kancelarii prawniczych w Warszawie. Pracuje się na okrągło (zwłaszcza faceci), w tym w weekendy, a spora część ojców nawet jak nie musi i tak ucieka w weekend do kancelarii pod pretekstem kolejnego projektu (są wyjątki oczywiście). Taki ojciec wraca w tygodniu nie wcześniej niż o 21.00 (jeśli nie później), a jeden z moich znajomych nawet jak wracał o tej porze i dzieci nie spały to i tak uciekał do gabinetu żeby pograć na komputerze, bo musi się odstresować. Dzieci chowają matki, często niepracujące, a jak matki pracują i mają ten sam styl, to opiekunki. Ja po urodzeniu dziecka zmieniłam pracę, a mój mąż nie jest prawnikiem i pracuje w ludzkich godzinach, więc zostaje nam czas na wychowanie dziecka. Dziecko nie jest niegrzeczne bez powodu - to jest często reakcja na brak uwagi i czasu dla niego rodziców. Sposób na to, aby choć wskutek niegrzecznego zachowania skupić na sobie uwagę rodziców. Są też błędy wychowawcze przez zaniechanie uczenia dziecka jakichkolwiek reguł. To są tzw. dzieci hodowane, których niestety coraz więcej.
    • e_r_i_n Re: Autorytet ojca... 30.11.08, 10:04
      Pewnie po trochu wszystkiego - i dużo pracy, i fakt, że wielu
      facetów traktuje wychowywanie dziecka i opiekę nad nim jako kobiece
      zadanie, i to, że niektore kobiety nie dopuszczają ojca do dziecka
      (w sensie opieki), myslac, ze tylko one sa w stanie wszystko zrobic
      dobrze.
      • azile.oli Re: Autorytet ojca... 30.11.08, 12:00
        To smutne,że faceci uciekają od obowiązków wychowawczych,nie zdają
        sobie sprawy,że działają na swoją niekorzyść.A jeszcze smutniejsze
        jest,że pozostawiają swoje partnerki sam na sam z problemami
        wychowawczymi.Jeżeli zaś matka sama zwalnia go z obowiązków to robi
        krzywdę przede wszystkim sobie.Ale się zastanawiam potem nad
        postami:''pięciolatek bije mnie i ojca''-co robić?Nie wyobrażam
        sobie,żeby którekolwiek z moich dzieci uderzyło któreś z nas,a ojca
        w szczególności.a też go bardzo często nie było w domu.Ale autorytet
        działał niejako na odległość. A niejednokrotnie widzę,że dziecko
        pozostawione z ojcem zachowuje się jeszcze gorzej,niż przy matce,a
        ten,zamiast zareagować ma minę,jakby właśnie spadło na niego tornado.
        • e_r_i_n Re: Autorytet ojca... 30.11.08, 14:44
          azile.oli napisała:

          > Nie wyobrażam sobie,żeby którekolwiek z moich dzieci uderzyło
          > któreś z nas,a ojca w szczególności

          Dlaczego ojca w szczególności? Ja sobie nie wyobrażam uderzenia
          któregokolwiek z rodziców (mówię o dziecku od powiedzmy 4-5 lat
          wzwyż, młodszemu w emocjach może się zdarzyć, ale trzeba to od razu
          korygować).

          Ja od zawsze wyznawałam zasade, że ojciec ma dokładnie takie samo
          znaczenie, jak matka. Owszem, do pewnego momentu matka to matka, bo
          ma piersi, bo dziecko ja lepiej zna itd. I więź zawsze jest inna z
          ojcem i matką. Ale ich obecnosc jest rownie wazna.
          Na szczescie meza mam myslacego tak samo.
          • azile.oli Re: Autorytet ojca... 30.11.08, 15:20
            Może źle się wyraziłam,że''ojca w szczególności''.dziecko nie ma
            prawa uderzyć żadnego z rodziców,miałam tu raczej na myśli taką
            sytuację,że jest to małe dziecko,i ,po prostu zanim pomyśli,to łapką
            się zamachnie,a ponieważ w pewnym wieku ma bliższy kontakt z
            matką,to taki jednorazowy incydent trafi właśnie na nią.Mówię tu o
            takim okresie w życiu dziecka,kiedy ono jeszcze utożsamia się z
            matką.Ale to może być tylko sytuacja incydentalna i w zasadzie nie
            powinna się zdarzać w stosunku do żadnego z rodziców. Oczywistym
            jest fakt,że ojciec piętnuje złe zachowanie dziecka względem
            matki,nawet jeśli to samo dziecko wobec niego zachowuje się bez
            zarzutu.Nie chodziło mi tylko o bicie rodziców przez dzieci,ale po
            prostu o wszystkie nieakceptowalne zachowania.
          • pelagaa Re: Autorytet ojca... 01.12.08, 09:38
            > Ja od zawsze wyznawałam zasade, że ojciec ma dokładnie takie samo
            > znaczenie, jak matka.
            > [...] ich obecnosc jest rownie wazna.
            > Na szczescie meza mam myslacego tak samo.

