Dodaj do ulubionych

A może by tak kupic jej...

30.06.09, 09:28
Ostatnio irytują mnie niepomiernie "dobre rady" najbliższego otoczenia w stylu
"może by tak dziecku kupić...". Wystarczy, że młoda wykaże czymś jakieś
zainteresowanie, a już słyszę że powinnam/mogłabym jej to i to kupić, a
najlepiej jeszcze i tamto. Noż jak tak dalej pójdzie, to ochrzanię następnego
z taką dobrą radą. Ani nie mam worka kasy, ani też nie mam miejsca na
składowanie kolejnych gratów, którymi moje dziecko pobawi się przez chwilę, a
potem się nimi znudzi.
Tak samo nie widzę powodów, abym miała kupować młodej lody i tonę innych
słodkości. Co z tego, że inne dzieci jedzą? W warunkach domowych młoda
niespecjalnie garnie się do słodyczy - woli mięso. Owszem, na dworze, przy
innych dzieciach, pewnie zjadłaby tylko dlatego, że inne dzieci jedzą. Ale co
dla mnie za interes uczyć dwuletnie dziecko żarcia słodyczy? Zrobi się tłusta
i zepsują się jej zęby, w dodatku przestanie mieć ochotę na normalne jedzenie.
A tymczasem nie kupienie dziecku czegoś słodkiego do podżerania na dworze
odbierane jest przez otoczenie jako jakaś mega krzywda zrobiona dziecku. (Żeby
nie było - młoda ma okazję do jedzenia słodkości całkiem często, ale w domu
nimi wzgardza ).
No, to sobie ulżyłam wink
Obserwuj wątek
    • gosiak781 Re: A może by tak kupic jej... 30.06.09, 09:40
      KOchana
      rob to co TY uwazasz za dobre dla twojego dziecka.
      NIech Ci jednym uchem wpada a drugim wypadasmiletakie gadanie.
      ja tez sie tego ucze i poprostu robie swojesmile
      Ja lubie rady, ale jak o nie sama poprosze, nie lubie doradzania na
      siłe.
      Odpowiadaj takim doradcom ze "Zastanowisz sie" i juzsmile
      • m0nalisa Re: A może by tak kupic jej... 30.06.09, 13:33
        masz absolutna racje.
        Ja tez nie pozwalam, czasem daje cos slodkiego ale to ja daje i wiem w jakich
        ilosciach. Ostatnio moja mama skwapliwie stwierdzila -przeciez mu dajesz- tak
        daje, czasem ciastko maslane czy chrupki, ale jak ja dam i moja mamusia da to
        jest porcja razy 2.
        Jutro Mateusz konczy 2 latka.
        W niedziele robimy laczone urodziny obu chlopcow. Zaprosilam rodzine i kolezanki
        z dziecmi- zastrzeglam- kochani bardzo prosze ZADNYCH zabawek. Nie mam na to
        miejsca w domu, poza tym uwazam ze za duzo to niezdrowo. I wywolalam lekkie
        zdziwienie proszac o ksiazeczke czy kolorowanke bo to taki prezent
        nieurodzinowy- ja natomiast uwazam ze bardzo na miejscu i tylko korzysci moze
        przyniesc zamiast kolejny piszczaco grajacy stworek smile

        Nie martw sie wiec nic nie powinnas, nic nie musisz.
    • azzure1 Skąd ja to znam :-)) 02.07.09, 01:14
      Kuba ma od urodzenia alergię, z tego też powodu upośledzone wchłanianie wapnia i
      niestety zaczynają się mu psuć ząbki (co prawda na razie ma tylko przebarwione
      bruzdy na czwórkach i piątkach, ale to przecież mleczaki, posypią się w mig),
      chociaż w ogóle nie je słodyczy.
      Co dziwne, teściowie doskonale wiedzą o tym, a mimo to ciągle usiłują chłopakom
      przemycać jakieś słodycze (Filip też nie je, dla towarzystwa, bo uważam, że
      akurat słodycze nie są dzieciom niezbędne, z powodów, jakie wymieniłaś), a raz
      przyłapałam babcię, jak za domem dawała Kubie lody.
      Ale to my jesteśmy ci źli rodzice, którzy ŻAŁUJĄ dzieciom cukierków i czekolady...
      Podobnie z zabawkami. Chłopaki mają cały pokoik zabawek, pojawia się coraz
      częściej problem ze sprzątaniem, poza tym zauważyłam,że im więcej ich mają, tym
      mniej szanują, więc wprowadziliśmy zakaz kupowania zabawek. Wolelibyśmy, żeby
      Święta, urodziny czy imieniny kojarzyły się im raczej ze spotkaniem z rodziną i
      przyjaciółmi niż tylko z prezentami.
      I co? Oczywiście na Dzień Dziecka babcia dała im pudełko zabawek.
      No bo jak można dziecku ŻAŁOWAĆ zabawek?!

      Ręce opadają...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka