Córka nagle nabrała totalnego wstrętu do owoców. Jak dotąd jadła,
może nie z zachwytem, ale jadła, a od tygodnia jest płacz i
zgrzytanie dziąseł. Soczków owocowych też nie chce. Nawet odrobinki
nie da się przemycic w kaszce, wyczuje od razu i "gołej" kaszki
potem też nie chce jeśc. Co mam zrobic, doradźcie, proszę, czuję się
bezsilna, pomysłów brak