            Chyba nader wybiorczo ten maz mysli tak samo. Chyba, ze sla jednego
            dziecak jest wazna, a dla drugiego nie. Wybacz ale flaki mi sie
            wywracaja, jak takie cos czytam spod Twojej klawiatury.
            Rozumiem, ze mozesz byc szczesliwa z mezem, nie trwierdze, ze
            powinnas go rzucic z powodu olania syna z poprzedniego malzenstwa.
            Nie twierdze, ze jest goewnianym ojcem dla Waszego syna.
            Jednak jego postawa wobec pierwszego syna swiadczy o tym, ze ma
            gleboko w dupie fakt, czy czy obecnosc ojca w zyciu dziecka jest
            wazna.
            • azile.oli Re: Autorytet ojca... 01.12.08, 10:10
              Słuchaj,chyba pomyliłaś wątki.Tu nikt nie pisał o dzieciach z
              pierwszego czy drugiego związku,ale o roli ojca w wychowaniu dziecka
              ogólnie.Przytoczyłaś wypowiedź erin,nie zauważyłam,żeby pisała o
              jakimś dziecku z pierwszego związku,ale wyraziła opinię,że oboje
              rodzice są ważni w życiu dziecka.Nie wiem,czy przeczytałaś mój
              pierwszy post w tym wątku,absolutnie nie dotyczy on dzieci z
              rozbitych rodzin,a tylko roli ojca w wychowaniu i tego,że niestety
              często nie jest on dla dziecka autorytetem z różnych powodów.Ani
              jedna osoba nie napisała,że jej mąż ma syna z pierwszego małżeństwa
              i go olewa.
              • pelagaa Re: Autorytet ojca... 01.12.08, 10:26
                Nie sadze, abym cos pomylila.
                Jesli ojciec uwaza, ze jego obecnosc jest wazna w zyciu dziecka, to
                nie ma znaczenia, czy mieszka z dzieckiem, czy nie i z ktorego
                malzenstwa to dziecko pochodzi. Rola ojca w wychowaniu nie powinna
                zalezec od tego, czy sie rozwiodl, czy nie.
            • e_r_i_n Re: Autorytet ojca... 01.12.08, 10:40
              pelagaa napisała:

              > Wybacz ale flaki mi sie wywracaja, jak takie cos czytam spod
              > Twojej klawiatury.

              Jest na to jedna i skuteczna rada, którą sama stosujesz.

              > Nie twierdze, ze jest goewnianym ojcem dla Waszego syna.

              Więc co robisz w tym wątku? Ja piszę o układzie mój mąż - MÓJ syn.
              W temacie innym dyskutuj z innymi osobami.
              • pelagaa Re: Autorytet ojca... 01.12.08, 10:56
                > Więc co robisz w tym wątku?

                Pisze, bo sie na niego natknelam i jakos dla mnie jest niedorzeczny
                Twoj post, ktory nie mowi o ukladzie Twoj maz-Twoj syn, tylko o
                obecnosci, udziale w wychowaniu, autorytecie (bo to sie przeciez
                wszystko za soba wiaze) ojca w zyciu dziecka. Obojetnie jakiego
                dziecka. Pisalas o podejsciu do TEMATU swojego meza. Zakladam, ze
                podejscie, przekonania, powinny obejmowac wszystkie dzieci, bo chyba
                jest niedorzenoscia, ze ojciec zasadniczo uwaza, ze trzeba WLASNE
                dziecko wychowywac i jego obecnosc jest rownie wazna, co matki, pod
                warunkiem, ze dotyczy to tylko dziecka i matki, z ktorymi mieszka.
                • e_r_i_n Re: Autorytet ojca... 01.12.08, 11:00
                  pelagaa napisała:

                  > Pisalas o podejsciu do TEMATU swojego meza.

