06.02.09, 19:29
Co sadzicie o metodzie wiecznego krzyku na dzieci podczas lekcji,
lub straszenie dziecka, że np. jak bedziesz wyprzedzać materiał, to
się pogniewamy i będę musiała na ciebie podnieśc głos czyli krzyczeć.
Wyjasnienie nauczyciela tego krzyku to, musze krzyczeć bo są dzieci,
ktore inaczej nie rozumieją co do nich mowię.
Krzyk jest codziennie na kazdej lekcji, a moja córka nie moze już
dłużej tego znieść, nie przyzwyczaiła się.
Rozmowa z nauczycielem nic nie daje, utrzymuje się przy
stwierdzeniu, że musi się przyzwyczaić.
Krzyk na lekcji jest traktowany jako podstawowy element edukacji
dzieci.
Jak odbierają to wasze dzieci w klasie?


Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: Krzyk 06.02.09, 19:51
      Sama jestem nauczycielką (co prawda w liceum), ale to, co piszesz jako słowa i
      argument nauczycielki to jeden z większych idiotyzmów, jaki słyszałam. Jak można
      wydzierać się na dzieci, co innego zaakcentować coś mocniej, powiedzieć
      głośniej, zdecydowanie zwrócić uwagę, ale krzyk, wrzask jako metoda
      nauczyciela???? Jeśli rozmowa z nauczycielem nie pomaga, poszłabym do dyrekcji,
      a potem wyżej. Nie wrzeszczę na swoich uczniów (a lata temu uczyłam dzieci), nie
      pozwoliłabym, aby nauczyciel wydzierał się na moje.
      • smerfeta7 Re: Krzyk 06.02.09, 20:20
        Dyrekcja, psycholog i pedagog wiedzą i nie widzą w tym nic zlego.
        Jednoglośnie twierdzą, że córka musi się do tego przyzwyczaić.
        Nie przyzwyczaila się, codziennie boli ją glowa.
        Krzyk uniemozliwia jej skupienie się na lekcji tzn. pani krzyczy, a
        pozostali mają w tym czasie robić zadania czy inne prace.
        Dla mnie krzyk na dzieci podczas lekcji, jest czymś najgorszym, co
        można zafundowac dzieciom.
        Zastanawiam się jak to rozwiązac. Krzyk to jeden z elementów, są
        jeszcze szarpanie dzieci za rekę, czasami nawet ciągnięcie po
        podłodze, jak nie chce wyjśc z klasy z panią, nie sadzanie a
        rzucanie na krzesło itd..itd....
        Fakt, że nie robi tego mojej córce, ale innym dzieciom.
        Moją córkę chce zastraszyć krzykiem, aby nie opowiadała w domu.
        Fakt, że jej nie zastraszy, bo ma oparcie w domu i z kazdym
        problemem z ktorym sobie nie radzi przychodzi do nas.
        Ja także nie pozwolę na krzyczenie czy zastraszanie corki.
        Stąd moje pytanie czy to jest normalne we wszystkich szkołach
        panstwowych podstawowych czy tylko nauczyciel ma problem z
        postepowaniem wobec dzieci.
        • aduerin Re: Krzyk 21.02.09, 00:25
          a coruni glowa nie boli jak stado dzieci z kilkunastu klas wydziera
          sie w czasie przerwy na korytarzu?
          przestancie sie roztkliwiac nad swoimi pociechami i hodowac jakies
          mimozy!
          dziecko MUSI sie przyzwyczaic, ze w szkole panuje halas.
          Zdecydowanie wiekszy na przerwie niz na lekcji, bo tu krzyczy tylko
