kasia1303
12.11.03, 16:17
Mam dwoje dzieci. 5 letniego chłopca i 2 letnią dziewczynkę. Chyba popełniłam
jakiś błąd w wychowaniu...... Dzieci poza mną świata nie widzą. Chciałyby,
żebym w ogóle nie wychodziła z domu. Kiedy przychodzi opiekunka chcą bawić
się z nią, a ja żebym po prostu była obok (w drugim pokoju, w kuchni). Z domu
wychodzę z wyrzutami sumienia (ostatnio z mężem do kina – dzieci zostały z
dziadkami, których uwielbiają) i caly czas o nich myślę. Tak samo, jak
wychodzę do pracy. Słyszę: wracaj, jak najszybciej, zadzwoń, jak dojedziesz,
nie wychodź.... i łzy w oczach.
Śpię razem z nimi. Kiedy budzą się a mnie nie ma obok, płaczą.....
Już nie mam siły. Czy uzależniłam je w jakiś chorobliwy sposób od siebie?
Jestem mamą bardzo ciepłą, spokojną (chociaż ostatnio krzyczę na synka....),
cierpliwą, wiedzą, że ze mną załatwią wszystkie sprawy. Mąż jest bardziej
stanowczy, wymagający.
Poradźcie, co robić? Zaczynam czuć się jak więzień własnych dzieci.
Pozdrawiam