rzukers1
18.06.09, 09:59
Bardzo mnie ciekawi czy klapsujecie, planujecie klapsować, czy też pochwalacie
klapsowanie nastolatków. Bo nieposłuszny trzy czy czterolatek to mały pikuś w
porównaniu z pyskatą nastolatką.
Co więcej gwarantuje wam, że dużo łatwiej do rozsądku przemówić maluchowi niż
zbuntowanemu nastolatkowi. A jednak większość rodziców nie bije nastolatków a
nawet jak to robi nie chwali się tym. Dlaczego? Przecież rzeczy które robią
nastoletnie potwory są bardziej niebezpieczne dla niech samych i często mogą
rzutować na całe życie.
Ja młodego nie klapsuję i mam nadzieję że nigdy nie odniosą takiej porażki.
(co nie oznacza braku kar, bezstresowago wychowania, młody ma kary często
dotkliwe w jego małym świecie, oczywiście dostosowane do wagi
przewinienia).Młody zna granice i mimo wielkiego temperamentu śmiem powiedzieć
że mam dość grzeczne dziecko.
Znam jedno dziecko regularnie klapsowane, żadne znęty, szybki klaps w tyłek
kiedy rodzicom brakuje argumentów. Dziecię to bardzo często stosuje identyczną
metodę w stosunku do swojego otoczenia gdy chce zwrócić na siebie uwagę. Nie
raz widziałam jak kopie albo uderza członków rodziny gdy nie może się doprosić
o coś czego chce. Oczywiście zwrotnie dostaje klapsa. Skutek jednym słowem
jest dość krótkofalowy.
I jeszcze jedno na argumenty że szacunek do dziecka to nowomodny wynalazek
odpowiadam cytatem:
Apel Twojego dziecka wg Korczaka
Wychowanie dziecka
Nie psuj mnie. Dobrze wiem, że nie powinienem mieć tego wszystkiego, czego
się domagam. To tylko próba sił z mojej strony.
Nie bój się stanowczości. Właśnie tego potrzebuję- poczucia bezpieczeństwa.
Nie bagatelizuj moich złych nawyków. Tylko ty możesz pomóc mi zwalczyć
zło, póki jest to jeszcze w ogóle możliwe.
Nie rób ze mnie większego dziecka, niż jestem. To sprawia, że przyjmuje
postawę głupio dorosłą.
Nie zwracaj mi uwagi przy innych ludziach, jeśli nie jest to absolutnie
konieczne. O wiele bardziej przejmuję się tym, co mówisz, jeśli rozmawiamy w
cztery oczy.
Nie wmawiaj mi, że błędy, które popełniam, są grzechem. To zagraża mojemu
poczuciu wartości.
Nie chroń mnie przed konsekwencjami. Czasami dobrze jest nauczyć się
rzeczy bolesnych i nieprzyjemnych.
Nie przejmuj się za bardzo, gdy mówię, że cię nienawidzę. To nie ty jesteś
moim wrogiem, lecz twoja miażdżąca przewaga.
Nie zwracaj zbytniej uwagi na moje drobne dolegliwości. Czasami
wykorzystuję je, by przyciągnąć twoją uwagę.
Nie zrzędź. W przeciwnym razie muszę się przed tobą bronić i robię się głuchy.
Nie dawaj mi obietnic bez pokrycia. Czuję się przeraźliwie tłamszony,
kiedy nic z tego wszystkiego nie wychodzi.
Nie zapominaj, że jeszcze trudno mi jest precyzyjnie wyrazić myśli. To,
dlatego nie zawsze się rozumiemy.
Nie sprawdzaj z uporem maniaka mojej uczciwości. Zbyt łatwo strach zmusza
mnie do kłamstwa.
Nie bądź niekonsekwentny. To mnie ogłupia i wtedy tracę całą moją wiarę w
ciebie.
Nie odtrącaj mnie, gdy dręczę cię pytaniami. Może się wkrótce okazać, że
zamiast prosić cię o wyjaśnienia, poszukam ich gdzie indziej.
Nie wmawiaj mi, że moje lęki są głupie. One po prostu są.
Nie rób z siebie nieskazitelnego ideału. Prawda na twój temat byłaby w
przyszłości nie do zniesienia. Nie wyobrażaj sobie, iż przepraszając mnie
stracisz autorytet. Za uczciwą grę umiem podziękować miłością, o jakiej nawet
ci się nie śniło.
Nie zapominaj, że uwielbiam wszelkiego rodzaju eksperymenty. To po prostu
mój sposób na życie, więc przymknij na to oczy.
Nie bądź ślepy i przyznaj, że ja też rosnę. Wiem, jak trudno dotrzymać mi
kroku w tym galopie, ale zrób, co możesz, żeby nam się to udało
Nie bój się miłości. Nigdy.