Dodaj do ulubionych

kulinarne KATASTROFY!!! -nasze wpadki

18.06.04, 15:46
Otwieram listę naszych kulinarnych katastrof.

Zacznę od dziesiejszego gotowania kaszy - jedna przypalona, druga
przypominająca nieokreśloną pulpę.
A wzięło się to wszystko przez ryż - ktoś powiedział że namoczony szybciej
się gotuje i owszem. Więc ja wpadłam na wspaniały pomysł i namoczyłam kaszę
gryczaną i wyszło mi okropne to coś. DZIEWCZYNY BŁAGAM NIE MOCZCIE KASZY!!!
A TERAZ WASZA KOLEJ...
Obserwuj wątek
    • bzeebze Re: kulinarne KATASTROFY!!! -nasze wpadki 18.06.04, 17:08
      to ja sie przyznam smile
      kiedyś usmażyłam kogel-mogel, nigdy nie lubiłam surowych jajek smile
      ale tylko raz, he he
    • maolga Re: kulinarne KATASTROFY!!! -nasze wpadki 20.06.04, 22:01
      No dziewczyny przyznajcie się -nie krępujcie się.
      Bo pomyślę że jesteście idealne kuchareczki
      • anatemka Re: kulinarne KATASTROFY!!! -nasze wpadki 21.06.04, 21:22
        kasza manna: przypominała nieokreślona breje-poszła w całości do śmiecismile
    • renpul Re: kulinarne KATASTROFY!!! -nasze wpadki 22.06.04, 10:54
      Ja robiłam kiedyś krewetki w zalewie kwaśno-imbirowej. Najpierw przesadziłam z
      sokiem z cytryny a później z imbirem. miała być wspaniała kolacja przy świecach
      a wylądowało to to w kibelku po pierwszym kęsie. Był niezły ubaw - wspominany
      zresztą przez nas do dziś - choć był to dość drogi eksperyment.
      Pozdrawiam wink
    • kajami1 Re: kulinarne KATASTROFY!!! -nasze wpadki 22.06.04, 13:59
      Ja upiekłam raz placek...tylko że zapomniałam dodać proszku do pieczenia.
      Efekt był wiadomy, surowe ciacho popłynęło kanałami.

      Pozdrawiam
      Kasia
    • julajka Re: kulinarne KATASTROFY!!! -nasze wpadki 22.06.04, 14:56
      To były moje 17-te urodziy (bez rodziców)!
      Upiekłam biszkopt i w planach miał być z owocami i galaretką.
      I wiecie co zrobiłam? Na gorący biszkopt wlałam gorącą galaretkę!!!
      Powódź w kuchni ale jaki różowy biszkopt! i jaki nasączony!
      Pozdrawiam.
      Julajka
    • xerius Re: kulinarne KATASTROFY!!! -nasze wpadki 24.06.04, 05:58
      Upieklam biszkopt bez...maki...wyrosl pieknie, tylko kiedy go naklulam zeby
      sprawdzic czy gotowy wyzional ducha jak balon... golebie na balkonie mialy
      darmowa "wyzerke".
      Omlet z maki ziemniaczanej = podeszwa od butow.
      Kasia
    • skarolina Re: kulinarne KATASTROFY!!! -nasze wpadki 24.06.04, 06:59
      Tragiczne pomyłki w kuchni
      • tyska_edziecko Re: kulinarne KATASTROFY!!! -nasze wpadki 24.06.04, 09:34
        To ja opowiem wpadkę mojej cioci smile. To było przyjęcie I komunijne, i do
        kawy podano ciasta. Wszyscy chwycili za piękny makowiec na kruchym spodzie,
        taki z "kratką" na wierzchu, wykończony ślicznymi "esami-floresami" z lukru.
        Hehehe, po pierwszym kęsie okazało się,że ciocia wogóle nie dodała cukru....
        • renpul Re: kulinarne KATASTROFY!!! -nasze wpadki 24.06.04, 10:19
          Do koegi w akademiku przyjechała sistra i przwioała super szarlotkę swojej
          babci. Zlecieli się znajomi na te pyszności - zasiadją do stołu i największy
          łakomczuch zaczyna wsówać i nagle mina mu zrzedła - zaczerwienił się - Babcia
          zamiast cukru dodała soli. Brr
    • redorek Re: kulinarne KATASTROFY!!! -nasze wpadki 24.06.04, 14:19
      Odnośnie proszku do pieczenia

      Z wielką euforią pobiegłam przdwczoraj do domu z przepisem bodajże Fiony w
      garści na olejowiec czy cos takiego (z truskawkami). pamiętając że wszystkim
      się to ciasto udaje szybciutko zrobiłam.
      W połowie pieczenia zaczęłam sie zastanawiać, jak duże wyrośnie bez proszku do
      pieczenia?
      zaraz, zaraz - czy aby na pewno bez proszku??
      przygladając sie przepisowi dokładnie stwierdziłam, że proszek jednak powinien
      być...

      ... jeszcze nigdy nie miałam takiego zakalca...

      redorek
    • vase Re: kulinarne KATASTROFY!!! -nasze wpadki 24.06.04, 15:00
      Ja mam dwie:
      1.Dostalam od znajomego glowe kapusty. Poniewaz zupelnie nie znalam sie na
      gotowaniu, stwierdzilam, ze kupie jakis tluszcz i te kapuste poddusze. (Ach!
      Mojego taty kapustka do schabowego!!) Pamietam takie reklamy Planty w tv
      (biale, a roslinne) wiec kupilam... Lard. (Tez biala kostka) Rozgrzalam toto w
      rondelku, dodalam kapustke... Jaki smrod!! Dziewczyny! Lard to taki zwierzecy
      loj!
      2.Robilysmy z kolezanka tort na jej urodziny. Wszystko szlo jak po masle. No
      wlasnie, masle smile Kiedy dodalysmy masla do masy i skosztowalysmy - o malo co
      obie nie puscilysmy pawia. Do masla w UK dodaja soli!
      Cala micha masy (z jajkami, orzechami itd) poszla do kosza. Az nam sie plakac
      chcialo sad
      P.S. Na swoje usprawiedliwienie dodam, ze to byly moje poczatki (kulinarne,
      samodzielnosci, dostosowywania sie)
      • gagunia Re: kulinarne KATASTROFY!!! -nasze wpadki 24.06.04, 15:33
        bezy smile jak urodzilam kacpra to dostalam obsesji na bezy i codzien kupowalam ze
        30dkg i od razu pochlanialam. ktoregos dnia nie mialam jak wyjsc z domu bo
        dziecko malenkie, maz w pracy, wozka sama nie moglam sciagnac z 4 pietra wiec
        zaczelam robic te nieszczesne bezy. tylko ze piekarnik mialam do bani i zamiast
        sie wysuszyc, to od spodu zaczely sie przypalac, w srodku byly pianowate a u
        gory cos tam bezy przypominalo wink

        zezarlam z wierzchu to najbardziej bezowe, reszte wywalilam. a jak maz wrocil i
        spytal co tak ciastem pachnie to sie wykrecilam,ze chyba na dole pieka i przez
        kratke wentylacyjna zapach dobiega wink

        gaga & son :
        forum.gazeta.pl/forum/72%2C2.html?f=621&w=10577948&a=13383535
        • renpul Re: kulinarne KATASTROFY!!! -nasze wpadki 25.06.04, 08:50
          Dobre smile
    • fionna Re: kulinarne KATASTROFY!!! -nasze wpadki 25.06.04, 12:19
      W liceum w okresie "osiemnastkowym" na topie było coś, co nazwaliśmy
      roboczo "lastriko". Była to masa mleczno-śmietanowa z żelatyną i do środka
      wrzucało się pokrojone w kostkę wcześniej zrobione galaretki. Była to biała
      masa z kolorowymi kostkami galeretek w środku.
      Dostałam przepis i robię: do mleka podgrzanego ze śmietaną i cukrem wrzuca się
      żelatynę - czytam 13 łyżek. Trochę się zdziwiłam, parę paczek żelatyny poszło i
      tak miałam ledwie 11 łyżek. Wrzuciłam pokrojone galaretki i zaczęły mi to
      sztywnieć w garnku. Ledwo zdążyłam wlać do formy. Odstawiłam w zimne miejsce -
      powstał najprawdziwszy beton. Nie dało się tego ugryźć. Ale wyglądało bardzo
      ładnie.
      Okazało się, że mają być 3 łyżki żelatyny.... Innym razem, kiedy robiłam
      to "coś" (już wiedziałam ile żelatyny) wrzuciłam galaretki, zamieszałam i z
      przerażeniem zauważyłam, jak galaretki znikają. Rozpuściły się wredoty jedne.

      A moim tradycyjnym numerem jest (przy odgrzewaniu np. zapiekanki w piekarniku)
      odgrzanie widelców, łyżek z plastikowymi rączkami. Zapach jest niezły.
    • maolga Re: kulinarne KATASTROFY!!! -nasze wpadki 03.07.04, 20:12
      Na moją osiemnastkę przygotowałam deserki w pucharkach z galaretką... i bitą
      śmietaną. Przygotowane w południe czekały gotowe do wieczora w lodówce.

      Apetycznie wyglądające deserki uradowały moich gości.
      I ja zabrawszy się do jedzenia poczułam smak mydła i pomyślałam:
      "Co u licha, łyżeczka mydłem umyta?" Patrzę na miny gości, a oni też mają dość
      dziwne miny. I co się okazało:
      To zepsuta bita śmietna zrobiona ze Śnieżki miała smak mydła. OCHYDZTWO!!!!
      I wszystkie deserki wylądowały w koszu.
      Ale za to koktajl alkoholowy był tak udany że nie wiadomo kiedy całe
      towarzystwo padło. A to był w smaku tylko taki soczeksmile)).

      A tak przy okazji jadłam kiedyś wymieniane powyżej "lastriko"
      I bardzo mi smakowało
      Czy mogę poprosić o przepis?
      • mm_s Re: kulinarne KATASTROFY!!! -nasze wpadki 04.07.04, 13:37
        Moja mama kiedyś też 'zabłysła" talentem kulinarnym.
        Było to jakieś 10 lat temu, kiedy mikrofalówki by ly rarytasem, a takowy
        dostaliśmy w prezencie. Więc były to początki użytkowania.
        No i moja "mądra" mama wink chciała coś przygotować dla gości, a że był drugi
        dzień Świąt Wielkanocnych, nie chciała stać nad garami. W lodówce stały
        sprawione zeberka, więc postanowiła je zrobić własnie w mikrofalówce...
        Jakiez było jej zdziwienie, kiedy po godzinie pieczenia wyciągła...wysuszone
        gnaty z żeberek winkMięso po prostu nie było przykryte ani podlane woda, więc
        wyschło na wiór.
        Dobrze, że chociaż pies miał uczte...
    • sandra76 Re: kulinarne KATASTROFY!!! -nasze wpadki 09.07.04, 13:09
      1) Robiłam ptysie, nie wiem co poszło nie tak ale nie wogóle nie wyrosły poza
      tym zamiast śmietany kremówki kupiłam 12% więc zjedliśmy coś płaskiego
      przypominającego placki polane śmietanką z kartonika.
      2) Pierwszy raz piekłam ciasto karpatkę i nie wiedziałam, że to ciasto po
      upieczeniu powinno być lekko wilgotne. Piekę więc i po wyznaczonym czsie
      pieczenia sprawdzam - surowe, więc jeszcze chwila - znowu surowe, tak długo
      piekłam, że po wyjęciu z piekarnika mogłam tym ciastem zrobić komuś krzywdę
      takie było twarde (od spodu sam węgiel) wylądowało w całości w śmieciach bo
      nawet nie szło tego połamać.
      Pozdrawiam Sandra.
    • bebepep Re: kulinarne KATASTROFY!!! -nasze wpadki 13.07.04, 23:05
      Ja kupilam kiedys kilka roznych przypraw. To byly takie, ktorych do potrawy na
      cztery osoby dodawalo sie pol paczki przyprawy. No i ugotowalam danie po
      chinsku, z przyprawa "5 smakow". A to byla jedyna, ktorej dodawalo sie pol
      lyzeczki. Akurat mielismy gosci. Grzeczni byli, zjedli.

      Moj maz zrobil kiedys cos lepszego: Na Wigilie ugotowalam pyszny klarowny
      barszczyk. Poszlam z dzieckiem do kosciola. Jak wrocilam, w garnku byla jakas
      fioletowo-mleczna zawiesina z rozowymi paprochami. Bo maz postanowil zupe
      poprawic i zaklepal ja calym jajkiem.
    • lch74 Re: kulinarne KATASTROFY!!! -nasze wpadki 19.09.04, 01:12
      Ależ się uśmiałambig_grin
      A oto moje wpadki:
      1. Zawsze rano do śniadanka piję herbatę. Wstałam kiedyś strasznie niewyspana (noworodek w domu), zrobiłam sobie kanapki, wlałam wody do czajnika beprzewodowego i poszłam zajrzeć do malucha. Po chwili wróciłam do kuchni, czajnik był wyłączony więc zalałam sobie herbatę i jakież było moje zdziwienie, że mimo energicznego mieszania pozostaje nadal biała... okazało się że w ogóle nie włączyłam czajnikawink
      2. Uwielbiam duszoną brukselkę... gdy tylko sie pojawiła w sklepie, kupiłam i dawaj do duszenia. Ale jakaś rozkojarzona byłam i wlałam napatelnię trochę tłuszczu, na rozgrzany wrzuciłam przygotowaną odpowiednio brukselkę (której dziwnym trafem wczesniej nie sparzyłam), do tego przyprawy, pokrywka i... niech się dusi. Po pewnym czasie ja do mieszania, a tu sie paskuda przypala... nie dałam ani odrobiny wody. Brukselka wyszła gorzka i przypalonasad
      3. Czasami gdy nie ma zbyt duzo czasu na przygotowanie obiadu, robimy z mężem spaghetti z gotowymi sosami (np. seczuański chili i pomidorowy z pieczarkami lub czerwona fasolka w sosie pomidorowym), lubimy na ostro... Zawsze to mąż robił sosik aż ja się za to wzięłam i zmieszałam seczuański chili z fasolką w sosie pomidorowym po meksykańsku (też ostry jak...). Byliśmy dzielni i zjedliśmy... ale język stał mi kołkiem do wieczora.
      --
      Vicky
    • lch74 Re: kulinarne KATASTROFY!!! -nasze wpadki 19.09.04, 01:48
      To już nie moja katastrofa tylko teściowej (chyba, ze jej coś takiego smakuje...)
      Mąż przyniósł kilka knedli ze śliwkami od teściowej i następnego dnia wzięłam te knedelki (była tak jakby czymś posypane...) polałam sobie jogurtem i wzięłam sie za jedzenie... po wymuszonym zjedzeniu jednego resztę wyrzuciłam do koszasad Nie pytałam się ale w moim odczuciu teściowa polała je słonawym tłuszczem z bułką tartą i chyba ugotowała w solonej wodzie...brrrrr obrzydliwe i niezjadliwesad
    • anitka.r Re: kulinarne KATASTROFY!!! -nasze wpadki 24.09.04, 20:27
      NIEKTÓRZY JAK GOTUJA TO WODĘ W CZAJNIKU NA HERBATĘ PRZYPALĄ (MÓJ MĄŻ)
    • agab51 Re: kulinarne KATASTROFY!!! -nasze wpadki 25.09.04, 23:15
      gotowałam zupę fasolową i byłam, lekko mówiąc rozkojarzona, i zamiast posolić to posłodziłam. oczywiście próbowałam potem ratować, ale i tak zupa była niezbyt smaczna.
      rodzinka zjadła zupę, ale po dolewkę nikt się nie zgłosił, hehehe
    • piacho2 Re: kulinarne KATASTROFY!!! -nasze wpadki 26.09.04, 00:17
      wlasnie placze!!!!!!!!!!!
      Znow zakalec!!!!!!!!!!! Nie wiem jak to sie dzieje ale jak robie sama ciasto
      (tzn kiedy mama nie patrzy) to ZAWSZE wychodzi zakalec!!!!!!!!!! A mialam taka
      straszna ochote na cos slodkiego i sklepik byl juz zamkniety......

      Dlaczego biszkopt padl!!!!!Macie jakis sposob co robic zeby urosli
      sliczniutki... bo sie chyba zastrzele.........
      malgosia
      • agab51 Re:do piacho2 02.10.04, 11:26
        ja też nie potrafię piec biszkoptu i wzięłam się na sposób, po prostu pieke ciasto biszkoptowe. nawet gdy robię tort to jest na tyle mokry, że nie zawsze trzeba nasączać. ostatnio zrobiłam taki sobie torcik:
        to ciasto przekroiłam na dwa placki, jedną część posmarowałam masą tortową z torebki waniliową (zrobiłam tylko 1/2 torebki) a drugi placek posmarowałam dźemem z czarnej porzeczki. wierzch też ledwie smyrnęłam masą waniliową i posypałam kakao przez siteczko, zeby ukryć nierówność. nic nie nasączałam.PYCHA.
        przepis na ciasto:
        5 jajek, 130 g cukru, 140 g mąki, 1 łyżka płaska proszku do pieczenia.
        jajka ubić z cukrem do białości, dodać mąke i proszek, delikatnie wymieszać. wyłożyć ciasto na blachę (25x40cm lub na tortownicę) włozyć do nagrzanego piekarnika do temp. 180 stopni, piec 35-40 minut.
        pozdrawiam
    • kajami1 Re: kulinarne KATASTROFY!!! -nasze wpadki 27.09.04, 11:36
      Wpadka mojego męża:
      Moje kochanie posoliło wątrobę wieprzową przed smażeniem. Efekt: sosik pyszny
      ale na wątrobie można było zęby połamaćwink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka