ostatnio mielismy duzo siedzenia z choroba w domu i ogladalismy czesto minimini. slowo 'glupi' chyba w kazdej bajce. mlodszy synek powtarzal wiele razy 'glupia ospa', ale powiedzmy, ze przy jego cierpieniu strofowanie bylo nie na miejscu.
tyle sie tego nasluchalam, ze az zaczelam sie zastanawiac o co chodzi. czy wprowadzamy to do codziennego uzytku? nie ma mowy o tym, zebym nie zwracala uawgi, jak chlopaki tak mowia do siebie. ale zaczelam sie zastanawiac nad nie komentowaniem np. 'glupiej ospy' i 'glupich pryscykow' nie tylko w przypadku wysokiej goraczki wypowiadajacego.
oczywiscie jestem hipokrytka, bo sama klne jak szewc.
jaki macie stosunek do slowa 'glupi', ze tak glupio zapytam