                  Nie. Pisałam, jakie JA mam podejście do tematu. I dopisałam na
                  koniec, że mój mąż ma takie samo zdanie - w związku z czym NASZE
                  dziecko współwychowuje.
                  Nie przyszło Ci do głowy, że ludzie mogą mieć świadomość swoich
                  błędów i się poprawiają? Że pewnych błędów nie da się naprawić, za
                  to można starać się ich nie popełniać znowu?
                  Pewnie nie, w końcu temat mojego życia jest dla Ciebie taki czarno -
                  biały. Może być, Twoje prawo. Ale ja nie mam zamiaru z Tobą o tym
                  dyskutować - bo nie jesteś stroną żadnego układu, w którym stroną
                  jestem ja.
                  • chalsia Re: Autorytet ojca... 01.12.08, 11:28
                    > błędów i się poprawiają? Że pewnych błędów nie da się naprawić,
                    za
                    > to można starać się ich nie popełniać znowu?

                    a co niby stoi na przeszkodzie by ten błąd naprawić? Nic, oprócz
                    oczywiście braku chęci na to Twojego męża.
                    • e_r_i_n Re: Autorytet ojca... 01.12.08, 11:30
                      chalsia napisała:

                      > a co niby stoi na przeszkodzie by ten błąd naprawić? Nic, oprócz
                      > oczywiście braku chęci na to Twojego męża.

                      Po co pytasz, skoro 'wiesz lepiej'.
                      Szczerze? Bałabym się oceniać kogokolwiek znanego tylko wirtualnie.
                      Gratuluję pewności w temacie swojej nieomylności i wszechwiedzy.
                      • chalsia Re: Autorytet ojca... 01.12.08, 12:30
                        > Po co pytasz, skoro 'wiesz lepiej'.
                        > Szczerze? Bałabym się oceniać kogokolwiek znanego tylko
                        wirtualnie.
                        > Gratuluję pewności w temacie swojej nieomylności i wszechwiedzy.
                        >

                        ja wiem, że jesli ojcu rzeczywiście zależy na utrzymywaniu więzi z
                        dzieckiem, to będzie z nim w kontakcie nawet jesli drugi rodzic
                        tego nie chce. A już zwłaszcza w przypadku dziecka starszego, nad
                        którym rodzice nie mają już 100% kontroli.
                        • lila1974 peklagaa, chalsia 01.12.08, 16:26
                          Prywatne rozmowy proszę kierować na priv - do tego służy.
    • lila1974 Re: Autorytet ojca... 30.11.08, 17:53
      Niektórzy panowie zwyczajnie nie zdają sobie sprawy z tego, jak
      ważni są w życiu swoich dzieci.

      Patrzę na rolę ojca przez pryzmat swojego własnego taty i jrgo
      znaczenia w życiu moim i mojego rodzeństwa. Wnioski jakie
      wyciągnęłam z tych obserwacji, teraz potwierdza również zachowanie
      mojego męża i jek jest odbierany przez swoje córki.

      Zainteresowanie dzieckiem na prawdę procentuje.
    • a.nancy Re: Autorytet ojca... 30.11.08, 18:11
      nie widzę powodu, by "autorytet ojca" musiał różnić się czymkolwiek od
      "autorytetu matki".

      > Ja jestem raczej typem matki-
      > przyjaciółki,której można wszystko powiedzieć.Z przerażeniem patrzę
      > teraz na ojców,którzy nie potrafią poradzić sobie z
      > kilkulatkiem.

      autorytet wyklucza przyjaźń i "mówienie wszystkiego"?
      przyjaźń i "mówienie wszystkiego" wyklucza radzenie sobie z dziećmi?
      aleosochozi?
      • azile.oli Re: Autorytet ojca... 30.11.08, 20:24
        Bardzo ważne jest,aby w oczach dziecka oboje rodziców było
        autorytetem. Ale każdy człowiek jest inny i ten autorytet może być
        budowany na różnych podstawach.Ja nie twierdzę,że nie mam autorytetu
        u dzieci,przyjaźń nie wyklucza autorytetu.Ale dzieci mają też
        ojca,który też powinien mieć autorytet i wspierać matkę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka