dilma1 Re: Jak żyć??? 28.09.06, 20:02 Za szybko wcisnęłam enter... Mam 2-miesięczne maleństwo, które urodziło się z wadą serduszka (tetralogia Fallota). Ta wiadomość spadła na nas z mężem jak grom z nieba. Minęło dwa miesiące od momentu kiedy się dowiedzieliśmy, a ja wciąż jestem załamana, ciągle płaczę i nie potrafię poradzić sobie ze strachem o moją kruszynkę. Nie wiem co z nami będzie. Proszę, napiszcie jak sobie z tym radzicie, tak bardzo boję się o życie mojego dziecka...Jestem totalnie załamana. Odpowiedz Link Zgłoś
aaparzoch1 Re: Jak żyć??? 28.09.06, 20:19 www.sercedziecka.org.pl/index.php?url=5_portrety_dzieci.inc Zawsze gdy jest mi źle wracam do portretów dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
buleczka3 Re: Jak żyć??? 28.09.06, 20:21 Doskonale rozumiem to co teraz przezywasz, to samo przechodzilam 6 lat temu. Strach, lzy, czarne mysli ciagle mi towarzyszyly. Do tej pory nie wiem skad czerpalam sile, zeby wszystko przejsc. Wazne, ze dzis lekarze potrafia pomoc naszym dzieciom. O mojej Wikusi tutaj mozesz poczytac. Sl;uze dobrym slowem www.sercedziecka.org.pl/index.php?url=06-1-13-wiktoria.inc Odpowiedz Link Zgłoś
chantti Re: Jak żyć??? 28.09.06, 20:31 Moj synek także ma Tetralogie Fallota, i tak jak dla Was ta wiadomośc byla totalnym szokiem, dodatkowo synek mial jeszcze wade wrodzona jelit(wykryta preanatalnie). Powiem Ci szczerze nie wiem jak nauczyłam sie z ta wiedza zyc, "oswoiłam sie" duzo czytałam o tym schorzeniu, nawialzalam kontakty z innymi mamami, ale przede wszystkim otrzymalam wsparcie bliskich - rodziny i znajochy. Choc caly czas zyje w ciaglym strachu ( czekamy nadal na operacje) jakos idzie zyc, tylo trzeba skrupulatnie pamietac o podawaniu lekow i obserowoac dziecko, chodzic na kontrole. Jezeli chesz porozmawiac zapraszam, podaj na prv adres @ albo pisz na chantti@gazeta.pl Pozdrawiamy Kasia z synkiem "tofikiem" Odpowiedz Link Zgłoś
ewaoriana Re: Jak żyć??? 29.09.06, 11:48 przypomniałam sobie analogiczną sytuację, kiedy wiadomość o chorobie naszej córki spadła na nas jak grom z jasnego nieba. Strach który mnie wtedy ogarnął, całkiem przyćmił niewiarygodną radość z jej narodzin. Ale nauczyłam się jednego:cieszyć się każdą sekundą jej życia i z każdą sekundę dziękować BOgu. Do operacji było najgorzej i tuż po niej. Teraz tez się boję, ale w tej chwili Oriana (wczoraj skończyła 2 lata)jest niesamowita: radosne, bardzo mądre dziecko, które za wzelką cenę chce aby rodzice i bliscy zapomnieli o tym że jest chora. Wierzę że w przypadku waszego dzieciątka będzie podobnie. Trzeba dużo siły żeby przez to przejść, trzeba przewartościować swoje życie, ale naprawdę warto, bo tego warte są nasze dzielne dzieciątka. Wierzę, że czeka je szczęśliwe życie do późnej starości. Odpowiedz Link Zgłoś
anfido Re: Jak żyć??? 02.10.06, 11:53 Ależ Żyjesz !!!! To że zaczęłaś szukać kontaktu z innymi rodzicami, to że starasz się poznać wadę swojego dziecka od podszewki, to jest właśnie początek pogodzenia się z chorobę dziecka i początek nowego życia z chorobą. Mi wiedza o wadzie mojego synka bardzo pomogła , ale szukanie kontaktu z innymi rodzicami to już był większy problem. Dopiero, gdy Adaś miał jakieś 8-9 miesięcy otworzyłam się na innych ludzi po za rodziną i przyjaciółmi. Teraz działam czynnie w Fudnszu na Rzecz Dzieci z Wadami Serca i pomagam nie tylko rodzicom i ich dzieciom, ale też sobie. To uzmysłowiło mi, że naprawdę inni są w gorszych sytuacjach czy to mieszkaniowych, czy to finansowych, a z chorobą dziecka mimo innych przeciwności losu radzą sobie doskonale. Dlatego daj sobie czas, naucz sie swojego dziecka, naucz sie jak rozpoznawać symptomy , że coś się dzieje niedobrego ( tu wiele da szczegółowa rozmowa z kardiologiem - zapisz sobie wszystkie pytania na kartce i przy kolejnej wizycie żądaj na nie odpowiedzi), pozwól mu przy tym wszystkim normalnie żyć i rozwijać się jak zdrowemu dziecku, a nie obejżysz się, a takie właśnie dziecko będzie biegało wokół twoich nóg. Mamy to szczęście, że większość wad serca jest operowalna i dzięki temu nasze dzieci mają szansę na, jak to się nazywa, normalne życie. Na pewno nie raz będziesz załamana, roztrzęsiona, zapłakana i nieszcześliwa. Taka jest kolej rzeczy, ale każdy uśmiech twojego dziecka, nowa zdolnosć, nowe słówko będzie zbliżało Was do wyzdrowienia i do znalezienia recepty na życie. Odpowiedz Link Zgłoś
jukilop Re: Jak żyć??? 02.10.06, 12:05 bardzo mądrze napisane !!! pozdrawiam Magdalena Odpowiedz Link Zgłoś
paso Re: Jak żyć??? 03.10.06, 10:03 Nasz synek ma teraz 9 miesięcy. Po urodzeniu lekarze z CZD zdiagnozowali u niego Tetralogię Fallota w skrajnej postaci (zarośnięta zastawka płucna, zwężone tętnice płucne). Pierwsze dwa miesiące spędziliśmy w szpitalu. Potem regularne hospotalizacje. Synek rowzijał się bardzo dobrze. W lipcu miał operację korekcji wady. Trwała 9 godzin, ale wszystko się udało i bez powikłań. Jak sobie z tym wszystkim radziliśmy: po pierwszym szoku robisz po prostu to , co możesz dla malca i tak dzień po dniu. Pielęgnujesz go, bawisz się z nim. Starasz się dobrze przeżyć najbliższy dzień i traktujesz swoje dziecko normalnie (choć uważniej).Po pewnym czasie pobyty w szpitalu, badania , uśpienia ,cewnikowania ,echa , przetaczania krwi, zabiegi itd. stają się częścią waszego życia. Zobacz rodziców będących z maluchami w szpitalu na oddziale. Przyjmują to , co ich spotkało i staraja się robić to , co mogą dla dziecka. I tyle - więcej my nie możemy zrobić. Trzeba wierzyć w wiedzę naszych lekarzy, bo oni naprawdę dokonują rzeczy wielkich. Odpowiedz Link Zgłoś
logos17 Re: Jak żyć??? 03.10.06, 17:21 Postanowiłam opisać znany mi przypadek dorosłego dziecka z wadą serca. Tak ażebyście Państwo zrozumieli, że nic w życiu nie jest przesądzone i że natura jest nieodgadniona a organizm ludzki do końca nie zbadany. Lekarze nie są ostatecznymi wyroczniami dla naszych dzieci i tak naprawdę wszystko może się zdarzyć, istnieje na to wiele dowodów z tymże nikt na tym forum ich nie przedstawia. Zazwyczaj wieje tutaj rozpaczą , lekarstwami , lekarzami a zapominamy o życiu , które dane zostało nam i naszym dziecinom jako takie , które jest wartością samą w sobie bez względu na jego jakość i , że to wszystko wydarzyło się po coś . Ja zrozumiałam to po jakimś czasie i chcę żeby inni rodzice zrozumieli wcześniej, żeby było im łatwiej przez to przejść, żeby spróbowali odszukać sens w tym co zostało im dane i , że nie wszystko jeszcze jest przesądzone : ANIA lat 30 Po urodzeniu lekarze od razu wiedzieli , że coś jest nie tak , Ania siniała , była niedotleniona , zapadł wyrok zwężenie tętnicy płucnej i coś jeszcze bez szans na życie . Ale dziwnym trafem dożyła wieku 3 lat ( # lata permanentnego niedotlenienia wq ocenie lekarzy powinna być na poziomie kretynki !!!) i przeprowadzono operację ( wszycie łaty z części udowej.) Ania ma ojca sportowca i mimo przeciwwskazań lekarzy od dziecka uprawiała sport. Teraz jest szczęśliwą mamą 5,5 letniego Pawła, którego rodziła 12 godzin na Karowej i który nie ma wady serca. Kiedy próbowałam jej mamę namówić za jej pośrednictwem na zwierzenia odmówiła twierdząc , że nie chce wracać do tamtych lat . Można się domyślać jaką traumę przeżyła, ale dzisiaj jest wspaniałą babcią chociaż nie ma ochoty na wspomnienia, powiedziała tylko , że najgorsze były momenty karmienia i kolejne wizyty u lekarzy . Zaznaczam , że 27 lat temu medycyna była na znacznie niższym poziomie. Ania uśmiechnięta twierdzi , że jedyną pamiątką po wadzie jest szrama przez całą klatkę piersiową. Drodzy rodzice jeśli dowiedzieliście się , że wasze dziecko ma wadę serca i jesteście załamani , otrząśnijcie się i pamiętajcie , że natura ludzka jest nieodgadniona. UWAGA na lekarzy potrafią naprawdę załamać !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Zupełnie tak jakby nie zdawali sobie sprawy z wagi własnych słów. Mam wrażenie , że czasami szfują życiem ludzkim zupełnie jakby byli na jakimś targu , jakby byli władcami życia i śmierci , a są tylko i to niektórzy specjalistami w swojej dziedzinie , nad którą władzę ma jedynie natura. Pozdrawiam Wszystkich !!! z Atrezja tętnicy płucnej (PA) Atrezja zastawki mitralnej Atrezja tętnicy płucnej bez ubytku w przegrodzie międzykomorowej (PA+IVS) Atrezja (zarośniecie) zastawki trójdzielnej (TA) Całkowity nieprawidłowy spływ żył płucnych (TAPVD/TAPVR) Częściowy nieprawidłowy spływ żył płucnych (PAPVD/PAPVR) Dwunapływowa (dwuujściowa) lewa komora (DOLV) Dwunapływowa (dwuujściowa) prawa komora (DORV) Drożny otwór owalny Kardiomiopatia przerostowa (HCH) Koarktacja (zwężenie cieśni) aorty (CoA) Okienko aortalno-płucne (AP Window) Pierścienie naczyniowe (VR) Przerwanie ciągłości łuku aorty Przetrwały przewód tętniczy Botalla (PDA) Serce trójprzedsionkowe Skorygowane przełożenie dużych naczyń (L-TGA) Tetralogia (zespół) Fallota (TOF) Transpozycja (przełożenie) dużych pni tętniczych (TGA/TGV) Ubytek przegrody międzykomorowej (VSD) Ubytek przegrody międzyprzedsionkowej (ASD) Wrodzone wady naczyń wieńcowych Wspólna komora (SV) Wspólny kanał przedsionkowo-komorowy (AV Canal) Wspólny pień tętniczy (TAC) Zespół (anomalia) Ebsteina Zespół niedorozwoju lewego serca (HLHS) Zespół niedorozwoju prawego serca (HRHS) Zespół wrodzonego braku zastawki tętnicy płucnej Zwężenie lub niedomykalność zastawki dwudzielnej Zwężenie zastawki aortalnej (AS) Zwężenie zastawki tętnicy płucnej (PS) ASD ,VSD, Zespół Fallota , Odpowiedz Link Zgłoś
m.musur Re: Jak żyć??? 03.10.06, 22:10 Kochana!Kazda z nas przeżywa lub przeżywała to samo.Ale wierz mi za jakiś czas te wszystkie czarne myśli miną, nauczysz sie z tym żyć i zauważysz że mimo wszystko nadal świeci słońce, wokół Ciebie jest wielu życzliwych ludzi a Twoje maleństwo jest przecudownym małym bobaskiem i nic już nie będzie się liczyło, tylko to, żeby w tym wszystkim Twoje dziecko otrzymywało maksimum ciepła i miłości od Ciebie i innych i by było najszczęśliwszym człowiekiem na świecie.Wszystko bedzie dobrze, uwierz mi i usciskaj swoje maleństwo a lekarze zrobią co trzeba.Pozdrowienia gorące i głowa do góry!Monika mama Filipka (złożona wada serca)i Majeczki Odpowiedz Link Zgłoś
aguniapiest Re: Jak żyć??? 08.10.06, 14:02 Tak jak pisali Ci inni rodzice musisz nabrać do tego dystansu. Ja wiem że łatwo powiedzieć a co innego zrobić. Podobno nic nie dzieje się bez przyczyny. Wszystko w rękach Boga. Bądz silna . Jak byś chciała pogadać to mój numer GG 8812834. Gorąco pozdrawiam. Agnieszka Mama Bartka HLHS Odpowiedz Link Zgłoś
izaskun Re: Jak żyć??? 28.09.06, 20:45 a ja czytam to: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html? f=24429&w=47375544&a=47375544 i wiem że dla mojego synka zniosę wszystko Odpowiedz Link Zgłoś
izaskun coś źle wkleiłam 28.09.06, 20:48 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24429&w=47375544&a=47375544 Odpowiedz Link Zgłoś
gwiazdeczka69 Re: coś źle wkleiłam 28.09.06, 21:03 witam! ja mam juz 20lat i Tetrallogie Fallota (operacje wieloetapowe)jak sie urodzilam to lekarze wypisali mnie do domu,powiedzieli rodzicom ze wypisuja mnie bo chca zebym te ostatnie chwile spedzila wsrod swoich. No a tu prosze jestem juz po ostatnim etapie(1,5 miesiaca temu mialam ostatni etap-najciezsza operacje)i powoli wracam do zdrowka, studiuje, i ciesze sie zyciem.pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
basikrzy Re: Jak żyć??? 29.09.06, 09:06 taka Gwiazdeczka, to chyba najlepsze pocieszenie ja byłam załamana, ale postanowiłam walczyć i być silna, starałam się jak najwięcej czytać na temat wady synka i najbardziej podnosiło mnie na duchu to, że jest tak wiele rodziców w takiej samej sytuacji, że nie jestem sama, bardzo też dodawało nam sił spotykanie większych dzieci, które miały to już za sobą i przyjeżdżały do szpitala tylko na kontrolę, wtedy umacniała się nadzieja, że nam też może się udać no a dorosły człowiek, sprawny i cieszący się życiem to chyba najlepsza pociecha Odpowiedz Link Zgłoś
gocha80 Re: Jak żyć??? 29.09.06, 09:50 Wiem doskonale, jak jest ciężko. Ja o wadzie Tosi dowiedziałam się w 24tc, więc do porodu miałam dużo czasu aby się przyzwyczaić do myśli, że Mała urodzi się z wadą serca. Nie oznacza to, że się nie boję - po prostu staram się o tym nie myśleć i mocno wierzę, że Tosia szczęśliwie przebrnie przez 2 kolejne operacje. A na codzień po prostu cieszę się z każdego uśmiechu Małej i nie myślę o tym co nas czeka za miesiąć, za pół roku, za rok, za 10 lat. Chcę jak najlepiej wykorzystać ten czas, który mamy dla siebie. Bądź dzielna. -- Gocha mama Tosi (HLHS) Odpowiedz Link Zgłoś
barbarajarzabek Re: Jak żyć??? 29.09.06, 11:00 staraj się maksymalnie wykorzystywać każdą chwilę i żyjcie tymi wspaniałymi chwilami,upływający czas pozwoli Wam na oswojenie się z rzeczywistością i z chorobą. każdy z nas to przechodził i naprawdę można oswoić lęk i strach a na pierwsze miejsce wysunąć dumę z takich dzieci i radość. mójmareczek jest w portretach. zajrzyj też na: www.sercedziecka.org.pl/index.php?url=13_wyjatkowa_matka.inc mocno Was przytulam i wysyłam pozytywne fluidy. Odpowiedz Link Zgłoś
aguniapiest Re: Jak żyć??? 29.09.06, 16:19 Ja też przechodziłam przez to 5 miesięcy temu, do tej pory zadaję sobie pytanie "dlaczego". Mój synek Bartek ma HLHS lekarze dawali mu małe szanse na przeżycie, a on 25.09 skończył 5 miesięcy, jest po pierwszej operacji i jak na razie ma się świetnie. Ja na początku kiedy wyszliśmy ze szpitala myślałam że zwariuję!!!!.Ale bardzo pomogli mi rodzice innych dzieci i ta strona poswięcona naszym skarbom, nie dała bym bez nich rady. Ci ludzie są wspaniali. Nie możesz się poddać po masz dla kogo żyć i o kogo walczyć! Witaj w naszej serduszkowej rodzinie. Pozdrawiam: Agnieszka mama Bartka HLHS Odpowiedz Link Zgłoś
gonis1 Re: Jak żyć??? 29.09.06, 20:41 Moja córka też urodziła się z "Fallotem". Zadawałam sobie to samo pytanie "jak teraz żyć?".Wiele nocy przepłakanych ,ogromny żal nie wiadomo do kogo,poczucie winy, niepewność przyszłości, strach o jej życie. Ale z biegiem czasu oswajasz się, zbierasz doświadczenie i wiedzę o chorobie /właściwie nie choroba ,a błąd w budowie serca/.Już nie zadaję sobie "pytania jak żyć?".My żyjemy, cieszymy się każdym dniem ,czy pada czy świeci słońce. W listopadzie Pola skończy 6 lat, chodzi do zerówki uczy się pisać ,rysuje ,biega, rozrabia- normalnie się rozwija. Oczywiście strach mnie nie opuścił ale staram się wychowywać małą jak zdrowe dziecko z małymi ograniczeniami i wskazaniami lekarza kardiologa. Pozdrawiam serdecznie i bądz dobrej myśli, nie poddawaj się. Gosia mama Poli /ToF/ Odpowiedz Link Zgłoś
doniujulka Re: Jak żyć??? 29.09.06, 21:25 Witajcie.Ja dowiedziałam się o wadzie serca Julki w 18tc, lekarze mówili że nie będzie żyć i proponowali aborcję.A Julka zyje ma już 10 miesięcy.Płakałam kilka razy, najbardziej po okropnym śnie,w którym widziałam białą trumienkę.Ale potem postanowiłam, że będe silna dla niej, żeby Ona mogła być z tego czerpać siły. NIE PODDAWAJCIE SIĘ!!Bądzie silni i wierzcie żr wszystko będzie dobrze.Z pomocą Boga i wspaniałych lekarzy Wasze Maleństwo da sobe rade.Życze wielu radosnych chwil z Waszym Dzidziusiem. Dominika mama Juli*tunel aorta-lewa komora,AS,PS) Odpowiedz Link Zgłoś
dilma1 Re: Jak żyć??? 01.10.06, 17:59 Bardzo dziękuję Wam za słowa pocieszenia.Czytałam Wasze odpowiedzi i płakałam...Jakie to wszystko jest niesprawiedliwe!!! Odpowiedz Link Zgłoś
magapi Re: Jak żyć??? 02.10.06, 06:00 Kiedy leżałam z moją Nadusią w szpitalu,mała dziewczynka z tetralogią falota,po operacji wróciła do domu...najważniejsze znależć dobrego fachowca i ...modlić się...gdybym miała moc uzdrawiania,wszystkie aniołki byłyby z nami.Pozdrawiam zycząc siły i wytrwałosci... Odpowiedz Link Zgłoś
logos17 Re: Jak żyć??? 03.10.06, 17:33 I jeszcze jedno ,jest znany redaktor sportowy , który miał Fallota i przez całe życie uprawiał sport obecnie ma ok 40 lat więc z tym da się żyć. Zdystansuj się do tego , są matki których dzieci mają dużo gorsze choroby niż wada serca nie chodzą , itd. To Ty jesteś potrzeban swojemu dziecku i pamiętaj o tym , że jesteś tak samo ważna jak ono, wiem doskonale co czujesz ja byłam załamana , bliska obłędu , ale z czasem to mija i tak jak Ci napisałm wcześniej. Wszystko będzie dobrze zobaczysz . Pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
dilma1 Re: Jak żyć??? 06.10.06, 17:46 Czasami czuję, że nie wytrzymam tego wszystkiego, że zwariuję. Nie wiem czy kiedykolwiek będę mogła nabrać dystansu do tego wszystkiego, żyję jak na szpilkach i dręczy mnie ta niepewność. Narazie to nas wszyscy straszą jaką poważną wadę ma nasze dziecko, a ja już sobie wyobrażam najgorsze.Chciałabym żyć normalnie, ale nie potrafię.Miło się czyta o ludziach dorosłych z Fallotem, którzy czują się dobrze. Mam nadzieję, że my z moją córeczką też będziemy kiedyś takim pozytywnym przykładem. Odpowiedz Link Zgłoś
buleczka3 Re: Jak żyć??? 06.10.06, 20:56 Dilma , dasz rade !!! Nie tylko Ty miotasz sie z takimi odczuciami, wszystkie to przechodzilysmy i nadal w glebi serca tkwia w nas te wszystkie koszmary. Z biegiem czasu czlowiek nabiera pewnego dystansu do tego wszyskiego. Nigdy jednak juz nie bedzie tak jak przy zupelnie zdrowym dziecku ( choc i tu mamy borykaja sie z trudnosciami), musisz nauczyc sie zyc z wada serca swojego dziecka, a zycie okaze sie latwiejsze. Skad jestes ? Jesli masz ochote mozesz pisac do mnie na gg 558556. Pozdrawiam , Bozena i Wiktoria ToF Odpowiedz Link Zgłoś