          jedna pani. Oczywiscie nie powinna tego robic na okragklo, ale
          krzyknac musi, bo stadko dzieciakow jak sie zapomni musi z powrotem
          sie jakos skupic. Wuefisci uzywaja do tego celu gwizdkow...
          Boze, juz widze jak smerfeta zalatwia zaswiadczenie od lekarza,
          jakoby dziecko sie nerwicy nabawilo i zada od dyrekcji odszkodowania.
          Eeech, kiedys nauczyciele walili glowa ucznia o tablice jak sie nie
          nauczyl i niejeden tylko dzieki temu wyrosl na czlowieka. Dzis
          rodzice zalatwia papierek o jakiejs dys... i wszystko gra, bo od
          takiej swietej krowy nic nie wolno wymagac a zdac i tak musi. Do
          czego to doszlo...
    • kasiak37 Re: Krzyk 06.02.09, 20:51
      krzyk jest oznaka ze nauczyciel sobie nie radzi a skoro sobie nie radzi to moze
      niech zacznie nad soba pracowac?Dla mnie taki nauczyciel to miernota.
      • marzeka1 Re: Krzyk 06.02.09, 22:05
        Skoro wie dyrekcja i pedagog i uważają, że to nic złego (co to za szkoła, swoją
        drogą?) może warto spróbować wyżej lub postraszyć prasą. Zachowanie nauczycielki
        jest koszmarne. Rozważyłabym też przeniesienie dziecka albo do innej klasy, albo
        nawet szkoły.
        • kasiak37 Re: Krzyk 06.02.09, 22:11
          a ja bym zadzwonila do wydzialu oswiaty i zwrocila uwage ze dyrekcja olewa
          sytuacje.Gwarantuje ze sprawa bedzie rozwiazywana od reki.
      • smerfeta7 Re: Krzyk 07.02.09, 00:16
        kasiak37 przeciez w szkole jest tylu nauczycieli, dlaczego ta pani
        nie skorzysta z pomocy kolegow czy kolezanek, ktore bez krzyku
        potrafia sobie radzic z dziecmi.
        Dodam, że jak klasa miała zastepstwo, choroba wychowawczyni to 2
        innych nauczycieli nie musiało krzyczeć. na lekcji było cicho i
        spokojnie. Corka do dzisiaj wspomina te panie, mowiąc jak bylo super
        cichutko w klasie. Wszyscy robili to co zadane.
        Był to jej najlepszy dzień do tej pory.
        • kasiak37 Re: Krzyk 07.02.09, 12:01
          "kasiak37 przeciez w szkole jest tylu nauczycieli, dlaczego ta pani
          nie skorzysta z pomocy kolegow czy kolezanek, ktore bez krzyku
          potrafia sobie radzic z dziecmi. "
          a dlatego nie skorzysta bo nie widzi problemu w swoich metodach a na dodatek
          czuje ze ma poparcie dyrekcji,ktira olewa sprawe krzykow na lekcjach.
        • asia_i_p Re: Krzyk 08.02.09, 10:53
          Myk polega na tym, że w pojęciu szkoły ta pani sobie radzi. W
          pojęciu szkoły radzi sobie ten nauczyciel, u którego na lekcji jest
          spokój (najważniejsze) i którego uczniowie dobrze wypadają na
          egzaminach (w większości szkół jednak na drugim miejscu). Metody,
          jakimi to osiąga (np. stały wrzask i ubliżanie, z zastraszeni
          uczniowie biorą korepetycje i jednak zdają) są nieważne.

          Oczywiście trochę przejaskrawiam, ale naprawdę trochę. Moja szkoła,
          choć ogólnie dobra, nie jest dużym wyjątkiem - choć większość
          nauczycieli stosuje metody cywilizowane, toleruje się kilkoro,
          którzy odnoszą się do uczniów w wysoce nieprzyjemny sposób. Jeżeli X
          stale gada, i u mnie przestaje gadać po trzech upomnieniach albo po
          wyciągnięciu statutowych konsekwencji, a u p. Y w ogóle nie zaczyna,
          bo wie, że weźmie go do odpowiedzi i totalnie ośmieszy, min.
          nazywając debilem, to w pojęciu dyrekcji p.Y radzi sobie świetnie, a
          ja słabo. Jeżeli p. Y tak go przyzwyczai, że milczy tylko
          upokorzony, że ja go już nie zdołam uspokoić, w pojęciu dyrekcji to
          ja sobie nie radzę.
          • smerfeta7 Re: Krzyk 08.02.09, 16:21
            asia_i_p dzieci na lekcjach u innych nauczycieli (zastepczych) są
            grzeczne i zadowolone bez jakiegokolwiek krzyku czy poniżania.

            Krzyk pani jest nawet za to, że spojrzało w bok lub do tyłu na
            kolege czy kolezankę bez jakiejkolwiek rozmowy.
            Mi się wydaje, że pani wychowawczyni nie ma zadnego autorytetu u
            dzieci. Dzieci w tej klasie są nerwowe, przyzwyczajone do krzyku
            przez 1,5 roku nauczania. Moze im mniej to przeszkadza? poniewaz jak
            pani krzyczy baaaardzo glosno na kogoś to inni sie z niego jeszcze
            glośno smieją, maja dobrą i wesołą zabawę, a pani na to nie zwraca
            uwagi dzieciom.
            Corka jako nowa osoba w klasie, przyzwyczajona do ciszy na lekcji u
            poprzedniego nauczyciela, nie może przyzwyczaić się do krzyków
            obecnego nauczyciela.
            Jej ten krzyk przeszkadza, a pani twierdzi, że musi się przyzwyczaic.
            Corce tylko przeszkadza krzyk nauczyciela na lekcji.
            A co do dyrekcji o której piszesz to dopiero dziwne myślenie.

    • roseanne Re: Krzyk 06.02.09, 22:35
      krzyk jest oznaka bezsilnosci i braku jakiegokolwiek innego sposobu
      rozwiazania konfliktu lub umocnienia wlasnych argumentow, gdy nie sa zbyt pewne


      bez sensu taki pedagog,
      rozmawialas juz dyrekcja szkoly?
      • smerfeta7 Re: Krzyk 07.02.09, 00:10
        roseanne rozmawialam, nawet poprosilam o wspolne spotkanie pedagoga,
        psychologa, dyrektora i ja.
        Bylo, i stwierdzona, że tak musi być, poniewaz sa dzieci, ktore jak
        sie nie krzyczy glosno to nie rozumieja.
        Ja mysle, że ta pani tak jak ktos napisal, kompletnie sobie nie
        radzi z dziecmi i dlatego non stop jest krzyk na kazdej z lekcji.
        W poniedzialek bede rozmawiać ostatecznie, nie pomoże to skladam
        pismo do Wydzialu Oświaty z prosba o natychmiastowa pomoc, moze i
        wymysla jakąs pomoc dla tej pani.
        Moim zdaniem psycholog szkolny, wiedzac o tym powinien coś jej
        doradzić, chocby jak radzic sobie ze stresem. Nowy psycholog, moze
        sie jeszcze boi odezwać?
        Pedagog wogole sie w to nie wtrąca, jest z boku.
        Moze ta pani przechodzi menopauze, ale i to jej nie upowaznia do
        krzyku.
        • kasiak37 Re: Krzyk 07.02.09, 12:06
          "Moim zdaniem psycholog szkolny, wiedzac o tym powinien coś jej
          doradzić, chocby jak radzic sobie ze stresem. Nowy psycholog, moze
          sie jeszcze boi odezwać? "
          te dwie instytucje,o ktorych wspominasz maja za zadanie pomagac uczniom a nie
          nauczycielom wiec nawet nie wychodz z taka propozycja.
          • smerfeta7 Re: Krzyk 07.02.09, 14:49
            kasiak37 dzieki za informacje.
            W poniedziałek rano, bede rozmawiac już ostatecznie i skorzystam z
            instancji wyższej.
            wedlug mnie nie powinno tak być i musi się to skończyć, dla dobra
            mojej corki, a skorzystaja przy tym wszystkie dzieci.
            Spokoj i brak krzyku, wpłynie napewno dobrze na wszystkie dzieci.

            • kasiak37 Re: Krzyk 07.02.09, 22:03
              napisz mi jeszcze czy tylko Twoja corka tak odbiera te pania?Czy masz tez wiesci
              od rodzicow innych dzieci ze im sie to nie podoba ze dzieci sa stresowane
              wiecznym krzykiem?
              • smerfeta7 Re: Krzyk 08.02.09, 16:50
                kasiak37 napisała:

                > napisz mi jeszcze czy tylko Twoja corka tak odbiera te pania?Czy
                masz tez wiesc
                > i
                > od rodzicow innych dzieci ze im sie to nie podoba ze dzieci sa
                stresowane
                > wiecznym krzykiem?


