Dodaj do ulubionych

wymagający rodzic

16.05.09, 14:13
Witam.Mam poważny problem.Po raz drugi wyszłam za mąż i z obecnym
mężem mamy trzymiesięcznego synka.Z pierwszym mężem siedmioletniego
Michała.Michał mieszka ze mną i żadko widuje swojego ojca,gdyż
tatuśnie ma czasu.Problem polega na tym że mój obecny mąż i Michał
nie mogą się ze sobą dogadać.Martwi mnie głównie postawa męża.To on
o wszystko się czepia:płakac nie wolno,pokemonów oglądać nie wollno
bo to beznadziejna bajka (Michał ją bardzo lubi,nie gadać za głośno
(bo małe dziecko-choć zanim przyszło na świat też tak było),w
sklepie nic mu nie kupi bo w domu jest czekolada.Ogólnie o każde
głupstwo jest awantura.Często staje w obronie syna po czym rozwija
się konflikt między mną a mężem.Ja mówię że to w końcu tylko dziecko
i ma prawo czasem o czymś zapomnieć czy się powygłupiać,mąż
natomiast twierdzi że Michał jest na tyle duży że sam powinien się
sobą zajmować a najlepiej jakby ciągle siedział na książkami bo
wtedy jest cicho.Jak rozwiązać ten problem?Może to ja nie mam racji?
Obserwuj wątek
    • monika19782 Re: wymagający rodzic 16.05.09, 14:40
      Trudna sytuacja, mogę poradzić ci jedno, walcz o prawa Twojego syna
      do bycia dzieckiem, nie odpuszczaj szczególnie że jest w niezwykle
      trudnej dla dziecka sytuacji. Inaczej poczuje się odepchnięty,
      gorszy.To napewno zaprocentuje negatywnie w przyszłości. Dla mnie
      dobro dziecka byłoby ważniejsze niż ewentualny konflikt z mężem.
      Znam prawie identyczną sytuację, dzieciak a teraz już dorosły do tej
      pory się nie otrząsnął po surowym wychowaniu ojczyma ale żal ma nie
      do niego tylko do matki co w zasadzie uniemożliwiamiedzy nimi
      kontakt.Takie jest moje zdanie.
    • aaaa-122 Re: wymagający rodzic 16.05.09, 18:45
      Rodzic? On nie jest rodzicem dla Michała. Ty jestes rodzicem i, moim zdaniem,
      powinnaś to szanownemu małżonkowi uprzytomnić. Także to, że dziecka nie da się
      wyłączyć. Jeśli mąż nie zmieni swego postępowania staniesz przed wyborem syn lub
      mąż. O ile już nie stoisz. Bo wygląda na to, że psierb zwyczajnie mu zawadza i
      przeszkadza.
    • marzeka1 Re: wymagający rodzic 16.05.09, 20:45
      "Problem polega na tym że mój obecny mąż i Michał
      nie mogą się ze sobą dogadać."- a jak było wcześniej? Bo -tak myślę, - gdy ma
      się już dziecko z wcześniejszego związku, tym uważniej trzeba wybierać
      następnego pana, bo oprócz ciebie powinien akceptować także twoje dziecko. Ty
      jesteś rodzicem, on zaczyna zachowywać się jak wredny ojczym, któremu pasierb
      przeszkadza, bo rozmnożył się, ma "swoje" dziecko, a twój syn mu zawadza.
    • gosiek289 Re: wymagający rodzic 18.05.09, 12:15
      Zgadzam się z przedmówczyniami - to jest TWÓJ synek i on też jest dzieckiem - ma
      prawo w domu czuć się jak dziecko
      więcej luzów ma moja 15 - letnia córka ( oprócz tego mam jeszcze 3 latka)
      Twój maż musi zrozumieć/wejść w kompromis/odpuścić z wymagań - Twojemu dziecku
      powodzenia - zadanie masz ciężkie - nie zazdroszczę - ale jest szansa, ze się
      unormuje
    • dorotakatarzyna Re: wymagający rodzic 19.05.09, 09:24
      Siedmiolatek to jest naprawdę mało dziecko. Niestety, nie zrozumie tego ktoś,
      kto ma w domu maleństwo. Przy maleństwie siedmiolatek wydaje się wręcz dorosły.
      Wiem, patrząc teraz na nasze filmy sprzed kilku lat, gdy najstarszy syn miał 7
      lat i urodziła się najmłodsza... Teraz mała ma 6, siostrzenica siedem, i widzę,
      jakie to jeszcze maluchy...
      Nie pozwól skrzywdzić swojego dziecka. Jakiś tam facet nie może być od niego
      ważniejszy!
      Jedna z moich koleżanek rzuciła męża, bo zaszła z innym w ciążę, zabrała ze sobą
      starsze dzieci - czteroletnią córkę i jedenastoletniego syna. Syn nie dogadywał
      się z nowym ukochanym mamusi, więc oddała go ojcu. Po roku pytam ją, co u
      Pawełka? "Nie wiem, Paweł nie chce mnie widzieć". Chcesz, żeby twój syn czuł się
      tak samo???
    • inguszetia_2006 Re: wymagający rodzic 19.05.09, 09:32
      Witam,
      Współczuję tobie i dziecku. Tobie, bo jesteś rozdarta, synowi, bo
      czuje presję i nie ma prawa być już dzieckiem. Ciężkie są takie
      tematy. Nie podejmuję się doradztwa. Chciałam tylko pogłaskać po
      głowie;-D
      Pzdr.
      Inguszetia
    • alabama8 Re: wymagający rodzic 19.05.09, 11:47
      Nie nazwałabym takiej osoby "wymagającym ojcem", bo co? Wymaga żeby
      było cicho i żeby się dzieciak pod nogami nie pałętał? Mały mu
      bardzo przeszkadza i tyle. Ciekawe jak ów ojciec zajmuje się swoim
      własnym dzieckiem. Domyślam się że 100% roboty przy niemowlaku ma
      matka, a 7 miolatek dostaje bęcki dlatego żeby się pod nogami nie
      kręcił i żeby matka miała czas obsłużyć i niemowlę i ojca.
      Zostaw niemowlaka z ojcem i wyjdź gdzieś czasem z synem, tak by nie
      czuł się jak piąte koło u wozu, bo za kilka lat was
      znienawidzi. "Ojca" za zbywanie, a ciebie za to że się nie
      przeciwstawiłaś.
    • ego82 Re: wymagający rodzic 21.05.09, 20:25
      Mysle ze masz bardzo powazny problem. To nie sa jakies tam pierdoly, odpowiadasz
      za wychowanie swojego syna i za to by byl szczesliwy! Jak to plakac nie wolno?
      Czy wiesz co sie dzieje w zyciu z doroslymi, ktorym w dziecinstwie nie wolno
      bylo plakac? Beznadziejna bajka? Twoj maz nie ma prawa OCENIAC czy jakas bajka
      jest beznadziejna czy nie. Wyglada na to ze Twojemu Michalowi nic nie wolno.
      Powtorze za poprzedniczkami - nigdy nie odpuszczaj mezowi takich zachowan!
      Inwestujesz w przyszle samopoczucie swojego dziecka! Tez sie zastanawiam jak to
      bylo przed slubem miedzy Twoim synem a obecnym mezem, bo sytuacja wyglada patowo.
      Powiem Ci ze naprawienie pewnych rzeczy (zepsutych w dziecinstwie) jest naprawde
      czasochlonne, taka psychoterapia trwa latami (wiem bo sama taka mam), i chociaz
      mam zupelnie inne problemy niz Twoj Michal, to do tej pory nie moge sie otrzepac
      z nienawisci do matki, a to bardzo mi przeszkadza w zyciu.
      Polecam Ci takze wizyte u psychologa, niech Ci wyjasni jakie skutki ma takie
      postepownie z dzieckiem... Pozdrawiam i zycze powodzenia!
      • ca.melia Re: wymagający rodzic 21.05.09, 21:56
        Droga Autorko

        Twój mąż po prostu nie akceptuje Twojego syna, dlatego czepia się
        wszystkiego. Skąd wiem? Bo byłam w identycznej sytuacji. Tylko widzisz, ja
        faceta pogoniłam.

        I nie uwierzę, że wcześniej owy mąż był przemiły i przeidealny dla Twojego
        syna. Na pewno nie. Tylko Ty liczyłaś na to, że się po ślubie wszystko ułoży. No
        i wtopa.

        Mam dziecko w tym samym wieku - to nadal DZIECKO, mające prawo być nieznośne,
        marudne, głośne. Ma prawo lubić głupie bajki i dziwaczne zabawki. Ma prawo nie
        lubić ksiązek i uważać, że szkoła jest głupia.
        Współczuję Ci serdecznie, bo przechlapane. Stoisz miedzy młotem a kowadłem.
        Jak staniesz po stronie męza - dziecko będzie miało do Ciebie żal, jak staniesz
        po stronie syna - hmmm ciekawe ile awantur dziennie będziesz miała.

        Pamiętaj tylko, że chłop rzecz nabyta - raz jest, raz go, nie ma, a syn za
        schrzanione dzieciństwo może mieć do Ciebie ogromne pretensje.

        Co masz zrobić?

        Wziąc szanownego mężulka na rozmowe ii ustalić konkretne i jasne zasady. Może
        zacznij od tego, że nie będzie wychowywał TWOJEGO dziecka? A jesli nawet, to
        może najpierw skonsultuje swoje posunięcia z Tobą? Bo to nie jego dziecko i
        jakoś poo jego zachowaniu nie widać, żeby Małego chciał traktowac , jak własną
        pociechę.

        Nie ma prawa krzyczeć, nie ma prawa go tresować.

        A jak się pan mąz nie zmieni - to hmmmm. Co jest dla Ciebie ważniejsze: męskie
        gacie w domu, czy własne dziecko.
    • ca.melia Re: wymagający rodzic 21.05.09, 21:58
      To on
      > o wszystko się czepia:płakac nie wolno,pokemonów oglądać nie wollno
      > bo to beznadziejna bajka (Michał ją bardzo lubi,nie gadać za głośno
      > (bo małe dziecko-choć zanim przyszło na świat też tak było),w
      > sklepie nic mu nie kupi bo w domu jest czekolada.


      ----> a oddychać syn może? A może dowolnie? Czy w określonym przez Twojego
      męża tempie?

      Trzeba było myślec przed ślubem.
    • nessska Re: wymagający rodzic 21.05.09, 22:27
      A nie przyszło Ci (i wszystkim oburzonym w tym wątku) do głowy, że mąż usiłuje
      chłopaka po prostu wychować? Bo chyba przyznasz, że zachowania, które
      wymieniasz, nadają się do skorygowania:

      > płakac nie wolno
      W wieku siedmiu lat należałoby już kontrolować emocje, szczególnie, że to wiek
      szkolny.

      > pokemonów oglądać nie wollno
      > bo to beznadziejna bajka

      Bajka? Dla siedmiolatka? Po pierwsze - chyba lepiej niż telewizja zrobi mu
      czytanie książek; po drugie - raczej już wyrósł z takich produkcji; po trzecie -
      warto byłoby staranniej dobierać dziecku filmy

      > nie gadać za głośno
      Jak wyżej - kontrolowanie emocji, ale i głosu, przydadzą się w życiu w ogóle, a
      na pewno w szkole

      > w sklepie nic mu nie kupi bo w domu jest czekolada
      Skoro jest, to dlaczego ma kupować? Słodycze generalnie nie są nieodzownym
      składnikiem diety, ale skoro już są w domu i pozwalacie dziecku je jeść, to
      czego ma nauczyć kupowanie kolejnych słodyczy w sklepie? Oszczędności?
      Nieulegania wszelkim pokusom?
      Jeśli dziecko już teraz nauczy się, że kupowanie wszystkiego, co wpadnie mu w
      ręce, mimo że już to ma, nie jest zdrowe, później będzie miał mniejsze problemy
      z utrzymaniem dyscypliny finansowej.

      > Ja mówię że to w końcu tylko dziecko
      Ale nie małe dziecko. Siedmiolatek jest już świadomy tego, co robi i
      tego, jakie konsekwencje wywołuje jego zachowanie.

      > mąż natomiast twierdzi że Michał jest na tyle duży że sam powinien się
      > sobą zajmować

      Bo jest duży. I powinien przynajmniej uczestniczyć w organizowaniu swojego czasu.

      > najlepiej jakby ciągle siedział na książkami
      No, to mu na pewno nie zaszkodzi

      > Jak rozwiązać ten problem?
      Zdjąć klapki z oczu i nie skupiać się wyłącznie na dziecku. Mężczyzna, który go
      razem z Tobą wychowuje, to Twój mąż i on, przez to, że tworzycie rodzinę,
      gospodarstwo domowe, dzielicie problemy i kasę, ma coś do powiedzenia. A mówi
      niegłupio. Trochę dyscypliny, nierozczulanie się nad każdą skrzywioną miną
      dziecka i sytuacja się uspokoi. I z dzieckiem, i z mężem.
      • lila1974 Re: wymagający rodzic 21.05.09, 22:56
        Może i próbuje go wychować ale robi to beznadziejnie.
        Dziecko to nie małpa do tresowania.
        Jeśli chce wychować młodego na dobrego człowieka, który będzie
        szanował siebie i innych, to niech teraz da mu dobry przykład.

        Z panem mężem rozmówiłabym się stanowczo i ustaliła, że kochać
        młodego nie musi, ale ma go przynajmniej szanować a byłoby zupełnie
        cacy jakby go spróbował zrozumieć i polubić.

        Z chwilą, gdybym zauważyła, ze mi chłop dzieckiem pomiata, dostałby
        tylko jedną szansę na poprawę - podejrzewam, że dążyłabym do
        odpracowania przez naszą rodzinę terapii dla rodzin takich jak
        nasza. Jesli by się migał (chłop rzecz jasna) a zachowania by się
        powtózyły to pana bym pożegnała.
      • ca.melia Re: wymagający rodzic 21.05.09, 23:30
        nie, nie przyszło mi do głowy.

        Wyobraź sobie, że siedmioletnie dziecko , to DZIECKO. posiadam takowe na stanie.
        > W wieku siedmiu lat należałoby już kontrolować emocje, szczególnie, że to wiek
        > szkolny.
        >

        ---> i co jeszcze NALEŻY robić w wieku siedmiu lat? Wybacz ale dziecko się
        UCZY kontrolować swoje emocje. Jest to proces DŁUGOTRWAŁY , i zalezy od
        charakteru dziecka. Poza tym łzy nie zabijają, szok, prawda?

        > Bajka? Dla siedmiolatka? Po pierwsze - chyba lepiej niż telewizja zrobi mu
        > czytanie książek; po drugie - raczej już wyrósł z takich produkcji; po trzecie
        > -
        > warto byłoby staranniej dobierać dziecku filmy


        ---> a na jakiej podstawi oceniłaś, że chłopiec "wyrósł" z owej bajki? Widocznie
        nie, wolno mu. Pokemony nie powalają polotem ale za jakiś czas sam je oleje.
        Inne filmy jak najbardzie wskazane. Szkoda że pan mąż nie potrafi zaciekawić
        chłopca czymś mądrzejszym, tylko drze dziób. W jego wieku należałby kontrolować
        swoje emocje, nieprawdaż??

        czy tylko musza to robic siedmiletnie dzieci? hmmm

        > > nie gadać za głośno
        > Jak wyżej - kontrolowanie emocji, ale i głosu, przydadzą się w życiu w ogóle, a
        > na pewno w szkole

        ---> czy oby nie oddycha za głośno? I j.w

        > > w sklepie nic mu nie kupi bo w domu jest czekolada
        > Skoro jest, to dlaczego ma kupować?

        ---> żeby dziecku sprawić radość. Obrzydliwy banał, prawda?

        Słodycze generalnie nie są nieodzownym
        > składnikiem diety, ale skoro już są w domu i pozwalacie dziecku je jeść, to
        > czego ma nauczyć kupowanie kolejnych słodyczy w sklepie? Oszczędności?
        > Nieulegania wszelkim pokusom?

        ---> niczego nie ma nauczyć. Ma sprawić mu frajdę, bo to jest dziecko.


        > Jeśli dziecko już teraz nauczy się, że kupowanie wszystkiego, co wpadnie mu w
        > ręce, mimo że już to ma, nie jest zdrowe, później będzie miał mniejsze problemy
        > z utrzymaniem dyscypliny finansowej.

        ---> ale na pewno mówimy o małym chłopcu, czy masz fobię?

        > > Ja mówię że to w końcu tylko dziecko
        > Ale nie małe dziecko. Siedmiolatek jest już świadomy tego, co robi i
        > tego, jakie konsekwencje wywołuje jego zachowanie.

        ---> tak, najlepiej zabić, póki małe, bo jakoś takie przeszkadzające ogolnie jest]

        > Bo jest duży. I powinien przynajmniej uczestniczyć w organizowaniu swojego czas
        > u.


        -----> o , widzisz "uczestniczyć" a nie ORGANIZOWAĆ sobie czas, bo na to jest
        za mały i od tego ma rodziców

        > > najlepiej jakby ciągle siedział na książkami
        > No, to mu na pewno nie zaszkodzi
        >

        ----> tak, zamknąć go w pokoju i niech tam siedzi, a co sie smarkacz będzie
        wychylał. Nie zaszkodzi? Wręcz przeciwnie.

        > > Jak rozwiązać ten problem?
        > Zdjąć klapki z oczu i nie skupiać się wyłącznie na dziecku. Mężczyzna, który go
        > razem z Tobą wychowuje, to Twój mąż i on, przez to, że tworzycie rodzinę,
        > gospodarstwo domowe, dzielicie problemy i kasę, ma coś do powiedzenia. A mówi
        > niegłupio. Trochę dyscypliny, nierozczulanie się nad każdą skrzywioną miną
        > dziecka i sytuacja się uspokoi. I z dzieckiem, i z mężem.


        ---> bez komentarza, bo nie wierzę, że nie latasz pod sufitem.
        • nessska Re: wymagający rodzic 21.05.09, 23:37
          Czyli, w skrócie, dziecko, które chodzi już do szkoły, czyli wkroczyło w
          samodzielne życie, może się mazgaić, oglądać głupie bajki, być niezaradne,
          męczące dla otoczenia, wymagające tego, żeby mu organizować czas, a do tego
          należy "sprawiać mu frajdę, bo to dziecko". Zasad i dyscypliny nauczy się
          kiedyś, później, samo. Szalenie wychowawcze.
          Uwagi o lataniu pod sufitem nie pojęłam, niestety. Nieco za wysoki poziom
          abstrakcji.
          • ca.melia Re: wymagający rodzic 21.05.09, 23:51
            nessska napisała:

            > Czyli, w skrócie, dziecko, które chodzi już do szkoły, czyli wkroczyło w
            > samodzielne życie,

            ---> dopiero co. Umknęło Ci to?

            może się mazgaić,

            ---> może. Autorka nie napisała, że dziecko WIECZNIE ryczy. Czasem może.
            Dorośli też płaczą. Ty, rozumiem, nigdy. Pełna kontrola emocji.


            oglądać głupie bajki,

            ---> może. 3/4 bajek jest głupich. Od tego się jest dzieckiem. A skoro dorośli
            nie proponują mu nic w zamian, oprócz krzyku, to co sie dziwić.

            być niezaradne,

            ---> może, bo jest dzieckiem i dopiero sie uczy zaradności. Ma na to jeszcze
            sporo czasu.
            Autorka nie napisała, że jej syn jest niezdarą i gamoniem.

            > męczące dla otoczenia,

            ---> zalezy co kto rozumie przez "męczące". Szanowny pan mąz też jest upierdliwy
            w stosunku do chłopca i meczy otoczenie awanturami.


            wymagające tego, żeby mu organizować czas,

            --> och nie, siedmiolatek sam ma sobie ten czas zorganizować, znaleźć sobie
            zajęcia dodatkowe, zapisać się i jeszcze sam za nie zapłacić. Najlapiej za
            własne pieniądze. Ach, a może ma sam sie wybierać na wycieczki poza miasto, sam
            ma chodzić doo kina, muzeum. Tak, rewelacyjny pomysł. Gratuluję.


            a do tego
            > należy "sprawiać mu frajdę, bo to dziecko".

            --->tak. Too się nazywa "szczęśliwe dzieciństwo". I nie mówimy tu o popadaNIU w
            skrajności.
            Autorka nie pisze, że chłopiec jest rozwydrzonym bachorem wymuszającym wszystko.
            Trochę rozsądku moja droga.

            Zasad i dyscypliny nauczy się
            > kiedyś, później, samo. Szalenie wychowawcze.

            ---> ależ nie, za to tresowanie dzieciaka przez obcego faceta, który nie ma (?)
            własnych dziecii i nagle się bierze "za wychowanie", na zasadzie "ja ci teraz
            gó...arzu pokaże męską rekę" jest bardzo pedagogiczne. Bardzo.

            > Uwagi o lataniu pod sufitem nie pojęłam, niestety. Nieco za wysoki poziom
            > abstrakcji.

            mówią, że "gdyby głupota umiała"... i tak dalej. Takie ludowe przysłowie.
        • efidorek Re: wymagający rodzic 22.05.09, 09:19
          o Jezu, to ja chyba jestem na gorszym etapie niż ten siedmiolatek,
          bo mam 30 lat, teoretycznie powinnam już doskonale umieć kontrolować
          swoje emocje, a też zdarza mi się płakać, a jak jestem czymś
          przejęta, to mówię głośno, zdarza mi się oglądać niezbyt ambitne
          programy telewizyjne (choć rzadko), kupić sobie w sklepie coś
          słodkiego, chociaż w domu jest czekolada (i jakoś z tego powodu moja
          rodzina nie zbankrutowała) i nie siedzę cały czas nad książkami
          (choć uwielbiam czytać). Chyba potrzebuję dyscypliny wink
          • efidorek Re: wymagający rodzic 22.05.09, 09:31
            tak chciałam jeszcze dodać: mój mąż jako dziecko był wychowywany w
            myśl zasady "dzieci i ryby głosu nie mają", za byle co był karany
            (również dosyć ostre kary fizyczne), nie mógł nigdy zabrać głosu,
            dziecięce wygłupy były ucinane w zarodku, a marzeniem jego rodziców
            było zamknąć go w pokoju, zeby sobie czytał, uczył się, siedział
            cicho i nie przeszkadzał. I uwierzcie mi, ze ten nadmiar dyscypliny
            wcale nie sprawił, ze mam w domu idealny egzemplarz. Wręcz
            przeciwnie, bo jako nastolatek przeżył bardzo ostrą fazę buntu
            przeciwko rodzicom i tej dyscyplinie, co miało pewne konsekwencje w
            dorosłym życiu, teraz ma okropne relacje z rodzicami, którzy go nie
            znają, nie rozumieją, bo nie mieli okazji, zeby stworzyć jakąś
            sensowną więź z dzieckiem, ma całą masę problemów z własnymi
            emocjami (wcale nie porafi nad nimi doskonale panować, chociaż do
            tego był tresowany), ma nerwicę, skłonności depresyjne, problemy z
            samoakceptacją. Tak w dorosłym życiu wygląda dziecko surowo uczone
            dyscypliny. Nawiasem mówiąc rodzice mojego męża są przekonani, ze go
            wspaniale wychowali i gdyby nie oni na pewno byłby potworem smile
            Gratulacje dla wszystkich rodziców, którzy wierzą, że żelazna
            dyscyplina daje efekty w postaci doskonałych dzieci.
            • nessska Re: wymagający rodzic 22.05.09, 09:58
              > Tak w dorosłym życiu wygląda dziecko surowo uczone
              > dyscypliny. Nawiasem mówiąc rodzice mojego męża są przekonani, ze go
              > wspaniale wychowali i gdyby nie oni na pewno byłby potworem smile

              Nie, tak MOŻE wyglądać dziecko uczone dyscypliny. Dyscyplina to niekoniecznie
              kary fizyczne i zamykanie w pokoju. Dziecko nauczone dyscypliny w dzieciństwie
              może też później być szczęśliwym dorosłym. Szczęśliwym, bo kontrolującym swoje
              życie, kontrolującym swoje emocje - a to ważne w relacjach z innymi;
              kontrolującym swoje obowiązki; kontrolującym nawet swój budżet - bo wpadanie w
              dołki finansowe też rzutuje np. na relacje interpersonalne. Dyscyplina,
              umiejętność "ogarnięcia się", przyzwyczajenie do tego, że nie zawsze jest miło i
              przyjemnie, pomagają później. A siedmiolatek jeszcze jest dzieckiem, tyle, że to
              szybko minie...

              Za to rozpuszczone dzieci, których rodzice są na każde zawołanie, a zachcianki
              są zawsze spełniane, często wyrastają na osoby, z którymi dość trudno
              żyć/współpracować.
          • chalsia Re: wymagający rodzic 22.05.09, 09:42
            efidorek napisała:

            > o Jezu, to ja chyba jestem na gorszym etapie niż ten
            siedmiolatek,
            > bo mam 30 lat, teoretycznie powinnam już doskonale umieć
            kontrolować
            > swoje emocje, a też zdarza mi się płakać, a jak jestem czymś
            > przejęta, to mówię głośno, zdarza mi się oglądać niezbyt ambitne
            > programy telewizyjne (choć rzadko), kupić sobie w sklepie coś
            > słodkiego, chociaż w domu jest czekolada (i jakoś z tego powodu
            moja
            > rodzina nie zbankrutowała) i nie siedzę cały czas nad książkami
            > (choć uwielbiam czytać). Chyba potrzebuję dyscypliny wink


            suuuuper, to jest nas już dwie smile
            plus synek autorki wątku
            aaaa, i moje dziecko też
          • jaonmyi do efidorek 22.05.09, 12:17
            >teoretycznie powinnam już doskonale umieć kontrolować
            >swoje emocje, a też zdarza mi się płakać,

            A co ma do rzeczy kontrola emocji z tym, że zdarza Ci się płakać???
            Raczej nie wiesz o czym mówisz...
            • efidorek Re: do efidorek 22.05.09, 12:28
              to było odnośnie wypowiedzi nesski, która stwierdza, że
              kontrolowanie emocji polega m.in. na tym, że się nie płacze.
              • efidorek Re: do efidorek 22.05.09, 12:28
                a poza tym to była ironia smile
      • demon.maxwella Re: wymagający rodzic 22.05.09, 09:27
        > A nie przyszło Ci (i wszystkim oburzonym w tym wątku) do głowy, że mąż usiłuje
        > chłopaka po prostu wychować?

        Jest to prawdopodobnie ostatnia rzecz, jaka przyszłaby mi do głowy po przeczytaniu listu otwierającego ten wątek.
    • kalam07 Po raz drugi nie trafiłaś z mężem 22.05.09, 02:14
      przykro mi ... ale do 3 razy sztuka smile
      • jaonmyi do autorki wątku 22.05.09, 09:27
        Nie czytałam wszystkich wypowiedzi, ale większość i w zasadzie
        zgadzam się z nessską. Przykłady, które wymieniłaś są nietrafione
        jeśli chcesz narzekać na stosunek męża do Twojego syna. Nie widzisz
        tego, że pokemony to największa zaraza? Jak możesz mieć wątpliwości,
        że to bardzo zła bajka? Albo głupie zachcianki w sklepie tudzież
        niczym nieuzasadniony płacz. Nie wnikam w to, czy Twój małżonek
        akceptuje w pełni małego, ale wszystkie uwagi, które ma do Twojego
        syna są słuszne.
        • ca.melia Re: do autorki wątku 22.05.09, 09:58

          • nessska Re: do autorki wątku 22.05.09, 10:00
            Owszem, uważa, że nie. I poddaje kwestię pod dyskusję, bo nie jest pewna swojego
            zdania.
            • efidorek Re: do autorki wątku 22.05.09, 10:08
              myślę, ze na podstawie opisu autorki wątku nie mozemy jednoznacznie
              stwierdzić, czy to ojczym jest zbyt wymagający, czy to autorka jest
              zbyt miękka i jego metody wychowawcze jej przeszkadzają. Jedno jest
              pewne: ona i jej mąż mają odmienne zdanie i problem ze stworzeniem
              wspólnego frontu w wychowaniu chłopaka, ojczym ma prawo brać udział
              w tym wychowaniu, a nawet powinien skoro mieszka z nimi i tworzą
              rodzinę, ale sposób wychowywania pasierba powinien konsultować z
              jego matką, a tu chyba takiej komunikacji między małżonkami nie ma.
              I to jest moim zdaniem główny problem, który autorka musi rozwiązać.
              Mąż musi liczyć się z jej zdaniem i powinni wspólnie ustalic jakieś
              zasady. Niestety jeśli on rzeczywiście jest fanem żelaznej
              dyscypliny w stylu moich teściów, o których pisałam wyżej, to szanse
              na porozumienie są raczej nikłe.
          • nessska Re: do autorki wątku 22.05.09, 10:02
            Poza tym, jeśli z takim dystansem traktujesz sytuację i często posługujesz się
            sformułowaniem "należałoby znać sytuację", to dlaczego twierdzisz, że facet "się
            wydziera"? Być może zwraca uwagę. Być może zdarza mu się podnieść głos...
            Przewrażliwione matki często wyolbrzymiają...
            • ca.melia Re: do autorki wątku 22.05.09, 10:09
              to nie jego dziecko i skoro ma zamiar je "wychowywać", to jego zakichanym
              obowiazkiem jest najpierw swoje zamiary skonsultować na uboczu z Matką, zanim
              wprowadzi je w życie.

              Ty nesssko tak doskonale kontrolujesz swoje emocje, życie, nie dokonujesz
              nieplanowanych zakupów?

              Poza tym rozumiem, że jesteś matką li i jeno rozsądną. Jesli w ogóle jesteś.
          • jaonmyi Re: do autorki wątku 22.05.09, 12:07
            Tia, bo matka, to wie lepiej... Taka co przechowuje swoje dzieci w
            beczkach z kapustą też wie lepiej???...
            • ca.melia Re: do autorki wątku 22.05.09, 13:45
              ale rozmawiamy, czy opieramy sie na patologii?

              Bo jakoś nie widzę związku.

              zakładam, że skoro matka ma owo dziecko od 7 lat, a mąż ma mniejszy staż
              bytności w domu, to tak, owszem matka wie lepiej.
              • jaonmyi Re: do autorki wątku 26.05.09, 16:16
                Dałam celowo skrajny przykład, żeby uzmysłowić, iż nie zawsze matka
                wie lepiej...

                > zakładam, że skoro matka ma owo dziecko od 7 lat, a mąż ma
                mniejszy staż
                > bytności w domu, to tak, owszem matka wie lepiej.

                Jeśli jedynie słuszną wiedzę dotyczącą postępowania z dzieckiem
                mierzysz długością czasu przebywania z nim, to gratuluję...

        • marajka Re: do autorki wątku 31.05.09, 21:16
          Nie widzisz
          > tego, że pokemony to największa zaraza? Jak możesz mieć wątpliwości,
          > że to bardzo zła bajka?
          Hmm...Ja nie widzę. Nie oglądałam tego nigdy, ale moda na pokemony zaczęła się
          jak byłam w gimnazjum. Sporo kolegów oglądało. Nie zauważyłam, żeby działo się z
          nimi coś złego. Wiem za to, że często równa się je z Harrym Pe, więc chyba wiem
          gdzie można wsadzić teorie, że to zła bajka...

          Albo głupie zachcianki w sklepie tudzież
          > niczym nieuzasadniony płacz.
          Często mam głupie zachcianki- kupię sobie sok, choć w domu cały karton czy
          batonik choć w domu pudełko ciastek. I co w tym złego? Nikt nie mówi o
          spełnianiu każdej zachcianki dziecka! Mowa o drobnych przyjemnościach! Nikt też
          nie mówi o nieuzasadnionym płaczu. Wczuj się w to dziecko- tata poszedł, mama ma
          nowego męża, który go widocznie nie lubi. Czy to powód do szczęścia.
          PS. Ja przed okresem nieraz płaczę bez powodu. Alem bezstresowo wychowana!
      • aurita Re: Po raz drugi nie trafiłaś z mężem 22.05.09, 09:30
        popieram camelie.

        Twojemu obenemu mezowi przeszkadza Michal. To nie jest zdrowa sytuacja i
        powinnas sie zastanowic nad waszym zwiazkiem.

        Nie zgadzam sie tylko z tym ze ojczym nie ma prawa wychowywac, uwazam ze ma jak
        najbardziej ale w madry sposob.

        Strasznie mi zal Michala: dobrze ze go bronisz ale tak sie dlugo zyc nie da...
    • camel_3d i co w zwiazku z tym? 22.05.09, 11:10
      no ok..to twoja relacja...
      a ja bym chcial jeszcze uslyszec relacje meza.

      pokemony sa glupie..faktycznie.
      zabrania kupowac w sklepie rozne rzeczy. Tak i? Skad my mamy wiedzeic jak czesto
      i co kupujesz dzeicku..a moze ono si edrze w sklepie i wymaga..

      a ty moze poanikujesz...

      sory, ze nie powpieram cie, ale jednostronne relacje sa zawsze dosc jednostronne.
      • ca.melia Re: i co w zwiazku z tym? 22.05.09, 13:46
        bo jak sie opieramy na "beczkach po kapuście", to może warto poprzypominac sobie
        dzieci pozabjanych i skatowanych przez kolejnych "tatusiów"...
        • verdana Re: i co w zwiazku z tym? 22.05.09, 16:17
          Tak - mozna powiedzieć dziecku, ze ma w domu czekolade i starczy.
          Możan wymagac, aby bylo cicho, bo mlodsze dziecko spi. Mozna nie
          pozwalac ogladac glupiej bajki. Mozna nie pozwalać histeryzować
          (nigdy - plakac) o byle co.
          Jesli jednak ktos robi to wszystko naraz, jednemu dziecku - to
          znaczy tylko jedno - ze dziecka nie lubi. Bo gdyby lubił, to
          zainteresowałby się , dlaczego placze, czasem kupił cos, tylko po
          to , by zrobic dziecku przyjemność i pozwolił obejrzec ulubiony folm
          (noa bene ciekawe i,e z osób potepiających pokemony naprawde ten
          film ogladaly, a ile bezmyslnie powtarza cudze opinie).
          Miałam w domu niemowlę i starsze dzieci. I prawde mowiac uciszalam
          je moze raz w tygodniu - to jest dom także starszych dzieci i to, ze
          chciałam mieć male dziecko nie moze powodować, ze najbliże dwa lata
          spedza szpeczac i poruszając się na paluszkach.
          Bardzo niepokojaca sytuacje.
          (Rozwalił mnie tekst o siedmiolatku, wchodzacym w samodzielne zycie.
          Zgoda - mozna od niego wymagać, aby nie ogladał bajek, nie plakał,
          zarządzał wlasnym budrzetem - tylko konsekwentnie dajmy mu prawo do
          wyboru wlasnego sposobu zycia, nie zmuszajmy do zjedzenia obiadu i
          chodzenia do szkoły, oraz przyznajmy prawo glosu. Jak doroslość - to
          nie tylko obowiazki, ale i prawa).
          • chalsia Re: i co w zwiazku z tym? 22.05.09, 23:45
            verdana napisała:

            > Tak - mozna powiedzieć dziecku, ze ma w domu czekolade i starczy.
            > Możan wymagac, aby bylo cicho, bo mlodsze dziecko spi. Mozna nie
            > pozwalac ogladac glupiej bajki. Mozna nie pozwalać histeryzować
            > (nigdy - plakac) o byle co.

            i dalej do końca postu - amen, w 100% się zgadzam.
          • camel_3d Re: i co w zwiazku z tym? 27.05.09, 11:35
            >cryingnoa bene ciekawe i,e z osób potepiających pokemony naprawde ten
            > film ogladaly, a ile bezmyslnie powtarza cudze opinie).

            ogladalem..jest faktycznie glupie...

            > Zgoda - mozna od niego wymagać, aby nie ogladał bajek, nie plakał,
            > zarządzał wlasnym budrzetem - tylko konsekwentnie dajmy mu prawo do
            > wyboru wlasnego sposobu zycia, nie zmuszajmy do zjedzenia obiadu i
            > chodzenia do szkoły, oraz przyznajmy prawo glosu. Jak doroslość - to nie tylko
            obowiazki, ale i prawa).

            no to od razu powinien isc do pracy.. bo inaczej go wyeksmitujemy z mieszkania,
            jak nie zaplaci za prad itdsmile skoro prawa to i obowiazkismile
            a swoja droga to rodzice sa po to zeby przygotowac dzeicko jak najlepiej do
            zycia. Nie mozemy wszytskiego zabraniac bo dziecko zdziczeje.
    • agafen Re: wymagający rodzic 23.05.09, 22:59
      Wielkie dzięki wszystkim za zainteresowanie.Staram się rozmawiać z
      mężem i ustalić pewne zasady co do wychowywania Michała.Jak na
      razie "widzę światełko w tunelu".jeszcze raz wielkie dzięki.
      • mariefurie Re: wymagający rodzic 23.05.09, 23:29
        Dobry rodzic jest jak kura, co wysiedziała zamiast kurcząt - kaczuszki.
        Ale ona caly czas myśli, ze to przeciez kurczaczki małe, a więc powinny się zachowywać tak jak ona.

        Obserwowałas kiedyś jak sie zachowuje kura kiedy jej "dzieci-kaczuszki" dorwą się do stawu?
        Otóz jak zobaczy ze one biegną do stawu, to ona odchodzi od zmysłów, panikuje, biega w te i we w te na brzegu i drze sie w niebogłosy jak oszalała. Jak juz przyzje pare takich sytuacji, to kolejnym razem - grzecznie czeka na brzegu az jej "dzieci" pobawią sie w wodzie i wyjdą. Juz nie panikuje i nie zmusza tych małych kaczuszek to "kurzych" zachowań.
        Az trudno uwierzyć, ze kura jest mądrzejsza od człowieka. wink
        (oczywiście, w pewnym uproszczeniu)
        • ciociacesia to na pewno w tym temacie sie dopisac 27.05.09, 11:20
          chciałas?
    • basiak36 Re: wymagający rodzic 02.06.09, 21:31
      Moj syn ma 6.5 lat i nie wyobrazam sobie zostawic go zeby sam sie ciagle soba
      zajmowal.. normalne tez ze ciagle o czyms zapomina itp. To jeszcze male dziecko!
      I bardzo, bardzo potrzebuje dobrego wzoru do nasladowania, bo w taki wiek
      wlasnie wchodzi. I jesli bedzie czul ze nie jest akceptowany (a z tego co
      piszesz ojczym go nie akceptuje takim jakim jest) to niestety nie bedzie mial z
      czego czerpac pozytywnego nastawienia do swiata...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka