Gość: Brenda IP: *.* 24.10.02, 09:36 Jak wygląda ich dzienny jadłospis? Zwracam się głównie do mam pracujących, które nie mają możliwości pitraszenia w ciągu dnia.Z góry wielkie dzięki Brenda Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: guest Re: Co dajecie jeść półtorarocznym maluchom? IP: *.* 24.10.02, 09:52 czesc,ja pracuje od rana do 17-18 i mam straszny problem z gotowaniem dla mojego Miska. Do tej pory dostawal sloiczki ale bardzo bym chciala juz mu dawac inne jedzenie. Na razie ugotowalam mu kilka razy zupke jarzynowa ale nie spotkala sie z duzym zainteresowaniem. Prosze o przepisy! Mam tez odwieczny problem czy daje mu wystarczajaco duzo na obiad - co powinno byc w zupie? Dodam, ze Mis bardzo duzo lubi jesc i wazy ok. 12 kg a ma 15 mies.Menu Misia :ok 5 rano 180 mleka10.00 kanapeczki 2 szt. z wedlinka14.00 zupka 190 ml sloik17.00 deserek sloiczek owocow20.00 kasza na 180 mlekapoza tym troszke buleczki w ciagu dnia, soczek i mleko w nocy ok. 60 mlpozdrawiam i licze na dobre radyAgata Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: brytnej Re: Co dajecie jeść półtorarocznym maluchom? IP: *.* 24.10.02, 11:34 Witam.Moj Janek ma prawie 17 m-cy.Na sniadanko dostaje jajeczniczke(z jednego jajka)z pokrojona drobnitko szyneczka.Potem na obiadek najczesciej sloik Bobovity(dla staruchow)Niestety-moje gotowanie pprzestalo mu smakowac...Potem na podwieczorek robie mu kanapke-serek ostrowia na chlebku plus jakas szynka albo zolty serek-i to oczywiscie w kosteczke mala...Do tego dodaje sloiczek gotowego deserku gerbera lub robie mu kisiel.Na kolacje daje mu 300ml Nestle Bifidusa z kleikiem ryzowym.W nocy daje mu tylko wode i nic wiecej.W miedzyczasie pije soki(2 butle dziennie)i wode mineralna.Bardzo chcialbym,zeby zaczal jesc domowe jedzenie,ale on bardzo slabo zuje i mimo to,ze kroje mu wszystko na male kawaleczki,to czesto niestety sie krztusi.No i jeszcze jedno-moje dziecko nie przepada za pieczywem-za to uwielbia makaron...Robie mu nawet spaghetti.Polecam makaron pasta zarra-male koleczka z dziurka-jest idealny do malej buziuni.Pozdrawiam wsystkie mamy-basia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: emkaes Re: Co dajecie jeść półtorarocznym maluchom? IP: *.* 24.10.02, 11:34 Cześć Brenda!Nasz jadłospis wygląda następująco (Bartek ma prawie 16 miesięcy):noc - cycuś kilka, a nawet kilkanaście razyśniadanie - mleko łaciate, 3,2% z kulkami czekoladowymi, bądź z makronem gwiazdki, co 3 dni jajecznica z 2 jajpóźniej niunia je wszystkiego po troszju - kilka ziarenek winogrona, kawałek gruszki, ew. ociupinkę jabłka (generalnie nie przepada za owocamiplasterek wędliny (kanapeczki nie zje)kawałek bułeczki drożdżowej z pobliskiej cukierni bez skórkiobiad - zupka (ponieważ teżpracuję to gotuję w zasadzie w nocy jak mały już śpi. Dla nas i Bartunia gotuję już jedną zupkę. Muszą być gęste, żeby nie spadały z małej łyżeczki (duża nie mieści się w buzi mojemu synusiowi). Zgęszczam je poprzez ztarcie wszystkich jarzyn na tarce z dużymi otworami oraz dodanie ryżu czy kaszy. Są to na zmianę - krupnik, ryżanka (to samo co krupnik tylkoże z ryżem), ogórkowa (z ryżem i ziemniakami), pomidorowa, rosół, barszcz biały, kalafiorowa. Więcej pomysłów nie mam. Drugich dań raczej moje dziecko nie lubi. Także pulpety czy sosik robię naprawdę rzadko. Aha moje dziecko uwielbia filety rybne (szbko posmażam w panierce na patelni i później podduszam w garnku)Czasami popołudniu moje dziecko zjada także drugi raz zupę (gotuję na 2 dni, ale np. 2 różne żeby się nie znudziły. kolacja - kiedyś były paróweczki, teraz to czasmi tylko danio i co uda mi się wcisnąćJejku starsznie się rozpisałam, ale chciałam być dokładanaPozdrowienia,Ps. Do picia herbatki Hippa lub woda mineralna (soczków moje dziecko nie lubi) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: Co dajecie jeść półtorarocznym maluchom? IP: *.* 26.10.02, 08:37 kacper ma 19 m-cy i je:ok 7 rano- jajecznice z 1 jajka i pół kromeczki lub drobiowa paróweczkęok10- jogurt + troszke owocówok 12- zupka najlepiej rosołek ok 150 mlok 15- drugie danie (czasami) kotlecik + łyzka ziemniaczków surówek nie lubiok 17-18 jogurcik + owocki (czasem) chrupki lub wafelkiok 21 kolacja ok 150 ml kaszki w nocy pije ok 200ml herbaty Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: żona Re: Co dajecie jeść półtorarocznym maluchom? IP: *.* 24.10.02, 12:14 Ja co prawda siedzę z małym w domu, ale nie mam zacięcia do gotowania, więc staram się robić rzeczy proste. Mój mały jest trochę większy (21 m.) ale jego jadłospis w ciągu ostatnich kilku miesięcy niewiele się zmienił. Jedyne stałe elementy to butelka Nutramigenu z kleikiem ryżowym rano i wieczorem. W ciągu dnia kilka potraw w róznych konfiguracjach. Pory też miewa różne. Ponieważ najchętniej je makaron, więc staram się to wykorzystywać. Dla urozmaicenia daję mu różne kształty. A do tego sos. Możesz zrobić większą ilość i mieć przynajmniej na dwa dni.I - pomidorowy. ściągnąć skórę z pomidorów (ew. gotowe z puszki, albo pulpa pomidorowe, byle nie koncentrat)pokroić na kawałki. Na oliwie poddusić trochę cebuli, dodać pomidory. Dusić do momentu aż się "rozlecą". Jeżeli mają pestki - prztrzeć przez sitko, dodać bazylię, oregano. I gotowe. Można jeść w takiej postaci, albo dodać zmielone, podsmażone mięso. Posypać startym serem i gotowe. Ten sos mój mały je też do parówek.II - z jabłek i pomidorów. Pomidorów dwa razy więcej niż jabłek, odrobina cebuli. Udusić, przetrzeć przez sitko. Dodać po odrobinie: gałkę muszkatałową, cynamon, cukier, sól, pieprz. Może być do makaronu, ryżu i parówek. Jako sos do drobiu też dobre. Brzmi to strasznie skomplikowanie, ale gwarantuję, 20 minut i gotowe, a naprawdę można zrobić większą ilość. Makaron wstążki alno inny długi, cienki możesz też zrobić tak:ugotuj makaron. Wcześniej przygotuj 1 jajko, wymieszaj je ze startym żółtym serem i odcedzony gorący makaron dokładnie w tym wymieszaj, możesz dodać drobno pokrojoną parówkę, szynkę. Tylko makaron musi być gorący żeby jajko się ścieło.Wierz mi, przygotowanie tego zajmuje niewiele czasu. Jak mój mały chce sam makaron ( a często tak bywa) to po ugotowaniu wlewam na niego trochę oliwy z oliwek i dodaję np. zielonego groszku. Bo mały lubi wybierać jedzenie palcami, a groszek się do tego nadaje.Najczęściej przerabiam wariacje makaronowe. W sumie dodać możesz wszystko. Byle nie namieszać za bardzo.Z mojego doświadczenia wynika, że im mniej różnych rzeczy dziecko ma na talerzu, tym chętniej się weźmie za jedzenie. Żadne ziemniaczki z mięskiem i surówką. To jego wróg.Mięso zawsze je oddzielnie. Ale mnie to nie przeszkadza. Zup nie lubi może dlatego, że do 1,5 roku jadł ze słoiczka i konsystencja zup mu nie odpowiada. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: basia13 Re: Co dajecie jeść półtorarocznym maluchom? IP: *.* 24.10.02, 14:42 Mój młody ma 16m. A ja pracuję i cierpię na chroniczny brak czasu. Z Michałem zostaje teściowa, która jest ok, ale ma trochę inne podejście do wielu rzeczy. Np dziecko musi jeść prawie wszystko od najmniejszego, gnębiła mnie, żebym pierwsze zupy gotowała na kościach, bo klej. Słoiczków nie uznaje.Wszystko soli i cukrzy, a jarzyny rozgotowuje. A ja mam trochę inne podejście. Chciałabym wpoić troche inne nawyki żywieniowe wychować małego smakosza, różnorodne jedzenie,mało soli i cukru. W praktyce to jest trochę trudne. Ale młodemu gotuję sama, wieczorkami zahaczając o noc , zupę ma na dwa dni, drugie danie o czasu do czasu i jesli gotuję to tkz jednogarkowe np. ryż,kasza,makaron lane ciasto z warzywkam/marchewka,groszek,brokuły etc/ i mięskiem, albo inne wariacje. Jak nie ugotuję drugiego co często się zdarza to słoiczek deserkowy, serek albo jogurt naturalny z bananem i brzoskwinią/ jego ulubiony smakołyk, etc.A tak wogóle to zupy gotuję treściwe i gęste, raz więcej raz mniej mięska /różne, ale najczęściej krupnik z kaszą gryczaną i jęczmienna, barszczyki biały i czerwony, jarzynowe, ogórkową, kapuśniaczek, rosołek/.Zeby przyśpieszyć gotowanie zupki -jarzyny czesto ucieram na grubej tarce,wspieram się mrożonkami. Ostatnio odkryłam płatki ryżowe i ich używam . Korzystam z dobrodziejstw zamrażalnika - Porcjuje i zamrażam niewiekie kawałki mięska /filety, udka/, pokrojony koperek.Ostatnio noszę się z zamiarem naprodukowania pierożków i zamrożenia.W weekendy nadrabiamy -gotuje pyszne obiadki i pałaszujemy.Od czasu do czasu/przedtem często/ korzystamy ze słoiczkowych zupek. Na drugie sniadanie dostaje jeszcze kaszkę. pozdrawiamBaśka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mamazuczka Re: Co dajecie jeść półtorarocznym maluchom? IP: *.* 25.10.02, 09:32 Cześć Brenda,ja podobnie nie mam wiele czasu. Nie ma mnie w domu od 10-11 godz. Żukiem (18 m-cy) opiekuje się pani (do której mam zresztą coraz większe zastrzeżenia - nie jest w stosunku do malucha ciepła. Jest b. wymagająca, i wychowuje go na zasadzie zakazów i nakazów - nie rób, nie wolno, nie dotykaj. Jak mi ktoś kiedyś powiedział, który widział ich w parku, to moje maleństwo jest tak karne że aż strach. Noszę się z zamiarem zmiany pani ale nie mam na razie na kogo.) Przepraszam, to co się dowiedziałam boli, dlatego napisałam.A teraz do rzeczy.Kiedyś Żuczek jadał wszystkiego po troszku: wszystkie możliwe owoce [również pomarańcze wysysał z tej przezroczystej błonki], zupki, ziemniaczki, surówkę z kiszonej kapusty z oliwką, pomidorki obrane ze skórki [tylko miąższ], ogórki kiszone w sporych nawet ilościach i to od 7-8 m-ca życia, ogórki surowe [małe ilości ale chciał] banany, jabłka [uwielbiał!!], serki Danio, kaszkę na mleku, fasolkę szparagową [uwielbia brać z miseczki do łapki i tak może sobie zjeść i całą miseczkę], zupki [zwłaszcza krupniczek, pomidorową i ryżankę, czasami ogórkową - nie miałam pomysłów na inne zupki]W tzw. międzyczasie chrupał kawałeczki jabłuszka czy bananka. Nie uznaje picia soków z butelek, więc ciągle dostaje mleko nan1 do picia i do tego ma zawsze postawioną przegotowaną wodę oligoceńską w buteleczce w razie gdyby miał ochotę na picie.Z przed pójściem do pracy i po powrocie z pracy oraz w ciągu nocy oczywiście pierś.Jak jestem w domu, to dostaje szyneczkę do łapki, którą sobie zajada [cieniutki plasterek, żeby się nie zaksztusił], czasami kawałek słodkiej bułeczki.W ogóle nie je żadnych słodyczy. Żadnych cukierków, czekoladek, batoników. Nie słodzę mu nigdy picia. Generalnie również nie używam dla niego soli.Jego jedzenie jest gotowane.Nie dostaje nic smażonego.Ja też się rozpisałam, ale też chciałam być dokładna. A od jakiegoś 1,5 miesiąca nie chce mi wogóle jeść. Nie wiem, czy przyczyną tego są wyrzynające się ząbki trzonowe [4 na raz] i kły [też 4] czy coś innego. Stał się teraz małym niejadkiem.pozdrowionkaBrygida mama Żuczkapa, pa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: Co dajecie jeść półtorarocznym maluchom? IP: *.* 25.10.02, 20:23 Moj 17 miesięczny Damianek nie przepada za jedzeniem, ale zdecydowanie woli jeść to co ja z mężem, niż coś przygotowanego specjalnie dla niego. Jak wstaje rano (8-9) pije 240 ml Bebilonu 3; o 12-13 obiadek ze słoiczka (Gerber) 16-17 ostatnio zjada z nami drugie danie, a jeżeli jest to coś, czego jeść nie powinien, to 200 ml kaszki mleczno-ryżowej. Przed snem(ok 21) ponownie 240 ml Bebilonu. Pomiędzy tymi posiłkami zjada jogurt lub Danonki, deserek owocowy, owoce (babany, jabłka, gruszki i co tam jeszcze mamy), lubi podjadać paluszki i bułeczki, czasami skusi się na kanapkę z wędlinką lub ostrowią lub parówki przed mlekiem wieczornym. Do picia soki i herbatki Impress oraz woda z miodem.Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: Co dajecie jeść półtorarocznym maluchom? IP: *.* 26.10.02, 10:25 Hej,oto co je moja 19-mies.Maja:-7-8 zaraz po przebudzeniu ok. 260 ml mleka(Bebiko3 lub Nestle Junior do wyboru bananowe, waniliowe, wieloowocowe lub z miodem)-10-10.30 -jajecznica lub parówka.Ew .kanapki z szynką, serem żółtym lub jajkiem na twardo.Niestety białego sera Maja nie lubi -12.30-13 -zupa.gotuję głównie jarzynowe z mrożonek z przewagą jednego rodzaju warzywa.Do wyboru jeszcze rosół, krupnik, pomidorowa i ogórkowa.Czasem zje barszczyk czerwony.-ok.16 -drugie danie.Przeważnie są to ziemniaczki+mięso(kurczak,schabowy, mielony, gulasz itp.) z dodatkiem gotowanych warzyw(ulubione brokuły, fasolka szparagowa, brukselka, groszek itp.teraz też przeważnie z mrożonek)Niestety surówek nie jada, czasem tylko udaje mi się przemycić trochę z marchewki.-do 20 jogurt ,serek,biszkopty,owoce w dowolnej ilości, najlepiej pomarańcze, grejpfruty i kiwi-20-20.30 -kaszka mleczna gotowa(na zmianę pszenna, kukurydziana, ryżowa lub owsiana)Maja je już prawie wszystko to co my.Nie daję jej tylko fasoli, grochu, gotowanej kapusty a smażone w niewielkich ilościach.Nie doprawiam też Vegetą i kostkami rosołowymi bo ją to uczula.Do picia dostaje soki i herbatki Hipp.A oto co lubi najbardziej:-jajecznicę-parówki-gołąbki, kotlety mielone,kopytka, placki ziemniaczane-grejpfruty-paluszkiOczywiście są dni kiedy zje dwie łyżki zupy, pól banana i pije tylko sok Pozdrawiam Aga Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mustela Re: Co dajecie jeść półtorarocznym maluchom? IP: *.* 26.10.02, 13:44 Cześć!Mój Mateusz ma półtora roczku i zjada prawie wszystko to co my.Rano jemy najczęściej płatki z mlekiem, albo kanapeczkę z szynką, serem zółtym, pasztecikiem.Czasami jajeczniczkę na maśle, parówczkę cielęcą.Koło godziny 11 jemy drożdzówkę z jabłuszkiem albo jagodami.W między czasie zajadamy się też owocami takimi jak jabłka, gruszki, banan, kiwi, pomarańcz, w zaleźności na co mały ma ochotę.Na obiad koło godz.15(po spanku) jemy zupke na bazie jarzyn.Najbardziej smakuje mu ogórkowa, pomidorowa z ryżem, krupniczek, pieczarkowa,a na drugie najchętniej by zjadał pierożki, kluseczki,ale jemy też ziemniaki, surówki, mięsko (sznycelki, pulpety, drobiowe) rybę,jarzynki z wody(Hortino ma pyszne mieszanki, sałatki),i pijemy soczki, herbatki owocowe.Na kolację często zajadamy sie ryżem z jarzynami, buleczką z DZemem, miodem.Czyli jak pisałam wcześniej jemy już wszystko.Trudno jest wymienić wszystko ,ale staram się małemu podawać to co jest zdrowe, bez konserwantów, nie pikantne ,a słodycze , no cóż czasem zjemy jakieś ciacho, wafelka bez czekolady, ale nie jest to codziennie.Nasz pani doktor powiedziała nam ,że dziecku w tym wieku wystarcza jeden posiłek mleczny i nie wlewam w malego hektolitrów mleka tylko wolę mu podać również serek ,jogurt, czy inny nabiał Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wisienna Re: Co dajecie jeść półtorarocznym maluchom? IP: *.* 27.10.02, 18:17 Dziwię się,że większość Mam daje swoim maluszkom parówki,ja nie ufałabym nawet tym cielęcym.To co się w nich znajduje to przecież resztki mięsa,które się nie nadają do niczego innego plus cała tablica Mendelejewa.Tym ,którzy nie wierzą,polecam artykuł w Gazecie Wyborczej z 26-27 pazdziernika 2002 pod tytułem "Wolnoamerykanka mięsna".Ja od dawna sceptycznie odnoszę się do wszelkich wędlinek,a po tym artykule tylko się utwierdziłam w przekonaniu,że zdrowe to one na pewno nie są.Mojemu Kubie na kanapki daję pierś z indyka lub kurczaka upieczoną w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: Co dajecie jeść półtorarocznym maluchom? IP: *.* 27.10.02, 20:52 A ja gdzieś czytałam, że parówki robi się z wymion.Wymiona +konserwanty...fu. Ja też piekę mięso w domu i takie daję do chlebka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yda Re: Co dajecie jeść półtorarocznym maluchom?do Wiesiennej IP: *.* 28.10.02, 09:38 Chetnie poczytalabym ten artykul, ale nie kupuje wyborczej, czy moglabys ten artykul zeskanowac?Bylabym wdzieczna!Moja Ania 18 m-cy zjada kromy(kromki)z roznosciami, zupke przed spaniem w poludnie, po obudzeniu drugie danie-uwielbia miesko z sosikami, wczoraj zrobilam frytki w piekarniku zamaczane w bialku, pyszne-nazywaja sie"frytki najlepszej szansy", ziemniaczki, makaron, z reszta robie obiady dla calej naszej 3osobowej rodziny-razem jemy to samo, czasem tata ma wiecej przypraw, albo cos smazonego-my tego nie jemy, uwielbia kule(Nestle) z mlekiem 2%-modyfikowanych nie lubi, czasem platki ryzowe na mleku, kaszki tylko z dodatkiem platkow kukurydzianych, kiszone ogorki,lubi pieczone jablka,ciuciu-jak dopadnie to koniec... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: Co dajecie jeść półtorarocznym maluchom?do Wiesiennej IP: *.* 28.10.02, 13:18 Artykul z Wyborczej jest tutaj: http://www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,1087698.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: martucha Re: Co dajecie jeść półtorarocznym maluchom? IP: *.* 28.10.02, 08:41 Moja Oliwia je wszystko co jej nie szkodzi . Najbardziej lubi serki Danio ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: Co dajecie jeść(nie przesadzajmy z tymi niezdrowymi parówkami) IP: *.* 28.10.02, 11:32 Na temat parówek już nie raz wypowiadano sie na forum.No cóż, każdy sądzi wobec siebie,więc nie obrzydzajmy drugiej osobie czegoś ,czego my nie podajemy.A skąd wiadomo, że mięsko, które kupujecie ,aby upiec waszym pociechom nie jest nafaszerowane hormonami?.A czytałyście czasami skład "chleba"?I tak jest ze wszystkim.Więc nie popadajmy ze skrajności w skrajność. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: Co dajecie jeść(nie przesadzajmy z tymi niezdrowymi parówkami) IP: *.* 28.10.02, 15:52 Odsyłam zainteresowane osoby do sobotnioniedzielnego (26/27.10) wydania Gazety Wyborczej. Jest przedni artykuł nt. wędlin, a właściwie tego, z czego się te (pseudo)wędliny obecnie składają.Obrzydliwstwo!!!!pozdrawiam mama Żuczka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gonya Re: Co dajecie jes´c´(nie przesadzajmy z tymi niezdrowymi parówkami) IP: *.* 11.11.02, 22:33 Droga Sylwio!To nie jest przesada z tymi parowkami. I mylisz sie mowiac, ze to, czy parowki sa fajne czy nie jest wzgledne!Otoz w tym wypadku wszelkie informacje na ten temat (nie tylko w GW) to po prostu FAKTY. Tak, parowki sa obrzydliwym mixem. Mieli sie tam wszystko, co zostaje z obrobki miesa, dorzuca mase wypelniaczy, polepszaczy smakowych, soli i innych konserwantow. I to jest fakt. Radze Ci sie z tym pogodzic, jesli zywisz tym malucha.Mnie rowniez dziwi jak wiele mam podaje to swym pociechom.Nie ufalabym rowniez przereklamowanym morlinkom "dla dzieci". Jasne, masz racje, ze mieso jest nafaszerowane hormonami, antybiotykami, a wedlinki to istne bomby solne. Zawarte w nich szkodliwe zwiazki, pochodzace z wedzenia tez nie sluza naszym pociechom. Ja nie podaje miesa mojemu dziecku (sami rowniez go nie jemy - miedzy innymi ze wzgledu na zawartosc tych wszystkicvh "kwiatkow") - moze w przyszlosci, jesli mala bedzie chciala je jesc, to bede starac sie o mieso z hodowli przyjaznej czy ekologicznej - ale napewno nie kupie miesa w supermarkecie. Wspominasz, ze we wszystkim jest "cos" niezdrowego. Ale nie jest tak do konca. Tylko od nas zalezy, czy zwracamy uwage na to, co kupujemy, co i jak jemy... Mozemy przeciez wybierac. Wystarczy troche sie o tym dowiedziec, pewne rzeczy omijac. Tu chodzi o swiadomosc. Nie o to zeby wpadac ze skrajnosci w skrajnosc, ale POWOLI, STOPNIOWO eliminowac rzeczy trujace i niezdrowe, zastepowac je dobrym pozywieniem. "Jestesmy tym, co jemy". To stara maksyma. To da sie zrobic. Wystarczy chciec.Pozdrawiam wszystkie chcace mamusie. gonya Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aniag Re: Co dajecie jes´c´(nie przesadzajmy z tymi niezdrowymi parówkami) IP: *.* 12.11.02, 16:49 Gonia, obserwuje Twoje posty bo rowniez tak jak Tobie zalezy mi na zdrowym odrzywianiu dziecka. Wiem, ze stawiasz na chnska medycyne a w szczegolnosci na zywienie wg pieciu przemian, ktorego podstawa sa w zasadzie kasze. Probowalam ten wariant z kaszami wcielic w zycie i swoje i Ksii -16 mies. Ja poprostu w jakiejkolwiek postaci nie trawie kaszy nawet jesli wydaje mi sie ze nawet mi smakowala zle sie czuje po takim posilku i jestem nim "zdegustowana", Kasia do roku czsu grzecznie jadla codziennie jaglana zmiksowana z owocami, ale po ukonczeniu roku za nic w swiecie nie tknie kaszy nawet pysznej niezrowej slodkiej na mleku, zalamana wiec siegnelam po wedline (obiecalam sobie kiedys ze nie podam jej napewno do 3-go roku zycia), no i od tamtej pory ma co jesc oprocz zupek. Nie chce przesadzac ale wisiala nad Kaska juz zmora glogu bo moje cycki niezadazaly produkowac jedzonka dla tak duzej juz Kasienki. Teraz pieke jej miesko sama, ale musze jej dawac miesko bo je lubi i nie ma zatwardzen, ktore miala jak nie jadla mieska mpomimo spozywania kaszy gruboziarnistej.A konkluzja jest taka, ze: NIE DLA WSZYSTKICH TO SAMO JEST DOBRE, KAZDEMU SLUZY COS INNEGO; i jak juz znajdziemy to co nam sluzy to nalezy w ramach tych pokarmow wykonywac wlasciwych wyborow, np:pieczen domowa zamiast wedliny czy jogurcik naturalny zamiast slodzonego.Pozdrawiam serdecznieAnka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gonya Re: Co dajecie jes´c´ - do Ani IP: *.* 12.11.02, 23:23 Witaj Ania!Widze, ze mamy cory w tym samym wieku!W swoim poscie poruszasz wiele roznych spraw...Wiesz, jest tak, ze czlowiek bardzo "nasiaka" tym, co je od malego, tym co gotowalo sie w jego domu rodzinnym. I czesto jest tak, ze chcac pozniej zmodyfikowac swa diete, po prostu nie potrafi. Odrzuca go. Jest to tez kwestia osobistych preferencji. To nie ulega watpliwosci. To moze dlatego jestes zdegustowana jedzeniem kasz itp.Moze powinnas wyprobowac przyrzadzac je w innej formie ,niz na sypko - robic risotto z kus-kus, jaglanej, dodawac je w duzej czesci do pasztetow (np. czerwona soczewica+kasza jaglana+cebulka+co tam jeszcze chcesz), robic na nich zupki - krupniki na jeczmiennej, jaglanej, grubo lamanej pszenicy itp. Chlebek pieczony wlasnorecznie z razowej pelnej maki jest tez superr! Nalesniki, placuszki, makarony,platki owsiane gotowane z jablkiem i cynamonem - jest tyle mozliwosci, ze napewno mozna cos wybrac. Warto pamietac tylko o razowej, a nie bialej rafinowanej mace!Nastepna sprawa to Twoja corcia. I jej menu. Ja mam podobne "problemy" z moja corka. I co zauwazylam - dzieci w drugim roku zycia maja z natury mniejszy apetyt - musza "zrzucic" to wszystko, co nagromadzily w pierwszym intensywnym roku. Poza tym te karmione mlekiem mamy, caly czas jeszcze maja z tego kalorie. Do tego dochodzi sprawa zebow (trzonowce - oslabienie apetytu). Czesto nie maja tez czasu na jedzenie - sa tak zajete rozwojem, bieganiem etc., ze po prostu trzeba sie z tym pogodzic. Ale tez bez przesady. Dziecko musi cos jesc. A jesli je malo, to chyba lepiej , zeby jadlo zdrowo (choc moze na poczatku nie lubi), niz byle co - byle by zjadlo.U mojej malej zauwazylam, ze jesli zbyt czesto dawalam jej to samo na kolacje czy sniadanie (ryz z jablkiem, czy platki jaglane z warzywami na "slono") - to jej to szybko zbrzydlo. Ale po kilku dniach przerwy - rzucala sie na to ponownie. I tak ze wszystkim. Poza tym staram sie nie zniechecac i uparcie robie jej te zdrowe historie. Powybrzydza, ale ktorego dnia zalapie.Z wedlina jest tak, ze po prostu jest ona bardzo "smakowa" - duzo przypraw, duzo soli i wzmacniaczy smakowych - moze ona zepsuc jej naturalne poczucie smaku i za jakis czas bedzie chciala tylko mocna przyprawione rzeczy. Inne nie beda jej smakowac. Twoja mala po prostu lubi przyprawione jedzenie, tak jak moja. Dodawaj jej do jedzonka czosnek, ziola, dobra sol - ale nie duzo. Do slodkich potraw: kardamon, cynamon, lukrecje, imbir - tez nie za duzo. Jesli Kasia jest zdrowa, to zmora glodu nie dotyczy jej - moze gdyby naprawde zglodniala, wreszcie zjadlaby to, co jej przygotujesz, bez wybrzydzania - nie wiem. I wreszcie sprawa zaparc - nie ma to zwiazku z jedzeniem miesa - gdyby tak bylo - to cala nasza rodzina mialby zaparcia. Nie wiem dokladnie co Twoja corcia jadla przed podaniem miesa, ale przypuszczalnie byla to sprawa jakiegos nieodpowiedniego produktu lub zestawenia w jej diecie.Jesli zas chodzi o to, co napisalas duzymi literami - to masz racje ale tylko w czesci. Istnieje pewna podstawa naszego zywienia i jest ona dobra dla calego gatunku ludzkiego. Sa nia zboza (lacznie ze straczkowymi), warzywa, owoce i nasiona (wraz z orzechami). Mieso powinno stanowic ulamek diety - w kazdej przychodni mozna zobaczyc to na piramidzie zdrowia. W zaleznosci od klimatu, preferencji smakowych, wieku - mozna w tej grupie komponowac rozne kombinacje. Ale podstawa jest ciagle ta sama. To a propos tego, ze "nie dla wszystkich to samo..." Zgadzam sie z Twoim ostatnim zdaniem, ze nalezy dokonywac wlasciwych wyborow.I na koniec: jest rzecza sprawdzona, ze pewne rzeczy sprawiaja, ze mamy klopoty ze zdrowiem, nie sluza nam, inne zas - buduja nasze ciala, sprawiaja, ze jestesmy zdrowi, dobrze funkcjonujemy.Nie ulega watpliwosci to, ze jakosc naszego pozywienia dostepnego w sklepach czy na bazarach stale pogarsza sie. Za mojego dziecinstwa - owszem - pilo sie duzo mleka, ale pamietam, ze bylo to mleko niepasteryzowane i smakowalo zupelnie inaczej niz to kartonowe teraz. (Inna sprawa jest to, ze dzieki tym ilosciom mleka ciagle z bratem bylismy przeziebieni...)Nie ulega rowniez watpliwosci, ze nasze spoleczenstwo konsupcyjne pewnych rzeczy nie jest swiadome lub nie chce wiedziec.Jesli mowisz o tym, ze Twoja rodzina jest dlugowieczna i nie ma problemow ze zdrowiem, to tylko pogratulowac MOCNYCH NEREK i co z tym zwiazane - silnej energii zyciowej. Z tym sie rodzimy, to dostajemy od naszych rodzicow. Im wiecej tej energii mamy, tym pozniej widac bledy w naszym zywieniu, lub wogole nas to nie dosiega. Ale proces "marnotrawienia" tej energii przez niezdrowy tryb zycia i tak trwa. Przypomina mi sie historia, kiedy 100-letni staruszek zapytany o sekret dlugowiecznosci mowi o paleniu kilkunastu papierosow dziennie (sa takie przypadki), a inny 40-letni pan umiera na raka pluc po 10 latach nalogu. I tak to jest z tym naszym potencjalem.Podsumowywujac: Oczywiscie masz racje - wybierajmy najlepsze z najgorszego, ale tez moje 3 grosze - jesli czego nie musimy jesc, nie jest dla nas wielka katorga wyrzeczenie sie pewnych szkodliwych a "smacznych" rzeczy - to odstawmy je. Bo lepiej odsawic je teraz, kiedy jeszcze swietnie funkcjonujemy, niz potem - gdy bedziemy MUSIELI, albo gdy dopadnie nas jakies chorobsko.Pozdrawiam, mam nadzieje, ze nie zasnelas przy tym dlugasnym poscie. gonya Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aniag Re: Co dajecie jes´c´ - do Ani IP: *.* 13.11.02, 13:13 Nie Gomiu nie zanudzilas mnie ja uwielbiam gawedzic o zdrowym jedzonku. Nie przekonasz mnie jednak, ze kasze i rosliny straczkowe wszystkim sluza. Ja sie po kaszach i straczkach poprostu zle czuje i juz a nabialu jem duzo i sie nieprzyziebiam(juz nie pamietam kiedy ostatni raz chorowalam, czy nawet bylam tylko przyziebiona).Po drugie wcale nie uwazam ,zeby piramida zdrowia byla jakas wyrocznia zdrowego odzywiania, wrecz przeciwnie utrwala mnie w przekonaniu ,iz medycyna konwencjonalna nie odnosi sie do czlowieka jako indywidualnosci i kazdemu "przepisuje" sie to samo. Jesli zas chodzi o zaparcia i miesa, piszesz-ze wszyscy byscie mieli zaparcia- wiec chyba mnie nie zrozumialas, mnie chodzi o to, ze niektorym kasze pomagaja w regulacjii trawienia a niektorym miesko naprzyklad.Nastepna sprawa to chinska medycyna, troche mi sie wszystko myli i troche tego nie rozumiem, Piec Przemian i Ajuwerda- to sa chinskie systemy odzywiania, tak?W Pieciu przemianach stawia sie na kasze i koniecznie nie luskane, natomiast w Ajuwerdzie dieta jest uzaleniona od typu psychofizycznego danego czlowieka i tak np tym kapha zaleca mu sie spozywanie wlasnie luskanego ryzu a typowi vata nabialu i miesa i nawet bialych byleczek?O co tu chodzi???Pozdrawiam seredecznieAnkaP.S.Jak Twoja corcia ma na imie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gonya Re: Co dajecie jes´c´ - do Ani IP: *.* 13.11.02, 19:22 Ania, to znowu ja.Nie wiem na czym dokladnie opiera sie Ajurweda, wiem jedynie, ze jest to starohinduski system filozoficzny, ze dzieli on ludzi na "typy", kazdy z nich ma przypisane inne wlasciwosci i wraz z nimi ma inne zalecenia co do np. zywienia. Ale nic wiecej o tym nie wiem. Chyba nie jest to moja bajka.Kontynuujac nasza ciekawa dyskusje, nie chodzilo mi o to, ze kazdy ma jesc to samo. Byloby to smieszne. Kazdy z nas jest inny, wg medycyny chinskiej kazdy z nas ma inna konstytucje, preferencje, sa typy bardziej Yin, albo Yang (bardzo ogolnie), kazda diagnoza jest inna. Wiec zalecenia zywieniowe tez dla danej osoby beda inne. To oczywiste. Chodzi o to, ze w obrebie tych grup produktow, ktore wymienilam, mozna tak komponowac i dobierac produkty, aby byly przede wszystkim dobrze strawne dla danej osoby, dobrze na nia dzialaly (moze nawet leczyly, harmonizowaly ewentualnie zaklocony przeplyw energii w jej ciele) i wreszcie aby jej smakowaly. Ale jesli chodzi o smak - wymieniony na koncu, to jest to najbardziej elastyczny czynnik - smaki sie zmieniaja, raz sie cos lubi, innym razem nie, zima smakuje co innego, latem co innego itd, itd....Czesto niestrawnosc pewnych rzeczy zwiazana jest ze slabym trawieniem (maslo maslane, ale to prawda) tj. mowiac jezykiem medycyny chinskiej - zoladek nie ma na tyle duzo energii, aby te rzeczy "podgrzac". Musi wydatkowac duze porcje energii, aby to przetrawic - organizm zle to znosi, zle sie po tym czujesz. I to moze byc ta tajemnica, ze cos lubisz, a czego innego nie znosisz. Jesli od dziecka nie dostawalas kasz i porduktow z pelnej maki - to inaczej funkcjonuje twoj system trawienny.Opisujac dzialanie miesa, slodyczy, nabialu itd., nie wymyslam nic, ani nie podciagam wszystkich ludzi pod jedna kreske. To sa fakty. Kazdy produkt spozywczy ma okreslone dzialanie na czlowieka. Zostalo to sprawdzone i przebadane kilka tysiecy lat temu.Jesli nie przeziebiasz sie po nabiale, to albo za malo go jesz, albo Twoj organizm jest na tyle silny, ze sobie z tym radzi. Nie mozesz jednak przewidziec, jak bedziesz na to reagowac za kilka, kilkanascie lat...Nie chce sie znowu rozpisywac i gledzic, wiec pozdrawiam i zycze duzo zdrowia i usmiechu!gonyaP.S. Moja corka ma na imie Mila. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aniag Re: Co dajecie jes´c´ - do Ani IP: *.* 13.11.02, 20:35 Przepraszam pokielbasilo mi sie troche z ta Ajuwerda,chyba za duzo czytam nz te tematy i mi sie kreci. Skoro jednak wspomnialysmy o niej, to tez jest bardzo stary system i tez poparty setkami albo i pewnie wiecej lat doswiadczen...dlatego wiec uwazam, ze nie ma jednej recepty na zdrowie. Kazdy system ktos tam wymyslal i kazdy mial inne spostrzezenia i wnioski, i zapewne kazdy z przedstawicieli np.tych obu systemow uwazal ,ze ma racje....Ty Moniu zainteresowalas sie akurat tradycja chinska, i odrazu przyjelas ja bezkrytycznie. Ja uwazam, ze NICZEGO nie mozna brac bezkrytycznie w calosci. Ja przeczytalam wiele ksiazek, opracowan i po kilku latach drogi i szukania uwazam, ze powinno sie jesc to po czym sie dobrze czujemy (oczywiscie nie minute tylko raczej kilka godzin po nim)i wszystkiego po trochu (oczywiscie wybierajac z posrod tych bardziej wartosciowych produktow np:razowy zamiast bialego). Bo najwazniejszy jest umiar, bo jak sie przejemy kasza to tez nam na zdrowie nie wyjdzie, bo jak napewno wiesz przeciazony, wypchany zoladek gorzej pracuje.Wiem mniej wiecej o co chodzi w Pieciu Przemianach czesto sa to teorie bardzo logiczne ale znam i inne teorie, ktore sa rowniez tlumaczone logiczne i tez poparte doswiadczeniem i sukcesami. Wniosek: 1.Medycyna Chinska i chinski system odzywiania nie sa jedyne i najlepsze.2. Najwazniejsze to zachowac umiar we wszystkim. Bo przeciez gdyby ludzie jedli to co jedza ale w znacznie mniejszych ilosciach i te rzeczy odzywcze(pelne ziarna, weliminowali cukier i uzywki)to byliby duzo zdrowsi i bez skomplikowanych ukladanych przez tysiace lat teorii.Oczywiscie to tylko moje zdanie.Pa pa Anka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gonya Re: Co dajecie jes´c´ - do Ani IP: *.* 14.11.02, 19:00 Czesc Ania,Wlasciwie nasza dyskusja moglaby sie juz na Twoim poscie zakonczyc, ale musze przyznac, ze nie zgadzam sie z Toba co do pewnych rzeczy.Na wstepie swojego postu mowisz, ze myla Ci sie te wszystkie teorie, bo za duzo o nich czytasz. Mysle jednak, ze jest odwrotnie: albo czytasz o tym "po lebkach", albo za malo o tym czytasz. Widzisz, chodzi mi o to, ze nie mozna czegos oceniac "z gory" wiedzac o tym niewiele. Nie wiesz tez czy zainteresowalam sie medycyna chinska OD RAZU i czy przyjelam ja bezkrytycznie czy nie. Dziwne, ze tak mnie odebralas.Nikt nie zaprzecza temu, ze jest wiele systemow filozoficznych. Oczywiscie zaden z systemow religijnych, medycznych, zywieniowych itd. nie ma monopolu na prawde. Jakies systemy sa jednak blizej tej obiektywnej prawdy, inne zas dalej.To czym bedziemy sie w zyciu kierowac, zalezy juz jednak tylko od nas. Fajnie, ze kierujesz sie w zyciu intuicja i obserwujesz swoj organizm, ale moim zdaniem idealnie jest, gdy laczymy teorie z doswiadczeniem.To, ze w swoich postach czesto wspominam o zywieniu metoda pieciu przemian, nie oznacza, ze chce wszystkim wcisnac cos na sile i ze tylko ja mam przy tym racje. Jesli ktos ma z czyms problem w zywieniu i pyta o rade, to naturalne jest, ze polecamy to, co najlepsze w naszym rozumieniu. I tak staram sie dzialac. A to czy moja rada zainteresuje te osobe i jej pomoze, to juz inna sprawa. Bede sie cieszyc, jesli tak bedzie. I na koniec jeszcze jedno spostrzezenie: wydaje sie, ze najlatwiej odrzucic wszystko to, co stare, sprawdzone, bo to MY a nie inni (i w dodatku starsi) jestesmy we wszystkim najmadrzejsi (zmora naszej cywilizacji)... Ale te stare systemy i madrosci moga nas wiele nauczyc, sprawic, ze nie bedziemy bezsensownie bladzili. Oczywiscie nie mowie o braku krytyki. Sprawdzajmy rzeczy, dostosowujmy stara wiedze do dzisiejszych czasow, a wyjdziemy na tym na dobre. Sam umiar w zywieniu nie wstarczy, choc napewno jest bardzo "bezpiecznym" sposobem.Wniosek: Niech kazdy idzie swoja droga.Pozdrawiam. Gonya (nie "Monia") Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aniag Re: Co dajecie jes´c´ - do Ani IP: *.* 14.11.02, 21:27 Po pierwsze przepraszam za Monie, Goniu .Po drugie niechodzilo mi o to by Cie zkrytykowac, a czytajac Twoj "ostry" post wyglada, ze tak go zrozumialas. Chodzilo mi tylko o to ,ze Ty kierujesz sie jedna z tych filozofii co nie oznacza, ze jest najlepsza. Po drugie ja nie odrzucam niczgo tylko czytam , wcielam w zycie ,obserwuje efekty i wybieram to co sprzyja mojemy samopoczuciu a tym samym i zdrowiu. A czytam raczej nie po lebkach kazda pozycje czytalam po kilka razy a interesujace mnie czesci nawet wiecej, do niektorych pozycji poprostu dawno nie wracalam.Ja kozystam z roznych filozofii czy systemow zywienia z kazdego wyciagam co dla mnie najlepsze. Przepraszam, ze Cie zle ocenilam; czytajac Twoje posty zauwazylam poprostu, iz piszesz o kaszasz jako jedynym zrodle zdrowia a ja porostu uwazam, ze tak nie jest. Prawda, ze jakosc pozywienia jest coraz gorsza nie tylko mleka czy miesa ale zapomnialas chyba , ze kasz rowniez(wyjalowione gleby, zanieczyszczone srodowisko). Stare systemy zywienia czy medycyny sa o.k. ale mysle, ze trzeba stosowac pewne poprawki do danych czasow.Wiem, ze Ty nie chcesz niczego nikomu wpierac, nigdy tak nieuwazalm, poprostu chcialam z toba powymieniac wiedze i doswiadczenia, poniewaz ciagle chce je zdobywac by wiecej wiedziec i wiecej rozumiec.Jeszcze raz przepraszam za wszystko czym Cie moglam urazic,to dlatego ze mam taki charakterek,ze strasznie zadziorna jestem.Jeszcze chcialam cos nadmienic apropo"s Kasi ona jak cos jej nie smakuje nigdy nie zje i niemozliwym jest poczekanie az bardziej zglodnieje bo nieprzestanie plakac dopuki nie dostanie cyca jesli nie smakuje jej to co jej dam.I jeszcze jedno, znam Goniu osobe, ktora po kilkunastu latach diety makrobiotycznej miala problemy zdrowotne i -fakt ze z wielimi oporami-ale wlaczyla mieso(pomimo ze jest teraz tak zatrute) do swojej diety poprawa nastapila juz po dwoch tygodniach!Jesli Ty i Twoja rodzina nie macie problemow zdrowotnych to pewnie to jest wlasnie to czego potrzebujecie.Pozdrawiam serdecznie.Anka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gonya Re: Co dajecie jes´c´ - do Ani IP: *.* 15.11.02, 18:57 No dobrze, to jeszcze moje 3 grosze:Nie sadzilam, ze moj post bedzie "ostry", nie bierz tego osobiscie. To po prostu wymiana zdan i doswadczen.Nie przypominam sobie, zebym w jakimkolwiek poscie uzyla sformuowania, ze "kasze sa jedynym zrodlem zdrowia".To duze uogolnienie. Owszem, wiele wskazuje na to, ze pelne zboza powinny stanowic wiekszy procent diety, ale nie formuujmy tego w taki sposob. (patrz wyzej)Jesli chodzi o zanieczyszczenie pozywienia, to jest oczywiste, ze tak jest. I zboza nie sa wyjatkiem.Jakims wyjsciem jest kupowanie produktow z upraw ekologicznych lub chociaz od zaprzyjaznionego rolnika, ktory nie stosouje nawozow sztucznych. Wybierajmy mniejsze zlo.I jeszcze dwa zdania na temat Twojej znajomej osoby, stosujacej diete makrobiotyczna. Moja nauczycielka od pieciu przemian, wspomniala wlasnie niedawno o makrobiotyce - jak bardzo zaszkodzila wielu osobom. I znowu nie chce uogolniac - ale faktem jest, ze bardzo czesto ludzie odzywiajacy sie makrobiotycznie sa "wyziebieni" wewnetrznie, spozywaja niezrownowazone jedzenie. To samo tyczy sie niektorych wegetarian i wegan. Jesli ich dieta jest jednostronna, moga miec klopoty. I nie jest to spowodowane jedynie niejedzeniem miesa. To problem bardziej zlozony. Wierz mi. Jesli dieta jest prawidlowo skomponowana, niejedzenie miesa a nawet ogolnie bialka zwierzecego nie powoduje niedoborow.Co sie tyczy dzieci - niejadkow, mysle, ze przestana wybrzydzac, w momencie odstawienia piersi. Nie bedzie drogi ucieczki (ha ha)... Nie mniej jednak nalezy probowac i probowac przyzwyczajac dzieci od malego do pewnych rzeczy, bo potem bedzie coraz trudniej. Jeszcze raz pozdrawiam serecznie.gonya Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aniag Re: Co dajecie jes´c´ - do Ani IP: *.* 15.11.02, 19:42 Sorry, Goniu to jeszcze raz ja. Ktos kiedys powiedzial, ze nalezy zaufac dziecku bo ono posiada jeszcze naturalny instynkt. Ty powiesz oczywiscie, ze dziecko zje wszystko co mu sie poda szczegolnie slodziutkie lub np. pyszna paroweczke; ja jednak trzymam sie tej teorii o instynkcie w szczegolnosci jesli dziecko bylo karmione piersia i niepodawalo sie mu cukrui, soli itp. bo posluchaj moja Kasia nie je chyba wedlin a raczej niejadla dlatego, ze sa dobrze przyprawione, ona rzuca sie na kazde miesko nawet moja nieprzyprawiona pieczen z indyka( dla mnie calkiem pozbawiona smaku), bleczki ani innych slodkosci nawet jesli ktos jej wcisnie nie zje, nabialu tez nie zje czasami kilka lyzeczek jakiegos serka czy jogurtu. Ty pewnie powiesz, ze ma moze jakies niedobory skladnikow odzywczych, dlatego ze domaga sie miesa ja mysle jednak, ze tak nie jest poniewaz jest calyczas karmiona piersia i nigdy nie chorowala. Ja ufam Kasi wyborom, bo mysle nie sa najgirsze, uwielbia zupy, owoce, miesko, czasami tez z wielka checia spalaszuje gryczana czy jeczmienna z maselkiem. Nie wypije mleka, nie zje slodkiej aromatyzowanej kaszki na mleku, slodyczy. I jak tu nie ufac jej wyborom??? A druga trudniejsza sprawa; jak zmusic dziecko by zjadlo to czego wcale nie chce zjesc??? Z Kasia jest to niemozliwe, predzej wpadnie w histerie i dostanie spazmów niz zje a to tez chyba nie jest zdrowe....Pozdrowionkaanka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gonya Re: Co dajecie jes´c´ - do Ani IP: *.* 17.11.02, 19:34 Czesc Ania,Co do Twojej wypowiedzi "...ze nalezy zaufac dziecku bo ono posiada jeszcze naturalny instynkt. Ty powiesz oczywiscie, ze dziecko zje wszystko co mu sie poda...", to zajrzyj sobie do postu pod adres:http://forum.edziecko.pl/view.php?site=edziecko&bn=edziecko_jedzenie&key=1035493381a przekonasz sie, ze wkladanie w moje usta takich wypowiedzi jak powyzsza, troche mija sie z prawda...I nastepnie: "...Ty pewnie powiesz, ze ma moze jakies niedobory skladnikow odzywczych, dlatego ze domaga sie miesa ja mysle jednak, ze tak nie jest poniewaz jest calyczas karmiona piersia i nigdy nie chorowala..."Nie jestem lekarzem, nie podejmuje sie stawiac jakiekolwiek diazgnozy, sama wiesz najlepiej co powinna jesc Twoja coreczka i co jej sluzy.I na koniec:"...I jak tu nie ufac jej wyborom??? A druga trudniejsza sprawa; jak zmusic dziecko by zjadlo to czego wcale nie chce zjesc??? Z Kasia jest to niemozliwe, predzej wpadnie w histerie i dostanie spazmów niz zje a to tez chyba nie jest zdrowe...."Zgadzam sie z Toba, niech kazdy robi to, co uwaza za najlepsze.Dziekuje za pasjonujaca wymiane zdan. Pozdrawiam!Gonya. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gonya Re: Co dajecie jes´c´ - do Ani IP: *.* 17.11.02, 19:35 Czesc Ania,Co do Twojej wypowiedzi "...ze nalezy zaufac dziecku bo ono posiada jeszcze naturalny instynkt. Ty powiesz oczywiscie, ze dziecko zje wszystko co mu sie poda...", to zajrzyj sobie do postu pod adres:http://forum.edziecko.pl/view.php?site=edziecko&bn=edziecko_jedzenie&key=1035493381lubhttp://forum.edziecko.pl/view.php?site=edziecko&bn=edziecko_jedzenie&key=1035753059a przekonasz sie, ze wkladanie w moje usta takich wypowiedzi jak powyzsza, troche mija sie z prawda...I nastepnie: "...Ty pewnie powiesz, ze ma moze jakies niedobory skladnikow odzywczych, dlatego ze domaga sie miesa ja mysle jednak, ze tak nie jest poniewaz jest calyczas karmiona piersia i nigdy nie chorowala..."Nie jestem lekarzem, nie podejmuje sie stawiac jakiekolwiek diazgnozy, sama wiesz najlepiej co powinna jesc Twoja coreczka i co jej sluzy.I na koniec:"...I jak tu nie ufac jej wyborom??? A druga trudniejsza sprawa; jak zmusic dziecko by zjadlo to czego wcale nie chce zjesc??? Z Kasia jest to niemozliwe, predzej wpadnie w histerie i dostanie spazmów niz zje a to tez chyba nie jest zdrowe...."Zgadzam sie z Toba, niech kazdy robi to, co uwaza za najlepsze.Dziekuje za pasjonujaca wymiane zdan. Pozdrawiam!Gonya. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aniag Re: Co dajecie jes´c´ - do Ani IP: *.* 17.11.02, 22:45 Czesc Goniu,czemu sie tak "oburzasz", nie chcialam nic "wkładac" w Twoje usta tylko wykluczyc pewne mozliwosci Twojej odpowiedzi.Dziekuje Ci rowniez za chec wymiany ze mna Twoich pogladow.Serdecznie pozdrawiamAnka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aniag Re: Co dajecie jes´c´ - do Ani IP: *.* 13.11.02, 16:58 Przepraszam nie kapha tylko pitta maja spozywac ryz luskany. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aniag Re: Co dajecie jes´c´(nie przesadzajmy z tymi niezdrowymi parówkami) IP: *.* 12.11.02, 17:04 To jeszcze raz ja Goniu, chcialam jeszcze nadmienic, ze moja rodzina:rodzice i dziadkowi a raczej babcie bo dziadkowie mieli zle nawyki jak alkochol i zbyt duzo i tlusto jedzenia, moje ciotki i wujki z e strony mamy i taty, spozywamy duzo nabialu i miesa aletego chudszego i do tego zawsze sporo warzyw i pawie nigdy kasz bo nikt ich nie lubi i cieszymy sie doskonalym zdrowiem moje babcie a nawet prababcie(mialy) maja po 90 kilka lat i byly albo sa- jak to sie mowi na chodzie. A moja Kasika ani razu katarku nie miala. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: altro1 Re: Co dajecie jeść(nie przesadzajmy z tymi niezdrowymi parówkami) IP: *.* 12.11.02, 17:53 CześćJa nie zamierzam nikomu obrzydzać parówek, ale mój teść, który był technologiem w zakładach produkujących wędliny nigdy nie pozwalał dzieciom jeść parówek. Na pytanie dlaczego mówił, że do wyrobu parówek itp. produktów przeznacza się zawsze najgorsze odpadki poprodukcyjne. Więc ja tak sobie myślę, że bez wyraźnej potrzeby lepiej maluchom tego nie dawać nawet próbować.aga Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mamazuczka Re: Co dajecie jeść półtorarocznym maluchom? IP: *.* 28.10.02, 15:56 Odsyłam zainteresowane osoby do sobotnio-niedzielnego (26/27.10) wydania Gazety Wyborczej. Jest przedni artykuł nt. wędlin, a właściwie tego, z czego się te (pseudo)wędliny obecnie składają.Obrzydliwstwo!!!!pozdrawiam mama Żuczka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: IlonaD Re: Co dajecie jeść...do Mamyżuczka! IP: *.* 11.11.02, 11:03 Droga Mamożuczka dzięki tobie przeczytałam wczoraj wymieniony przez ciebie artykuł i jestem w szoku.Mało tego wydrukowałam go w dwóch egzemplarzach i dałam osobom zainteresowanym do przeczytania.W każdym wypadku był to szok dla wszystkich.Uważam,że wszystkie eMamy powinny go przeczytać,żeby nie chrzaniły,że parówki są wspaniałe a ich walory odżywcze...no cóż do każdej nieświadomości można dołożyć jakąś filozofię.Napisz może wiesz coś o kurczakach,w którym stadium są niezdrowe,może znasz jakiś artykół na ten temat.Czekam na odpowiedż na Forum i pozdrawiam.Ilona(mama rocznego Stefana) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kamilla Re: Co dajecie jeść...do Mamyżuczka! IP: *.* 12.11.02, 17:19 hej, a ja nie mam tego artykulu, czydaloby rade mi go przeslac. Musze wyglosic wyklad na ten temat dla rodzinki zeby nie wciskali Mikulkowi tyle wedlinek.prosze preslij mi jak masz ten artykulpozdrawiam , kama Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: halina Re: Co dajecie jeść...do Mamyżuczka! IP: *.* 12.11.02, 19:48 Artykul z Wyborczej jest tutaj http://www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,1087698.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: IlonaD Re: Do Kamilli-Co dajecie jeść...do Mamyżuczka! IP: *.* 13.11.02, 10:20 Cześć!Halina właśnie Ci podała adres do Gazety W.jestempewna,że Twoja rodzina po przeczytaniu zmieni zdanie.Chyba,że aby postawić na swoim,tylko dlatego będą dawać Twojemu dziecku dalej wędlinę. Życzę sukcesu w walce o swoje.Ilona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mamazuczka Re: Co dajecie jeść...do Mamyżuczka! IP: *.* 15.11.02, 10:00 Ojej,przepraszam, że tak długo nie odpowiadałam, ale pojawiam się rzadko na "wszystko o jedzeniu" a nie nastawiłam chyba komputera by mnie powiadamiał nt. odpowiedzi na posty. Jeszcze raz przepraszam Co do kurczaków, to nie mam pojęcia. Z artykułu można się dowiedzieć, że jeszcze surowe mięso jest faszerowane azotynami, azotanami i różnymi klejami, by się po tej dawce tablicy Mendelejewa nie rozpadło. Dlatego gdy weźmiecie plasterek wędliny pod światło, to widać wyraźnie, że ta tkanka mięsna jest poszarpana, nie jest zwarta. Dawniej nie wiedziałam dlaczego. Teraz dopiero wiem, że to są przecież ślady po tym gdy mięso jest rozrywane tym świństwem, które w nie pakują, tą szarą mazią.Mam nadzieję, że nie robią tego z np. piersiami kurczaków, bo są zbyt małe i może się im coś takiego nie opłaca. Czyli ze względów ekonomicznych tego nie robią, ale nie wiem.Nie wiem komu można ufać i kupować tylko chociażby dla dziecka jakieś lepsze, nienafaszerowane wędliny.Ja osobiście kupuję pierś indyczą, smaruję, nacieram i piekę w piekarniku. Mam nadzieję, że indyczego mięsa też nie opłaca się faszerować, aczkolwiek jest większe od kurczaka.A może zorganizować jakąś grupę nacisku (matek i osób chcących jeść zdrowo), nie kupować tego świństwa w sklepach ani nigdzie indziej i jakoś promować te zakłady, które - jak w cytowanym artykule z GW - robiły bądź może jeszcze robią czyste wędliny.Co Wy na to?Tylko trzeba by było poszukać takich zakładów no i zorganizować presję i nacisk.buziaczkiBrygida mama Żuczka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: karolinak-s Re: Co dajecie jeść półtorarocznym maluchom? od pracujacej IP: *.* 15.11.02, 00:53 Moj syn ma 20 miesiecy ale od kilku je mniej wiecej tak samo. Generalnie sam sobie wybiera co bedzie jadl na dany posilek i pomiedzy posilkami. Nie je niczego co pochodzi od krowy oraz soi, bo jest alergikiem, nie karmie go ogkad sonczyl poltora roku.Sniadanie (do wyboru): deserek owocowy, bulka, jajko, papryka, ryba, wedliny(szynka, piers kurza - mniej chetnie, boczek), pomidor, ogorek - kazdego dnia ma ochote na co innegoobiad p spacerze - sloiczek lub zupa ugotowana w domu (na wieprzowych zeberkach,, zageszczana zoltkiem zamiast smietany, poza tym taka jak dla doroslych)np. pomidorowa, ogorkowa, krupnik, porowa, z cukinii, jarzynowaobiad po spaniu do wyboru: ziemniaki/kasza/ryz, mieso (smazone na patelni lub pieczone) - pol pojedynczej piersi, cala noga kurczaka, kotlet z karkowki itp., fasolka szparagowa/ marchewka/ groszekkolacja: (zwykle je malo)fasolki, ryba, resztka z obiadu po spaniu, bulka, kabanos, raz na trzy miesiace parowka, albo tunczyk z kukurydza...poza tym w ciagu dnia zjada 3-4 jablka lub gruszki, banana, winogrona (jak byly to sliwki), uwielbia melony, arbuzy itd, Bywaja dni, ze je wlasciwie same owoce, ale mu w tym nie przeszkadzam, wiec wlasciwie je to co my. U moich rodzicow zajada sie oliwkami i kindziukiem (ostra kielbasa rodem z poludnia Europy) z melonem.Czy mu to szkodzi? Jak nie dostaje wysypek ( a zwykle nie dostaje) to zakladam, ze nie. Jak sa dni, ze nie je to nie je, a jak sie obzera to sie obzera.Poza tym wypija jeden duzy sok rozcienczony woda, w nocy sama woda - malo.Nie przejmuj sie jak Twoje dziecko je np tylko sloiki, kiedys przestanie, albo tylko banany, albo nie je czegos tam. Dzieci w tym wieku maja takie okresy i juz. Natomiast moj syn upiera sie wszystko jesc sam, widelcem posluguje sie super, ale mozesz sobie go wyobrazic po zjedzeniu buraczkow albo pomidorowej z makaronem ( nie uznaje sliniakow) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asunta Re: Co dajecie jes´c´ pó?torarocznym maluchom? IP: *.* 15.11.02, 14:05 CzescMaks (16 m-cy) rano zajada chrupki kukurydziane na melku modyfikowanym, a do lapki dostaje buleczke, albo banana. Po spacerku dostaje herbatniki albo serek i ciepla herbatke. Na I obiad zjada sloik Bobovity (chyba ze jest rosol ugotowany przez tatusia - mistrzowstwo swiata), a na II obiad wyjada mi z talerza, kiedy zajadam po powrocie z pracy. Zjada ziemniaki, miesko, ogory kiszone, marchewke, a najbardziej kocha makaronik. Na kolacje dostaje manne albo ryz na mleku modyfikowanym albo serek i buleczke z maselkiem. Przez caly dzien pije herbatki, soczki i mamine mleczko. Chrupie tez sporo malych herbatnikow leibnitza pelnoziarnistych i chrupkow kukurydzianych. Co do parowek to owszem zdarza sie, ale kupuje dosyc drogie cielece we flaku.Wiem, ze tam tez jest sporo chemii, ale uwazam, ze nie istnieje cos takiego jak zdrowa zywnosc, wszedzie jest pelno trucizn, ale nie mozna opadac w paranoje. Owszem mozna minimalizowac wchlanianie swinstw i nie kupowac najtanszych szynek i innych "cudow" sztuki masarniczej, ale nie dajmy sie zwariowac. W spoleczenstwach, gdzie moda na zdrowe odzywianie ma o wiele dluzsza tradycje niz u nas od dawna znane sa nerwice wlasnie na tym Odpowiedz Link Zgłoś