                Innym to także przeszkadza i wile innych zachowań pani,z tego co mi
                mowli, ale zaznaczyli, że nigdy nie powiedzą tego bezpośrednio pani,
                ze względu na swoje dzieci.
                Rozumiem ich.
                Jak było zebranie, to wszyscy milczeli, a kilka osób, ktorych dzieci
                maja problemy z nauką, niektore nawet poważne, chwaliło panią -
                nawet nie wiem czy to bylo chwalenie, ale raczej wazelinowanie i
                podkreslanie "Ja Kowalska jestem z pani zadowolona" Podkreslenie
                siebie, aby pani zapamietała nazwisko dziecka i dobrze sie z nim
                obchodzila. No cóż rodzice są różni, i nie mam im za zle, że co inne
                mówią do mnie, a co inne do pani.
                Może to ich metody, na to aby dzieciom nie bylo gorzej niż jest.
                Ja jestem człowiekiem, ktory woli wyjasnić, to co mnie niepokoi w
                edukacji córki.
                Choć to także nie jest do konca dobre, bo automatycznie odbiło się
                na zachowaniu pani w stosunku do corki.
                Mam wrazenie, że nauczyciele w polsce (bez uogolnień)nie lubią
                prawdy, zgloszeń rodzica tego co ich nie pokoi, stosują krzyk,
                poniżanie i szantażowanie dzieci. Wolą milczenie rodzica, chwalenie
                przez rodzica, wazelinowanie jemu, i ciągnięcie tego dalej.
                Nauczyciel wtedy nie czepia sie takich dzieci, przepycha je dalej,
                rodzic zadowolony i nauczyciel ma święty spokoj.
                W klasie corki ( 2 klasa)jest kilka osób, nie umiejących, pisac,
                czytać, nie znających wszystkich literek, mających problemy z
                dodawaniem do dziesięciu.
                Mnie ciekawi tylko, jak te dzieci znalazly się w drugiej klasie?
                Czy dlatego, że rodzice prawią pani komplementy, wazelinują,
                udzielają się w klasie, łącznie z nadskakiwaniem, a poza nią całkiem
                co inne opowiadają?
                Ja tego nie potrafię. Tu są dziwne obyczaje i metody w szkole.
                W innym kraju, taki nauczyciel, nie miał by prawa bytu w niej.
                Dobrze zostało wczesniej napisane, że krzyk to bezsilność,
                bezradnośc nauczyciela.
                Dla mnie to czysta agresja, ze strony nauczyciela. Bo jak mozna
                sobie nie radzić z 2 klasistami, gdzie inni nauczyciele sobie radzą,
                nie stosując krzyku, szantażu czy poniżania w tej samej szkole.
    • fossetta Re: Krzyk 08.02.09, 19:07
      smerfeta7 napisała:

      Bylo, i stwierdzona, że tak musi być, poniewaz sa dzieci, ktore jak
      sie nie krzyczy glosno to nie rozumieja.

      Przepraszam bardzo, czy te dzieci są niedosłyszące, że nie rozumieją
      inaczej?
      Kończyłam studia o kierunku wychowanie początkowe. Wykładowcy-
      pedagodzy i nie tylko, powtarzali nam nieustannie, że prowadząc
      zajęcia NIE KRZYCZYMY DO DZIECI!! Wręcz przeciwnie, żeby skupić
      uwagę dzieci obniżamy ton głosu, ale tak abyśmy byli słyszalni.
      Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, żebym miała krzyczeć na dzieci-
      to nie jest normalne, a na pewno nie jest to coś, co się powinno
      praktykować.
      Działaj smerfeta7, powodzenia!
      • smerfeta7 Re: fossetta 08.02.09, 19:44
        tą teorię nawet popierała pani psycholog szkolna. Twierdząc, że tak
        musi być.
        Zaczynam działac od poniedziałku.
        • mamapodziomka Re: fossetta 08.02.09, 19:56
          Przy takim murze z nauczyciela, rodzicow i dyrekcji przyznam, ze po prostu
          przenioslabym dziecko do innej klasy lub szkoly. Najwyzej poinformowalabym
          kuratorium bardzo szczegolowo o powodach mojej decyzji wraz z opisem co
          usilowalam zrobic w tej sprawie, ale przede wszystkim postaralabym sie
          oszczedzic dziecku wrzasku nieudolnej nauczycielki.
    • bomba001 Re: Krzyk 08.02.09, 23:05
      wiesz, jak jest tak zle, to dlaczego jednak ne przeniesiesz dziecka? chodzi o
      kolegow czy cos innego? wydaje mi sie, ze pani nie nadaje sie, a ty ja ciagle
      krytykujesz- ja bym jednak przeniosla, walka jest trudna i odbija sie na dziecku!
      • smerfeta7 Re: Krzyk 09.02.09, 11:32
        bomba001, wstrzymujemy sie, ponieważ chodzi o jej kolezanki i
        kolegow, których lubi.
        Rozmawialiśmy z corką i bardzo chętnie by przeszla do innej klasy
        czy szkoły, ale ze łzami w oczach mowi o stracie swoich ulubionych
        kolezanek czy kolegów.
        To bardzo trudno decyzja, jezeli chodzi o wybór.
        szkola jako szkola i kadra nauczająca w niej jest na wysokim
        poziomie, problem jest tylko u tej pani, jej krzyku, zastraszania,
        itd..
        • bomba001 Re: Krzyk 09.02.09, 21:48
          ja bym sie jednak rozgladala za nowa szkola (lepiej nich sie calkowicie
          odseparuje), zeby znalzc fajna, z fajna pania. wakacje to prawie 2,5 msc, duzo
          mozna zapomniec.
          a szkoly fajne sa, podobnie panie. i ja, i chyba wszyscy moi znajomi jestesmy
          zadowloleni. no, ale ja wybieralam kompleksowo i wielotorowo (szkola o bardzo
          dobrych wynikach, profil, ktory malego interesowal, a na koniec wybor pani).
          jst bardzo dobrze. nie mam na co narzekac.
          sprobuj, bo inaczej i ty i corka nabawicie sie nerwicy, a nie ma po co.
    • a.nancy Re: Krzyk 09.02.09, 11:57
      > Rozmowa z nauczycielem nic nie daje

      to może trzeba na niego... wrzasnąć? smile
    • kasial42 Re: Krzyk 10.02.09, 00:19
      u mojej corki jest podobnie .....jet w 2 klasie .....mowi ze pani
      krzyczy ,wali ksiazka o biurko. efektem jest to ze moja mala moze
      nie ze sie boi ale ja to strasznie stresuje i jest
      poddenerwowana...ja rozumiem ze ciezko jest zapanowac nad dziecmi ze
      czasami rozrabiaja ale ....jak dla mnie to nie jest dobre dla
      dzieci .przed feriami zglosilam to u pedagog ,obiecala ze sie temu
      przyjrzy wiec czekam .....
      to co ty opisalas jak tu jedna z pan napisala argumenty jakie
      wyniosla nauczycielka sa idiotyczne
      • kalosze2 Re: Krzyk 10.02.09, 14:31
        No cóż...Ja też jestem w klubie matek-dzieci-z-krzyczącą-panią uncertain
        W klasie 1 było w miarę spokojnie, choć były pierwsze sygnały, że panią nie do
        końca interesuje dobre samopoczucie dzieci. W 2 klasie było stopniowo coraz
        gorzej, pod koniec lekkie wrzenie. 3 klasa to czekanie, że niedługo się skończy,
        i że każda kolejna wychowawczyni będzie lepsza od tej. Pani krzyczy, bo ma taki
        temperament, nie obchodzi jej, że nauczycielka powinna posiadać pewne "zawodowe"
        cechy, jak cierpliwość, umiejętność motywowania, czy panowanie nad głosem. Nie
        pomaga interwencja u pedagog, nie pomagają rozmowy z rodzicami- pani uważa, że
        nikt nie będzie jej mówił, co ma robić, bo to "jej podwórko". Takie nauczycielki
        się nigdy nie zmieniają, a najlepszym wyjściem jest wiać, gdzie pieprz rośnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka